Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

O relacjach międzyludzkich i komunikacji - Mój partner powinien...

Silianna - 13 Luty 2005, 22:50
Temat postu: Mój partner powinien...
Poznam pana. Przedział wiekowy 29-37 lat. Co oznacza, że większość osób z tej stronki się nie kwalifikuje :D Cóż...piszę dalej... Wzrost powyżej 180 cm wzrostu. Samochód i własna firma mile widziana. Wykształcenie wyższe najlepiej -informatyk, bo ja mam ciągle problemy z windows'em...wiem, wiem nie musi byc informatyk, aby sprawnie stawiać system kompuetrowy na baczność, ale ja chce własnie informatyka! Znajomość języków obcych tj. język angielski, niemiecki, francuski, aramejski mile widziany (ze względu na moje zaintersesowania religia). Koniecznie kawaler, bez dzieci. Wymagane cechy u mojego wybranka:
-zaradność,
-inteligencja,
-rozmowność, komunikatywność,
-poczucie humoru,
-emocjonalna dojrzałość,
-męskość,
-wyjątkowa cierpliwość, opanowanie (potrafię doprowadzić do szewskiej pasji) :D
-tolerancja.
Podkreslam nie moze być marudą, która wiecznie uzala się nad sobą! Rety jakie to niemęskie!
Atutem będzie jeśli wybranek potrafi:
-gotować,
-wykonywać samodzielnie proste prace męskie jak np: drobne naprawy w domu i samochodzie,
-powinien być w stanie sam wyremontować mieszkanie,
-nie dłużej niż w przeciagu roku zarobi na trzy pokojowe mieszkanie - i co najważniejsze stac go będzie na jego utrzymanie,
-ma stałą prace- na wypadek gdybym ja starciła swoją,
- swietnie rozumie się z moimi rodzicami - ja z jego nie muszę,
-uwielbia dzieci i potrafi przy nich odrobinę posprzątac tzw. zmienić pieluchę, umyć pupę, nakarmić, pobawić się ....ale z dzieckiem nie samemu!
Chwilowo to wszystko. Zainteresowanych panów proszę o pozostawienie wiadomosci. :lol:
Natomiast szanowne panie proszę o dopisywanie do wymienionej przeze mnie listy swoich proferencji odnosnie mężczyzn. :wink:
Oczywiście to co napisałam to zart. A swoją drogą czego wy oczekujecie od swoich partnerów?
Pozdrawiam Silianna

edit
Ten temat dobrze się nadaje do celów doraźnych forum (wymóg chwili), aby nie tworzyć nowego i nie spamować...

Albedo - 14 Luty 2005, 00:45

Dobrze, że to żart. Z takimi wymaganiami to sobie byś mogła poszukać, że ho ho :D :D . Wątpię, czy wielu facetów by się zakwalifikowało... nawet tych śmiałych. Swoją drogą wymagania wcale nie głupie.
Miroslaw_Hermaszewski - 14 Luty 2005, 01:09

Gdyby jednak się znalazł facet o wymienionych cechach to się okaże że Silianna żartowała że żartuje ;)
Batkocz - 14 Luty 2005, 07:51

Miroslaw_Hermaszewski napisał/a:
Gdyby jednak się znalazł facet o wymienionych cechach to się okaże że Silianna żartowała że żartuje ;)

No nie Mirek uprzedziłeś mnie. Wyjąłeś mi to z ust.

musk - 14 Luty 2005, 09:58

Piotrek74(Batkocz) napisał/a:
No nie Mirek uprzedziłeś mnie. Wyjąłeś mi to z ust.


Bat, ale przyznaj, że zacząłeś się uczyć aramejskiego.

Silianna - 14 Luty 2005, 14:04

hahahahaha....... Musk.... jesteś mistrzem żartu :lol:
Ty jako jedyny nie musisz spełniać powyższych, wymienionych przeze mnie wymagań :)))))) ))) W jednym stwierdzeniu zawarłeś wszystko.
Pozdrawiam
Silianna

Gość - 14 Luty 2005, 16:01

Hermaszewski:)
Za to ile dziewczat uwierzyłoby w bajkę o księciu na białym rumaku :lol: W tym przypadku informatyku z znajomoscia aramejskiego:)))
Bat :)
Nie jesteś ani informatykiem, ani nie znasz aramejskiego, nawet nie masz ambicji, aby się tego języka nauczyć. Jestem zrozpaczona. Jak mogłes mi to zrobić?! ;)
Kochani pozdrawiam cieplutko....buziaczki

Batkocz - 14 Luty 2005, 18:17

Anonymous napisał/a:
Hermaszewski:)
Bat :)
Nie jesteś ani informatykiem, ani nie znasz aramejskiego, nawet nie masz ambicji, aby się tego języka nauczyć. Jestem zrozpaczona. Jak mogłes mi to zrobić?! ;)

A może być ewentualnie retro romański albo staroserbo łużycki. Spróbowałbym suahili ale to chyba nie ma wielkiego sensu zawsze się tam da dogadać w pidżi.

Silianna - 14 Luty 2005, 19:57

Hmmm.... Bat sądzę że się dogadamy :lol:
Bogini miłości - 23 Luty 2005, 11:34

żarty żartami ale wydaje mi się że post jest mimo wszystko czesciowo prawdziwy bo kto by niechciał inteligentnego ustawionego faceta dającego poczucie bezpieczeństwa a do tego jeszcze kochającego nas całym sercem, oczywiscie gdyby zdarzył się wcale nie aż tak ustawiony ale kochający było by równie zapewnie ok :)
Bogumił - 23 Luty 2005, 22:48
Temat postu: Poszukiwania.
Silianno. Ty jesteś młoda a ja po rozwodzie i 48 lat i nie mam tyle czasu na poszukiwania co Ty. Buziaczki dla Ciebie. pozdrów odwmnie starsze koleżanki. Miłych dni życzę.
malgo - 4 Marzec 2005, 20:03
Temat postu: Myśl
Teraz coś z innej beczki. Wczoraj wieczorem oglądałam film, jakiś chyba mało ambitny bo nawet nie do końca zapamiętałam tytuł -coś w rodzaju " Samotny w wielkim mieście"- Once we were strangers- Nie miał jakieś wciągającej fabuły, jednakże z ekranu padły mądre słowa, które naprawdę mnie i rozśmieszyły i ucieszyły ;-)
Otóż zdnie padło z ust aktora, który odgrywał rolę Włocha podrywacza, cytuję: Piękne kobiety są dla takich mężczyzn, którzy nie maja wyobraźni Celna uwaga ;-) I chyba trochę oddająca istotę rzeczy;-) Zastrzegam, że jestem feministką hehhehe

sdg - 4 Marzec 2005, 22:19

chyba faktycznie ten film był mało ambitny.
[/quote]

malgo - 4 Marzec 2005, 23:03
Temat postu: odp
sdg dlaczego mnie zabijasz? jednym zdaniem;-) Ale chodzi o wsparcie kobiet!!! I dlatego napisałam mało ambitny bo w międzyczasie klikałam na chacie ty brzydalu! i nie skupiłam sie na fabule! Oj jak to faceci potrafią wszystko zepsuć!!!
fr3y - 4 Marzec 2005, 23:32

sugerujesz, malgo, ze
- lubisz mezczyzn bez wyobrazni
- jestes piekna
- lubisz chyba malo ambitne filmy
- jestes feministka ;)

4x?
heh :P

malgo - 5 Marzec 2005, 01:00
Temat postu: analiza
Ach fr3y co za dogłębna analiza... Z 4 rzeczy tylko 1 się zgadza ;-) :wink: Zgadnij która :) To się nazywa prowokacja ze strony nieśmiałej ;-)
I wiedziałam, że wywoła dyskusję ze strony męskiej forum. Czy ktoś mi odpowie na pytanie po co są piękne kobiety hehe? Do czego Wam służą?

Dexter - 5 Marzec 2005, 01:54
Temat postu: Re: analiza
malgo napisał/a:
Czy ktoś mi odpowie na pytanie po co są piękne kobiety hehe? Do czego Wam służą?


Posłuchaj piosenki: Róże Europy - Stańcie przed lustrami.

Julek - 5 Marzec 2005, 02:03
Temat postu: Re: analiza
malgo napisał/a:
Ach fr3y co za dogłębna analiza... Z 4 rzeczy tylko 1 się zgadza ;-) :wink: Zgadnij która :) To się nazywa prowokacja ze strony nieśmiałej ;-)
I wiedziałam, że wywoła dyskusję ze strony męskiej forum. Czy ktoś mi odpowie na pytanie po co są piękne kobiety hehe? Do czego Wam służą?
Jest późna godzina, więc tylko podam "przepiszę" odpowiedź, którą dałem innej dziewczynie :)

Mogę Ci powiedzieć, jak to jest w moim przypadku. Ja sam chyba nawet bardziej zwracam uwagę na wygląd dziewczyn niż inne chłopaki (może dlatego, że nie znam ich za dużo, wszystkie o podobnym charakterze, a te, które nie znam, chciałbym podświadomie "pokategoryzować", a jeśli nie pozostaje nic innego, to pozostaje kategoryzowanie pod względem wyglądu ). Jako nieśmiała osoba, kiedy rozmawiam z nieśmiałą dziewczyną, po pierwsze, czuję się przyjemnie, jak widzę, że ta osoba z którą rozmawiam jest ładna ( np. lubię patrzeć na ładne dziewczyny w autobusie albo tramwaju, bo to mi sprawia przyjemność), po drugie, jeśli jakaś ładna dziewczyna ze mną zaczne rozmawiać, to czuję się tak jakby "dumny", że "taka ładna dziewczyna się mną zainteresowała". Gdyby to zależało ode mnie, chciałbym widzieć wszystkie dziewczyny jako tak samo ładne, wtedy bym na nie patrzał bardziej obiektywnie. Oprócz tego ludzie mają skłonność uważania ludzi ładnych za dobrych... Kiedyś były badania, w których 2 kobiety, ładna i brzydka, mówiły mężczyznom coś miłego, albo ich obrażały. Reakcje (pozytywne i negatywne) na to były u mężczyzn dużo większe jak coś usłyszeli od ładnej kobiety, podświadomie uważają to za coś ważniejszego...

Julek

malgo - 5 Marzec 2005, 22:40

To powiedzonko równie dobrze mozna byłoby odnieść do drugiej płci. Bo chyba ludzie po prostu ułatwiają sobie ocenę poprzez wizualny odbiór innych. Czy to nie świadczy o naszej powierzchownosci? Że nie chcemy dotrzeć do głębi? Moze to zdanie padło w filmie w kontekście tego, że to przeceiż mężczyźni w większosci są wzrokowcami;-)
A i nie jestem feministką, no nie taką 100% i zadziorną;-)

sdg - 6 Marzec 2005, 16:12

malgo, przecież nie ma brzydkich kobiet. Czy to znaczy że szanse maja tylko faceci bez wyobraźni? Jeśli tak to przepadłem :(
Silianna - 7 Marzec 2005, 11:30

Witam ponownie:)
Nie sądziłam, ze mój wątek się tak rozwinie.
Ja sama osobiście, nie obwiniam męzczyzn za to, jak ich stworzyła natura. I jestem daleka od jakichkolwiek wojen płci. Męzczyzni są wzrokowcami, podobają im się piękne kobiety. I bardzo dobrze. Mają prawo do posiadania właśnego zdania i gustów. Kobiety u mężczyzn zwracają uwagę na inne cechy jak: zaradność, męskość, odpowiedzialność, inteligencje, mozliwość odnajdywania się w społeczeństwie, zachowanie, czy aspekty materialne itp. (ja dodatkowo na wzrost i poczucie humoru... jesli mężczyzna nie spełnia pod tym względem moich wymagań...jest stracony!). Wielu mężczyzn moze poczuc się z tego powdu niewystarczająco dobrym, gorszym itp. Nie ma sensu dywagować nad odmiennością obydwu płci, bo ona była jest i bedzie. Taka jest nasza natura. Nalezy raczej zastanowić się nad tym, jak należałoby pogodzić nasze odmienne natury. Znaleźć wspólny mianownik, do budowania stałych i dobrych relcji damsko-meskich.
Pozdrawiam
Silianna

cf - 21 Marzec 2005, 20:31

a właściwie...jaka to jest ta - 'piękna kobieta'?
Dexter - 22 Marzec 2005, 09:51

Ja
Dexter - 22 Marzec 2005, 09:54

cf napisał/a:
a właściwie...jaka to jest ta - 'piękna kobieta'?

psychic - 22 Marzec 2005, 13:53

cf napisał/a:
a właściwie...jaka to jest ta - 'piękna kobieta'?

Taka, jaka mi się podoba :D

cf - 22 Marzec 2005, 17:37

W sumie z tych wypowiedzi nic nie wynika :lol: Ale w końcu o gustach się nie dyskutuje, no cóż....
krut - 11 Kwiecień 2005, 12:15

Heh, ciekawy watek :-)

Ja rowniez bede za chwile w 30-ce, jestem informatykiem, ucze sie hebrajskiego (troszkę) z racji swoich zainteresowań. ;)
Od kandydatki oczekuje....odmiennego podejscia do facetow jakie prezentuje Silianna, choc w wielu punktach ma racje :)
Szkoda, ze nie urodzilem sie kobieta, koniecznie piekna ;)

Pozdrówki !

Silianna - 13 Kwiecień 2005, 12:06

krut napisał/a:
Heh, ciekawy watek :-)

Ja rowniez bede za chwile w 30-ce, jestem informatykiem, ucze sie hebrajskiego (troszkę) z racji swoich zainteresowań. ;)
Od kandydatki oczekuje....odmiennego podejscia do facetow jakie prezentuje Silianna, choc w wielu punktach ma racje :)
Szkoda, ze nie urodzilem sie kobieta, koniecznie piekna ;)


Witaj:)
hahahahaha..........I pomysleć jedyny facet, który jest informatykiem i do tego wszystkiego zna jeszcze aramejski i mnie nie chce...:D Mój ideał........
Pozdrawiam:)

krut - 13 Kwiecień 2005, 21:02

Aramejskiego nie, troszke hebrajskiego; poza faktem ze jestem informatykiem to nie spelniam juz chyba zadnych Twoich kryteriow :)
Takie życie ;-) Powodzenia i pozdrówki !

PS: Napisalas wymagania, ale nie znalazlem tego co oferujesz i za jakie wynagrodzenie ;-) Czy u Ciebie pracuje sie w weekendy ? ;-)

psychic - 13 Kwiecień 2005, 21:15

Jam napisał/a:
cf napisał/a:
cf
a właściwie...jaka to jest ta - 'piękna kobieta'?


Taka, jaka mi się podoba :D


cf napisał/a:
W sumie z tych wypowiedzi nic nie wynika :lol:


Jak to nie wynika? To skąd wiesz, że dana kobieta jest piękna? Z radia? :wink:

Silianna - 13 Kwiecień 2005, 21:42

krut napisał/a:
Aramejskiego nie, troszke hebrajskiego; poza faktem ze jestem informatykiem to nie spelniam juz chyba zadnych Twoich kryteriow :)
Takie życie ;-) Powodzenia i pozdrówki !

PS: Napisalas wymagania, ale nie znalazlem tego co oferujesz i za jakie wynagrodzenie ;-) Czy u Ciebie pracuje sie w weekendy ? ;-)


Witaj Krut:)
W skrócie podaję... oczywiście żartobliwie (podobny charakter ma cały wydzwięk tego mojego posta), ze moim ideałem jest informatyk z znajomoscia ramejskiego:D Ale to juz wiesz.
Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli pisząc ", ale nie znalazlem tego co oferujesz i za jakie wynagrodzenie ;-) Czy u Ciebie pracuje sie w weekendy ? ;-) ". O jakim wynagrodzeniu wspominasz?
Pozdrawiam
Silianna.....

krut - 14 Kwiecień 2005, 08:16

witaj :)
ot po prostu i ja wpadlem w zartobliwy nastroj :-) Skłonila mnie do tego forma Twojego pierwszego w tym wątku posta. Przyszły mi na myśl ogłoszenia o pracę jakich naczytałem się w prasie, stąd pytam o wynagrodzenie ;)
Swoją drogą ciekaw jestem, ile wyobrażeń ludzi co do partnera zgadza sie z ich pozniejszym, rzeczywistym "trafem", a ile nie.

Pozdrówki ! :)
krut

PS: Hmm..może wkrótce też zapodam listę oczekiwań w formie "pół żartem, pół serio" ?

Silianna - 21 Kwiecień 2005, 13:38

krut napisał/a:
witaj :)
Swoją drogą ciekaw jestem, ile wyobrażeń ludzi co do partnera zgadza sie z ich pozniejszym, rzeczywistym "trafem", a ile nie.



Wydaje mi się, że niewiele (chociaż wolałabym, żeby spełniał wszystkie moje wyobrazenia :lol: ). Wynika to z faktu, że zycie koryguje nasze wyidealizowane wymagania. Nie oznacza to wcale, że bedziemy skazani na kogos, kto nam nie odpowiada, lub odpowiada nam częsciowo. Wiadomo, nikt nie chcę się zmuszać do przebywania w towarzystwie kogos, z kim nie mozemy nawiązać blizszych relacji, czy kogoś kto nas do siebie po prostu zniechęca.

missisipi - 7 Maj 2005, 11:13

troche spozniona odpowiedz bo dopiero wczoraj zaczelam obserwowac ten watek ale przeczytalam keidys swietna zlota mysl--nie pamietam juz czyja -o kobietach pozwolicie ze zacytuje:Nie ma kobiet brzydkich -sa tylko kobiety ktore nie potrafia o siebie zadbac...
Paweł - 7 Maj 2005, 13:17

krut napisał/a:

Swoją drogą ciekaw jestem, ile wyobrażeń ludzi co do partnera zgadza sie z ich pozniejszym, rzeczywistym "trafem", a ile nie.

...a ja myślę, że dopiero wtedy możemy się dowiedzieć jaki partner jest dla nas tym wymarzonym...

jacobs - 7 Maj 2005, 14:19

Jeśli chodzi o moje wymagania co do partnera:
- kulturalny
- wierny
- uczciwy
- niepalący
- nie pijący lub mało pijący -w umiarze
- żeby pokochał i akceptował mnie taką jaka jestem
- żaden "nałogowy" imprezowicz
- miał podobne zainteresowania jak ja
- nie może być niższy ode mnie, długie włosy odpadają
- musi mi się spodobać i mieć w sobie "coś"

Silianna - 7 Maj 2005, 18:28

Kochani... :)
Obawiam się, że znowu moja wypowiedź będzie bardzo kontrowersyjna i wywoła burzę. A co niektórzy bardziej przewrażliwieni bywalcy forum, obrażą się na mnie i to juz na dobre.
Przede wszystkim zastrzegam, ze moje słowa nie odnosza się do kogokolwiek osobiście, lecz są wyrazem ogólnego wrażenia jakie wyniosłam z tegoż forum.
Mianowicie co obserwuję.
18 - 21 latek/latka wypisuje - czas mi ucieka, nigdy nie znajdę sobie chłopaka/dziewczyny pozostanę do końca życia sam/sama.
Akurat!!!
Moje pytanie brzmi... o jakim ty czasie mówisz? 18-lat, to przeciez nie 90-siąt. Dopiero co wyszedłes z okresu dzieciństwa i zaczynasz wkraczać w zycie dorosłego człowieka. Dopiero poznajesz swiat. I co już siebie skresliłes? A może już planujesz się zenic/wychodzić za mąż, ze poszukujesz partnera na całe zycie?
Ja od siebie dodam, że nalezy najpierw się rozejrzeć, wydorosleć, dojrzeć i przede wszystkim zdac sobie sprawe, że miłość to dojrzałe uczucie i niekoniecznie kazdy musi je odnaleźć w wieku 18 lat. A w większości przypadków dopiero, po któryms z wielu związków, udaje się spotakć tą wlaściwą osobę.
Innymi słowy: DAJ SOBIE CZAS!!!!!

Do 24-26 latków.
Kochani, skąd takie pomysły? Ja mam 30 -lat i patrząc na was zastanawiam się, co niesmiały/-ła 24 -26 latek/-tka zdążył-a w swoim zyciu przeżyć (swój rozwód, owdowienie, dzieci z nieprawego łoza itp.?), aby siebie oceniac w tak pesymistyczny sposób. Moje pytanie brzmi... gdzie bywasz, aby kogos poznac? W jakim towarzystwie przebywasz, ze nie odnajdujesz posród tych ludzi nikogo dla siebie odpowiedniego? Na jakiej podstawie twierdzisz, że jestes beznadziejny/beznadziejna, ze oceniasz siebie tak nisko? Dlaczego myslisz, że nikomu się mozesz nie spodobać? Dlaczego myslisz i wydajesz sądy za płeć przeciwną? To ze tobie się coś w sobie nie podoba, nie znaczy, że osoba płci przeciwnej to "coś" w ogóle zauwazy, co dla Ciebie jest taaaaaaakim dramatem!!
Wasze postępowanie jest bardzo niesprawiedliwe. Nie dajecie nikomu szansy pomyslec, albowiem z waszego podejścia wynika, że wy lepiej od wszystkich wiecie, co płeć przeciwna mysli i jak was ocenia. Akurat!!!!
PATRZEÆ, ROZGLĄDAC SIÊ I DAÆ SZANSE INNYM ZAKOCHAÆ SIÊ W WAS!

moje uwagi....

Nie generalizować!!!! Nie myslec za innych!!! Nie wydawać za nich sądów!!! Nie idealizować osobników płci przeciwnej!!! Nie szukac ideałów!!!! A w końcu nie tworzyć nierzeczywistych obrazow osób płci przeciwnej!! Płeć przeciwna to nie potwór, to nie bóstwo... tylko zwykły człowiek i nalezy na nią/niego patrzeć jak na człowieka. Skąd wiesz jakie on ma problemy? Jak on/ona siebie ocenia? Jak widzi siebie? A w końcu jak widzi Ciebie?

Patrzycie na ludzi, a ich nie widzicie! To ja uwazam za prawdziwy dramat, a nie fakt, że chwilowo nie macie kogos przy sobie. Ta sytuacja może się w kazdej chwili zmienic, ale wasze postrzeganie swiata, może nigdy nie ulec zmianie. I to byłoby prawdziwą tragedia.

Pozdrawiam.... wszystkich
i czekam na gromy:D

hermaszewski - 7 Maj 2005, 19:29

słuszne uwagi Sil. Jeśli mogłabyś też coś powiedzieć 22-23 latkom oraz tym co mają 27 i więcej byłbym wdzięczny :)
Paweł - 7 Maj 2005, 20:57

oto kolejny post bez gromów - może to Cię rozczaruje, ale mam podobne poglądy w tej sprawie i nic na to nie poradzę... :wink:
krut - 7 Maj 2005, 21:16

Siliana :) Dlaczego oczekujesz gromów, skoro właściwe nie napisałaś nic strasznego, co mogłoby wywołać agresywną reakcję obronną?
Wręcz Twój post miał raczej wydźwięk zachęcający wg mnie.
Szkoda jednak, że nie napisałaś o przedziale wiekowym powyżej 30-tki ;-)
Może niebezpieczeństwo a jednocześnie różnica pomiędzy 23 a 30 lat jest taka, że w pierwszym przypadku człowiek bardzo się niecierpliwi, a w drugim pomału przestaje już oczekiwać. Dlatego życzę każdemu (i sobie) by miał świadomość, że nadejdzie ten moment właściwy i zdolności życia w pełni aktualnie w takim stanie w jakim jest :)

Gata - 7 Maj 2005, 22:23

Sili! Dzięki za pocieszające słowa :D :wink:
keanu - 8 Maj 2005, 00:23

Jedna uwaga Sili-----> twoja rada zeby osoby w wieku 20-21 lat dały sobie czas jest
chyba nietrafna. Tez tak do tego podchodzilem w tym wieku, myslalem ze moj
czas jeszcze nie nadszedl, ze jeszcze nie dojrzalem... Minelo 5 lat
i nic sie nie zmienilo. Otrzezwialem niedawno, probuje cos z tym zrobic ale z wiekem coraz
ciezej. Moja rada dla mlodszych----->NIE ODPUSZCZAJCIE, NIE TRACCIE OKAZJI, PRoBUJCIE I NIE ZALAMUJCIE SIE NIEPOWODZENIAMI ! ! ! Przede wszystkim aktywnosc
na tym polu jest wazna, efekty przyjdą same...

malgo - 8 Maj 2005, 10:11

Keanu zgadzam się, ale i tak wszystko zalezy od decyzji samego "zainteresowanego".
To jest bezpośredni impuls do polepszenia sytuacji.
Każdy z nas jest inny i podejmuje ten problem w odpowiednim dla siebie czasie. Jeżeli jest na to gotowy.
A kto powiedział że pózniej nie można walczyć? Wystarczy dojrzeć do tego momentu. jesteśmy indywidualnościami i nie patrzmy na innych z naszej perspektywy. Dlaczego w wieku 35 mamy rezygnować? Każda chwila jest dobra na zmianę, jeżeli czujemy się niekomfortowo. Tylko najważniejsze, by się nie zniechęcić, jezeli faktycznie sobie coś postanowiliśmy. Świat nie jest poukładany dlatego nie dążmy też do idealnego stanu- i tak go nie osiągniemy.;

Nie mniej tez uważam, że im wcześniej tym lepiej (i łatwiej)

Silianna - 9 Maj 2005, 19:15

keanu napisał/a:
Jedna uwaga Sili-----> twoja rada zeby osoby w wieku 20-21 lat dały sobie czas jest chyba nietrafna. Tez tak do tego podchodzilem w tym wieku, myslalem ze moj
czas jeszcze nie nadszedl, ze jeszcze nie dojrzalem... Minelo 5 lat
i nic sie nie zmienilo. NIE ODPUSZCZAJCIE, NIE TRACCIE OKAZJI, PRoBUJCIE I NIE ZALAMUJCIE SIE NIEPOWODZENIAMI ! ! ! Przede wszystkim aktywnosc
na tym polu jest wazna, efekty przyjdą same...


Minęło 5 lat i nic się nie zmieniło...a z wiekiem jest coraz gorzej ..... ja się pytam z jakim wiekiem?! O czym ty piszesz? Przeciez ty masz dopiero 26 lat!!!!!
Co zrobiłeś w tym kierunku, aby coś zmieniło się w Twoim zyciu? Gdzie wychodzisz? Czy w ogóle wychodzisz do ludzi? A ponieważ nie udało ci się zrealizowac w wieku 26 lat doszedłeś do wniosku, że wszystko jest już starcone? I zapewne już nic dobrego Ciebie nie spotka, bo jest już za późno. Czyż nie tak?
Na co jest za późno? Na miłość? Na to nigdy nie jest za późno!!! Po prostu nie ma takiej mozliwości, aby było za późno na miłość. Zakochać się, kochać i stworzyć związek można w każdym wieku!!! Ale..... pod warunkiem, że my tego naprawdę chcemy, ze potrafimy tworzyć zdrowe relacje z drugim człowiekiem (nie mam tu na myśli aspektu niesmiałości, ale nasz sposób myślenia o sobie i innych), ze potrafimy słuchać i zauważać drugiego człowieka, zrozumieć czym jest kompromis (nie tylko w związku) i stosować go z powodzeniem w życiu.

Ponadto uważam, że lepiej jest „tracić czas”, niż wchodzić w relacje z
kimkolwiek, byleby tylko "z kimś się związać". A uzasadniam to w następujacy sposób (wszystkie punkty mogłabym sprowadzić do jedego, ale chciałam dokładnie wyjaśnić, co mam na mysli.):

1) Nie nalezy wiązać się z każdym napotkanym przez nas człowiekiem.
Będąc niesmialymi, a nie trędowatymi, mamy swoją wartość, więc nie musimy za wszelką cenę łapać kazda nadarzającą się okazję. "Łapanie" kogokolwiek, kto tylko przewinie się przez nasze życie jest po prostu nierozsądne, niemądre i zwykle kończy się wielkim rozczarowaniem lub poranieniem.
Pamiętajmy, że ludzie są różni i nie każdy z nich ma uczciwe zamiary np. jedni mogą chcieć takiego napaleńca-niesmialca wykorzystac do swoich celów, inni zabawic się jego kosztem, a jeszcze inni po krótkotrwałym poznaniu, szybko poszukać sobie innego obiektu uczuć (niektórzy są bardzo zmienni w swoich uczuciach). Uwazam, że w związek nalezy wchodzić z pewnego rodzaju rozeznaniem i pomyślunkiem.

2) Szanowac swoją wartość
Może to kogoś bardzo zdziwić, ale niesmiali są ludzmi wartościowymi. Kazdy człowiek posiada swoją wartość i godność. I w pełni na to zasługuje. Niesmiały również zasługuje na to, aby być kochanym i szanowanym. Wszak jest człowiekiem. Dlatego nie powinno się, zgadzac na związek z kimś tylko dlatego, że ktoś na nas łaskawie spojrzał (a nikt inny tego nie zrobił :D ).

3) Nie wiązać się z kimś, kogo ledwie jesteśmy w stanie tolerować!
W miłości nie moze być mowy... o robienu czegoś „z łaski”. Nikt nie wyświadcza drugiemu przysługi, że w nim się zakocha lub z nim się zwiąże. Miłość... ma wiązać się z wzajemnym szacunkiem!

4) Należy zadac sobie pytanie. W jakim konkretnie celu ja poszukuję „drugiej połówki”? Motywy poszukiwań mogą być baaaaardzo różne od całkowicie idealistycznych do wyrachowanych. Zadaj sobie pytanie, kogo poszukujesz, czego chcesz.... a znajdziesz odpowiedź, gdzie taką osobę możesz znaleźć. Pomoze Ci to również uświadomić sobie, z kim nie powinieneś się wiązać.

Chciałabym dodatkowo nadmienić, coś bez czego żaden związek nie ma szans przetrwania. Jesli niesmiały nie zacznie siebie akceptować i kochac.... nie będzie w stanie pokochac prawdziwie drugiego człowieka i stworzyć z nim dobrych i zdrowych relacji. Jesli sądzicie, że nie mam racji... przekonajcie się sami... :D

keanu - 10 Maj 2005, 19:17

No tak, mam tylko 26 lat ale jednocześnie aż 26 lat...Musisz przyznać ze pole manewru z wiekiem jednak się zmniejsza choćby z tego powodu, ze coraz mniej wolnych zasobów ludzkich ;-) Większość ludzi w tym wieku jest sparowana, wzięła ślub lub ma zamiar...Tak jest w małym miasteczku w którym mieszkam, w większych miastach jest lepiej pod tym względem ale tez atomizacja społeczna większa.
Nie należy również zapominać że atrakcyjność fizyczna jakby też maleje ;-)
Zgadzam się z tym ze bez ruszenia dupy (za przeproszeniem ;-) ) nic samo się nie zmieni w życiu. Siła bezwładu z rożnych obiektywnych względów w moim przypadku jest tak duża ze po prostu nie wiem już co robić. Najgorsze jest to ze zaczynam łapać lekkiego dola z tego powodu. Coraz częściej dochodzę do wniosku ze taki węzeł gordyjski najlepiej rozwiązać jednym cieciem. Może wyjazd? Szukam jakiejś inspiracji, cos za czym mógłbym podążyć, chyba tylko permanentna zmiana stylu życia i myślenia może cos zdziałać. I tu wkracza magiczne słowo „usamodzielnienie”. Za długo żyłem pod kloszem, chce to zmienić. Wiem ze w tych czasach jest to trudne, dzieci często mieszkają z rodzicami nawet po ślubie ale będę próbował. A może nie czekać na lepszy los? Zacząć działać już dzisiaj? A co jeśli stare problemy i lęki pojadą za mną i na dodatek pojawią się nowe? Może źle myślę? Może warunki zewnętrzne mnie nie zmienią tylko ja sam musze się najpierw zmienić? Jak myślicie?
To wszystko w oczywisty sposób wiąże się z szukaniem "drugiej połówki"
Tak, nasz sposób myślenia o sobie i innych decyduje o tym czy potrafimy tworzyć zdrowe relacje z drugim człowiekiem. Tylko jak zmienic sposób myślenia i zakodowany głeboko ogląd świata? To jest tak ukryte w podświadomości ze nie poddaje sie łatwo racjonalnemu rozumowi. Tutaj zaklinania, przekonywanie siebie nic nie dadzą.
A co rozumiesz Sili pod pojęciem akceptacji samego siebie?
W jakiej części mamy siebie akceptować? Czy akceptacja siebie wyklucza zmiany w nas samych? Czy jeśli zaakceptuje siebie zaakceptuje także swoja nieśmiałość (tego bym nie chciał)?

Silianna - 12 Maj 2005, 19:05

keanu napisał: Musisz przyznać ze pole manewru z wiekiem jednak się zmniejsza choćby z tego powodu, ze coraz mniej wolnych zasobów ludzkich ;-) Większość ludzi w tym wieku jest sparowana, wzięła ślub lub ma zamiar...Nie należy również zapominać że atrakcyjność fizyczna jakby też maleje ;-)

Sama osobiście uważam, że mężczyźni są jak wino. Im starsze tym –tym lepsze. Oczywiście nie należy przesadzać z tym wiekiem ;) Niemniej atrakcyjność mężczyzn wzrasta z wiekiem. A jest to związane z ich dojrzałością, prezencją, myśleniem itp. W związku z czym, ja sama osobiście nie widzę problemu. Natomiast prawdą jest, że większość osób może być juz w Twoim wieku sparowana, nie zmienia to jednak faktu, ze miłość mozna odnależć w każdym wieku.

keanu napisał: W jakiej części mamy siebie akceptować? Czy akceptacja siebie wyklucza zmiany w nas samych? Czy jeśli zaakceptuje siebie zaakceptuje także swoja nieśmiałość (tego bym nie chciał)?

Może powinniśmy postawić pytanie, co tak bardzo nas denerwuje w nieśmiałości? Moim zdaniem są to wewnętrzne opory przed kontaktowaniem z innymi ludźmi, lęk przed nimi, stres związany z przebywaniem w ich obecności (oczywiście upraszczam, każdy z nas może napisać długą listę swoich obaw). W tej kwestii dochodzi do głosu nasz wewnętrzny cenzor, który rozpoczyna polemikę z nami na temat naszego postępowania, zachowania. W efekcie zaczynamy się martwić, tym co powiedzą o nas inni, jak odbiorą nasze zachowanie, jak wypadniemy w ich oczach itp. W efekcie dochodzi do blokowania siebie itp.
I tym właśnie różnimy się od śmiałych osobników, oni nie zadawają sobie podobnych pytań (lub w mniejszym stopniu to robią), a w związku z czym nie krytykują tak baaaaardzo siebie, chociaż wiedzą, ze mogą i są niedoskonali. Z wolnością akceptują siebie i pozwalają sobie popełniać błędy.
W momencie kiedy przestaniesz siebie krytykować, domyślać się co inni o tobie pomyślą (wszak każdy jest niedoskonały i nie ma pod tym względem wyjątków) i zaczniesz tolerować swoją indywidualność, zaczniesz z dnia na dzień mniej stresować się opinią innych osób na swój temat. Nawet jeśli ktoś skrytykuje Twoje postępowanie, tą krytykę będziesz mógł w zdrowy sposób odnieść do swojej osoby, wyciągnąć z jej konstruktywne wnioski i zastosować je lub nie do swojego życia (nie chcę się rozpisywać na temat krytyki). Spadek druzgoczącej krytyki nas samych przez siebie prowadzi w prostej linii do wychodzenia z nieśmiałości. A w rezultacie do zmian jakie mogą nastąpić w naszym życiu. Przede wszystkich akceptacja siebie stanowi bazę/podstawę do zmian. Natomiast nie spodziewajmy się nierealnych transformacji jak to, że ktoś po wyjściu z nieśmiałości zamiast analizującego wszystko melancholika stanie się rozgadanym sangwinikiem. Taka przemiana po prostu nie nastąpi, gdyż nie jest możliwa. Natomiast zaakceptowanie swojego melancholijnego charakteru prowadzić będzie do zrozumienia siebie i uzdrowienia relacji z innymi.
Pozdrawiam

monia78.wawa - 13 Maj 2005, 15:18

:D witam Was wszystkich.
Od niedawna jestem na Waszym forum,wiec z góry przepraszam,jesli popełnie jakąś gafę :lol:
Keanu! Mysle że masz dobry pomysł na zmiane swojego zycia,ale boisz sie swoich pomysłów. A tak naprawde skoro nic Cie nie cieszy w Twojej miejscowości to może naprawde warto gdzieś wyjechac. Moze warto poszukac pracy i mieszkania w jakimś większym miescie?
Ja jestem w Twoim wieku( :wink: no przepraszam od wczoraj jestem o rok starsza-na marginesie dziekuje za zyczenia :lol: ). I powiem szczerze ze również sie dołuję tym że jestem sama ,że nie mam nikogo bliskiego. Ale tak jak ty chyba niewiele robie w tym kierunku żeby kogos poznać. Moje życie ogranicza sie do pracy,domu i rodziny mojego brata. Poza tym mam jeszcze jeden problem. Źrodła swojej samotności upatruje w tym że mam sporą nadwage. Mysle jednak ze tak naprawde to nie w tym lezy problem. Problem tkwi we mnie. Niby jestem wesołą,życzliwa dziewczyna,usmiecham sie wokół,a tak naprawde siedzi we mnie jeden wielki kompleks. Wiem,wiem,wiem. Powiecie pewnie:dziewczyno odchudź sie,to dla Twojego zdrowia. Ale ja juz próbowałam sie tysiace razy odchudzic-bez rezultatu. TZN kiedys schudłam prawie 30kg,ale niestety szybko nastapił efekt jojo,i znów wróciłam do swojej poprzedniej wagi. Poza tym czasem odzywa sie z tego powodu u mnie wrecz chorobliwa niesmiałosc(choc za osobe niesmiała nie jestem uwazana).
Czasem tak patrząc na swoje zycie czuje ze przecieka mi ono miedzy palcami. chciałabym cos w nim zmienic,wyjsc do ludzi,ale z drugiej strony boje sie braku akceptacji. :(
dlatego napisałam do Was,moze w Was znajde wyrozumiałych przyjaciół.:)
To dziwne ,ale tak naprawde jeszcze chyba nikomu nie przyznałam sie do moich uczuc.

wiem,ze troche pisze nie na temat,ale mam nadzieje ze mi to wybaczycie,no i oczywiscie literówki.
Pozdrawiam serdecznie,Monia


ps.
mój partner powinien: byc nieco wyższy ode mnie,kochac zwierzeta,byc wyrozumiałym ,konsekwentnym mężczyzna. Zaakceptowac mnie taka jak jestem.
Byc lekko romantycznym(ale bez przesady). Pamietać o moich swietach,i dawac bez powodu kwiaty. Moze palic ,ale bez przesady. Powinien pracowac,aczkolwiek nie musi byc "kasiasty" :wink: Powinien lubic dzieci,i miec do nich podejscie. a przede wszystkim powinien wybaczyc mi pewnego rodzaju lekką zaborczośc. Ona z czasem gdy zaufam mija. :D
No wiec pozdrawiam jeszcze raz serdecznie,Monia

Bosman - 13 Maj 2005, 22:44

monia78.wawa napisał/a:

Czasem tak patrząc na swoje zycie czuje ze przecieka mi ono miedzy palcami. chciałabym cos w nim zmienic,wyjsc do ludzi,ale z drugiej strony boje sie braku akceptacji. :(
dlatego napisałam do Was,moze w Was znajde wyrozumiałych przyjaciół.:)
To dziwne ,ale tak naprawde jeszcze chyba nikomu nie przyznałam sie do moich uczuc.


Doskonale Cię rozumiem, droga Moniu :wink: . Tutaj wszyscy przeżywamy mniej czy bardziej podobne problemy. Od tej pory nie musisz sie już martwić że jesteś sama a od nas(mam na mysli życzliwych nieśmialców) możesz liczyc na zrozumienie i wsparcie (oczywiscie w ramach naszych skromnych możliwosci). :D

Piszesz o swoich kompleksach, bezradności i lęku przed brakiem akceptacji. Iluż z nas boryka sie z podobnymi problemami... Tak sie złożyło,że podobnie jak Ty miałem okazje w czwartek do świętowania moich urodzin(24). Przyszedł czas na podsumowania,refleksje.
Dopiero teraz uświadomiłem sobie jak wiele straciłem, ile lat zaprzepaściłem przez moje negatywne przekonania o świecie, ale zwłaszcza o sobie. Tych straconych bezpowrotnie lat już nikt a ni nic mi nie zwróci :cry: . Wiem teraz że musze zrobic wszystko żeby za rok o tej samej porze móc z uśmiechem na twarzy spojrzeć wstecz. Postaram sie uczynic wszystko co w mojej mocy by tak sie stało. J Tobie i Wam tez tego życze :)

Piszesz Moniu o dokuczającym Ci strachu przed brakiem akceptacji. No właśnie i tu jest pies pogrzebany. Niedawno uslyszalem od pewnego psychologa ze ten strach wynika z fałszywej motywacji z jaką wychodzimy do ludzi. zgadzam sie z nim w zupelnosci. Jakże często chcemy pozyskać akceptacje ze strony jak największej liczby osób. Ale tego sie poprostu nie da zrobić. Ponieważ ludzie mają tak różne sposoby oceniania nas, nie jest możliwe to, żeby nas dobrze ocenili wszyscy. Nie możemy oczekiwac tego,że ktoś nagle zauważy w nas cos więcej. to sie rzadko zdarza. Lepiej by nasza motywacja płyneła tak poprostu od siebie,z serca. By iść do ludzi żeby zwyczajnie - miło spędzić z nimi czas, nacieszyć sie ich towarzystwem. Otwarcie- tzn. bez odwoływania sie do swoich przekonań.Każdy przecież ma prawo do własnych zachowań. Z taką motywacją będzie mi łatwiej gdyż nie bedę się spodziewał tego,że mnie ktoś odkryje. Odkryje takiego jakim jestem naprawdę. Hmm,wiem że to tak łatwo jest napisać, ale warto spróbować. Swiat nie jest aż taki zły jak go malują :wink: Może to jest to lekarstwo na naszą przypadłość?

Miałem cos napisać o szansach na znalezienie swojego partnera, ale to w kolejnym poscie. I tak za dużo tu nabazgrałem, a chyba nikt nie lubi czytać zbyt długich postów. :lol:
Pozdrówki :wink:

hh - 14 Maj 2005, 10:16

moje trzy grosze na temat...

1) atrakcyności fizycznej i wieku
silianna uważa, że mężczyzna im starszy tym atrakcyniejszy. zgadzam się z nią w tym sensie, że i my się starzejemy. bo przez wiekszośc zycia po porstu nas instynktownie ciągnie do osobników w zblizonym wieku do naszego. ale podziwiec niestety można wyłącznie młode ciała. ale nie o to przeiciez chodzi w szukaniu partnera, by tylko na siebie patrzeć :)

2) wewnętrznego cenzora
piszcie co chcecie. ale wewnętrzna kontrola jest potrzebna. to przecież klucz do "dobrego zachowania". to nasze maniery, sumienie, zdrowy rozsądek itp.

Sili_anna - 14 Maj 2005, 11:50

hh napisał/a:
moje trzy grosze na temat...
wewnętrznego cenzora
piszcie co chcecie. ale wewnętrzna kontrola jest potrzebna. to przecież klucz do "dobrego zachowania". to nasze maniery, sumienie, zdrowy rozsądek itp.


Za sprawą hh przyjrzałam się mojej ostatniej wypowiedzi i zauwazyłam, ze faktycznie mozna ją zinterpretować również jako przyzwolenie na złe zachowanie (m.in. chamstwo, agresywność, wulgarność, czy już gorsze formy zachowań jak: zboczenie, gwałt, morderstwa itp.). A przeciez zupełnie nie miałam tego na mysli, a jedynie fakt, że w przypadku niesmiałości nie należy popadaść w przesadną samokrytykę swojej osoby .
Natomiast zdrowy cenzor wewnętrzny jest jak najbardziej nam potrzebny, gdyż modyfikuje nasze zachowanie jak wspomniane przez hh" maniery, ogłade zewnętrzną, kulturę osobista itp.
Dzięki Haniu za sprostowanie :)

marjolaine - 16 Maj 2005, 10:18

Kiedyś na blogu napisałam notkę pt."Jaki powinien być".Napisałam, że powinien być przede wszystkim inteligentny, mieć zmysł techniczny, szerokie ramiona, delikatne dlonie z szerokimi stawami,o ktorych kiedyś już pisałam na czacie i szczere oczy.Zgłosil się tylko jeden kandydat;)(nie szukajcie tej notki, ten blog już nie istnieje:)).


A teraz do Sili:mam 26 lat i pierwszy raz jestem z kimś.Do tej pory byłam traktowana jak powietrze, mimo że miałam wielu znajomych i to nie byle jakich.Zawsze byłam omijana szerokim łukiem przez mężczyzn, chociaż nie jestem jakimś potworem ani kretynką-wręcz przewciwnie-moje głupie i brzydkie koleżanki szybko znalazły sobie chłopaków i to nie byle jakich. Poza tym często chodziłam na imprezy w towarzystwie TAKIEJ JEDNEJ, która ma jakiś odchył psychiczny typu "wszyscy się we mnie kochajcie" i wszystko robiła w tym kierunku, a że jest ładna nie miala z tym większych problemów.Zawsze się czułam przy niej jak szyba, bo wszyscy patrzyli na nią, a ze mną nawet nie chcieli rozmawiać.Dalej się tak przy niej czuję.
To że się gdzieś chodzi, udziela w jakimś towarzystwie nic nie znaczy, jeśli jest się po prostu przez wszystkich ignorowanym ,łącznie z rodziną.Wszyscy już dawno na mnie machnęli ręką i wprost mi mówią że samemu też można żyć, a ostatnio są bardzo zdziwieni, że sobie kogoś znalazlam i że to nie dzięki NIEJ.
Po takiej wieloletniej tresurze ciężko mi uwierzyć że ktoś mógłby się zainteresować.Nikt na mnie zwracał uwagi jak miałam 20 lat, a wtedy najłatwiej kogoś sobie znaleźć, więc dlaczego miałby teraz?I tak to właśnie działa.

Sili_anna - 17 Maj 2005, 15:05

Marjolaine
Dziękuję, że napisałaś tego posta. Zwróciłaś w nim uwagę na coś z czym boryka się wiele osób na tym forum, albowiem na czas.
Czasem pomimo wszelkich wysiłków i bardzo dobrych chęci, nie jestesmy w stanie "natrafić" na tą odpowiednią osobę, lub nie jestesmy w stanie w ogóle na kogokolwiek "trafic".
Staramy się, ale z naszych starań nic nie wynika. A potem nagle.... przychodzi ten czas i to miejsce i nagle zdarza się to, o czym napisałaś :) Wystarczy jeden gest, jedno spojrzenie, a moze krótka rozmowa i nagle sen/marzenie zaczyna się spełniać na naszych oczach. I własciwe dzieje się to tak naturalnie, ze jesteśmy sami zaskoczeni obrotem sprawy.
Wszystko ma sówj czas i swoje miejsce.
Z mojej strony tylko Ci gratuluję i cieszę się Twoją radością. :D
Pozdrawiam
Sil

modrzewina - 19 Maj 2005, 18:13

Mój partner powinien ...... być moim partnerem. Tylko tyle i aż tyle. Związek na zasadzie równości obydwu partnerów, bez konieczności "matkowania" czy "tatusiowania", zależności czy podporządkowania, którejkolwiek ze stron.
:D

prawdziwa_hh - 20 Maj 2005, 07:54

nie sądzę, żeby "tylko tyle" Ci starczyło. Chyba, że pod słowem "partner" kryje się cała gama dalszych wymagań :)
Silianna - 23 Maj 2005, 13:38

modrzewina napisał/a:
Mój partner powinien ...... być moim partnerem. Tylko tyle i aż tyle. Związek na zasadzie równości obydwu partnerów, bez konieczności "matkowania" czy "tatusiowania", zależności czy podporządkowania, którejkolwiek ze stron.
:D


Modrzewinko obawiam się, że hh ma całkowitą rację:)

Poza tym... uwazam, że lepiej posiadać jakieś określone wymagania niż nie mieć ich w ogóle. Oczywiscie nie nalezy z tym przesadzac :D
Znajomość i określenie swoich potrzeb.... jest ważnym elementem w przypadku budowania relacji z drugim człowiekiem.

Mój partner powinien... - 20 Lipiec 2005, 21:19

Ja calkowicie się zgadzam z Modrzewiną.
Tylko tyle i Az TYLE!!!

Decydując sie na bycie z kimś warto wiedziec, czego sie chce, czego sie oczekuje od partnera. Myślę, że oczekiwania pomagają obrać ten właściwy i najlepszy dla nas kąt patrzenia, obserwowania ludzi, co może byc pomocne przy wyborze partnera. Ale to nie oczekiwania i ich spełnianie stanowią o tym, jaki będzie zwiazek, czy w ogóle o jego racji bytu.

Natomiast o byciu z kimś: często sie mówi o tym, że 'się kogoś ma'. I jakże czesto tak dosłownie podchodzi się do partnera... A przecież nie chodzi o to, by być w zwiazku po to, by ktoś nas spełniał... Związek daje najlepszą i chyba jedną z najpiękniejszych form poznawania siebie i uczenia się drugiego człowieka - tego jedynego, konkretnego, takiego jakim jest. To podróż w nieznany, bajeczny świat o ile nie wyznaczymy sobie granic z naszych oczekiwań...
Ludzie nie sa po to, by je spełniać. To my sami powinniśmy swoja pracą nad soba zapewniać mozliwość bycia pełnowartościowa osobą niezależnie czy ktoś jest u naszego boku czy nie. Chyba tu jest 'pies pogrzebany', bo kiedy nie ma oczekiwań, bycie z kimś jest prawdziwą wartościa samą w sobie, a cały romantyzm, wszystko, co stanowi o poczuciu bezpieczeństwa i kolorach zwiazku - to są 'efekty uboczne' tego, co sie dzieje miedzy dwoma duszami...

Oczywiście, w życiu nic nie jest proste wiele zależy od postrzegania siebie i świata, a oczekiwania czasami są głęboko ukryte w podświadomosci, jak w 'babuszce'. I moze dlatego właśnie w zwiazku jak w skondensowanej lekcji życia poznajemy siebie, choć wydawaloby sie, ze juz wszystko wiemy? Pytanie bez odpowiedzi;)

To, że uważam iz oczekiwania nie mają wiele wspólnego z istotą zwiazku w żadnej mierze nie oznacza, ze można w takim razie robić wszystko i tolerować cokolwiek nasza ukochana połówka zrobi czy powie...
... Bo przede wszystkim miłosć i szacunek - a od siebie zaczynamy!!!

PS. Pisząc tego posta nie mialam zamiaru być ani napastliwa ani kontrowersyjna, chcialam tylko wyrazić swoją skromną opinię ;)

PS.2. Mój partner powinien BYÆ ze mna ;)

Jenna - 20 Lipiec 2005, 21:24
Temat postu: Mój partner powinien...
Żeby nie bylo, że i na forum jestem taka anonimowa... :oops:
Silianna - 21 Lipiec 2005, 14:41

To jedna z najpiekniej uzasadnionych racji, jaką udało mi się przeczytac na tym forum.
Uwazam, że po Twojej wypowiedzi nie trzeba juz nic nowego dodawac. Zawarłaś całą najprawdziwszą prawde. Sądzę, ze Twoją wypowiedzia, mozna już ze spokojem zakończyć ten wątek .:)

Pozdrawiam Sil

malgo - 29 Lipiec 2005, 19:16

chciałabym aby życiowy partner: (hehhehe oto lista idealna):
--> był kochany (miał dobre serduszko i w ogóle by był dobrym człowiekiem)
--> wytrwały
--> wyrozumiały
--> cierpliwy
Te 3 cechy silnie łaczą się z akceptacją charakteru kobiety. Hmmm no cóz kobiety mówia niekiedy nie pomimo, że bardzo czegos chcą ale BOJA się swojej reakcji czy określonej sytuacji.
--> miał silną osobowość i radził sobie w sytuacjach które doprowadzają do czerwonej gorączki , tak bym można było poczuc się słabą kobietką od czasu do czasu;-)

Na razie tyle... Mało... ;-)

rozalka - 30 Lipiec 2005, 12:25

Hmmm ;)
Kiedyś wydawało mi się, że nie mam żadnych wymagań, co do mojego partnera. Bo czyż nie jest tak, że powinien mnie tylko kochać szalenie? Czy to nie wystarczy? Czasem jednak życie weryfikuje pewne sprawy i nie jest już tak książkowo. Jakieś tam oczekiwania mam, choć myślę, że niewielkie, takie podstawowe. Niektórych jednak przerażają, nie wiem dlaczego ;)
Zatem... mój partner powinien:
- umieć pokazać mi gdzie jest moje miejsce, bo inaczej wejdę mu na głowę :D (czyt. stanowczy, samodzielny, mający jasne cele)
- być odpowiedzialny (i nie jest to oklepany frazes!)
- poczucie humoru niezbędne, bym mogła się śmiać przy nim do rozpuku,
- mieć poczucie własnej wartości większe niż ja mam swoje ;)
- optymista, a nie pesymista,
- pracowity a nie leniwy,
- skromny, a nie pyszny,
- i jednak na koniec najważniejsze, powinien kochać mnie szalenie :)

- wygląd nie gra dla mnie roli (to też nie jest oklepany frazes!), ale dobrze by było, gdyby ładnie pachniał, miał zadbane dłonie i fryzurę :)

Myślę sobie, że głupotą by było trzymanie się kurczowo ideału, ale dobrze jest taki mieć. Wiem też, że "wielka miłość nie wybiera, czy jej chcemy, nie pyta nas wcale"... ;)

Vroo - 30 Lipiec 2005, 13:17

Innymi słowy, szukasz Rozalko takiego "prawdziwego faceta" - pewnego siebie, odpowiedzialnego, umiejącego znależć wyjście z każdej sytuacji, no i na pewno nie-nieśmiałego. :-)

Rozumiem, że taki facet nie może mieć chwil słabości, kiedy to przyzna się przed Tobą, że z czymś sobie nie radzi? I jeśli wspomni, że związek to wspieranie się nazwzajem, ofukniesz go, bo to on ma być głową rodziny?

ps. nie wspomniałaś o zgodności światopoglądowej, bo to chyba też ważne? (czy też mniej ważne niż punkty które wymieniłaś)

rozalka - 30 Lipiec 2005, 13:38

Czyżby kolejna rozgrywka ping-ponga? Tylko jakoś piłeczki za bardzo nie widać...

Vroo, wydajesz mi się inteligentym facetem, a nadinterpretujesz ile wlezie. Czy to tak specjalnie? Ciekawa jestem w jakim celu. Gdzie pisałam o tym, że mój facet nie może mieć chwil słabości i że mamy się nie podtrzymywać wzajemnie czy że nie może być nieśmiały? A zresztą, nie chce mi się tłumaczyć... Szkoda.

Silianna - 30 Lipiec 2005, 18:46

Ponownie witam Wszystkich.....
Już sądziłam, ze ten wątek zostanie zamkniety...a tu prosze bardzo rozwija się w dalszym ciagu :)

Drogi Vroo.....
Może Ci się nie spodobac, to co w tej chwili napiszę, zreszta nie pierwszy to raz i nie ostatni, kiedy się znowu komuś narażę. Trudno i tak wypowiem swoje zdanie.

Uważam, że nie masz prawa osądzać w taki sposób Rozalki, w jaki to uczyniłeś. Po pierwsze ma ona prawo do tego, aby przedstawiać swoje racje i preferencje w takim świetle, w jakim uzna to za stosowne. Albowiem każdy na tej stronie ma prawo do wyrażania siebie nawet jeśli się, to komuś niepodoba. Po drugie nawet jeśli Rozi preferowałaby mężczyzn typu „prawdziwego faceta”, to Tobie nic do tego. To jej wybór. To jest jej zdanie, jej gust i w końcu to jest jej zycie i ma prawo zrobić z nim, co będzie chciała i na co będzie miała ochote. O gustach w końcu się nie dyskutuje. :) I nie musi się ona Tobie z tego spowiadać. :)
Po trzecie Rozi w niniejszym poście nigdzie nie opisała cech mężczyzny, jakich ty się doszukałeś. Zrobiłeś nadinterpretację. I dziwię się, że poczułeś się jej wypowiedzią urażony.
Pozdrawiam
Sil

fi - 30 Lipiec 2005, 19:29

Vroo ma prawo na swój użytek osądzać Rozalkę, jak mu się podoba. To, czy rozumie, co Rozalka chce powiedzieć, to odrębna kwestia. Proszę nie rozcieńczać wątku nutką personalną, kolejne posty nie na temat będą usunięte.
Sili_anna - 30 Lipiec 2005, 20:29

Fi? Co Ty wyprawiasz?
Wiesz ile jest postów, w których odchodzi się od tematu? To chyba powinno cieszyć. Wątek rozwija się swoim nurtem. Nie musimy koniecznie trzymać się danego tematu zwłaszcza, jesli po drodze wyniknie watek poboczy równie ciekawy.

Odnosnie personalnych wstawek w posty. Nie zgodze się, kazdy wątek mniej lub bardziej jest osobisty. Nie pierwszy raz są starcia, czy wymiany zdań. Ktoś wyrazi swoją opinie, inny moze go poprzec lub nie. Tak prowadzi się rozmowę. Poza tym, moze lepiej usuwac watki, w których dochodzi o faktycznego urazania kogoś uczuc jak np. przez wyzywanie kogoś na sposób wulgarny.

Vroo - 30 Lipiec 2005, 20:32

rozalka napisał/a:
Gdzie pisałam o tym, że mój facet nie może mieć chwil słabości i że mamy się nie podtrzymywać wzajemnie czy że nie może być nieśmiały?


Rozalko, przepraszam, że tak to zabrzmiało - po prostu w ten sposób zrozumiałem Twoje kryteria. Tego, że będziecie się wzajemnie wspierali w opisie nie było, był on raczej jednostronny. I jeszcze coś - nie staram się Cię oceniać - oceniałem kryteria.

W końcu nie można mieć wszystkiego - dziewczyny by chciały twardzieli, a jednocześnie romantyków. I bądź tu człowieku mądry :-))

rozalka - 31 Lipiec 2005, 09:10

Hmm, nie rozumiem całego zamieszania.
Po pierwsze, nie potrzebuję obrońców, bo nawet nie ma powodu, dla którego miałabym się bronić.
Po drugie, temat wątku jest sformułowany jednoznacznie, więc w taki sposób na niego odpowiedziałam. Kwestie zwiazku są tak obszerne, że nie sposób nawet zebrać do kupy wszelkie nurtujące kwestie i przemyślenia, a co dopiero o tym napisać. Zupełnie nie rozumiem dlaczego Vroo tak się tego przyczepiłeś. A może i rozumiem...
Jesteś wredny i czepialski, bardziej niż ja :P :D :shock:
Po trzecie, już nie rozmywam wątku, bo Pan Moderator będzie miał za dużo roboty (!)

malgo - 31 Lipiec 2005, 13:48

Napisze szczerze, że nie chciałabym miec nieśmiałego faceta. Obserwuję siebie i postrzegam ją za wielką wadę. Nie chcialabym walczyc ze soba i jednoczesnie z takim samym problemem drugiej osoby. Oczywiście wszystko zależy czego dotyczy ta niesmiałość i jakiego stopnia dotyczy. Nie znaczy to ,że mój facet ma byc idealny bo takiego nie ma. Ma miec słabosci bo przez to życie z nm staje się ciekawsze, nie jest monotonne.
Chodzi o to, ze chciałbym by miłość motywowała mnie do zmian, do czegoś lepszego...
A nie dotykała spraw, które mnie dotycza i dręczą.

WiEdźma - 5 Sierpień 2005, 09:22

Cytat:
- umieć pokazać mi gdzie jest moje miejsce, bo inaczej wejdę mu na głowę

:shock: A co to ma znaczyć??? Nie wierze własnym oczom. Sądziłam (i nadal sądzę...ale sądziłam też, że nie tylko ja tak sądze...), że JEDYNIE PSU MOŻNA "POKAZAÆ GDZIE JEST JEGO MIEJSCE"!!!

Miroslaw_Hermaszewski - 5 Sierpień 2005, 15:07

Wiedzma napisał/a:
Cytat:
- umieć pokazać mi gdzie jest moje miejsce, bo inaczej wejdę mu na głowę

:shock: A co to ma znaczyć??? Nie wierze własnym oczom. Sądziłam (i nadal sądzę...ale sądziłam też, że nie tylko ja tak sądze...), że JEDYNIE PSU MOŻNA "POKAZAÆ GDZIE JEST JEGO MIEJSCE"!!!


jak to mowi staropolskie przyslowie: jak sie kobiety nie bije to jej watroba gnije.
hehe, oczywiscie to zart :D

rozalka - 5 Sierpień 2005, 19:50

Oł maj, cicho tam! :D
Otóż Wiedźmo szanowna... są takie kobiety, które mają silną osobowość, które zawsze mówią to, co myślą, które na wszystko mają swoje argumenty i nie potrafią przyznać się do błędu itp. itd. I takiej kobiecie trzeba pokazać, gdzie jest jej miejsce. Oczywiście to przenośnia i nie odbieraj tego do siebie :)

domeru - 5 Sierpień 2005, 20:13

Rozalko, inaczej mówiąc kobiety _normalne_. :P
WiEdźma - 11 Sierpień 2005, 09:54

...
rozalka - 11 Sierpień 2005, 10:18

Ejże, chyba się zagalopowałaś :shock:
Jeśli nie rozumiesz słowa "przenośnia" to bardzo mi przykro. Poza tym to jest moje zdanie, mój pogląd i nikt nie musi tego komentować. Ty na pewno myślisz inaczej, może i lepiej, piękniej, nie wiem. To dobrze! Bo inaczej byłoby nudno na tym świecie.
Nie zamierzam rozwijać tego wątku i odpowiadać na Twoje pytanie, bo to już moja osobista sprawa. Podzieliłam się tym, czym chciałam. Niech każdy interpretuje to sobie wedle uznania.
Pozdrawiam.

PS. Na nadciśnienie dobry jest potas zawarty m.in. w pomidorach. Polecam.

hh - 11 Sierpień 2005, 10:53

małżonkowie są partnerami?
moim zdaniem to tylko taki zachodni ideał ostatnich kilku lat. w rzeczywistości rzadko tak jest :)

poza tym wydaje mi się, że w dowolnym zestawie dwoch ludzi nie często zdarza się idealna równość. nawet jak się jedzie ze znajomymi na wakacje, to zawsze ktos obejmuje przywództwo.

WiEdźma - 11 Sierpień 2005, 11:46

...
domeru - 11 Sierpień 2005, 11:51

Wiedzma napisał/a:
A POWIESZ MI GDZIE JEST TO "TWOJE MIEJSCE"????


Wiedzma napisał/a:
Rozalko, życzę szczęścia na dywaniku u stóp pana


Zawsze sama sobie odpowiadasz na pytanie, które zadajesz w poprzednim poście? :P

WiEdźma - 11 Sierpień 2005, 12:16

...
Vroo - 11 Sierpień 2005, 12:42

Wiedzma napisał/a:
Wiesz...to brzmi dosc jednoznacznie.nie mowi czy to miejsce znajduje się pod stołem (tam zwykle trafiał mój pies za złe sprawowanie:)) czy w piwnicy...Wskazuje jednak temu do kogo sie odnosi pozycję niższą od tej, którą zajmuje osoba będąca podmiotem aktu,o ktorym mowa

Ja rozumiem "miejsce" jako rolę, którą ma się w związku. Jeśli dziewczyna znajdzie męża, który określi jedną z jej ról, jako gospodyni domowej, a jednocześnie:
1) ona będzie zadowolona, bo robi dobre rzeczy, dla ukochanego męża
2) on będzie zadowolony bo je dobre obiady, które robi jego ukochana żona
3) podział ról scementuje ich związek.
-- cóż w tym złego? :-)

"wyobrażam sobie nasz wspólny domek, on wraca z pracy, dzieci krzyczą od progu >>tata, tata!<<, a ja wtedy przynoszę mu obiad...." (fragment anonsu mniej więcej tej treści znalazłem kiedyś w "Źródełku")

domeru - 11 Sierpień 2005, 12:46

Wiedzma napisał/a:
Wiesz...to brzmi dosc jednoznacznie.nie mowi czy to miejsce znajduje się pod stołem (tam zwykle trafiał mój pies za złe sprawowanie:)) czy w piwnicy...


Nie mówi też, czy wskazujący może w ogóle decydować gdzie to miejsce jest.
Ja ci mogę wskazać gdzie jest najbliższy monopolowy. Co nie znaczy, że to ja go tam postawiłem.

Wiedzma napisał/a:
Wskazuje jednak temu do kogo sie odnosi pozycję niższą od tej, którą zajmuje osoba będąca podmiotem aktu,o ktorym mowa ("pokazująca gdzie jest jej miejsce").


E tam. A jak ja powiem żonie, że jak mi się będzie wtrącać do kuchni to sama sobie będzie gotować, to co? Jakbyś w takiej sytuacji określiła pozycje i zależności?

Wiedzma napisał/a:
Ja bełkocze, czy wyrazaM sie jasno? Hm...Moze to pierwsze. nie jestem w najlepszej formie.


Nie przejmuj się, napij się piwa, przejdzie Ci. :D

WiEdźma - 11 Sierpień 2005, 13:46

...
Vroo - 11 Sierpień 2005, 15:22

Droga Ewelino, zgadzam się z grubsza z tym co napisałaś. :) Swoją drogą, też chcę ożenić się z kobietą, która będzie miała własne ambicje, będzie samodzielna, która NIE umieści mnie w miejscu "żywiciel rodziny". :-)

Przedmiot sporu dotyczył jednak czego innego. Zaprotestowałaś przeciw określeniu "pokazać komuś jego miejsce". Uważam, że dorosła i odpowiedzialna osoba, ma PRAWO poszukać sobie takiego partnera, dla którego zrzecze się części własnej wolności. I taka decyzja może być udana dla obu stron związku. I tyle.

Przykład inny trochę:
Jestem uzależniony od czata "nieśmiałość". Gdy zamieszkam wspólnie ze swoją dziewczyną/żoną, ona będzie miała prawo pokazać mi gdzie jest moje miejsce wieczorami - a na pewno nie na czacie. :) Czy od tego ma mi skakać ciśnienie?

hh - 11 Sierpień 2005, 15:55

"Jezeli nie partnerami to czym?????? wy nawet nie uzywacie terminu "małzonkowie", ale partnerzy (tak chyba jest modniej)."

no bo małzonkowie to nie to samo co partnerzy. małzonkowie moga byc partnerami, ale nie muszą, jak równiez partnerzy moga byc małzonkami, ale nie muszą. mażonkowie, to tacy, co dziedzicza po sobie w przypadku śmierci drugiego :) czyli podpisali papiery :)

acha w wymienianych idelanych i niedopuszczalnych schamatach zabrakło mi takich:
żona zmusza męża żeby pracował zarobkowo
żona zmusza męża żeby prowadził dom
mąż zmusza żonę żeby pracowała zarobkowo
oboje postanawiają prowadzić dom
...

w ogóle nie rozumiem jak jeden człowiek (np. wiedźma) może pokazywac innym jaki sposób życia jest dobry a jaki niedopuszczalny. można czegoś niepochwalać, nierozumieć (jak my europejczycy wielu kultur), ale moim zdaniem nie należy nikomu niczego narzucać - nawet "dla jego dobra".

rozalka - 11 Sierpień 2005, 19:14

Kocham Was!

No cóż, zacna Wiedźmo, chyba się nie zrozumiemy w tej kwestii. Ja w ogóle jestem staroświecka i pogięta, więc w sumie Cię rozumiem. Masz prawo się ze mną nie zgadzać.

Uważam, że każdy związek powinien opierać się na partnerstwie - nikt nie jest gorszy, słabszy, wszystko robimy wspólnie. Nie ma też ostrego podziału ról (mąż/chłopak może czasem coś ugotować, a ja skopać ogródeczek :roll: ) Ale są jednak sytuacje, które wymagają dyskusji. Trzeba podjąć jakąś decyzję, a każdy przeforsowuje swoje racje. Co wtedy? Mam być uparta, bo jestem przekonana o własnej nieomylności? Przecież on też jest pewny swoich racji. Partnerstwo nie zakłada uległości? Związek nie zakłada uległości? Miłość nie zakłada uległości? Jeśli mam być szczera, to w takiej sytuacji wyobrażam sobie ulegnięcie mężowi/chłopakowi. Co wcale nie znaczy, że nie mam swojego zdania. Miłość przecież nie szuka swego...
I tak właśnie rozumiem wyrażenie "znać swoje miejsce", mniej więcej ;)

Jak dobrze, że to wszystko to tylko teoria ;) I tak prawdzwe życie to zweryfikuje, ale blublać sobie możemy ;)

Miroslaw_Hermaszewski - 11 Sierpień 2005, 23:26

Rozalko won mi z tego watku! Nie tu jest twoje miesce, robisz tylko zamieszanie wiec sio!

hahaha chyba sie nadaje ;)

rozalka - 11 Sierpień 2005, 23:34

Takim sposobem to wiesz co możesz? Najwyżej się poturlać na bambus, jeśli oczywiscie potrafisz :512: :576:

Przepraszam za rozmywanie tematu :oops:

WiEdźma - 18 Sierpień 2005, 23:38

...
hh - 19 Sierpień 2005, 09:37

w poznaniu cieplutko.

chcę Ci wiedźma wyrazić moje uznanie. przeczyatam właśnie twoją wypowiedź i zaksoczył mnie Twój spokojny ton. tutaj na forum już dochodziło do radcie pierza i rzucania mięsem. a także do niby uprzejmych ale w rzeczywistości zjadliwych komentarzy. tak więc wyrazy uznania za kulturę.

przyznam się że ja również sformuowanie "pokazać gdzie jest jego miejsce" rozumiem jednoznacznie (w odniesieniu do związku uczuciowego między ludźmi). i oczywiście w małżeństwie nie powinno miec ono miejsca. ale ja bym wypowiedzi rozalki nie rozumiała tak dosłownie. sądzę, że ona raczej miała na mysli coś w rodzaju otrzeźwienia, sprowadzenia do rzeczywistości. czyli bardziej "zejdz na ziemię" "weź się w garść", niż "marsz do kuchni" czy "zamknij sie i przynieś mi piwo".

poza tym ideały i założenia mozna mieć, ale jak to będzie między dwoma konkretnymi osobami i tak wyjdzie w praniu. nawet partnerstwa przecież nie można nikomu narzucić, prawda? można się jedynie na dany (wynikły w praniu ale przecież także wynikły z ustaleń) układ zgodzić badź nie.

rozalka - 19 Sierpień 2005, 15:35

Uff, wreszcie czuję się zrozumiana. Dziękuję Haniu :)

Pewne zwroty z pewnych przyczyn kojarzą się nam negatywnie, bądź pozytywnie. Zwłaszcza te przeczytane gdzieś w necie, kiedy nie widać wyrazu twarzy rozmówcy, kiedy się go nie zna itp. Wtedy zazwyczaj dorzucamy sobie swoje 3 grosze. Wielką pomocą są emotki :) , które można dodać, by lepiej pokazać, co się ma na myśli. Przy tamtym zdaniu dodałam: :D , więc proszę to traktować z przymrużeniem oka i uśmiechem. Pisałam już o tym wczesniej. Ponadto napisałam wyrażenia w nawiasie pomocne do zrozumienia moich intencji.
Pozdrawiam.

Uff ;)

WiEdźma - 23 Sierpień 2005, 13:47

...
hh - 23 Sierpień 2005, 15:00

Wiedźmo, czy Ty naprawdę wokół siebie widzisz te partnerskiez wiązki uczuciowe (nie wnikając czy sa małżeństwem czy nie)? czy może tylko wygłaszasz utopijne postulaty? oczywiście - równiez w moich uszach to ładnie brzmi. ale ja nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić tego partnerstwa w praktyce. może opisz jak Twoim zdaniem wyglądałoby w układzie partnerskim wychodzenie w konfliktogennych sytuacji. Bradzo chętnie się czegoś nauczę.
WiEdźma - 24 Sierpień 2005, 10:47

...
rozalka - 24 Sierpień 2005, 17:22

Mam prywatną uwagę do wiedźmy, którą pozwolę sobie tutaj napisać.

Wiedźmo, dlaczego tak strasznie dosadnie i brzydko nazywasz sytuację, gdy ktoś przyjmuje zdanie drugiego? Pan i podwładny? :| Można tak nazwać sytuację, gdy ktoś komuś coś rozkazuje, narzuca, nie licząc się ze zdaniem drugiego. Ale sytuacji, w której dwie strony rozmawiają, jedna szanuje opinię drugiej, oboje pragną jak najlepiej, w żaden sposób nie można tak nazwać. Uważam, że jesteś przewrażliwiona na tym punckie. I to nie tylko na podstawie powyższego postu.

Pozdrawiam.

hh - 24 Sierpień 2005, 19:13

Rozalka mnie ubiegła tym spostrzeżenem :)
Pan - podwaładny.
Uważam, że ktos musi miec ostatnie słowo. Decydujące. Oczywiście poprzedzone wymianą myśli. Ale ktos musi zdecydować.

Np. Stoimy przed półkami z tapetami:
- Któa ci sie podoba
- ta ta i ta
= hmmm no ta nie bedzie pasowac, a ta mi sie nie podoba. a co powiesz o tej
- no moze byc
- ale moze byc czy ci sie podoba
- nie jest zla. podoba mi sie tak samo jak ta co mowile na poczatku.
.....

i co tu kupic?????

Julek - 24 Sierpień 2005, 19:45

hh napisał/a:
Uważam, że ktos musi miec ostatnie słowo. Decydujące.

Może by tak wymieniać szefostwo w decyzjach np. co tydzień? ;)
Ale, jak co, jestem idealistą teoretykiem :)

WiEdźma - 26 Sierpień 2005, 14:54

...
malgo - 26 Sierpień 2005, 17:51
Temat postu: co sadzicie?
Hmm tak sobie myśle....
Co sadzicie o stwierdzeniu: "Mój partner powinien być taki, bym nie miała przy nim watpliwości, że to jest własciwa osoba"
A może wątpliwości są jednak zupełnie naturalnym ogniwem związku?
Co oznaczają wątpliwości?[/u]

hh - 27 Sierpień 2005, 15:40

jeśli nie partnerstwo to co?
może po prostu to co odpowiada danej parze.
np. w moim domu ordzinnym są sprawy, któymi zajmuje się wyłącznie tata i takie którymi wyłacznie mama. podejmują samodzielnie decyzje w pewnych zakresach, a na niektóe tematy rozmawiają. i jakoś się to kręci.
ale nie mam pojęcia jak ot nazwać. partnerstwem jednak nie, bo moi rodzice uskuteczniaja raczej tradycyjny model rodziny a głową jest tata. ale nie zauważyłam, żeby z tego powodu mam była nieszczęśliwa.
ja bym była.
w moim związku zazwyczaj chcemy tego samego. czasem pojawia sie róznica zdań. żadne nie idzie na kopromis wtedy. kłócimy sie ostro przez kilka minut i wykładamy swoje racje, kotre oczywiscie w najmniejszym stopniu nie przekonuja drugiej strony. ostatecznie wygrywa racja tego, kto akurat dysponuje srodkami do wykonania danej czynnosci. po kilku minutach nikt o niczym nie pamieta :)

malgo - chcesz sie wykrecic sianem :) ale nic z tego. pytanie brzmi więc: jaki powinien być twój partner bys nie miała watpliwosci ze to wlasciwa osoba?

Lilka - 28 Sierpień 2005, 13:54

czy slowo malzenstwo musi byc synonimem partnerstwa? Moim zdaniem nie. Wlasnie stwierdzenie, ze tak jest powoduje narzucenie ludziom schematow na ktore niekoniecznie musza miec ochote. Jest sporo takich osob, ktore z zalozenia chca byc pod kims i nie chca samodzielnie podejmowac decyzji. Ich wlasny wybor stanowi ta uleglosc i poddanstwo, bo w takim sposobie zycia czuja sie najlepiej. Nie wszyscy lubia byc odpowiedzialni za wspolne zycie, czesc z nich woli nawet jak za ich wlasne zycie bedzie odpowiadal ktos inny. Fakt taki wcale nie oznacza, ze taka osoba bedzie nieszczesliwa tworzac zwiazek malzenski. Wszystko polega na tym aby dobraly sie osoby o podobnym spojrzeniu na sprawe, o podobnej wizji malzenstwa.

Wiedzmo
Moja osobista wizja zwiazku jest taka jak przytoczona przez Ciebie, ale nie zamierzam nikomu mowic jak jest wlasciwie, bo nie ma jednego najlepszego schematu. Kazdy ma prawo zyc tak jak chce i musi takie samo prawo dac innym. Dlatego tez pod slowem malzenstwo moze sie kryc zarowno partnerstwo, jak i uleglos i dominacja. Zreszta pewno najczesciej jest tak, ze wszystkie te elementy w jakims stopniu wzajemnie sie przenikaja, bo tak na prawde nic nie jest tylko czarne albo tylko biale.

promien_slonca - 1 Listopad 2005, 23:18
Temat postu: Re: Mój partner powinien....
Moj partner powinien:
- kochac mnie :)
- nie umieszczac mnie w sztywnych ramach "co kobieta powinna a czego nie powinna"
- traktowac mnie po partnersku, a nie ja: pranie, sprzatanie gotowanie a on: lezenie i picie piwa
To by bylo na tyle
Pozdrawiam :)

Silianna - 21 Listopad 2005, 15:58

Tak przeczytalam wypowiedz Promyczka... powinien mnie kochać. Hmmm i się zadumałam.... No właśnie, a co przez to rozumiecie? Wszak oblicze miłości z czasem się zmienia, tak jak i my wszyscy. Nie mozna oczekiwać, że nasz partner będzie przez całą wieczność wykazywał taką "nadgorliwość" w kochaniu nas, na poczatku naszego związku (wszak wówczas mamy do czynienia głównie z zauroczeniem), i w późniejszym okresie czasu (zwykle jest to już inny obraz miłości). Niestety często ową zmiana się rozczarowywujemy bo np. już tak często nie dzwoni, tak czesto nie mówi, ze mnie kocha, tak czesto nie chodzi uśmiechnięta/-ty itp. Więc jak jest z waszym pojęciem "miłości"?
Pozdrawiam
S.

ania84 - 27 Październik 2008, 20:15

Aż mi się nieswojo robi, jak sobie pomyślę ile kurzu spoczywa na tym temacie...

Ja w ogóle nie mam wygórowanych oczekiwań.

Mój partner pownien:
- lubić przebywać na bagnach
- ew. w rowach meloiracyjnych
- powinien być przygarbiony (przygarbieni mężczyźni mnie rozczulają)
- mieć duże, błyszczące, niebieskie oczy
- jeść surowe ryby

Oczywiście żartuję.

Batkocz - 27 Październik 2008, 20:36

ania84 napisał/a:
Mój partner pownien:
- lubić przebywać na bagnach
- ew. w rowach meloiracyjnych
- powinien być przygarbiony (przygarbieni mężczyźni mnie rozczulają)
- mieć duże, błyszczące, niebieskie oczy
- jeść surowe ryby

Wypisz, wymaluj — Golum. ;)

Kamil____ - 27 Październik 2008, 20:46

Moja partnerka powinna szanowac moje zdanie, mowic mi o wszystkim co jej nie pasuje u mnie (a nie wymyslac cos "naokolo"), nie kochać mnie za kase i fajnie by bylo gdyby przy mnie sie czula najlepiej.
Fuego - 27 Październik 2008, 20:53

Mój kochać (i w przyszłości mąż :D ) powinien być inteligentny, z poczuciem humoru, musi mieć to "coś" w sobie, co mnie porwie w wir Miłości 8-) , wrażliwy, subtelny, może być lekko nieśmiały (ale bez przesady), wierny, namiętny, uczuciowy, opiekuńczy, szanujący, pełen empatii, pracowity, jego priorytetem nie może być tylko kasa i praca... Dobrze by było, gdyby lubił dzieci i miał podobne do mojego spojrzenie na różne sprawy. Nasz związek musi być partnerski, a nie na zasadzie: ty babo gotujesz mi i pierzesz, a ja przynoszę do domu pięniądze. Nie może być zaborczy, ale też nie zbyt uległy - wszystko w umiarze.
I najważniejsze - musi mnie bardzo kochać.

ania84 - 27 Październik 2008, 21:04

Batkocz napisał/a:
Wypisz, wymaluj — Golum.


Niestety, ideały w dzisiejszych czasach występują w przyrodzi tak rzadko... :cry:

Chyba nigdy się nie ożenię.

[ Dodano: 27 Październik 2008, 21:04 ]
Ech...

ska - 27 Październik 2008, 21:14

ania84 napisał/a:
Chyba nigdy się nie ożenię.

hehe ania może się nie ożenisz, ale szanse na zamążpójście to na pewno masz ;)

[ Dodano: 27 Październik 2008, 21:14 ]
Cytat:
Niestety, ideały w dzisiejszych czasach występują w przyrodzi tak rzadko... :cry:
poza tym ideały są nudne :P
green_label - 27 Październik 2008, 21:19

ania84 napisał/a:
Niestety, ideały w dzisiejszych czasach występują w przyrodzi tak rzadko...

Zaryzykowałbym śmiałą tezę, że ideał sięgnął... bagna. Cóż moje szanse rosną.

:lol:

Kamil____ - 27 Październik 2008, 21:23

ania84, oglądasz bajke bliźniaki cramp?
ShySe - 27 Październik 2008, 21:37

Batkocz napisał/a:
ania84 napisał/a:
Mój partner pownien:
- lubić przebywać na bagnach
- ew. w rowach meloiracyjnych
- powinien być przygarbiony (przygarbieni mężczyźni mnie rozczulają)
- mieć duże, błyszczące, niebieskie oczy
- jeść surowe ryby

Wypisz, wymaluj — Golum. ;)

Albo Jožin.

A ja jestem przygarbiony i jem surowe śledzie! I w bagnie też niechcący byłem, ale jakoś średnio mi się podobało.

ShySe

Axiosis - 27 Październik 2008, 21:43

Mnie cieżko powiedzieć... Nigdy niezastanawiałem się nad swoim ideałem kobiety. Przecież jedna blondynka może np odpychać, a druga podobna, "tej samej" urody może mieć to coś itp. Chyba jedynymi rzeczami jakie fajnie by było aby spełniała to aby mnie kochała (niby oczywiste, ale nie ma co się oszukiwać - wiele związków jednak nieopiera się na tym i sobie radzą...) , i aby była prawdziwym moim partnerem :) .


Na marginesie tak się zastanawiam... Czy jakbym był dziewczyną... to co bym myślał o tym co sobą prezentuję teraz jako facet xD Chyba bym się nielubił...

SixDildoBob - 29 Październik 2008, 12:34

nie wiem gdzieś zasłyszałem że kochać nie tylko ze względu na zalety, ale może i głownie ze względu na wady ... a wygłaszacie tutaj jakieś pobożne życzenia, niestety kierując sie logiką ... niestety nigdy nie będziecie szczęśliwi jeżeli to nie emocje porwą serce ... zalatujecie schematami, spytać 100 osób jakich partnerów oczekują w 99% na 99% przypadków wasz opis będzie się zgadzał, dlatego, że góre bierze powierzchowność i klonizm ... jakiekolwiek wymagania są z góry nietrafione, bo góre bierze prosta jak cep ludzka logika ... na szczęście rzeczywistość stawia te sprawy do pionu ... o tych sprawach się nie rozmawia, bo to się mija z celem ... you either go with the flow or "no go" ... dziw bierze, macie podobne kumanie co starsi ludzie ... gdybym osobiście poznał kogoś kto kompletnie nie podchodzi mi z charakteru, ale miał to coś co nie pozwala mi spać po nocach, to czego nie potrafi wytlumaczyć i wytłumić logiką, będe wiedział, że choć z góry skazany a porażkę, uszczknę troche emocji, które są na tle bezbarwnego życia które prowadzi 99% z nas, bezcenne ... a to czy moja partnerka ma być mądra, głupia, krzywa czy wąsata poszostawiam mojej podświadomości, bo w końcu to ona wybiera ...
babsi - 1 Listopad 2008, 16:22

chciałabym czuć się przy nim bezpiecznie..
http://pl.youtube.com/watch?v=0_7G-2Ea4GU
:(

ania84 - 1 Listopad 2008, 17:01

Cześć babsi, fajnie że jesteś :)

Też bym chciała żeby się mną ktoś zaopiekował, ale tak do końca to nie jestem pewna czy aby na pewno, jakby przyszło co do czego, to chyba bym jednak nie chciała :P

babsi - 1 Listopad 2008, 20:17

no właśnie, to ja się przy okazji przywitam:
dobry wieczór 8-)

Feel - 7 Listopad 2008, 13:47

Poznałem nareszcie fajna dziewczynę, widziałem się z nią kilka razy i tylko przez chwilę, praktycznie nie rozmawialiśmy ze sobą, wkońcu zdobyłem jej nr telefonu i fajnie mi się z nią pisze, teraz mam okazję się z nią spotkać i tu jest problem, mam niską samoocenę na temat swojego wyglądu i jestem nieśmiały. Nie wiem, może wypić 4 piwa i iść wstawiony, ale śmiały, bez oporów i pewny siebie :D ? Co mam zrobić? :)
Kezman - 7 Listopad 2008, 13:51

Tylko pamiętaj, że guma owocowa lepiej zabija zapach alkoholu niż miętowa :-)
Feel - 7 Listopad 2008, 13:58

Kezman tego nie wiedzałem, oczywiście przetestuje :D
spacja - 7 Listopad 2008, 14:26

nie pij wcześniej! jeśli się zorientuje, że jesteś już na wstępie podchmielony to na pewno nie zrobisz na niej dobrego wrażenia. może lepiej już z nią iść na piwko, o ile się zgodzi na taką propozycję (ale też zależy od osoby, czasami lepiej na kawe/herbate i nawet nie pytać o alko za pierwszym razem). i wtedy też nie przesadzaj z % ;)
boohoo - 7 Listopad 2008, 18:37

Racja, lepiej nie (w)stawiaj się urżnięty :P Lepiej wyjść na lekko zestresowanego, niż moczymordę :) Przyznam, że sam kiedyś przed takimi spotkaniami wzmacniałem się dwoma kielonkami szlachetnego trunku. U mnie jednak spożycie alkoholu wiąże się ze szklistymi oczętami odcieniu karmazynowego, co raczej nie najlepiej prezentuje się na mej nieudanej twarzy :P
haraszo - 7 Listopad 2008, 19:05

...
Marti - 7 Listopad 2008, 19:11

Ja bym szedł na trzeźwo.
Zawsze wszędzie wszystko na trzeźwo.

ufcio - 7 Listopad 2008, 19:15

EDIT: sorki, post był niemerytoryczny :/
Feel - 7 Listopad 2008, 20:15

Może i lepiej na trzeźwo bo jak zacznę pić, może wyjść tak że nie dojde na to spotkanie :D . Pójdę i niech się dzieje co chce, co będzie to będzie.
Sahem_Cry - 13 Listopad 2008, 13:07

To jak Feel, kiedy idziemy na piwo ;>?
Fuego - 16 Listopad 2008, 20:47

SixDildoBob, masz rację, ale nikt nikomu nie zabroni posiadania jakiegoś ideału w głowie. Co prawda zazwyczaj tak jest, że gdy kogoś pokochamy, to bardzo odbiega od wymarzonego faceta/kobiety. Ale przynajmniej w życiu nie jest nudno i schematycznie.
W moim przypadku podświadomość wybrała bardzo dziwnego człeka, ale widocznie tak miało być :D 8-)

ania84 - 16 Listopad 2008, 21:20

Fuego napisał/a:
tak jest, że gdy kogoś pokochamy, to bardzo odbiega od wymarzonego faceta/kobiety.


Niestety... :cry:

Fuego - 16 Listopad 2008, 21:37

ania84 napisał/a:
Fuego napisał/a:
tak jest, że gdy kogoś pokochamy, to bardzo odbiega od wymarzonego faceta/kobiety.


Niestety... :cry:


Ale wiesz, miłość uczy pokory, poświęcenia, cierpliwości... Coś w tym jest.

SixDildoBob - 16 Listopad 2008, 21:51

Cytat:
Ale wiesz, miłość uczy pokory, poświęcenia, cierpliwości... Coś w tym jest.


niestety ale jest dużo racji w tym co mówi ania84 ... czasem nie wiedząc, podświadomie zakochujemy się w kimś po to żeby być dla niej/niego terapeutą ... ludzie przerabiają i takie przypadki ... ona zakochała się w kimś z problemami alkoholowymi albo on w niej bo wydała się taka nieporadna i słodka ... w pierwszym przypadku wierzyła w to, że jej miłość wyleczy go z choroby alkoholowej, w drugim to chęć opieki gdzieś zakodowana w samczej podświadomości ...

idąc dalej ... nieśmiałość, która też jest ułomnością ściąga i z jednej i z drugiej strony amantów/amantki, którzy hodują w głowach często daleki od rzeczywistości obraz swoich miłości, bo czasem nieśmiałość wydaje się naprawdę apetyczna i tajemnicza, a szczególnie z subiektywnego punktu widzenia. I pewnie wiele osób popełni ten błąd, zwiąże się z kimś, kogo nie do końca akceptują, bądź jest dla nich atrakcyjny ze względu na wady, które na początku wydają się zaletami. Niestety to zawsze będą wyłącznie wady ... i zawsze będzie to zaprzeczenie tego co w przyrodzie jest siłą napędową -> mechanizmowi doboru naturalnego a co z niego wynika przetrwaniu najsilniejszego osobnika ... niestety.

ania84 - 16 Listopad 2008, 23:01

SixDildoBob, to "niestety", napisałam w kontekście moich wcześniejszych wyznań o Ideale ;)

Cytat:
I pewnie wiele osób popełni ten błąd, zwiąże się z kimś, kogo nie do końca akceptują, bądź jest dla nich atrakcyjny ze względu na wady, które na początku wydają się zaletami. Niestety to zawsze będą wyłącznie wady ... i zawsze będzie to zaprzeczenie tego co w przyrodzie jest siłą napędową -> mechanizmowi doboru naturalnego a co z niego wynika przetrwaniu najsilniejszego osobnika ... niestety.


O dobór naturalny. :) Brdzo fajnie.

Jak wiemy w przyrodzie istnieją różne typy doboru naturalnego. Jest dobór stabilizujący: czyli najlepsza jest ta cecha środkowa, faworyzujemy przeciętniaków. Tak mają naprzykład jaskółki: jak lecą za morze na zimowiska to najlepiej mają te o przeciętnej masie ciała, te zbyt ciężkie (o ile dobrze pamiętam), lecą zbyt nisko i skrzydełka im wilgotnieją i spadają w morskie odmęty, te zbyt lekkie porywają jakieś prądy powietrza i też giną. Jest też dobór kierunkowy, czyli preferowanie jakiejś cechy w stronę maksimum bądź minimum. Przykładem może być taka ćma - Włochacz nabrzozek, no i ona siedzi na pniach brzóz, bo wtedy jej nie widać - i w Anglii w terenach przemysłowych zabarwienie skrzydełek(które jest uwarunkowane genetycznie) u tego gatunku jest ciemne(bo kora brzóz też była ciemna od emisji przemysłowych), a w terenach rolniczych było białe. I jest jeszcze dobór rozdzielający, który eliminuje osobniki o cechach ze środka przedziału, a preferuje te o cechach ekstremalnych.

Ciekawe, jaki nasz gatunek prezentuje typ doboru. Hm, chyba taki etyczny - bo ci słabsi nie są elimnowani. W sensie z wadami genetycznymi na przykład, albo o jakichś złych cechach. No, tak, pytanie tylko co jest tą złą cechą?

A i zacytuję, może przydługie, ale za to fajne:

Cytat:
Dobór płciowy jest szczególnym przypadkiem doboru naturalnego, gdzie o dostosowaniu decyduje postrzegana atrakcyjność dla płci przeciwnej.

Dobór płciowy został zaproponowany przez Karola Darwina jako wytłumaczenie pochodzenia ekstrawaganckich i kosztownych cech u organizmów żywych. Najlepszą strategią rozrodczą jest dobieranie dokładnie takich partnerów, jacy mają najlepsze z ekologicznego punktu widzenia cechy, ponieważ gusta wybierającego lub wybierającej jednocześnie same podlegają doborowi ze względu na trafność wyborów, do jakich dokonywania prowokują. To pozornie wykluczało możliwość powstawania w wyniku doboru naturalnego cech nieprzydatnych czy wręcz niekorzystnych. Tymczasem dobór naturalny od początku był teorią mającą wyjaśnić powstanie cech, które wydawały się być do niczego niepotrzebna czy wręcz szkodliwe. Dopiero teoria handicapu (handicap izmu) rozwiązała ten pozorny paradoks.

W związku z doborem płciowym istniało wiele teorii, zwykle trudno przekładalnych na język matematyki. Jednocześnie potwierdzenie eksperymentalne doboru płciowego i faktu, że opiera się on na preferencjach partnera seksualnego, było niezwykle trudne.Idea doboru płciowego została ogólnie zaakceptowana jako teoria naukowa dopiero po ukazaniu się w 1982 r. przełomowej, eksperymentalnej pracy [1] Malte Anderssona. Wykazał istnienie wyboru dokonywanego przez samicę i ukierunkowanego na drugorzędowe cechy samca, dokumentując tym samym zachodzenie doboru płciowego. Poprzez eksperymentalną manipulację długości piór ogonowych samców wikłacza olbrzymiego (Euplectes progne), ptaków z rodziny wikłaczowatych, Andersson udokumentował, że osobniki z dłuższymi piórami mają większe szanse na zdobycie samicy. Od tego czasu wykazano eksperymentalnie istnienie doboru płciowego u różnych gatunków.

Pojawiły się też rozmaite hipotezy wyjaśniające preferencje wobec cech obniżających przystosowanie do środowiska (np. jaskrawych barw, zwracających uwagę drapieżników, kosztownych w wytworzeniu ozdób, pogarszających zarazem zdolność ucieczki ich posiadacza, itp.). Do ważniejszych należą hipoteza: 1) Hipoteza atrakcyjnych synów. Zgodnie z nią, kiedy w wyniku przypadku większość samic posiądzie gust skłaniający do preferowania danej cechy, dla reszty samic każda mutacja upodabniająca ich gusta do gustu większości będzie dla nich korzystna. W ten sposób tłumaczy się w ramach tej teorii rozprzestrzenienie takiego gustu w całej populacji i co ważniejsze utrzymanie się go (gdyby nie istniał żaden mechanizm zapobiegawczy, gust taki jako cecha obojętna czy wręcz szkodliwa powinien naturalnie zaniknąć). Samicom miałoby się opłacać posiadać taki gust jak większość, gdyż zgodnie z tym większościowym gustem a) dobrałyby one sobie partnera i spłodziły z nim syna podobnego do ojca a więc posiadającego cechy podobające się większości b) po większości samic gust dziedziczyłaby liczniejsza grupa córek niż po mniejszości.

2) Handicapu. Zgodnie z nią samcom miałoby się opłacać „reklamować” swoją sprawność pewnym stopniem upośledzenia relatywnym do tej sprawności. Samiec który przeżył z upośledzającą cechą musiał wykazać się zdrowiem i sprawnością, przy czym zdrowie to i sprawność muszą być relatywne do upośledzenia (przesadzać z „reklamą” nie opłaca się, gdyż pod względem doboru naturalnego traci się więcej niż pod względem doboru płciowego). Upośledzająca cecha jest więc dla samicy prostą i dostępną informacją o zdrowiu samca (np. organów wewnętrznych nie widać).

O przyjęciu teorii handicapu i odrzuceniu wcześniejszej hipotezy atrakcyjnych synów zadecydowały trzy czynniki: 1) sprzeczność hipotezy atrakcyjnych synów z ogólną teorią doboru naturalnego 2) dane empiryczne 3) brak konkluzywności hipotezy atrakcyjnych synów.

Ad.1 Początkowo każda nowa cecha (np. przeciwstawny kciuk, pierwsze skrzydła, pierwsze płuca itd.) jest niepreferowana przez większość (wszystkie) samic, bo skłonność do niej nie miała jeszcze czasu się pojawić. Gdyby istniało sprzężenie zwrotne powodujące, że samice po podjęciu „decyzji” o tym, że jakaś cecha niekorzystna się im podoba, wzmacniały się w tej „decyzji”, nowe cechy nie mogłyby się rozprzestrzeniać, nawet gdyby były korzystniejsze od zastanych. Dobór naturalny nie mógłby zadziałać i ewolucja nie mogłaby się pojawić.

Ad.2 Dane empiryczne mówią o tym, że samice preferują niektóre cechy tym bardziej im bardziej intensywne one są. Tymczasem zgodnie z hipotezą atrakcyjnych synów, gdy dana intensywność cechy (np. 30 cm ogon) stanie się atrakcyjny dla większości samic, nie ma sposobu, aby inna intensywność tej cechy (np. ogon 20 lub 40 cm) stałą się dla którejkolwiek z nich atrakcyjna.

Ad.3 Nie tylko większość samic posiada córki a mniejszość samic posiada synów, ale też większość samic posiada synów a mniejszość córki. Córki dziedziczą gust po matce a synowie po ojcu (wybranym przez matkę) cechy, w których gustuje matka (a więc i córka). Zatem w każdym pokoleniu zarówno synowie mniejszości samic jak i synowie większości samic napotkają na taką samą konkurencję o samice.

Istnieją też badania nad doborem płciowym u człowieka; psychologia ewolucyjna wyjaśnia korzyści z określonych preferencji przekładające się na większe dostosowanie - np. preferowana jest symetria ciała (brak zaburzeń rozwojowych), wyższy wzrost (u mężczyzn), oznaki młodości - liczba potencjalnych dzieci jakie może urodzić kobieta jest zależna od jej wieku, proporcja talii do bioder wskazująca, że kobieta nie jest już w ciąży, itp.

Dobór płciowy związany jest z drugo- i trzeciorzędnymi cechami płciowymi.


Przepraszam, ostatnio mam jakiś dobry humor, dlatego dużo rzeczy mnie cieszy. Najbardziej z tego wszystkiego przypadła mi do serca hipoteza handicapu. :mrgreen:

Cytat:
Zgodnie z nią samcom miałoby się opłacać „reklamować” swoją sprawność pewnym stopniem upośledzenia relatywnym do tej sprawności. Samiec który przeżył z upośledzającą cechą musiał wykazać się zdrowiem i sprawnością, przy czym zdrowie to i sprawność muszą być relatywne do upośledzenia (przesadzać z „reklamą” nie opłaca się, gdyż pod względem doboru naturalnego traci się więcej niż pod względem doboru płciowego). Upośledzająca cecha jest więc dla samicy prostą i dostępną informacją o zdrowiu samca (np. organów wewnętrznych nie widać).


[ Dodano: 16 Listopad 2008, 23:27 ]
A jeszcze znalazłam o pawim ogonie :P (Mam nadzieję że za to cytowanie nikt mnie nie zabije)

Cytat:
Pawi ogon w znaczeniu dosłownym to ozdobne, wydłużowne pióra pokryw nadogonowych pawia indyjskiego (Pavo cristatus) wykształcony poprzez skrajny przypadek doboru płciowego. Ściśle mówiąc okazałe pióra nie są ogonem, ogon właściwy jest dużo mniej reprezentacyjny. Duży ogon pawia jest wyraźnym sygnałem dla samic jego gatunku, że właściciel ozdobnego ogona jest w dobrym zdrowiu, posiada dobre geny i w rezultacie potrafi sobie pozwolić na marnotrawstwo energii w postaci pięknego ogona.


Pawi ogon u ludzi
W znaczeniu symbolicznym "pawi ogon" to przedmioty materialne, które starają się zdobyć mężczyźni w celu zwiększenia swojej atrakcyjności seksualnej. Klasycznym przykładem takiego "pawiego ogona" jest współcześnie rzadki, drogi, niepraktyczny supersamochód, sygnalizujący otoczeniu, że jego właściciel jest osobą o wysokim statusie materialnym i społecznym, skłonną do ryzyka a więc dobrym partnerem seksualnym

Fuego - 17 Listopad 2008, 18:43

Trzeba też wspomnieć, że nie istnieją uniwersalne pojęcia np. zalet i wad (to samo jest z dobrem i złem, ale to już nie w tym temacie). Dla jednego bałaganiarstwo u drugiej osoby może być koszmarną wadą, a dla innego nie będzie to miało żadnego znaczenia.

A o tym terapeucie, o którym pisał SixDildoBob jest dużo prawdy. Często zakochujemy się w osobach psychicznie słabszych od nas, możliwe, że to podświadome, bo mamy wewnątrz siebie potrzebę niesienia drugiemu człowiekowi pomocy. Wg mnie to nic złego pod warunkiem, że przez tą 'prywatną pomoc psychologiczną' nie zniszczymy swojej (czasem także słabej) psychiki i sami nie popadniemy np. w depresję :P

Tam, gdzie uczucia - brak logiki, ale czy to nie fascynujące? 8-)

Pawel831 - 17 Listopad 2008, 19:11

Fuego napisał/a:
Tam, gdzie uczucia - brak logiki, ale czy to nie fascynujące? 8-)

Właśnie to jest fascynujące... ;)

GREYS20 - 18 Listopad 2008, 11:27

Myślę, że to też kwestia temperamentów. Dwóch choleryków najprawdopodobniej przy pierwszej różnicy zdań sie pozabija, a jeśli nie to przynajmniej poturbuje. nawtykają sobie w złości od najgorszych . dwóch melancholików w swoim towarzystwie będzie słodko drzemało, a nie o to przecież chyba chodzi z ta miłością. sangwinicy za to powinni bawić sie ze sobą świetnie, chociaż i to nie reguła! jest jaszcze ten ostatni typ- taki powolny, ospały... nie moge...O, wiem! Flegmatyk. no wiec myślę że ludzie muszą sie trochę różnić temperamentem, ale mieć podobne zasady w głowie.
Bonnie - 29 Listopad 2008, 22:17

Lubię intelektualistów. Wesołków lubię. ;)
Żeby szczery był w swoich intencjach, o.
Tolerancyjny i żeby mnie zrozumiał. ;p

dagothaur - 29 Listopad 2008, 23:25

hmm, moj partner powinien miec podobne poglady do moich, byc tolerancyjny, inteligentny, dojrzaly, miec poczucie humoru i dystans do siebie. fajnie by bylo jakby mial dlugie wlosy, byl duzo starszy ode mnie i byl lekko zaniedbany (ej, serio mnie to kreci XDD :x). ale to jak szukanie igly w stogu siana, ehh
kinio - 30 Listopad 2008, 22:19

heh ;)
Samek - 30 Listopad 2008, 23:52

Jako, że jestem wegetarianinem chciałbym aby moja partnerka również byla wegetarianką, osobą tolerancyjną, czułą i ciepłą. Oczywiście wiekiem zbliżoną do mojego. Pewnie już takiej nie znajdę ale skoro ten temat zostal wywolany to pomarzyć dobra rzecz 8-)
dagothaur - 1 Grudzień 2008, 23:41

a jesli chodzi o wyglad, to Cobain jest idealny.
lubie zaniedbanych cpunow

hmm, chyba jednak mam za wysokie wymagania + do tego jeszcze jestem niedojrzalym gowniarzem, wiec w ten oto sposob nigdy nie znajde partnera, coz. a smiejcie sie
ale jak juz pan wyzej wspomnial - pomarzyc mozna :D

kinio - 2 Grudzień 2008, 19:16

dagothaur napisał/a:
hmm, moj partner powinien miec podobne poglady do moich, byc tolerancyjny, inteligentny, dojrzaly, miec poczucie humoru i dystans do siebie. fajnie by bylo jakby mial dlugie wlosy, byl duzo starszy ode mnie i byl lekko zaniedbany (ej, serio mnie to kreci XDD :x). ale to jak szukanie igly w stogu siana, ehh


Takich jegomościów jest na pęczki.
Jeśli O takim marzysz spróbuj się wkręcić w jakieś środowisko a sama zostaniesz dostrzeżona;)

dagothaur - 2 Grudzień 2008, 19:24

no niestety nie w mojej miejscowosci
poza tym, zeby moc sie wkrecic w jakiekolwiek srodowisko, najpierw trzeba miec jakies ZNAJOMOSCI, ze tak to ujme, a u mnie niestety z tym cienko... no myslisz, ze bym nie chciala? xd i gowno prawda z tym, ze 'dla chcacego nic trudnego blablabla', gadanie

ok - 3 Grudzień 2008, 17:49

dagothaur napisał/a:
lubie zaniedbanych cpunow

ale taki chyba na dluzej sie nie nadaje... :p

AnKa - 22 Luty 2009, 18:53

Hmm... powinien byc dojrzały, szczery, oddany, wesoły, podtrzymywac mnie na duchu. Musimy sie dobrze rozumiec, gdyby mógł tez sprawic żebym przestała zwazac na wszystko dookoła... Brunecik jakiś, ale niekoniecznie 8-)
Szycha_87 - 22 Luty 2009, 18:58

Zgłosiłbym się na ochotnika, ale za daleko małopolska leży... 8-)
AnKa - 22 Luty 2009, 19:06

A ta sygnaturka...oj... :!:
Szycha_87 - 22 Luty 2009, 19:11

No, co chcesz od niej, bardzo fajna jest. Z mojego ulubionego anime :D
jajo - 22 Luty 2009, 19:18

AnKa napisał/a:
podtrzymywac mnie na duchu.



tak?

AnKa - 22 Luty 2009, 19:21

Hmm...nie. Bardzo inteligentna ta pani
Szycha_87 - 22 Luty 2009, 19:23

a fe... łobrzydliwe to jest... reklamy telewizyjne i nasza klasa ukazują ludzką tępotę...
ufcio - 22 Luty 2009, 19:35

jajo napisał/a:
tak?

Hmm, w środku to wiadomo, ale które jajo to TY? Prawe czy lewe? :P

Szycha_87 - 22 Luty 2009, 19:58

Specjalnie dla AnKi zmieniłem sygna :P Mam nadzieję, że na lepsze 8-)
ania84 - 23 Luty 2009, 01:15

A ja postanowiłam zaostrzyć swoje początkowe kryteria:

Powinien chodzić często do kościoła; przynajmniej trzy razy w tygodniu i być zwolennikiem aborcji, eutanazji, ale być przeciwny karze śmierci:P

green_label - 23 Luty 2009, 09:51

ania84 napisał/a:
Powinien chodzić często do kościoła; przynajmniej trzy razy w tygodniu i być zwolennikiem aborcji, eutanazji

Istnieją tacy? Z tego co mi wiadomo Kościół rzymskokatolicki nie popiera ani aborcji ani eutanazji, wiec jak trafisz kogoś spełniającego te kryteria to bedzie wielkie cud. Wielki. Chyba, że chodzi o jakis inny kościół, to nagle moje szanse rosna.

ania84 - 23 Luty 2009, 17:41

green_label napisał/a:
Istnieją tacy?


A istnieją tacy? Ja nie wiem. Ale ja bym tak właśnie chciała. To było by niezłe.

Marti - 23 Luty 2009, 17:44

Jestem przeciwnikiem aborcji. Lepiej takie dziecko do domu dziecka oddać.
green_label - 23 Luty 2009, 18:22

Tak. A myslałes o dziecku poczętym poprzez gwałt (uczucia matki), lub o poważnych konsekwencjach ciąży np. grożąca kalectwo czy smierć matki. Ewentualnie o męczarniach dziecka i rodziny wychowującej (czesto kolejne) dziecko z wada genetyczną, która wspólczesna medycyna jest w stanie wykryć (badania prenatalne). Hipokryzja organizacji typu prolife polega na tym, że rzekomo bronią zycia (embrionów dokladniej rzecz ujmując), a po porodzie maja daleko w poważaniu życie rodziców np. brak środków na wychowanie chorych dzieci (przeciez panstwa da a panstwo nimo). Dochodzi do tego traktowanie matek jak żywe inkubatory czy pojemniki na sperme, średniowieczne poglady w stylu every sperm is sacred, czy przede wszystkim olewnanie życia dzieci, które niechciane błąkają sie gdzieś po domach dziecka, lądują na śmietnikach lub konkubenci wylewają na nich swoją agresje i frustracje alkoholowe. Wtedy ich nie ma.

Troche offtopowo jak zwykle, ale troche denerwuje mnie takie bezrefleksyjne pisanie, że lepiej zrobić coś niż coś innego, jak w rzeczywistości nie wszystko jest tak czarno-białe jak się wydaje. Od razu ucinam - nie jestem zwolennikiem aborcji jako kolejnego, ostatecznego środka antykoncepcyjnego, stosowanego kiedy tylko się podoba przez nieodpowiedzialnych kretynów, lecz chce aby kobieta (najlepiej wraz z ojcem dziecka choc zdaje sobie sprawe że moze go nie być) miała prawo decydować w pewnych sytuacjach o sobie.

Cytat:
Ja nie wiem. Ale ja bym tak właśnie chciała, taki cud. To było by niezłe.

Szkoda, że jestem taki zatwardziały w swoich poglądach. Pomęczyłbym się trzy dni w tygodniu po godzince i byłbym cudem :D

ania84 - 23 Luty 2009, 18:40

green_label napisał/a:
Szkoda, że jestem taki zatwardziały w swoich poglądach. Pomęczyłbym się trzy dni w tygodniu po godzince i byłbym cudem


Tak. A gdybyś mieszkał nad Wisłą, to byłbyś wtedy Cudem znad Wisły:P

truskawka17.18 - 2 Marzec 2009, 18:53

-byc silny psychicznie .Miec w nim zawsze oparcie,poczucie bezpieczenstwa to jest to
-być męski .Chłopak który kładzie raczki na kolankach jak siedzi odpada;)
-miec złote serce(szanować innych,bronic slabszych)
-wysportowany,inteligentny
-czuły i delikatny......
najlepiej jak jego cechy wzajemnie sie wykluczają tak jak na zasazdie kontrastu :lol:

Szycha_87 - 2 Marzec 2009, 22:46

To ma być prawie taki jak ja :P
ok - 3 Marzec 2009, 15:58

a prawie robi wielką różnice ;p
Szycha_87 - 3 Marzec 2009, 23:21

a tam się czepiasz, jednego punktu do końca nie spełniam :P
spacja - 4 Marzec 2009, 22:00

którego? :P
Szycha_87 - 4 Marzec 2009, 22:28

spacja napisał/a:
którego? :P

To już musiałabyś przekonać się na własnej skórze... :P

spacja - 5 Marzec 2009, 21:44

jak na skórze to może chodzi o delikatność :?: to wtedy lepiej sie nie przekonywać :shock: :P
Szycha_87 - 5 Marzec 2009, 22:24

spacja napisał/a:
jak na skórze to może chodzi o delikatność

To nie to, jestem całkiem przyjemny w dotyku :P

Kasztanowa - 15 Maj 2009, 17:15

...
green_label - 15 Maj 2009, 17:30

Twój partner powinien wyglądac jak ta emotka? Coż, mam zbyt pociagłe rysy twarzy, ale uśmiech jakby żywcem ze mnie zdjęty.
Kasztanowa - 15 Maj 2009, 18:03

...
asura - 15 Maj 2009, 20:17

Kasztanowa napisał/a:
Zawsze chciałam mieć pociągłe rysy :]


a ja wystające kości policzkowe i dołeczki gdybym sie uśmiechała kiedyś :roll:

korneliusz - 15 Maj 2009, 23:39

Kasztanowa napisał/a:
Zawsze chciałam mieć pociągłe rysy :]


Pociągłe z wiekiem zasysają się do środka, ja tam wolę bardziej krągłe kształty.

Młoda - 17 Maj 2009, 19:35

asura napisał/a:
a ja wystające kości policzkowe


ja też

SiX - 17 Maj 2009, 22:15

truskawka17.18 napisał/a:
-byc silny psychicznie .Miec w nim zawsze oparcie,poczucie bezpieczenstwa to jest to
-być męski. Chłopak który kładzie raczki na kolankach jak siedzi odpada;)
-miec złote serce(szanować innych,bronic slabszych)
-wysportowany,inteligentny
-czuły i delikatny......
najlepiej jak jego cechy wzajemnie sie wykluczają tak jak na zasazdie kontrastu :lol:


kiedyś ktoś mądrze powiedział, by nie pytać, "co Ameryka może ci dać, lecz co ty możesz dać Ameryce" ... teraz stań przed lustrem i zrób rachunek sumienia ... masz prawo tego wszystkiego oczekiwać ? ... a co Ty możesz mu dać ? ... nie wystarczy, żeby przy nim się zatracić i vice versa ? ... wtedy wszystkie te przymiotniki przestają mieć znaczenie ...

SiX

ska - 17 Maj 2009, 22:56

SiX napisał/a:
teraz stań przed lustrem i zrób rachunek sumienia ... masz prawo tego wszystkiego oczekiwać ?

to co, jak jestem brzydka to tylko brzydkiego mogę chcieć? :roll:

Kamil____ - 18 Maj 2009, 00:10

ska napisał/a:
to co, jak jestem brzydka to tylko brzydkiego mogę chcieć? :roll:

nie ;]

mxcb - 18 Maj 2009, 21:28

ska napisał/a:

to co, jak jestem brzydka to tylko brzydkiego mogę chcieć? :roll:


nie, ale trzeba mierzyć siły na zamiary :P

Miedwiediew - 18 Maj 2009, 21:31

Zawsze można przyciągnąć fajnego partnera, który nie będzie aż tak zwracał uwagę na nasz wygląd. Mnie się to udało i jest cacy. ^^ 8-)
Kasztanowa - 18 Maj 2009, 21:56

...
jajo - 19 Maj 2009, 10:17

A ja mam ładną dziewuchę, ale co mi po tym jak widzę moje cudo raz na tydzień, pfffffffffff
truskawka17.18 - 19 Maj 2009, 13:22

jajo napisał/a:
A ja mam ładną dziewuchę, ale co mi po tym jak widzę moje cudo raz na tydzień, pfffffffffff

dobre i tyle :D

jajo - 19 Maj 2009, 19:20

nieeee, strasznie się denerwuję gdy nie jestem z nią :s
SiX - 19 Maj 2009, 19:53

jak nie koncert życzeń to chwalimy się tym co mamy ? ... poza tym według Was on/ona jest ładna/przystojna, dajta zdjęcie SiX oceni jako oświecony obiektywny, haha ...

Cytat:
nieeee, strasznie się denerwuję gdy nie jestem z nią :s


rotfl, cenie ludzi którzy, gdy coś im nie pasuje/nie gra/nie trzyma się kupy/jest wbrew logice/po prostu im zwisa, są w stanie strzelić się cegłą w głowę i iść w swoją stronę, oszczędzając sobie nerwy i rekompensując tak czy inaczej stracony czas. Ty widocznie do nich nie należysz i tyle ...

SiX

Paluszek - 20 Maj 2009, 10:01

SiX napisał/a:
cenie ludzi którzy, gdy coś im nie pasuje/nie gra/nie trzyma się kupy/jest wbrew logice/po prostu im zwisa, są w stanie strzelić się cegłą w głowę i iść w swoją stronę, oszczędzając sobie nerwy i rekompensując tak czy inaczej stracony czas. Ty widocznie do nich nie należysz i tyle ...

Bardzo trafne spostrzeżenie! Ja też cenię właśnie takich ludzi. Chociaż szczególnej wymowy tym uwagom nadaje fakt, że osoba, która je poczyniła przejawiła się na tym forum już w dwóch (albo nawet trzech) wcieleniach, za każdym razem pisząc, że to forum niewiele jej daje, wirtualne znajomości są bezbarwne itp. Ale i tak zawsze wraca z tym samym powiewem zblazowania i zapasem konstruktywnej krytyki.

jajo - 20 Maj 2009, 12:21

SiX napisał/a:
jak nie koncert życzeń to chwalimy się tym co mamy ? ... poza tym według Was on/ona jest ładna/przystojna, dajta zdjęcie SiX oceni jako oświecony obiektywny, haha ...

Cytat:
nieeee, strasznie się denerwuję gdy nie jestem z nią :s


rotfl, cenie ludzi którzy, gdy coś im nie pasuje/nie gra/nie trzyma się kupy/jest wbrew logice/po prostu im zwisa, są w stanie strzelić się cegłą w głowę i iść w swoją stronę, oszczędzając sobie nerwy i rekompensując tak czy inaczej stracony czas. Ty widocznie do nich nie należysz i tyle ...

SiX

No niestety.

SiX - 20 Maj 2009, 17:14

Paluszek napisał/a:

Bardzo trafne spostrzeżenie! Ja też cenię właśnie takich ludzi. Chociaż szczególnej wymowy tym uwagom nadaje fakt, że osoba, która je poczyniła przejawiła się na tym forum już w dwóch (albo nawet trzech) wcieleniach, za każdym razem pisząc, że to forum niewiele jej daje, wirtualne znajomości są bezbarwne itp. Ale i tak zawsze wraca z tym samym powiewem zblazowania i zapasem konstruktywnej krytyki.


środkowy Paluszku, gdzie tam jest napisane, że mówię o sobie ? ... przestań śledzić moją drogę kariery, ale bardzo mi miło.

PS. śliczny SRACZ w avatarze. Odzwierciedla stan ducha czy umysłu ? a może pracujesz na sanitarce w Castoramie ? ... no i turlaj dropsa.

SiX

ShySe - 20 Maj 2009, 17:26

SiX napisał/a:
gdzie tam jest napisane, że mówię o sobie

Nigdzie. Wręcz przeciwnie — z opisu wynika, że grono cenionych przez ciebie osób nie obejmuje ciebie samego. Najwyraźniej masz jednak nosa do ludzi.

ShySe

SiX - 20 Maj 2009, 17:33

ShySe napisał/a:
Nigdzie. Wręcz przeciwnie — z opisu wynika, że grono cenionych przez ciebie osób nie obejmuje ciebie samego. Najwyraźniej masz jednak nosa do ludzi.


cenić to jedno, robić to drugie. Jedno nie wyklucza drugiego.

:arrow: Turlaj dropsa podobnie jak koleżanka ze stolicy

:arrow: prywatne wycieczki załatwiaj poza forum.

SiX

Selevan - 20 Maj 2009, 18:24

Cytat:
:arrow: Turlaj dropsa podobnie jak koleżanka ze stolicy

:arrow: prywatne wycieczki załatwiaj poza forum.



lol.

SiX - 20 Maj 2009, 20:24

no i pozdrawiam, bo spadam. Trzy razy wystarczy.

SiX

ShySe - 20 Maj 2009, 23:55

Kurde, co to znaczy turlaj dropsa? Tak się teraz mówi?

ShySe

plecak - 21 Maj 2009, 08:16

http://www.miejski.pl/slowo-Turlać+dropsa
spacja - 21 Maj 2009, 14:24

hehe, podoba mi sie to określenie! to moze teraz lets go i wszyscy razem poturlajmy dropsa? :lol: albo mam lepszy pomysł: zróbmy wyścigi kto szybciej!
Redex - 22 Maj 2009, 12:47

SiX się spod nich właśnie wyturlał i mówi, że ma dość bo mają nieprzyjemny zapach.
Magnet - 22 Maj 2009, 23:12

ShySe napisał/a:
Kurde, co to znaczy turlaj dropsa? Tak się teraz mówi?


Tak ShySe. Niestety jesteśmy już z tego starego pokolenia ;)

ShySe - 22 Maj 2009, 23:30

Magnet napisał/a:
Tak ShySe. Niestety jesteśmy już z tego starego pokolenia ;)

Turlaj dropsa!

ShySe

korneliusz - 24 Maj 2009, 10:36

ShySe napisał/a:
Kurde, co to znaczy turlaj dropsa? Tak się teraz mówi?


Tekst sprzed 20 lat, tak jak spier-papier:)

brotherquay - 24 Maj 2009, 11:07

spacja napisał/a:
hehe, podoba mi sie to określenie! to moze teraz lets go i wszyscy razem poturlajmy dropsa? :lol: albo mam lepszy pomysł: zróbmy wyścigi kto szybciej!
taki konkurs bylby calkiem zabawny, zwazajac na to, ze turlanie dropsa to walenie niemca po kasku
asura - 24 Maj 2009, 11:30

kiedyś też sie mówiło bodajże brzydko Motyla noga :P

moja pani od matmy mówi na nas Bure misie... co też jest obraźliwe :<

lewy pomocnik - 24 Maj 2009, 20:05

bo tak się kiedyś mówiło na tych co mają dodatkowy chromosom
Redex - 27 Maj 2009, 19:19

Cytat:
zwazajac na to, ze turlanie dropsa to walenie niemca po kasku

eeeeeeee, raczej nie...

ShySe - 27 Styczeń 2010, 02:35

SiX napisał/a:
rotfl, cenie ludzi którzy, gdy coś im nie pasuje/nie gra/nie trzyma się kupy/jest wbrew logice/po prostu im zwisa, są w stanie strzelić się cegłą w głowę i iść w swoją stronę, oszczędzając sobie nerwy i rekompensując tak czy inaczej stracony czas. Ty widocznie do nich nie należysz i tyle ...

Paluszek napisał/a:
Bardzo trafne spostrzeżenie! Ja też cenię właśnie takich ludzi.

ShySe napisał/a:
Nigdzie. Wręcz przeciwnie — z opisu wynika, że grono cenionych przez ciebie osób nie obejmuje ciebie samego.

Paradoks nieśmiałego: cenię tych i tylko tych ludzi, którzy nie cenią sami siebie. Czy cenię siebie?
http://en.wikipedia.org/wiki/Barber_paradox

ShySe

Nadiya - 27 Luty 2010, 12:55
Temat postu: Re: Mój partner powinien....
...
geephard - 27 Luty 2010, 14:56
Temat postu: Re: Mój partner powinien....
Nadiya napisał/a:
promien_slonca napisał/a:
Moj partner powinien:
- kochac mnie :)
- nie umieszczac mnie w sztywnych ramach "co kobieta powinna a czego nie powinna"
- traktowac mnie po partnersku, a nie ja: pranie, sprzatanie gotowanie a on: lezenie i picie piwa
To by bylo na tyle
Pozdrawiam :)


dobrze napisane :)


Tak... ale założe się, że to tylko wystający czubek góry lodowej, gdzie górą lodową są wasze prawdziwe wymagania :)

Nadiya - 27 Luty 2010, 15:02

...
geephard - 27 Luty 2010, 15:11

Nadiya napisał/a:

eee to nie wiem, ja tam dużo wymagań nie mam, tyle, że zawsze coś powiedzą że robię się smutna :/ i już jestem nastawiona do takiego delikwenta na obronę, a nawet atak :evil2:


Co na przykład?

Nadiya - 27 Luty 2010, 15:16

...
geephard - 27 Luty 2010, 15:19

To ja śmiem stwierdzić, że trudno o dziewczynę co by się do wymagań podpisanych przez Ciebie ograniczyła :)
Niare - 27 Luty 2010, 16:49

Mój partner powinien (między innymi):

- nie traktować ludzi źle bez powodu,
- dbać o higienę,
- dzielić ze mną jakieś zainteresowania,
- mówić "nieprawda" jak mówię, że jestem brzydka/gruba/nikt mnie nie lubi/nic nie umiem,
- ważyć więcej niż ja, :P
- być wyższy niż ja,
- zarabiać więcej niż ja,
- golić brodę jak włosy zaczynają się już skręcać,
- nie umrzeć na długo przed śmiercią ze starości,
- radzić sobie,
- kochać mnie z wzajemnością,


Zaznaczam, że to, że coś powinien nie znaczy, że jest to warunek konieczny. Niektóre powinności są wymagane, ale inne tylko mile widziane. :)

geephard - 27 Luty 2010, 17:13

A ile ważysz, zarabiasz i masz wzrostu? Ewentualnie zainteresowania były by przydatne dla potencjalnych chęnych :)
Niare - 27 Luty 2010, 17:20

Ale warunkiem "przede wszystkim" był tam wyżej ostatni.

Aha, dodam, że miło byłoby, gdyby partner był bardziej kudłaty na ciele ode mnie + miał mniejszy biust. :P

geephard - 27 Luty 2010, 17:33

Ale rozmumiem, że gdyby w ogóle nie był kudłaty i miał większy biust ale Cię kochał to też ok :) ??

To ja spełniam na pewno 5 na 11 z czego na temat 4 nie mogę się wypowiedzieć bo nie mam danych od Ciebie, na jedno nie mam danych od losu, no i pozostaje jeszcze 11 :)
Gdzie mozna składać podania? :D

Niare - 27 Luty 2010, 18:15

geephard napisał/a:
Ale rozmumiem, że gdyby w ogóle nie był kudłaty i miał większy biust ale Cię kochał to też ok :) ??

Z wzajemnością, proszę nie zapominać. :P

geephard - 28 Luty 2010, 00:36

Niare napisał/a:
geephard napisał/a:
Ale rozmumiem, że gdyby w ogóle nie był kudłaty i miał większy biust ale Cię kochał to też ok :) ??

Z wzajemnością, proszę nie zapominać. :P


Zapominać?? Wcześniej poprostu o tym nie wspomniałaś :P
I teraz koło się zamyka... co ten osobnik musi mieć/zrobić/jaki być abyś Ty również go kochała :P Czy aby nie o to chodzi w tym temacie??

Niare - 28 Luty 2010, 01:12

geephard napisał/a:
Zapominać?? Wcześniej poprostu o tym nie wspomniałaś :P

Jak to nie! :o
Cytat:
Mój partner powinien (między innymi):
[...]
- kochać mnie z wzajemnością,


W każdym razie owszem, jakoś trzeba go pokochać. I tu pojawia się problem, bo nie wiem jaki warunek jest warunkiem koniecznym. ^^ U mnie była to prawdopodobnie sytuacja.
(Za to codzienne mycie się na pewno nie. xp)

geephard - 28 Luty 2010, 01:22

I dlatego uważam, że ten temat jest bez sensu... najmniejszego :)
Niare - 28 Luty 2010, 02:53

A moim zdaniem ma sens (nie mylić z celem). Wypisujemy tu nasze oczekiwania, czyli to, co byśmy chcieli, żeby partnerzy mieli/umieli/jacy byli.
geephard - 28 Luty 2010, 04:11

Ale zawsze to jest tylko jakaś część tego co byście chciały... To tak jak oglądanie zapowiedzi filmu zamiast całego filmu :)
Niare - 28 Luty 2010, 15:47

geephard napisał/a:
To tak jak oglądanie zapowiedzi filmu zamiast całego filmu :)

W moim odczuciu raczej jak czytanie scenariusza zamiast oglądania filmu. W scenariuszu nie ma wypisanego >wszystkiego< ze szczegółami, bo się tego zrobić nie da.

geephard - 28 Luty 2010, 16:33

Pójdźmy na kompromis :) Czytanie streszczenia zamiast książki :)
Niare - 28 Luty 2010, 16:51

Nie chcę kompromisu. O, nawet wymyśliłam argument. :P Książka jest też ograniczona w słowa. To jakbyś czytał opis obrazu, streszczenie filmu zamiast samemu go obejrzeć. Masz tu pojedyncze cechy człowieka, nie stanowiące nawet jego ćwiartki.
geephard - 28 Luty 2010, 19:01

Niare napisał/a:
Masz tu pojedyncze cechy człowieka, nie stanowiące nawet jego ćwiartki.


No właśnie... więc po co o tym pisać. Komu i do czego jest to przydatne?

Niare - 28 Luty 2010, 20:09

Forumowiczom, do pogadania. :P Tak jak między innymi temat "Jakie lubicie dziewczyny?".
SaMoTnIcA - 21 Kwiecień 2010, 16:24

Ja na szczęście nie muszę szukać drugiej połówki,bo już ją znalazłam :P
Jak go poznałam wydawało mi się że to chodzący ideał,alę okazało się że tak nie jest :shock:

jajo - 21 Kwiecień 2010, 18:56

SaMoTnIcA napisał/a:
Ja na szczęście nie muszę szukać drugiej połówki,bo już ją znalazłam :P
Jak go poznałam wydawało mi się że to chodzący ideał,alę okazało się że tak nie jest :shock:

Tak jest zawsze :D
Ba, nawet miałem taką przygodę, że pewna panna uznała, że nie mam wad :P

SaMoTnIcA - 21 Kwiecień 2010, 22:41

Ale już nie jest tak źle,bo mój chłopak się wyszkolił przy mnie :P
i chętnie się stosuje do moich rad :P

brotherquay - 23 Kwiecień 2010, 12:50

pantofel
jajo - 23 Kwiecień 2010, 21:26

Ore napisał/a:
jajo napisał/a:
SaMoTnIcA napisał/a:
Ja na szczęście nie muszę szukać drugiej połówki,bo już ją znalazłam :P
Jak go poznałam wydawało mi się że to chodzący ideał,alę okazało się że tak nie jest :shock:

Tak jest zawsze :D
Ba, nawet miałem taką przygodę, że pewna panna uznała, że nie mam wad :P


ja zawsze widzę wady i zalety i zawsze wady są tak uciążliwe że rezygnuję :) in plus to że się nie męcze z ciapą życiową i dalej mam full wybór, in minus to nie za bardzo widzę minusów :D

Ja też szybko dostrzegam wady i zalety, ale niestety nie zbywam tej osoby gdy ma zbyt dużo wad, jedyną rzeczą która mnie szybko zniechęci jest pustostan umysłowy :g

SaMoTnIcA - 26 Kwiecień 2010, 20:43

W końcu nikt nie jest idealny,ale jeśli ktoś posiada więcej wad niż zalet to nie ma sensu się z takim męczyć :evil2:
A już w ogóle jest przegięciem jeśli koleś ma kota na punkcie swojego wyglądu i przegląda się w każdej wystawie sklepowej :D

Redex - 7 Maj 2010, 11:36

Ore napisał/a:
natomiast mnie zniechęca nijakość relacji albo brak niezbednego podrywu tak żebym wiedziała że cos jest grane

O, to ja tak mam, mogę do kogoś po roku zagadać jak mi się zachce :)

Maneki - 8 Czerwiec 2010, 11:45

→Patrzeć na mnie jak na ciastko z kremem.
→Nie bać się otworzyć przede mną (jak już stwierdzi,że mi zaufał -tu dużo zależy też ode mnie)
→Szanować czas spędzony ze mną, nie patrzeć w kółko na zegarek :/
→Szczerze pomagać i wspierać z własnej niewymuszonej woli (nie dlatego, że tak trzeba, tylko dlatego,że chce)
→Nie wstydzić się mnie przed kumplami, tylko szczycić mną :P (oj, przesadziłam troszkę)
→Ukończyć szkołę wyższą,studia nie robić podstawowych błędów ortograficznych ( nie wiem czemu, ale przeszkadza mi to;chodzi mi o takie błędy z podstawówki)
→Rozmawiać ze mną (choć sama mało z ludźmi rozmawiam :/ )
→Być odpowiedzialny,dojrzały emocjonalnie i psychicznie.
→Wrażliwy na krzywdę innych ludzi oraz zwierząt (łezka się w oku kręci :( )
→Nie stać godzinami z kolegami pod blokiem z piwem i gwizdać na lachony.
→Myć zęby przynajmniej 2 razy dziennie.

Jak coś mi jeszcze przyjdzie do głowy, to dopiszę :mrgreen:

Robanix - 13 Czerwiec 2010, 18:34

Maneki napisał/a:
→Patrzeć na mnie jak na ciastko z kremem.
→Nie bać się otworzyć przede mną (jak już stwierdzi,że mi zaufał -tu dużo zależy też ode mnie)
→Szanować czas spędzony ze mną, nie patrzeć w kółko na zegarek :/
→Szczerze pomagać i wspierać z własnej niewymuszonej woli (nie dlatego, że tak trzeba, tylko dlatego,że chce)
→Nie wstydzić się mnie przed kumplami, tylko szczycić mną :P (oj, przesadziłam troszkę)
→Ukończyć szkołę wyższą,studia nie robić podstawowych błędów ortograficznych ( nie wiem czemu, ale przeszkadza mi to;chodzi mi o takie błędy z podstawówki)
→Rozmawiać ze mną (choć sama mało z ludźmi rozmawiam :/ )
→Być odpowiedzialny,dojrzały emocjonalnie i psychicznie.
→Wrażliwy na krzywdę innych ludzi oraz zwierząt (łezka się w oku kręci :( )
→Nie stać godzinami z kolegami pod blokiem z piwem i gwizdać na lachony.
→Myć zęby przynajmniej 2 razy dziennie.

Jak coś mi jeszcze przyjdzie do głowy, to dopiszę :mrgreen:


Marzyć zawsze można :mrgreen: , ale czasami trzeba zejść na ziemię :P .

Robanix - 13 Czerwiec 2010, 20:52

Ore napisał/a:
ze szkołą wyzszą Maneki nie przesadzaj :P teraz każdy to ma, są wyjatki od reguły ale większośc ma.


Ja nie mam i to mi nie przeszkadza :P . Choć wiele osób ma kompleksy z powodu nieskończenia studiów.

Ore napisał/a:
niby ma być tak ?:...


Oczywiście, że nie :D . Ale o tym, że partner/partnerka będzie miał/miała same zalety można tylko pomarzyć 8-) . A potem zacząć się uczyć sztuki kompromisu i akceptowania tych wad, które da się zaakceptować :mrgreen: .

Robanix - 14 Czerwiec 2010, 20:18

Ore napisał/a:
że jak millość przyjdzie to się w pupie będzie miało że ma wady i za nie się kochać będzie


Zgadza się - miłość zaślepia 8-) . A gdy już trochę ochłoniemy, to zastanawiamy się ile jeszcze tych wad partnera/partnerki zniesiemy :P .

Rossoneri - 14 Czerwiec 2010, 22:27

coż moja partnerka winna :
:arrow: mieć to coś w sobie
:arrow: być atrakcyjna chodź nie musi być jakąś gwiazdą porno itp itd.
:arrow: być sympatyczna
:arrow: naturalnie bardziej przebojowa ode mnie.
:arrow: szczera do bólu

Dan_1th - 15 Czerwiec 2010, 00:54

Powinna szczerze kochać w sposób nieszkodliwy. Powinna iść w tym samym kierunku, co ja. Powinna mi się podobać.

Pozdrawiam,
Dan

spacja - 15 Czerwiec 2010, 09:32

Dan_1th napisał/a:
Powinna szczerze kochać w sposób nieszkodliwy.

podoba mi się to zdanie :P choć jak w grę wchodzą silne emocje to czasem chyba trzeba się bardzo powstrzymywać żeby być "nieszkodliwym"

jajo - 15 Czerwiec 2010, 12:33

Rossoneri napisał/a:
:arrow: szczera do bólu

To nie jest fajna cecha ^^ szczerość owszem, ale nie do bólu

Iron - 15 Czerwiec 2010, 14:48

Rossoneri napisał/a:
:arrow: być atrakcyjna chodź nie musi być jakąś gwiazdą porno itp itd.


a to jedno z drugim idzie w parze :P :?:

Rossoneri - 15 Czerwiec 2010, 15:10

Dla mnie na atrakcyjność składa się nie tylko uroda ale rówież charakter.
Owszem szczerość jest istotna lubię (tzn nie wiem jak to uczucie określić) gdy ktoś prosto w twarz mówi mi najtrudniejszą z prawd.

xcrider - 15 Czerwiec 2010, 18:24

Maneki napisał/a:
→Ukończyć szkołę wyższą,studia nie robić podstawowych błędów ortograficznych ( nie wiem czemu, ale przeszkadza mi to;chodzi mi o takie błędy z podstawówki)

A co bedziesz z nim na pismie rozmawiac? Akurat osobiscie znam wielu idiotow po szkole wyzszej ale to nie wazne. Wymagania sa bez sensu.

Niare - 15 Czerwiec 2010, 18:27

Rossoneri napisał/a:
coż moja partnerka winna :
[...]
być atrakcyjna chodź nie musi być jakąś gwiazdą porno itp itd.

To raczej "musi nie być". Oglądałeś ostatnio jakieś filmy tego typu? :P

Rossoneri - 15 Czerwiec 2010, 18:56

Toż to pornoski tak na psy zeszły ? a raczej aktoreczki ? Jeżeli to można nazwać aktorstwem
WiEdźma - 15 Czerwiec 2010, 19:45

A o najważniejszym nikt nie wspomniał...
Musi umieć rozpalić ognisko w czasie deszczu

Bialy_M - 15 Czerwiec 2010, 21:40

Nikt nie wspomniał bo to oczywiste ;p
Robanix - 15 Czerwiec 2010, 21:42

Wiedzma napisał/a:
A o najważniejszym nikt nie wspomniał...
Musi umieć rozpalić ognisko w czasie deszczu


To akurat jest proste w porównaniu do wymagań opisanych powyżej :P .

Niare - 16 Czerwiec 2010, 00:20

No co Ty. Pisanie bez podstawowyh błenduw nie morze być arz takie tródne.
xcrider - 16 Czerwiec 2010, 12:00

No musialo ci sie niezle nudzic zeby takie pierdoly o 1 w nocy pisac.
Niare - 16 Czerwiec 2010, 18:12

xcrider napisał/a:
No musialo ci sie niezle nudzic zeby takie pierdoly o 1 w nocy pisac.

Pierdoły? A co, zaprzeczysz, że niepopełnianie błędów z podstawówki jest łatwe? :P

xcrider - 16 Czerwiec 2010, 20:50

Wiesz co nie wierze ze ktos tak moze pisac, chyba ze robi to specjalnie.
Niare - 17 Czerwiec 2010, 00:29

Czyli się ze mną zgadzasz. :P Chyba, że rozpalanie ognisk podczas deszczu jest jeszcze prostsze.

No i niestety niektórzy piszą podobnie, aż oczy pękają od czytania. :(

WiEdźma - 17 Czerwiec 2010, 17:32

Cytat:

Wiedzma napisał/a:
A o najważniejszym nikt nie wspomniał...
Musi umieć rozpalić ognisko w czasie deszczu


To akurat jest proste w porównaniu do wymagań opisanych powyżej


a żeby nie było tak łatwo, musiałby jeszcze chcieć przy tym ognisku siedzieć i piec gruszki na patyku...

Robanix - 17 Czerwiec 2010, 19:14

Niare napisał/a:
Chyba, że rozpalanie ognisk podczas deszczu jest jeszcze prostsze.


Przyznaję, że w miarę poprawne pisanie może być odrobinę prostsze od rozpalania ogniska podczas deszczu, aczkolwiek nie dla wszystkich :P .

Wiedzma napisał/a:
Cytat:

Wiedzma napisał/a:
A o najważniejszym nikt nie wspomniał...
Musi umieć rozpalić ognisko w czasie deszczu


To akurat jest proste w porównaniu do wymagań opisanych powyżej


a żeby nie było tak łatwo, musiałby jeszcze chcieć przy tym ognisku siedzieć i piec gruszki na patyku...


A jakiś daszek mógłby sobie postawić :mrgreen: ? W końcu oznaczałoby to, że posiada dodatkowe zdolności budowlane 8-) .

-----------------------------------

Napisałem, że tylko odrobinę prostsze :lol: ...

Selina - 6 Grudzień 2010, 15:48

Ja bym chciała poznać mężczyznę, który po prostu byłby normalnym facetem. Z którym czasem mogłabym pogadać o dupie maryni, a czasem o poważnych tematach. Chciałabym, żeby był dla mnie ostoją i żeby mnie wspierał, dodawał otuchy ( oczywiście to również idzie w drugą stronę).
Poza tym na wyglądzie mi nie zależy, dla mnie bardzo ważny jest charakter i sposób bycia drugiej osoby.

Hiawatha - 6 Grudzień 2010, 16:47

Ja bym chciał poznać dziewczynę, która przede wszystkim by mnie nie oszukiwała, potrafiła by znaleźć dla mnie czas i najlepiej by darzyła mnie uczuciem miłości. Kiedy by było mi smutno by była przy mnie. Chciałbym by wyciągnęła mnie z domu, żeby weekendy nie były takie szare jak obecnie. Na wyglądzie rzecz jasna mi nie zależy. Jeśli już by miało coś być w tej kwestii źle to byśmy się dogadali, bo przecież nie sądzę bym czegoś nie zrobił dla niej a ona dla mnie. Wszystko działa w obie strony. ;)

Wracając na ziemię, chyba każdy tak by chciał, albo przynajmniej większość piszących na tym forum. Widocznie nie potrafimy, albo wstydzimy się okazywać to wszystko o czym mowa dlatego jest jak jest. Sporo osób gra kogoś fajniejszego, by nie ujawniać tychże "słabości". ;)

alkohol to zło - 10 Grudzień 2010, 17:25

Moja dziewczyna powinna być słodka i niewinna, taka bezbronna, na atak nie reagować agresją tylko smutkiem*, mieć taki prawdziwy - nieudawany usmiech, być sobą.

*tutaj chodzi o to, że nie podobają mi się za bardzo takie waleczne, ostre dziewczyny, wole te wrażliwe

a ja ostatnio lubie romantyczność, im dłużej walcze z pokusami (nałogami) tym bardziej, i to mi sie podoba ;P

jajo - 10 Grudzień 2010, 22:48

a ja lubię zboczone dziewczyny :P
Maneki - 21 Grudzień 2010, 11:30

Widzę,że moje wymagania niektórych zbulwersowały, ale to mój partner i moje kryteria!
Cytat:
Wymagania sa bez sensu.

Skoro takiego szukam to ja w tym sens widzę..

Mogę jeszcze dodać,że musi być człowiekiem wesołym, a nie takim zawsze na nie i pesymistą.

summer-rain - 28 Grudzień 2010, 00:11

a ja bym chciała być z kimś przy kim będę mogła być sobą...nie będę musiała niczego udawać, z kim będę mogła o wszystkim porozmawiać i czasem posiedzieć w ciszy
chciałabym zbudować związek, w którym będzie szczerość i zaufanie

może to dziwnie zabrzmi ale chciałabym być z kimś po prostu dobrym, który kieruje się uczciwością i bezinteresownością w stosunku do każdego, a nie tylko do mnie

Agłaja - 28 Grudzień 2010, 01:07

Cytat:
może to dziwnie zabrzmi ale chciałabym być z kimś po prostu dobrym, który kieruje się uczciwością i bezinteresownością w stosunku do każdego, a nie tylko do mnie

Dokładnie :D
O jak wielkim zepsuciu świadczy niemożność, obdarowania uczuciem szerszego kręgu ludzkości od tego, które „wyzyskujemy”!

Maneki - 3 Luty 2011, 00:05

I jak znaleźć taką jedną wymarzoną czekoladkę w całym pudełku słodkości? Masaka!
Pawel831 - 3 Luty 2011, 14:25

Maneki napisał/a:
I jak znaleźć taką jedną wymarzoną czekoladkę w całym pudełku słodkości? Masaka!

Za to jak już się znajdzie tą jedyną czekoladkę to będzie podwójnie słodka więc myślę, że warto. :P

Maneki - 3 Luty 2011, 20:32

Niektóre mają w środku pyszne nadzienie (np. kokosowe :) a inne robaka... :(
Pawel831 - 4 Luty 2011, 00:44

Maneki napisał/a:
Niektóre mają w środku pyszne nadzienie (np. kokosowe :) a inne robaka... :(

Dokładnie. Więc pozostaje jedna droga. Trzeba jakoś przełknąć tych parę czekoladek z robakiem aby dotrzeć do tej pysznej z nadzieniem kokosowym.

Maneki - 4 Luty 2011, 00:53

Hmmmmm. kokosowe.... to jest to co lubię.....lub looody wszelakiej maści, sasssssssa....
Pawel831 - 4 Luty 2011, 01:17

lody kokosowe też są super.
Maneki - 4 Luty 2011, 01:24

Więc ja jestem jak lody bakaliowe...lekko się rozpływam, lekko stawiam opór jak orzeszek lub jestem jak rodzynka- do zgryzienia lub wyżucia:)
Pawel831 - 4 Luty 2011, 01:32

To smaczna jesteś :)
Maneki - 4 Luty 2011, 01:43

Nie próbowałam siebie rozgryźć...
Pawel831 - 4 Luty 2011, 01:43

:)
hervoiceresides - 22 Luty 2011, 21:26

Nie mam aż tak dużych wymagań :D . Lubię cichych, wrażliwych chłopaków, którzy potrafią okazywać uczucia, a nie strzelają focha, są zazdrośni o byle co i traktują dziewczynę jak przedmiot. Mój ideał (wiem, że tacy nie istnieją ;P) powinien mieć duszę romantyka, być taki tajemniczy i mieć to coś co sprawi, że nie można go odciągnąć od siebie. W dodatku nie musi, ale dobrze by było jakby grał mi na gitarze jakieś nutki i można by było go słuchać i słuchać ;) .

I nie ma się co oszukiwać, dla mnie wygląd liczy się. Ale żeby nie był aż tak zabójczo przystojny. Powinien mieć dłuższe włosy (ale nie długie jak u dziewczyny) i jasne oczy... Takie szare najlepiej :D

Julek - 22 Luty 2011, 21:48

hervoiceresides napisał/a:
Nie mam aż tak dużych wymagań :D
...
Mam trochę inne zdanie - stawiam, że umrzesz jako stara panna :P
jajo - 23 Luty 2011, 22:49

Julek napisał/a:
hervoiceresides napisał/a:
Nie mam aż tak dużych wymagań :D
...
Mam trochę inne zdanie - stawiam, że umrzesz jako stara panna :P

dobrze że dziewczyna chce być ze swoim ideałem a nie pierwszym lepszym

Julek - 24 Luty 2011, 08:50

jajo napisał/a:
Julek napisał/a:
hervoiceresides napisał/a:
Nie mam aż tak dużych wymagań :D
...
Mam trochę inne zdanie - stawiam, że umrzesz jako stara panna :P

dobrze że dziewczyna chce być ze swoim ideałem a nie pierwszym lepszym
Wg. mnie w tych kryteriach dużo więcej marzeń niż brania pod uwagę, jacy ludzie są rzeczywiście... A ideały występują tylko w marzeniach.
hervoiceresides - 5 Marzec 2011, 21:10

Nie no nie musi być aż taki idealny, jak podałam ;P
ale pomarzyć sobie można, co nie?

Julek - 5 Marzec 2011, 22:22

hervoiceresides napisał/a:
ale pomarzyć sobie można, co nie?
Nooo, ja ostatnio staram się za dużo nie marzyć, bo im więcej marzę, tym bardziej boję się, że rzeczywistość będzie inna niż moje marzenia...
Bialy_M - 5 Marzec 2011, 22:43

Można też się stać za bardzo wybrednym.

Moja partnerka jeśli chodzi o wygląd to po prostu powinna mi się podobać (czyli mieć to 'coś' :D ).
Powinna mnie akceptować takiego jakim jestem, byłoby miło gdyby nie była to ciągła imprezowiczka, sympatyczna i żebyśmy mieli jakieś wspólne cechy i tematy do rozmów :)

hervoiceresides - 6 Marzec 2011, 15:26

Nie jestem wybredna. Napisałam tylko jacy mi się podobają. Mam taki gust i tyle, nie każdy kogo poznam musi taki być.
SiX - 19 Czerwiec 2011, 17:06

- 22 - 27 wiosen

- ponieważ przeraża mnie fakt, że ktoś może wymagać ode mnie 100% uwagi i zaangażowania, chciałbym aby umiała się "zająć sobą", czyli miała jakieś hobby, które odciążało by mnie w kwestii zabawiania i organizowania wspólnego spędzania czasu.

- wygląd i inne subiektywne cechy - podświadomość zdecyduje za mnie.

SiX

Maneki - 6 Sierpień 2011, 23:16

c.d. powinien robić mi herbatę bez cukru jak mi zimno i kawę na śniadanie, i całował we włosy po przebudzeniu, i na dobranoc ,i pisał głupie wiadomości z dalekich podróży, i zabierał na spacer w sobotnie popołudnie, i czytał książki koło mnie przed snem ,i mówił że boli ,że nie wiesz, że przemija, i że nie umiesz, i całował w kinie. . . i uczył jak się zmienia pas w popołudniowych korkach(bo akurat uczę się na prawko), i leżał ze mną na słońcu nad wodą, i mnie dotykał, i podziwiał nową sukienkę, i mówił, że beze mnie to bez sensu, i głaskał po policzku, i oglądał ze mną ulubione filmy po raz piętnasty i śmiał się ze mną i przytulał kiedy płaczę (bo ja ciąglę płaczę) więc przytulał mnie ciągle i zabierał na koncerty, i leżał ze mną na ławce w parku, i przynosił mi kwiaty, i nie pozwalał rozpadać się na kawałki, i zabrał mnie nad morze i tańczył ze mną i żeby za mną tęsknił kiedy mnie obok nie ma i żeby już wiedział, żeby był pewny, że to Ja
.

lost - 7 Sierpień 2011, 03:03

Mój partner powinien... Być, o resztę później się będę martwił :)
febi - 7 Sierpień 2011, 11:15

Maneki napisał/a:
c.d. powinien robić mi herbatę bez cukru jak mi zimno i kawę na śniadanie, i całował we włosy po przebudzeniu, i na dobranoc ,i pisał głupie wiadomości z dalekich podróży, i zabierał na spacer w sobotnie popołudnie, i czytał książki koło mnie przed snem ,i mówił że boli ,że nie wiesz, że przemija, i że nie umiesz, i całował w kinie. . . i uczył jak się zmienia pas w popołudniowych korkach(bo akurat uczę się na prawko), i leżał ze mną na słońcu nad wodą, i mnie dotykał, i podziwiał nową sukienkę, i mówił, że beze mnie to bez sensu, i głaskał po policzku, i oglądał ze mną ulubione filmy po raz piętnasty i śmiał się ze mną i przytulał kiedy płaczę (bo ja ciąglę płaczę) więc przytulał mnie ciągle i zabierał na koncerty, i leżał ze mną na ławce w parku, i przynosił mi kwiaty, i nie pozwalał rozpadać się na kawałki, i zabrał mnie nad morze i tańczył ze mną i żeby za mną tęsknił kiedy mnie obok nie ma i żeby już wiedział, żeby był pewny, że to Ja


Da sie zrobic ;)

Maneki - 7 Sierpień 2011, 12:16


Dziękować :P

spacja - 9 Sierpień 2011, 16:15

jaki słodziak ! :D
ładny wpis :) ale czy możliwe jest zrealizowanie wszystkich tych punktów? (pytanie raczej retoryczne..)

szinuja1 - 9 Sierpień 2011, 16:59

Mozliwe, pod warunkiem ze sie bedzie mialo kilku partnerow, ewentualnie jednego Febiego ;)
elo_breko - 9 Sierpień 2011, 19:07

Maneki napisał/a:
c.d. powinien robić mi herbatę bez cukru jak mi zimno i kawę na śniadanie, i całował we włosy po przebudzeniu, i na dobranoc ,i pisał głupie wiadomości z dalekich podróży, i zabierał na spacer w sobotnie popołudnie, i czytał książki koło mnie przed snem ,i mówił że boli ,że nie wiesz, że przemija, i że nie umiesz, i całował w kinie. . . i uczył jak się zmienia pas w popołudniowych korkach(bo akurat uczę się na prawko), i leżał ze mną na słońcu nad wodą, i mnie dotykał, i podziwiał nową sukienkę, i mówił, że beze mnie to bez sensu, i głaskał po policzku, i oglądał ze mną ulubione filmy po raz piętnasty i śmiał się ze mną i przytulał kiedy płaczę (bo ja ciąglę płaczę) więc przytulał mnie ciągle i zabierał na koncerty, i leżał ze mną na ławce w parku, i przynosił mi kwiaty, i nie pozwalał rozpadać się na kawałki, i zabrał mnie nad morze i tańczył ze mną i żeby za mną tęsknił kiedy mnie obok nie ma i żeby już wiedział, żeby był pewny, że to Ja
.Obrazek


to wyglada jak jakis wpis z pamietnika 13 latki

Szycha_87 - 9 Sierpień 2011, 22:02

a mnie sie wpis Maneki, podobał, jak się jeszcze wyobrazi dziewczynę robiącą oczy jak kot ze Shreka to hmmm...
WiEdźma - 10 Sierpień 2011, 20:21

Cytat:
jak się jeszcze wyobrazi dziewczynę robiącą oczy jak kot ze Shreka

Litości... Oczy żebraka

Szycha_87 - 11 Sierpień 2011, 22:15

WiEdźma napisał/a:
Litości... Oczy żebraka

nie oczy żebraka tylko takie.... takie...

... a nie będę tłumaczył bo i tak nie zrozumiesz 8-)

Maneki - 13 Sierpień 2011, 19:30

Takie weź mnie i psitul :mrgreen:
WiEdźma - 13 Sierpień 2011, 19:40

Czyli oczy żebraka! Takiego ze schroniska dla kotów, których nikt nie kocha (zabierz mnie, zabierz MNIEEEE!)
paryzmoskwa - 13 Sierpień 2011, 20:48

glowa mala. ten temat stal sie tak denny, tak niewiarygodnie denny, ze gdyby byl lodzia podwodna, to w 1960r moglby spotkac sie z ekspedycja jaquesa piccarda na samym dnie rowu marianskiego.
WiEdźma - 13 Sierpień 2011, 20:57

Cytat:
ten temat stal sie tak denny

zamiast przyczyniać się do tego swoim postem, paryż, napisz lepiej jaka winna być twoja partnerka :P chyba ze już to uczyniłeś? ten temat ma tyle stron, że pewnie wszyscy się już wypowiedzieli.
wywalmy go i będzie spokój :P

spacja - 14 Sierpień 2011, 09:55

proszę nie wywalać, mnie tam się podoba :mrgreen: tylko szkoda że rzadko są nowe wpisy :P
derrao - 14 Sierpień 2011, 12:15

wszystko fajnie tylko że ten wątek POWINIEN brzmieć "co ja powinnam/powinienem zanim zacznę gadać co mój partner powinien"
Artur - 14 Sierpień 2011, 12:16

zaloz taki watek derrao
Smoktorunski - 31 Sierpień 2011, 19:55

WiEdźma napisał/a:
Czyli oczy żebraka! Takiego ze schroniska dla kotów, których nikt nie kocha (zabierz mnie, zabierz MNIEEEE!)


A jakie wiedźmo są TWOJE oczy? kiedy bardzo czegoś/kogoś chcesz i prawie na pewno tego nie dostaniesz?

WiEdźma - 31 Sierpień 2011, 20:26

Ja na szczęście już niczego ani nikogo nie chcę...

(a już na pewno nie tak "bardzo" by o to żebrać)

ania84 - 31 Sierpień 2011, 22:13

Wiedzma napisał/a:
Ja na szczęście już niczego ani nikogo nie chcę...


Och tam, na pewno chcesz:) Każdy kogoś (i czegoś) chce;p

Smoktorunski - 1 Wrzesień 2011, 14:21

ania84 napisał/a:
Wiedzma napisał/a:
Ja na szczęście już niczego ani nikogo nie chcę...


Och tam, na pewno chcesz:) Każdy kogoś (i czegoś) chce;p


To można (sety lub niestety) zapisać złotymi literami jako najważniejszy aksjomat relacji między-ludzkich, pierwsze przykazanie nowego, świeckiego dekalogu! :) a dalej: CAŁY W TYM AMBARAS BY DWOJE CHCIAŁO NARAZ :)))

ninja - 29 Wrzesień 2012, 14:21

a ja nie mam wymagań bo po prostu nie chcę żadnego partnera. a wy skoro chcecie mieć partnerów to może zmniejszcie wymagania. taka moja rada ; )
AndrzejW. - 29 Wrzesień 2012, 15:55

Nie wymagaj tego, czego sam nie możesz dać. ;)
ninja - 29 Wrzesień 2012, 17:46

każdy ma prawo mieć jakieś wymagania. ale myślę,że dziewczyna która nie chce palącego chłopaka nie powinna takiego skreślać. przecież można pomóc drugiej osobie. wspierać w pokonaniu nałogu. kiedyś moja znajoma z gim. powiedziała, że jak skończy technikum(wielkie mi coś ale mniejsza o to) to nigdy nie umówi się z chłopakiem po zawodówce. ja uważam,że każdemu może się noga w życiu powinąć. a to że ktoś skończył niby "gorszą szkołę" nie oznacza, że jest głupszy. może miał po prostu inne plany na życie. itp. ktoś tu napisał,że chce być szanowany. ;) ale na szacunek trzeba sobie jeszcze zasłużyć. uważam też, że nie powinno się w ogóle patrzeć na wygląd. przykładowo chłopak pozna piękną dziewczynę a po 10 latach ona ulegnie wypadkowi wskutek czego jej twarz zostanie oszpecona, zniekształcona. co zostawi ja? bo już nie jest atrakcyjna? strasznie denerwują mnie wymagania niektórych osób. nie rozumiem jak w ogóle można tak szufladkować ludzi. uważam,że jest to niedojrzałe. i najpierw warto też spojrzeć na siebie boo nikt nie jest idealny ;)
AndrzejW. - 29 Wrzesień 2012, 18:04

ninja napisał/a:
każdy ma prawo mieć jakieś wymagania. ale myślę,że dziewczyna która nie chce palącego chłopaka nie powinna takiego skreślać. przecież można pomóc drugiej osobie. wspierać w pokonaniu nałogu. kiedyś moja znajoma z gim. powiedziała, że jak skończy technikum(wielkie mi coś ale mniejsza o to) to nigdy nie umówi się z chłopakiem po zawodówce. ja uważam,że każdemu może się noga w życiu powinąć. a to że ktoś skończył niby "gorszą szkołę" nie oznacza, że jest głupszy. może miał po prostu inne plany na życie. itp. ktoś tu napisał,że chce być szanowany. ;) ale na szacunek trzeba sobie jeszcze zasłużyć. uważam też, że nie powinno się w ogóle patrzeć na wygląd. przykładowo chłopak pozna piękną dziewczynę a po 10 latach ona ulegnie wypadkowi wskutek czego jej twarz zostanie oszpecona, zniekształcona. co zostawi ja? bo już nie jest atrakcyjna? strasznie denerwują mnie wymagania niektórych osób. nie rozumiem jak w ogóle można tak szufladkować ludzi. uważam,że jest to niedojrzałe. i najpierw warto też spojrzeć na siebie boo nikt nie jest idealny ;)

Mądrze prawisz. :)

ninja - 30 Wrzesień 2012, 16:50

chyba trochę mnie poniosło
AndrzejW. - 30 Wrzesień 2012, 16:54

To była zwyczajnie dojrzała wypowiedź, nie ma ludzi idealnych, każdy ma jakieś słabości, zarówno pozytywne, jak i te, będące naszymi wadami. Idealizowanie przyszłego partnera zawsze spotka się z ciosem brutalnej rzeczywistości.
Zadałaś mądre pytanie, myślę że dotykające sedna miłości..

"przykładowo chłopak pozna piękną dziewczynę a po 10 latach ona ulegnie wypadkowi wskutek czego jej twarz zostanie oszpecona, zniekształcona. co zostawi ja? bo już nie jest atrakcyjna?"

Właśnie, a co wtedy? :) Młodsi już nie będziemy.;)

Dlaczego tak zareagowałaś na mój post? ;)

Road - 1 Październik 2012, 11:46

gdy mój chłopak mnie poznał paliłam paczke dziennie. Co ciekawe, jego wymagania wobec przyszłej partnerki raczej nie były zbyt rygorystyczne - poza jednym właśnie - czyli takim, aby nie paliła. Zawsze kazdemu mówił, że nigdy nie będzie z paląca dziewczyną. No ale złamał się :P Troche musiał poczekać, ale w końcu rzuciłam - po ponad 9 miesiącach znajomości, ale jednak rzuciłam. Gdyby nie on - nie rzuciłabym nigdy... Teraz nie pale juz ponad 3 lata i jestem szczesliwa.

Zatem zgadzam się z tym, że nawet palaczowi mozna dac szansę. Trzeba go tylko zapytac, czy chciałby kiedyś nie palić ;)

Wymagania można mieć, ale powinny byc dośc elastyczne, inaczej mozna przegapic okazję na piekny związek tylko dlatego, że ktos sztywno trzyma sie swoich wymagań.

Moje jedyne wymaganie, ktore jest sztywne i niezmienialne to takie, że partner ma być ateistą, jeśli jest wierzacy to nigdy nie dojdziemy do porozumienia, juz to nie raz przerabiałam. A inne sprawy? cóz... raczej sa właśnie elastyczne ;) musi mi sie podobać po prostu, zewnętrznie również, ja nikogo czarowac nie będe, że wygląd sie nie liczy. Nie liczy sie w póxniejszych latach. Faktycznie, jak już było i minęło zauroczenie i fascynacja, a została dojrzała miłośc i absolutne przywiązanie, to zaden wypadek, żadna deformacja, blizna czy choroba nie sprawi, ze partner się stanie w moich oczach mniej ładny. Ale to już siła miłości. A miłośc taka nie istnieje od pierwszego wejrzenia ;) Więc wygląd na początku znajomości ma jakieś znaczenie.

Adik - 3 Październik 2012, 10:50

Wydzieliłem temat o wierze w związkach (i poza związkami ;) ) do nowego tematu: http://forum.niesmialosc.net/viewtopic.php?t=5459 - kontynuujcie dyskusję o tym tam :) .


Moja partnerka powinna przede wszystkim darzyć mnie miłością, zaufaniem, przyjaźnią i gotowością do słuchania. Tym bardziej, że sam nie bywam zbyt rozmowny :) . Chciałbym, ażeby miała podobną wiarę do mojej, albo chociaż była gotowa wysłuchać tego, w co wierzę i to akceptować - żeby chociaż rozmawiać o tym, szczególnie że sam lubię takie rozmowy, ale tylko wtedy, gdy ewentualny brak zgody nie przyniesie ze sobą złych emocji. I oczywiście chciałbym też, ażeby potrafiła rozmawiać ze mną na bardzo różne tematy, także te związane ze wspólnym życiem - ale żeby jednak nie była zbyt uparta odnośnie osobistych zachcianek.

Piotrq - 5 Październik 2012, 19:31

mój typ hehe :D , fajnie było by jak dziewczyna była by otwarta /żeby móc z nią pogadać o wszystkim , wesoła tak trochę rozczepana nie smutas , kumata a nie ciągłe przesiadywanie przed głupim tv i oglądanie durnych seriali i nałogowa imprezowiczka nie uparta nie paliła i nie miała nałogów,
, by lubiła aktywny wypoczynek ruch itp.
, by nie miała syndromu księżniczki i nie wywyższała się od innych bo i tak wszyscy i tak jesteśmy tylko ludźmi , i żeby mnie nakręcała fajnymi ciuszkami , sprośnymi szeptami , sms szturchaniem się i spólnym nakręcaniem się nawzajem itp. by mógłbym ją podziwiać
przytulaniem itp, najlepiej by móc wspólnie spędzać wolny czas przy wspólnych przyjemnościach hobby rower itp. , a nie taki związek na pokaz a każde robi swoje osobno , ech ale się rozpisałem i rozmarzyłem heheh :) to chyba ze starości :D

monia_89 - 13 Październik 2012, 09:35

fakt, zejdź na ziemię 8-) powiozło Cię w imaginacje
piotros - 13 Październik 2012, 20:16

Piotrq napisał/a:
a każde robi swoje osobno

To też jest potrzebne kolego ;)

Road - 14 Październik 2012, 09:10

dokładnie, trzeba mieć w związku własne sprawy tez ;)
AndrzejW. - 14 Październik 2012, 09:57

Oczywiście że tak inaczej łatwo o szybkie "wypalenie" relacji.

Ps"
Droga Road, o tym między innymi mówi w swoich kazaniach Pawlukiewicz, czyli przedstawiciel obozu, który uznajesz za bezsensowny. W dodatku opowiada bardzo ciekawie. :)

Road - 14 Październik 2012, 17:58

Księża mówią bardzo wiele mądrych rzeczy, nigdy temu nie zaprzeczałam. Niektórzy z nich to bardzo fajni ludzie. nie wiem do czego pijesz w sumie, AndrzejW. ;)

chciałabym trochę rozwinąć temat tego posiadania własnych spraw w związku. Wielokrotnie spotykałam się z tym, że ktoś chce mieć partnera tylko dla siebie. I uważa to za słuszne. Ja uważam, że nawet wskazane jest aby każda osoba w związku miała takie coś, co będzie tylko jej. To może byc koleżanka/kolega, hobby itd. Taka odskocznia, coś, co się robi bez partnera. Uważam, że dzięki temu wciąż jest się dla partnera ciekawym, atrakcyjnym i tak dalej.

ninja - 14 Październik 2012, 18:03

po prostu przesadziłam.a szacunek należy się każdemu
piotros - 14 Październik 2012, 18:21

Road, zgadza się. Też jestem tego zdania i to samo miałem na myśli. Idąc nieco dalej... W dorosłym życiu tym czymś co jest tylko nasze bardzo często staje się praca. Dlatego warto sobie poszukać ciekawej nawet jeśli będzie mniej płatna ;) No i raczej nie wskazane są związki z chłopakiem/dziewczyną pracującym/~cą "po drugiej stronie biurka" :P
AndrzejW. - 14 Październik 2012, 19:24

Road napisał/a:
Księża mówią bardzo wiele mądrych rzeczy, nigdy temu nie zaprzeczałam. Niektórzy z nich to bardzo fajni ludzie. nie wiem do czego pijesz w sumie, AndrzejW. ;)

chciałabym trochę rozwinąć temat tego posiadania własnych spraw w związku. Wielokrotnie spotykałam się z tym, że ktoś chce mieć partnera tylko dla siebie. I uważa to za słuszne. Ja uważam, że nawet wskazane jest aby każda osoba w związku miała takie coś, co będzie tylko jej. To może byc koleżanka/kolega, hobby itd. Taka odskocznia, coś, co się robi bez partnera. Uważam, że dzięki temu wciąż jest się dla partnera ciekawym, atrakcyjnym i tak dalej.


Już do niczego.
Oczywiście podpisuję się pod tym. :)


Cytat:
po prostu przesadziłam.a szacunek należy się każdemu

To prawda, chociaż nie zawsze jest to łatwe. Ponadto nie warto zbytnio dawać sobie wchodzić na głowę, gdyż to oznaka braku szacunku do siebie i z tego rodzą się patologie. ;)

Maneki - 14 Listopad 2012, 21:28

..... być kulturalny i nie drapać się ciągle po jajach ! Są! nie odpadły przecież!

http://www.youtube.com/wa...d&v=ABe8SoDZL6Q

felix - 15 Listopad 2012, 23:21

sorry za dodatkową robotę adminom, ale gdzie tu jest temat pt."moja partnerka powinna..." :?: :?: :?:
Batkocz - 17 Listopad 2012, 13:37

felix napisał/a:
sorry za dodatkową robotę adminom, ale gdzie tu jest temat pt."moja partnerka powinna..."

To forum ma wyszukiwarkę i można to samemu znaleźć.
http://forum.niesmialosc....tnerka&start=25

freeky - 17 Listopad 2012, 16:07

A gdzie moja partnerka powinna- czyli panie o paniach.
Dyskryminacja?

Road - 18 Listopad 2012, 16:48

a co z dendrofilami? moje drzewo powinno...
freeky - 18 Listopad 2012, 17:03

dokładnie, zgadzam się z Road.
Nie zapominajmy również o zoofilach i podofilach.

misiaczek - 23 Listopad 2012, 18:24

Nie rozumiem po co osoby takie jak Road i freeky robia sobie kpiny z tego tematu i probuja wprowadzic tu offtopowy zamet. Przeciez partner to uniwersalne okreslenie, moze byc nim kobieta, mezczyzna, a nawet kaczka z marsa. Prosze o wiecej powagi. To forum niesmialosc, nie zaden marnej jakosci kabaret.

Dobrze, koniec z pouczeniami. Teraz czas na cos na co czekaly wszytkie potencjalne partnerki misiaczka : taka osoba powinna traktowac go jak swoj najwiekszy skarb, najwazniejsza osobe w zyciu, a nie uczynic z niego zabawki na krotkotrwala przygode. To chyba najwazniejsze. Zarowno wyglad jak i zachowania moga sie zmieniac z uplywem lat. Wazne by postawa, ktora opisalem wczesniej trwala poki smierc ich nie rozlaczy.

Inarius - 15 Luty 2013, 18:40

Moja partnerka powinna przede wszystkim, nie być głupią i/lub pustą dziewczyną. Powinna też mieć o czym ze mną pogadać , mieć własne pasje. Fajnie by było, gdyby część z nich ze mną dzieliła.

Co do wyglądu, to nie będę oszukiwał siebie ani nikogo poza sobą - każdy zwraca na niego uwagę, i ja też. Ale myślę, że mając do wyboru dziewczynę przeciętną, ale o powyższych zaletach, albo głupią, ale pięknie wyglądającą, wybrałbym tę pierwszą. Oczywiście, powinienem tak zrobić - mam nadzieję, że jeżeli kiedyś pojawi się taki dylemat, nic nie strzeli mi do łba.

Jeszcze co do kwestii wyglądu - nie mam tu na myśli jakichś obiektywnych standardów, ale to, czy podoba mi się dziewczyna (i w jakim stopniu), czy nie.

Witchmoth - 15 Luty 2013, 23:36

Mój partner powinien dotrzymywać mi kroku.
karina29 - 7 Marzec 2013, 16:30

Kochać mnie i szanować ;)
olivka - 25 Kwiecień 2013, 00:48

Przylecieć na białym dywanie i byśmy mogli zwiedzać cały świat :0 zapomnieć że o ziemi i fruwać wśród ptaków ...
Witchmoth - 25 Kwiecień 2013, 10:17

No to niedoczekanie twoje :D

Ostatnio doszłam do wniosku, że mój partner powinien mnie rozbawić gdy mówię chore rzeczy, których tak naprawdę nie chcę mówić. Baby są takie skomplikowane... xD

Wampirzyca - 25 Kwiecień 2013, 14:04

olivka napisał/a:
Przylecieć na białym dywanie i byśmy mogli zwiedzać cały świat :0 zapomnieć że o ziemi i fruwać wśród ptaków ...


Przeczytałam przelecieć... g:D>

http://www.youtube.com/watch?v=-kl4hJ4j48s

beny - 5 Wrzesień 2013, 11:11

Zgrabna , lekko okrągła , muuuusi mieć cycki ;D koniecznie :) Ma byc sympatyczna i mieć poczucie humoru. Musi potrafić sie zachować w ażnych sytułacjach i zachować zimną krew ;D
julitka - 13 Wrzesień 2013, 09:56

Być odważny , stanowczy , przystojny , inteligętny i zabawny :)
Ryba - 13 Wrzesień 2013, 19:39

julitka napisał/a:
inteligętny

Maneki - 11 Październik 2013, 17:12

.... nie wzbudzać we mnie podejrzeń, zazdrości. Dawać dowody wierności i zaufania do niego :) Mieć na twarzy promienny uśmiech, gdy wchodzę do pokoju, wyraz seksualnego pożądania mnie czy podniecenia. Interesować się tym, co myślę i czuję. Cieszyć się z każdego spotkania ze mną lub samego patrzenia na mnie. Taka wymagająca jestem :)
Mati~ - 11 Październik 2013, 17:41

Czyli w skrócie. Ma robić wszystko to co Ty chcesz, nawet cząstki własnego życia nie może już wtedy mieć , bo jakby przypadkiem gdzieś się z kumplem jakimś spotkał to już by była awantura. Jednym słowem - pantoflarz!
Maneki - 11 Październik 2013, 17:49

Oczywiście, że może iść z kumplami. Te dowody zaufania służą właśnie takim sytuacjom. Mam zaufanie, więc może iść :)
Mati~ - 11 Październik 2013, 17:57

dobra dobra, i tak Ci nie wierzę :P Już po prostu macie tak we krwi, że wyżywacie się na bogu ducha winnych facetach :mrgreen:
Maneki - 11 Październik 2013, 19:24

Ale jak to wyżywamy się?
Mati~ - 11 Październik 2013, 19:38

Psychicznie rzecz jasna. Zresztą tak sobie głupoty piszę, więc na poważnie tego nie bierz ;)
Magdallena - 11 Październik 2013, 21:01

Akceptować mnie taką jaka jestem, ze wszystkimi moimi problemami.
nellady - 13 Październik 2013, 15:31

Mati~ napisał/a:
Psychicznie rzecz jasna. Zresztą tak sobie głupoty piszę, więc na poważnie tego nie bierz ;)


Eee nawet jakby chciała pantoflarza to co? Każdy lubi co innego:)


Mój ma być męski, zdecydowany, opiekuńczy, mieć poczucie humoru no i brązowe oczy! :mrgreen:

Kimkolwiek - 5 Listopad 2013, 19:59

Mój partner powinien być wierny, inteligentny, mieć poczucie humoru... I po prostu kochać ;)
Andromeda91 - 30 Listopad 2013, 17:05

Hmm, mój wymarzony mężczyzna powinien być: inteligentny, oczytany, romantyczny, wierny, męski, zdecydowany, lubiący sprawiać mi przyjemność małymi rzeczami i kochający zwierzęta, mający pasje, poczucie humoru i dużą ochotę na seks. ;) No, wydaje mi się, że wszystko najważniejsze wymieniłam. :)
Ells - 16 Luty 2014, 16:29

Primero : dla mnie najważniejsza jest wierność i zaangażowanie, segundo: poczucie humoru i pomysłowość. Ja sama nie lubię się nudzić, lubię ruch i śmianie się, a poznałam wielu facetów, którzy oczywiście byli wierni ale nudni i tłumili moje poczucie humoru. A to też jest jednak ważne. I po trzecie musi być moim przyjacielem, trzeba wiedzieć o sobie praktycznie wszystko i dobrze czuć się w swoim towarzystwie, żeby to miało sens. Nie musi mieć kaloryfera ani wyglądać jak ... kurde, nie przychodzi mi na myśl w tej chwili żaden sławny i przystojny ktoś :D Musi po prostu być :)
Isei - 16 Luty 2014, 20:07

ach, to poczucie humoru... można pomyśleć, ze to najważniejsze :mrgreen:
distressed - 21 Luty 2014, 22:44

... napełniać życie światłem.
szinuja1 - 4 Marzec 2014, 23:04

Przyjsc i sie za mnie rozpakowac, bo ja juz na prawde nie daje rady. ...
joedoe - 5 Marzec 2014, 17:33

Powinna byc przede wszystkim inteligentna, reszta schodzi na drugi plan.
olivka - 5 Marzec 2014, 17:42

Jaki rodzaj inteligencji bo jest ich kilka , chyba że wszystkie na raz .Aczkolwiek
to niemożliwe by wszystkie rodzaje inteligencji równocześnie działy . :->

MissSunshine - 5 Marzec 2014, 18:45

Musi sprawić że będę chciała kochać, dbać, troszczyć się, ufać, nieustannie starać się być lepsza, karmić i tulić, że będę chciała być częścią czegoś wspólnego kosztem mojego absolutnego poczucia niezależności, że będę chciała żeby był prawie tylko mój aż inni ludzie uznają że prawdopodobnie nie mam do końca po kolei. Albo że po prostu jestem strasznie zakochana.

<post sponsorowany przez Radiohead>

Chętnych na stanowisko Mr.Right proszę o formowanie się w kolejkę po lewej stronie

joedoe - 5 Marzec 2014, 18:50

Bystrosc umyslu :) Zadawanie wlasciwych pytan, tak jak to uczynilas.
piotr31 - 13 Marzec 2014, 23:39

Może być trochę ładna..., mieć poczucie humoru, inteligentna, wrażliwa, jednak ideałem być nie musi...
Dusiowa - 7 Kwiecień 2014, 16:09

Uwielbiam ciemne oczy, dlatego gdyby takie miał wpatrywałabym się w nie z podwójną radością.
Cenię inteligencję, poczucie humoru, szczerość, troskę. Za to nie zniosę braku wychowania. o.O

diddl.1992 - 15 Kwiecień 2014, 11:01

Dobrze że to żart, bo już chciałam się załamać :P . Facet przede wszystkim powinien być odpowiedzialny, wierny i szczery. Całą resztę da się pewnie zaakceptować :D
alkohol to zło - 16 Kwiecień 2014, 22:12

diddl.1992, a co z poczuciem humoru?
Adik - 17 Kwiecień 2014, 10:30

Kamil, ona już nie odpowie, to tylko konto reklamowe. Ten użytkownik ma ich w sumie pięć...
Faraway - 17 Kwiecień 2014, 19:15

Ja nie mam dużych wymagań. Mój partner powinien umieć pływać, jeździć na łyżwach, skakać na bungee, jeździć na wielbłądzie, żyrafie, mamucie i umieć obsługiwać czołg z II wojny światowej. xD A tak szczerze to "Nie wymagam tego czego sam nie posiadam. Jeśli ktoś powie, że jestem mało inteligenty i gadam często głupoty. To szukam słabo inteligentnej dziewczyny gadającej głupoty itd... Proste, smaczne i możliwe do zrealizowania. :P
Reynevan - 17 Kwiecień 2014, 19:42

Faraway napisał/a:
To szukam słabo inteligentnej

Właśnie miałem wizje jak mówisz kobiecie; "Zawsze szukałem tak słabo inteligentnej osoby jak Ty. Kocham Cie".

Faraway - 17 Kwiecień 2014, 20:00

Reynevan napisał/a:
Faraway napisał/a:
To szukam słabo inteligentnej

Właśnie miałem wizje jak mówisz kobiecie; "Zawsze szukałem tak słabo inteligentnej osoby jak Ty. Kocham Cie".


hahaha, ale śmieszne. A ty powiesz zawsze szukałem tak głupio mądrej dziewczyny jak ty. Kocham cię robaczku :P

Reynevan - 17 Kwiecień 2014, 20:05

Faraway napisał/a:
Kocham cię robaczku

Wzajemnie.

nutella - 1 Sierpień 2014, 15:10

mieć poczucie humoru zbliżone do mojego, być trochę aspołeczny (to skomplikowana kwetsia), trochę dziecinny, cierpliwy, i nie mieć wygórowanych ambicji, powinien mieć dystans do wszystkiego (chyba wszystkiego) , no i żeby mówił wprost a nie owijał w bawełnę, powinien też logicznie myśleć i zwięźle w miarę się wyrażać, zachowując przy tym jednak jakiś szacunek do drugiej osoby, powinniśmy siebie nawzajem szanować, nie powinien mnie traktować jak "głupiej istoty", ale bardziej jak partnera- przyjaciela, pamietajac jednoczesnie, że jestem kobietą. i co bardzo ważne, powinien być inteligentny, ale nie nadęty. powinien posługiwać się subtelnie, ale w czytelny sposób ironią, i nie przesadzać z częstotliwością jej używania.




żartuję :lol: mój partner powinien się ze mną zaprzyjaźnić przede wszystkim.

rafi92 - 1 Sierpień 2014, 20:28

nutella, ojej,ale wymagania :D

nutella napisał/a:
żartuję


Nie kłam :D

nutella - 2 Sierpień 2014, 12:04

:oops:
adasko - 2 Sierpień 2014, 14:00

@nutella ja się z Tobą chcę zaprzyjaźnić :-> Powiedz z jakiego rejonu Polski jesteś?
nutella - 3 Sierpień 2014, 15:52

@ada, kato
Jabollus - 4 Sierpień 2014, 23:20

Naj­trud­niej­sze są pow­ro­ty po swo­je rzeczy… wys­ta­wione w nieładzie i pośpie­chu na ko­rytarz... i ten płochy, pełen emoc­ji głos no­wego par­tne­ra dochodzący zza drzwi... Poza tym praw­dzi­wy fa­cet ze zwykłej ko­biety uczy­ni wspa­niałą kochankę, cu­downą partnerkę, nieudacznik to i z da­my zro­bi je­no nałożnicę...
MissSunshine - 6 Sierpień 2014, 16:48

Jabollus napisał/a:
Poza tym praw­dzi­wy fa­cet ze zwykłej ko­biety uczy­ni wspa­niałą kochankę, cu­downą partnerkę


Ciekawy point, nie powiem.

paryzmoskwa - 6 Sierpień 2014, 17:45

MissSunshine napisał/a:
Jabollus napisał/a:
Poza tym praw­dzi­wy fa­cet ze zwykłej ko­biety uczy­ni wspa­niałą kochankę, cu­downą partnerkę


Ciekawy point, nie powiem.
racja. niech ktoś nieśmiały się wypowie!
littleladypunk - 23 Listopad 2014, 21:49

Wymagam, żeby facet był tolerancyjny. Sama mam dość liberalne poglądy i nie zniosłabym mężczyzny, który jest np. homofobem albo opowiada rasistowskie dowcipy... Powinien lubić zwierzęta. Nie może uważać, że uwłaczają mu obowiązki typu sprzątanie czy pranie - niczyją gosposią nie będę. W ogóle przerost męskiego ego jest odpychający. Miło było by gdybyśmy mieli jakieś wspólne zainteresowania, ale nie jest to warunek konieczny - byleby nie wyśmiewał moich zainteresowań, nie umniejszał ich wagi i nie nazywał pierdołami. Żeby liczyło się dla niego więcej niż seks. Żebyśmy mieli ze sobą o czym rozmawiać i żeby mnie szanował. I fajnie, jeśli umie mnie rozbawić :) Facet, który potrafi mnie rozśmieszyć ma u mnie wielkiego plusa już na wstępie. :)
Adik - 26 Listopad 2014, 10:35

Ponieważ pod powyższym postem littleladypunk wywiązała się dość długa dyskusja o seksie i homoseksualizmie, to wydzielam temat i zapraszam wszystkich pod ten adres do dalszej dyskusji na te tematy: http://forum.niesmialosc.net/viewtopic.php?t=6868

A teraz proszę kontynuować główny wątek ;) .


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group