Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

O nieśmiałości i fobii społecznej - Chorobliwa nieśmiałość

Fridita - 15 Wrzesień 2007, 15:58
Temat postu: Chorobliwa nieśmiałość
Witam!
Jestem tutaj nowa i chciałabym przedstawić mój problem, gdyż wyrzucenie tego ze mnie trochę mi ulży. Jak widać w temacie moim największym problemem jest chorobliwa nieśmiałość. Mam już tego dosyć. Zawsze byłam nieśmiała, ale z czasem się to pogłębiło, a teraz można to już spokojnie nazwać antropofobią. Na widok innego człowieka staję się tak spięta, że nie mogę wydobyć z siebie głosu i swobodnie się poruszać. Dosłownie sztywnieję. Nawet jak idę ulicą widząc człowieka odwracam wzrok i omijam go szerokim łukiem. Oczywiście nie chodzi tu o lęk przed samym człowiekiem (np. że boję się, że coś mi zrobi i inne tego typu popularne domysły), ale o lęk przed wyśmianiem, przed tym co sobie o mnie pomyśli. W gronie innych osób jestem jakby nieobecna, na nikogo nie patrzę. Wciąż myślę o tym jak odbierają mnie inni i mam wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią jak na nienormalną (co pewnie jest prawdą). To wszystko wynika w dużej mierze z braku pewności siebie. Wydaje mi się, że cokolwiek powiem lub się zachowam będzie uznane przez innych za głupie. Jak tylko uda mi się przełamać by coś załatwić mam potem ochotę zapaść się pod ziemię i nigdy stamtąd nie wyjść. Często wszystkie głupie sytuacje długo rozpamiętuję i nie mogę spokojnie spać, choć wszyscy inni już dawno o tym zapomnieli. Gdy "rozmawiam" z kimś nigdy nie zabieram głosu pierwsza, a jedynie odpowiadam na pytania. Zawsze długo się zastanawiam co powiedzieć, a kiedy w końcu coś wymyślę jest już inny temat, więc przemilczam. Napięcie nie pozwala mi normalnie myśleć. A przez długotrwałą izolację straciłam umiejętność normalnego rozmawiania. A najgorsze jest to, że zdążyłam się już do tego przyzwyczaić. Cały czas jakby dopasowuję się do swojej etykietki osoby nieśmiałej i podświadomie robię wszystko by od niej nie odstawać, bo wydaje mi się, że jak to zrobię inni pomyślą, że zwariowałam. Wszystko kontroluję: gdzie patrzeć, jak się poruszyć, co powiedzieć... I nigdy nie wiem co zrobić, aby wyglądało to normalnie. Z mojego punktu widzenia wszystko co robię jest sztuczne i wygląda głupio. Inni normalni ludzie nie zwracają na takie rzeczy uwagi, czują się swobodnie. Natomiast wszystkie moje ruchy jeżeli można to tak określić są zahamowane. Robię wszystko by nie zwracać na siebie uwagi, ale skutek jest odwrotny. To samo tyczy się mojego wyglądu. Wydaje mi się, że wyglądam strasznie (wbrew zapewnień wielu osób, że jestem ładna), cokolwiek ubiorę po wyjściu z domu czuję się w tym głupio. Można by ująć w słowa, że wstydzę się samej siebie. Wstydzę się własnych zainteresowań, charakteru i wszystkiego co ze mną związane. Przez to, że cały czas kontroluję własne zachowanie trudno mi określić własną osobowość, ponieważ nie wiem jak zachowałabym się bez towarzyszącego mi wiecznie napięcia. Mam wrażenie, że wszyscy inni ludzie postrzegają mnie jako gorszą. Nie mam żadnych znajomych. Właściwie to mam kontakt tylko z rodziną. W szkole nikt się do mnie nie odzywa i ja do nikogo. Traktują mnie jak powietrze. Wydaje mi się, że moja obecność tylko innym przeszkadza, co skutkuje tym, że trzymam się od nich z daleka. Skupiam się więc na nauce. Dobre oceny i świadectwa z czerwonym paskiem dowartościowują mnie. Jedynie tym mogę udowodnić, że jestem choć odrobinę inteligentna. Na początku klasa próbowała nawiązać ze mną kontakt, ale uznali po prostu, że nie chcę z nimi rozmawiać, co jest nieprawdą. W podstawówce byłam raczej spokojną osobą, przez co strasznie mi wszyscy dokuczali. Żałuję, że nie zmieniłam wtedy szkoły, może nie miałabym teraz takich problemów. Właśnie wtedy zaczęłam się izolować. Miałam nadzieję, że jak pójdę do gimnazjum, do innej szkoły wszystko się zmieni. Że zacznę się przełamywać już na samym początku. Ale nie udało mi się, nie miałam tyle odwagi. Jestem już w drugiej liceum (chodzę z tą samą klasą co w gimnazjum) i nic się nie zmieniło. Czuję się tak jakbym była gdzieś zamknięta lub między mną, a otoczeniem była jakaś niewidzialna bariera. Wiem, że życie mnie omija, stoję z boku i to mnie najbardziej przygnębia. Nabawiłam się przez to depresji. Chodzę do licznych psychologów, psychiatrów, biorę leki psychotropowe i przeciwdepresyjne. Jednak mało mi to daje, bo już sama rozmowa z psychologiem sprawia mi problem. Miałam nawet myśli samobójcze. Chciałabym z tym walczyć, ale nie wiem jak. Ta sytuacja mnie wykańcza psychicznie. Często myślę o tym jak moje życie przemija, a ja je marnuję. Boję się, że kiedy nie będę już tak młoda spojrzę w przeszłość i dojdę do wniosku, ile rzeczy mnie ominęło, straciłam najlepszy okres życia jakim jest młodość. Chciałabym mieć przyjaciół i żyć tak jak inni młodzi ludzie. :cry: Napisanie powyższego tekstu przyniosło mi trochę ulgi. Musiałam w końcu wyrzucić to z siebie. Wiem, że nie jest zbyt inteligentny i zastanawiałam się czy go tu opublikować, ale chęć przedstawienia komuś mojej sytuacji i potrzeba podjęcia walki z tym problemem pokonała wszystkie moje wątpliwości. Może znacie jakieś skuteczne sposoby na pokonanie nieśmiałości? Byłabym bardzo wdzięczna...

terefere - 15 Wrzesień 2007, 16:05
Temat postu: Re: Chorobliwa nieśmiałość
Fridita napisał/a:
To wszystko wynika w dużej mierze z braku pewności siebie. (...)Można by ująć w słowa, że wstydzę się samej siebie.


Fridita napisał/a:
Oczywiście mam wysokie poczucie własnej wartości.


cos mi tu nie gra

Fridita - 15 Wrzesień 2007, 16:28

terefere napisał/a:
Fridita napisał/a:
To wszystko wynika w dużej mierze z braku pewności siebie. (...)Można by ująć w słowa, że wstydzę się samej siebie.


Fridita napisał/a:
Oczywiście mam wysokie poczucie własnej wartości.


cos mi tu nie gra


Chyba brak pewności siebie i wysokie poczucie własnej wartości nawzajem się nie wykluczają. W poczucie własnej wartości nie wliczam cech zewnętrznych takich jak wygląd i zachowanie. :? Jeżeli to błąd logiczny to bardzo przepraszam, ale nie mam wprawy w wyrażaniu własnych myśli.

Mortal - 15 Wrzesień 2007, 18:26

Fridita napisał/a:
I nigdy nie wiem co zrobić, aby wyglądało to normalnie. Z mojego punktu widzenia wszystko co robię jest sztuczne i wygląda głupio. Inni normalni ludzie nie zwracają na takie rzeczy uwagi, czują się swobodnie. Natomiast wszystkie moje ruchy jeżeli można to tak określić są zahamowane. Robię wszystko by nie zwracać na siebie uwagi, ale skutek jest odwrotny. To samo tyczy się mojego wyglądu. Wydaje mi się, że wyglądam strasznie (wbrew zapewnień wielu osób, że jestem ładna), cokolwiek ubiorę po wyjściu z domu czuję się w tym głupio. Można by ująć w słowa, że wstydzę się samej siebie. Wstydzę się własnych zainteresowań, charakteru i wszystkiego co ze mną związane.

Zupełnie jakbym słyszała siebie... Ja też zastanawiam się nad każdym ruchem. Boję się, że coś zrobię nie tak i zostanę wyśmiana. Jeśli o wygląd chodzi to również jest identycznie.
Fridita napisał/a:
Gdy "rozmawiam" z kimś nigdy nie zabieram głosu pierwsza, a jedynie odpowiadam na pytania. Zawsze długo się zastanawiam co powiedzieć, a kiedy w końcu coś wymyślę jest już inny temat, więc przemilczam.

Do niedawna miałam tak samo. Trochę nad tym popracowałam i jest nieco lepiej. Duszą towarzystwa to ja nie jestem ale już rzadziej zapada niezręczna cisza... Staram się zbytnio nie zastanawiać nad każdym zdaniem. Jeśli chcę coś dodać do dyskusji po prostu to robię. Nie zawsze jest to łatwe, ale cóż takie życie... trzeba się postarać

paranoid - 15 Wrzesień 2007, 18:39

Cytat:
Chyba brak pewności siebie i wysokie poczucie własnej wartości nawzajem się nie wykluczają.

Raczej na pewno się wykluczają, bo brak pewności siebie wynika właśnie z NISKIEGO poczucia własnej wartości, która z kolei wynika z... hmmm, tu już każdy ma inaczej i tkwi to gdzieś głęboko w podświadomości, ale warto do tego dojść np u psychologa.
Akurat uważam, że dobrze wyrażasz swoje myśli, problem w tym, że pewnych rzeczy nie do końca rozumiesz i stąd to co piszesz jest miejscami nielogiczne.
Cytat:
Cały czas jakby dopasowuję się do swojej etykietki osoby nieśmiałej i podświadomie robię wszystko by od niej nie odstawać

No bo to jest dość wygodne, prawda? Mówisz sobie jestem nieśmiała, to nie zrobie tego, tego, zostanę w domu (wiem bo sam tak cały czas robiłem ;) i faktycznie mozna tak spędzić całe życie, ale nie warto, lepij sie ruszyć, nawet jeżeli to ma boleć.

ShySe - 15 Wrzesień 2007, 20:01

paranoid napisał/a:
Raczej na pewno się wykluczają, bo brak pewności siebie wynika właśnie z NISKIEGO poczucia własnej wartości [...].

Nie zgadzam się. Poczucie własnej wartości to nie jest przekonanie, że ja wszystko mogę i ze wszystkim sobie poradzę. Wręcz przeciwnie -- taka przesadna duma świadczy często o jego braku. Poczucie własnej wartości to świadomość, że coś się znaczy pomimo tego, że nie jest się doskonałym. To świadomość i akceptacja własnych wad. Wcale nie wyklucza to braku pewności siebie, a na pewno nie nieśmiałości.

ShySe

paranoid - 15 Wrzesień 2007, 20:55

Jak najbardziej, nadmierna duma, chęć udowodnienia wszystkim czegoś jest przejawem kompleksów i niskiego poczucia własnej wartości. Mi jednak chodziło o ta normalną pewność siebie, która pozwala na przykład przyznać sie do błędu, zrobić coś głupiego i się z tego zaśmiać, robić to na co masz ochotę. Jeżeli ktoś ma niską samoocenę trudno zachowywać sie w ten sposób, po prostu nie jesteś (boisz sie być) sobą. Z drugiej strony może to dotyczyć różny dziedzin, ktoś może być pewny siebie w pracy a niepewny towarzysko itd.
jaq - 15 Wrzesień 2007, 21:07

Witamy na forum.
Cytat:
Napisanie powyższego tekstu przyniosło mi trochę ulgi. Musiałam w końcu wyrzucić to z siebie. Wiem, że nie jest zbyt inteligentny

Zdecydowanie powyżej forumowej średniej. Pierwsze wrażenie zrobiłaś dobre.

Odnosząc się generalnie do treści całego posta, mogę powiedzieć tyle: nie jesteś sama ze swoim problemem. Nie wiem czy to pomoże Ci. Ale może czasami pomyśl, że ta osoba na ulicy przed którą tak uciekasz również może mieć takie problemy jak Ty. Zobacz na inne tematy na tym forum.

Szukanie odpowiedzi na pytanie jakie zadałaś na końcu swojej wypowiedzi jest chyba głównym celem istnienia tego forum. I zapewne jak się domyślasz, nie ma sposobu "ot, pstryknąć palcem i nieśmiałość zniknie". Jak przez tyle tworzy się taką hermetyczną osłonę wokół siebie, to później trzeba ją stopniowo ściągać. Należy poszukać osób o podobnym poczuciu humoru, podejściu do życia. Ja w gimnazjum z nikim nie utrzymywałem kontaktu, co było spowodowane głównie tym, że nie mogłem znaleźć wspólnego języka z osobami z klasy. W liceum było już o wiele lepiej, bo do mojej klasy trafiły osoby z którymi mogłem od razu się dogadać. A mając znajomych, dobrych znajomych przed którymi można być szczerym, naturalnym, można także uczyć się zachowywać naturalnie i swobodnie w każdej sytuacji.

Generalnie odsyłam do innych tematów z tego forum. Było już mnóstwo porad, wskazówek. Są także wypowiedzi osób, którym może nie tyle udało się całkiem wyjść z nieśmiałości, co przestała ona być dla nich taka uciążliwa.

Fridita - 20 Wrzesień 2007, 09:51

Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi. :D Miło jest wiedzieć, że znalazło się parę osób, które przeczytały to co napisałam. Pozdrawiam. :D
Rolandek - 20 Wrzesień 2007, 20:48

Czytając Twoje objawy nieśmiałości chwilami miałem wrażenie, że ja sam musiałem to napisać. Nic dodać, nic ująć - moje problemy są identycznie. Właśnie, SĄ, bo nie umiem ich pokonać, tak że żadną dobrą radą służyć nie mogę. Walcz z tym, próbuj się przełamywać, choćby małymi kroczkami. Jesteś jeszcze młoda, masz czas. Ważne, by zacząć działać samemu, psychiatrzy i leki nie pomogą, gdy nie będziemy się starać tylko liczyć na ich działanie. Ja osobiście mam już 21 lat, i dopiero od kilku miesięcy to zrozumiałem. Starać się nie chować coraz głębiej, stawiać sobie pewne zadania do zrealizowania. Trzymam kciuki, i wierzę, że dasz radę. A za jakiś czas wrócisz tu i napiszesz że masz już nieśmiałość za sobą :)
Sarathai - 20 Wrzesień 2007, 21:07

Tak sobie czytam to wszystko i oczywiście znaczna większość tych rzeczy dotyczyła/dotyczy również mnie. Na szczęście w końcu zrozumiałem, że jedyną osobą, która tak naprawdę może mi pomóc, jestem ja sam. Od tego momentu staram się zmieniać w sobie to, co uważam, że zmienić powinienem. Powoli, bo powoli, ale próbuję obrać właściwy kurs ;) Powodzenia Fridito, wydajesz się fajną dziewczyną, do tego z głową nie od parady, wierzę że sobie poradzisz, trzymam kciuki :)
poulain - 21 Wrzesień 2007, 14:05

jeszcze do niedawna miałam takie same problemy jak Ty... teraz też je mam, ale już w znacznie mniejszym stopniu, staram się walczyć z moją nieśmiałością co niestety nie jest łatwe.
Cytat:
Wydaje mi się, że cokolwiek powiem lub się zachowam będzie uznane przez innych za głupie.

No, cała ja. ;]
Również mam nadzieję, że uda Ci się przezwyciężyć nieśmiałość. :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group