Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

O nieśmiałości i fobii społecznej - Jak często płaczecie?

tomaszek1983 - 1 Maj 2011, 13:50
Temat postu: Jak często płaczecie?
Jak często płaczecie z powodu swoich problemów w kontaktach z innymi ludźmi? (nieśmiałości, samotności ) Mi to się zdarza kilka razy w tygodniu :cry: Pół biedy, gdy to jest w domu i mogę się spokojnie wyryczeć. Gorzej jak łzy do oczu płyną na ulicy albo w pracy. I zawsze bodziec do płaczu jest jeden: ładna dziewczyna, na którą patrzę i zdaję sobie sprawę, że nigdy z taką nie będę. :cry: Ostatecznie też jestem człowiekiem i chciałbym od czasu do czasu się do kogoś przytulić, powiedzieć o swoich problemach, pocałować się.
ska - 1 Maj 2011, 14:07
Temat postu: Re: Jak często płaczecie?
tomaszek1983 napisał/a:
Jak często płaczecie z powodu swoich problemów w kontaktach z innymi ludźmi? (nieśmiałości, samotności ) Mi to się zdarza kilka razy w tygodniu :cry: Pół biedy, gdy to jest w domu i mogę się spokojnie wyryczeć. Gorzej jak łzy do oczu płyną na ulicy albo w pracy. I zawsze bodziec do płaczu jest jeden: ładna dziewczyna, na którą patrzę i zdaję sobie sprawę, że nigdy z taką nie będę. :cry: Ostatecznie też jestem człowiekiem i chciałbym od czasu do czasu się do kogoś przytulić, powiedzieć o swoich problemach, pocałować się.

:( :* :roll:
a ja już nie płaczę, jestem oziębła i zgorzkniała :|

tomaszek1983 - 1 Maj 2011, 14:30
Temat postu: Re: Jak często płaczecie?
ska napisał/a:

:( :* :roll:
a ja już nie płaczę, jestem oziębła i zgorzkniała :|


Przykro mi. A za buziaka dziękuję. Ty też masz :*

Maneki - 1 Maj 2011, 14:50

To mi przypomniało jak kiedyś stałam na przystanku na Politechnice i nagle ni z tego, ni z owego zaczęły mi łzy lecieć. Miałam wtedy swoje 1000 myśli na sekundę i nie powstrzymałam emocji.
Dobrze, że padał deszcz, mokre policzki nie rzucały się tak innym po oczach.

Bywa, że nadalmi zbiera mi się na płacz głównie przy smętnej muzie. Czasem tego potrzebuję, by uwolnić tą kulę emocji toczącą się w środku. Tylko głowa potem trochę boli :|

tomaszek1983 - 1 Maj 2011, 14:53

Maneki napisał/a:
To mi przypomniało jak kiedyś stałam na przystanku na Politechnice i nagle ni z tego, ni z owego zaczęły mi łzy lecieć. Miałam wtedy swoje 1000 myśli na sekundę i nie powstrzymałam emocji.
Dobrze, że padał deszcz, mokre policzki nie rzucały się tak innym po oczach.
:|


Gorzej jak pogoda ładna. To dopiero ludzie mają przedstawienie :(

spacja - 2 Maj 2011, 18:46

Tomaszku, mi się wydaje że takie częste płakanie to nie jest zwykły smutek z tych powodów co napisałeś. To może być depresja, ja bym poradziła iść do lekarza z tym.

A żeby było do tematu to niezbyt często mi się to zdarza, ale i tak uchodzę za jednego z większych "płaczków" w rodzinie ; )

pozafiołkowa - 2 Maj 2011, 19:14

Do zeszłego roku nie zdarzało mi się płakać w ogóle; od tego czasu czasem w poduszkę ;) I tak muszę się powstrzymywać, żeby czasem nikt w domu nie usłyszał.

Czasem łzy mi napływają do oczu, jak jestem gdzieś poza domem, wtedy taka złość we mnie narasta, że mam ochotę, hm, zrobić coś złego wszystkim dookoła (coś takiego, jak Douglas zrobił w tym filmie http://www.youtube.com/wa...feature=related :evil2: ). Przerażam się wtedy tym, co mi siedzi w głowie :shock: Ale to rzadko mi się zdarza.

tomaszek1983 - 2 Maj 2011, 20:50

spacja napisał/a:
Tomaszku, mi się wydaje że takie częste płakanie to nie jest zwykły smutek z tych powodów co napisałeś. To może być depresja, ja bym poradziła iść do lekarza z tym.

Może być, ja tego nie wykluczam. Trudno, żeby w mojej sytuacji coś się nie przyplątało. U lekarza psychiatry byłem - depresji nie stwierdziła.

pozafiołkowa napisał/a:
Czasem łzy mi napływają do oczu, jak jestem gdzieś poza domem, wtedy taka złość we mnie narasta, że mam ochotę, hm, zrobić coś złego wszystkim dookoła

Ja wolę złość od płaczu i bezsilności. To że mógłbym komuś wyrządzić coś złego powoduje we mnie pozytywne emocje. Mi bliżej do bohatera filmu przez Ciebie wymienionego. Zresztą cały film jest bardzo dobry i bardzo pocieszający :evil2:

pozafiołkowa - 2 Maj 2011, 21:53

tomaszek1983 napisał/a:
Ja wolę złość od płaczu i bezsilności. To że mógłbym komuś wyrządzić coś złego powoduje we mnie pozytywne emocje.
To ja przeciwnie - obawiam się tego, co mogłabym zrobić pod jej wpływem.
tomaszek1983 napisał/a:
Zresztą cały film jest bardzo dobry i bardzo pocieszający :evil2:
Tak, film jest dobry, ale nie powiedziałabym, że pocieszający. Nie chcę zdradzać innym zakończenia, ale happy endu nie było ;)
tomaszek1983 - 2 Maj 2011, 22:05

pozafiołkowa napisał/a:
Tak, film jest dobry, ale nie powiedziałabym, że pocieszający. Nie chcę zdradzać innym zakończenia, ale happy endu nie było ;)


Film jest prawdziwy, pokazuje prawdziwego człowieka, jest naturystyczny. To się może nie podobać.

pozafiołkowa - 2 Maj 2011, 22:16

No tak, pokazuje te ciemne strony ludzkiej natury, ale jak sobie pomyślę, że we wszystkich ludziach drzemią takie instynkty, jak u głównego bohatera i mogłyby kiedyś wyjść na wierzch (u niektórych na pewno tak się dzieje), to robi mi się niezbyt przyjemnie ;) .

Kończymy offtop ;)

twisted - 3 Maj 2011, 11:17

tomaszek1983 napisał/a:

Film jest prawdziwy, pokazuje prawdziwego człowieka, jest naturystyczny. To się może nie podobać.


Jestem przekonany, że kolega miał nieco inne słowo na myśli. :lol:

tomaszek1983 - 3 Maj 2011, 11:19

twisted napisał/a:
Jestem przekonany, że kolega miał nieco inne słowo na myśli. :lol:

Jak też na "n" to mi tylko jedno do głowy przychodzi: NORMALNY :mrgreen:

twisted - 3 Maj 2011, 11:23

Chodzi o to, że przymiotnik "naturystyczny" odnosi się do "naturystów", czyli ludzi uważających, że częste chodzenie na golasa jest zdrowe. ;) A w tym filmie chyba nie ma za wiele golizny? :P
tomaszek1983 - 3 Maj 2011, 11:35

twisted napisał/a:
Chodzi o to, że przymiotnik "naturystyczny" odnosi się do "naturystów", czyli ludzi uważających, że częste chodzenie na golasa jest zdrowe. ;) A w tym filmie chyba nie ma za wiele golizny? :P

Fakt, mój błąd. Nie wiem dlaczego przymiotnik "naturystyczny" potraktowałem jako wyraz bliskoznaczny do wyrazu "naturalny" Mój błąd.

twisted - 3 Maj 2011, 11:49

Odnośnie tematu, to podziwiam fakt, że będąc dwudziestosiedmioletnim mężczyzną, nie wstydzisz się przyznać do czegoś, co w naszej kulturze jest uważane za dość mocne tabu.

Mnie samemu zdarza się płakać (wyłącznie bezgłośnie) przede wszystkim z jednego powodu: rozłąki z ukochaną osobą. Od 4 lat jestem nieszczęśliwie zakochany w tej samej osobie, z którą od kilkunastu miesięcy nie mam już żadnego kontaktu. Tak, wiem, to żałosne. :D

Co prawdy mógłbym się przed tym powstrzymać, ale to tylko pogorszyłoby mój ogólny nastrój, więc pozwalam sobie na te cholerne łzy, by potem mieć spokój. Jeśli chodzi o częstotliwość, to z tym różnie. Ostatnio miałem paromiesięczną przerwę, która zakończyła się wczoraj i zaliczyłem aż trzy płacze w ciągu jednej doby. :mrgreen:

tomaszek1983 - 3 Maj 2011, 11:56

twisted napisał/a:
Odnośnie tematu, to podziwiam fakt, że będąc dwudziestosiedmioletnim mężczyzną, nie wstydzisz się przyznać do czegoś, co w naszej kulturze jest uważane za dość mocne tabu.

A co mi zależy.Nikt mnie z tego powodu nie zabije, najwyżej się pośmiejecie albo mi poubliżacie i nic poza tym. Mi naprawdę nie zależy, ale ciężko jest i chciałem sobie ulżyć. :mrgreen:

twisted napisał/a:
Mnie samemu zdarza się płakać (wyłącznie bezgłośnie) przede wszystkim z jednego powodu: rozłąki z ukochaną osobą. Od 4 lat jestem nieszczęśliwie zakochany w tej samej osobie, z którą od kilkunastu miesięcy nie mam już żadnego kontaktu. Tak, wiem, to żałosne. :D

E tam, żałosne. Poczytaj moje posty i spojrzysz na siebie w innym, lepszym świetle

twisted napisał/a:
Co prawdy mógłbym się przed tym powstrzymać, ale to tylko pogorszyłoby mój ogólny nastrój, więc pozwalam sobie na te cholerne łzy, by potem mieć spokój.

Nie rób tego, bo potem wróci i będzie więcej. To musi zejść, nie masz innego wyjścia. Lepiej po trochu niż potem cała powódź, choć może Ty wolisz inaczej

febs - 3 Maj 2011, 14:01

pozafiołkowa napisał/a:
(coś takiego, jak Douglas zrobił w tym filmie http://www.youtube.com/wa...feature=related :evil2: ).


Swietny film. Swietna scena.

Selina - 2 Czerwiec 2011, 16:02

W zasadzie staram się nie płakać. Ale ostatnio dokładnie kilka dni temu nie wytrzymałam. Rozryczałam się na ulicy :oops:
Staram się nie pokazywać swoich uczuć. Jestem zimna i niedostępna, a przynajmniej sprawiam takie wrażanie.

Miss-Fortune - 3 Czerwiec 2011, 20:31

Niestety, w ostatnim czasie chyba codziennie. Kiedyś miałam wszystko gdzieś i ciągle liczyłam, że "przecież w końcu coś musi się zmienić na lepsze". Tyle, że mam już 22 lata(tak, wiem, emerytką jeszcze nie jestem) i cały, cały czas jestem bardzo samotna i nie mam do kogo buzi otworzyć :(
tomaszek1983 - 4 Czerwiec 2011, 13:10

Miss-Fortune napisał/a:
Kiedyś miałam wszystko gdzieś i ciągle liczyłam, że "przecież w końcu coś musi się zmienić na lepsze". Tyle, że mam już 22 lata(tak, wiem, emerytką jeszcze nie jestem) i cały, cały czas jestem bardzo samotna i nie mam do kogo buzi otworzyć :(


Ty masz dopiero 22 lata, nie już 22 lata :D Ale to nieprawda, że musi się zmienić. Może, ale nie musi, niestety. Nie ma takiej gwarancji. Nasz charakter naszym przeznaczeniem :cry:

jj - 4 Czerwiec 2011, 20:30

Cytat:
Nasz charakter naszym przeznaczeniem :cry:


Charakter tak. Ale może "nieśmiałość" nie tyle jest cechą charakteru, co pewnym nadmiernym zahamowaniem, które dana jednostka jest zmuszona rozpracowywać, by nie utrudniało jej życia.

lost - 5 Czerwiec 2011, 00:18

Mnie się nie zdarza płakać w pełnym tego słowa znaczeniu, ale czasami jak zacznę sobie wypominać co spartaczyłem w życiu to nie mogę powstrzymać łzawienia i natłoku myśli. To gorsze niż płacz, bo trudniej się wyładować. Najgorsza jest myśl, że tak niewiele potrzeba do szczęścia, czasem słowo lub gest, którego i tak nie jestem wstanie wykonać.
tomaszek1983 - 6 Czerwiec 2011, 09:22

jj napisał/a:
Ale może "nieśmiałość" nie tyle jest cechą charakteru, co pewnym nadmiernym zahamowaniem, które dana jednostka jest zmuszona rozpracowywać, by nie utrudniało jej życia.


Daremny trud. Nie można zmienić siebie, chyba, że ktoś inny to zrobi. Musi się dostać do środka, do tej skorupy i tam zrobić porządek. Inaczej klops. Takie jest moje zdanie. A że skorupa szczelnie zamknięta, to jest tak jak jest

wiórka - 6 Czerwiec 2011, 21:39

tomaszek1983 napisał/a:
Daremny trud. Nie można zmienić siebie, chyba, że ktoś inny to zrobi.
:shock:
Julek - 6 Czerwiec 2011, 23:08

wiórka napisał/a:
tomaszek1983 napisał/a:
Daremny trud. Nie można zmienić siebie, chyba, że ktoś inny to zrobi.
:shock:
Akurat twoj podpis raczej potwierdza to zdanie, ktore cytujesz...
wiórka - 6 Czerwiec 2011, 23:27

Julek napisał/a:
Akurat twoj podpis raczej potwierdza to zdanie, ktore cytujesz...

Mój podpis w żaden sposób nie odnosi się do tego, kto i kogo może zmieniać.
Zastanawia mnie natomiast jakie moce mają inni, których nie masz się Ty, pozwalające na wprowadzanie w Tobie zmian?

Maneki - 8 Czerwiec 2011, 10:38

Ostatnio mam małe wypalenie humoru i popłakuję tak bez powodu, tak bezsensownie, tak w duszy. Wystarczy chwila samotności, jakaś smętna muza i płaku - ryku.
Musze zrobić sobie przerwę w życiu, zaszyć się w jakimś szałasie w lesie, z dala od elektryczności i ludzi. Tylko komary, wiórki, dźwiedzie i ja.

tomaszek1983 - 8 Czerwiec 2011, 11:50

Maneki napisał/a:
Musze zrobić sobie przerwę w życiu, zaszyć się w jakimś szałasie w lesie, z dala od elektryczności i ludzi. Tylko komary, wiórki, dźwiedzie i ja.

Też bym tak chciał :|

hyhy - 12 Lipiec 2011, 13:46

Maneki napisał/a:
Musze zrobić sobie przerwę w życiu, zaszyć się w jakimś szałasie w lesie, z dala od elektryczności i ludzi. Tylko komary, wiórki, dźwiedzie i ja.
Ja tak nad morze mam ochotę pojechać, zaszyć się w jakimś pensjonacie, tylko czytać, rysować, obcować z przyrodą i etanolem, i mieć wszystko gdzieś *__*
amaletto - 19 Lipiec 2011, 19:57

Wszyscy by chcieli taką przerwę ;)
a propo płaczu to teraz na szczęscie już rzadziej, ale kiedyś to o jezu...
Jeszcze puszczałam jakąś smutną muzykę i sama się nakręcałam..

nostalgie - 19 Lipiec 2011, 22:53

amaletto napisał/a:
Wszyscy by chcieli taką przerwę ;)


To może warto spróbować? Chociażby na chwilę..uciec od rzeczywistości..odpocząć.. Nawet na weekend... tak żeby sobie "naładować" chociaż trochę "baterię".

amaletto napisał/a:
a propo płaczu to teraz na szczęscie już rzadziej, ale kiedyś to o jezu...
Jeszcze puszczałam jakąś smutną muzykę i sama się nakręcałam..


Przynajmniej nie jestem sama we własnym nakręcaniu się:) I rzeczywiście - kiedyś dźwięk, obraz, słowo potrafił doprowadzać do płaczu (głównie z samotności, bo nieśmiałość mnie zawsze raczej bardziej denerwowała:) ).
Teraz bardziej tęsknie z powodu samotności, niż płaczę. Tak to jest, jak człowiek przywykł do czegoś, a potem nagle tego zabrakło. Mimo to łez coraz mniej - może dlatego, że wiem, że to zawsze kiedyś może się zmienić.

tomaszek1983 - 20 Lipiec 2011, 11:50

nostalgie napisał/a:
To może warto spróbować? Chociażby na chwilę..uciec od rzeczywistości..odpocząć.. Nawet na weekend... tak żeby sobie "naładować" chociaż trochę "baterię".


1.Nie ma za co pojechać.
2.W pracy nie ma urlopu.

nostalgie napisał/a:
Przynajmniej nie jestem sama we własnym nakręcaniu się:) I rzeczywiście - kiedyś dźwięk, obraz, słowo potrafił doprowadzać do płaczu (głównie z samotności, bo nieśmiałość mnie zawsze raczej bardziej denerwowała:) ).
Teraz bardziej tęsknie z powodu samotności, niż płaczę. Tak to jest, jak człowiek przywykł do czegoś, a potem nagle tego zabrakło. Mimo to łez coraz mniej - może dlatego, że wiem, że to zawsze kiedyś może się zmienić.


Czyli masz nadzieję. Ona zawsze zdycha ostatnia :-? Walczę z tym uczuciem, że coś się może zmienić jak tylko mogę.

Estrella - 20 Lipiec 2011, 20:59

Jak na kobietę płaczę wyjątkowo rzadko... zazwyczaj staram sie być twarda a nie miętka....ale dziś nie dałam rady :cry:
amaletto napisał/a:
Jeszcze puszczałam jakąś smutną muzykę i sama się nakręcałam..

O! ja się własnie katuję tym
http://www.youtube.com/watch?v=8eAprKvKttI
:cry:

icedfan - 20 Lipiec 2011, 21:28

ja nie potrafię płakać... juz nie umiem, to normalne umiem się zamartwiać itp ale płakać nie umiem !
spacja - 20 Lipiec 2011, 21:39

a ja już podejrzanie dawno nie płakałam... hmmm... trzeba coś z tym zrobić bo stracę tytuł nadwornego płaczka :P
Selina - 21 Lipiec 2011, 13:55

Ja mam dzisiaj jakiś płaczliwy nastrój. Przez ostatnie trzy godziny przynajmniej z 6 czy 7 razy płakałam. Muszę się ogarnąć, bo za niedługo domownicy wparują :mrgreen: Chyba za dużo złych emocji się we mnie nazbierało, a że dawno nie ryczałam to teraz nie mogę przestać. :roll: 8-)
mada - 21 Lipiec 2011, 14:02

ja tez już dawno nie płakałam, powody do płaczu są, ale łez mi brakuje :/
nostalgie - 21 Lipiec 2011, 14:05

tomaszek1983 napisał/a:
1.Nie ma za co pojechać.
2.W pracy nie ma urlopu.

A że drogo? Zależy jakich się wakacji oczekuje. I nie koniecznie to musi być urlop. Czasem wystarczy kilka godzin. Od czegoś trzeba zacząć.


tomaszek1983 napisał/a:
Czyli masz nadzieję. Ona zawsze zdycha ostatnia :-? Walczę z tym uczuciem, że coś się może zmienić jak tylko mogę.

Tak, chyba już mam. I w moim przypadku była pierwsza, nie ostatnia. Dopiero po ponad roku coś z tym zaczęłam robić - bo mimo wszystko powoli da się zmienić nastawienie do świata (a przynajmniej w moim przypadku tak było). Więc jeszcze wszystko przed Tobą

tomaszek1983 - 22 Lipiec 2011, 14:22

nostalgie napisał/a:
Tak, chyba już mam. I w moim przypadku była pierwsza, nie ostatnia. Dopiero po ponad roku coś z tym zaczęłam robić - bo mimo wszystko powoli da się zmienić nastawienie do świata (a przynajmniej w moim przypadku tak było). Więc jeszcze wszystko przed Tobą

Nie wypominam Ci wieku i tak tego nie odbieraj, ale w Twoim wieku też tak myślałem. Naprawdę :/ Nie wszystkim uda się z tego wyjść

nostalgie - 22 Lipiec 2011, 21:10

tomaszek1983 napisał/a:
Nie wypominam Ci wieku i tak tego nie odbieraj, ale w Twoim wieku też tak myślałem. Naprawdę :/ Nie wszystkim uda się z tego wyjść

Więc może i mi się zmieni. Przynajmniej teraz nawet dobrze jest jak jest. A to co będzie później - zobaczymy ;)

void - 22 Lipiec 2011, 21:31

jako dzieciak byłem bardzo "wrażliwy" i na każde słowo krytyki odpowiadałem płaczem... pod koniec 6stej klasy podstawówki miało miejsce pewne zdarzenie po którym nigdy więcej nie płakałem- chyba już nie umiem
kasia0912 - 22 Lipiec 2011, 22:00

na szczęście bardzo rzadko płaczę chociaż czasami zdarzają się do tego powody;/
Pawel831 - 22 Lipiec 2011, 23:19

A ja na szczęście coraz częściej płaczę. I mam powodu.
Marti - 23 Lipiec 2011, 09:51

Facetowi chyba nie wypada płakać :P

Ja mam problemy na pogrzebach wytrzymać (ostatnio coś często są), ale póki co daję radę się nie popłakać.Life hurts.

to_tylko_ja - 23 Lipiec 2011, 10:52

ja płakałam zawsze bardzo często ale przez ostatnie kilka lat coś się zmieniło bo nawet wtedy kiedy płaczę czuję się jakbym nie płakała to znaczy nie mogę się wypłakać tak z serca poprostu nie czuję tego i tak samo jest wtedy kiedy się śmieje, całe życie byłam bardzo wrażliwa i nieśmiała więc pewnie to jest jakaś reakcja obronna może już jestem pozbawiona wszelkich emocji...
Beasza - 23 Lipiec 2011, 18:15

Czesto placze zwlaszcza w nocy gdy jestem sama:-) to jest cos jakby takie katarsis,oczyszam dusze zebym miala wiecej sily na nastepny dzien zeby zmierzyc sie z tym zyciem...
Shadowside - 23 Lipiec 2011, 20:46

Ostatnio często. Jest to dla mnie jedyna skuteczna forma wyrzucenia z siebie bólu. Oczyszcza mnie na chwilę chociaż bym mógł dalej funkcjonować.
amaletto - 23 Lipiec 2011, 23:28

nostalgie napisał/a:
To może warto spróbować? Chociażby na chwilę..uciec od rzeczywistości..odpocząć.. Nawet na weekend... tak żeby sobie "naładować" chociaż trochę "baterię".


tak, ale nawet, gdybym , załóżmy zrobiła coś takiego to nie umiem się tak "wyłączyć"... jak mam jakiś problem myślę o nim bezustannie, póki się nie rozwiąże.

Maneki - 24 Lipiec 2011, 00:41

Teraz siedzę i ryczę .................. ale to przez ten film, przez tą scenę. Ja to jednak ciepłe kluchy jestem :-?
tomaszek1983 - 24 Lipiec 2011, 11:14

amaletto napisał/a:
tak, ale nawet, gdybym , załóżmy zrobiła coś takiego to nie umiem się tak "wyłączyć"... jak mam jakiś problem myślę o nim bezustannie, póki się nie rozwiąże.

Jak mnie to dobija, mam dokładnie to samo. Jak jest problem to zajmuje mi od razu cały łeb i nie daje normalnie funkcjonować. Nigdy sobie z tym w życiu nie poradziłem :cry:

hyhy - 25 Lipiec 2011, 14:03

tomaszek1983 napisał/a:
amaletto napisał/a:
tak, ale nawet, gdybym , załóżmy zrobiła coś takiego to nie umiem się tak "wyłączyć"... jak mam jakiś problem myślę o nim bezustannie, póki się nie rozwiąże.

Jak mnie to dobija, mam dokładnie to samo. Jak jest problem to zajmuje mi od razu cały łeb i nie daje normalnie funkcjonować.
Też to mam. Dużo spraw przez to zawaliłam, niestety. I w nauce i w kontaktach z innymi.
SaMoTnIcA - 25 Lipiec 2011, 14:36

Prawie codziennie płacze,bo wszystko wyprowadza mnie z równowagi.
Wczoraj na przykład przepłakałam pół dnia jak to mi źle w życiu :cry:

elo_breko - 25 Lipiec 2011, 15:01

zawsze placze w trakcie obierania cebuli
cheaterenator - 28 Lipiec 2011, 10:26

Oj, zdarza mi się to ostatnio nader często :( . Zwykle wieczorami, siedząc samemu w domu chciałbym móc się do kogoś odezwać, a nie mam do kogo i wtedy już nie daję rady.
A jak jeszcze sobie czasami pooglądam w internecie, jak ludzie się spotykają, tworzą coś razem, rozmawiają, albo się po prostu wygłupiają, to wtedy mam po prostu tak dość swojego życia, że płakał bym nonstop :( .

uciekinierka - 28 Lipiec 2011, 21:34

Kiedyś płakałam niemal codziennie...
Teraz jest lepiej. Chociaż gdy nazbiera się we mnie nadmiar emocji, to mogę płakać przez kilka godzin, aż już nie mam siły na więcej :)
Jest to mój niezawodny (i chyba jedyny) sposób na rozładowanie wewnętrznego napięcia.

wiórka - 21 Sierpień 2011, 19:25

A ja ostatnio płaczę bardzo często, ale nie tak sobie wieczorem w poduszkę, ale raczej w ciągu dnia. Każda głupotka jest w stanie wywołać we mnie płacz. I często nie są to nawet rzeczy, którymi się jakoś bardzo przejmuję, ale zupełne drobiazgi.
Zastanawia mnie, co może za to odpowiadać. Nigdy wcześniej nie byłam płaczliwa, a tu nagle zaczęłam być.
No i może ktoś wie, jak można sobie z takimi nieproszonymi łzami poradzić, żeby nie zaczynać płakać przy ludziach z byle głupoty(i nie powodować tym samym, że myślą, że mi zrobili jakąś dużą przykrość).

spacja - 22 Sierpień 2011, 12:43

czasami mam podobnie Wiórko. z byle powodu i wbrew mojej woli zbiera mi się na płacz. ale nie mam tego cały czas, są tylko takie okresy, ostatnio na szczęście bardzo rzadkie. nie znam na to dobrej metody. jak czuję że grozi mi ze zaraz zrobię z siebie widowisko to przestaję rozmawiać lub odchodzę żeby to spokojnie przeczekać. ewentualnie pochlipać jak nikt nie widzi ;P
timidez - 2 Wrzesień 2011, 00:11

Może nie tyle płaczę, co się smucę raz na jakiś czas :| Jednak generalnie staram się być raczej pozytywnie nastawionym do życia, bo co mi da biadolenie nad swoim życiem?

Pamiętam w podstawówce to się potrafiłem o byle pierdołe poryczeć, w gimnazjum mi przeszło, trza było być twardym :646:

oscura - 2 Wrzesień 2011, 19:35

całe przedszkole i podstawówkę spędziłam na płakaniu - tak, że nauczycielka czasem miała mnie dość. a teraz? nie pamiętam - ostatnio może rok temu?
staram się nie płakać, bo mimo że jestem samotna to dookoła mnie wciąż są ludzie i chyba boję się co o mnie pomyślą jak tak nagle rozryczę się z byle powodu.

tomaszek1983 - 3 Wrzesień 2011, 06:54

timidez napisał/a:
Może nie tyle płaczę, co się smucę raz na jakiś czas :|

Czyli potrafisz, i życzę Ci, żeby się nie pogorszyło.

Niare - 11 Wrzesień 2011, 05:37

Miałam napisać "co najmniej raz na miesiąc", ale zważywszy na mój problem z hormonami, wahania nastrojów zdarzają mi się rzadziej. :-?

Czasem długo nic, czasem co tydzień lub - rzadko - codziennie. Zależy gdzie i co się dzieje.
Z powodu tego, że nie mam przyjaciół, tylko znajomych, że nikt mnie nie odwiedza, ani sam nie zagada, z powodu studiów, żałosności mojej osoby, strachu przed przyszłością, z powodu przykrych wspomnień, przewidywań albo nawet wymyślonych historii "co by było gdyby".

pamela101 - 25 Wrzesień 2011, 16:41

Chyba nigdy nie zdarzyło mi się płakać z powodu tego, że nie mam kolegów i nikt mnie nie lubi. Raz tylko co już kiedyś opisałam na forum szlochałam z powodu złośliwości wychowawczyni. Ale tak generalnie to nie miałam jakichś ataków płaczu, zdarzyła mi się raz depresja, ale to był po prostu trdny okres dla mnie i nieśmiałość nie miała wtedy wielkiego znaczenia.
anonimowy - 26 Wrzesień 2011, 16:36

Ostatnio tak rozmyślam nad wszystkim co mogłem zrobić, a nie zrobiłem i o swojej przyszłości to smutno mi się robi, ale do depresji to dużo brakuje - przyzwyczaiłem się już do swojej samotności. :/
http://www.youtube.com/wa...feature=related Nastrojowa muzyka

nousmiaua - 26 Wrzesień 2011, 17:49

Chyba nigdy nie miałam żadnego większego powodu do płaczu niż problemy szkolne z rówieśnikami i ogólnie z rówieśnikami.
Teraz uśmiecham się,wspominając tamte łzy,które przelewałam z tego powodu niemal codziennie. Odkąd skończyłam ogólniak,mam już to za sobą. Popłakać mi się zdarzy,ale raczej traktuję to jako swego rodzaju oczyszczenie i rozładowanie emocji. Mam nadzieję,że studia nie staną się już powodem kolejnych problemów z ludźmi.

arkham - 27 Wrzesień 2011, 00:38

Ja natomiast nie potrafię płakać z żalu nad sobą, wzruszam się jedynie na melodramatach. Dla tych, którzy chcą sobie zafundować sesję z chusteczkami polecam film Moment To Remember. Zawsze to jakaś odmiana od użalania się nad sobą :P
Aleksanderka - 26 Grudzień 2011, 22:35

Zdarza się, że płaczę codziennie. Ostatnio tylko w weekendy, bo jestem wtedy sama. Nie płaczę przy innych, chyba że jest to silniejsze ode mnie. Płaczę nad sobą, swoim życiem i nad niewykorzystanymi szansami. Na co? Na to żeby moje życie troszkę inaczej wyglądało. No cóż...:(
mądry bakłażan - 26 Grudzień 2011, 22:54

Aleksanderka napisał/a:
Na co? Na to żeby moje życie troszkę inaczej wyglądało.


i co pomaga? jesli tak to tez moze zaczne korzystac z tej metody

Pawel831 - 26 Grudzień 2011, 23:49

Aleksanderka napisał/a:
darza się, że płaczę codziennie. Ostatnio tylko w weekendy, bo jestem wtedy sama. Nie płaczę przy innych, chyba że jest to silniejsze ode mnie. Płaczę nad sobą, swoim życiem i nad niewykorzystanymi szansami. Na co? Na to żeby moje życie troszkę inaczej wyglądało. No cóż...:(

Ja jak jestem bardzo smutny to robię podobnie jak Ty. Dopiero od jakichś 4 lat się na to odważyłem. Wcześniej udawałem twardego. Na nic się to nie zdało. Bycie twardym w niczym mi nie pomogło.

mądry bakłażan napisał/a:
i co pomaga?

Mi na pewno nie szkodzi. Daje więcej dobrego niż złego.

Aleksanderka - 26 Grudzień 2011, 23:59

mądry bakłażan napisał/a:
Aleksanderka napisał/a:
Na co? Na to żeby moje życie troszkę inaczej wyglądało.


i co pomaga? jesli tak to tez moze zaczne korzystac z tej metody


Na jakiś czas tak. Wypłakuję z siebie to wszystko, co nagromadziło się we mnie przez cały tydzień. Płaczę 1-2h, później czuję siłę przez jakis czas.

eluszka86 - 12 Styczeń 2012, 23:01

A ja lubię sobie popłakać do poduszki, tak żeby nikt nie widział, nikt nie słyszał. Kiedyś często mi się to zdarzało. Teraz jest troszkę lepiej. Może dlatego, że stwierdziłam, że muszę się pogodzić z tym, czego nie mogę zmienić :( ... ale są dni, że już nie wytrzymuje. Czasami chciałabym zasnąć i się nie obudzić :/
Charlie - 13 Styczeń 2012, 00:31

Ja jestem dość specyficzną osobą, bowiem jestem dość zamknięty w sobie. Wszystko przez naprawdę długi czas gotuje się we mnie, mimo tego że mam kilka bliskich osób którym mogę się wygadać i na których mogę polegać. Bardzo rzadko się otwieram, ale jeżeli już to zrobię to wtedy potrafię przez dobrze kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut płakać. Wiem że niektórym może wydawać się to głupie, ale taki już jestem i prawdę powiedziawszy to nie chcę tego zmieniać.
sceptic - 14 Styczeń 2012, 13:22

Przyznam się. Facet; 150 w przysiadzie, 160 na suwnicy. Płacze często. Sam w mieszkaniu, jak kładę się spać. Rano przed wyjściem i wbiciem się w krawat.

Uff.

Nirvana - 14 Styczeń 2012, 13:50

Ja myślę,że płacz nie jest żadną ujmą ,ani słabością, pod warunkiem,że się człowiek nie ślimaczy jak beksa typowa. Oczyszczenie orgaznizmu jest jak najbardziej wskazane a i duszy to pomaga. Przez ostatnie 10 lat płakałam i wynikało to z samotności oraz walki o swoją rodzinę,swoje poglądy i szacunek do samej siebie..
Teraz, gdy odzyskałam "wolność", nadal mam trudne dni i potrzebuję czasem wyryczeć się tak porządnie. Jednak teraz, to normalne zachowanie.
Bo pamiętajmy że: "Łzy nie są oznaką słabości,ale dowodem, źe serce nie wyschło".

Karazin - 14 Styczeń 2012, 15:42

eh już nie pamiętam kiedy ostatnio płakałem :/ , chyba nigdy nie licząc tego jak bylem niemowlakiem :|
Marti - 14 Styczeń 2012, 23:53

Cytat:
eh już nie pamiętam kiedy ostatnio płakałem :/ , chyba nigdy nie licząc tego jak bylem niemowlakiem :|

W dzieciństwie jak ojciec Cię bił :/

Karazin - 15 Styczeń 2012, 00:36

Marti napisał/a:
W dzieciństwie jak ojciec Cię bił :/

ej no bez takich , co ja ci takiego zrobiłem ze lecisz z takim tekstem ?

Marti - 15 Styczeń 2012, 00:40

Oj nic...
ktojestem - 15 Styczeń 2012, 10:01

Cholera, coś mi do oka wpadło...
michalk - 15 Styczeń 2012, 10:17

Nie pamiętam kiedy ostatni raz płakałem tak "w pełni", ale muszę przyznać, że często zdarza mi się uronić łzę np. oglądając wzruszający moment w filmie, jakiś program o ludzkich cierpieniach, chorych dzieciach...
Maneki - 15 Styczeń 2012, 23:40

.... prawie codziennie mniej więcej w porze snu.
ja99 - 16 Styczeń 2012, 22:39

Ja bym się przyznał do płaczu, ale mi głupio bo przecież prawdziwy facet nie płacze
Nirvana - 16 Styczeń 2012, 23:41

Ja dziś płaczę, teraz..jest mi źle..bardzo źle..
Charlie - 17 Styczeń 2012, 19:09

Nirvana - bardzo dobrze Cię rozumiem. Bo mnie jakoś dzisiaj wzięło na zamulanie. . . Ehhh,.... Właściwie to nie wiem co mi konkretnie jest, ale jakoś tak stłumiony jestem i chce mi się płakać. Najgorsze jest to że nie jestem w stanie poprawić sobie tego humoru, bo nie wiem co mi konkretnie jest. Czyli taka jakby Syzyfowa praca. . . . ;( Mam jednak nadzieje że jak jutro rano się obudzę to będzie już wszystko w porządku.
Selina - 21 Styczeń 2012, 14:12

Ostatnio często mam ochotę się wyryczeć, ale póki co skutecznie się powstrzymuję. Ciekawe jak długo? :roll:
Ingo - 21 Styczeń 2012, 14:29

Tylko przy jakimś wzruszającym filmie, książce.
Poza tym, nie zdarza mi się.

Nathicana - 21 Styczeń 2012, 19:51

Aleksanderka napisał/a:
Płaczę nad sobą, swoim życiem i nad niewykorzystanymi szansam
Dokładnie ja tak samo :< jak jestem sama w domu.. nieśmiałość zabiera mi życie ;/ tyle by się chciało zrobić ale nie ma z kim ;/
Zyta - 3 Luty 2012, 15:08

Oj dawno nie płakałam....... Mam nadzieję, że prędko do tego nie dojdzie :)
don pedro - 7 Luty 2012, 13:50

Ja czasem płaczę jak za dużo wypiję, wtedy nie umiem zapanować nad negatywnymi emocjami.
silentgirl - 8 Luty 2012, 22:57

Ja czasami płaczę w nocy, zaczynam rozmyślać, zwjam się w kulkę i się rozklejam :-(
pepe - 14 Luty 2012, 21:10

Mnie wczoraj wzieło. Najpierw długo płakałam, a potem przyszła złość, miałam ochotę coś rozwalić. Ostatnio zdarza mi się coraz częściej, kiedyś płakałam tylko nad książką lub filmem (a i to niedużo i musiało być coś naprawdę wzruszającego). Teraz takie depresyjki zdarzają mi się raz na kilka dni i już nad tym nie panuję. Najgorsze jest poczucie bezsilności.
misiaczek - 14 Luty 2012, 22:03

Moze za duzo anaboli bierzesz. Agresja, zmiany nastroju i stany depresyjne moga byc efektami ubocznymi zazywania tych srodkow.
pepe - 14 Luty 2012, 22:32

Nie biorę nic, wogóle.
monya - 19 Luty 2012, 23:54

Ja najczęściej płaczę, gdy jestem sama. A powody tego mogą być różne : żal do całego świata (a zwłaszcza do siebie), niepowodzenie w życiu, osamotnienie, niezrozumienie i odrzucenie. :cry:
Tomas1234 - 20 Luty 2012, 01:26

Czesto widze sie z jedna dziewczyna. Widze ze jej sie podobam i ona mi sie tez bardzo podoba. Chcialbym z nia byc, widze ze jest troche samotna, chcialbym dac jej powod zeby nie byla. Ale jak przychodzi do tego ze ze soba gadamy to nagle uruchamia sie we mnie tysiac blokad. Staje sie jakis malomowny i spinam sie. Zachowuje sie jakby wogole mnie nie interesowala, a w glebi duszy bardzo mnie do niej ciagnie. Zawsze jak sie pozegnamy to totalnie sie doluje, bo wyszlo jak zawsze, czyli nic. Jestem zly na siebie. Wyladowuje sie na doslownie na wszystkim co mi stanie na drodze. Zaczelo mnie ciagnac do zyletki. Pocialem sobie noge, w takim miejscu w ktorym nie widac. Coraz gorzej dogaduje sie z innymi ludzmi. Nie potrafie juz luzno pogadac z prawie nikim. Najgorsze jest to ze ja nigdy taki nie bylem. Zawsze bylem raczej dusza towazystwa. Wiem ze musi to byc jakas fobia, moze spoleczna. To powoduje ze jest ze mna jak jest. Szukam ciagle kontaktu z moja byla, ktora mnie zdradzila z kumplem z ktorym teraz ma dziecko. Zwierzalem jej sie czasami jak mialem dola i ona mi tak samo, ale od pewnego czasu przestala chciec miec ze mna jakis kontakt. Totalnie nie pasuje do tego swiata. Ale nie chce sie poddac i umrzec nie pozostawiajac po sobie niczego, oprocz lez kilu osob
Kasztanowa - 20 Luty 2012, 19:47

Od tygodnia codziennie ...
Achelois - 21 Luty 2012, 08:45

Tomas1234,

Twoja historia mnie zasmuciła, chciałabym wskazać coś pozytywnego co zauważyłam, ta dziewczyna, która się Tobie podoba - może po prostu napisz do niej... list wyrażając swoje uczucia :)

Ja np. do tej pory piszę listy nawet do mojego chłopaka, szczególnie o tym jak się czuję w niektórych sytuacjach, to bardzo pomaga, bo nie chowam w sobie niczego jednocześnie on po przeczytaniu podchodzi sam do mnie i dziękuje że mu napisałam.

Możecie się śmiać, ale ja sobie tak radzę ze łzami również. Gdybym dłużej chowała w sobie negatywne emocje, tym bardziej pogrążałabym się i wpadała w czarną dziurę. Jeszcze bardziej bym się zagubiła, i jak sobie wyobrażę taki stan, to nie życzę nikomu takiej beznadziejności.

POWODZENIA
Anna

margalotta - 21 Luty 2012, 16:33

Kasztanowa napisał/a:
Od tygodnia codziennie ...


Mnie się "tylko" zbiera na płacz. Teraz też mi się chciało, ale włączyłam sobie ulubione radio i jakoś przeszło. Muzyka koi nerwy :roll:

Juka - 21 Luty 2012, 17:12

Im starsza jestem, tym częściej sobie pozwalam i bardzo się z tego powodu cieszę. Lepsze to niż duszenie gula w gardle, szczególnie przy mojej wrażliwości.

Karazin napisał/a:
Marti napisał/a:
W dzieciństwie jak ojciec Cię bił :/

ej no bez takich , co ja ci takiego zrobiłem ze lecisz z takim tekstem ?

Wybacz mu, Karazin. To tylko nieodparte pragnienie chlapania ozorem po próżnicy :)

Tomas1234 - 22 Luty 2012, 00:17

Dzieki za rade :*
Tez kiedys pisalem listy do dziewczyny i mila sprawa jezeli jest jakas pozytywna reakcja z drugiej strony.

saueira - 12 Marzec 2012, 21:11
Temat postu: Re: Jak często płaczecie?
tomaszek1983 napisał/a:
Jak często płaczecie z powodu swoich problemów w kontaktach z innymi ludźmi?


Kiedyś dosyć często, jak byłam nastolatką to zdarzało się że nawet kilka razy w tygodniu.

Teraz nie płacze bo to i tak nic nie daje, więc nie ma sensu tracić na to czasu :D

A tak poważnie... dawno nie płakałam z powodów związanych z nieśmiałością i problemów z kontaktami z ludźmi, jedynie z innym powodów zdarzało się uronić jakąś łzę.

Shadya - 22 Kwiecień 2012, 23:49

Często, bo najpierw rzucił mnie facet, w którym byłam zakochana. Minęło mi po jakimś czasie(kilka miesięcy). Spotkałam innego faceta. Ale potem dowiedziałam się, że przyjaciółka mnie zdradziła z tym wcześniejszym, potem się wyprowadziła (mieszkałyśmy razem). Zostałam zupełnie sama, załamana,musiałam płacić dwukrotnie wyższy czynsz, a o podwyżce w pracy nie było mowy. Na dodatek mój facet mieszka daleko ode mnie. Teraz już nie płaczę codziennie, przyzwyczaiłam się chyba do tego wszystkiego. Najgorsze jest jednak to, że straciłam zupełnie pewość siebie,unikam ludzi, czerwienie się bez powodu, czuję się niezręcznie w normalnych sytuacjach życiowych. Dopadają mnie myśli, że jestem beznadziejna, gorsza:/ Wiem, że tak nie jest, ale to wszystko co się wydarzyło chyba to spowodowało. Najgoesze jest to czerwienienie, tak się tego wstydzę, że wolę unikać spotkań z innymi. Jednocześnie jestem bardzo samotna i brak mi kontaktu z ludzmi... Przepraszam, że sie rozpisałam, miało być o płaczu..:p
lost - 25 Kwiecień 2012, 21:33

Dziś pierwszy raz w tym roku, miejmy nadzieję, że ostatni :567:
Paweł6 - 28 Kwiecień 2012, 00:33

Shadya napisał/a:
Często, bo najpierw rzucił mnie facet, w którym byłam zakochana. Minęło mi po jakimś czasie(kilka miesięcy). Spotkałam innego faceta. Ale potem dowiedziałam się, że przyjaciółka mnie zdradziła z tym wcześniejszym, potem się wyprowadziła (mieszkałyśmy razem). Zostałam zupełnie sama, załamana,musiałam płacić dwukrotnie wyższy czynsz, a o podwyżce w pracy nie było mowy. Na dodatek mój facet mieszka daleko ode mnie. Teraz już nie płaczę codziennie, przyzwyczaiłam się chyba do tego wszystkiego. Najgorsze jest jednak to, że straciłam zupełnie pewość siebie,unikam ludzi, czerwienie się bez powodu, czuję się niezręcznie w normalnych sytuacjach życiowych. Dopadają mnie myśli, że jestem beznadziejna, gorsza:/ Wiem, że tak nie jest, ale to wszystko co się wydarzyło chyba to spowodowało. Najgoesze jest to czerwienienie, tak się tego wstydzę, że wolę unikać spotkań z innymi. Jednocześnie jestem bardzo samotna i brak mi kontaktu z ludzmi... Przepraszam, że sie rozpisałam, miało być o płaczu..:p


No sytuacja nieciekawa....odchodzi chłopak i przyjaciółka.....nieźle
nikt nie jest beznadziejny to na szczęście (i nieszczęście) zapis w naszej podświadomości
Powodzenia w jego kasowaniu

Ja ostatnio bardzo dużo płakałem ale związane to było/jest z sytuacją życiową, z powodu fobii społecznej też zdarza mi się płakać nawet Płacz jest u mnie Przyczyną lęku . Boje się że się porycze (czytałem że jest to jeden z lęków przy fobii społecznej)

alkohol to zło - 28 Kwiecień 2012, 11:31

Śmiesznie to wygląda jak chłopak pisze, że płacze. Ja za czasów moich przygód alkoholowych kilka razy napisałem, że popłakałem się z powodu jakiegoś tam nagłego poalkoholowego doła, ale rano starałem się usuwać (to były dobre czasy, bezstresowe). Po prostu to jest takie nienaturalne (taka moja opinia). I nie słuchajcie kobiet, które mówią: "facet musi sobie czasami popłakać". Jedna tak powie, a 100 wyśmieje (może 80% z nich za plecami, ale wyśmieje).
Shadya - 30 Kwiecień 2012, 23:01

Hmmmmm faktycznie to troche nie meskie plakac. Chodzi mi oczywiscie o placz publiczny. Troche glupio, gdyby facet plakal, gdyby np ktos powiedział mu cos niemilego itp.. Uwazam, ze nie mozna sie nad soba uzalac. Kiedy mialm niefajny czas w swoim zyciu i czesto plakalam, to zawsze powtarzam sobie, ze musze wziasc sie w garsc.
ShySe - 30 Kwiecień 2012, 23:13

Shadya napisał/a:
Uwazam, ze nie mozna sie nad soba uzalac. Kiedy mialm niefajny czas w swoim zyciu i czesto plakalam, to zawsze powtarzam sobie, ze musze wziasc sie w garsc.

I pomagało?

ShySe

Paweł6 - 1 Maj 2012, 20:36

Shadya napisał/a:
Hmmmmm faktycznie to troche nie meskie plakac. Chodzi mi oczywiscie o placz publiczny. Troche glupio, gdyby facet plakal, gdyby np ktos powiedział mu cos niemilego itp.. Uwazam, ze nie mozna sie nad soba uzalac. Kiedy mialm niefajny czas w swoim zyciu i czesto plakalam, to zawsze powtarzam sobie, ze musze wziasc sie w garsc.


Chodzi mi oczywiście o płacz nie publiczny heh ;) tylko jak pisałem z powodu fobii społecznej. Myśle sobie że facet z fobią społeczną nie raz się we własnych 4 ścianach popłacze , hmmmm

Bo jak się łzy cisną do oczu i kapie po brodzie to definiujemy jako płacz tak? ;)
Ja w każdym razie czasem tak mam. Płaczu publicznego się tylko boje aczkolwiek pojawił się u mnie płacz publiczny jeden raz w szkole podstawowej a drugi (łzawienie) na uczelni (niewiem nawet czy ktoś to widział)

facet beksa to faktycznie porażka ale co zrobić czasami kończy się nam wytrzymałość...
Pozdrawiam

polish student - 1 Maj 2012, 20:54

etykietkuje sie wszystko fobia spoleczna, co wiaze sie z robieniem sobie na zlosc przy ludziach. przyjmuje sie wtedy jednoczesnie role ofiary i swojego bylego oprawcy, mimo ze w tlumie go nie ma. tez sie zastanawiam jak z tego wyjsc. na razie nie wynaleziono niczego ponad psychotropy. a lez mi brakuje. uwazam, ze to slabe plakac ze swojego powodu. gorzej, bo zamienia sie to u mnie w agresje.
Shadya - 5 Maj 2012, 19:06

ShySe napisał/a:
Shadya napisał/a:
Uwazam, ze nie mozna sie nad soba uzalac. Kiedy mialm niefajny czas w swoim zyciu i czesto plakalam, to zawsze powtarzam sobie, ze musze wziasc sie w garsc.

I pomagało?

ShySe


Tak, pomagało:) Wy musicie byc wrazliwi chyba bardzo swoja drogą..

beznadziejny94 - 13 Maj 2012, 15:22

kiedyś często, teraz mniej, ale gdy problemy dadzą o sobie przypomnieć to często
ona88 - 23 Maj 2012, 19:41

Odkąd nie pracuję w biurze rachunkowym to wcale :D
Morella - 17 Październik 2012, 21:51

Niestety, dość często. Jak dla mnie za często. Czasem wpadam w taką fazę, że zaczynam się użalać nad sobą i łzy mi same lecą. Podczas rozmów z moim prawie byłym facetem też mi się często zdarzało. Emocje ze mnie wychodziły i nie potrafiłam mówić o uczuciach i tego co chcę/nie chcę bez płaczu. Ostatnio mam od tego przerwę i oby jak najdłużej
alutka222 - 2 Listopad 2012, 20:30

Ja tez mam podobnie (od mojego ostatniego placzu mineło 5 dni ) od czasu do czasu mam tez krople lez ktore naplywaja gdy tylko pomysle o samotnosci...smutek tez dopada mnie w szkole ale bardziej to smutek z odrobina wcieklosci ale nauczylam sie z tym radzic po prostu prubuje sie zajac tym co lubie np czytaniem
kompowiec2 - 15 Listopad 2012, 21:23

Najwięcej płakałem z powodu toksycznej matki - to ona stanowiła główne źródło mojego pesymizmu i niezaradności (paradoksalnie ona ma to samo...) Teraz po prostu staram się jak najmniej spędzać z nią czasu i zbyt dużo nie mówić (o awanturę nietrudno) i to pomogło ;)

A teraz czasami trafi się moment użalania nad sobą. Jednak szybko to mija, zważywszy na to że ostatnio stosuję metodę Benjamina Franklina która może pomoże w staniu się innym człowiekiem... dopiero pierwszy tydzień, a efekt już mnie zadziwił. Cytat z książki w której to znalazłem:

Cytat:
Ułożył listę 13 "cnót" które uważał za ważne i niezbędne: Były to umiejętności które chciał opanować. Każdej z nich poświęcał tydzień ćwiczeń. W ciągu 13 tygodni przeszedł całą listę i powtórzył ją czterokrotnie w ciągu roku.

Oryginał:

1. Umiar
2. Milczenie
3. Ład
4. Postanowienie
5. Oszczędność
6. Pracowitość
7. Szczerość
8. Sprawiedliwość
9. Powściągliwość
10.Czystość
11.Spokój
12.Surowość cielesna
13. Pokora

szinuja1 - 16 Listopad 2012, 01:04

Jak sie cos w koncu nie ruszy, to chyba wroce tu za jakis czas napisac ze czesto, no kuzwa mac , ile mozna?
barikello - 6 Grudzień 2012, 22:13

tomaszek1983 napisał/a:
Jak często płaczecie z powodu swoich problemów w kontaktach z innymi ludźmi? (nieśmiałości, samotności )


Kiedyś zdarzało się to częściej, ale rozczarowania ludźmi zrobiły swoje. Nie będę płakał z powodu kogoś, kto na to nie zasługuje :| Zresztą... chłopakowi nie wypada ryczeć codziennie. :D

Czasami się to jeszcze zdarzy, przy napływie negatywnych emocji, gdy zacznę za dużo myśleć o złej przeszłości. Ale na szczęście takie przypadki są sporadyczne.

Nekaa - 6 Grudzień 2012, 22:25

non stop, nawet teraz na końcu Kewina łezka była hehe ja beksulka
Yamette - 6 Grudzień 2012, 22:52

Jeszcze nigdy nie płakałem nad swoją beznadziejnością. Ale swego czasu miałem bardzo pokaźną paletę uczuć i potrafiłem płakać ze wzruszenia nawet podczas najśmieszniejszej komedii gdy tylko pojawiała się np. scena śmierci bohatera, której towarzyszył melancholijny utwór na skrzypcach lub smutne plumkanie na pianinie :D

Niestety depresja zabiła we mnie to wszystko... a brakuje mi tego, bo to było tak cholernie naturalne...

fis - 7 Grudzień 2012, 19:13

Czesto - uczuciowy jestem, "głeboka" empatia...
Moorefoxgloves - 15 Marzec 2013, 23:41

przynajmniej z 2 razy w tygodniu, nie potrafię tego pohamować. Moje współlokatorki oczywiście wypytują mnie co się stało, pocieszają mnie na siłę, wtedy jest jeszcze gorzej.
Jeżyk - 16 Marzec 2013, 06:40

Dawniej dość często mi się to zdarzało,ale teraz prawie wcale.
eluszka86 - 16 Marzec 2013, 14:42

ja też dawniej bardzo często ...
...ale dzisiaj znowu to wróciło :(

pawel1992 - 16 Marzec 2013, 17:40

W ogóle nie płaczę
Witchmoth - 21 Marzec 2013, 18:40

Kiedyś w ogóle, noo może raz na jakieś 3 lata jeśli ktoś mi zrobił jakąś wielką przykrość, ale to było baaaardzo rzadko. Natomiast w tym roku ryczałam (bo inaczej tego nazwać nie można) już trzy razy, w tym raz na Sylwestrze. Akurat trafiło w słabszy okres w życiu i nerwy puściły. A płakałam jak zwykle przez ludzi lub smutne wspomnienia.
aida - 2 Kwiecień 2013, 20:13

Czasami mi się zdarzało płakać z powodu samotności, chociaż dobrze wiedziałam, że takie jest moje przeznaczenie, samotnie iść przez życie, ale musiałam zadawać pytania dlaczego ja? Dlaczego Bóg na to pozwala. Cierpienie, masochizm, udręka. Jak wiele jeszcze będę musiała znieść. Czasami zdarza się przy słuchaniu smutnej muzyki, jakiś scen z filmów, wzruszają mnie niektóre sceny, empatię mam, wyobrażam sobie co mogą czuć bohaterzy, mają wiele uczuć, wyobrażam sobie co musi czuć artysta aby tworzyć muzykę lub sztukę, muszą to być różnorodne uczucia, żeby powstawały takie utwory, gdzieś przeczytałam w horoskopie, że mam talenty artystyczne.
ninja - 2 Kwiecień 2013, 21:31
Temat postu: Re: Jak często płaczecie?
tomaszek1983 napisał/a:
Jak często płaczecie z powodu swoich problemów w kontaktach z innymi ludźmi? (nieśmiałości, samotności )


nigdy

Bastard - 2 Kwiecień 2013, 23:45

Nigdy, nie umiem.
Kilka miesięcy temu jak mi wypadł dysk i nie mogłem się nawet w łóżku obrócić przez cały dzień to naszedł mnie moment że potrzebowałem strasznie się wypłakać, ale nawet wtedy nie mogłem. :-?

aliali - 8 Czerwiec 2013, 19:09

Ostatnio w marcu poryczałam sie na widok bociana, jak chodził taki zmęczony,zmarznięty i mokry po łące próbujac wygrzebać coś z pod śniegu. Nad sobą raczej nie płacze, czasem lubie sie troche poużalać nad swoim życiem, ale to tylko pogarsza sprawe
AyaCore - 8 Czerwiec 2013, 23:35

Przyznam, jestem wrażliwą osobą i czasami jak mnie coś wyprowadzi z równowagi to nie umiem się uspokoić. Mogę płakać i płakać. Tak samo mam np. na filmach jak jest jakaś wzruszająca scena.
swamphell - 13 Lipiec 2013, 12:25

Czasem nawet kilka razy w tygodniu chce mi się płakać przez samotność, czuję taką potrzebę... ale jakoś łzy nie chcą lecieć.
Ryba - 13 Lipiec 2013, 12:29

Osobiscie staram sie nie plakusiac, chociaz czasami czuje taka potrzebe. Niestety urodzilem sie z pewnym odwlokiem na kroczu i pewne kiedys umre przez to na zawal. Takie zycie.
jurrrek - 16 Lipiec 2013, 13:10

Nigdy. Chlopacy nie płaczą :)
Maneki - 16 Lipiec 2013, 15:38

Jak to nie płaczą? Never?
SilverO - 16 Lipiec 2013, 18:06

Płaczą, ale rzadko ;)
swamphell - 17 Lipiec 2013, 13:41

Maneki napisał/a:
Jak to nie płaczą? Never?


Robią to, gdy nie patrzycie. Bo się przed wami wstydzą. ;)

Sheldon92 - 24 Sierpień 2013, 20:05

Nie płaczę prawie wgl
olivka - 24 Sierpień 2013, 21:15

3 razy dziennie :( a teraz nawet więcej :(: (:(
Ryba - 25 Sierpień 2013, 12:10

Jak płakać to ze śmiechu.
beny - 5 Wrzesień 2013, 12:04

Nie płacze , chyba że zostawi mnie kobieta . To chyba jedyny powód dla którego płączą faceci
Sheldon92 - 5 Wrzesień 2013, 12:10

Dokładnie ryba :D
Ryba - 5 Wrzesień 2013, 12:30

beny napisał/a:
To chyba jedyny powód dla którego płączą faceci

Silne emocje, może je również wywołać dobry film, piosenka etc.

1gosia - 5 Wrzesień 2013, 13:05

mój strach przed ludźmi potęgują bardzo złe doświadczenia. zdarza mi się płakać, ale najczęściej nie mam już siły.
Floopyy - 18 Wrzesień 2013, 10:24

Ja tam jako prawilniak lubie sobie popłakać. Z łązmi wypływają toksyny, kolejna zdrowa rzecz.
GanTirus - 19 Wrzesień 2013, 23:57

Zależy.. ze dwa razy na miesiąc.. może ?

Dużo ?.

janaj - 24 Wrzesień 2013, 20:11

Rzadko. Powiedzmy co najwyżej kilka razy w roku, tylko gdy czuję się czymś bardzo przytłoczony i bezsilny.
jakub78 - 8 Grudzień 2013, 20:38

Ja płaczę co kilka dni, a bywa czasem, że płaczę kilka razy w tygodniu :(
Pm Cool Lee - 10 Grudzień 2013, 20:54

Choćby nie wiem co się działo to i tak nigdy nawet nie mam ochoty płakać
xksenax22 - 10 Grudzień 2013, 22:11

Mi zdarza się raz, dwa razy do roku. Czasami jak myślę o swoim życiu, ile błędów popełniłam. Wówczas lecą łezki jak głupie.
adasko - 10 Grudzień 2013, 22:32

Mi też się czasem zdarza ale tylko po wódce. Czasem jak siąde i zaczne się nad sobą zastanawiać to coś mnie łapie. Na trzeźwo nigdy :/
Andromeda91 - 12 Grudzień 2013, 18:14

Ciężko powiedzieć, ale to chyba dobrze i znaczy, że wcale tak ciężko nie płaczę. Może raz w miesiącu? Jak coś mnie wyprowadzi z równowagi, z bezsilności, jak ktoś mi zrobi przykrość. Czasem jak mnie wzruszy jakaś scena w książce czy filmie. :) Bez powodu to raczej nie płaczę :)
Chodze Wolno - 14 Grudzień 2013, 10:21

Płakałem kilka razy w życiu z bólu fizycznego.(Jak byłem bardzo mały,) A tak to nigdy. Jeżeli chodzi o płakanie spowodowane emocjami to czuję ,że mam wilgotne oczy, ale zaraz podświadomie się "ogarniam" i pozostaje tylko smutek.
Dusiowa - 5 Kwiecień 2014, 16:03

Jak często płaczę? Bardzo często. Ostatnio mam jakoś wyjątkowo dobry czas i tego nie robię, a tak, to zdarzało mi się codziennie. Niestety .
Na ból fizyczny jestem wyjątkowo odporna.

p1 - 5 Kwiecień 2014, 21:22

faceci nie płaczą ;)
spacja - 6 Kwiecień 2014, 12:13

ostatnio bardzo rzadko. brak mi na to czasu i siły :P
Abigail1984 - 8 Kwiecień 2014, 17:24

Cytat:
Jak często płaczecie z powodu swoich problemów w kontaktach z innymi ludźmi?
Ja płaczę, ale z powodu kontaktu z cebulą a czasami z jakimś smutnym filmem.

Marzę o tym, żeby przeczytać książkę, która doprowadzi mnie do łez :)

Dusiowa - 9 Kwiecień 2014, 19:03

Abigail1984 napisał/a:
Ja płaczę, ale z powodu kontaktu z cebulą a czasami z jakimś smutnym filmem.


Tak, coś w tym jest. Cebula chyba najszybciej wywołuje łzy, choć ja ostatnio kroję jej tak dużo, że się troszkę uodporniłam. ;P
A na filmach ryczę ;p

Rbk - 9 Kwiecień 2014, 20:14

Witaj, to może czas to zmienić i wyjść do klubu na piwko i poznać jakąś dziewczynę. Chetnie pogadam albo usatwię się na piwo.
Robert

Bogdan - 19 Kwiecień 2014, 17:07

Płakałem kilka lat temu, gdy mój pies zginął pod kołami tira.
Daro - 18 Maj 2014, 21:46

Dusiowa napisał/a:
A na filmach ryczę ;p

I mnie się zdarza - nawet to lubię
Nic innego nie wywołuje u mnie łez, od kilku lat próbuje i nic, a kiedys bylo inaczej łzy działały jak oczyszczenie.

olivka - 18 Maj 2014, 21:53

Daro napisał/a:
Dusiowa napisał/a:
A na filmach ryczę ;p

I mnie się zdarza - nawet to lubię
Nic innego nie wywołuje u mnie łez, od kilku lat próbuje i nic, a kiedys bylo inaczej łzy działały jak oczyszczenie.


Jesteś facetem... a faceci przecież nie płaczą .

Daro - 18 Maj 2014, 21:57

Nie płaczę nigdy, natomiast czasem przy oglądaniu filmu same łzy lecą
Czy to tak źle ze mna? :-?

Kris. - 18 Maj 2014, 22:10

olivka napisał/a:
Daro napisał/a:
Dusiowa napisał/a:
A na filmach ryczę ;p

I mnie się zdarza - nawet to lubię
Nic innego nie wywołuje u mnie łez, od kilku lat próbuje i nic, a kiedys bylo inaczej łzy działały jak oczyszczenie.


Jesteś facetem... a faceci przecież nie płaczą .


To żart? Ironia? Jak to rozumieć?

Witam wszystkich ;)

Reynevan - 19 Maj 2014, 07:46

Kris. napisał/a:
To żart? Ironia? Jak to rozumieć?

To olivka - tego nie ogarniesz.

Kris. - 19 Maj 2014, 22:35

Reynevan napisał/a:
Kris. napisał/a:
To żart? Ironia? Jak to rozumieć?

To olivka - tego nie ogarniesz.


Moje skrzydła zostały podcięte - już na starcie ;-)

antyk - 19 Maj 2014, 22:54

Raptem kilka razy w życiu płakałem z innych powodów, niż rozlane piwo :-> Z powodu samotności tak ze 3 razy, może 4 razy. Chciałbym już nigdy więcej nie płakać :!:
olivka - 20 Maj 2014, 00:24

Ja myślę że prawdziwy facet nie powinien płakać, jedynie mogą być dwa wyjątki
które mogę przyjąć, że facetowi pocą się oczy...
1. Kiedy urodzi się mu dziecko ( ale to raczej łzy szczęścia... mają być )
2. Podczas agonii
Podczas filmu płakać bez przesady szkoda łez. Taka mi się piosenka przypomniała.
http://www.youtube.com/watch?v=ndSCJsyKf6s to dla tych wszystkich ronią łzy....

antyk - 20 Maj 2014, 00:58

Jeśli każda z was urodzi tuzin dzieci, a ponadto przestaniecie nosić spodnie, zrzekniecie się wszystkich praw ze względu na waszą płeć, no i oczywiście będziecie całymi dniami, w przerwach na dogadzanie mężom, gotować oraz prać, to wtedy my, nieprawdziwe facety, przestaniemy ryczeć i staniemy się czru. A jeśli nie, to paszoł won i pozwólcie nam czasem wyrzucić z siebie negatywne emocje.

Wymaganie od istoty słabszej psychicznie (facet) niż my sami (kobieta), by była osobą silniejszą, to dokładnie to samo, co oczekiwana Pudziana, że przedszkolaki zaczną nosić na garbach tiry z naczepami. Śmieszne to i tragiczne, bo przez krzywdzące stereotypy o prawdziwych facetach, mamy na forach tego typu przewagę nas nad wami, kobietami. No dlaczego tak jest? Albo dlaczego w psychiatrykach jakieś 90% pacjentów stanowimy my? :571:

Oj tam, newermajnd.

olivka - 20 Maj 2014, 01:27

Ja myślę że prawdziwi faceci nie płaczą a jak chcą się wyżyć to chodzą na boks.
Mogą też inne sporty uprawiać. Jednak płacz przy oglądaniu filmu jest śmieszny.
Nie uznają tego typu męskości. Facet musi być twardy, taka jego natura. Silny a nie płakać na filmach. Kobiety mogą płakać bo są delikatne i kruche jak porcelana.
Czasem ze złości jak mają fazy napięć. To wtedy mogą płakać i się denerwować z błahego powodu. :evil2:

antyk - 20 Maj 2014, 01:38

Nie zrozumiem nigdy, dlaczego niektórzy mylą siłę fizyczną z psychiczną i nie sposób wyprowadzić ich z błędu... :P
olivka - 20 Maj 2014, 01:45

antyk napisał/a:
Nie zrozumiem nigdy, dlaczego niektórzy mylą siłę fizyczną z psychiczną i nie sposób wyprowadzić ich z błędu... :P

Bo to się ze sobą łączy. Jak facet jest silny fizycznie to emocjonalnie też.. Oczywiście jak zawsze są wyjątki. Które odbiegają od reguły.

antyk - 20 Maj 2014, 03:05

Związek pomiędzy siłą fizyczną, a psychiczną? Pierwsze słyszę. Z rozumem, to tak, jest związek, bo im więcej mięśni, tym najczęściej mniej rozumu, ale z siłą psychiczną nie ma to nic wspólnego. No dobra, ma, jeśli uznamy, że im człowiek głupszy, tym bardziej jest odporniejszy psychicznie. W sumie, to tak jest, bo głupki o niczym nie myślą, nie mają zmartwień, bo ich nic nie obchodzi etc., farciarze :P

Facet płaczący, to nadal facet, tylko taki posiadający uczucia, a taki po stokroć lepszy jest od obiektów twych westchnień, tępych osiłków wychowanych na siłowniach :->

olivka - 20 Maj 2014, 03:27

antyk napisał/a:
Związek pomiędzy siłą fizyczną, a psychiczną? Pierwsze słyszę. Z rozumem, to tak, jest związek, bo im więcej mięśni, tym najczęściej mniej rozumu, ale z siłą psychiczną nie ma to nic wspólnego. No dobra, ma, jeśli uznamy, że im człowiek głupszy, tym bardziej jest odporniejszy psychicznie. W sumie, to tak jest, bo głupki o niczym nie myślą, nie mają zmartwień, bo ich nic nie obchodzi etc., farciarze :P

Facet płaczący, to nadal facet, tylko taki posiadający uczucia, a taki po stokroć lepszy jest od obiektów twych westchnień, tępych osiłków wychowanych na siłowniach :->

Jakie bzdury wypisujesz, myślisz że facet który chodzi na siłownie ma mięśnie, nie mam uczuć, jest głupszy? To tak jakby powiedzieć że kobiety które chodzą na pływalnie na siłownie są zgrabne, są głupie i nie mają uczuć. W jakimś innym temacie pisałeś że szukasz zgrabnej z długimi nogami i do tego miała być uczuciowa i mądra. Myślisz że u kobiet to da się połączyć? To dlaczego niby u facetów nie?

Faraway - 20 Maj 2014, 11:01

W dzisiejszych czasach to chyba facet jest prawdziwym facetem. A kobieta chcę udawać faceta. Fajnego masz swojego typa faceta. Dziewczyny często narzekają, że facet nie okazuje jej uczuć. A to gówno prawda. Dziewczyny nawet nie wiedzą jak wyglądają uczucia mężczyzn często są i bardziej wrażliwe niż u kobiety. W dzisiejszych czasach dużo mężczyzn ma wrażliwszą duszę niż kobieta. Mówi się, że kiedyś mężczyźni byli tymi złymi a kobiety dobrymi aniołkami. Teraz jest odwrotnie. A ja myślę, że człowiek, który nie umie płakać jest nie dojrzały, aby kochać. Masz na myśli, że jak mąż straci żonę podczas wypadku to ma siedzieć i udawać twardego Zorro? Nie mówmy o prawdziwych facetach bo jak na razie to kobiety nawet nie są prawdziwymi kobietami.
Reynevan - 20 Maj 2014, 11:19

Faraway napisał/a:
W dzisiejszych czasach dużo mężczyzn ma wrażliwszą duszę niż kobieta.

Nie wiem, czy ktoś badał statystyczne proporcje wrażliwości mężczyzn i kobiet na przełomie wieków. Trzeba również wziąć pod uwagę fakt ile mężczyzna może sobie pozwolić okazać w życiu tej wrażliwości. Wiadomo, że świat się zmienia i wolna europa chciała by stworzyć jedną płeć - no, ale dajcie już spokój.
Faraway napisał/a:
Mówi się, że kiedyś mężczyźni byli tymi złymi a kobiety dobrymi aniołkami.

Chyba w kościele.
Faraway napisał/a:
Nie mówmy o prawdziwych facetach bo jak na razie to kobiety nawet nie są prawdziwymi kobietami.

Yup. Nie chcą siedzieć w kuchni.

Kris. - 20 Maj 2014, 21:59

Reynevan napisał/a:

Faraway napisał/a:
Mówi się, że kiedyś mężczyźni byli tymi złymi a kobiety dobrymi aniołkami.

Chyba w kościele.


W kościele to akurat zwykle kobiety były tymi złymi, służkami szatana, czarownicami wodzącymi biednych mężczyzn na pokuszenie.

ktojestem - 20 Maj 2014, 22:48

Konkluzja jest taka, że kobiety były, są i będą tymi złymi, a biedni mężczyzni będą przez nie płakać.
Reynevan - 21 Maj 2014, 11:17

Kris. napisał/a:
W kościele to akurat zwykle kobiety były tymi złymi, służkami szatana, czarownicami wodzącymi biednych mężczyzn na pokuszenie.

Zmodernizowany kościół jak zwykle odwrócił sytuacje o 180 stopni i mówi o zniewoleniu kobiet przez mężczyznę, tragedii i męczarniach.

123mikser - 21 Maj 2014, 11:42

Chyba raczej mamy nie mówić o kościele, a mówić na temat tego jak często płaczemy, prawda?

Ja praktycznie nie płaczę... Nie potrafię, albo nie wiem co. Często odczuwam smutek z racji mojej samotności

szukamzaufania - 21 Maj 2014, 14:00

ja przewaznie staram sie dusić wszystko w sobie :) jednak gdy juz trafie na osobe ktorej lekko zaufam i gdy opowiadam jej o sobie o tym co mnie spotkalo zlego o pechach itp to samo sciska i łzy leca ale to dlatego iz mam bardzo wrazliwe wnetrze ;)
MissSunshine - 21 Maj 2014, 16:52

szukamzaufania napisał/a:
gdy opowiadam jej o sobie o tym co mnie spotkalo zlego o pechach itp to samo sciska i łzy leca ale to dlatego iz mam bardzo wrazliwe wnetrze


Tez tak mam, dlatego prawie nikomu nic nie opowiadam. Dobra taktyka, polecam.

szukamzaufania - 21 Maj 2014, 18:14

nauczylem sie dusic w sobie i daje rade, wiadomo iz sa gorsze dni no ale co poradzic ;) jednej osobie ktorej ufalem powiedzialem dosłownie wszystko ze łzami po czym takowa osoba mnie zraniła po jakims czasie, wiec ciezko mi teraz nawet ufac a co dopiero mowic o sobie ;)
olivka - 21 Maj 2014, 19:27

szukamzaufania napisał/a:
ja przewaznie staram sie dusić wszystko w sobie :) jednak gdy juz trafie na osobe ktorej lekko zaufam i gdy opowiadam jej o sobie o tym co mnie spotkalo zlego o pechach itp to samo sciska i łzy leca ale to dlatego iz mam bardzo wrazliwe wnetrze ;)


Człowiek potrzebuje się czasami wygadać. Myślę że to nie jest złe. Jednak czasem możemy trafić na nie odpowiednie osoby. No cóż; mówi się trudno i płynie się dalej.

Reynevan - 21 Maj 2014, 20:20

olivka napisał/a:
No cóż; mówi się trudno i płynie się dalej.

Mówi się trudno i idzie się dalej.

123mikser - 21 Maj 2014, 22:46

Reynevan napisał/a:
olivka napisał/a:
No cóż; mówi się trudno i płynie się dalej.

Mówi się trudno i idzie się dalej.


Olivka płynie. :P

olivka - 21 Maj 2014, 22:50

http://www.youtube.com/watch?v=7Y8YmLu0k4k
http://www.youtube.com/watch?v=7-2cn6Ez0IE

piwo - 22 Maj 2014, 03:58

ktojestem napisał/a:
Konkluzja jest taka, że kobiety były, są i będą tymi złymi, a biedni mężczyzni będą przez nie płakać.


racja :E poza tym placzem facet ma prawo plakac tylko po wódzie

antyk - 24 Maj 2014, 16:33

olivka napisał/a:
Człowiek potrzebuje się czasami wygadać.


I wypłakać też. Jak ja dzisiaj, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać. W sumie bardziej mam ochotę zniszczyć całą ludzkość (znowu), niż ryczeć :<

Cytat:
Jakie bzdury wypisujesz, myślisz że facet który chodzi na siłownie ma mięśnie, nie mam uczuć, jest głupszy?


Tak właśnie myślę, a to za sprawą samych zainteresowanych. Gdyby się zachowywali, jak myślące i czujące istoty, to nikt by ich nie miał za tępych psychopatów, prawda? 8-)

Cytat:
To tak jakby powiedzieć że kobiety które chodzą na pływalnie na siłownie są zgrabne, są głupie i nie mają uczuć.


Też niejedną ładną i głupią spotkałem, co zrobić. Ale są przecież wyjątki od reguły :P

I zanim mi napiszesz, że wśród osiłków też są wyjątki - wiem, że są. To nie o to chodzi, a o to, co sama napisałaś. Ty byś wolała właśnie takiego tępego, pozbawionego uczuć osiłka, który nie płacze i ja się do tego odnosiłem, a nie do wyjątków potwierdzających regułę.

Chyba jednak wyjdę z domu, poszukam :561: , aby móc kogoś :502: , a później :612: To chyba dobry plan na sobotę? ;)

giant5r - 24 Maj 2014, 20:35

Ja tam nie ryczę :D Ale wkurza mnie strasznie to przejmowanie się i duszenie w sobie czegoś jakiejś błahostki ............. ;/ I jeszcze gorsza sprawa że nie mam koleżanki i czuje sie samotny :(: (:(:(:(:(:(
szukamzaufania - 24 Maj 2014, 20:56

giant5r tez tak mam ;p tez nie mam jakiejś konkretnej osoby z ktora komunikuje sie codziennie chodz dawniej bylo ich wiecej ale za to staram sie coraz wiecej kontaktow wirtualnych nawiązywac aby dzien w dzien z kims gadac na skype itp i jest troszku lzej :) bo tak to ciagle brak sensu ;)
Daro - 26 Maj 2014, 21:44

piwo napisał/a:
racja poza tym placzem facet ma prawo plakac tylko po wódzie

Ja jeszcze płacze jak mi się wydmucha za duży oblok dymu z fajki.

ałł ... :( no i jak za mocno dasz komarowi w r.. który siedzi na twojej twarzy

UsmiechRozpaczy - 27 Maj 2014, 21:58

Mi się zdarza to baardzo często. Ale taki płaki dobrze robią na duszy.
Najczęściej dzieje się to wieczorem- przed snem lub podczas kąpieli. W głowie zbierają mi się marzenia- przetwarzam sobie, co mogłam zrobić, dlaczego to wszystko tak się potoczyło... i wylewam smutki.

szukamzaufania - 27 Maj 2014, 23:47

wieczorkiem najgorzej wrr... przypominaja sie jakies radosne chwile ktorych juz nie ma, jakies smutki i myśli jak wyglada mój aktualny stan bez radosci ;) moze kiedys nadejdą lepsze czasy ;)
alkohol to zło - 28 Maj 2014, 21:45

Rzadko, bo nie lubię cebuli i ostrych przypraw.
olivka - 4 Listopad 2014, 20:33

Płacz to zdrowie :) Oczy potrzebują łez. Jednak sam płacz emocjonalny i wrażliwość to juz inna sprawa. Czasem człowiek płacze bez powodu oglądając jakiś film :) Podczas bólu śmierci same łzy lecą. Miałam w życiu taki okres ze nawet nie potrafiłam płakać. U kobiet to są jakieś dziwne hormony czasem dziewczyny płaczą bez powodu. Faceci to chyba udają że płaczą .Prawdziwe emocje chyba pokazują dzieci.
revierka - 26 Wrzesień 2015, 17:44

Płacze głównie z tego ze nie mogę sobie nikogo znalezc...i z własnej bezsilności i ułomności średnio 4 razy na miesiac
Angulo - 26 Wrzesień 2015, 20:20

Ja wcale
NoFace - 29 Wrzesień 2015, 18:03

Codziennie. Lub prawie codziennie.
Selina - 30 Wrzesień 2015, 11:03

Bardzo rzadko, ale jak już zacznę to potem nie mogę skończyć.
magdie - 30 Wrzesień 2015, 21:04

Codziennie, przynajmniej oczyszczam oczy.
Jakby nie patrzeć, to zdrowe.

Lorelei - 30 Wrzesień 2015, 23:38

Praktycznie codziennie, szczerze mówiąc nie pamiętam dnia, w którym ostatnio tego nie robiłam. Czy pomaga? Ja to odbieram jako swego rodzaju katharsis, bo zawsze po wszystkim odczuwam przynajmniej chwilowy spokój :roll:
brotherquay - 1 Październik 2015, 20:47

caly czas
JoJko - 20 Październik 2015, 18:03

Ja w ogóle nie płaczę - nawet jeśli chciałbym - nie potrafię, nie mam uczuć...
naczelny_intrus - 7 Listopad 2015, 12:41
Temat postu: Re: Jak często płaczecie?
tomaszek1983 napisał/a:
Jak często płaczecie z powodu swoich problemów w kontaktach z innymi ludźmi?


Nigdy, za to często mi się zdarza przy wzruszających momentach w filmach/książkach ;) Ewentualnie przy cebuli :542:

czarna93 - 8 Listopad 2015, 18:23

Ja ostatnio bardzo często niestety ;/
Często się denerwuje i to przeważnie z jakiś drobnostek,a potem płacz jaka jestem beznadziejna..

łu kasz - 8 Listopad 2015, 22:37

Czasami mnie jeszcze złapie.. :\ znalazłem sobie jednak ostatnio zajęcie, od kiedy usłyszałem piosenkę Brzydcy -G. Łobaszewskiej, zakochałem się w jej głosie (wogóle jestem tego zdania, że muzyka z tamtego okresu bije na głowę, dzisiejszą.. była bardziej rozbudowana, uczuciowa, i z klasą..) -choć to może głupie ale próbuję ,,drzeć" swoje struny głosowe na tej piosence(mam podobną barwę głosu, to sobię ją próbuję nucić gdy jestem sam) ta piosenka jest bardzo trudna, więc trzeba wkładać w nią bardzo dużo emocji, żeby wyciągnąć jakąś wyższą nutę -może właśnie to rozładowuje nadmiar tych złych emocji.. -Wiem że to zbytnio nie pasuje facetowi, ale może to pozwoli niektórej dziewczynie, się czymś innym :) [ Tak się aby sam zastanawiam czy ja już nie zdziadziałem do reszty.. :evil2: ]
Claya - 9 Listopad 2015, 00:27

Mi ostatnio również bardzo często się zdarza :( jeśli złapie mnie na uczelni lub w pracy (czyli w miejscach, gdzie nie jestem anonimowa), staram się to tłamsić w sobie, a jak sytuacja jest krytyczna, wymykam do toalety i tam sobie płaczę tak długo, aż mi przejdzie... :( jak mnie złapie gdzieś na ulicy np, gdzie nikt mnie nie zna, to nie mam żadnych oporów, wstydu. Wszystko mi jedno. Podobnie w domowym Zaciszu. Daję wtedy ujść z siebie temu wszystkiemu, co we mnie siedzi, czasem godziny mijają, nim się wtedy uspokoję. Zdarza się, że wtedy też mocno krzyczę (tylko jak jestem w domu sama), jakby dając odzwierciedlenie temu, jak mnie to wszystko mocno boli :( czy przynosi to ulgę? Może chwilową, ale na dłuższą metę jest gorzej jak było. To tak jak z drapaniem miejsca ukąszonego przez komara. Swędzi to drapiesz i czujesz chwilową ulgę. Ale jak będziesz tak drapać i drapać, to tylko pogorszysz sprawę, miejsce może spuchnąć, zacząć boleć (bo podrażnisz naskórek) itp... :(
Bocianapięty - 9 Listopad 2015, 11:09

Wstyd, ale zdarza się płakać jak się rozluźnię :D
Piotr122 - 5 Listopad 2019, 14:34

to_tylko_ja napisał/a:
ja płakałam zawsze bardzo często ale przez ostatnie kilka lat coś się zmieniło bo nawet wtedy kiedy płaczę czuję się jakbym nie płakała to znaczy nie mogę się wypłakać tak z serca poprostu nie czuję tego i tak samo jest wtedy kiedy się śmieje, całe życie byłam bardzo wrażliwa i nieśmiała więc pewnie to jest jakaś reakcja obronna może już jestem pozbawiona wszelkich emocji...


Hej to_tylko_ja,
sorry że próbuję się skontaktować z Tobą w taki sposób, ale nie mam innej możliwości po tym co zrobiłaś... Napisałem Ci maila i chciałem wysłać lecz już Twoja skrzynka pocztowa była niedostępna... a priva zablokowałaś...
chcę Ci tylko powiedzieć że Cię nie olałem, po prostu byłem zagoniony różnymi sprawami
mam nadzieję że się jakoś ze mną skontaktujesz
Pozdrawiam

Bocianapięty - 9 Listopad 2019, 18:37

Ostatnio płakałem takiej jednej, jak się w niej zadurzyłem i to był błąd. Płakać raczej nie płacze, ale mnie ku.wica bierze, ze nie umie podejść do kobiety nieznajomej. :mrgreen:
Luk91 - 22 Listopad 2019, 20:55

Płaczę wtedy kiedy mam naprawdę spore załamanie nerwowe. Ostatnio w sierpniu ;)
A tak poza tym nie umiem się specjalnie rozpłakać "na zawołanie".

Artmedia9 - 21 Styczeń 2020, 20:21

Prawie nigdy. Kiedyś też miałem takie podejście, jak niektórzy tu piszący, że to może mi przynieść "oczyszczenie" emocjonalne ale teraz wydaje mi się, że jednak jest na odwrót - że utrwala to nam w głowie taki schemat postępowania, że w sytuacji kryzysowej odwołujemy się do płaczu zamiast do chłodnego rozumowania.
Aczkolwiek czasem, gdy słucham muzyki klasycznej, te najbardziej wzniosłe kawałki potrafią prawie wywołać u mnie łzy...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group