Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

O relacjach międzyludzkich i komunikacji - chce żeby mnie lubili wszyscy

Jasmineesi - 18 Listopad 2009, 22:13
Temat postu: chce żeby mnie lubili wszyscy
Mój problem polega na tym, że jestem osoba, która za wszelką cenę chce byc lubiana przez wszystkich. Czasem nawet staram się przypodobać ludziom, tylko po to żeby mnie wszyscy wokół lubili. I wychodzi na to, że nie mam zbytnio przyjaciół, raczej ttylko ludzi na cześć tylko. Myślę, że to wynika z tego, że nie mam osobowość, tylko jak chorągiewka na wietrze, wybieram poszczególne zachowania w stosunku do każdej osoby. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Ogólnie jestem nieśmiała, ale to raczej do chłopaków
Niare - 18 Listopad 2009, 22:32

A po czym poznajesz, że ktoś Cię nie lubi, że starasz się mu przypodobać?
Magnet - 18 Listopad 2009, 22:32

A jakbyś chciała żeby było? Tzn. przeszkadza ci to że "...za wszelką cenę..." czy że w ogóle czy jeszcze co innego?
A druga sprawa że nie masz zbytnio przyjaciół to napisałaś, jakby wynikało z tego wcześniejszego, ale to mi wygląda na inną sprawę.

Pozdrawiam i witam na forum :)

hyhy - 18 Listopad 2009, 23:49

Jasmineesi napisał/a:
że nie mam osobowość

Nie no... Każdy jakąś ma. Ty też masz. Tylko ewentualnie zasłaniasz się jakimiś pozorami przed innymi. Albo jesteś konformistką - a to też pewna cecha osobowości a nie łata na braku osobowości.

Tak w ogóle może jakiś konkretny przykład...? Czy jakoś szczegółowiej to swoje "wybieranie" możesz opisać...?

Adik - 19 Listopad 2009, 09:53

Ja w zasadzie mam coś podobnego - nie mam zbyt bliskich przyjaciół, bardziej znajomych, z których część jest tylko na "cześć". Nie chcę mieć wokół siebie wrogów, dlatego bywam też ugodowy, choć ostatnio często staram się stawiać na swoim, jeśli jest taka potrzeba. Może już nie mam tak, że chcę być lubiany przez wszystkich za wszelką cenę, ale w tym momencie trudno mi się inaczej zachowywać...

Może problem leży bardziej w samej umiejętności nawiązywania przyjaźni? Mam na tym polu ubytki (tak mi się wydaje), może podobnie jest z Tobą? Np. boisz się z kimś umówić na spacer czy do kawiarni, by porozmawiać o czymś ciekawym... Ja tak właśnie mam. Zachowuję się uprzejmie i życzliwie wobec każdego, kogo mogę, ale nie potrafię pójść w tym dalej... Wobec wybranych osób oczywiście, nie da się być przyjacielem każdego :) .

Może tu leży problem? Pozdrawiam :) .

Darek89 - 19 Listopad 2009, 12:02

Adik napisał/a:
Może problem leży bardziej w samej umiejętności nawiązywania przyjaźni? Mam na tym polu ubytki (tak mi się wydaje), może podobnie jest z Tobą? Np. boisz się z kimś umówić na spacer czy do kawiarni, by porozmawiać o czymś ciekawym... Ja tak właśnie mam. Zachowuję się uprzejmie i życzliwie wobec każdego, kogo mogę, ale nie potrafię pójść w tym dalej... Wobec wybranych osób oczywiście, nie da się być przyjacielem każdego :) .

Może tu leży problem? Pozdrawiam :) .


Masz rację, ale też uprzedzam że bywa czasem inaczej. Nie boję się pójść dalej, ale w tej chwili poprzestałem wykonywać jakiekolwiek kroki bo nigdy nikt nie zareagował na moją propozycję pozytywnie. Spotykam się tylko z odmowami, więc po co się męczyć?

Na pewno nie warto być jak ta chorągiewka na wietrze, nic to nie zmienia w sytuacji a tylko przez to sprawiasz wrażenie osoby uległej i jesteś gorzej postrzegany/postrzegana.

Jasmineesi - 19 Listopad 2009, 16:52

Myślę o popracowaniu nad tym problemem z psychologiem, ale nie wiem czy to da jakieś wymierne korzysci. Być może tak jak sugerowaliście, mam po prostu taki charakter. Z jednej strony jestem delikatna, nieśmiała, chce byc lubiana przez wszystkich, a z drugiej strony chyba często zależy mi na powierzchownych kontaktach. To chyba wynika z tego że jestem zbyt wygodna, nie muszę się wysilać, zeby coś komuś zaproponować, ale z drugiej strony nienawidzę siedzenia w domu, Mam towarzyską duszę, tylko nie jestem w stanie robić kolejnych kroków, żeby zawrzeć jakies przyjaźnie, po prostu nie umiem proponować jakiegoś wyjścia, spotkania dodtkowego poza zajęciami. Nigdy nie wybieram sobie przyjaciół, oni mnie wybierają, i nad tym chciałabym jakoś zapanować.
Dzięki za wszystkie odpowiedzi, by the way fajne jest to forum :D

Pawel831 - 14 Grudzień 2009, 11:24

Rozumiem Ciebie. Z tekstem poniżej utożsamiam się.

Jasmineesi napisał/a:
Mój problem polega na tym, że jestem osoba, która za wszelką cenę chce byc lubiana przez wszystkich. Czasem nawet staram się przypodobać ludziom, tylko po to żeby mnie wszyscy wokół lubili.

Sam nawet wymyśliłem w stosunku do siebie takie samo określenie czyli przypodobanie się ludziom. Ja uważam, że to jest dla mnie bardzo szkodliwe i na dłuższą metę destrukcyjne. Kilka razy ludzie zrobili mi krzywdę ewidentną, wkurzyłem się w sobie ale przez ten mechanizm nie powiedziałem im tego a powinienem bo zrozumieli by błąd który popełnili. Przez ten mechanizm ciężko mi jest wyrazić złość w sytuacjach, które mnie zdenerwują. Mimo to czasem ludzie mnie niesprawiedliwie oceniają. Staram się na tym pracować i jak narazie idzie mi to wolno. Mimo wszystko będę próbowal się nie dawać tak łatwo ludziom.

arw - 14 Grudzień 2009, 21:14

Pawel831 napisał/a:
Kilka razy ludzie zrobili mi krzywdę ewidentną, wkurzyłem się w sobie ale przez ten mechanizm nie powiedziałem im tego a powinienem bo zrozumieli by błąd który popełnili.


Tzn? Jaką krzywdę? Co za mechanizm?

Pawel831 - 14 Grudzień 2009, 21:54

Mechanizm to tak jak pisałem wcześniej chęć przypodobania się ludziom. Krzywda to pewna sytuacja, która wyraźnie mnie zdenerwowała ale nie tylko ona. To też trudności z odmówieniem. Kolega potrzebował pomocy, wręcz się trochę narzucił, ja nie miałem czasu ale nie potrafiłem odmówić a potem do późna w nocy przez to kończyłem swoją robotę. To są takie niby drobne sytuacje. Uważam jednak przypodobywanie się innym za coś bardzo szkodliwego a nawet męczącego dl tego który ten mechanizm stosuje.
arw - 14 Grudzień 2009, 22:36

Pawel831 napisał/a:
Kolega potrzebował pomocy, wręcz się trochę narzucił, ja nie miałem czasu ale nie potrafiłem odmówić a potem do późna w nocy przez to kończyłem swoją robotę.


I to się nazywa prawdziwe koleżeństwo :!:
W takiej sytuacji warto zapytać, czy aby na pewno potrzebuje tej pomocy teraz, bo jestes obciążony czasowo. Jeśli faktycznie teraz, to jest to wielkie poświęcenie i na pewno się to odbije pozytywnie na Tobie.

Podobnie w innych sytuacjach - kolega ma problem "siłowy" ;) i Ty mu idziesz pomóc pomimo, że liczysz się z tym, że możesz oberwać.

Możliwe, że nie znam sytuacji i to mogło inaczej wyglądać niż sobie wyobrażam, ale warto sobie pewne sprawy uzmysłowić (wartość koleżeństwa, pomocy, itp)

Coi - 14 Grudzień 2009, 23:44

Właśnie ten "mechanizm" sprawia, że się nie odmawia.
Też coś o tym wiem. Częściowo mi wyszło to na plus - gdy zawiodłem się na "przyjaciołach" przestałem się oglądać na ludzi i postępować po swojemu - a dzięki temu pokonałem wiele barier.

arw - 15 Grudzień 2009, 00:40

Jakich przyjaciołach?
Nie ma przyjaciół. Przyjaciele, to w pewnym sensie wiara, jak w Boga.
Ma to na celu poczucie, że masz wsparcie w drodze przez życie. Że ktoś jest z tobą, lub nad tobą czuwa (bóg). W głębi każdy kontakt jest warunkowy, tylko mało kto chce to przyjąć do świadomości.
Oczywisice wszystkie laski temu zaprzeczą (może już nie na tym forum, bo pewnie odkryły jaki ze mnie burak :mrgreen: ), bo tym żyją i zniszczyłoby całą przypisaną temu wartość. Ale paradoksalnie zrozumienie tego wyzwoli każdego z poczucia zawodu na "przyjaciołach". Paradoksalnie wyzwoli z przymusu przypodobania się innym, bo wiesz, że ty sam jesteś siłą, by drogę przez życie dzielnie i przyjemnie przejść. Co nie znaczy absolutnie, że masz się zamykać przed innymi żyjąc na świecie sam.

Zwyczajnie wypadłeś z obszaru układu i osoba przestała być przyjacielem :-) Przyjaciele odchodzą, przychodzą, znów odchodzą, bla bla. Jakie życiowe, no nie? A mimo wzsystko kazdy w nich wierzy.

Coi - 15 Grudzień 2009, 08:10

"bóg" to dla mnie taka sama bajka jak horoskopy. Jestem ateistą - nie wciskaj mi takich bzdur.
BTW na stronie tytułowej masz fajny artykuł o poszukiwaniu przyjaciół

arw - 15 Grudzień 2009, 21:08

Wciskam bzdury, ok.
A potem przychodzą i narzekają, jacy są samotni, niesmiali, a tu wypisują, że nie potrafią odmowić ludziom, gdy tamci potrzebują pomocy.
Niezłe jaja. Bo polecony artykuł prawdę mówi - jak można mieć przyjaciół nie potrafiąc nim być dla innych?
Choć ja w przyjaciół nie wierzę. W przyjaźń owszem. Ale to tylko układ, bo jak pisałem wyżej, jest silnie warunkowy.

Cytat:
"bóg" to dla mnie taka sama bajka jak horoskopy. Jestem ateistą

Ale ja nie o bogu, bo co ma ateizm do pieprzonej iluzji o przyjaciołach?
Sam nie wierzę w boga, ani w nic/nikogo innego.

Niponmaru - 27 Grudzień 2009, 22:58

witam po raz 3ci,

jesli mozna? mozna!? chcialbym cos dodac od siebie.
wiec tak, wez - zmien nastawienie. staraj sie nie przypodobac za wszelka (albo w ogole) cene! jak sie zmienisz, bedziesz inna/y (w sensie ze sie nie przypodobasz na sile), nie bedzie klopotu i wszystko bedzie spoko (a przynajmniej powinno).

bindi - 28 Grudzień 2009, 10:28

A ja chciałabym wreszcie odczuć, że lubi mnie choć kilka osób. Ale tak szczerze, bez zakładania masek i wbijania noża w plecy :(
kotlet_schabowy - 28 Grudzień 2009, 19:05

bindi napisał/a:
A ja chciałabym wreszcie odczuć, że lubi mnie choć kilka osób. Ale tak szczerze, bez zakładania masek i wbijania noża w plecy :(


A starasz się coś zrobić, by chociaż ten jeden Ktoś Cię polubił?
Może nie skupiaj się na wielu Osobach ? Znajdź, a może jest Ktoś taki by móc się nawet z takim Kimś prawdziwie zaprzyjaźnić? Taka nawet jedna prawdziwa Osoba to jest skarb. Hm? :)

k_s

pokorniutka - 24 Styczeń 2010, 13:46

Osoby, która usiłuje być zbyt miła dla każdego, nikt nie szanuje, pamiętaj
jj - 1 Luty 2010, 20:10

pokorniutka napisał/a:
Osoby, która usiłuje być zbyt miła dla każdego, nikt nie szanuje, pamiętaj


Zgadzam się z powyższym, w zupełności! Ale w tym znaczeniu, że nie "zbyt miła", bo taki ma styl bycia, tylko starająca się przypodobać wszystkim.

Ja dodam, że przede wszystkim warto popracować nad swoim systemem wartości. Może nawet wypisać, w kilku punktach, co jest dla nas najważniejsze w życiu. Czy to, aby nas wszyscy lubili i dobrze traktowali, czy raczej nasz własny rozwój- to, abyśmy my sami byli dobrzy.

kasiadominika - 25 Luty 2010, 17:43

jj napisał/a:

Ja dodam, że przede wszystkim warto popracować nad swoim systemem wartości. Może nawet wypisać, w kilku punktach, co jest dla nas najważniejsze w życiu. Czy to, aby nas wszyscy lubili i dobrze traktowali, czy raczej nasz własny rozwój- to, abyśmy my sami byli dobrzy.

Chciałabym powiedzieć, że najważniejsze jest dla mnie to, żebym to ja czuła się dobrze ze samą sobą. Bo w istocie tak powinno być, tylko co zrobić, żeby nie przejmować się tym co inni o mnie myślą, jak mnie traktują. Ja nie potrafię. I to chyba najbardziej mnie męczy :( To, że opinia innych ludzi, ich stosunek do mnie ma największy wpływ na to, co ja sama o sobie myślę. To inni kształtują moje poczucie własnej wartości (które jest naprawdę lichutkie). I myślę, że dla wielu osób to jest właśnie powód dla którego chcemy być lubiani (albo przynajmniej akceptowani) przez innych ludzi. Bo to pozwala nam uwierzyć, że jesteśmy fajni.

Deprecjator - 11 Październik 2014, 17:26

Jasmineesi napisał/a:
Mój problem polega na tym, że jestem osoba, która za wszelką cenę chce byc lubiana przez wszystkich. Czasem nawet staram się przypodobać ludziom, tylko po to żeby mnie wszyscy wokół lubili.

Ciekawe (i chyba dotyczące niejednej osoby) zagadnienie, więc odgrzeję temat.
Wygląda to znajomo, choć u mnie z wiekiem na szczęście przechodzi. Mam wrażenie, że takie postępowanie przynosi w pewnym stopniu odwrotne rezultaty, bo chęć przypodobania się sprzyja utracie własnej wyrazistości, naginaniu wewnętrznych zasad, unikaniu konfrontacji i wyrażania własnego zdania, a to z kolei niezbyt sprzyja budowaniu szacunku u innych. Chyba nie warto przedkładać "lubię cię, bo nie stawiasz oporów" ponad "lubię cię, bo jesteś sobą".

Pytanie, czy nadmierne dążenie do przypodobania się innym, nie kończy się tym, że przestajemy się podobać najważniejszej osobie: samemu sobie.

ekstra_Jola - 19 Grudzień 2017, 09:01

Osobiście uważam, że nie ma takiej osoby, która jest lubiana przez wszystkich. Tak się zwyczajnie nie da. Może się nam nawet wydawać, że ktoś nas lubi, a jest zupełnie inaczej. Ludzie nie są zawsze do końca szczerzy, poza tym zawsze znajdzie się u kogoś jakaś cecha, która będzie nam nie odpowiadać. Nie ma opcji na siłę zadowolić wszystkich.
1gosia - 21 Grudzień 2017, 02:26

Dokładnie, ekstra_Jola, wiele też zależy od typu osobowości, zaburzeń osobowości, jak np rozmawiac z kimś kto ma osobowość neurotyczną, bardzo drażliwą, nie lubi innych, ba!, siebie tez nie lubi :) gorzej jesli nas taka osoba polubi i bedzie męczyć a nieśmiali to wiadomo, wiele potrafimy znieść..chyba stwierdzić, że nie wszystkich ja muszę lubić, powoli do tego dochodzę, ale bardzo powoli, Kiedys miałam tak, że kiedy ktoś mnie męczył, to ja czułam się winna, że nie potrafię sprostać jego oczekiwaniom, co było poprostu głupie.
Anhedonia - 26 Grudzień 2017, 14:58

Podobno wszyscy lubią pomidorową i sernik. Ale....tez podobno "baba wąsów nie ma". Nie da się wszystkich lubić. Więc na starcie jest się przegranym. Ani tym bardziej sprawić by wszyscy nas polubili. Czy naprawdę potrzebni są nam "wszyscy"? Kim oni są? Wydaje mi się, ze najpierw trzeba poznać osoby podobne do nas. Później reszta przyjdzie.
Z czasem. Nie poddawać się ani nie zrażać.

ekstra_Jola - 8 Luty 2018, 13:37

Obsesyjne myślenie o tym co inni mogą o Tobie myśleć to jakaś paranoja. Wiesz, że bardzo Cię to unieszczęśliwi? Zawsze się znajdą osoby, które Cię nie polubią i to bez konkretnego powodu...czasem jest tak, że ktoś nas źle oceni i nie będzie chciał sprawdzać czy miał racje tylko pójdzie dalej... i Ty nie możesz tego rozpamiętywać tylko też iść do osób, które Cię zaakceptują. Najgorsze co można zrobić to robić rzeczy wbrew sobie tylko dlaczego żeby nikt na nas krzywo nie patrzył. To stawianie samemu sobie bariery. Nikt nie chce chyba być niewolnikiem własnych myśli i innych ludzi. Wiem coś o tym...

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group