Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

O nieśmiałości i fobii społecznej - Strach przed rozmowa telefoniczna

sonya111 - 1 Październik 2007, 18:40
Temat postu: Strach przed rozmowa telefoniczna
Mam dziwny problem- stresuje mnie to np. jak np.dzwoni do mnie telefon i mam rozmawiac z kims w momencie gdy np.siedzi obok kolezanka albo nawet mama.Najbardziej stresuje mnie jak ktos dzwoni np. w sprawie pracy, czy w jakiejs sprawei sluzbowej.Wtedy chce brzmiec bardzo profesjonalnie, wiem ze to mieszne.I tak jakby boje sie tego,ze ta osoba ktora siedzi obok mnie bedzie sie smiala ze sposobu w jakim rozmawiam.
Boje sie tez ze telefon zadzwoni w nieodpowiednim momencie.Kazda rozmowa to jakis tam, mniejszy albo wiekszy stres dla mnie, dlatego tez jak np. zamieszczam ogloszenie mysle ciagle o tym w napieciu czy ktos zadzwoni i denerwuje sie tym.Nie potrafie przestac o tym myslec.Czasami wylaczam telefon specjalnie albo wyciszam.Nie wiem to jest nienormalne.Czy ktos ma taki problem?

Redex - 1 Październik 2007, 18:44

Ja z odbieraniem telefonów raczej nie mam problemów, gorzej z dzwonieniem, czyli inicjowaniem rozmowy :wink: Nie czuję się wtedy komfortowo.
sonya111 - 1 Październik 2007, 18:45

Ja czuje sie bardziej komfortowo jak dzwonie bo wtedy nastawiam sie psychicznie :) A jak nie wiem kiedy ktos zadzwoni to najbardziej mnie stresuje.Bo chce mowic ladnie itd a jestem bardzo niesmaiala wiec kazda rozmowa to stres.
Marti - 1 Październik 2007, 18:50

Ja ostatnio z rozmowami tel. niemam problemu, pod warunkiem że nikogo niema w pokoju.
Jak ktoś jest to odrazu cicho mówię i staram się w extremalnie szybkim tempie taką rozmowę zakończyć :) .
A komórek używacie?

sonya111 - 1 Październik 2007, 18:52

Oj jak nie ma nikogo w pokoju to ja tez nie mam wiekszego problemu.To glupie ale zawsze zamykam drzwi przed rodzicami jak mam z kims rozmawiac i wcale nie chodzi o sekrety.Czuje sie niekomfortowo jak ktos slucha.Mowie tez zawsze cicho jakby ktos mial uslyszec.Nie wiem skad te leki nawet przed wlasnymi rodzicami :( A moj tata zawsze mowi ze nie rozumie tego jak sie zamykam, a mama ze boje sie telefonow jak ognia :( A ja mam jakies fobie ze odbiore i ktos powie cos niemilego czy cos w tym stylu.To idiotyczne, wiem.

[ Dodano: 1 Październik 2007, 19:53 ]
Oj tak mam komorke ale wlasnie ona przysparza mi duzo stresu- nie wiem kiedy i w jakiej sytuacji zadzwoni telefon i od kogo i to mnie stresuje!!! dziwne ale prawdziwe.

Marti - 1 Październik 2007, 19:03

Ja gdzieś zwonię to wszystkich wyganiam z pomieszczenia albo sam wychodzę :)
Komórkę kiedyś miałem, ale jako jej używałem bardzo rzadko to zrezygnowałem.
Zresztą karta SIM mi się zepsuła :)

Fivi - 1 Październik 2007, 20:12

sonya111 napisał/a:
To glupie ale zawsze zamykam drzwi przed rodzicami jak mam z kims rozmawiac i wcale nie chodzi o sekrety.Czuje sie niekomfortowo jak ktos slucha.Mowie tez zawsze cicho jakby ktos mial uslyszec.Nie wiem skad te leki nawet przed wlasnymi rodzicami A moj tata zawsze mowi ze nie rozumie tego jak sie zamykam, a mama ze boje sie telefonow jak ognia.

No właśnie mam to samo. Jak ktoś dzwoni - wychodzę, zamykam się, albo coś. A mama myśli, że mam jakieś sekrety bo też pokój zamykam jak siedzę na internecie i się odwracam jak ktoś wchodzi. I mnie teraz nie wiem o co podejrzewa ;/ a ja po prostu nie lubię jak ktoś mi zagląda w monitor. Takie cos jak zawyżone poczucie prywatności.

Z telefonami to kiedyś tak miałam, że się bałam odbierać (a jak ktoś zadzwonił to już w ogóle byłam w 7 niebie, że akurat do mnie :P ) nie mówiąc już o dzwonieniu. W gimnazjum chyba nigdy nie zadzwoniłam do żadnej koleżanki na dowmoy/komórkę, bo się bałam, że pomyślą coś na styl "jak ona śmie do mnie dzwonić" ;) . To samo miałam ze słuchaniem muzyki, nigdy nie chciałam, żeby ktoś wiedział co akurat słucham (chyba, że radio), to było też coś na styl tego zawyżonego poczucia prywatności :)

Teraz to nie ma co jak próbować się na siłę przełamywać. Mi się już udało przełamać opór przed tym, żeby nikt nie wiedział czego słucham. Teraz spokojnie odtwarzam na głos płyty w wieży czy na komputerze a nawet chodze po domu śpiewając piosenki (na razie takie głupie i śmieszne xD potem może normalne). Obecnie próbuję się przełamać przed zamykaniem się w pokoju gdy siedzę na komputerze. Uh, zaraz chyba pójdę uchylić te drzwi :P <brrr> Do boju...! :569:

P.S.
Uf, dobra, uchyliłam ;)

ech - 1 Październik 2007, 20:22

Ja z dzwonieniem nie mam takich problemów raczej. Ale jak siedzę przy kompie czy w ogóle w pokoju (czyli 99.9% przy kompie :p ) to też często zamykam/przymykam drzwi... i wcale nie dla tego, że oglądam jakieś ekhm...! :D po prostu wtedy się jakoś lepiej czuje czy coś. I też nie za bardzo lubię jak rozmawiam przez telefon i ktoś się przysłuchuje, chociaż takie sytuacje mi się raczej rzadko zdarzają.
Maggi - 1 Październik 2007, 20:43

Prędzej porozmawiam przez telefon przy znajomej, znajomych lub przy nawet kilkunastu obcych ludziach, którzy siedzą w ciszy i się przysłuchują niż przy rodzicach - przy nich nie moge normalnie rozmawiać, głos mi się łamie albo brzmi nienaturalnie
Fridita - 1 Październik 2007, 21:53
Temat postu: Re: Strach przed rozmowa telefoniczna
sonya111 napisał/a:
Mam dziwny problem- stresuje mnie to np. jak np.dzwoni do mnie telefon i mam rozmawiac z kims w momencie gdy np.siedzi obok kolezanka albo nawet mama.

Ja także z odbieraniem telefonów mam podobny problem. Natomiast jak sama muszę coś załatwić i zadzwonić piszę sobie przedtem na kartce co powiedzieć. Wiem, że to śmieszne, ale inaczej nie wydusiłabym z siebie żadnego słowa...
sonya111 napisał/a:
Oj jak nie ma nikogo w pokoju to ja tez nie mam wiekszego problemu.To glupie ale zawsze zamykam drzwi przed rodzicami jak mam z kims rozmawiac i wcale nie chodzi o sekrety.Czuje sie niekomfortowo jak ktos slucha.Mowie tez zawsze cicho jakby ktos mial uslyszec.Nie wiem skad te leki nawet przed wlasnymi rodzicami A moj tata zawsze mowi ze nie rozumie tego jak sie zamykam, a mama ze boje sie telefonow jak ognia

No właśnie... Mam dosłownie identycznie.

Marti - 1 Październik 2007, 22:26

Hehe kiedyś miałem podobną ideę z karteczką, bo po zakończeniu rozmowy się okazywało, że czegoś zapomniałem się spytać czy coś.

Teraz to przemineło.
Taki scenariusz na kartce :)

sonya111 - 2 Październik 2007, 08:41

Ojej widac,ze nie jestesm sama z podobymi problemami.Co do komputera to ja tez nie znosze jak ktos zaglada mi w monitor a moi rodzice robia to nagminnie,czasem pojawiaja sie znienacka i mozna dostac zawalu serca.A jak zamkne drzwi to czuje sie tak jakbym cos nieprzyzwoitego robila.Tez w domu nigdy nie wlaczam muzyki na glos.To wszystko wydaje sie niedorzeczne,ale to musi miec podloze psychiczne, skoro nie jestem sama z takimi problemami.
Marti - 2 Październik 2007, 10:35

Muza słucham na słuchawkach :) , a gdy kompa używam to siadam tak, żeby wszystko zasłaniać :)
Ale na szczęście się specjalnie nie interesują :)

Redex - 2 Październik 2007, 10:53

Marti napisał/a:
gdy kompa używam to siadam tak, żeby wszystko zasłaniać

Masz coś do ukrycia? :twisted:
<żart>

Marti - 2 Październik 2007, 11:25

Nie cierpię jak ktoś mi się lampi w ekran, najbardziej mi to przeszkadzało w kafejce internetowej (bo kiedyś mi komp się zepsuł i musiałem popylać do kafejki:) )
asura - 2 Październik 2007, 12:17

hehe ja też tak siadam :P nie lubię jak ktoś zagląda mi przez ramię i czyta co ja wypisuję :P tyczy sie to też GG, jak ktoś przechodzi obok mnie ja zaraz zamykam okno rozmowy ;))
Marti - 2 Październik 2007, 13:10

Zupełnie jak ja :)
mara - 2 Październik 2007, 18:31

Ja również nie lubię rozmawiać przez telefon przy kimś. Jak jestem sama to mogę gadać. Chociaż nieraz nie ma wyjścia...
Jak siedzę przy komputerze mogę siedzieć w otwartym pokoju. Chociaż irytuję mnie jak ktoś przychodzi i nachalnie patrzy mi w monitor. Jednak drzwi mam najczęściej zamknięte, bo w pokoju obok jest telewizor i mi przeszkadza. 8)
Natomiast z muzyką nie mam problemów. Puszczam głośno i nie przeszkadza mi, że ktoś słyszy.

Marti - 2 Październik 2007, 19:21

Mi to lapienie się w monitor najbardziej przeszkadzało mi w MediaMarkt gdzie była kafejka.

BTW:spotkałem tam cudzoziemca (Irak albo coś takiego, niewiem co za język był), który po polsku mówił lepiej niż ja:).
Gościa jeszcze widziałem w tramwaju, ale tam już gadał po swojemu.

W MM pewnego dnia podeszły dwie persony (nie, nie dresy) i za użyczenie kompa na 5 minut dostałem 2 zeta (BTW:tyle kosztowała godzina).

asura - 3 Październik 2007, 15:37

dobrze widzieć że nie tylko ja nie lubie zaglądania przez ramię... ostatnio mama weszła do pokoju bardzo cicho i nie zauważyłam jak patrzy mi przez ramię ( akurat gadałam na GG :P ) i jak tylko sie zorientowałam że jest ktoś OBCY :lol: w pokoju szybko zamknęłam okno rozmowy a ona sie ze mnie śmiała że pewnie z jakimś chłopakiem rozmawiam... :oops:

ja uzywam Tlena i miałam kiedyś opcję że jak ktoś do mnie napisał okno rozmowy wyskakiwało na pierwszy plan monitora... akurat gadałam z mamą a kolega do mnie napisał "A w co panienka gra" :oops: :oops: myślałam że sie spalę ze wstydu :roll:

Magdallena - 6 Październik 2007, 21:30

Jeśli chodzi o słuchanie muzy, to nie mam żadnych oporów. Natomiast rozmowa przez telefon to dla mnie koszmar. Właściwie to zależy od tego, kto do mnie dzwoni.W miarę normalnie potrafię rozmawiać tylko wtedy gdy jestem w domu zupełnie sama. Mam (może miałam?) jednego dobrego kolegę, z którym nie umiałam pogadać nawet wtedy. Przez to chyba go straciłam.
Marti - 6 Październik 2007, 21:50

Słuchanie muzy, patrzenie filmów, komp jak ktoś jest w pokoju to koszmar.
Rozmowa telefoniczna też, chyba ze nikogo niema w pokoju to jeszcze jakos idzie (jak cos palne to trudno :) ).

Ysa - 7 Październik 2007, 08:48

Ja nigdy nie odbieram telefonów domowych, zawsze za to dostaję ochrzan od rodziców.
A telefon komórkowy służy mi głównie jako zegarek i do wysyłania sms-ów.

Marti - 7 Październik 2007, 09:53

Ja wogóle komórki nie używam bo mi zbędna, nie służy mi nawet jako zegarek.
Zatem latam po mieście bez zegarka, co nieraz mnie zmusza o spytanie kogoś o godzinę :)

Ysa - 7 Październik 2007, 10:06

Marti napisał/a:
Ja wogóle komórki nie używam bo mi zbędna, nie służy mi nawet jako zegarek.
Zatem latam po mieście bez zegarka, co nieraz mnie zmusza o spytanie kogoś o godzinę :)


ja jakbym nie miała komórki to ludzie mieliby kolejny powód żeby uważać mnie za dziwaka :( :o :shock:

Marti - 7 Październik 2007, 10:08

Mój brat bez komórki to żyć nie może :)

Mi zbędna nie będę używał tela bulił za karty tylko dlatego, że inni mają :) .

Ysa - 7 Październik 2007, 10:35

czasami telefon komórkowy się przydaje :D
Marti - 7 Październik 2007, 10:45

Mi akurat za rzadko (w dodatku kartę SIM cholerę wzieła :) ) :)
Magdallena - 7 Październik 2007, 12:09

Mi komórka służy głównie do pisania smsów. Gadać nie umiem, to chociaż popiszę z kimś czasami.
Marti - 7 Październik 2007, 12:53

Ja to SMS'y co najwyżej z AQQ (komunikator) wysyłam:).
Jak miałem komórkę (wciąż mam, tylko karty niemam:) ) to używałem tak żadko, że niezdańrzałem wyczerpiwać kasy z konta (no i musiałem doładować, inaczej wszystko szło do kosza.
Szkoda było mi kasy, a później karta SIM się zepsuła :)

Redex - 8 Październik 2007, 22:32

U mnie komórka to tylko budzik i zegarek. Sms wyślę od święta.
Marti - 8 Październik 2007, 22:53

ja nawet niemiałem do kogo.
Ostatnio wziałem fona ze sobą (kartę SIM bratu z******m :) ), służył jako zegarek :)

asura - 9 Październik 2007, 11:50

Marti napisał/a:
Ja to SMS'y co najwyżej z AQQ (komunikator) wysyłam:).
Jak miałem komórkę (wciąż mam, tylko karty niemam:) ) to używałem tak żadko, że niezdańrzałem wyczerpiwać kasy z konta (no i musiałem doładować, inaczej wszystko szło do kosza.
Szkoda było mi kasy, a później karta SIM się zepsuła :)


Mam tak samo :P Na koncie kasa sie gromadzi, a ja jak mam wysłać sms to i tak przez Tlen bo mi sie pisać na komórce nie chce... i nie mam za bardzo z kim

W czasie wakacji trochę straciłam kasy, ale tak to zalega, że mama dzwoni do babci z mojej komórki i gada sobie po pół godziny 8)

Mojej kumpeli 50zł wystarcza na 5-7 dni...

Marti - 9 Październik 2007, 12:02

Cytat:
Mam tak samo Na koncie kasa sie gromadzi, a ja jak mam wysłać sms to i tak przez Tlen bo mi sie pisać na komórce nie chce... i nie mam za bardzo z kim


też niemiałem z kim :)

Mojej kumpeli 50zł wystarcza na 5-7 dni...

Mi tyle by starczyło na dwa miechy :)

asura - 9 Październik 2007, 12:14

To jest w jakimś stopniu dołujące :lol:

A jaka długa jest wasza lista kontaktów? Bo o mojej to lepiej nie wspominać :wink:

Na 2 miesiące? To i tak jesteś dobry, ja miałam okresy kiedy przez cały miesiąc może z 50sms wysłałam :P

Marti - 9 Październik 2007, 12:18

brat, mama, dom :) SIM umarła to i nic nie przybywa (niewiem nawet dlaczego padła "karta SIM niezarejestrowana" ).
czyli też lepiej nie wspominać.
rzucaj nr. gdzie popadnie nr. to może ktoś przybędzie :)

Na GG przeszło 50 :)

asura - 9 Październik 2007, 12:28

Marti napisał/a:
brat, mama, dom :) SIM umarła to i nic nie przybywa (niewiem nawet dlaczego padła "karta SIM niezarejestrowana" ).
czyli też lepiej nie wspominać.
rzucaj nr. gdzie popadnie nr. to może ktoś przybędzie :)

Na GG przeszło 50 :)



Hehe moze stwierdziła ze za dużo tych numerów i padła z wycięczenia :lol:

A po co mi numery do których i tak bym nic nie pisała? 8)

Na GG mam 43 :)

A zaznaczam że neta mam niecały rok, to i tak sukces :oops:

Marti - 9 Październik 2007, 12:34

Ta na pewno :)

Ja neta mam jakoś od kwietnia 2006

asura - 9 Październik 2007, 17:25

Kiedyś zadzwoniła pani z telekomunikacji z jakąś ofertą, a ja nagle dostałam jakieś głupawki i zaczęłam sie jej perfidnie śmiać do słuchawki :P Nie mogłam się powstrzymać, biedna nie wiedziała co ma zrobić, w końcu zrezygnowała i powiedziała że zadzwoni kiedy indziej, jak rodzice będą w domu :oops:

Nie wiem co mi odbiło :twisted:

Marti - 9 Październik 2007, 20:17

Cytat:
Kiedyś zadzwoniła pani z telekomunikacji z jakąś ofertą, a ja nagle dostałam jakieś głupawki i zaczęłam sie jej perfidnie śmiać do słuchawki


Dobre. Pani z TP pewnie za niemówiła :)

Jak do mnie dzwonią to zgóry mówię "nie dziekuję, dowidzenia" :)
Choć ostatnio dzwonił jakiś gościu i chciał się zapisać do lekarza :)

Choć jakieś dwa lata temu odbierałem w robocie kilkanaście telefonbów dziennie.
Też się niechciało :)

Pamiętam kiedyś jak dzwoniłem do TP by zmienić adres email i nagle do pokoju weszła.
Odrazu zacząłem mówić ciszej (i przy okazji nie wyraźnie) ledwo się z gościem dogadałem :)

asura - 9 Październik 2007, 20:34

No zaniemówiła :lol:

Ja bym chyba nie mogła mieć pracy związanej z odbieraniem telefonów.. za dużo bym sie stresu najadła :lol:

Ale kto wszedł do pokoju? 8)

Fivi - 9 Październik 2007, 21:23

Ja mam 112 numerów, ale mnieij więcej z 50 nigdy nie gadałam ;) pozostałe 50 to znajomi netowi... :P i zostało koło 12. To są osoby, które baaardzo rzadko zaczepiam na gg ;)
Marti - 9 Październik 2007, 21:47

Matka.

Zjadłem to słowo :)

Mam ogółem 62 persony na GG.
I minimum 3 osoby dziennie do mnie uderza.
Kilka osób na miesiąc mi przybywa tak czy owak.
I co jakiś czas usuwam dead persony :)

asura - 10 Październik 2007, 11:34

Aha

Dlaczego tak zimno- Matka- mamusia ładniej brzmi :P

Mi też przybywają, z jednego forum na którym się udzielam 8)

No to masz szczęście, bo ja mam dni że w ogóle nikt do mnie nie napisze, choć rzadko tak się dzieje to jednak są takie dni.... :roll:

Moze przez to że prawie zawsze jetem niewidoczna? :mrgreen:

Marti - 10 Październik 2007, 11:40

Mi niewidocznośc niepomaga.
3 perosny na dzień na pewno mnie zaatakuje :)

asura - 10 Październik 2007, 11:43

Marti napisał/a:
Mi niewidocznośc niepomaga.
3 perosny na dzień na pewno mnie zaatakuje :)


Rozumiem, bardzo mnie pocieszyłeś :roll:

Ale chyba nie jest tak źle, skoro tyle ataków przeżyłeś :twisted:

Hakim - 10 Październik 2007, 11:59

łee, to ja się do was nie umywam. Osób na gg mam tyle że nawet suwakiem sobie porządnie nie mogę pojeździć :D . Lista w fonie też bogata nie jest. Nie znoszę pisać smsów, to tak długo trwa :D , wole bramki w necie.
Marti - 10 Październik 2007, 12:39

kiedyś szybko sms'y pisałem a teraz idize mi fatalnie.
Zresztą wogóle nie piszę, bo nr. niemam :)

Wiecie mój nr. siedzi na kilku forach i mi tego przybywa.
Ja może do 8 osób uderzyłem, reszta uderzyła do mnie.
Na GG sobie chociaż pogadam :)
Bo na telu to tragedia.
4 numery sic :)

asura - 10 Październik 2007, 13:25

Marti, nie dziwię się, masz bardzo interesujący podpis więc wiele osób do Ciebie na pewno napisze 8)

Hakim, ja niestety też sie za bardzo nie mogę rozpędzić 8)

Ja jednak wolę mieć numery GG z którymi miałabym jakiś kontakt, a nie że są a i tak bym z tą osobą nie gadała :)

Marti - 10 Październik 2007, 13:30

Z tego forum mam ledwie 5 numerów :)
Reszta numerów spoza, ale łączy nas ta sama pasja to i jest oczym pogadać :)
Ja co jakiś czas kasuje nieaktywne numery, w przeciwnym przypadku miałbym już ponad setkę :)

asura - 10 Październik 2007, 13:50

a ja żadnego :P
no ale jestem tu dopiero od 15września więc na razie jestem na etapie obserwacji :lol:

a ja lubie gadać z ludźmi czasem o duperelach czasem o sprawach ważnych, :wink: Nieraz mam dni że najchętniej kompa wyrzuciłabym przez okno i do nikogo sie nie odzywała, a czasem usilnie modlę się o to żeby ktoś mnie zagadał :P

A co czujecie jak ktoś nie znany do was napisze? Ja zawsze mam pietra :D

hehe wywołałam lisa z lasu 8)

Marti - 10 Październik 2007, 14:24

Ja nie, zresztą "napastnik" z reguły zaczyna temat to idzie z górki.
Z reguły do mnie piszą w jakiejś sprawie ew. gadanie o wszystkim i oniczym hehe :)

Hakim - 10 Październik 2007, 16:06

No ja też wtedy emocje niemałe przeżywam :D . Najpierw jest gadka typu jak masz na imię, skąd jesteś, co robisz.. i nagle rozmowa się ucina bo okazuje się że nie ma już o czym gadać, wrr. Najbardziej denerwuje mnie uczucie, że to koniecznie ja muszę podtrzymywać rozmowę, serwować jakieś tematy itp szczególnie w przypadku gdy to do mnie ktoś zagada pierwszy.
Marti - 10 Październik 2007, 16:25

Ja pytam o xywkę, jak leci i tu tematy się kończą (chyba, że z branży tej samej co ja, to wtedy łatwiej).
Nie lubię uczucia jak niemam o czym gadać.

Ale nieraz gadam z trzema osobami naraz, czesto to sie zdarza :)

PS:dzisiaj 3 osoby do mnie uderzyło :)

Hakim - 10 Październik 2007, 16:39

Nie znoszę gadać z więcej niż dwiema osobami na raz, wszystko mnie się plącze ^^
No i właśnie ta cisza jest najgorsza, świadomość że ktoś mnie po drugiej stronie łącza zaraz uzna za nudną osobę i kolejny raz nici z nowej znajomości, po czym pozostaje mi już tylko marudzić o tym na jakimś forum :D

asura - 10 Październik 2007, 16:51

Ja kiedyś gadałam z 5 osobami na raz... to był meksyk :lol:

Początkowe pytania sa nawet łatwe- imię, wiek, skąd jesteś, czym sie interesujesz ( chłopacy prawie zawsze pytają sie czy mam fotkę :wink: )i po tym zapada ciszaaaa

Hakim, też jak ktoś długo nie odpowiada to zaraz wyobrażam sobie że on ma mnie za nudziarę i poszukał sobie kogoś innego "lepszego" do pogadania... 8)
Nie na jakimś, tylko o nieśmiałości :twisted:

Czy my czasem nie użalamy sie nad sobą? 8)
No nie liczę Martiego który nie ma takich dylematów :lol:
(dobrze odmieniłam? :D )

Marti - 10 Październik 2007, 16:56

ja nigdy nie pytam o fotkę.

Z 3 osobami naraz mogę gadać bez problemu (i jeszcze po necie latać ), chyba, że za szybko piszą :)

asura - 10 Październik 2007, 17:11

No to bardzo dobrze, bo to wg. mnie jest dość dziwne.... jakby szukał materiału na dziewczynę /żonę/ kochankę :wink:

Kurcze a jak sie lata po necie? :lol:

Właśnie z kimś gadam i pisząc na forum muszę sie nieźle nagimnastykować :mrgreen:

Hakim - 10 Październik 2007, 23:26

Ja fotkami wymienić się potrafię, choć nie zawsze lubię by następowało to zbyt szybko, dlatego nigdy jako pierwszy o fotkę się nie pytam. Nie zbyt też dobrze się czuje na czatach, gdzie na głównym oknie trzeba nadawać do wielu osób naraz.. choć kiedyś bardzo lubiłem wpadać na czaty.

Pamiętam jak kiedyś rodzice chcieli mnie zmusić do nauki angielskiego. Posadzili mnie siłą przed kompem, włączyli Skype i kazali gadać przez mikrofon z jakimś obcokrajowcem.. masakra ;)

asura napisał/a:
Czy my czasem nie użalamy sie nad sobą?

Nieeee, skąd że znooowu :D :D

Marti - 10 Październik 2007, 23:58

Cytat:
Pamiętam jak kiedyś rodzice chcieli mnie zmusić do nauki angielskiego. Posadzili mnie siłą przed kompem, włączyli Skype i kazali gadać przez mikrofon z jakimś obcokrajowcem.. masakra


Ja bym sobie chętnie pogadał, ale moja znajomośc eng. pozwala co najwyżej zrozumienie gościa po drugiej stronie :)

Hakim - 11 Październik 2007, 08:35

Mój angielski za błyskotliwy też nie jest :D , ale czasem jakoś idzie mi się w nim prozumieć. Skype to nawet fajna sprawa, zawsze chciałem mieć znajomych rozsianych na różnych zakątkach świata ;) , ale jak dotąd podbiłem tylko Litwę, Włochy, Egipt i Chiny :P
asura - 11 Październik 2007, 14:34

A mój anglik test koszmarny... uczę sie go od 2 klasy podstawówki ale prawie nic nie umiem, rozumiem jak ktoś do mnie mówi, ale jak mam coś sama powiedzieć to masakra :P

Mogę podziękować swoim nauczycielkom, które co roku się zmieniały ( jedne wyjeżdżały, jedna zwolnili bo rzucała w uczniów kredą, kluczami, krzesłami :lol: ) Każda kolejna zaczynała z nami cyferki od 1 do 10, kolory i jakieś głupie piosenki... porażka

Ja Skype nie mam, ale planuję zakupić go sobie na gwiazdkę, jako prezent dla siostry :D

Hakim - 11 Październik 2007, 18:54

Nie przepłacaj, Skype to darmowy program :D , lepiej wydaj kasę na mikrofon, które zresztą drogie nie są ;)

Miałem podobnie z angielskim w szkole jak Ty.. właściwie teraz na studiach nic się nie zmieniło :P . Kiedyś wkuwałem tylko rosyjski i musiałem później brać korepetycje z anglika w nowej szkole by nadgonić klasę.

Ja to w ogóle wkurzam się sam na siebie, boję się nawet gadać z przyjaciółmi z neta przez Skype czy fona, których znam ho ho czasu :evil: . Mnie to już nic nie pomoże T_T :D

asura - 11 Październik 2007, 19:14

Właściwie to niech sis wszystko kupi :P ma pracę więc niech wydaje kasę :mrgreen:

Teraz w LO myślałam że będzie normalnie, ale angielski jak dotąd miałam 3 razy... pani cały czas jest chora :| a zastępstwa sie doczekać nie możemy

Ja tam wolę pisac niż mówić, nawet jak wiem że czeka mnie rozmowa ze znajomym przez telefon to się stresuję ( zawszę patrzę kto dzwoni, jak jakiś nieznany numer to się ociągam z odebraniem 8) )

Hakim - 12 Październik 2007, 13:49

Pisać to i ja wole, bo przynajmniej ten ktoś mnie nie widzi. Po za tym lepiej mnie się myśli wtedy układają i rozmowa jest swobodniejsza. Szczególnie lubię fora, bo nie muszę się śpieszyć tylko na spokojnie mogę sobie przemyśleć swoją wypowiedź i następnie ją napisać.
afefe - 16 Październik 2007, 05:47

Co do telefonów, to stresuje mnie konieczność zadzwonienia gdzieś w celu załatwienia czegoś, kiedyś tak nie miałam :( Także staram się brzmieć mega profesjonalnie, rozmawiam tylko na osobności. Denerwuje mnie to strasznie, staram się zwalczać...i zaczęłam na ludzi krzyczeć. Ale mi to nastrój poprawia :)

A co do neta, to 0 problemów. Czasem wskakuję na czat, zawsze obcojęzyczny, żeby poplotkować nie po polsku i dowiedzieć się czegoś nowego o świecie :) Kamerę mam i korzystam, gorzej gdy pada słowo: mikrofon. Ale to tylko bariera językowa daje o sobie znać, strasznie się wstydzę słowiańskiego akcentu :( I wszelkich niedociągnięć w języku obcym. W końcu jednak się zgadzam.

włóczykij - 28 Październik 2007, 23:44

Pracuję w miejscu gdzie często musze odbierac telefon. Boję się ale to robię bo musze aby nie mieć uwag z strony pracodawcy. Robie to heroicznie czyli boję sie ale wręcz staram sie chwycić słuchawkę jak najszybciej aby mieć to za sobą...czuję się podczas rozmowy zaoferowany ją ale w sposb nieprzyjemny..świat milknie, tylko rozmowa sie liczy ale wiem że robie to byle było najszybciej a ni ez lekkością i radością więc towarzyszmi mi strach, napięcie...
krufka5 - 30 Październik 2007, 13:41
Temat postu: Re: Strach przed rozmowa telefoniczna
Fridita napisał/a:

Ja także z odbieraniem telefonów mam podobny problem. Natomiast jak sama muszę coś załatwić i zadzwonić piszę sobie przedtem na kartce co powiedzieć. Wiem, że to śmieszne, ale inaczej nie wydusiłabym z siebie żadnego słowa...


robie identycznie z zapisywaniem
rozmowa telefoniczna zawsze mnie stresuje i jak gdzies musze zadzwonic to odkladam to na ostatnia chwile

asura - 30 Październik 2007, 20:34

ta czasami tez sobie robię notatki :P rozmowa czasem tak mnie paraliżuje że wszystko mieszam i kręcę więc już wolę mieć wszystko czarno na białym :P
Zagubiona89 - 23 Listopad 2007, 19:47

Mnie zawsze stresowały rozmowy telefoniczne, ręce i głos trząsł mi się jak gadałam przez telefon...Moja nieśmiałość nie zmniejsza się gdy rozmaiwm z kimś przez tel. zecydowanie łatwiej jest napisać sms.
Selevan - 3 Styczeń 2008, 12:21

ja tam mam cale 32 kontaktow na GG z czego 10 jest nie z neta i gadam z nimi raz na ruski rok.

reszte znam z moich wojazy po gierkach rozniastych, a systematycznie to gadam z 3 moze 4 osobami, a jedna z nich jest moj brat :roll:

mara - 4 Styczeń 2008, 21:38

Na gg mam z 30 osób, z połową bardzo rzadko gadam, z resztą od czasu do czasu.
Najczęściej klikam z koleżankami ze studiów.
W komórce podobnie, mam nr tel. połowy grupy, ale rozmawiam rzadko. Częściej pisze smsy.
Dzisiaj wyjątkowo rozmawiałam przez tą komórkę. Koleżanka zadzwoniła i pytała o pracę zaliczeniową. :P Na początku byłam trochę zestresowana, ale potem już poszło... :mrgreen:
Kiedyś lubiłam wchodzić na czaty, teraz mi się odwidziało; ale nie mam z tym problemu.

Marti - 16 Styczeń 2008, 00:54

Mi prowadzenie rozmów telefonicznych idzie coraz lepiej (chętniej tele odbieram niż kiedyś), ale wciąż mnie stresuje obecność kogoś z rodziny w pokoju.
I czasem drży mi głos i o czymś zapominam.

PS:ja mam bliziutko setkę na GG (nikt z reala), a na telefonie ledwo kilka osób.
Telefonik reaktywowałem i minął miesiąc od kupienia karty (25), a zostało mi jeszcze prawie 10pln na koncie :)

Redex - 17 Styczeń 2008, 00:34

Marti napisał/a:
Telefonik reaktywowałem i minął miesiąc od kupienia karty (25), a zostało mi jeszcze prawie 10pln na koncie :)

To jak u mnie :)
W całej mojej 4-letniej historii posiadania telef. komórkowego raz się tylko zdarzyło chyba iż fundusze się skończyły. Ogólnie zawsze mi zostaje coś na koncie (mam od początku tylko na kartę) tak, że chciałbym móc to "wyjąć" :P i wykorzystać jakoś, bo nigdy nie wydzwonię np. 100 zł, nawet w 3 miesiące :roll:

Selevan - 17 Styczeń 2008, 07:35

heh tak jak u mnie :P
Ewelina_89 - 16 Luty 2008, 12:36
Temat postu: Re: Strach przed rozmowa telefoniczna
sonya111 napisał/a:
Mam dziwny problem- stresuje mnie to np. jak np.dzwoni do mnie telefon i mam rozmawiac z kims w momencie gdy np.siedzi obok kolezanka albo nawet mama.Najbardziej stresuje mnie jak ktos dzwoni np. w sprawie pracy, czy w jakiejs sprawei sluzbowej.Wtedy chce brzmiec bardzo profesjonalnie, wiem ze to mieszne.I tak jakby boje sie tego,ze ta osoba ktora siedzi obok mnie bedzie sie smiala ze sposobu w jakim rozmawiam.
Boje sie tez ze telefon zadzwoni w nieodpowiednim momencie.Kazda rozmowa to jakis tam, mniejszy albo wiekszy stres dla mnie, dlatego tez jak np. zamieszczam ogloszenie mysle ciagle o tym w napieciu czy ktos zadzwoni i denerwuje sie tym.Nie potrafie przestac o tym myslec.Czasami wylaczam telefon specjalnie albo wyciszam.Nie wiem to jest nienormalne.Czy ktos ma taki problem?


Ja mam chyba tak samo jaK Ty:( i jest to dla mnie bardzo męczace szczególnie gdy rozmawiam przez telefon z kimś nieznajomym:(

Selevan - 16 Luty 2008, 13:24

dla mnie wlasnie odwrotnie, gdy rozmawiam z kims z klasy ;)
Pareto - 16 Luty 2008, 15:04

Ja niestety też mam ten problem i nie zapomnę nigdy jakie katusze przezywalem w zwiazku z nim w swojej pierwszej pracy - pracowalem przez krotki czas jako recepcjonista w jednym z krakowskich banków, glownie opieralo sie to wlasnie na odbieraniu telefonow od klientów, którzy, nieraz zdarzylo się, byli mniej lub bardziej niezadowoleni z uslug banku i uznawali ze to moja wina, wiec pretensje szly na mnie w duzej mierze... To na szczescie zdarzalo sie nie az tak często, ale nawet takie zwykle rozmowy jak te z prosba o numer do jakiegos doradcy/wydziału, godziny otwarcia placówki to byl koszmaaar. Nie moglem sie do tego przyzwyczaic, no po prostu sie nie dalo, mimo ogromnej ilosci tych telefonow. Ilekroc zaczal dzwonic to serce mi wysiadalo (bam-bam-bam!!) i czarne chmury zbieraly nad glowa :) Nie polecam osobom niesmialym pracy na tego typu stanowiskach, w stylu obsluga klienta, call center itd. bo to ogromny stres, zwlaszcza ze trzeba sie trzymac sztywnych ram w kontakcie z klientem i wrecz nie okazywac emocji, co jest dosc trudne.
Redex - 19 Luty 2008, 00:38

Pareto napisał/a:
Nie polecam osobom niesmialym pracy na tego typu stanowiskach, w stylu obsluga klienta, call center itd. bo to ogromny stres, zwlaszcza ze trzeba sie trzymac sztywnych ram w kontakcie z klientem i wrecz nie okazywac emocji, co jest dosc trudne.

A ja powiem coś przeciwnego. W mojej pracy często odbieram telefony bo pracuję w pomocy technicznej. Z czasem, muszę powiedzieć, nie odczuwam żadnego dyskomfortu z tym związanego już, a nawet niektóre pogadanki przez telefon polubiłem. Może jest to związane z tym, że rozmowy te nie były/ są tak bardzo formalne jak mojego przedmówcy, odbywały się bądź co bądź między pracownikami tej samej firmy - znajomymi z pracy.
Jest to dobra lekcja, a jak wiadomo przymus jest niekiedy najlepszym motorem do rozwoju.

Rolandek - 19 Kwiecień 2008, 20:01

W rozmowie przez telefon mam te same problemy co z rozmową w cztery oczy, tak że nie robi mi to większej różnicy. Boję się wszystkiego i w każdej postaci - porażka. Kiedyś się nagrałem podczas rozmowy przez telefon - wstyd mi było później tego słuchać, zdołowało mnie to kompletnie. Już nawet nie chodzi o to, że mój głos brzmiał idiotycznie, ale po prostu gadałem bzdury, krótkimi zdaniami bo dłuższe wychodziły beznadziejnie (zapominałem słów, myliłem końcówki, w połowie zapominałem o czym mówię). Nie potrafię skupić się na tym co mówię jeśli w tym samym momencie wali mi serce, a w myśli uderza jedno zdanie "Kiedy To Się Wreszcie Skończy". Czemu tak trudno to zmienić :( Po kilku miesiącach jest nieco lepiej, ale to wciąż zupełnie nie to, w zbyt wielu kwestiach jest zbyt wiele do naprawy.

[ Dodano: 19 Kwiecień 2008, 21:05 ]
W rozmowie przez telefon mam te same problemy co z rozmową w cztery oczy, tak że nie robi mi to większej różnicy. Boję się wszystkiego i w każdej postaci - porażka. Kiedyś się nagrałem podczas rozmowy przez telefon - wstyd mi było później tego słuchać, zdołowało mnie to kompletnie. Już nawet nie chodzi o to, że mój głos brzmiał idiotycznie, ale po prostu gadałem bzdury, krótkimi zdaniami bo dłuższe wychodziły beznadziejnie (zapominałem słów, myliłem końcówki, w połowie zapominałem o czym mówię). Nie potrafię skupić się na tym co mówię jeśli w tym samym momencie wali mi serce, a w myśli uderza jedno zdanie "Kiedy To Się Wreszcie Skończy". Czemu tak trudno to zmienić :( Po kilku miesiącach jest nieco lepiej, ale to wciąż zupełnie nie to, w zbyt wielu kwestiach jest zbyt wiele do naprawy.

Selevan - 19 Kwiecień 2008, 20:57

oj tak.. jest strach... zalezy jeszcze z kim trzeba rozmawiac.. :wink:
miranda126 - 6 Maj 2008, 14:54

strach??? przed rozmowa przez tel??? on jest ogromny... dlatego poprostu nigdy nie rozmawia się przez telefon... o i juz go ni ma. ja tak mam.
buniaa - 24 Maj 2008, 17:24

hej

Mam podobny problem- bywa (czasami) że boje się odbierać telefonu lub sama dzwonić w ważnej, służbowej sprawie. W takich sytuacjach zawsze mam wrażenie ze musze odpowiednio modulowac swój głos, zachowywać powagę i mówić wyraznie- w przeciwnym wypadku ośmiesze sie lub osoba z która rozmawiam odbierze mnie lekceważaco. - a to jest najgorsze. Staram sie wiec unikać takich sytuacjii . ale wiem że donikąd to nie prowadzi, moja ucieczka nie może trwać wiecznie.. Wiem tez że musze pokonywac swoje lęki, by moje przyszłe życie nie było puste i jałowe..jednak czasami jest tak trudno załatwic najprostsza sprawę..

zarovich - 24 Maj 2008, 19:46

Zauważyłem że duża ilość wykonywanych rozmów wcale nie pomaga opanować strachu. W obecnej pracy muszę dosyć często gdzieś dzwonić i niestety za każdym razem jest ten sam lęk, te same objawy somatyczne, ten sam problem. Nawet jeśli wykonuje się telefony w przypadku których przebieg rozmowy za każdym razem jest praktycznie identyczny lub należy do bardzo niewielkiego zbioru alternatywnych możliwości (np. rezerwacja pokoju w hotelu) to niczego to nie zmienia i lęk występuje. Masakra po prostu.
Paweł 19 - 25 Maj 2008, 15:59

U mnie lęk malał wraz z ilością wykonywanych połączeń. Niedawno zależało mi na jednaj książce i zrobiłem sobie spis bibliotek. Musiałem wykonać 8 takich samym praktycznie telefonów zanim dostałem to czego chciałem. No i po każdym kolejnym lęk malał, przychodziło znudzenie i myśl ,żeby wreszcie załatwić tę sprawę bo to dla mnie ważne ,a już troszkę mnie nuży. Lęk gdzieś po drodze zaginął w akcji. Niestety mam dziwne wrażenie ,że gdyby mi przyszło zrobić to teraz to sytuacja powtórzyłaby się co do joty czyli jednak lęk przy pierwszych telefonach by był.
Ranir - 26 Czerwiec 2008, 15:11

Ja czuję stres i lęk przed rozmową telefoniczną, w moim przypadku porównywalny do rozmowy z kimś w realu.
mime86 - 30 Czerwiec 2008, 19:36

coś chyba jest na rzeczy z tymi rozmowami. też zazwyczaj gdy mam do załatwienia jakąś formalność przez telefon odbębniam to jak najszybciej co by już nie męczyło i raczej nie lubię gdy ktoś jest w pobliżu i słucha rozmowy. ale to dotyczy chyba wszystkich, nie tylko nieśmiałych, u których niechęć jest pewnie o wiele większa. często śmiać mi się chce gdy nawet dorośli zabawnie modulują swoje głosy i w ogóle dziwacznie zachowują się w czasie takich rozmów. kiedyś gadałam nawet o tym z kumpelą która do nieśmiałych nie należy i też to ma. więc może nie wszystkiemu winna nieśmiałość :)
Sierra - 30 Czerwiec 2008, 22:22

Dzisiaj doswiadczylem czegos dziwnego, a dokladnie mowiac kiedy wracalem ze szkoly(musialem odebrac wyniki matury) to jak dzwonilem do rodzicow i znajomych to nie zauwazylem, ze rozmawiam na przystanku gdzie bylo pelno osob i ze w dodatku rozmawialem dosc golosno, tak ze na pewno wszyscy slyszeli. Dopiero po chwili sobie to uswiadomilem, ale nawet wtedy jakos sie tym nie przejalem :) Juz prawie ze wszystkimi lekami sobie poradzilem, zostal tylko ten przed wystepowaniem przed publicznoscia i czytaniem czegos przed duza liczba osob, ale sadze, ze jestem na dobrej drodze ku normalnosci :)
Marti - 1 Lipiec 2008, 07:45

Jak kiedyś ze stacji metra wykonałem połączenie z osobą na dodatek z którą jeszcze wcześniej nie rozmawiałem.
Z domu przy rodzinie na pewno bym nie popełnił tego telefonu :)

Fuego - 1 Lipiec 2008, 15:30

Ja też strasznie nie lubię rozmawiać przez tel. z koleżankami przy rodzicach w domu. To wynika z tego, że mam wrażenie, że jak powiem coś, co im się nie spodoba to zaraz zaczną to komentować i oceniać -.- Dlatego zazwyczaj gdy dzwonię do kogoś, to zamykam drzwi w pokoju, żeby nikt nie słuchał, wtedy jestem na luzie.
Pierre de Olin - 9 Lipiec 2008, 11:13

Zaufajcie mi, ten lęk da się przezwyciężyć. Zwróćcie się do specjalisty jeśli to konieczne. Powodzenia :)
Marti - 9 Lipiec 2008, 12:20

wsio się da, ale jest to dosyć trudne.
Endless - 10 Lipiec 2008, 09:40

Odczuwam lęk przed rozmową tylko wtedy, gdy sam mam do kogoś zadzwonić. Natomiast, gdy telefon odbieram to wszystko jest na luzie. Na szczęscie zawsze jest alternatywa dzwonienia - SMS :) , albo ostateczność - odpuścić sobie :| .
wlochaty7 - 10 Lipiec 2008, 12:21

hmm.. ja w porównaniu z latami poprzednimi jestem już mniej nieśmiały, ale nienawidzę dzwonić ani odbierać telefonów, szczególnie od osób mi nie znanych. Wole wszystko załatwiać przez sms'a , jakiś komunikator tekstowy czy mail. Jak mam z kimś gadać to wrr.. to już w czystej ostateczności. Jakoś jak widzę to co piszę umiem się bardziej na rozmowie skupić, niżeli miałbym to mówić. W dodatku mam podobnie co Fuego, też nie lobię przy rodzicach rozmawiać, tylko u mnie sie to bierze z tego, że babka lubi podsłuchiwać i jakoś mnie to krępuje, więc w moim przypadku rozmowa przez telefon, tylko poza domem by wchodziła jeżeli już, w grę. Ale może się to kiedyś zmieni na lepsze.. taka cicha nadzieja :D
ania84 - 11 Lipiec 2008, 10:33

Urzędnicy są $^%@^%^@$%$%^%$)()!*$& !!!

Grrr

Cudowni.

Zwłaszcza w rozmowach telefonicznych.

Kezman - 12 Lipiec 2008, 21:40

Zazwyczaj jak ktoś zadzwoni do mnie na komórkę to mój ojciec normalnie staje sobie w drzwiach mojego pokoju i słucha :evil: Jak tu się nie stresować :?:
Marti - 12 Lipiec 2008, 21:49

Geez. współczuję, pogadaj z nim o tym.

Ja mam tak, że bardzo nie chętnie odbieram telefony przy rodzinie o wykonywaniu połączeń nie wspominając :) .

Zaś dzwonienie z takich miejsc jak stacja metro, centrum handlowe nie sprawia mi większych problemów.
Ale rok temu nie byłem do tego zdolny.
Czyli jakaś poprawa.

Kamil____ - 12 Lipiec 2008, 23:50

Kezman napisał/a:
Zazwyczaj jak ktoś zadzwoni do mnie na komórkę to mój ojciec normalnie staje sobie w drzwiach mojego pokoju i słucha Jak tu się nie stresować

bez sensu, ja bym nie mogl rozmawiac jak by ktos sluchal wszystko co powiem. Tzn. jak wiem, ze ktos specjalnie slucha, zeby sprawdzic o czym gadam. Ale jak ide z kims przez miasto, albo cos i musze zadzwonic albo ktos do mnie dzwoni to moge przy nim normalnie gadac. A powinienes z ojcem pogadac o tym.

Dolce_Caramella - 14 Lipiec 2008, 18:16
Temat postu: Re: Strach przed rozmowa telefoniczna
sonya111 napisał/a:
Mam dziwny problem- stresuje mnie to np. jak np.dzwoni do mnie telefon i mam rozmawiac z kims w momencie gdy np.siedzi obok kolezanka albo nawet mama.Najbardziej stresuje mnie jak ktos dzwoni np. w sprawie pracy, czy w jakiejs sprawei sluzbowej.


Skąd ja to znam... :lol: Ekhm.. też to kiedyś miałam ale na szczęście mija z wiekiem :D A to chyba dlatego ze teraz jestem bardziej samodzielna... Kiedyś jak jeszcze mieszkałam z mamą wszystko robiła za mnie a ja nic nie musiałam robić.. Jak miałam wykonać telefon przy niej z ogłoszenia chociażby w sprawie pracy- strasznie panikowałam, bałam się niewiadomo czego, nie wiedziałam w jaki sposób rozmawiać i często bywało tak, ze dzwoniła i załatwiała wszystko za mnie... Teraz jest zupełnie inaczej..

Endless - 15 Lipiec 2008, 07:48
Temat postu: Re: Strach przed rozmowa telefoniczna
Dolce_Caramella napisał/a:
Teraz jest zupełnie inaczej..

Czyli z wiekiem Ci to przeszło, tak :) ?

italiera - 15 Lipiec 2008, 08:38

Ja się denerwuje wtedy jak mam zadzwonić do kogoś, bo nigdy nie wiem co mam powiedzieć, a serce mi wali jak młot jakbym miała zaraz zemdleć z nadmiaru stresu. A po rozmowie to troche się trzęsę i uspokajam jakoś.
ania84 - 15 Lipiec 2008, 12:21

Ja się denerwuję bo muszę zadzwonić do, do swojego promotora, którego unikam. Tak. Teraz wiem jak duży to był błąd. Już bym sto razy wolała z nim porozmawiać niż do niego dzwonić. Planowałam zadzwonić na początku lipca, ale jak to bywa odkładałam i odkładałam, teraz mi wstyd po pierwsze tego że wagarowałam z seminarium magisterskiego ażeby nie natknąć się na niego przypadkiem, po drugie dlatego że nie zadzwoniłam na początku lipca, po trzecie że wyjeżdżam na początku sierpnia i i... to tylko 15 dni na wykonanie tych głupich badań! I poza tym boję się, tego, że on może wpaść na ten genialny pomysł żeby do mnie przyjechać.

Właśnie dlatego od dość długiego czasu opuszczam te seminaria, żeby z nim nie rozmawiać i żeby on w rozmowie nie mógł mi powiedzieć że do mnie przyjedzie, bo moja psychika tego nie przeżyje. Więc teraz za to będę do niego musiała zadzwonić. Boże. Ale może jutro. Oj.

Czemu, czemu to musi mi się przytrafiać. No ja nie mogę. No choroba muszę do niego zadzwonić. Cudownie.

[ Dodano: 15 Lipiec 2008, 14:05 ]
Hm. Może maila wyślę.

ShySe - 15 Lipiec 2008, 15:35
Temat postu: Re: Strach przed rozmowa telefoniczna
Dolce_Caramella napisał/a:
Kiedyś jak jeszcze mieszkałam z mamą wszystko robiła za mnie a ja nic nie musiałam robić.. Jak miałam wykonać telefon przy niej z ogłoszenia chociażby w sprawie pracy- strasznie panikowałam, bałam się niewiadomo czego, nie wiedziałam w jaki sposób rozmawiać i często bywało tak, ze dzwoniła i załatwiała wszystko za mnie... Teraz jest zupełnie inaczej..

Inaczej, to znaczy już nie panikujesz, dzwoniąc przy mamie, czy już nie dzwonisz przy mamie?

ShySe

Dolce_Caramella - 15 Lipiec 2008, 16:41

ShySe napisał/a:
Inaczej, to znaczy już nie panikujesz, dzwoniąc przy mamie, czy już nie dzwonisz przy mamie?


Nie dzwonię przy niej, bo mieszkam już sama.

ShySe - 15 Lipiec 2008, 23:17

Dolce_Caramella napisał/a:
Nie dzwonię przy niej, bo mieszkam już sama.

Czy jest zatem możliwe, że z wiekiem minęły tylko okazje, z jakich to się ujawniało?

ShySe

Dolce_Caramella - 16 Lipiec 2008, 14:03
Temat postu: Re: Strach przed rozmowa telefoniczna
Endless napisał/a:
Dolce_Caramella napisał/a:
Teraz jest zupełnie inaczej..

Czyli z wiekiem Ci to przeszło, tak :) ?


No tak jakby :)

ShySe napisał/a:
Czy jest zatem możliwe, że z wiekiem minęły tylko okazje, z jakich to się ujawniało?


Tzn co miałeś konkretniej na myśli? Powiem tak..
Generalnie dużo się u mnie zmieniło.. Życie mnie do tego smusiło, zeby stać się bardziej samodzielną, przez co strach co do rozmówi tel z czasem przełamałam.. i zniknął.

ania84 - 16 Lipiec 2008, 20:53

Zrobiłam to.

Jestem z siebie dumna.

Ale to tylko dzięki Panu Tadeuszowi (którego znalazłam za lodówką), środkami uspokajającymi taty i przeciwbólowymi mamy. Ojoj. Chyba będę się musiała wybrać do jakiegoś psychiatry, bo się nie obronię.

Rexar - 17 Lipiec 2008, 00:18

Aniu, środki uspokajające i środki przeciwbólowe jednocześniej to nie brzmi zbyt dobrze. Myślę, że powinnaś uważać, z tego typu środkami, bo wiesz, że przedawkowanie może się źle skończyć.
ania84 - 17 Lipiec 2008, 00:33

Spokojna głowa :)

To się bierze z umiarem. W zasadzie w sytuacjach bez wyjścia. :P

Fakt, zaczyna mnie to denerwować, że muszę się tym asekurować, ale bez tego to za chiny ani za indie nie dałabym rady.

Dolce_Caramella - 17 Lipiec 2008, 13:46

ania84 napisał/a:
Zrobiłam to.

Jestem z siebie dumna.


gratuluję :)

Marti - 17 Lipiec 2008, 13:48

Dzisiaj wykonałem 3 telefony do pomocy TP, uprzednio wyganiając całą rodzinę z pokoju :) .
Pierwszym telefonie po drugiej stronie kabla był chłop i było trudno przy kolejnych była kobieta i było już łatwiej.
Telefonowanie to nic przyjemnego :[

Endless - 18 Lipiec 2008, 12:38

Ufff, rozmowa telefoniczna z takimi przedstawicielami TP i nie tylko, to najgorsze, co może być. Stracisz sporo kasy na koncie, a i tak się nie dogadasz :P . Jednak trzeba też się postawić na miejscu takiego przedstawiciela. Mam kumpla, który właśnie robi za pomoc techniczną w TP czy coś takiego i musi odpowiadać na telefony dzowniących. To nie raz mi opowiadał jacy ludzie potrafią być wredni i niegrzeczni. Ja to bym zaraz wybuchnął przy tej słuchawce i nawtykał komuś, tymbardziej, że strasznie łatwo mnie wyprowadzić z równowagi :) .
Dolce_Caramella - 18 Lipiec 2008, 14:46

Endless napisał/a:
Mam kumpla, który właśnie robi za pomoc techniczną w TP czy coś takiego i musi odpowiadać na telefony dzowniących. To nie raz mi opowiadał jacy ludzie potrafią być wredni i niegrzeczni.


podziwiam jego cierpliwość.. Sporo się już nasłuchałam tych 'śmiesznych' rozmówców tp w mp3.. głupota ludzka nie zna granic

Marti - 18 Lipiec 2008, 15:15

Rozmowny są nagrywane.
Gdyby nie blokady to tez z chęcią bym im nawrzucał, iż Neostrada to g***o, a sagem 800 pod USB mogą sobie w d*** wsadzić i nawciskać za brak wsparcia dla Linuksów :)

Endless - 19 Lipiec 2008, 18:46

Marti napisał/a:
Rozmowny są nagrywane.
Gdyby nie blokady to tez z chęcią bym im nawrzucał, iż Neostrada to g***o, a sagem 800 pod USB mogą sobie w d*** wsadzić i nawciskać za brak wsparcia dla Linuksów :)

Ja na szczęście nie mam neostrady. Mam z kablówki neta. Dostałem modem Motorolę SBG900 i wszystko jest w porządku. Wsparcie dla Linuxa, net śmiga bez żadnego potknięcia, max transfery :P . Jedynie mają strasznie opornych pracowników jeśli chodzi o dzwonienie. Ostatnio dzwoniłem do pomocy technicznej to mnie przekierowali do jakiegoś informatyka (nawet nie wiem skąd). Stwierdził, że modem uszkodzony i mam go wymienić w Biurze Obsługi Klienta. Poszedłem do BOK-u, a tam zaś stwierdzili, że modem jest w porządku. W dodatku obdzwonili z 10 osób, żeby dowiedzieć się kto zdiagnozował uszkodzenie modemu i albo po prostu ten informatyk nie był z tego regionu, albo wstyd było mu się przyznać i chciał unikąć komplikacji. Bynajmniej potem jakiś koleś zaczął do mnie się przez telefon drzeć, że modem jest w porządku, czego stwarzam niepotrzebnie problemy. Myślałem, że mu nawjeżdzam zaraz, ale akurat byłem z mamą (bo na nią jest umowa na internet), więc w miarę się opanowałem :wink:.

Marti - 19 Lipiec 2008, 18:51

Mi z neo przeszkadzają wysokie ceny i te modemy pod USB (RJ45 jest najwygodniejsze i bardziej uniwersalne, mógłbym słuchać radia z shoutcasta bez kompa:) ) oraz te fanbojstwo Windowsów.
Dobrze, że jeszcze limitu transferu nie ma, bo w ogóle by była porażka.
Transfer down/up 130kb/30kb/s.

A do pomocy dzwonię w ostateczności bo i tak na ich pomoc nie mogę liczyć :P

blondi1011 - 28 Sierpień 2008, 11:31

oj te rozmowy telefoniczne.... czasami ogarnie mnie strach jeśli muszę gdzieś zadzwonić.... może wydac się to komiczne ale niekiedy nawet jeśli ustalam wizytę u dentysty.... teraz gdy to piszę to wydaję mi się to nawet śmieszne no bo czego ja się mogę w takiej sytuacji obawiać???? nikt mnie przecież nie zje hihi:) w realu to mogłabym obawiać się zaczerwienienia i wyśmiania z drugiej strony ale w tym przypadku???
morfeusz - 6 Wrzesień 2008, 14:03

Jeśli chodzi o rozmowy telefoniczne to zazwyczaj ich unikałem..... Ale odkąd pracuję w sklepie, nie mogę tak robić. Można powiedzieć że przez kontakt ze stresem, uodporniłem się trochę na niego. Teraz dużo łatwiej przychodzi mi rozmowa telefoniczna..... A ile razy coś było nie tak jeśli chodzi o przyjęcie towaru, trzeba było dzwonić i wyjaśniać, zaczynało się kombinowanie, a coś trzeba było powiedzieć....przecież nie ucieknę. No i tak małymi kroczkami nauczyłem się rozmawiać przez tel. Choć jeszcze w wielu styuacjach zastanawiam się co powiedzieć i łamie mi się nieraz głos. Jak rozmawiam z kimś przez tel to wolę wtedy być sam, dużo łatwiej mi się wtedy myśli, kiedy nikt mi nad głową nie siedzi......Teraz szukam mieszkania i wymaga to wielu rozmów z obcymi ludźmi. Strach jest, ale motywacja większa, i jakoś sobie radzę.
dzagodzianka - 21 Maj 2009, 19:32

Ja też nie czuje się komfortowo gdy muszę zadzwonić bądż rozmawiac przez telefon gdy ktoś siedzi obok mnie. W przypadku mamy, to boję się pytan. Ona chce wszystko wiedziec kto dzownił, co chciał itp.
Zawsze unikam dzwonienia do kogoś(z wyjątkiem oczywiśćie rodziców, dziadków itp).Wolę wywyłać Smsy bo to mnie aż tak bardzo nie stresuje. Choć nawet wtedy czasem się boję co sobie osoba do której pisze o mnie pomysli itp.

Dolce_Caramella - 26 Maj 2009, 18:10

Heh ja to mialam ostatnio bardzo niekomfortowa sytuacje.. Tydz temu mojej babci sie pogorszylo- zero kontaktu (nie mogla nic mowic i przyjmowac posilkow).. ja cala oczywiscie w nerwach szybko poszlam do lekarza i skierowal ja do szpitala w ten sam dzien :/ Tak sie zszokowalam ta cala sytuacja ze nie moglam gadac przez tel wiec poprosilam faceta i zadzwonil po karetke.. zabrali ja na izbe przyjec no i czekalam 4 h na wyniki badan- masakra.. w tym czasie bylo mnostwo ludzi a najgorsze bylo to ze co chwile wydzwaniali do mnie z rodziny - przez ten caly stres nie wiedzialam jak rozmawiac, jezyk zaczal mi sie platac- oczywiscie ludzie sie dziwnie na mnie gapili a ja sie czulam jakby mnie cos zamurowalo, wrecz sparalizowalo :| ich wzrok mnie peszyl do tego stopnia, ze nie moglam sie skoncentrowac na rozmowie :/ no nic.. wygladalo to nieciekawie :P ale kto by nie byl zdenerwowany w takiej sytuacji?? chyba to zrozumiale
nika_ - 31 Maj 2009, 10:37

Nie lubię dzwonić do osób mało znanych lub nieznanych w ogóle bo nie bardzo wiem co powiedzieć. I nie lubię też odbierać telefonów od numerów, których nie mam w skrzynce kontaktów. Najczęściej po prostu nie odbieram. Stwierdzam, że jeśli to coś ważnego to ktoś zadzwoni drugi raz i wtedy już będę musiała się zmusić.
Nie mam problemu z rozmową przez telefon przy innych, nie jest to dla mnie krępujące o ile rozmowa jest płynna, ciekawa i nie wygadujemy jakichś głupot nieznanych postronnym.

Bor - 25 Czerwiec 2009, 21:14

Odbieranie telefonów to jest jedna z tych z tych rzeczy która mnie najbardziej stresuje. Często też dzwonienie do kogoś sprawia mi problem (do przyjaciół i znajomych to jeszcze nie ma problemu ale jeśli mam zadzwonić do kogoś obcego to jest już gorzej).

Stresuje mnie to , że kiedy rozmawiam ktoś stoi obok mnie. Wtedy zaczynam sie denerwować i zaczynają mi się plątać słowa i w ogóle.

miranda124 - 4 Lipiec 2009, 12:27

No ja tez sie bardzo stresuje jak tzreba gzdies zadzwonic. ograniczam to do miniumum, ale jak juz ni ma innego wyjascia i trza cos załatwic przez telefon to sobie pisze na kartce, no i sie pozniej czyta z tej kartki. a komórki to w ogole nie odbieram.
Kubaz - 22 Lipiec 2009, 00:28

ja tego niecierpie i dlatego zawsze mam wyciszony telefon i jak ktos do mnie dzwoni to sie wnerwiaja ze nie odbieram :/ a jak ktos drynda na domowy to jeszcze gorzej bo tam juz niestety musi dojsc do niezbyt ciekawej konwersacji ze mna a najgorsze ze oczywiscie wszyscy sluchaja! i po rozmowie na mnie z ryjem ze gadam jak niedorozwiniety. ehh...
Marti - 22 Lipiec 2009, 09:51

Ja kiedyś miałem ustawiony tryb wibracje po czym dźwięk. Obecnie tylko dźwięk. 95% telefonów odbieram, no chyba że nie usłyszę (hi Robanix :) ) albo jeśli to dzwoni brat :D .
Ale ta menda sprytna ostatnio dzwoni z numeru matki :P . Wtedy pozostaje wyłączyć telefonik. Wyciszam tylko w konkretnych miejscach i sytuacjach w których nie chciałbym prowadzić żadnych konwersacji przez telefon.
Najbardziej jednak się chyba zestresowałem jak zadzwonił ten fotograf. To od razu wizyta w hospitalu, pielęgniarki się zdziwiły że można tak się zestresować telefonem, a lekarzom gały wyskoczyły jak zobaczyli puls. Joke ofkoz, ale plus szalał wtedy :P .

Odbieranie nie sprawia mi takich problemów jak nawiązanie połączenia, a i też zależy do kogo i skąd. Zdecydowanie łatwiej mi się dzwoni z innego miejsca niż dom (no chyba że dom kompletnie pusty, co zdarza się rzadko). No i do znajomych łatwiej.

A w domu to ostatnie czasy to nikt nie odbiera telefonów:P. Jak ktoś dzwoni to mi każą odbierać i gadają "kto jest w domu" a kogo nie ma :P . Pamiętam jak kiedyś dzwonił szefu po ojca z ochrzanem, a ojciec gadał że "go nie ma w domu", a ja dla jaj powiedziałem że jest i dałem mu słuchawkę :mrgreen:

Wiórek - 29 Lipiec 2009, 20:30

Jeden ze śladów po mojej nieśmiałości: Nieco przyśpieszone (często - bo nie zawsze) bicie serca przy wykonywaniu połączenia wychodzącego. :)

Ale powiem Wam, że z tego rodzaju strachu dobrze leczy praca na słuchawce - przy telemarketingu czy czymś podobnym. ;) Naprawdę, polecam. :)

Zakłopotany - 29 Lipiec 2009, 20:43

Z telefonowaniem to często jet tak, że się planuje a później mówi coś całkiem innego. I na tym wychodzi się najlepiej. Warto więc chwycić mocno telefon w dłoń, szybko wystukać, szybko przyłożyć do ucha i jak najszybciej uspokoić. W trakcie rozmowy strach mija.
Ja z telefonowaniem nie mam kłopotów. Z odbieraniem też nie. To dla mnie normalna sprawa.

leila5189 - 12 Wrzesień 2009, 21:15

zalezy gdzie sie dzwoni ,jak prace to kazdy ma stresa a w prywatnych jest ok
Marti - 12 Wrzesień 2009, 23:20

Ja zawsze mam jak ktoś do mnie dzwoni ja nie wiem kto to, a jeszcze szybko się okazuje że chodzi o pracę. Cudem idzie się ze mną dogadać, a potem w google'u szukam po numerze telefonu adresu, a następnie wertuję mapy :D . A potem tylko godzina spóźnienia na dzień dobry w moim starym stylu :D .

Diabeł wymyślił te telefony ;p/

Darek89 - 12 Wrzesień 2009, 23:24

Marti napisał/a:
Diabeł wymyślił te telefony ;p/


Nie znoszę załatwiać spraw przez telefon (raczej rozmowa przez telefon nie sprawia mi problemu), wole wszystko osobiście.

leila5189 - 14 Wrzesień 2009, 20:23

ja tez wole osobiscie a le nieraz trzeba przez telefon
Zara - 31 Grudzień 2009, 11:43

Wiem co czujecie, ja też nie znoszę rozmawiać przez telefon, zwłaszcza w sprawach oficjalnych. Kiedy rozmawiam osobiście przynajmniej widzę twarz drugiej osoby i to jak na mnie reaguje. To bardzo ułatwia rozmowę.
Atryda - 28 Styczeń 2010, 23:02

Wiórek napisał/a:
Jeden ze śladów po mojej nieśmiałości: Nieco przyśpieszone (często - bo nie zawsze) bicie serca przy wykonywaniu połączenia wychodzącego.


Ja nawet się stresuję dzwoniąc po pizze. Serce zaczyna szybciej bić, trochę adrenalinki, wtedy trzy głębokie oddechy i dopiero daje rade. Jak mam zadzwonić przy kimś to się stresuje, że On zauważy iż się stresuje i takie cuda... Dziwy

Marti - 28 Styczeń 2010, 23:23

MI podczas wykonywania telefonów puls przyśpiesza trzykrotnie i zazwyczaj po rozmowie nie pamiętam nic (pamiętam jak w google szukałem adresu firmy, do której miałem pojechać;p). To jedna z najbardziej stresujących sytuacji. Jednak w większości przypadków podejmuję się tego wyzwania jeśli "ściany nie mają uszu".

W przypadku odbierania to odbieram od razu, no chyba że nie jest sam w pomieszczeniu to uciekam w bezpieczne miejsce by na spokojnie przeprowadzić gadkę. Tutaj również po telefonie nic nie pamiętam i pozostaje google;p.

Ogólnie sprawy wolę załatwiać osobiście, bo jest to nieporównywalnie mniejszy stres. W zasadzie w ogóle go nie ma, jest tylko w jednym przypadku. A dwa to udając się na miejsce mam większą motywację by się nie rozmyśleć. Rozmowy kwaf. są totalnie niestresujące, ale mam problem z jednym pytaniem problem. Albo mówię prawdę i na dzień dobry dostaję etykietę alkoholika albo kłamię i wymyślam jakąś wiarygodną historię;p.

Niare - 29 Styczeń 2010, 01:18

Nie lubię dzwonić do ludzi, z którymi nie jestem w pełni na luzie, ani też odbierać (a zastrzeżonych na ogół w ogóle nie tykam, bo mnie ktoś kiedyś za darmo zwyzywał).
Jak musiałam umówić się na dodatkową jazdę, to schowałam się na strychu, żeby nikt mnie nie słyszał, a po rozłączeniu się aż się popłakałam. xP Ale zwykle się aż tak nie boję.

geephard - 13 Luty 2010, 16:16

Ore napisał/a:
Sama nie lubie słuchać barwnych jak motyl rozmów które prowadzi jakaś osoba np w autobusie czy w "agresywna/ny kolega/koleżanka w pracy terroryzując tym reszte pracowników. Poszanowanie czyjejś prywatności i suwerenności to bardzo ważna sprawa, niestety łamana nagminnie.


No bez przesady... Ja nie wiem gdzie tu się dopatrzyłaś poszanowania czyjejś prywatności. To żeby porozmawiać przez telefon trzeba wysiąść z autobusu? Albo wyjść z pracy? A jak w autobusie rozmawiają dwie osoby, ale nie przez telefon to też uważasz że nie powinny, bo musisz tego słuchać? Zaraz dojdziemy do wniosku, że trzeba rozmawiać tak aby nikt inny tego nie słyszał. To że są osoby które boją się rozmawiać przy innych to jedno, ale skoro komuś to w ogóle nie przeszkadza to nie powód aby oskarżać taką osobę o łamanie prywatności...

geephard - 13 Luty 2010, 22:07

Cytat:
żle mnie zrozumiałeś i nie o to tutaj chodziło. I nikogo również nie oskarżam ; ) nie będę pisać po kolei to samo ... ogólnie podjołeś się nadinterpretacji ale miło że ktoś polemizuje ; ) p.s. jeśli nie zrozumiałeś-kluczem do wypowiedzi było ...Barwne jak motyl...agresywny/na...terroryzując.. (...)


Zauważyłem to o czym piszesz... Owszem... krzyczenie lub inne agresywne zachowanie wśród nie zainteresowanych jest objawem braku kultury raczej, ale również nie ma nic wspólnego z poszanowaniem prywatności jeżeli dzieje się w miejscach publicznych. Co innego jakby ktoś wpadł do Twojego domu i krzyczał do telefonu... Po za tym, jeżeli miałaś na myśli tylko te sytuacje to kompletnie nie pasują do tematu wypowiedzi...
Ore napisał/a:
nie raz się spotkałam z tym, więc myśle że chodzi o prywatność , a to bardzo dobrze.

Z tego zdania można wywnioskować, że uważasz to iż rozmawianie w samotności jest czymś dobrym, i to nie jest nadinterpretacja. A jako, że zaraz potem poruszasz wątek o barwnych opowieściach itp. nadal pozwala mi twierdzić, że wymienione przeze mnie przypadki irytują Cię najbardziej, ale gdybyś mogła to najchętniej zakazałabyś jakichkolwiek rozmów.

Iron - 13 Luty 2010, 22:42

Przy rodzince nie rozmawiam w ogóle przez telefon - tak było,jest będzie i nawet nie chcę tego zmieniać choć może się to wydawać dziwne(tak jak ja;) ) natomiast w pracy bez problemu rozmawiam na tematy służbowe - zdążyłem się już tego nauczyć ale nie powiem kiedyś było ciężko - bałem się żeby przy obecności innych akurat nie zadzwonił telefon na moim biurku bo z nerwów nie byłem nawet w stanie podnieść słuchawki a co dopiero coś sensownego wydukać.Jeśli chodzi o tematy prywatne to odczuwam pewne skrępowanie przy innych(w pracy) ale jakoś sobie radzę,zazwyczaj ściszam swój głos i rozmawiam w taki sposób żeby osoba siedząca blisko mnie nie domyślała się o co bezpośrednio chodzi(kiedyś dzwoniłem tylko kiedy nikogo nie było).
W tramwajach i autobusach rozmawiam normalnie - pewnie dlatego,że nikt mnie nie zna - choć ściszam głos bo nie chcę przeszkadzać innym pasażerom a rozmowy mam często dość barwne ;) (co nie znaczy agresywne) jak napisała Ore. ;)

ania84 - 14 Luty 2010, 12:09

Iron napisał/a:
a rozmowy mam często dość barwne


Ale jak barwne? Mam nadzieję, że nie tak jak motyle;p

Ore, to jest dosyć logiczne (w moim znaczeniu logiczności;p), że ktoś może się z tobą nie zgadzać (takie życie), w końcu to jest forum, gdyby wszyscy mieli takie samo zdanie na każdy temat, to nie było by żadnych dyskusji.

(Chciałabym przy okazji w ten szczególny dzień pozdrowić brotherquaya;p)

geephard - 15 Luty 2010, 00:00

Ore napisał/a:
Chciała bym trochę tu zagościć poznać ciekawe osoby i rozwinąć się, naprawdę nie mam na celu tłumaczyć się godzinami (dniami?) z jednej wypowiedzi...


To przecież nie zmuszam Cię do tłumaczenia się z niej... tak samo nie bronie Ci się tu zagościć, poznania ciekawych osób i rozwijania się... więc to Ty wyluzuj :)
A co do tego, że mogłem ją puścić free... Nie mogłem, ponieważ wedle mojego przekonania Twoje podejście do sprawy rozmów telefonicznych odbija się na Twojej śmiałości podczas tych rozmów, inaczej pisząc jest przyczyną "nieśmiałości telefonicznej", więc moim zdaniem dla Ciebie byłoby lepiej jakbyś od niego odstąpiła.

A tak na marginesie... to wydaje mi się, że jak ktoś na forum z Tobą bezpośrednio dyskutuje to masz większe szanse na to by dłużej tu zostać, bo w przeciwnym razie mogłabyś odnieść wrażenie, że nikt nie czyta Twoich postów :)
Pozdrawiam :)

geephard - 15 Luty 2010, 21:53

Ore napisał/a:
: ) geepard jesteś mistrzem w analizie : ) p.s. nie jestem nieśmiała ; ) <figlarny>


Przewidziałem to, dlatego napisałem "nieśmiałości telefonicznej". :P

geephard - 16 Luty 2010, 15:53

Do Ore... Dobrze.... Nie jesteś nieśmiała, nie będe Ci tego wmawiał na siłę :) Sama wiesz najlepiej... ja poprostu pierwszy post zrozumiałem inaczej, może dlatego, że zasugerowałem się wizerunkiem przeciętnego użytkownika tego forum (tzn. nieśmiałego). No ale jeśli byłem w błędzie to cóż... Na darmo odpowiadałem na Twojego posta :)
Marti - 16 Luty 2010, 15:57

Forum się rozrasta, niedługo będzie multi: śmiali, nieśmiali, DDA/DDD, samobójcy, schizofrenicy etc.:D.
Iron - 16 Luty 2010, 16:07

Marti napisał/a:
Forum się rozrasta, niedługo będzie multi: śmiali, nieśmiali, DDA/DDD, samobójcy, schizofrenicy etc.:D.


Marti,zawsze tak było ale najłatwiej jest się skryć pod płaszczykiem nieśmiałości,sam bym mógł tu sobie jeszcze coś dopasować :P

Marti - 22 Luty 2010, 13:53

Iron napisał/a:
Marti,zawsze tak było ale najłatwiej jest się skryć pod płaszczykiem nieśmiałości,sam bym mógł tu sobie jeszcze coś dopasować :P

Kiepska to ochrona, bo większość ludzi bez dziwnej przeszłości/z dobrego domu nie za bardzo tolerują i chcą zrozumieć osoby DDA/DDD/nieśmiałych etc. Zatem i tak ten fakt trzeba ukrywać i być nie sobą, a nie zawsze to jest tak łatwo całkiem się odciąć od przeszłości.

Zauważyłem też, że ludzie którzy musieli trochę nad sobą pracować (powyższe DDA i cała reszta tych różnych psychicznych schorzeń) lepiej akceptują innych ludzi z różnymi problemami niż osoby z tak zwanych dobrych domów, którzy od rodziców dostają 2 tysiące na nowy komputer i jeszcze narzekają, że za mało i że rodzice są nie do zniesienia;p.

Marti - 22 Luty 2010, 14:21

Po trochu masz rację, ale ja do nich nie należę:p.
kasiadominika - 23 Luty 2010, 10:40

Ore napisał/a:
Naszą stroną medalu lepszą mowiąc o dda rodzinach dysfunkcyjnych itp co jest?

Chyba właśnie to o czym napisałaś później, czyli umiejętność zrozumienia innych, wczucia się w ich sytuację i większa wyrozumiałość w stosunku do nich.
Rzeczywiście jest tak, że ludzie którzy dorastali w przekonaniu, że mogą mieć wszystko co tylko zechcą (bo rodzice im niczego nie odmawiali) z reguły nie przestają w to wierzyć w dorosłym życiu. Wydaje im się, że nie ma rzeczy niemożliwych(zwłaszcza jak mają mnóstwo kasy). Trudno jest im zrozumieć, że ktoś inny może się bać zapytać nieznajomego o godzinę, że wstydzi się odmówić zrobienia czegoś na co nie ma ochoty etc.

SaMoTnIcA - 27 Kwiecień 2010, 20:25

Wkurzają mnie tacy ludzie,którzy mają wszystko,bo im rodzice dali i nie muszą się martwić
o swoją przyszłość (i wtedy pewność siebie ich nie opuszcza).
kasiadominika napisał/a:

Trudno jest im zrozumieć, że ktoś inny może się bać zapytać nieznajomego o godzinę, że wstydzi się odmówić zrobienia czegoś na co nie ma ochoty etc.
_________________


Taka osoba później sobie myśli o nas nie wiadomo co i patrzy na nas z góry jakbym była
z innej planety.

Marti - 28 Kwiecień 2010, 07:36

SaMoTnIcA, fakt.

Ja mam przerąbane ostatnio w związku z tymi warsztatami, bo trzeba tutaj zgłaszać spóźnienia. Tak więc każdego dnia muszę dzwonić do nich i powiadamiać że się spóźnię. Zazwyczaj nie jest to wielkie spóźnienie i zazwyczaj nie przekracza dwóch godzin :mrgreen: ale nie spóźnianie się jest jeszcze bardziej stresujące ;p.

xlimonka - 15 Styczeń 2011, 23:49

Ja kiedyś panicznie bałam się rozmawiać przez telefon. Od jakiegoś miesiąca, skutecznie z tym walczę. Nie sprawia mi już to kłopotów. Odebrać mogę - sama zadzwonić już gorzej ;) .
ubavpopahy - 18 Styczeń 2011, 12:17

Ja mam problem z dzwonieniem nie wiem czemu czuję silny stres i strach przed tym przed momentem gdy ktoś się odezwie boję się że ktoś odbierze, żeby z tym walczyć znalazłem pracę w centrum telefonicznym jako telemarketer a potem na infolinii czyli non stop telefony i w pracy tego nie czułem ale prywatnie jak dzwonię to nadal tak miewam pamiętam że kiedyś dzwoniłem do jednego gościa 2 lata tzn tyle mineło do czasu kiedy dostałem do niego numer a kiedy wykonałem telefon
wacek2008 - 18 Styczeń 2011, 12:59

Jak odpowiadacie na jakieś ogłoszenie w sprawie pracy ,to kogo wolelibyście usłyszeć po tej drugiej stronie kobiete czy mężczyzne.Ja osobiście wołałbym tą pierwszą opcję .Nie wiem dlaczego ale mniejszy lęk odczuwam kiedy takie sprawy załatwiam i wolałbym żeby moim pracodawą była właśnie kobieta.
xlimonka - 24 Styczeń 2011, 12:17

wacek2008 napisał/a:
Jak odpowiadacie na jakieś ogłoszenie w sprawie pracy ,to kogo wolelibyście usłyszeć po tej drugiej stronie kobiete czy mężczyzne.Ja osobiście wołałbym tą pierwszą opcję .Nie wiem dlaczego ale mniejszy lęk odczuwam kiedy takie sprawy załatwiam i wolałbym żeby moim pracodawą była właśnie kobieta.


Ja bym wolała mężczyznę. Być może dlatego, że ciężej mi się rozmawia z osobami płci przeciwnej - a właśnie tego chcę się nauczyć. Gdy będę do tego zmuszona - po prostu będę musiała się tego nauczyć ;) .

Adik - 24 Styczeń 2011, 17:14

Ja się ostatnio wyzbywam strachu przed rozmową telefoniczną :) . Na początku na moim stażu nie odbierałem telefonów przychodzących do naszego biura (odbierali inni), ale w pewnym momencie kolega mnie o to poprosił, więc odebrałem. Przez pewien czas niechętnie to robiłem, ale już teraz nie mam większych oporów :) . Zresztą miałem ostatnio miłą sytuację, kiedy kobieta po drugiej stronie telefonu zaczęła się śmiać :) .
Marti - 24 Styczeń 2011, 17:25

Ostatnie czasy gdy jestem w robocie to zazwyczaj jestem sam, to za tym też każdy telefon muszę odbierać sam. I raczej nie odnotowałem jakiegoś progressu by to w jakikolwiek sposób miało mi pomóc. Nadal nie cierpię telefonów.
WiEdźma - 24 Styczeń 2011, 17:42

a ja odbieram dziennie dziesiątki telefonów i odbywam jakieś kilkanaście rozmów wychodzących. i co? i stresuję się tak samo jak zawsze gdy sama mam zadzwonić na jakąś infolinię.
dziwne to. powinnam się już trochę z tym oswoić...

Marti - 24 Styczeń 2011, 17:51

I pewnie wyklinasz wszystko po rozmowach z ludźmi z półki "upierdliwi".
Maneki - 3 Luty 2011, 01:49

Może twoja praca tego od ciebie wymaga? Wtedy to normalne.
Ja nie lubię rozmów tel, nawet ze znajomymi. Wolę już smsy niż rozmówki przez telefon:(

Pawel831 - 3 Luty 2011, 12:47

Wiedzma napisał/a:
a ja odbieram dziennie dziesiątki telefonów i odbywam jakieś kilkanaście rozmów wychodzących. i co? i stresuję się tak samo jak zawsze gdy sama mam zadzwonić na jakąś infolinię.
dziwne to. powinnam się już trochę z tym oswoić...

Na pewno jesteś odważna i na wiele Cię jeszcze stać. Rozmowa telefoniczna to tylko początek. Ja się czasem bardziej stresuję a czasem mniej. Zawsze jednak tylko kiedy to ja mam gdzieś zadzwonić. Jak ktoś do mnie dzwoni to albo wiem kto to bo to mój znajomy albo nie wiem kto to bo to ktoś nieznajomy a tak z nienacka dużo łatwiej mi się rozmawia. Gorzej jest jeśli to ja mam dzwonić to w konkretnej sprawie. Gdy jest to coś błahego w stylu umówienie się na jakieś spotkanie ze znajomym no to pół biedy, ale jeśli to coś poważniejszego to już gorzej. Najtrudniej mi się dzwoniło gdy chodziło o pracę. Bo kiedy ja odpowiem w necie na jakieś ogłoszenie o pracę i ktoś do mnie z nienacka zadzwoni (miałem już takie sytuacje) to nie mam problemu, nie stresuję się. Ale z drugiej strony teraz już dużo mniej się stresuję jak dzwonię gdzieś w ważnej sprawie niż kiedyś. Może się z tym oswoiłem a może to coś innego.

Maneki - 4 Luty 2011, 00:26

Może jesteś już zatentegesowany w rozmowy tele?
Ralf - 10 Luty 2011, 07:49

Cóż... ja pracuje jako ankieter CATI, więc rozmowy telefoniczne są na porządku dziennym u mnie. A co dziwne jak u mnie dzwoni w domu telefon to nie lubię przez niego rozmawiać czuje jakiś lęk. I w ogóle nie lubię dzwonić przez moją komórkę, wole sms'y ;)
ogien jp - 10 Luty 2011, 08:59

czasem moze byc strach np jak sie zielone zamawia ale ja mam na to patent bo mozna kupic w kiosku starter na karte za pare zlotych albo z butki mozna zadzwonic bez przypalu :)
Selina - 10 Luty 2011, 09:55

wacek2008 napisał/a:
Jak odpowiadacie na jakieś ogłoszenie w sprawie pracy ,to kogo wolelibyście usłyszeć po tej drugiej stronie kobiete czy mężczyzne.Ja osobiście wołałbym tą pierwszą opcję .Nie wiem dlaczego ale mniejszy lęk odczuwam kiedy takie sprawy załatwiam i wolałbym żeby moim pracodawą była właśnie kobieta.


W zasadzie to jest sprawa bardzo indywidualna, bo to jak zachowuje się pracodawca zależy od człowieka i jego charakteru. Może być wredna kobieta, a miły mężczyzna czy tam odwrotnie.
Kiedyś jak byłam na rozmowie w sprawie pracy przyjmowała mnie kobieta. 10 000 pytań, ani się nie uśmiechnęła i co chwile dawała do zrozumienia jaka to ona super jest ( moja koleżanka miała to samo zdanie o niej). Później przyjmował mnie facet i o wiele lepiej mi się z nim rozmawiało, nie byłam spięta, nie bałam się go.

I też wtedy uświadomiłam sobie jak błędnie można ocenić kogoś po wyglądzie. Wówczas ta kobieta wydawała mi się taka sympatyczna, milutka blondyneczka, a facet potężny, łysy sam jego wygląd powodował, że podświadomie się go bałam, a tak naprawdę nie było czego.

A co rozmów telefonicznych nienawidzę rozmawiać z kimkolwiek przez telefon. Wolę iść do kogoś pieszo, pojechać i porozmawiać w cztery oczy. Jak kogoś nie widzę to nie wiem co powiedzieć, brakuje mi słów, zapominam co miałam powiedzieć. Dlatego telefony ograniczam do minimum.

siepuka - 18 Lipiec 2011, 22:35

Ja też się strasznie stresuję, kiedy mam gdzieś dzwonić. Niby po drugiej stronie jest ktoś kto mnie nawet nie zna i nie wie jak wyglądam i w każdym momencie mogę się rozłączyć, ale tu chyba chodzi o rozpoczynanie rozmowy z kimś obcym, bo to też jest dla mnie problem wielkiej wagi.
to_tylko_ja - 23 Lipiec 2011, 09:59

najgorsze dla mnie jest odbieranie kiedy ktoś jeszcze jest w pokoju oprócz mnie albo w miejscach publicznych i dzwonienie w swojej własnej sprawie bo jak ktoś np prosi czy musiałabym zadzwonić w cudzej sprawie to jakoś prawie w ogóle się nie wstydze i tak jest ze wszystkimi czynnościami
amaletto - 23 Lipiec 2011, 22:33

Też nienawidzę rozmów, wolę smsy. Może dlatego że przy rozmowie trzeba odpowiadać natychmiast, a w smsach jest czas do namysłu... Nawet jak mam cos do zrobienia i muszę zadzwonić to i tak się denerwuję.
Maneki - 23 Lipiec 2011, 23:21

amaletto mam podobnie. Mówię wszystkim:NIE DZWONIĆ!!!
PISAĆ sms'y !!!

Czasem specjalnie nie odbieram połączeń głosowych i potem ślę sms'a z zapytaniem "o co chodzi, po co dzwoniłeś/łaś?"
Po mału jednak się przyzwyczajam do rozmów. A jak temat się kończy, to pytam: co jeszcze ciekawego mi powiesz :mrgreen:

hyhy - 25 Lipiec 2011, 12:57

Nie wiem jak Was, ale mnie zawsze zadziwiają osoby, które mogą godzinami wisieć na telefonie. Ja zawsze dzwonię tylko jak mam coś konkretnego do załatwienia albo konkretnie się chcę z kimś umówić, bo inaczej się dziwnie czuję :P
Tylko raz w życiu wisiałam na telefonie przyjaciółce przez godzinę bez konkretnego celu. Bo byłam w kryzysie a potrzebowałam kogoś bratniego mi duszą posłuchać, ot tak po prostu, dla otuchy x)

Selina - 28 Lipiec 2011, 12:32

hyhy napisał/a:
Nie wiem jak Was, ale mnie zawsze zadziwiają osoby, które mogą godzinami wisieć na telefonie. Ja zawsze dzwonię tylko jak mam coś konkretnego do załatwienia albo konkretnie się chcę z kimś umówić, bo inaczej się dziwnie czuję :P
Tylko raz w życiu wisiałam na telefonie przyjaciółce przez godzinę bez konkretnego celu. Bo byłam w kryzysie a potrzebowałam kogoś bratniego mi duszą posłuchać, ot tak po prostu, dla otuchy x)


Ja nigdy nie zapomnę jak jechałam autobusem 1 godz i 30 minut, a dziewczyna, która siedziała obok mnie przez cały ten czas gadała przez telefon :mrgreen:
A jak trzeba było wysiadać to ona z tekstem "poczekaj zaraz oddzwonię, bo muszę zbierać się do wyjścia" :P

Maneki - 28 Lipiec 2011, 16:17

Wiesz, może miała promocję na rozmowy tele :P
nousmiaua - 27 Sierpień 2011, 20:31

Selina napisał/a:
A co rozmów telefonicznych nienawidzę rozmawiać z kimkolwiek przez telefon. Wolę iść do kogoś pieszo, pojechać i porozmawiać w cztery oczy. Jak kogoś nie widzę to nie wiem co powiedzieć, brakuje mi słów, zapominam co miałam powiedzieć. Dlatego telefony ograniczam do minimum.


Mam tak samo. Spotkania są dla mnie mniej stresujące niż rozmowa przez telefon.
Rozmowa w cztery oczy jest dla mnie o tyle lepsza,że wtedy mogę zobaczyć autentyczne reakcje osoby na moje słowa i wtedy łatwiej mi ocenić,jak ona mnie traktuje,a także czy mnie faktycznie słucha. W dodatku podczas rozmowy przez telefon często się zdarza,że słabo słychać kogoś,z kim rozmawiam,przez co łatwo o nieporozumienia,zwłaszcza gdy dzwonię by zasięgnąć informacji.
Najczęściej jak dzwonię to zapisuję sobie na kartce pytania jakie miałam zadać,a także odpowiedzi,jakie usłyszę,żeby mi czasem coś nie umknęło. Ciężko mi w trakcie rozmowy ułożyć zdanie w sensowny sposób.
Zresztą za kazdym razem gdy dzwonię to mam wrażenie, że jestem odbierana jako jakaś niemota,ciężko mi zapanować nad głosem w trakcie rozmowy,a często po mnie słychać,że się stresuję.
I też wolę rozmawiać jak nikogo przy mnie nie ma,dlatego w towarzystwie znajomych zawsze się oddalam od nich na tyle,by nie słyszeli mojej nieporadnej rozmowy przez telefon xD

somebodyyy - 16 Listopad 2011, 21:58

Również mam ten problem. Nienawidzę odbierać telefonów, to jeszcze bardziej stresujące niż zwykła rozmowa w cztery oczy. Dlatego po prostu nie odbieram, mówię wszystkim, żeby pisali smsy, chociaż i tak raczej patrząc na liczbę moich znajomych, nikt by się nie dobijał. Mam zwykle wyciszony telefon, żeby nawet nie wiedzieć, że ktoś dzwoni, chociaż i tak rzadko kiedy używam komórki i często po prostu leży gdzieś przez kilka dni rozładowana. A gdy już muszę odebrać, nikt nie może siedzieć w pobliżu i słyszeć mojej rozmowy, bo inaczej czuję się strasznie.
Ja sama też nigdy do nikogo nie dzwonię, jak mała sprawa to może poczekać albo mogę wysłać smsa, a jak duża - no to idę do tej osoby, nawet jak muszę na drugi koniec miasta. Ale to się zdarza rzadko.
Poza tym mam wrażenie, że telefon mi strasznie zniekształca głos i że brzmię strasznie. I też chyba powinnam sobie zapisywać na kartce pytania, może byłoby łatwiej ;p

Ingo - 16 Listopad 2011, 22:14

U mnie to się odbywało etapami:
1. Całkowite unikanie rozmów, gadki typu "mam rozładowany telefon", "nie mam nic na koncie itp"
2. Gdy się trochę przemogłem, zapisywałem pytania, które powinienem zadać podczas rozmowy na kartce, ewentualnie w Windowsowskim Notatniku (tak na marginesie to chyba najbardziej przydatna aplikacja w Windowsie :P )
3. Teraz po prostu dzwonię i rozmawiam. Jak czegoś zapomnę, dzwonię drugi raz i pytam.

Marti - 17 Listopad 2011, 11:48

Cytat:
3. Teraz po prostu dzwonię i rozmawiam. Jak czegoś zapomnę, dzwonię drugi raz i pytam.

A co jeśli druga osoba nie lubi odbierać kilku telefonów w jednym sprawie i nie lubi zawracania głowy?

Ingo napisał/a:
2. Gdy się trochę przemogłem, zapisywałem pytania, które powinienem zadać podczas rozmowy na kartce

Ja raczej zapisuję to co mów rozmówca mówi, bo po rozmowie i tak nic pamiętać już nie będę. A dzwonienie i pytanie się jeszcze raz o to samo budzi tylko irytację :P

Ingo napisał/a:
(tak na marginesie to chyba najbardziej przydatna aplikacja w Windowsie :P )

Dla mnie najbardziej przydatnym programem był explorer jak i FF. A notatnik był moim głównym pakietem biurowym :)

Ingo napisał/a:
1. Całkowite unikanie rozmów, gadki typu "mam rozładowany telefon"

Ale póki bateria działa dopóty możesz rozmawiać. Jak Ci padnie bateria to i tak przez telefon nie powiesz że bateria Ci padła:P. Zawsze też możesz nosić przy sobie zapasowy battery pack tak jak ja np. :P

Mi trochę przeszedł lęk na odbieranie telefonów odkąd jestem pracy ;) . Odbieram często nieraz kilkanaście razy dziennie telefony od szefa lub od klientów (tutaj często chcąc nie chcąc spławianie, zwłaszcza TPS'y lub oszustów za nią się poddających). Przy wykonywaniu połączeń lęk pozostał taki sam:P. W ogóle nie lubię gadać przez telefon, za bardzo głuchy to tego jestem :P

somebodyyy napisał/a:
Dlatego po prostu nie odbieram, mówię wszystkim, żeby pisali smsy, chociaż i tak raczej patrząc na liczbę moich znajomych

Szukając pracy to pracodawcy najczęściej dzwonią. Nie SMS, nie mail a właśnie telefon. Jeden z powodów dlaczego telefon posiadać musisz nawet nie mając nikogo wpisanego w address book. Gdyby nie kilku znajomych i efekt oddzwaniania to by dał sobie z telefonami spokój, bo nie warto :P .

Ingo - 17 Listopad 2011, 12:18

Martinnn napisał/a:

A co jeśli druga osoba nie lubi odbierać kilku telefonów w jednym sprawie i nie lubi zawracania głowy?

Możliwe, ale ja wychodzę z założenia, że lepiej jednak drugi raz zadzwonić i się dopytać niż zrobić coś źle, niezgodnie z zaleceniami klienta. Myślę, że klienci to rozumieją i poświęcenie dodatkowej jednej, dwóch minut na rozmowę aż tak nie irytuje ;) . Przy źle wykonanym projekcie byłoby większe zawracanie głowy i irytacja.
Martinnn napisał/a:

Ja raczej zapisuję to co rozmówca mówi, bo po rozmowie i tak nic pamiętać już nie będę. A dzwonienie i pytanie się jeszcze raz o to samo budzi tylko irytację :P

No ja też czasami staram się zapisywać, ale zaleceń, poprawek czasami jest naprawdę dużo i trudno zdążyć wszystko zanotować.
Hmm, może więc będę dokładnie wypytywał zamiast dzwonić drugi raz? O, to jest pomysł.

Martinnn napisał/a:

Ale póki bateria działa dopóty możesz rozmawiać. Jak Ci padnie bateria to i tak przez telefon nie powiesz że bateria Ci padła:P. Zawsze też możesz nosić przy sobie zapasowy battery pack tak jak ja np. :P

No wiem, ale ja jeszcze często pisałem klientowi (przez maila, gdy chciał porozmawiać przez telefon), ze telefon mam zablokowany, nie mogę ani ja dzwonić, ani nie można dzwonić do mnie. Teraz wydaje mi się to idiotyczne, nie wiem czego się bałem.

Marti - 17 Listopad 2011, 13:23

Ingo napisał/a:
No ja też czasami staram się zapisywać, ale zaleceń, poprawek czasami jest naprawdę dużo i trudno zdążyć wszystko zanotować.

Mam po prostu słabą pamięć. Pamiętam dopóty coś innego mi nie zajmie głowy. Wystarczy inny telefon i zapominam całą rozmowę :P Notatki to ostatnia deska ratunku

Mnie szef niewiele mówi, zazwyczaj dostaję odpowiedź "dowiesz się". I wszędzie jadę na "jakoś to będzie" nie wiedząc nigdy do końca. Ani po co, ani jak długo, ani nic :P

Królowa - 17 Listopad 2011, 14:16

ja rozmowy z klientami przez tel miałam w jednej pracy i zawsze mialam stracha przed tymi rozmowami i byłam masakrycznie przemiła i ugodowa przy tym :P suma sumarum zawsze dzięki temu że nie chlapałam brzydkich wyrazów i byłam zrównoważona jak dąb polski wszystko potrafiłam załatwić. Pamiętam tylko jedną rozmowę na dwa telefony + klientka naprzeciwko mnie i to wkurzona i pasek adrenaliny osiągnął 100%. Jak wyszła to musiałam umyć ręce i twarz :E

a z tym zapisywaniem to wtedy tak miałam że szefowa dużo dawała wytycznych. Myślałam że wszystko zapamiętałam i na luzaka robiłam. Potem był "o-pe-er" i już wszystko sobie zapisywałam, z tym że czasem tak dużo było tego że i tak musiałam dodzwonić. Nie lubię takich prac gdzie szef dzwoni i Ci coś karze zrobić na dziś albo jutro na 14 tą. Juz była praca była lepsza bo nic takiego nie było. Czasem tylko z zaskoczenia trafiłam na posterunek na którym kręcili reportaż i z jednej rzeczywistości (pomidorek, kanapeczka, wszystko po staremu) trafiałam w drugą (reflektory, kamery, wywiady, tłumy) i adrenalina szła szybko (A ja mam tak że ja to wręcz czuję i wiem że jak się nie opamiętam to zawalę cała sprawę i będzie trup na sali- moj trup).

Marti - 17 Listopad 2011, 14:39

Mnie stresują jak ktoś nie stoi mi nad głową, bo jak powiem coś nietak to ochrzan. Nie powiem, że nie lubię jak dzwoni jakiś z ochrzanem. Najczęściej dzwonią w sprawach i pytają się o coś o czym ja nie mam zielonego pojęcia, bo się zwyczajnie tym nie zajmuję. A po kilku dniach obecności jestem do tyłu ze wszystkim i nie wiem zwyczajnie na jakim etapie co jest. Ale stresująco jest głównie jak ktoś stoi nad głową albo jakiś upierdliwy klient.

Królowa napisał/a:
Nie lubię takich prac gdzie szef dzwoni i Ci coś karze zrobić na dziś albo jutro na 14 tą

Mi jak coś dają do zrobienia to zawsze jest to na wczoraj i co najmniej dwie rzeczy w jednym czasie, przy mniejszych ilościach mam wolne, jak się tego nazbiera to wtedy spada to na mnie :P I wyścig z czasem. Na przerwy to już nie ma czasu :P

Królowa - 17 Listopad 2011, 18:01

Martinnn napisał/a:
. Na przerwy to już nie ma czasu




Mnie to temat przerwy w pracy strasznie denerwuję a zwłaszcza hipokryzja z tym związana. Jest wiadomo ile jest tej przerwy albo że jej nie ma wcale a pracownik sobie idzie na 2 godziny robic zakupy albo zamiast po 30 minutach wraca po 50 minutach i mówi że miał kłopoty gastryczne (ma je zawsze kiedy trzeba wrocic z przerwy, w bylej robocie zawsze z kim innym sie pracowalo i mysleli ze nikt sie nie domysli ale to zludzenie) albo szefowa ja zatrzymala (ktora akurat byla u siebie w biurze albo myla kubki w lazience), albo w ostatecznosci (jak sie wszelkie wymowki udowodnilo ze sa klamstwem) to slonce tak pieknie swiecilo ze nie mogla sobie darowac , bo serce, watroba, zoladek, mozg ja bolal albo ma uczulenie i slonce jej pomaga wyzrowiec albo lekarz jej zalecil albo ufo ladowalo itp. Tymczasem innych co sie spozniaja zglasza do biura. Nienawidze tego.

Marti - 18 Listopad 2011, 10:18

Wczoraj w przeciągu dwóch godzin telefon dzwonił do mnie 17 razy z czego 9 połączeń było na moją własną prywatną komórkę. 4 połączenia nieodebrane. Do tego jeszcze sam wykonałem 4 telefony.
Dzisiaj przed 10 na voicemailu czekały już dwie wiadomości na dzień dobry, dzisiaj powinno być lżej :) .
Podziwiam osoby w call center że mają nerwy do tego. Czasami mam okres, że nienawidzę osoby które wynalazły telefony, komórki w szczególności. Wczoraj już miałem ochotę wyłączyć ten telefon w cholerę :P

Ingo napisał/a:
Możliwe, ale ja wychodzę z założenia, że lepiej jednak drugi raz zadzwonić i się dopytać niż zrobić coś źle, niezgodnie z zaleceniami klienta.

Jak gadasz z kimś ok to ok. Są niestety ludzie z kategorii panikanci lub krzyczący dla zasady ew. sami niewiedzący czego chcą. Najgorzej jak musisz z taką osobą pracować.

Ingo napisał/a:

No ja też czasami staram się zapisywać, ale zaleceń, poprawek czasami jest naprawdę dużo i trudno zdążyć wszystko zanotować.

No ja muszę notować, przynosi to lepszy efekt niż "dobra będę pamiętał", bo guzik zapamiętam akurat:P. Najlepsza w ogóle była by funkcja dyktafonu w telefonie.

Ingo napisał/a:
No wiem, ale ja jeszcze często pisałem klientowi (przez maila, gdy chciał porozmawiać przez telefon), ze telefon mam zablokowany, nie mogę ani ja dzwonić, ani nie można dzwonić do mnie. Teraz wydaje mi się to idiotyczne, nie wiem czego się bałem.

Trochę dziwnie to brzmiało:).

Ingo - 18 Listopad 2011, 12:00

Martinnn napisał/a:
Najlepsza w ogóle była by funkcja dyktafonu w telefonie.

O tym samym pomyślałem, tylko nagrywanie rozmów telefonicznych jest chyba nielegalne, z tego co się orientuję.

Martinnn napisał/a:
Trochę dziwnie to brzmiało:).

Tzn to, że mówiłem, że mam telefon zablokowany ?
Wiem. Myślę też, ba, jestem pewien, że klienci czegoś się domyślali. Jednak mimo to żaden kontaktu ze mną nie zerwał, tylko zaakceptował ten stan rzeczy i normalnie dalej korespondowaliśmy przez e-mail.

Marti - 18 Listopad 2011, 14:40

Ingo napisał/a:
O tym samym pomyślałem, tylko nagrywanie rozmów telefonicznych jest chyba nielegalne, z tego co się orientuję.

Dla prywatnego użytku. Jakbyś to wrzucał na YT to to inna sprawa. TP też nagrywa rozmowy. ISP ma logi, to forum też ma logi, każdy serwer ma logi, operatorzy mają biligi (czy coś takiego).
Nie ma prywatności, nie było i nie będzie.

ShySe - 18 Listopad 2011, 21:13

Ingo napisał/a:
O tym samym pomyślałem, tylko nagrywanie rozmów telefonicznych jest chyba nielegalne, z tego co się orientuję.

Na infoliniach nagrywanie to już standard, tylko zawsze uprzedzają, że rozmowa będzie rejestrowana, i możesz się rozłączyć, zanim się zacznie. Z tego wnioskuję, że jeśli rozmówca jest tego świadomy, to samo nagranie rozmowy nie jest nielegalne.

ShySe

Marti - 18 Listopad 2011, 21:44

Ale dla mnie to nie jest ok, bo jak chcę zgłosić awarię Neostrady to muszę się zgodzić na nagrywanie, a np. nie mam na to ochoty. Ale chcę by naprawili usterkę. To nagrywanie to chyba ich zabezpieczenia przed pogróżkami. To też mnie hamowało by im powiedzieć co o nich myślę :P
WiEdźma - 19 Listopad 2011, 10:13

HAHA
Marti, nagrywanie rozmów jest narzucone operatorom przez prawo telekomunikacyjne!
I to dla dobra takich jak ty.
Każda rozmowa, w której klient coś zleca (włączyć, wyłączyć, zmodyfikować) musi być nagrana. Często potem taki krzyczy że tego czy tamtego nie zlecał, na to czy tamto sie nie zgadzał i żąda odsłuchania rozmowy. I się ja odsłuchuje.

Marti - 19 Listopad 2011, 14:29

Aha jasne, ta na pewno. Nagranie może zaginąć, może zostać zmodyfikowane etc. A podanie się za kogoś kim się nie jest zbyt skomplikowane (kwestia znajomości kilku danych osobowych na które została zarejestrowana usługa i ew. PIN). Myślisz że oni będą potem skanować głos czy on na pewno należy do właściciela usługi? Nie, bo im się nie chce. Mają klienta w nosie dopóki ten jest wypłacalny i nie jest upierdliwy. Bądź umowa się nie kończy. Mam takie doświadczenia po pięciu latach z TP.
Królowa - 19 Listopad 2011, 16:50

To załatwiajcie sprawy osobiście, przebierzcie się załóżcie kapelusz jak się wstydzicie i wio.
korneliusz - 19 Listopad 2011, 17:11

Martinnn napisał/a:
Aha jasne, ta na pewno. Nagranie może zaginąć, może zostać zmodyfikowane etc. A podanie się za kogoś kim się nie jest zbyt skomplikowane (kwestia znajomości kilku danych osobowych na które została zarejestrowana usługa i ew. PIN). Myślisz że oni będą potem skanować głos czy on na pewno należy do właściciela usługi? Nie, bo im się nie chce. Mają klienta w nosie dopóki ten jest wypłacalny i nie jest upierdliwy. Bądź umowa się nie kończy. Mam takie doświadczenia po pięciu latach z TP.


Oczami wyobraźni zobaczyłem pracowników specjalnej komórki TP SA, którzy modyfikują lub zacierają ślady po nagraniach telefonów Martiego do call center. Albo siedzi Zły Człowiek w kapeluszu i prochowcu i przez rajstopy naciągnięte na słuchawkę zamawia mu najdroższy pakiet Neostrady. :548:

Marti - 19 Listopad 2011, 17:33

Nie pracowałeś w TP. A zamówienie usługi Neostrada na kogoś to nie jest coś trudnego. Jak i również zgłaszanie usterek czy jakiegoś zlecenia na kogoś. Trzeba tylko chcieć.
WiEdźma - 19 Listopad 2011, 17:57

Marti, szczerze ubawiły mnie twoje fantastyczne teorie spiskowe. Typowy klient, czyli mrówka, która myśli że jest lwem :P Naprawdę wydaje ci się, że Telekomunikacja Polska zadaje sobie tyle trudu (patrz post Korneliusza :D ) żeby mrówkę – Martiego (który pewnie i tak płaci najniższy abonament, albo i nie zawsze płaci :P ) oszukać, okraść, zabrać kieszonkowe? Takie praktyki może stosują domokrążni sprzedawcy super zdrowych cudownych kołder z wełny wielbłądziej czy czego tam jeszcze, dla których to sprzedawców jedna cudowna kołdra mniej czy jedna więcej sprzedana pensjonariuszowi domu spokojnej starości to kwestia przeżycia lub ni przeżycia do końca miesiąca.

Co do "Mają klienta w nosie dopóki ten jest wypłacalny i nie jest upierdliwy" to trochę się mylisz Marti. Te wielkie korporacje zadają sobie wiele trudu by opracować mechanizmy zadowalania klientów (i uczyć tych mechanizmów tych, którzy są najniżesz w korporacyjnej hierarchii, czyli tych którzy mają z klientami bezpośredni kontakt. Tak, to najgorsza fucha). Wyobraź sobie, że tym firmom naprawdę zależy na satysfakcji takich jak ty. Oczywiście po to, żeby na nich zarabiać, ale to że firma nie jest instytucją charytatywną i istnieje po to by zarabiać to chyba oczywiste.

A co do weryfikacji klienta dzwoniącego na infolinię to ty Marti jesteś jednym z nielicznych, którzy życzyliby sobie by ich jak najdokładniej weryfikowano. Większość dzwoniących ciska przekleństwa i bardzo się oburza, że się od nich chce daty urodzenia czy adresu, że o cyfrowym haśle znajdującym się na umowie nawet nie wspomnę ("przecież chyba wiadomo, że to ja dzwonię!?")

korneliusz - 19 Listopad 2011, 18:07

Martinnn napisał/a:
A zamówienie usługi Neostrada na kogoś to nie jest coś trudnego. Jak i również zgłaszanie usterek czy jakiegoś zlecenia na kogoś. Trzeba tylko chcieć.


Naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić, po co ktoś miałby robić coś takiego? Ukraść komuś kasę z konta w teorii też jest bardzo prosto. Wystarczy mieć jego kartę i znać pin.

WiEdźma - 19 Listopad 2011, 18:19

Mnie ciężko jest sobie wyobrazić czemu ktoś miałby złośliwie zgłaszać usterkę neostrady Martiego...
Aktywacje na kradzione dokumenty się zdarzają, ale przestępstwa w ogóle się zdarzają niestety. Takie rzeczy zgłasza się prokuraturze.

Marti - 19 Listopad 2011, 18:23

WiEdźma napisał/a:
Większość dzwoniących ciska przekleństwa i bardzo się oburza, że się od nich chce daty urodzenia czy adresu, że o cyfrowym haśle znajdującym się na umowie nawet nie wspomnę ("przecież chyba wiadomo, że to ja dzwonię!?")

No to ok.

WiEdźma napisał/a:
A co do weryfikacji klienta dzwoniącego na infolinię to ty Marti jesteś jednym z nielicznych, którzy życzyliby sobie by ich jak najdokładniej weryfikowano.

Systemy weryfikacji mają takie zadanie by ograniczyć liczbę oszustw. Im więcej danych musisz podać tym masz większe bezpieczeństwo że nie padniesz ofiarą jakiegoś oszustwa. I nie mówię tu docelowo tylko o usługa informatycznych, ale także brania kredytów i wiele innych. Mimo to, nadal można to obejść. Każdy system zabezpieczeń można obejść, a najsłabszym ogniwem jest czynnik ludzki. A im mniej tych danych trzeba poddać tym jest łatwiej. Średnio mi się podoba, że teraz wszystko można załatwić na sam dowód osobisty.

WiEdźma napisał/a:
Te wielkie korporacje zadają sobie wiele trudu by opracować mechanizmy zadowalania klientów

To ten ich system w moim przypadku się nie sprawdził. Głównie ze względu na słabą pomoc techniczną jak i wysokie ceny w porównaniu do jakości usług. Bo jednak trzeba przyznać że było stabilnie, nie było praktycznie tych awarii. Ale wolno i drogo.+durna umowa.

WiEdźma napisał/a:
Martiego (który pewnie i tak płaci najniższy abonament, albo i nie zawsze płaci :P )

Nie mam już Neostrady od roku ;) . Wówczas miałem opcję 1Mbit i był to koszt z z rzędu 80 zł za miesiąc. Najwolniejszą opcją wówczas było 256Kbit (4x wolniej) i zarazem najtańszą. Teraz mam 5Mbit, za miesiąc wychodzi mi ok 16-18 pln. Ale nie powiedziałbym że jest lepiej. Ani cenowo ani jakościowo.
TP najbardziej nawalała pod względem wysokich cen jak i pomocy technicznej. Wszystko inne było ok, ale to już zniechęcało. UPC najbardziej dba o swojego klienta z tego co widzę. Pomijając pomoc techniczną :P .

WiEdźma - 19 Listopad 2011, 18:44

Jak słyszą czasami ile mieszkańcy wielkich miast płacą za internet to wierzyć mi się nie chce. Żeby w 2011 roku tyle płacić za net? To na mojej wsi jest darmowy dla wszystkich mieszkańców, fakt że nie jest to szybkie, ale wielu ludziom wystarcza i jest za darmo. Na studiach też miałam net z UPC i byłam zadowolona, a płaciłam jedyne 40 zł. (właściwie 10 bo dzieliło się na 4 osoby). Płaciłam za 512 i miałam 512 a z pomocy technicznej nigdy nie miałam potrzeby korzystać, choć Vroo mi świadkiem, że informatyk ze mnie żaden :mrgreen:

[ Dodano: 19 Listopad 2011, 18:47 ]
i całe szczęście, że nie musiałam z tej pomocy technicznej korzystać, gdyż nie jest mi opcy strach przed rozmową telefoniczną :P

Marti - 19 Listopad 2011, 19:01

Kiedyś net był na impulsy. Było wolno i drogo, bo na impulsy. Łączyło się w TP ze specjalnym numerem 0202122. Połączenie oczywiście blokowało na amen linię telefoniczną :D . Ale to stare czasy za czasów jak jeszcze byłem młody. Dzisiaj już nie jest tak drogo, choć zależy jak do czego porównywać:).

Duże miasto to nie wieś. Na wsiach o Internet jest chyba trochę trudniej.
WiEdźma napisał/a:
choć Vroo mi świadkiem, że informatyk ze mnie żaden :mrgreen:

Yhy ta na pewno. Nie oszukuj.

Cytat:
i całe szczęście, że nie musiałam z tej pomocy technicznej korzystać, gdyż nie jest mi opcy strach przed rozmową telefoniczną :P

Chcąc nie chcąc musiałem zgłaszać awarię jak coś nie działało. Ale zgłaszałem tylko w sytuacji gdy trwało to dłużej niż dobę i miałem 100% pewności że to nie wina komputera czy połączeń. Awarii w przeciągu 5 lat było około 10. Brak Internet, problem z synchronizacją, spadek prędkości o całe 20KB, bądź całkowita awaria linii (telefon też not working). W większości przypadków udzielili (jednak 40 minut na linii to było takie minimum). Ze dwa razy tylko odmówili pomocy po minucie rozmowy. I raz trafiłem na gościa, który rzeczywiście się znał.

WiEdźma - 19 Listopad 2011, 19:39

W to że pracownicy infolinii często są niekompetentni to nie wątpię. I wcale mnie to nie dziwi (nie masz pojęcia jaka tam jest rotacja ludzi) skoro wielkie firmy telekomunikacyjne płacą swoim pracownikom za odbieranie połączeń, przyjmowanie zgłoszeń, informowanie o ofercie, pomoc techniczną, rozpatrywanie reklamacji… Skoro te firmy za taka robotę płacą swoim pracownikom MNIEJ niż inne firmy (np. Jutrzenka) płacą swoim ludziom za zawijanie cukierków w papierki…
(wiem, że trudno w to uwierzyć ale ja naprawdę nie przesadzam :) )

Marti - 19 Listopad 2011, 19:54

WiEdźma napisał/a:
W to że pracownicy infolinii często są niekompetentni to nie wątpię. I wcale mnie to nie dziwi (nie masz pojęcia jaka tam jest rotacja ludzi) skoro wielkie firmy telekomunikacyjne płacą swoim pracownikom za odbieranie połączeń, przyjmowanie zgłoszeń, informowanie o ofercie, pomoc techniczną, rozpatrywanie reklamacji…

Lepsze szkolenia, nie wiem.

WiEdźma napisał/a:
Skoro te firmy za taka robotę płacą swoim pracownikom MNIEJ niż inne firmy (np. Jutrzenka) płacą swoim ludziom za zawijanie cukierków w papierki…
(wiem, że trudno w to uwierzyć ale ja naprawdę nie przesadzam :) )

To że oni zarabiają śmieszne grosze to ja akurat wiem. Podobnie jak w każdej jednej pracy. Jakby ludzie zarabiali godnie to by się bardziej starali, byli bardziej profesjonalni i w ogóle. Ale po co. Niech zapiernicza na pół darmo. Jak nie pasuje to wynocha. To już przestało być śmieszne. No comments.

Królowa - 19 Listopad 2011, 20:50

korneliusz napisał/a:
Oczami wyobraźni zobaczyłem pracowników specjalnej komórki TP SA, którzy modyfikują lub zacierają ślady po nagraniach telefonów Martiego do call center. Albo siedzi Zły Człowiek w kapeluszu i prochowcu i przez rajstopy naciągnięte na słuchawkę zamawia mu najdroższy pakiet Neostrady.


A mnie się w tej chwili przypomniało jak kiedyś pracownik Playowskiej infolinii zadzwonił do mnie z propozycją abonamentu. Rozmawiało się z nim raczej jak z pracownikiem sex linii. Chciał mnie uwieść czułym głosem. Tak samo było z pracownikiem netii jak chciałam załozyć internet -ta sama psychotechnika, tez mowił po woli, niskim głosem, był bardzo miły, czuły , bardzo cierpliwy a jak chcialam zrezygnować to jeszcze raz powoli , spokojnie wszystko tłumaczył , pytał czy wszystko rozumiem .... załozyłam ta netie , przez 3 tygodnie nikt nie przychodził jej zainstalować no i sie dryndnęło do upc i tego samego dnia przyszedł spity kolo , wszystko podłączył sprawnie i do dziś mam internet na którego prędkość nigdy złego słowa nie powiedziałam. Pamietam że ten koleś od Netii wtedy zadzwonił, przepraszał czuło , i o mały włos bym nie palnęła "ale może sie umówimy jednak?" ale mnie wstyd zżarł. :P

korneliusz - 19 Listopad 2011, 20:56

Królowa napisał/a:
Pamietam że ten koleś od Netii wtedy zadzwonił, przepraszał czuło , i o mały włos bym nie palnęła "ale może sie umówimy jednak?" ale mnie wstyd zżarł. :P


A dałabyś radę przebić ofertę finansową call center, dla którego pracował?:)

Królowa - 19 Listopad 2011, 21:08

Cytat:
A dałabyś radę przebić ofertę finansową call center, dla którego pracował?:)


haha hihi, ja naprawde myslę że oni są samotni albo spragnieni upieczenia dwóch pieczeni przy jednym ogniu. Przynajmniej hipotetycznie. Na bank uważam że jak upieką sobie prowizje i miło przy tym sie podniecą bo klientka się wkręci w te ceregielki to tym lepiej i nawet sama pieczeń będzie usatysfakcjonowana i nie bedzie go winić. A może wyniknie z tego sex. Kto by ich tam wiedział. A nóz trafi na samotnie mieszkajacą młodą, ładna i chętną i luuu.... To przeciez męzczyzni. Kobiety żadko są aż tak zrelaksowane w pracy, z kobietami call centerkami mam zupełnie inne doświadczenia, prawie zawsze to sa bardzo zirytowane kobiety (taxi). Człowiek czuje się po takiej rozmowie jakby rozmawiał z kapo więziennym który czeka aż umrzesz. Dokladnie tak.


W sumie teraz jak to skleić z tym co powyzej pisaliście z nagrywaniem rozmów to mogła bym sprawić że kilka osób by wyleciało z roboty. Np ta Pani z taxi, była tak impertynecka że mało mnie nie zatkało a że bardzo potrzebowałam taksówki a gdzie indziej nie mogłam się dodzwonić to musiałam sprawę załatwic do końca i przełknąc ta gorzką pigułkę. Taka impertynencja do klienta jest poniżej jakiegokolwiek dopuszczalnego poziomu.

WiEdźma - 19 Listopad 2011, 21:48

Marti, starać to się oni starają, bo tam nie można się nie starać... (przynajmniej w tym piekiełku, które ja znam), ale to nie wystarczy. Nie wystarczy tez szkolenie (nawet najbardziej rzetelne). Wszystkiego człowiek się uczy pracując (jest tego od cholery) a rotacja pracowników jest taka, że większośc odchodzi w pierwszych miesiącach a nawet tygodniach. Gdyby płacili lepiej, rotacja byłaby mniejsza, pracownicy byliby bardziej doświadczeni więc bardziej kompetentni.
Marti - 19 Listopad 2011, 22:12

Co tam się takiego dzieje, że nazywasz to swoim "piekiełkiem"? Jak jest źle to rzuć tę robotę w cholerę i poszukaj lepiej płatnej. To jest raczej robota dla studenciaków, którzy nie mają za dużo czasu na poważniejszą robotę.

A ile tam płacą? Często widzę ogłoszenia do call center i nie przypominam sobie by gdzieś stawka była poniżej 8 zeta za godzinę. Netia nawet straszyła kwotami do 28 zeta za h (nie pisząc na jakich zasadach, ale ci..). Jednak umowy śmieciowe only.

szinuja1 - 20 Listopad 2011, 00:31

Wam sie chyba bardzo nudzi ;D

Martinnn napisał/a:
Kiedyś net był na impulsy. Było wolno i drogo, bo na impulsy.


To moj widac taki pozostal bo juz wolniej naprawde ciezko byloby mu chodzic przynajmniej odkad sie przenioslam w nowe miejsce, a cena wciaz ta sama. ;/

Marti - 20 Listopad 2011, 12:48

Cytat:
To moj widac taki pozostal bo juz wolniej naprawde ciezko byloby mu chodzic przynajmniej odkad sie przenioslam w nowe miejsce, a cena wciaz ta sama. ;/

Nie wiem co dokładnie masz i na jakich zasadach. Ale mieszkasz w UK, to nie wciskaj mi ciemnoty o wolnym Internecie:).

Ja miałem taki Internet na impulsy na modemie 56K. Transfer był 2 razy wolniejszy niż na Neostradzie na opcji 128Kbit, której to na rynku już od dawna nie ma. No i po za tym usługa była bardzo droga. Bo rozliczanie odbywało się tak jak na wykonaniu dowolnej rozmowy telefonicznej. W nocy impulsy były wolniej naliczane, ale niewiele to zmieniało. Wejdziesz miesięcznie na dosłownie kilka stron i masz pod koniec miesiąca rachunek większy o 50 zeta. Ale zaletą takiego rozwiązania było to, że każdy miał dostęp do takiego Internetu kto miał aktywny telefon stacjonarny. Wtedy większość ludzi miało w domu telefon stacjonarny, a głupią komórkę mało kto posiadał. Iż były drogie, nie były przenośnymi komputerkami, a baterie szybko padały i się ładowały po 6 godzin :P . Taka usługa była dostępna dla każdego abonenta TP czy Tele2 i pewnie innych też. Tyle że w porównaniu np. do USA zostało to głupio rozwiązane. Amerykanie taki Internet mieli wliczony w abonament za telefon.

WiEdźma - 20 Listopad 2011, 14:47

Marti, moje piekiełko zostawiłam za sobą, teraz mi już lepiej jest :P choć mogłoby być jeszcze lepiej...
Jeśli interesuje cię taka praca to moge ci na privie poopowiadać. Na forum już tyle o [pracy pisałam że chyba wystarczy ;) Ile płacą? Teraz jest gorzej niż wtedy gdy ja zaczynałam, koleżanki dostają 7 zł. brutto na godzinę. Umowa oczywiście na pół etatu a wyrabia się cały etat. No i umowa o prace tymczasową (swego czasu przez rok podpisywałam umowę co miesiąc na miesiąc), choć to i tak ponoć lepsze niż zlecenie czy jakieś inne dzieło ;)

Marti - 20 Listopad 2011, 14:59

WiEdźma napisał/a:
choć mogłoby być jeszcze lepiej...

Zawsze może być lepiej i jeno zawsze może być gorzej. Ale będzie gorzej i już Tusk osobiście się o to postara.

WiEdźma napisał/a:
Jeśli interesuje cię taka praca to moge ci na privie poopowiadać. Na forum już tyle o [pracy pisałam że chyba wystarczy ;)

Nie mam głosu do takiej roboty, ani nerwów do hurtowego wykonywania/odbierania telefonów i wciskaniu czegoś komuś. Zwłaszcza za taką stawkę. To już wolę zostać przy tej pracy/pracach przy których teraz robię za podobną stawkę. Przynajmniej wiem na czym stoję, czego się spodziewać. Też jest motyw odbierania telefonów, obsługi klientów czy pracy z ludźmi. Czy kłócenie się :P . Jakieś afery i takie tam. Jak się znajdzie coś atrakcyjniejsze płacowo to rzucę, a tak to nie. A jako że na horyzoncie nic takie nima..

WiEdźma napisał/a:
choć to i tak ponoć lepsze niż zlecenie czy jakieś inne dzieło ;)

Niektórzy w ogóle umowy nie chcą dać, bo coś tam coś tam.

Królowa - 20 Listopad 2011, 15:28

Martinnn napisał/a:
Ale będzie gorzej i już Tusk osobiście się o to postara.


mało ma wyobrazni bo każdy z podstawowym rozumem wobec niskiego przysrotu i bezrobocia podniósł wiek emerytalny.
Brak politycznej kreatywności. A to jest cwaniackie rozwiązanie tak mimo wszystko bo 40% może nie dozyje tego wieku zwłaszcza my młodzi za młodu zryci jak zdechłe sledzie, a pieniadze się zaoszczędzi dzieki takiemu rozwiązaniu. I pomysl sobie że musisz pracować bęðąc praktycznie nad grobem. Mam mamę w wieku 70 lat , jest tak słaba, chodzic nie może, po kilku poważnych operacjach i jaką ona miała by być pracownicą? Czysty bezsens. Ba ludzie w wiekszości wypadków umierają duzo wcześniej, w tym miesiącu tylko w bloku dwa zgony (dwie sąsiadki) w wieku 40 paru i 50 paru. One nawet na oczy emerutury swojej nie ujrzały. Wcześniej osoba po 30 tce. W moim wielkim blokowisku zmierają osoby młode 30,40 i 50 letnie. Niezły Plan oszczędności , już pomijając że rząd jego połozył łapę na rezerwie finansowej dla młodej generacji a miało służyć zabezpieczeniu dla młodych ludzi.
WiEdźma napisał/a:
No i umowa o prace tymczasową


Umowa o pracę to jak bilet do bram nieba w tych czasach. Co za totalny absurd naszej europejskości. Ty masz prawie 30 lat i powinnaś mieć umowę o pracę normalnie na czas nieokreślony jak każdy w tym wieku powinien mieć. Ludzie się na to godzą widać bo boją się że w ogóle stracą pracę i będą z niczym. To jest bez sensu w tych czasach. Dla porównania każdy dzisiejszy emeryt miał umowę o pracę i musiał pracować. W porównaniu z tymi ludźmi to my młodzi naprawdę pasujemy do zdjęcia na tle kosza na śmieci. Umowa śmieciowa, praca za 6 zł na godzinę, żadnego rozwoju , żadnych planów, żadnego życia. NO future.

Marti - 20 Listopad 2011, 15:36

Królowa napisał/a:
A to jest cwaniackie rozwiązanie tak mimo wszystko bo 40% może nie dozyje tego wieku

Może właśnie o to chodzi. Zanim dożyjemy tego wieku, to ten wiek zostanie podniesiony jeszcze z kilka razy. Gdzieś mi się rzucił headline jako by ludzie mieli żyć po 500 lat :P No details. Wtedy wiek emerytalny pewnie by podnieśli do 498 lat :P .

Królowa - 20 Listopad 2011, 16:07

Z ta rozmową to muszę to w końcu napisać, kiedyś strasznie się bałam rozmawiając przez tel nawet z kimś z kim już setki razy rozmawiałam na żywo. Zatykało mnie i milczałam. Jest taka jakaś dziwna prywatność która z pewnymi osobami jest niewygodna, krepująca. A na żywo mamy scenerię która określa klimat rozmowy mniej prywatnym. Po prostu rozmowa telefoniczna to jest zupełnie co innego niż rozmowa na żywo. Ta inność i brak komfortu czasem sprawia że nawet mi się nie chce odbierać telefonu albo gadać. Chyba że z kimś bliskim bądź osobą którą już znam trochę i wiem na co mogę liczyć. Ja w sumie do dziś boję się nawet głupich pw tutaj na forum, a już posty mogę pisać i nic mnie nie krepuje. Wolę otwarte rozmowy dla każdego niż prywatne.

[ Dodano: 20 Listopad 2011, 16:12 ]
Martinnn napisał/a:
Zanim dożyjemy tego wieku, to ten wiek zostanie podniesiony jeszcze z kilka razy.

na bank.
Martinnn napisał/a:
Gdzieś mi się rzucił headline jako by ludzie mieli żyć po 500 lat

Przestań się wydurniać, 500 lat to nawet żółwie chyba nie żyją.
Martinnn napisał/a:
Wtedy wiek emerytalny pewnie by podnieśli do 498 lat .

ale jaką byś miał emeryturę..... :->

Marti - 20 Listopad 2011, 16:28

Królowa napisał/a:

Przestań się wydurniać, 500 lat to nawet żółwie chyba nie żyją.

http://www.sfora.pl/Bedzi...za-zycie-a37861
Żółwie to mają fajnie, nie muszą się nigdzie śpieszyć.

Cytat:
ale jaką byś miał emeryturę..... :->

Te emerytury z czasem też zniosą, bo przecież oszczędność.

korneliusz - 20 Listopad 2011, 17:39

Królowa napisał/a:
mało ma wyobrazni bo każdy z podstawowym rozumem wobec niskiego przysrotu i bezrobocia podniósł wiek emerytalny.


O ile oni chcą podnieść wiek emerytalny, o kolejnych 20 lat czy o 3? Co to zmienia dla tych co nie dociągną do 40 czy 50 lat? A może rozsądne byłoby obniżenie wieku do 35, tak żeby każdy miał szansę skorzystać z emerytury?:) Osobiście, wywaliłbym połowę wolnych dni świątecznych z kalendarza.

Królowa - 20 Listopad 2011, 17:55

korneliusz napisał/a:
Co to zmienia dla tych co nie dociągną do 40 czy 50 lat? A może rozsądne byłoby obniżenie wieku do 35, tak żeby każdy miał szansę skorzystać z emerytury?:) Osobiście, wywaliłbym połowę wolnych dni świątecznych z kalendarza.


a to mało tych co po 30 idą na emeryturę? ja uważam że zaroi się świat w związku z tymi zmianami o rencistów. "Naszych" rencistów którzy dziś mają 25 lat. Przewiduję plagę rencistów :->

[ Dodano: 20 Listopad 2011, 18:03 ]
korneliusz napisał/a:
Osobiście, wywaliłbym połowę wolnych dni świątecznych z kalendarza.


a po co? Mi one nie przeszkadzają i tak zawsze musiałam pracować w świętą więc nawet nie znam pojęcia wolne z racji świat. Za to znam uczucie jak "wszystkie ludzie" o rozmaitym wieku, wzroście, maści, karnacji i narodowości robią pochody z kościoła w odświętnych futrach, bluzeczkach z gipiurową koronką itp. a Ty zaiwaniasz z plecakiem jak jakiś palant do roboty z wywieszonym jęzorem uprzednio zderzając się z nimi, w pospiechu pędząc na przystanek

Marti - 20 Listopad 2011, 18:24

korneliusz napisał/a:
A może rozsądne byłoby obniżenie wieku do 35, tak żeby każdy miał szansę skorzystać z emerytury?:)

Policjanci przechodzili na emeryturę po 15 latach pracy. Teraz mają to podnieść do 25 lat i dowalić 300 pln podwyżki.

korneliusz napisał/a:
Osobiście, wywaliłbym połowę wolnych dni świątecznych z kalendarza.

Osobiście bym dodał kilka dni świątecznych. Nie każdy musi być pracoholikiem. I jak sobie jeden dzień odpocznie to korona mu z głowy nie spadnie.

korneliusz - 20 Listopad 2011, 19:53

Martinnn napisał/a:
Policjanci przechodzili na emeryturę po 15 latach pracy. Teraz mają to podnieść do 25 lat i dowalić 300 pln podwyżki.


Ale to dobrze, czy źle? Bo już się pogubiłem. A nie lepiej, jakby mundurowi przechodzili na emeryturę wtedy, co i wszyscy?

Cytat:
Osobiście bym dodał kilka dni świątecznych. Nie każdy musi być pracoholikiem. I jak sobie jeden dzień odpocznie to korona mu z głowy nie spadnie.


Jeden? W roku 2012 będzie 13 dni świątecznych + weekendy + urlop. Nie chce mi się sprawdzać, ale to chyba najwięcej dni niepracujących w krajach Europy. Jak dla mnie, możesz odpoczywać cały rok, to leży poza moim interesem. Dla kraju w którym żyjesz pewnie też bez różnicy, bo przecież niewiele się dokładasz.

[ Dodano: 20 Listopad 2011, 19:02 ]
Cytat:
a po co? Mi one nie przeszkadzają i tak zawsze musiałam pracować w świętą więc nawet nie znam pojęcia wolne z racji świat. Za to znam uczucie jak "wszystkie ludzie" o rozmaitym wieku, wzroście, maści, karnacji i narodowości robią pochody z kościoła w odświętnych futrach, bluzeczkach z gipiurową koronką itp. a Ty zaiwaniasz z plecakiem jak jakiś palant do roboty z wywieszonym jęzorem uprzednio zderzając się z nimi, w pospiechu pędząc na przystanek


Nie wiem, ja to mam tak, że jak więcej pracuję, to mam więcej pieniędzy np. I budżet kraju ma więcej. Jak cię bierze coś takiego jak powyżej, spróbuj pracy na nocki. Wracasz sobie do domu spać po 6 rano, podczas gdy cały zaspany naród rusza na 8 lub więcej godzin do pracy. W sklepie ciepłe bułki na śniadanie przed snem.

Marti - 20 Listopad 2011, 20:03

korneliusz napisał/a:
Ale to dobrze, czy źle? Bo już się pogubiłem. A nie lepiej, jakby mundurowi przechodzili na emeryturę wtedy, co i wszyscy?

Zależy dla kogo :) . Policjant może nie dożyć i z innych powodów. O Żołnierzach nie wspominając.

13 dni świątecznych to mało. I nie każdy ma wolne weekendy i długi urlop.

Królowa - 20 Listopad 2011, 23:58

korneliusz napisał/a:
Nie wiem, ja to mam tak, że jak więcej pracuję, to mam więcej pieniędzy np. I budżet kraju ma więcej.


ja tylko z tej prostej przyczyny czułam się jak Chrystus Narodów bo 30 zł w tą czy w tamtą nie robi mi za wielkiej róznicy. A straty psychiczne są. Mogłam przecież w te wszystkie święta jednoczyć się we wspólnym obżarstwie , chodzeniu do kościoła lub choćby sobie zwyczajnie odpocząć. Gdyby to była dniówka rozsądna to bym mówiła inaczej. Ale jak dziś mówię że nie warto było to znaczy że sie poświęcałam za bardzo. żałuję w końcu przecież tam nie pracuję a każdy weekend łącznie ze świętami im poświęcałam (w tygodniu co by było żałośniej także) czasem do późnych godzin. Poszło na marne , żadnej wdzięczności nawet. syf.

Marti - 21 Listopad 2011, 00:46

korneliusz napisał/a:
Nie wiem, ja to mam tak, że jak więcej pracuję, to mam więcej pieniędzy

Chyba każdy tak ma. Ale ja wolę się trzymać tego 8 godzinnego trybu dziennego niż robić po 16 godzin na dobę 7 dni w tygodniu, bo więcej kasy będzie.

korneliusz napisał/a:
np. I budżet kraju ma więcej.

Budżet Państwa mam w nosie. Pracuję dla siebie, nie dla kraju. Poza tym mieszkasz poza granicami Polandii.

korneliusz - 21 Listopad 2011, 01:08

Królowa napisał/a:
ja tylko z tej prostej przyczyny czułam się jak Chrystus Narodów bo 30 zł w tą czy w tamtą nie robi mi za wielkiej róznicy.


Nie no, za butelkę wina to ja nawet z łóżka nie wstaję.

Martinnn napisał/a:
Budżet Państwa mam w nosie.


Takoż i budżet ciebie. A krytykujesz jakbyś nie wiadomo jakie miliony tam pakował.

Marti - 21 Listopad 2011, 09:53

Cytat:
Takoż i budżet ciebie. A krytykujesz jakbyś nie wiadomo jakie miliony tam pakował.

O wiele za dużo.

Królowa - 21 Listopad 2011, 13:16

korneliusz napisał/a:
Nie no, za butelkę wina to ja nawet z łóżka nie wstaję.


ano widzisz, a tu to taki standard. A przynajmniej najprędzej utrafić w taki standard. Ja muszę w końcu zacząć poważnie zarabiać bo ja nie wiem co to będzie, boję się tych niskich zarobków ...

korneliusz - 21 Listopad 2011, 13:39

Wsiadaj do pociągu do Głogowa, tam cię Alkohol do huty wkręci.
Królowa - 21 Listopad 2011, 14:11

ja nie mam nic z hutą związanego, cała moja kariera w cudzysłowu kręciła się wokół : sztuki, historii, tradycji i produktów luksusowych że tak sobie pozwolę podsumować. No raz robiłam buty ale to dawno i nieprawda ;p
szinuja1 - 21 Listopad 2011, 18:59

Cytat:
A przynajmniej najprędzej utrafić w taki standard. Ja muszę w końcu zacząć poważnie zarabiać bo ja nie wiem co to będzie, boję się tych niskich zarobków ...


Ja musze w koncu zaczac pracowac tam gdzie od niepamietnych czasow już planuje, tylko jakos ciagle odkładam na potem bo jeszcze wczesniej jest to czy tamto do zrobienia. Bezsensu, wspominalam kiedys o znajomym który niby bardzo chciałby wrócić do Polski a idzie mu już 6 rok jak siedzi w uk, wsumie to robie to samo, zamiast sięgnąć po cos po co chce to odkładam to na potem i robie wszystko inne do okola....a lakta leca.

Zyta - 30 Styczeń 2012, 15:34

szinuja1 napisał/a:
Cytat:
A przynajmniej najprędzej utrafić w taki standard. Ja muszę w końcu zacząć poważnie zarabiać bo ja nie wiem co to będzie, boję się tych niskich zarobków ...


Ja musze w koncu zaczac pracowac tam gdzie od niepamietnych czasow już planuje, tylko jakos ciagle odkładam na potem bo jeszcze wczesniej jest to czy tamto do zrobienia. Bezsensu, wspominalam kiedys o znajomym który niby bardzo chciałby wrócić do Polski a idzie mu już 6 rok jak siedzi w uk, wsumie to robie to samo, zamiast sięgnąć po cos po co chce to odkładam to na potem i robie wszystko inne do okola....a lakta leca.


Jeśli masz możliwość pracowania tam gdzie chcesz to nad czym się tu zastanawiać? Chyba, że kwestia wygląda trochę bardziej skomplikowanie i chcesz tam pracować, ale istnieją jakieś przeszkody ku temu...
Odnośnie powrotów z zagranicy.... Wiem z czym to jest związane-chęci nie zawsze idą w parze z czynami, tym bardziej jeśli jest to związane z zarobkowymi pobytami poza granicami Naszego kraju. Niestety często pieniądz bierze górę i szkoda Nam porzucić dobrze płatną pracę dla patriotyzmu lub też chęci powrotu do ojczystego kraju, gdzie niekoniecznie będziemy pracowali.

silentgirl - 6 Marzec 2012, 19:06
Temat postu: Boję się rozmawiać przez telefon !
Panicznie się boję. To po prostu śmieszne. Najgorzej jest z dorosłymi. Mam np. teraz zadzwonić umówić się na lekcje jazdy konnej, a się boję! Przepraszam, jeśli temat już był, nie widziałam go (jestem nowa tutaj). Już wolę na żywo, niż przez telefon... :|
Ingo - 6 Marzec 2012, 19:12

Mam to samo.
Np. jutro rano będę musiał zadzwonić do nieznanej mi osoby i już dziś się tym martwię.

Jedyna rada na to, moim zdaniem, to wykonywanie takich telefonów jak najczęściej, aż w końcu wejdzie nam w to krew, przestaniemy się obawiać czegoś co powinno być dla nas normalne.

Yamette - 6 Marzec 2012, 19:17

Mam dokładnie tak samo... zanim zadzwonie powtarzam sobie dziesięć razy co mam powiedzieć, a jak przychodzi co do czego to i tak język się plącze.

Pół biedy jak to ktoś dzwoni do mnie... wtedy wiem, że to komuś zależy na rozmowie i jakoś ją będzie musiał poprowadzić... więc jest czas by się "dostosować".

Więc nie jesteś sama ;)

Marjory555 - 6 Marzec 2012, 19:28

A ja myślałam,że ja tylko tak mam. Tylko ja mam na odwrót. Jak mam do kogoś zadzwonić to jeszcze spoko,trochę mi się ręce popocą,podenerwuję się i tyle,ale jak mi telefon dzwoni to staję na baczność, patrzę jak telefon dzwoni i nie odbieram. Nie wiem czemu,może z powodu strachu.
twisted - 6 Marzec 2012, 19:41

Mam podobnie jak Yamette, z tym, że jak mam akurat taki okres, że wyjątkowo często telefonuję i odbieram telefony, to ta "fonofobia" mi chwilowo jakby ustępuje, po czym, jak ludzie zapominają o moim istnieniu, a ja im o sobie nie chcę na siłę przypominać, to oczywiście powraca mi ona ze wzmocnioną intensywnością...

silentgirl ma jednak dopiero 13 lat, a jeśli tak wcześnie rozpocznie się walkę ze swoją nieśmiałością to są naprawdę spore szanse na dużą poprawę. :)

silentgirl - 6 Marzec 2012, 19:56

No mam nadzieję . ; ) Poszłam z psem na spacer i przy okazji udało mi się zadzwonić! :D Cały czas trzymałam palec na słuchawce, aż w końcu nacisnęłam. Jak rozmawiałam to na szczęście się nie bałam, potem trochę się martwiłam, że coś źle powiedziałam, ale teraz już jest ok. No, ale to dopiero jeden telefon... No nic, po przeczytaniu waszych postów mam optymistyczny humor i wiem, że kiedyś będę dzwonić bez żadnego strachu ;)
Lilla_My - 6 Marzec 2012, 20:11

W Twoim wieku, Silentgirl, nie miałam komórki, jeszcze wtedy nie były popularne (serio! I facebooka nie było), a rozmowy przez telefon stacjonarny były traumą, bo był w dużym pokoju, nie korytarzu czy kuchni i zawsze ktoś był obok. więc się nauczyłam telefonów unikać.

Może to dziwne, ale zawsze lepiej mi się rozmawiało na żywo, niż przez telefon - chyba dlatego, że mam wtedy lepszy odbiór sprzężenia zwrotnego - jak osoba, z którą rozmawiam reaguje, po minie i gestach widzę, czy się podoba czy nie, serio czy ironicznie mówi. Z tego samego powodu wolę napisać maila, niż sms, bo mogę się rozpisać dłużej i dokładnie wszystko wyjaśnić, jak w takim papierowym liście.

Słyszałam od osoby, która nie lubi rozmów telefonicznych, ale dlatego, że wszystko zawsze odkłada na później, taki sposób: postanowiła, że ma dość tracenia czasu na denerwowanie się przed telefonem, z którym cały dzień zwleka, więc się zbiera na odwagę, dzwoni jak najszybciej i już ma to z głowy. Reszta dnia wolna od tego jednego chociaż zmartwienia :)

Cytat:
silentgirl ma jednak dopiero 13 lat, a jeśli tak wcześnie rozpocznie się walkę ze swoją nieśmiałością to są naprawdę spore szanse na dużą poprawę.


No i dobrze. Widać, że bystra dziewczyna :)

michalk - 6 Marzec 2012, 22:08

U mnie też występuje strach przed rozmowami telefonicznymi, trochę mniejszy gdy ktoś do mnie dzwoni. Gdy ja mam wykonać telefon zawsze staram się zanalizować możliwe warianty jakie może przybrać rozmowa by być w miarę przygotowanym na jakieś 'niespodzianki' które mogą wyniknąć w trakcie rozmowy. Dlatego też niestety staram się unikać rozmów telefonicznych, częściej jednak załatwiam sprawy przez sms (wśród znajomych).

A najlepszym sposobem na przełamanie się jest chyba ten który opisał Ingo, trzeba po prostu obyć się w rozmowach. Tak mi się wydaje.

Powinienem dziś zadzwonić do znajomej a odkładałem to cały dzień, teraz już sobie tłumaczę, że jest za późno... Nie jest dobrze tak odkładać, dlatego sposób opisany przez Lilla_My powinienem chyba sam zacząć wcielać w życie... Powinienem...

saueira - 12 Marzec 2012, 20:46

Jak ja mam gdzieś zadzwonić, coś załatwić, to się bardzo stresuje, głosik mi się jakoś dziwnie zmienia, nie mogę nic na to poradzić. Zawsze chwile przed zadzwonieniem wole potrenować rozmowe.

Z odbieraniem telefonów nie jest źle, ale właśnie jak ja mam zadzwonić to koszmar.

Treya - 15 Marzec 2012, 22:23

Z tego, co widzę to rozwinęła się dyskusja na zupełnie inny temat niż strach przed rozmową telefoniczną. :)

Saueria, a zawsze tak miałas z telefonami?

U mnie jest tak, że boję się dzwonić do obcych ludzi. Masakrę wtedy jakąś przeżywam, podobnie w sumie z odbieraniem nieznanych numerów... Wkurza mnie to bo strasznie przeszkadza w szukaniu pracy...

Królowa - 15 Marzec 2012, 23:27

Cytat:
Wkurza mnie to bo strasznie przeszkadza w szukaniu pracy...
_________________


nom...zwłaszcza jak ostatnio zaszło u mnie takie cuś..dzwownie do "szefa" szef własnie skończył pracę (pewnie wszedł do domu , zona odgrzewaną kolacje robi, dzieci pies na misia lecą, myslę sobie pardon, co za ftopa, oczywiście tłumaczę że zadzwonei jutro (w mysli : eh, jutro sobota, to moze powiem , że po 14 zadzwonie), mowie że zadzwonie jutro, on : moze o 9? ja: rano?! (zdumienie moje osiagnelo punkt kulminacyjny) On : no tak, tak, (w mysli, Jezu, on pewnie chce byc takim dobry pracownikiem) Ja; nie no, tak kolo 14 zadzwonie On : swietnie , w sam raz , odetchnelam, bardzo grzecznie sie pozegnalam, dobranoc. UF.

Wygooglalam jego personalia, imie, nazw. firma i stanowisko...uhmm..ile lat? 27???!!! 28?? No to niezle :DD
Jezu , przeciez jutro jest piatek :D ahahaha!

alkohol to zło - 15 Marzec 2012, 23:35

Królowa napisał/a:
Jezu , przeciez jutro jest piatek

Kolejny piątek... a później weekend i po weekendzie i kolejny tydzień zleci... za szybko ten czas ostatnio leci, od wypłaty do wypłaty.

Maneki - 16 Marzec 2012, 21:35

Kto ma weekend ten ma . Ja jutro do pracy jak przystało na NFZ-owca. A wypłaty stoją w korku:(
szinuja1 - 16 Marzec 2012, 22:10

Ja tez. Jutro na 12, pojutrze to samo, tyle ze nocka, wiec lacze sie z toba w bolu. ;)

A co do rozmow telefonicznych, to w ogole za nimi nie przepadam, wole rozmawiac na zywo, albo przez neta.

Maneki - 16 Marzec 2012, 22:54

Unikam rozmów tele jak tylko mogę. Tylko sms-ki. Jak trzeba dryndać w ważnej (nawet dla mnie) sprawie, to proszę kogoś innego obok mnie. :P
Królowa - 16 Marzec 2012, 23:41

Maneki napisał/a:
Unikam rozmów tele jak tylko mogę. Tylko sms-ki. Jak trzeba dryndać w ważnej (nawet dla mnie) sprawie, to proszę kogoś innego obok mnie.


No co Ty, taka duża dziewczyna smski tylko wysyła? ;)

Ja za to już tylko preferuję rozmowy telefoniczne. To jest jedyny kontakt, oprócz oczywiście oko w oko, w którym wiem np. czy ktoś mnie nie kręci, nie kłamie, czy mówi prawde bądz nie, jaki ma humor, jak mam się ustosunkowac i wiele innych rzeczy. Przezw irtualny kontak też takie rzeczy mozna wyczuc, oczywście ale wg mnie taki kontakt to nie jest kontakt tylko unikanie, więc cos napewno jest na rzeczy skoro ktoś komunikuje się tylko smsami, z własnego doświadczenia wiem że takie osoby mają , oczywiście często z własnej perspektywy, cos do ukrycia, czasami nie, ale takie osoby raczej nie biore na poważnie , nawet gdy mam o tych osobach dobre mniemanie to w gruncie rzeczy i tak uważam że nie są to powazne osoby no i godne zaufania. Z mailowaniem podobnie.
Kiedyś jakoś bałam sie tych rozmów , trzęsłam się nawet miałam stresa przed zadzwoneiniem itd. mimo tego nigdy nie rezygnowałam z dzwonienia i troche dziwie się osobom nieśmiałym które wiedząc że mają z czymś problem nie chca tego problemu rozwiązać tylko akceptują ten stan. Ja tak nigdy nie umiałam, spocząć na swych wadach i nic. Uważam że trzeba ewaluowac w życiu.

Ingo - 16 Marzec 2012, 23:48

Królowa napisał/a:

Kiedyś jakoś bałam sie tych rozmów , trzęsłam się nawet miałam stresa przed zadzwoneiniem itd. mimo tego nigdy nie rezygnowałam z dzwonienia i troche dziwie się osobom nieśmiałym które wiedząc że mają z czymś problem nie chca tego problemu rozwiązać tylko akceptują ten stan. Ja tak nigdy nie umiałam, spocząć na swych wadach i nic. Uważam że trzeba ewaluowac w życiu.


A nie ewoluować ? ;)
A tak poza tym, podpisuję się pod Twoją wypowiedzią, rękami i nogami :) .

Królowa - 16 Marzec 2012, 23:54

Ingo napisał/a:
A nie ewoluować ?

Wiadomo o co chodzi.

szinuja1 - 17 Marzec 2012, 00:14

Ewoluowac to dobra rzecz, ale tez zalezy co nam jakos bardziej przeszkadza a co nie. Trzeba wybrac gdzie ewoluowac a co olac, bo zycie jest za krotkie zeby sie dalo tak w kazdej dziedzinie wniesc na wyzyny, czy tez jest to za bardzo pracochlonne. :P Ale to taka mala dygresja.
ShySe - 17 Marzec 2012, 00:36

Królowa napisał/a:
Uważam że trzeba ewaluowac w życiu.

Ingo napisał/a:
A nie ewoluować ?

Wiadomo o co chodzi.

Ewaluować = oceniać, testować. A więc rzeczywiście wiadomo, o co chodzi: trzeba w życiu próbować jak najwięcej nowych rzeczy!

ShySe

Zax - 20 Kwiecień 2012, 20:44

Też przerabiałem ten strach. Ale metodą małych kroczków, można zdziałać wiele zwłaszcza gdy praca tego wymaga. Pracując na infolinii sporo się nagadałem. Najważniejsze dla mnie jest rozmawiać o konkretnych sprawach. Obecnie w pracy wykonuję średnio 10 rozmów telefonicznych. Fakt są to rozmowy o konkretnych zagadnieniach. Do tej pory nie potrafię rozmawiać na luzie nawet o błahych sprawach. Po prostu nie potrafię zainicjować rozmowy jeśli nie mam jakiejś jasnej podstawy. Do tej pory to moja pięta achillesowa a jeszcze jak odbiorcą ma być dziewczyna to już niezła gimnastyka się zaczyna.
Paweł6 - 21 Kwiecień 2012, 14:14

heh tak mi się przypomniało , może ktoś tez tak miał

Kiedyś tyle było spraw na głowie w pracy , no czyli pośpiech + moja fobia = niezłe jaja.
Dzwonie... łączy i łaczy się..... trwało to kilka chwil zanim sie połączyłem, a ja jak ja czyli zamiast skupić się o sprawie którą chce załatwić to zacząłem myśleć o lękach, więc jak się głos odezwał w słuchawce to ja w tym wszystkim ....... zapomniałem co chciałem :D na szczęście inna sprawa drobniejsza mi się przypomniała i o nią zapytałem zamiast o, ę czy uuu normalnie w pierwszej chwili słów mi zabrakło , niezła przygoda i dreszcz emocji teraz bardziej skupiam myśli o sprawie....taka nauczka

elo_breko - 21 Kwiecień 2012, 15:20

na kartce sobie bylo zapisac jak zapominales
Shadya - 23 Kwiecień 2012, 16:28

Kiedyś nie lubiłam odbierać telefonów i jak dzwonił to zawsze uciekałąm z pokoju. Żeby zadzwonić i zapytać czy dostałąm się na studia czekałam aż wszyscy wyjdą z domu.. Przeszło mi z tym już trochę, bo uznałam, że to nienormalne heh Ale nadal jak mam gdzieś zadzwonić to najchętniej wychodzę, tak żeby nikt mnie nie słyszał.Teraz jest łatwiej bo są komórki. Jednak dzwonienie to zawsze dla mnie jakiś stres. Paradoksalnie podczas studiów pracowałam krótko jako telemarketrka :p
Paweł6 - 1 Maj 2012, 19:39

elo_breko napisał/a:
na kartce sobie bylo zapisac jak zapominales


robie tak jak mam więcej spraw :P

Gage - 5 Maj 2012, 02:14

Rzadko odbieram telefony, nawet swój własny. Tylko wtedy, kiedy wiem, że muszę :) Silny stres wywołuje we mnie już chociażby kilkunastosekundowa rozmowa z kupierem. Wiem, że ma zadzwonić i aż cały "chodzę", mam obawy, że o coś zapyta, a ja nie będę wiedział co odpowiedzieć, albo palne jakąś głupotę i tradycyjnie się ośmiesze, a potem przez bity tydzień będę to raz po raz przeżywał w myślach. Koszmar, dla niektórych może to absurdalne, ale tak skrajną postać osiągnęła już u mnie nieśmiałość :D
Paluszek - 5 Maj 2012, 03:42

Gage napisał/a:
kilkunastosekundowa rozmowa z kupierem

To pewnie literówka, ale zastanawiam się, czy chodzi o kuriera, czy krupiera? Pewnie o kuriera, bo krupier raczej nie dzwoniłby do kogoś. Ale w pierwszej chwili pomyślałam: czyżby nieśmiały hazardzista!?

elo_breko - 5 Maj 2012, 07:24

zycie kazdego niesmialego to wielka loteria, na kazdym kroku mozna spotkac kogos kto sie do ciebie odezwie
alkohol to zło - 5 Maj 2012, 08:06

Paluszek napisał/a:
Ale w pierwszej chwili pomyślałam: czyżby nieśmiały hazardzista!?

Pamiętacie jak byłem w UK, chodziłem do kasyna i grałem w blackjacka? Nieśmiały może chodzić do kasyna. Ale ja nie jestem typem hazardzisty, starałem się myśleć, grać ze strategią i wygrać, ale miałem szczęście i wyszedłem na równo, postanowiłem przestać tam chodzić. Z krupierem przy stole nie można tak pogadać, on tylko mówi to, co musi, albo "mind your language on the table" gdy ktoś przeklina. Albo "don't touch the cards" i inne głupoty.
Tu był mój temat: http://forum.niesmialosc.net/viewtopic.php?t=3149 :P

Gage - 5 Maj 2012, 09:57

Tak, to literówka (pisałem z telefonu i czasem takie dziwadła wychodzą ze słownikiem T9), chodziło mi oczywiście o kuriera. Z żadnym krupierem nie miałem nigdy styczności :D
Wyindualizowany - 28 Grudzień 2012, 13:18

Kiedyś może tak, teraz już nie. Został mały problem w odbieraniu/dzwonieniu w miejscu publicznym np. w autobusie :) zależy od kogo albo do kogo mam dzwonić.
ifran - 7 Styczeń 2013, 12:58

Ja też ogólnie mam problem z dzwonieniem. Zawszę się strasznie stresuję, więc wolę wysyłać SMS-y. Ale wiem z doświadczenia, że można pokonać trochę ten lęk poprzez dzwonienie na różne infolinie, np. z banku, z linii lotniczych itp. Konsultanci są ZAWSZE mili i może to wpłynąć na nas korzystnie, bo przestaniemy obawiać się jakiś drwin rozmówcy z tego jak prowadzimy naszą rozmowę. :D
Artmedia9 - 26 Kwiecień 2013, 16:53

A ja wolę rozmowę telefniczną niz na żywo bo na zywo zawsze mam kłopoty gdzie sie podziać z rękami kiedy podejśc bliżej a kiedy stać w miejscu itp :D a el zawsze mozna rozłączyć a potem puścić sms o braku zasięgu. No i przez tel ma się cała gamę pretekstów do przerwania rozmowy np. że pójdzie się gdzieś coś sprawdzić :)
willynilly - 27 Kwiecień 2013, 17:28

Ha, pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, dość długo nie mogłam się przełamać, żeby np. sama pójść do sklepu, czy właśnie odebrać telefon. Raz moja mama, w ramach oswajania, zapowiedziała, że zadzwoni z pracy ok godz. 13.00 i mam odebrać- jak podniosłam słuchawkę to pierwsze pytanie
- czemu tak długo nie odbierałam
- bo musiałam pobiec do kuchni sprawdzić która godzina ;)

W tej chwili już aż takich problemów nie mam, ale nadal potrafię się przy telefonie zestresować, szczególnie przy bardziej oficjalnych rozmowach, ważniejszych. Najgorzej, kiedy zaczynam próbować sobie w głowie układać co powiem ;p

aliali - 8 Czerwiec 2013, 17:51

:D śmiesznie sie was czyta. Myślałam że jestem niedorozwinięta, bo zawsze czułam stres dzwoniąc gdzieś a tu prosze. Nawet jak chce sie telefonicznie do lekarza zapisać to mi ręce dygoczą,juz wole isc osobiscie do rejestracji. Nie wiem czemu, ale rozmowy telefoniczne z obycmi przerażają mnie bardziej niż rozmawianie z nimi wprost.
kahve - 15 Czerwiec 2013, 15:47

Cytat:
śmiesznie sie was czyta. Myślałam że jestem niedorozwinięta, bo zawsze czułam stres dzwoniąc gdzieś a tu prosze.


I mi ulżyło :D W moim przypadku rozmawianie przez telefon jest loterią, bo mogę się nieźle zająknąć. W rozmowie face to face mamy jeszcze możliwość "rehabilitacji", czyli zamazania złego wrażenia, a przez telefon? Rozłączamy się, a rozmówca po drugiej stronie myśli "dżizas, kto to był? :shock: "

Jessi18 - 23 Lipiec 2013, 13:51

Dołączam do tego grona. :P Ja również zmagam się z tym problemem, 10 x obmyslam wszystko zanim zadzwonię, tworzę obraz tej rozmowy w głowie, strasznie sie stresuje, że wyjde na idiotke.. ale jakoś ogólnie nie lubie rozmawiać przez telefon, nawet z bliską koleżanką. Rozmowa przy kimś już totalnie odpada i nawet jakby zadzwonił do mnie telefon w sklepie czy autobusie to za nic w świecie nie odbiore i nie bede rozmawiać..
Gold - 11 Sierpień 2013, 14:48

Dołączam się, też obawiam się dzwonienia do kogoś :( Najpierw kombinuję, czy aby na pewno muszę dzwonić, a może wystarczy mail? Jeśli już muszę zadzwonić, obmyślam schemat rozmowy, jak mają wyglądać zdania, które powiem, jak najlepiej przedstawić powód dzwonienia i najszybciej skończyć rozmowę :D Staram się mówić konkretnie i bez zbędnych szczegółów, przez co wyrobił mi się brak umiejętności gadania o "dupie Maryni", nawet na spotkaniach ze znajomymi ;) Tylko krótko i konkretnie, potem cisza :roll:
Walczyłam z tym i przez pewien czas było lepiej, jak miałam większy kontakt z ludźmi (na praktykach), zmuszona byłam do gadania i dzwonienia, po prostu często musiałam to robić. I pomagało, stresik malał :D Potem studia się skończyły, znajomi zwiali z miasta, nudno się zrobiło, więc wróciłam przed komputer i introwertyzm się umacniał. Dużego kontaktu z ludźmi mi nigdy nie było potrzeba, raczej umiejętności przebywania z nimi, kiedy już chcę się nieco socjalizować :mrgreen:

empathic - 12 Wrzesień 2013, 20:32

Dzięki temu że w pracy muszę porozumiewać się z różnymi ludźmi przez telefon mam z tym coraz mniejszy problem. :)
roko - 18 Wrzesień 2013, 09:02

Mi też ten problem rozwiązała praca. Na początku było cieżko i zaczełęm sie jąkac ale juz jest ok ;)
Moja rada jest taka żę trzeba sięz tym poprostu zmierzyć

ric_flair - 12 Październik 2013, 18:39

nie cierpię rozmów przez telefon, jak mam gdzieś zadzwonić w oficjalnej sprawie, to aż mnie brzuch boli. czasem odkładam to na inny moment, ale to znów inny temat.
nie wszystko potrafię wyrazić słowami, dużo komunikatów przekazuję niewerbalnie, nie lubię dużo mówić, a rozmowa przez telefon tego wymaga.
ale ze znanymi mi osobami, choć rozmawiam bardzo rzadko, to nie mam problemu.

ania1989 - 17 Październik 2013, 20:22

Zazwyczaj boję się zadzwonić do dziekanatu i ogólnie pań z dziekanatu.
Kiki_86 - 17 Październik 2013, 20:27

Miałem kiedyś identyczny problem. I prawdę mówiąc pojęcia nie mam co się stało, że mi przeszło. Myślę, że to po prostu przyzwyczajenie. Parę razy "życie" zmusiło mnie do wykonania telefonu i ostatnio nawet tak sobie myślałem, że nie wiem kiedy mi to przeszło. Teraz nawet udaje mi się rzucić jakimś, niekoniecznie normalnym, żartem nawet jeżeli osobą, z którą rozmawiam jest kobieta. Ale kiedyś to była tragedia: odkładanie rozmów na później, proszenie innych o to aby zadzwonili za mnie zasłaniając się jakimiś dzikimi wymówkami. Dobrze, ze przynajmniej przez tel mogę normalnie z ludźmi rozmawiać :/
samotny91 - 17 Październik 2013, 23:38

ania1989 napisał/a:
Zazwyczaj boję się zadzwonić do dziekanatu i ogólnie pań z dziekanatu.

Ja podobnie, mimo że panie w moim dziekanacie są nadzwyczaj miłe :) Ale tak ogólnie to potrafię się jakoś przełamać żeby gdzieś zadzwonić. Najgorsze jest dla mnie tak naprawdę dzwonienie w domu przy rodzicach, którzy są jacyś nawiedzeni na moim punkcie. Kiedykolwiek z kimś rozmawiam od razu podsłuchują, a później otrzymuję złożoną opinię na temat tego co źle zrobiłem rozmawiając, co źle powiedziałem, co złym tonem itd. Zwykle gdy gdzieś dzwonię czekam aż jestem sam w domu, albo wychodzę na zewnątrz.

olivka - 18 Październik 2013, 09:23

Ja nie lubię jak ktoś do mnie dzwoni, bo się boję że to jakaś zła wiadomość :(
Senna - 18 Październik 2013, 12:27

Cytat:
Ja podobnie, mimo że panie w moim dziekanacie są nadzwyczaj miłe :)

To w ogóle możliwe? :D

Kiki_86 - 18 Październik 2013, 12:32

Senna napisał/a:
Cytat:
Ja podobnie, mimo że panie w moim dziekanacie są nadzwyczaj miłe :)

To w ogóle możliwe? :D


To dobre pytanie jest

Repek - 18 Październik 2013, 13:04

A na jakiej Uczelni tak jest? Czyżby mowa o PP?
zalogowana - 19 Październik 2013, 11:03

Ja też sie przez długi czas bałam odbierania i wykonywania telefonów poza tymi od i do najbliższych osób. Do tej pory to mam. Ale można ten strach pokonać w jeden tylko znany mi sposób poprzez wykonywanie telefonów i odbieranie. Wczoraj był chyba przełom albo lepszy dzień. Bo wykonałam telefon do znajomej osoby która jednak nie była bliska potrzebowałam jedną informację i wiecie co?? jak skończyłam już zorientowałam sie że tamten telefon był wykonany mechanicznie nie zdążyłam pomyśleć przed nim o strachu, o tym co i jak mam powiedzieć o tym co ta osoba pomyśli.
Tak sobie myślę że z pokonywaniem stresu na określone sytuacje jest tak trochę tak jak z naszą skórą i kremami. Skóra wystawiona na działanie kremu po jakimś czasie przestaje w końcu reagować., staję się odporna .. podobnie jest z lękiem.

feniks1123 - 21 Październik 2013, 22:05
Temat postu: Re: Strach przed rozmowa telefoniczna
sonya111 napisał/a:
Mam dziwny problem- stresuje mnie to np. jak np.dzwoni do mnie telefon i mam rozmawiac z kims w momencie gdy np.siedzi obok kolezanka albo nawet mama.Najbardziej stresuje mnie jak ktos dzwoni np. w sprawie pracy, czy w jakiejs sprawei sluzbowej.Wtedy chce brzmiec bardzo profesjonalnie, wiem ze to mieszne.I tak jakby boje sie tego,ze ta osoba ktora siedzi obok mnie bedzie sie smiala ze sposobu w jakim rozmawiam.
Boje sie tez ze telefon zadzwoni w nieodpowiednim momencie.Kazda rozmowa to jakis tam, mniejszy albo wiekszy stres dla mnie, dlatego tez jak np. zamieszczam ogloszenie mysle ciagle o tym w napieciu czy ktos zadzwoni i denerwuje sie tym.Nie potrafie przestac o tym myslec.Czasami wylaczam telefon specjalnie albo wyciszam.Nie wiem to jest nienormalne.Czy ktos ma taki problem?


W Twoim przypadku strach przed wyśmianiem jest głównym powodem tego problemu. Założę się że to nie tylko telefon ale każda inna sytuacja gdzie istnieje zagrożenie że ktoś będzie się śmiać powoduję stres. Jedynym skutecznym i permanetnym sposobem jest eliminacja negatywnych emocji związanych z tym zdarzeniem wtedy sytuacja przestanie być problemem. Chcesz się dowiedzieć więcej o strukturze chociażby nieśmiałości i jej eliminacji przeczytaj sobie artykuł http://transformacja-umys...sie-pozbyc.html

Adik - 24 Październik 2013, 19:56

Dzisiaj zdałem sobie sprawę z tego, że nie tylko mam strach przed rozmowami telefonicznymi (z obcymi osobami, szczególnie gdy to ja dzwonię), ale również nie lubię rozmawiać przez telefon o wszystkim i o niczym :P , w stylu "co słychać". Jakoś wolę wtedy prowadzić żywą rozmowę, albo pisemną. A tak to czuję, jakbym komuś zawracał głowę, albo ten ktoś mi. Natomiast nie mam problemów z rozmowami, kiedy np. się z kimś spotykam i jestem z tą osobą w kontakcie, abyśmy mogli się znaleźć :) . Ewentualnie kiedy muszę coś dokładnie wyjaśnić, a ciężko to zrobić przez SMSy.
Kimkolwiek - 5 Listopad 2013, 22:26

Ja nienawidzę dzwonić do ludzi, których nie znam... Gdy kogoś dobrze znam to nie mam takich problemów... czasem stoję z telefonem w ręku pół godziny i zbieram się, żeby zadzwonić. Nie lubię tego w sobie. Nie mam takich problemów, gdy rozmawiam z kimś na żywo :) Ale to jest dziwne. Jak się zdenerwuję to mogę nawet obcym nawrzucać przez telefon bez problemu o.O
aida - 18 Listopad 2013, 16:45

Ja bardzo rzadko dzwonię, jak muszę zadzwonić staram się być grzeczna i miła, zwracam się do nieznajomych per Pan/Pani co wyraża ogromny szacunek dla ludzi, czasami zapiszę sobie na kartce jaką mam sprawę, nigdy nie dzwonię w celach towarzyskich, nie wykonuję takich bezsensownych telefonów, mogłabym nie mieć życia towarzyskiego i nie czuję się źle z tego powodu, rzadko użalam się, mam wrażenie że nikogo nie obchodzą moje prywatne sprawy, mam lęk przed rozmową telefoniczną, odbieraniem telefonów, ośmieszeniem się (fobia społeczna).
Maneki - 18 Listopad 2013, 19:54

A jak postępujecie, gdy widzicie,że ktoś próbował się do Was dodzwonić, ale nie wiecie kto? Nie macie go w książce adresowej.
Oddzwaniacie czy czekacie aż sam ponowi kontakt?

Ja mam zawsze takie myśli:
- dzwonił ktoś znajomy z innego numeru i jak oddzwonię to będzie chciał gadać :(
- oddzwonię, przedstawię się i wyjdę na głupka, bo to ktoś z rodziny czy znajomych dzwonił
- dzwonił operator i potrzepie mnie po kieszenie za słuchanie Chopina na poczekaniu
- dzwonił ktoś w ważnej sprawie ...... dobra oddzwonię

Sabrina - 18 Listopad 2013, 20:11

Też mam problemy z rozmowami przez telefon. Jak gdzieś dzwonię w oficjalnej sprawie to zawsze muszę się upewnić, że nikt mnie nie słyszy, więc zamykam się w pokoju albo jak jestem poza domem to wychodzę z budynku. I w takich sytuacjach zapisuję sobie co chcę powiedzieć albo ćwiczę w myślach. A jeżeli chodzi o odbieranie telefonów to właśnie z tym jest jeszcze gorzej. Kiedyś miałam taką zasadę, że nie odbierałam telefonów od nieznanych numerów, bo to pewnie ktoś z banku lub sieci i chcą mi coś wcisnąć, a nie jestem na tyle asertywna żeby odmówić. A teraz zaczęłam szukać pracy i jak tylko wysłałam CV to od razu zaczynam się denerwować co jak zadzwonią, jak przebiegnie rozmowa, więc też zaczęłam wyciszać telefon albo ustawiać na wibracje, żeby dać sobie czas na odebranie, zebranie myśli albo odejście na bok, żeby nikt mnie nie słyszał.
korneliusz - 18 Listopad 2013, 20:17

Maneki napisał/a:
A jak postępujecie, gdy widzicie,że ktoś próbował się do Was dodzwonić, ale nie wiecie kto? Nie macie go w książce adresowej.


Jak nie zostawił wiadomości na poczcie głosowej, to nic nie robię. Jak jest wiadomość, to też zazwyczaj nic nie robię, ale przynajmniej wiem, kto zacz.

Marti - 18 Listopad 2013, 21:00

Olewam temat ze względu na impulsy, jeśli temu komuś zależy to zadzwoni raz jeszcze.

Sabrina napisał/a:
Kiedyś miałam taką zasadę, że nie odbierałam telefonów od nieznanych numerów, bo to pewnie ktoś z banku lub sieci i chcą mi coś wcisnąć, a nie jestem na tyle asertywna żeby odmówić.

Raczej pozwalam się takiej osobie wygadać (przedstawić ofertę) po czym na końcu stwierdzam że nie jestem zainteresowany. Jeśli jestem w pracy to każę dzwonić w innych godzinach. Olewanie takich telefonów jest średnio skuteczne, bo taki Play dobijał się do mnie z 5 razy w ciągu jednej doby tylko dlatego że nie odbierałem.

Sabrina napisał/a:
wysłałam CV to od razu zaczynam się denerwować co jak zadzwonią, jak przebiegnie rozmowa

To ja mam tak że po zakończeniu rozmowy nie pamiętam z tej rozmowy w zasadzie nic, nawet gdzie i na którą przyjść. Stresujące.

Latimerka - 18 Listopad 2013, 21:23

Znam ten problem, walczyłam z nim baaardzo długo. Zawsze bałam się, że źle kogoś zrozumiem, że niedokładnie usłyszę co osoba po drugiej stronie, ma zamiar mi przekazać. Pamiętam ten stres, kiedy miałam do kogoś zadzwonić, np. do szkoły językowej i kombinowanie, a może mama zadzwoni, a może pójdę osobiście...
Jednak, gdy trzeba było samej stawić czoło sytuacji, od której wiele zależy-rejestracja do lekarza, telefon na uczelnię, nie miałam wyjścia i musiałam się przemóc. Na początku było trudno-bicie serca, pustka w głowie- (zabawę w potencjalne dialogi na kartce mam opanowaną;p) ale już za drugim, trzecim, a następnie entym razem szło coraz lepiej. I niejednokrotnie zdarzyło się, że nagle coś przerwało połączenie, czy zupełnie nie zrozumiałam, co ktoś chce mi powiedzieć, np. seplenił itd. Ale wystarczyło spytać, :"Czy może Pan/Pani powtórzyć albo czy dobrze zrozumiałam" i wszystko ok. Po drugiej stronie połączenia siedzi o dziwo! człowiek, który też ma podobne problemy i zwykle nie jest mistrzem krasomówstwa, a jeśli wyjdę na idiotkę to nie potraktuje mnie prądem. Myślę, że rozwiązaniem tego problemu jest po prostu stawienie mu czoła, to trudne, wiem, ale innego wyjścia nie ma. I uciekanie od tego tylko pogarsza sprawę.

Artmedia9 - 28 Listopad 2013, 10:39

Marti napisał/a:
To ja mam tak że po zakończeniu rozmowy nie pamiętam z tej rozmowy w zasadzie nic, nawet gdzie i na którą przyjść. Stresujące.


ja tak samo. Wszystko muszę notować..

Dochodzi do tego że rozmawiając przez telefon, powoli zbieram myśli i czasem to co mówi druga osoba brzmi dla mnie jak jakiś skrót myślowy którego nie rozumiem, a nie zawsze się pytam o co chodzi żeby nie wyjść na nieogarniętego.


Latimerka napisał/a:
Pamiętam ten stres, kiedy miałam do kogoś zadzwonić, np. do szkoły językowej i kombinowanie, a może mama zadzwoni, a może pójdę osobiście...


Identyczną sytuację miałem :) u mnie to się samo rozwiązało bo filię szkoły w moim mieście zamknęli, a w trochę większym mieście 40 km ode mnie nie opłacało się jechać i pytać na miejscu, więc musiałem się zebrać w sobie i zadzwonić. Może to o tyle lepsze że rozmowę tel zawsze można przerwać, no i nie trzeba myśleć jak się wygląda, czy nie robi się czegoś z nerwów

Andromeda91 - 12 Grudzień 2013, 19:09

Myślałam zawsze, że jestem nieśmiałą osobą, ale jak czytam niektóre posty, to wydaje mi się, że jestem osobą bardzo pewną siebie. ;) Nie jestem już małą dziewczynką, żebym się bała zadzwonić do kogoś. :) Ale kiedyś również denerwowałam się, że czegoś nie zrozumiem albo coś pomylę. :)
adasko - 12 Grudzień 2013, 21:52

No to powiem Wam że ja mam trochę inaczej. Kiedy mam się na przykład zarejestrować do lekarza to wolę iść do przychodni, stanąć w kolejce i zrobić to osobiście niż przez telefon. Jakoś tak wydaje mi się łatwiej, bezpieczniej i wygodniej chociaż wcale nie wiem dlaczego. Tak jakbym nie dawał wiary umowom zawartym przez telefon. Przecież jako osobie nieśmiałej zdecydowanie trudniej powinno mi się rozmawiać "face to face". A jednak wcale tak nie jest.
Maneki - 13 Grudzień 2013, 17:27

adasko napisał/a:
stanąć w kolejce i zrobić to osobiście niż przez telefon

Do większości przychodni się nie dodzwonisz, bo panie nie podnoszą słuchawki tylko wyciszają dźwięk :) Wiec dobrze robisz, że idziesz osobiście :)

Bubbaloo - 30 Grudzień 2013, 18:38

Kiedyś jak byłem młodszy miałem opory przed rozmową telefoniczną z nieznajomymi. Czasem nie odbierałem jak widziałem na wyświetlaczu zastrzeżone, albo nieznane numery. Jakoś nigdy nie lubiłem załatwiać spraw przez słuchawkę, na szczęście się tego wyzbyłem i teraz nie mam z tym żadnych problemów.
Dusiowa - 5 Kwiecień 2014, 14:55

Bubbaloo napisał/a:
Kiedyś jak byłem młodszy miałem opory przed rozmową telefoniczną z nieznajomymi. Czasem nie odbierałem jak widziałem na wyświetlaczu zastrzeżone, albo nieznane numery. Jakoś nigdy nie lubiłem załatwiać spraw przez słuchawkę, na szczęście się tego wyzbyłem i teraz nie mam z tym żadnych problemów.


Mam bardzo podobnie. Jak byłam młodsza, to unikałam rozmów telefonicznych. Nie wiem dlaczego, wydaje się to być dla mnie teraz absurdalne, wtedy się tego bałam, jak ognia. O.o
Teraz się już tego troszkę wyzbyłam, zapewne dlatego, że dużo rozmawiam ze swoim chłopakiem przez telefon. Pozostało mi jednak to, że nie lubię rozmawiać w towarzystwie, szczególnie przy rodzinie, a wiadomo, bywają takie sytuacje, kiedy trzeba zadzwonić czy odebrać. ; o

Abigail1984 - 8 Kwiecień 2014, 11:47

A ja, muszę się pochwalić, przez kilka dni pracowałam kiedyś w call center. Jednak bardziej niż rozmów z ludźmi bałam się jak poradzę sobie z obsługą całego tego systemu, wpisywaniem danych, zaznaczaniem statusu rozmów itd. Później okazało się, że nie było to takie trudne. Rozmowy, no cóż, czytasz to co masz w skrypcie, starasz się wcisnąć ludziom produkty tak jak cię uczyli na szkoleniu. Na początku było trochę stresu, ale potem człowiek się przyzwyczaja. Udało mi się sprzedać parę rzeczy, ale kiedy zorientowałam się, że pomimo obietnic zwlekali z daniem mi umowy, rzuciłam tą pracę w cholerę.
Bogdan - 19 Kwiecień 2014, 16:26

Przyznam, że jest mi trochę nieswojo, kiedy słyszę dzwonek telefonu. Nie odbieram połączeń zastrzeżonych - też tak macie?
Marti - 19 Kwiecień 2014, 16:36

Ja całkiem zablokowałem połączenia z numerów zastrzeżonych. Wszystkie inne połączenia odbieram. Z kolei wyłączam telefon na noc i jak jestem zagranicą.
Reynevan - 19 Kwiecień 2014, 17:52

Cytat:
też tak macie?

Też.
Ostatnio przez ponad tydzień wydzwaniał do mnie Plus, ten sam numer tylko z inną końcówką. Nie dałem za wygraną i w końcu odpuścili. :P

Marti - 19 Kwiecień 2014, 17:54

Lepiej odebrać, wtedy sobie odnotują i zadzwonią za miesiąc. Możesz też cofnąć zgodę na przetwarzanie danych osobowych w celach marketingowych ofert realizowanych drogą telefoniczną. W Play to wziąłem aktywowałem i jest spokój. Co ciekawe zaczęli dopiero wydzwaniać po rejestracji numeru.
Reynevan - 19 Kwiecień 2014, 18:03

Marti napisał/a:
Lepiej odebrać, wtedy sobie odnotują i zadzwonią za miesiąc.

Jeżeli rzeczywiście tak jest to na pewno nie miesiąc. Parę dni przed tym incydentem również miałem telefon i odebrałem grzecznie dziękując.

Marti - 19 Kwiecień 2014, 18:07

Do mnie ostatnio dzwonili z funduszu Emer. babka chciała się spotkać pytała o termin, powiedziałem że nie chce, zapytała się dlaczego, powiedziałem że nie chce mi się. Zamknąłem gadkę w 20 sekund. Z Play dzwonili głównie namawiając na abonament. Najbardziej szalał Orange jak kończyła się umowa, dzwonili codziennie z tym samym zapytaniem:).
foltyss - 15 Lipiec 2014, 12:49
Temat postu: Re: Strach przed rozmowa telefoniczna
sonya111 napisał/a:
Mam dziwny problem- stresuje mnie to np. jak np.dzwoni do mnie telefon i mam rozmawiac z kims w momencie gdy np.siedzi obok kolezanka albo nawet mama.Najbardziej stresuje mnie jak ktos dzwoni np. w sprawie pracy, czy w jakiejs sprawei sluzbowej.Wtedy chce brzmiec bardzo profesjonalnie, wiem ze to mieszne.I tak jakby boje sie tego,ze ta osoba ktora siedzi obok mnie bedzie sie smiala ze sposobu w jakim rozmawiam.
Boje sie tez ze telefon zadzwoni w nieodpowiednim momencie.Kazda rozmowa to jakis tam, mniejszy albo wiekszy stres dla mnie, dlatego tez jak np. zamieszczam ogloszenie mysle ciagle o tym w napieciu czy ktos zadzwoni i denerwuje sie tym.Nie potrafie przestac o tym myslec.Czasami wylaczam telefon specjalnie albo wyciszam.Nie wiem to jest nienormalne.Czy ktos ma taki problem?



a też tak miałem na początku, szczególnie jak dzwonił ktoś nieznajomy, wtedy nastepuje cisza i wszyscy się wsłuchują w Twoja rozmowę, a ty nie wiesz co masz powiedzieć, denerwujesz się itd... ale to akurat udało mi się przezwycięzyć, praca w call center przez 3 miesiąe i nie ma śledu po tym problemie:D w takich firmach człowiek nabiera pewnego dystansu no i jakiegoś tam doświadczenia... jak to czasem mówią, że najlepszy sposób na nauke pływania to wskoczyc do głębokiej wody - no czasem się sprawdza, aczkolwiek nie zachęcam :) chyba ze w towarzystwie ratownika

Pietrek - 17 Lipiec 2014, 18:39

Jeszcze 3 miesiące temu czułem ogromny stres, gdy miałem do kogoś zadzwonić lub odebrać. Nie stresowałem się tylko kiedy miałem rozmawiać z rodzicami lub wujkiem. Potem poznałem w sieci pewną dziewczynę i zaczęliśmy sporo rozmawiać. Dzięki rozmowom z Nią mój strach sporo się zmniejszył. Co prawda do dziś czuję lekki strach przed rozmową, ale jest on już wyraźnie mniejszy :) .
Christabel - 21 Wrzesień 2014, 21:25

Przez telefon nie widzę wyrazu twarzy rozmówcy. Dzwonię i zastanawiam się, czy ten człowiek po drugiej stronie nie zakrywa ust, żeby stłumić śmiech. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się być oddanie komórki... no właśnie, gdzie wyrzucać elektrośmieci? ;)
Marti - 21 Wrzesień 2014, 21:37

Cytat:
Przez telefon nie widzę wyrazu twarzy rozmówcy. Dzwonię i zastanawiam się, czy ten człowiek po drugiej stronie nie zakrywa ust, żeby stłumić śmiech

Jak będzie zakrywać to będzie nie wyraźnie go słychać, nie rób domysłów. Nie mogę przestać z korzystania telefonu, ale rozmawianie przez tel. zrobiło się już męczące, co za dużo to nie zdrowo.

husarz12 - 2 Listopad 2014, 22:34

Nie potrafię rozmawiać przez telefon jeśli jestem w towarzystwie. Kiedy jestem sam nie mam dużych problemem rozmowy przez telefon. W towarzystwie zaczynam się denerwować i chce jak najszybciej ją zakończyć.
Vanilla - 4 Listopad 2014, 12:22

No ja niestety mam problem zeby gdzies zadzwonic. Sama nie wiem dlaczego. Byc moze dlatego, ze cala rozmowa opiera sie tylko na dzwieku, a ja jestem sluchowcem. Zawsze stresuje sie jak zaczac rozmowe, czy bede pamieatc o wszystkim co mam powiedziec, czy bede mowic wystarczajaco wyraznie. Tak mysle ze ta sa strachy ktore mi towarzysza i dlatego czesto, jesli to mozliwe, wole zalatwic sprawe na zywo. Choc ogolnie teraz jest mi latwiej zadzwonic niz kiedys. Specjalnego strachu przed odbieraniem raczej nigdy nie mialam. Jedynie moze co, to lekki stresik ze moge mowic za glosno i moze to przeszkadzac otoczeniu. Tak glosno rozmawia np. moja mama i mi tez czasami zwracaja uwage. Dlatego na rozmowe wole udac sie w ustronne miejsce.
littleladypunk - 24 Listopad 2014, 20:03

Nie lubię rozmawiać przez telefon. Jeśli do kogoś dzwonię, to w konkretnej sprawie, załatwiam co trzeba i kończę, bez nawijania o pierdołach. Mam kumpelę, która lubi dzwonić i właśnie tak gadać o niczym, pomimo, że ją bardzo lubię, to najczęściej ignoruję jej telefony, wolę posmsować lub pisać na facebooku. To umawiania wizyty lekarskiej przez telefon chyba jeszcze nie dorosłam xD Rzadko odbieram nieznajome numery. Wszystkie osoby z którymi utrzymuje jakiś kontakt, czy to z pracy, z rodziny czy z grona znajomych, mam zapisane w pamięci telefonu. Jeśli jest taka sytuacja, że np. w ostatnim czasie składałam gdzieś CV to odbieram, bo może dzwonią w sprawie pracy. Ale jak wiem, że na żaden telefon nie czekam, to na ogół nie odbieram.

Jak z kimś już rozmawiam to wolę pójść w ustronne miejsce, nawet jeśli jestem w towarzystwie rodziny czy znajomych. Po prostu lepiej się wtedy czuję. Ostatnio zmusiłam się, żeby nie wyjść z przedziału gdy jechałam pociągiem i dzwoniłam do domu, żeby ktoś po mnie podjechał na dworzec.

Do odbierania telefonów w pracy przyzwyczaiłam się dopiero po jakimś półroku xD A i tak muszę zawsze wziąć głębszy oddech zanim podniosę słuchawkę... I sama jak na razie nigdzie nie dzwonie, dla mnie to masakra. Na szczęście mnie nie zmuszają.

Smętny - 28 Grudzień 2014, 19:56

Rozmowa przez telefon to dla mnie istny horror i unikam tego jak ognia. Również tak jak littleladypunk nie odbieram numerów z poza swojej listy kontaktów. A nawet poszedłem o krok dalej, i je w ogóle zablokowałem specjalną aplikacją ;) Jak ktoś nieznajomy chce do mnie zadzwonić, to ma wiecznie w słuchawce sygnał "zajęte", a ja święty spokój :lol: Nie prowadzę żadnych interesów, i nie muszę rozmawiać z ludźmi poza listą kontaktów.

Ale najgorzej jest w pracy... Bo chociaż ogólnie nie ja jestem od odbierania telefonów, to czasem ten co odbiera jest zajęty czymś innym, i gdy ja jestem bliżej telefonu to czasem ktoś krzyknie "odbierz!" :| Gdy mam gdzieś zadzwonić w sprawach służbowych do kogoś z innej firmy, to zawsze idę do koleżanki i mówię: "zadzwonisz do pana XYZ? Bo Ty się z nim lepiej dogadujesz ;) "

Angulo - 28 Grudzień 2014, 20:17

Bać się nie boję, ale mój głos w słuchawce to jakiś koszmar. :evil2:
olivka - 28 Grudzień 2014, 21:28

Smętny napisał/a:
Rozmowa przez telefon to dla mnie istny horror i unikam tego jak ognia. Również tak jak littleladypunk nie odbieram numerów z poza swojej listy kontaktów. A nawet poszedłem o krok dalej, i je w ogóle zablokowałem specjalną aplikacją ;) Jak ktoś nieznajomy chce do mnie zadzwonić, to ma wiecznie w słuchawce sygnał "zajęte", a ja święty spokój :lol: Nie prowadzę żadnych interesów, i nie muszę rozmawiać z ludźmi poza listą kontaktów.

Ale najgorzej jest w pracy... Bo chociaż ogólnie nie ja jestem od odbierania telefonów, to czasem ten co odbiera jest zajęty czymś innym, i gdy ja jestem bliżej telefonu to czasem ktoś krzyknie "odbierz!" :| Gdy mam gdzieś zadzwonić w sprawach służbowych do kogoś z innej firmy, to zawsze idę do koleżanki i mówię: "zadzwonisz do pana XYZ? Bo Ty się z nim lepiej dogadujesz ;) "

Widzę że ludzka perfidia nie ma granic... Jak można swoją robotę przerzucać na kogoś innego :554: Jak masz coś zrobić to powinno się to zrobić i tyle :)
Ja jedynie mam uraz przed telefonami z pogróżkami, bo swoim czasie miałam z tym problem. Więc czasem ma troszkę stracha jak jakiś nieznajomy numer się wyświetla...
Ale bez przesady aby bać rozmów przez telefon. Jedynie nie lubię gadać jak nieraz nie słychać dobrze i są jakieś zakłócenia wiec rozmowa bywa uciążliwa albo niezrozumiała :558:

Smętny - 28 Grudzień 2014, 22:36

olivka napisał/a:
Widzę że ludzka perfidia nie ma granic... Jak można swoją robotę przerzucać na kogoś innego :554: Jak masz coś zrobić to powinno się to zrobić i tyle :)

No, taki już nikczemnik ze mnie :( Mam nadzieję, że nie zniszczyłem życia koleżance tą prośbą o 1 telefon czasem :567:

olivka - 28 Grudzień 2014, 23:01

Smętny napisał/a:
olivka napisał/a:
Widzę że ludzka perfidia nie ma granic... Jak można swoją robotę przerzucać na kogoś innego :554: Jak masz coś zrobić to powinno się to zrobić i tyle :)

No, taki już nikczemnik ze mnie :( Mam nadzieję, że nie zniszczyłem życia koleżance tą prośbą o 1 telefon czasem :567:

Życia pewnie nie :0 ale parę cennych minut w pracy:P
Tylko ja osobiście nie lubię jak ktoś ma coś zrobić w pracy to powinien sam to zrobić taka mała zasada :)

littleladypunk - 28 Grudzień 2014, 23:46

Olivka chyba nie zna pojęcia empatii.
olivka - 28 Grudzień 2014, 23:58

littleladypunk napisał/a:
Olivka chyba nie zna pojęcia empatii.


Nie przesadzaj, tylko wydaje mi się że pewne rzeczy trzeba samemu zrobić...aby się nauczyć
:) Takie wyręczanie się drugą osobą ehhh, wiadomo że to wszystko zależy od sytuacji.
Jednak odnosząc się do własnych doświadczeń, to mnie w pracy denerwowały tego typu zachowani jak ktoś nie chciał czegoś zrobić lub wyręczał się inną osobą. Rozumiem jeśli ktoś ma co innego do zrobienie. Jednak jak ktoś ma to zrobić a nie zrobi bo coś ... No sorry troszkę podchodzi to pod cwaniactwo. Osoba naprawdę nieśmiała a raczej sama by wykonała ten telefon, nawet jak nie lubi czegoś robić :) Natura nieśmiałej osoby polega na tym że nie odmawia rzeczy które jej się narzuca :) Tu nie chodzi o żadną empatię co do drugiej osoby. Tylko cwaniackie wymigiwanie się od czegoś co nam nie jest na rękę. Myślę że nieśmiała osoba raczej nie byłaby do tego zdolna :)

Smętny - 29 Grudzień 2014, 01:12

olivka napisał/a:
Natura nieśmiałej osoby polega na tym że nie odmawia rzeczy które jej się narzuca :)

Kończąc ten temat, mnie wykonania tych telefonów nikt nie narzuca, po prostu nieraz sam potrzebuję informacji które posiada ktoś inny, i trzeba do niego zadzwonić. Gwoli wyjaśnienia dodam, że do obowiązków owej koleżanki w pracy i tak należy wykonywanie i odbieranie telefonów, więc świat się nie zawali jak wykona dla mnie 1 więcej. Nie zmuszam nikogo do rzucania swojej pracy i robienia czegoś specjalnie dla mnie.

littleladypunk - 29 Grudzień 2014, 20:47

olivka napisał/a:
Natura nieśmiałej osoby polega na tym że nie odmawia rzeczy które jej się narzuca :) Tu nie chodzi o żadną empatię co do drugiej osoby. Tylko cwaniackie wymigiwanie się od czegoś co nam nie jest na rękę. Myślę że nieśmiała osoba raczej nie byłaby do tego zdolna :)


Nie zgadzam się. Nieśmiałość jest złożonym problemem i u każdego wygląda inaczej, nie musi oznaczać braku asertywności. Jak widać z rozpiętości tego wątku nieśmiałe osoby często mają problem z rozmowami przez telefon, a dzwonienie do obcych może być wyjątkowo stresujące.

Marti - 23 Styczeń 2015, 23:00

A boicie się wysyłać smsy do innych osób lub na nie odpisywać? Niby powinno być łatwiej..
Andaar - 4 Lipiec 2015, 23:38

Marti napisał/a:
A boicie się wysyłać smsy do innych osób lub na nie odpisywać? Niby powinno być łatwiej..


No i jest łatwiej.
Ja tam właśnie się stresuję przed rozmową telefoniczną (dlatego też rzadko takowe wykonuję, ale jeśli się da to wolę SMS'a wysłać), bo jeśli odbieram to nie mam z tym najmniejszego problemu (choć bardzo mnie to denerwuje, że nie mam "fobię" przed dzwonieniem i najchętniej bym się tego pozbył, ale cóż, trzeba żyć jakoś z tym).

zalogowana - 13 Sierpień 2015, 23:17

Zawsze rozmowy telefoniczne to był dla mnie niekiedy większy problem niż rozmowa w cztery oczy dlatego czesto chcąc coś załatwić czy zapytać w urzędzie co spokojnie mogłm zrobic telefonicznie to jednak łatwiej mi tracić czas i pójść odczekać swoje...Telefony które mnie nie krępowały dotyczyły tylko najbliższych osób z którymi dobrze sie czułam pewnie i swobodnie..

Dlatego albo i przypadkiem zostałam telemarketerką:) wca,e sie o taką pracę nie starałam, to było ostatnie zajecie o jakim bym pomyślała zeby wykonywać.. bardziej przypadek ..ale spróbowałam i dziś wiem że pomimo że praca niełatwa i bardziej tymczasowo no na ten moment to coś dobrego dla mnie:) i myślę ze dla sporej części nieśmiałków to ciekawa forma terapii mogłaby se okazać:) Po jakimś czasie człowiek sie dystansuje działa automatycznie..wyłącza emocje..

Marti - 14 Sierpień 2015, 17:07

Call center? To pewnie caly czas wyskuchujesz wulgaryzmow pod swoim adresem i nie mozesz zareagowac na to poza "prosze sie uspokoic".

Ja sie wycwanilem i nagrywam rozmowy :)

zalogowana - 15 Sierpień 2015, 07:10

Mam o tyle dobrze że sama dawkuje sobie ilość rozmów dziennie pracuje dla niewielkiej firmy i mam dość dużą swobodę.Co nie zmienia faktu ze na początku każdy pojedynczy telefon był problemem i czasami już 1 czy 2 byłam zmęczona. W innej sytuacji myślę ze mogłoby być ciężko.. bo słyszałam od koleżanek które pracowały jako telemarketerki że przez 8 godzin trzeba było non stop dzwonić gdy np chwilę wcześniej ktoś nas zdenerwował a za dwie minuty system łączył już kolejną rozmowę. Ludzie często przez telefon pokazują swoje drugie oblicze:):) ale tak sobie myślę ze każdy sposób jest dobry żeby przełamywać się ze swoimi lękami..spróbować np na miesiaąć albo na dwa tygodnie potraktować jako absolutnie wyzwanie nic stałego wejść w rolę. itd..
Marti - 15 Sierpień 2015, 08:37

To podziwiam.ja nawet do szefa nie dzwonie tylko wysylam smsy.
zalogowana - 15 Sierpień 2015, 08:42

a ja bardzo często też:) A Twój szef jak na to reaguje? odpisuje ci też smsami?Muszę to przełamać w końcu , nie wiem czmeu tak mnie to blokuje..dużo bardzie niż jak mam o czymś rozmawiać w cztery oczy..Bardziej przez telefon łapie schizę że czegoś ni zrozumiem..że sie zablokuje.. a moze to jest na takiej zasadzie przełamania sie jak odpowiednia ilosć rozmów sie przerobi tak jak z tymi telemarketerskimi to czlwiek wchodzi na automat..a też sobie tak myśle że jak ktoś dzowni jest mi trudniej bo nie wiem dlaczego, i jest jakaś blokada ze nie bedę mogła przewidzieć jej przebiegu..
Marti - 15 Sierpień 2015, 10:19

Nijak mamy komunikcje call/sms od poczatku i jestesmy na Ty:). Ale pamietam ze jak sie chcialem zwolnic to sue zbieralem do tego rok jak sie udalo to sue z tego wycofalem:).

Zadnej rozmowy nie przewidzisz przebiegu.

MissSunshine - 15 Sierpień 2015, 10:33

Marti napisał/a:
Zadnej rozmowy nie przewidzisz przebiegu.


zalogowana - 16 Sierpień 2015, 07:38

MissSunshine napisał/a:
Marti napisał/a:
Zadnej rozmowy nie przewidzisz przebiegu.

Obrazek



No niby tak, ale kiedy to ja dzwonię wiem z czym, wiem do kogo potrafię sobie więc potrafie sie jakos chociaż w małym stopniu ale nastawić na taka rozmowę.. poza tym dzowiac jako telemarketer zawsze temat jets ten sam pytania sie powtarzają z czasem się juz tak nie przeżywa ..a z odbieraniem połączeń wciąż mam nad czym pracować ale wierzę że sie da :)

Coach - 28 Sierpień 2015, 16:21

Vanilla, związane jest to ze strachem przed oceną i popełnianiem błędów, bo ktoś cie źle oceni, to możesz czuć negatywne emocje, a jak popełnisz błąd to (ktoś) sama skrytykujesz siebie za to w swojej głowie.

Najlepszą metodą pracy jest zapisywanie sobie myśli (przekonań), które pojawiają się przed dzwonieniem albo przed wykonaniem telefonu, a później pracować z myślami.

myimmortal - 19 Wrzesień 2015, 19:52

Najbardziej boję się dzwonić do lekarza, obawiam się kompromitacji przed lekarzem.
Jak mam dzwonić do obcych ludzi i coś załatwić to już w ogóle nie wiem co powiedzieć.

Marti - 1 Październik 2015, 10:05

Ja ogólnie boję się dzwonić. Zwłaszcza z ramienia jednej firmy do jakiejś innej firmy - zwłaszcza jak rok temu wysłałem smsa do tej osoby o jakiś pijakach:D i nie miał pewności czy ta osoba to pamięta:D/ Udało sie przełamać. Z odbieraniem jakoś łatwiej. Choć miałem sytuację że 3 telefonów nie odebrałem, bo nie wiedziałem kto to, a później sobie przypomniałem że wysłałem jakieś CV:D. Z odbieraniem jest łatwiej, iż nawet odebrałem telefon z Berlina z jakiejś firmy, gdzie miałem 100% szans na niedogadanie się - była to pomyłka:).
Lorelei - 1 Październik 2015, 14:38

Jeśli chodzi o mnie to ogólnie nie boję się wykonywania telefonów i ich odbierania. Odczuwam ogromny lęk jedynie przed telemarketerami czyli wszelkiego rodzaju ofertami super kredytu czy nowej oferty w sieci komórkowej. Nie potrafię z takimi ludźmi rozmawiać, a im dłużej trwa połączenie tym bardziej nieswojo się czuję. Ostatnio zaczęłam po prostu rozłączać się w pewnej chwili, gdy napięcie było nie do zniesienia... chociaż wiem, że nie jest to najmilszy sposób kończenia rozmowy ;)
Aureliusz - 1 Październik 2015, 15:48

Nie przejmuj się Lorelei, niemiła to jest nachalność tych telemarketerów.
Ja zwykle mówię nie, dziękuje i się wyłączam choć miałem taki okres że starałem się pogadać.

Lorelei - 1 Październik 2015, 15:54

Też się starałam rozmawiać, do czasu aż jeden z nich praktycznie krzykiem mi oznajmił 'czemu Pani się chce rozłączyć, skoro nie wysłuchała co mam do powiedzenia' o.O Praca pracą, ale zasady kultury jakieś obowiązują.
Marti - 1 Październik 2015, 18:16

Wlacz odbieraj polaczenia z ksiazki tel. Zresxta gdy mowie ze mieszkam w berlinie szybko sami koncza rozmowe.
Nachalnosc,to ich praca nie musisz sie na nich wyzywac

Lorelei - 1 Październik 2015, 18:26

Nigdy się nie wyżywam, ale jeśli po kilku razach stwierdzenia, że dziękuję oni dalej próbują przedstawić mi swoją ofertę, którą nie jestem zainteresowana, jestem zmuszona się rozłączyć :roll: Paradoksalnie obawiam się, że i mnie może taka praca spotkać, gdyż zamierzam pracować gdzieś dorywczo w najbliższym czasie :)
Marti - 1 Październik 2015, 18:29

Ja pozwalam sie im wygadac po czym dziekuje za przedstawiemie oferty nie kestem zainteresowany i temat zamkniety
Lorelei - 1 Październik 2015, 20:06

Jest to jakiś sposób ^^ Dzisiaj akurat zadzwoniła pani i przeszłam z nią przez wszystkie punkty ankiety telefonicznej. Z drugiej strony po rozmowie musiałam ochłonąć przez kilka minut, że tyle czasu z obcą osobą rozmawiałam o sobie.
Marti - 1 Październik 2015, 20:15

Do ciebie tak często dzwonią? Do mnie czasami dzwonią te firmy od Play oferując swoje usługi i tyle, a i tak mogę to zablokować. Garnki, odchudzanie to rzadko. A i tak mi ich nie wyślą do niemiec i temat szybko się kończy. Orange spławiłem na pół roku właśnie tym "przebywaniem" w Niemczech:)
Lorelei - 1 Październik 2015, 20:37

Właśnie wyjątkowo często, a mój numer jest znany wyłącznie wąskiej grupie osób, więc nie wiem czemu tak się dzieje. Dobry myk z pobytem za granicą, muszę spróbować.
Marti - 1 Październik 2015, 21:29

Blokada wszystkich numerow poza ksiazka jest najlepsza.
Oni te numery wybieraja losowo chyba ze gdzies wyrazilas zgode marketingowa

Marti - 12 Grudzień 2015, 22:05

Jarzębina napisał/a:
Z tych już mniej 'poważnych' rzeczy, to mam pietra przez każdą rozmową telefoniczną, zwykle godzinę medytuję przed wykonaniem telefonu :mrgreen:

Mi się wydaje, że różnica miedzy wykonaniem połączenia telefonicznego (fachowo) a odebraniem połącznie telefonicznego różni się tym, że w drugim przypadku natręt ma już ustawiony temat rozmowy. Naotomiast w pierwszym samemu czy tam samej trzeba taki temat "zaproponować" adresatowi. Zazwyczaj też osoba dzwoniąca też płaci za takie połączenie. Więc stres skupia się na rozpoczęciu tematy rozmowy jak i również hehe kosztach tego połączenia. O ile drugi problem mi odpadł, tak pierwszy sobie rozliczam na połączenia nieoficjalne, oficjalne i forumowe (nie dzwoń, wyślij SMS/MMS, nie narzucaj się i tak nie odbierze).

Jarzębina - 12 Grudzień 2015, 22:22

Marti napisał/a:

Naotomiast w pierwszym samemu czy tam samej trzeba taki temat "zaproponować" adresatowi.


W tym właśnie cały mój problem, zwykle nie wiem, jak zacząć. Zauważyłam, że czym dłużej układam cały plan rozmowy, tym bardziej się stresuję i potem połowę rzeczy, które miałam powiedzieć, zapominam; także najlepiej robić to spontanicznie :mrgreen:
Ostatnio musiałam zadzwonić do pewnej kobiety w bardzo ważnej sprawie, zastanawiałam się, co muszę z nią omówić chyba z godzinę; przy wybieraniu numeru ręce aż trzęsły mi się z nerwów. Ostatecznie nie odebrała, a ja odetchnęłam z ulgą :mrgreen:

Marti - 12 Grudzień 2015, 22:41

a) zapisywać rzeczy o które chcesz się zapytać na kartce.
b) mieć na słabe włączone nagrywanie rozmów.
b1: jeśli zapomnisz jakieś odpowiedzi na swoje pytanie w trakcie tej rozmowy to sobie odsłuchasz docelową rozmowę. Główny motyw dla którego mam nagrywarkę w telefonie to właśnie to:). Przydało się dwa razy, ale jednak.

Jarzębina - 12 Grudzień 2015, 22:49

Marti napisał/a:
mieć na słabe włączone nagrywanie rozmów


jak dla mnie, to już lekka przesada :P

Co do zapisywania na kartce, to właśnie dobry pomysł, kilka razy tak robiłam.

Marti - 12 Grudzień 2015, 22:58

Motyw z kartką proponowała mi psycholog przy jakichkolwiek rozmowach, nawet w realu. Natomiast nagrywarka, bo konsultanci też je nagrywają i głównie broń do ew. rozmów z pracodawdcami (nie wykorzystano ani razo, pech, akurat nie szukam), ubezpieczalnią (która notabene też nagrywa), playem. Mam słabą pamięć, dla mnie to jest jakaś deska ratunku.
littleladypunk - 13 Grudzień 2015, 16:53

U mnie żadne planowanie nie działa. Problemem nie jest to co chciałabym powiedzieć, tylko samo mówienie. Dlatego zawsze najpierw sprawdzam czy mogę swoją sprawę załatwić smsem albo przez maila, wtedy jest spoko, chociaż często zajmuje to dłużej, ale cóż, zazwyczaj wolę swoje odczekać niż dzwonić.
Jarzębina - 13 Grudzień 2015, 17:22

Też mam taką taktykę, ale nie zawsze tak się da. Jeśli idzie o załatwianie pracy, to jedynie rozmowa telefoniczna wchodzi w grę; czasem w ogłoszeniach jest numer telefonu do pracodawcy i jego email, założę się, że osoby, które kontaktują się telefonicznie mają o wiele większe szanse.
Marti - 13 Grudzień 2015, 17:29

Z reguły pisałem emaila i czekałem na telefon:D.
littleladypunk - 13 Grudzień 2015, 17:43

Robię to samo co Marti. Zresztą jak przeglądam oferty to najczęściej jest e-mail i prośba o wysłanie CV, "odezwiemy się do wybranych osób". Raz musiałam zadzwonić w sprawie oferty, to umierałam.
Marti - 13 Grudzień 2015, 17:48

Zależy od portalu/miejsca źródła tych ogłoszeń. Choć uważam za chamskie brak jakiejkolwiek zwrotnej odpowiedzi - nawet tej negatywnej o zakończeniu procesu.
Jarzębina - 13 Grudzień 2015, 17:52

Masz rację, szukałam podczas wakacji i niesamowicie mnie to wkurzało. No, ale nie wiadomo, ile takich CV dostał pracodawca, jeśli dużo, to na jego miejscu też chyba by mi się nie chciało powiadamiać tak każdą osobę.
littleladypunk - 13 Grudzień 2015, 18:07

Nikt nigdy się do mnie nie odezwał, nawet ta firma do której dzwoniłam a potem osobiście zawoziłam CV, bo tak sobie zażyczyli. Pewnie, że dobrze by było dostać nawet taką suchą informację, że niestety nie są zainteresowani moją kandydaturą, ale jak widać nikt sobie nie zadaje takiego trudu.
Jarzębina - 13 Grudzień 2015, 18:14

littleladypunk napisał/a:
Nikt nigdy się do mnie nie odezwał, nawet ta firma do której dzwoniłam a potem osobiście zawoziłam CV, bo tak sobie zażyczyli.


Takie zachowania są już jednak trochę wredne. Co innego do nich zadzwonić, a co innego już samemu dowozić dokumenty. Takim sposobem jedzie się kawał drogi na darmo, dodatkowo strata kasy na bilety :/

Marti - 13 Grudzień 2015, 18:26

Hurtowe wysłanie emaila do wybranych kontaktów zajmuje 2 minuty.
Piotrq - 13 Grudzień 2015, 18:55

Ale trzeba by było pisać do tych kontaktów to samo , a jednak się różnią nieco chodź by tytułem , zainteresowanym stanowiskiem itp. Wydaje mi się ze indywidualne podkreślenie danej instytucji ,firmy to lepiej to wygląda jak coś się o tym wspomni z kim się koresponduje , ja czasem zaznaczam że chce dostać wiadomość zwrotną jeśli została odebrana/przeczytana.
Marti - 13 Grudzień 2015, 19:09

Na szablonie.
Jeśli pracodawca Cię olewa na etapie rekrutacji, to potem będzie Cię olewać na etapie wypłaty.

agnes_1705 - 30 Maj 2017, 22:27

Również ten sam problem mam. Rozmowa telefoniczna z osobą nieznajoma czy osobą z którą nie gadam często przez telefon jest dla mnie wielkim stresem gdyż oobawiam sie ze ktoś może mnie nie zrozumieć albo ze zada pytanie na które przez stres nie będę umiała odpowiedzieć co będzie dla mnie krepujące ... :( jeśli to ja mam dzwonić to zapisuję na kartce co mam powiedzieć.
Michaelle - 31 Maj 2017, 23:48

Anges tez tak mialem.
Ale trafila mi sie praca ze musialem.wykonac dziennie ok. 20 telefonow. Stresowalem sie konwersacja z rozmowca a takze tym ze do okola sa wspolpracownicy i slysza caly przebieg rozmowy.
Po 3 miesiacach dzwonienia przelamalem poczulem sie w tym lepiej, ale dyskomfort zniknal dopiero po pol roku. I teraz nie zwracam uwagi na to ze kazda moja rozmowe slysza wspolpracpwnicy, a z samym rozmowcarozmawiam na lajcie.

Moja rada; dzwon do obcych osob codziennie(chociaz te 2-5 polaczen) i mow ze opowiem pani kawal bla bla bla albo udawaj ze jestes z jakiejs firmy i wciskaj usluge.
Na poczatku bedzie bardzo ciezko, ale z czasem poczujesz efekty. No chyba ze podoba Ci sie tak jak jest to trwaj do usranej smierci w tym letargu : D

agnes_1705 - 1 Czerwiec 2017, 20:39

nie bede przeciez wydawac kase na rozmowy z obcymi xDDD
Marti - 1 Czerwiec 2017, 21:08

agnes_1705 napisał/a:
nie bede przeciez wydawac kase na rozmowy z obcymi xDDD

Jeden youtuber dla picu zadzwonił do baby z odlotów i chciał gadać z patrykiem, tamta się nakręciła i gadali z 10 minut, nie wrzucam, bo przekleństwa..

Michaelle - 2 Czerwiec 2017, 00:27

agnes_1705 napisał/a:
nie bede przeciez wydawac kase na rozmowy z obcymi xDDD

No to o co Ci chodzi? :) Chyba dobrze Ci w takiej sytuacji skoro nie chcesz wydac kilkunastu zl / msc na rozwoj osobisty, tylko zalisz sie na forum i liczysz na jakas magiczna recepte :)
Jest jedna magiczna recepta - wchodzenie w niekomfortowe sytuacje, regularnie przez dluzszy czas. Od samego czytania nikt z niesmialosci nie wyszedl, co najwyzej mozna poznac pewne mechanizmy.

Marti - 2 Czerwiec 2017, 07:53

Są pakiety no limit, które są właściwie już standardem.
agnes_1705 - 2 Czerwiec 2017, 14:31

oj Michaelle... napisalam jakie mam doswiadczenia z tym związane bo zauwazylam temat z ktorym tez mam na codzien do czynienia ... i dziekuje za rade ;]
i co do tego to napisales to nie jest mi dobrze z tym .. i jestem takim typem czlowieka ktoremu pisane rady cos niecos juz pomagają . :)

miecz81 - 5 Czerwiec 2017, 13:57

jestem niezadowolony ze swojej pracy a jesli mialbym zmienic to takie rozmowy telefoniczne sa nieuniknione. Na sama mysl rece mi sie trzesa. Tez tak macie? co mam z tym zrobic?
micszu - 6 Czerwiec 2017, 20:45

Dzwonić, po prostu. 2-3 tygodnie temu zwlekałem, żeby zadzwonić w sprawie telefonu z olx. Jak już zadzwoniłem okazało się że telefon popsuty, to od razu praktycznie na dwa inne ogłoszenia zadzwoniłem. Jeszcze w między czasie dzwoniłem dopytać się w sprawie samochodu, bo akurat szukaliśmy. Pojechałem sam go obejrzeć, na drugi dzień kupiliśmy. Także najtrudniejszy pierwszy krok, potem z górki ;)
miecz81 - 8 Czerwiec 2017, 21:08

chyba bede trenowal z infoliniami :)
Salome - 26 Kwiecień 2018, 10:12

Podobnie jak większość z Was, bardzo nie lubię rozmów telefonicznych. Zdecydowanie wolę rozmawiać twarzą w twarz widząc chociażby czyjąś reakcję. Czasem jednak takie rozmowy są nieuniknione (szczególnie kiedy szuka się pracy) i trzeba jakoś to przeżyć.
Artmedia9 - 25 Czerwiec 2020, 20:59

Odkopię: ja też czuję się mało komfortowo, rozmawiając przez telefon, a zwłaszcza w obcym języku. Na szczęście w pracy 99,99% komunikacji robię przez maila/Skype, ale licho się czuję zwłaszcza z tym, że mogę niewyraźnie usłyszeć czyjeś słowa albo nawet inaczej zinterpretować słowa, które w realu odebrałbym prawidłowo dzięki towarzyszącej im mowie ciała.
Nie mam motywacji rzecz jasna, żeby zmienić pracę tylko po to, aby gadać więcej przez telefon, bo jestem z niej zadowolony, ale wiem, że muszę się przełamywać. Zaczynając od telefonów do znajomych - aczkolwiek na razie niewiele jest okazji, bo jeśli mam jakąś sprawę, to kontaktuję się raczej przez czata/sms...
Pomaga np. wypisanie sobie punktów, które ma się poruszyć podczas rozmowy plus przećwiczenie "na sucho" samego początku, pierwszych słów

Marti - 2 Lipiec 2020, 10:35

Nagrywanie rozmów pomaga, skupiasz się na gadce, a nie zapamiętywaniu
Artmedia9 - 2 Lipiec 2020, 22:21

Marti napisał/a:
Nagrywanie rozmów pomaga, skupiasz się na gadce, a nie zapamiętywaniu


To też jest patent, chociaż ja używam tego w drugą stronę: daję do zrozumienia, że właśnie zapisuję coś, żeby nie zapomnieć - po to, aby mieć parę sekund na skupienie myśli

Selina - 14 Lipiec 2020, 07:19

Też kiedyś bardzo, bardzo nie lubiłam rozmawiać przez telefon. Zaczynałam się pocić, nawet trochę jąkać, a śmiem twierdzić, że z wiekiem mi to przeszło.
Myślę, że na wszystko potrzeba czasu. Innym przychodzi coś łatwiej, inny musi dać sobie więcej czasu.

Artmedia9 - 11 Wrzesień 2020, 17:58

miecz81, najlepszy trening na początek to rezerwowanie busa :D Tam akurat rozmowa jest całkowicie szablonowa, można do niej wtrącać jakieś dodatkowe pytania.
Pomaga też kilka głębokich wdechów przed rozmową, żeby w trakcie nasz głos nie zabrzmiał dziwnie


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group