Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

O nieśmiałości i fobii społecznej - WYLECZENI Z FOBII SPOŁECZNEJ

Paweł6 - 4 Kwiecień 2012, 23:36
Temat postu: WYLECZENI Z FOBII SPOŁECZNEJ
Wyleczeni z fobii społecznej czy ktoś o nich słyszał?

Osobiście od około 10 lat interesuje się tą tematyką i przez te lata nie znalazłem niestety żadnej takiej osoby ale może Wam się to udało ???

ShySe - 4 Kwiecień 2012, 23:50

Mnie się udało, mam papiery. A co?

ShySe

x-3 - 5 Kwiecień 2012, 02:25

eee to ja też może :mrgreen:
Wyleczony tak na 96%, a na 100% będzie gdzieś za około rok czasu, więc teraz to w zasadzie taka lekka nieśmiałość pozostała. Papierka nie mam niestety :P

Paweł6 - 5 Kwiecień 2012, 11:57

świetna sprawa ,przede wszystkim gratulacje!!!!!!!!!!
w takim razie mamy (jak narazie) dwie osoby, możecie zdradzić jak się Wam to udało??

Ingo - 5 Kwiecień 2012, 14:10

No ja też to miałem. Może nawet jeszcze trochę mi z tego zostało tzn czerwienienie się przy rozmowie z kimś, czasami mam też trudności gdy trzeba kogoś zagadać i przy kontynuowaniu rozmowy.
Ale bywało gorzej, znacznie.

Mi się udaje z tym walczyć, jak już parę razy pisałem, dzięki częstemu praktykowaniu tego czego się obawiam/obawiałem. Do tego troszkę wiary w siebie i efekty widać. Ale to jednak trwa.

elo_breko - 7 Kwiecień 2012, 13:52

Paweł6 napisał/a:
Osobiście od około 10 lat interesuje się tą tematyką i przez te lata nie znalazłem niestety żadnej takiej osoby ale może Wam się to udało ???


mysle, ze ludzie, ktorych poszukujesz maja lepsze rzeczy do roboty niz przypominanie sobie czasow, gdy bali sie skasowac bilet w autobusie i opisywanie swoich historii w internecie

niejawna - 7 Kwiecień 2012, 18:37

Da się.
Jestem żywym przykładem.

lessthannothing - 7 Kwiecień 2012, 18:53

sie nie chwal tylko pomoz koledze... :P
Szycha_87 - 7 Kwiecień 2012, 22:53

Pewnie, że się da wyleczyć albo chociaż ograniczyć w znacznym stopniu. Sęk w tym, że mało komu chce się pracować nad sobą i wychodzić ze strefy komfortu, wystawiać na stres, zmienić przekonania... itd.
niejawna - 8 Kwiecień 2012, 00:02

lessthannothing napisał/a:
sie nie chwal tylko pomoz koledze... :P

Każdy musi sobie sam pomóc. Ja mogę być jedynie przykładem. 8-)

Paweł6 - 8 Kwiecień 2012, 12:42

elo_breko napisał/a:
Paweł6 napisał/a:
Osobiście od około 10 lat interesuje się tą tematyką i przez te lata nie znalazłem niestety żadnej takiej osoby ale może Wam się to udało ???


mysle, ze ludzie, ktorych poszukujesz maja lepsze rzeczy do roboty niz przypominanie sobie czasow, gdy bali sie skasowac bilet w autobusie i opisywanie swoich historii w internecie


też kiedyś tak pomyślałem właśnie, bo gdy miałem lepszy czas (choć w sumie odpukać nadal mam) to nie korzystałem przez dłuższy czas z tego forum.... z drugiej jednak strony w internecie można znaleźć wiele pomocnych informacji (między innymi na różnych forach) poznać wielu ludzi , wiele publikacji itp i przy tym wszystkim nie byłoby żadnej informacji odnośnie WYLECZONYCH Z FOBII SPOŁECZNEJ??? wydawało mi sie to na tyle dziwne powiem więcej zacząłem tracić nadzieje że w ogóle są takie osoby :-(

Być może jest tak że MY boimy się pisać o tym że się wyleczyliśmy z obawy że mogłoby to powrócić żeby "nie przypominać sobie czasów, gdy bali się skasować bilet w autobusie" jak pisze kolega.....

CZY TAK FAKTYCZNIE JEST??? Czy znajdziemy osoby które wyleczyły się z tej okrutnej choroby i będą mieli trochę wolnego czasu aby poświęcić go Nam i wyciągnąć pomocną dłoń? Trochę wyszło mi to jak apel ale to nieważne

ja99 - 8 Kwiecień 2012, 13:24
Temat postu: Re: WYLECZENI Z FOBII SPOŁECZNEJ
Ja jestem tak jak niejawna żywym przykładem, że się da.
Szycha_87 - 8 Kwiecień 2012, 15:06

Paweł6 napisał/a:
Czy znajdziemy osoby które wyleczyły się z tej okrutnej choroby i będą mieli trochę wolnego czasu aby poświęcić go Nam i wyciągnąć pomocną dłoń?

taaa... to jest jak walka z wiatrakami, każdy chce "cudowną pigułkę", a jej nie ma i nie będzie, to tak nie działa

Ingo - 8 Kwiecień 2012, 15:28

To trzeba głównie samemu chcieć, bo nikt za nas tego nie zrobi. Należy odrzucić stare przyzwyczajenia, odruchy, trenować kontakt z innymi. Nie przejmować się porażkami i wziąć pod uwagę to, że to nie przyjdzie od razu, a już na pewno nie samo.

Ja się jakieś 2 miesiące zbierałem na to, żeby zagadać kasjerkę w markecie. Za każdym razem znajdowałem sobie jakąś wymówkę typu "Nie wypada", "Ta osoba jest zajęta", "Zagadam i co dalej? Pewnie będę się jąkał", "Inni ludzie się gapią". Akurat w takich momentach umysł, wyobraźnia jest bardzo kreatywna :P .
W końcu się odważyłem i nie bolało, wręcz przeciwnie. Poczułem niesamowitą ulgę i satysfakcję, wręcz dumę. Teraz staram się to robić jak najczęściej.

Dzemik - 8 Kwiecień 2012, 16:19

http://www.youtube.com/watch?v=1KtxW88tYSo

nie dziekujcie ; )

Królowa - 8 Kwiecień 2012, 16:22

kurcze te kasjerki z tego co czytam to maja wziecie, w zyciu bym sie nie spodziewala ze taka marnota jak kasjerka w sklepie wogole zwraca czyjac uwage...
Miroslaw_Hermaszewski - 8 Kwiecień 2012, 17:14

Wybacz Królowo, ale czemu obrażasz tu kasjerki nazywając je marnotą? oceniając ludzi na podstawie zawodu jeki wykonują sama sobie kopiesz grób.
Dzemik - 8 Kwiecień 2012, 17:21

...Są takie mury, których nie da się przeskoczyć...

poszukaj drzwi :D

Cytat:
kurcze te kasjerki z tego co czytam to maja wziecie, w zyciu bym sie nie spodziewala ze taka marnota jak kasjerka w sklepie wogole zwraca czyjac uwage...


projektujesz na te biedne kasjerki swoje emocje. na jej miejscu ty bys byla miernota, ciekawe kto ci dal takie emocje, kolezanki? filmy, szkola? pora to zmienic i wyrosnac z tego :D

Ingo - 8 Kwiecień 2012, 18:25

Królowa napisał/a:
kurcze te kasjerki z tego co czytam to maja wziecie, w zyciu bym sie nie spodziewala ze taka marnota jak kasjerka w sklepie wogole zwraca czyjac uwage...


Wzięcie? Marnota?
Skąd Ty to bierzesz?
Odniosę się tylko do tego, że zagadałem kasjerkę, ponieważ akurat taka osoba była wtedy w sklepie. Nie miałem żadnych ukrytych celów, ja lubię po prostu pogadać. A przede wszystkim, nie dzielę ludzi na gorszych i lepszych, ze względu na to, jaki zawód wykonują.

niejawna - 8 Kwiecień 2012, 19:41

Ingo napisał/a:
Za każdym razem znajdowałem sobie jakąś wymówkę typu "Nie wypada", "Ta osoba jest zajęta", "Zagadam i co dalej? Pewnie będę się jąkał", "Inni ludzie się gapią". Akurat w takich momentach umysł, wyobraźnia jest bardzo kreatywna .

Tak jest. :mrgreen:
Ja kiedyś zaczynałam ciągle coś od poniedziałku. Dopiero terapeuta mi uświadomił, że to wcale nie perfekcjonizm tylko szukanie wymówek. :->
Nie ma na co czekać bo z każdym dniem marnujemy życie na coś czekając.

[ Dodano: 8 Kwiecień 2012, 19:45 ]
Co do kasjerek: ludzie po studiach siedzą na kasach..

A nawet jeśli nie, to w każdym człowieku jest coś ciekawego lub mądrego, nie wiem po co oceniać zanim się nie pozna. :-x
Skończone szkoły i studia nie świadczą o inteligencji czy postawie życiowej.. :roll:

Ingo - 8 Kwiecień 2012, 20:40

niejawna napisał/a:

Ja kiedyś zaczynałam ciągle coś od poniedziałku. Dopiero terapeuta mi uświadomił, że to wcale nie perfekcjonizm tylko szukanie wymówek. :->
Nie ma na co czekać bo z każdym dniem marnujemy życie na coś czekając.


Otóż to.
Ja oprócz zaczynania od poniedziałku miałem zwyczaj wymyślania wymówek typu:
1. Jak skończę słuchać muzyki
2. Za 15min
3. Jak wypiję kawę
4. Myśli typu "Od jutra to już na pewno się za to wezmę. Jutro wszystko się zmieni".

I te przenoszenie spraw na jutro było każdego dnia, a 15min przedłużało się często w cały dzień :P .

eluszka86 - 8 Kwiecień 2012, 20:42

Królowa napisał/a:
kurcze te kasjerki z tego co czytam to maja wziecie, w zyciu bym sie nie spodziewala ze taka marnota jak kasjerka w sklepie wogole zwraca czyjac uwage...


Kiedyś pracowałam w sklepie spożywczym, teraz pracuję w banku. W życiu różnie bywa i nie uważam, żeby praca na kasie była czymś gorszym. Ja bardzo milo wspominam tamten czas i wcale się tego nie wstydzę

terefere - 8 Kwiecień 2012, 21:02

niejawna napisał/a:
Ja kiedyś zaczynałam ciągle coś od poniedziałku.


Ingo napisał/a:
Otóż to.
Ja oprócz zaczynania od poniedziałku miałem zwyczaj wymyślania wymówek typu:
1. Jak skończę słuchać muzyki
2. Za 15min
3. Jak wypiję kawę
4. Myśli typu "Od jutra to już na pewno się za to wezmę. Jutro wszystko się zmieni".

I te przenoszenie spraw na jutro było każdego dnia, a 15min przedłużało się często w cały dzień


To i tak dobrze :P Ja zwykle zaczynam od jesieni. Wiosna mowie sobie tak: skoro zbliza sie lato, to trzeba jeszcze skorzystac z zycia poki jestem mlody, pojade tu, tu i tu, zobacze jakies ciekawe miejsca, spedze milo czas i poznam fajnych ludzi a za powazne zmiany wezme sie pelny zapalu od razu po naladowaniu baterii.
Oczywiscie nigdzie nie jade, czas spedzam w domu i nikogo nie poznaje. A jesienia dopada mnie deprecha w zwiazku z tym straconym czasem i kolo sie zamyka. I tak juz od kilku lat. :evil:

Królowa - 8 Kwiecień 2012, 21:46

wiedziałam że obruszycie się jak zwykle, ja też pracowałam na kasie i nie będę sie za to cenić w żadnym wypadku ani uważać żem cnotą jakąś się wykazuje. Znaleść byle jaką robote za byle jakie pieniadze nie jest powodem do dumy!
Pawel831 - 8 Kwiecień 2012, 23:27

niejawna napisał/a:
Nie ma na co czekać bo z każdym dniem marnujemy życie na coś czekając.

Te słowa mnie zmotywują.

niejawna - 9 Kwiecień 2012, 00:21

Ingo napisał/a:
I te przenoszenie spraw na jutro było każdego dnia, a 15min przedłużało się często w cały dzień .

A mój poniedziałek nigdy nie nadchodził. :P Albo kończył się po kilku godzinach, dopóki nie musiałam zrobić czegoś, co sobie zaplanowałam.
Aż w końcu zrobiłam coś we wtorek i tak sobie powolutku coś robię niezależnie od dnia. Zrozumiałam, że tak z bomby wszystko nie wyjdzie.

ShySe - 9 Kwiecień 2012, 20:06

Paweł6 napisał/a:
Czy znajdziemy osoby które wyleczyły się z tej okrutnej choroby i będą mieli trochę wolnego czasu aby poświęcić go Nam i wyciągnąć pomocną dłoń?

Terapia, na której byłem, trwa standardowo łącznie ok. 200 godzin. Anthony de Mello, geniusz psychoterapeutycznej zwięzłości, potrzebował na Przebudzenie stu kilkudziesięciu stron. A ty chcesz, żeby jakiś amator wyjaśnił ci, co powinieneś robić, w kilku postach na forum?

ShySe

Paweł6 - 9 Kwiecień 2012, 20:37

ShySe napisał/a:
Paweł6 napisał/a:
Czy znajdziemy osoby które wyleczyły się z tej okrutnej choroby i będą mieli trochę wolnego czasu aby poświęcić go Nam i wyciągnąć pomocną dłoń?

Terapia, na której byłem, trwa standardowo łącznie ok. 200 godzin. Anthony de Mello, geniusz psychoterapeutycznej zwięzłości, potrzebował na Przebudzenie stu kilkudziesięciu stron. A ty chcesz, żeby jakiś amator wyjaśnił ci, co powinieneś robić, w kilku postach na forum?

ShySe


W żadnym razie nie chcę żeby jakiś amator wyjaśnił mi co powinienem robić ..... i to jeszcze w kilku postach na forum, kompletnie się tu nie rozumiemy

Zakładając tego posta chodziło mi tylko o znalezienie osób wyleczonych z fobii społecznej....... a jeżeli znajdę takie osoby to zależałoby mi aby podzielili się z Nami jak możemy wybrnąć z tej sytuacji, z całym szacunkiem ShySe jeżeli nie masz ochoty lub czasu cokolwiek napisać co przyczyniło się do Twojego uleczenia to masz takie prawo

Właściwie to myślę że Nam (a już napewno mi) pomogłeś - że jesteś pozytywnym przykładem na to że można z tego wyjść. Napisałeś także korzystałeś z terapii długoterminowej - jest to dla mnie cenna informacja że warto i że są takie osoby które pokonują chorobę - fobię społeczną dla której między innymi powstało to forum

Także dziękuje :-)

Batkocz - 9 Kwiecień 2012, 21:30

Myślę, że najpierw należałoby zdefiniować dwie sprawy:
1. Kim dla Ciebie jest osoba z fobią społeczną? Czy chodzi o takie osoby, które dostały taką diagnozę od lekarza, czy może wystarczy ich autodiagnoza?
2. Kim jest osoba wyleczona? Czy taka osoba może być nieśmiała, a jeśli tak to w jakim stopniu?

PS. Ja podobnie jak ShySe, mam papiery poświadczające "wyleczenie".

alkohol to zło - 9 Kwiecień 2012, 21:43

Ja dostałem diagnozę "zaburzenia przystosowawcze". Wydaje mi się, że to może być ich taka fachowa nazwa dla nieśmiałości. Nie wydaje mi się, żebym miał fobię społeczną.
ania84 - 9 Kwiecień 2012, 22:04

Paweł6 napisał/a:
to zależałoby mi aby podzielili się z Nami jak możemy wybrnąć z tej sytuacji


Ja też niby jestem wyleczona(?), albo przynajmniej złagodzono mi diagnozę po terapii.

Moim zdaniem jeśli mogę się podzielić tym, jak możecie wybrnąć z tej sytuacji, to w ten sposób że pójdziecie na psychoterapię.

niejawna - 10 Kwiecień 2012, 00:22

Pamiętajmy też, że objawy fobii społecznej mogą być różne i różnie nasilone. :)

Ja czuję się wyleczona, bo w końcu umiem normalnie żyć, czuję się świetnie, ale nadal chodzę na terapię i zmieniam jeszcze takie szczególiki, z którymi niektórzy funkcjonują. Mnie one przeszkadzają i tym się też sugeruję.

x-3 - 10 Kwiecień 2012, 00:48

Czy to będzie terapia którą zafundujesz sobie sam, czy to będzie terapia grupowa, licz się, że będzie to z całą pewnością trwało dość długi okres czasu. Nie da się w takim stopniu przebudować psychiki z dnia na dzień, czy w miesiąc. Trzeba nauczyć się cieszyć z małych kroków, jeśli ktoś tego nie umie, cała motywacja padnie i nigdy nie doczeka się sensownych efektów.
Też raczej nikt nie jest w stanie napisać jakiegoś poradnika, pokazującego jak wyjść z fobii społecznej. Każdy człowiek ma indywidualną odmianę tej fobii, wszystkie te przypadki są inne. Poradniki takie jeśli istnieją opisują przypadek konkretnej osoby, jeśli akurat trafisz, że będzie podobny do twojego życia to dostaniesz więcej trafnych podpowiedzi. Jeśli nie to trzeba szukać dalej, choćby strzępków informacji, uczyć się na zdarzeniach dnia codziennego.

Zmiana zależy od Ciebie i od środowiska w jakim się znajdujesz. Podejrzewam, że psychoterapia grupowa, czy inne fachowe pomoce z jakich korzystają ludzie mają na celu właśnie stworzyć takie korzystne warunki. Ważnym jest też by umieć te warunki wykorzystać, tak by wynieść z tego jakąś wiedzę, dzięki czemu będzie możliwy rozwój w kierunku takiej osoby jaką chcemy być. Wiąże się to z poznawaniem siebie i w pewnym stopniu kształtowaniem przyszłych sytuacji które pomogą nam przekroczyć kolejne granice. (czyli samemu myślisz gdzie by tu pójść, co zrobić, by móc posunąć się kawałeczek dalej).

Może mój post będzie właśnie dla kogoś takim strzępkiem informacji co robić, w jakim kierunku iść, dla innego może być natomiast stertą głupot :mrgreen: . Wybrnąć z tej sytuacji każdy musi sam, czasami trzeba włożyć trochę więcej pracy, czasami mniej, rzeczy zewnętrzne takie jak terapeuta, psychoterapia, posty na forum, książki są tylko pomocą.

Odnośnie książki Anthony de Mello, jest ciekawa, trochę może za bardzo przesycona jak dla mnie takim moralizatorstwem i religijnością (mnie irytują takie rzeczy ;P), ale można wynieść z jej lektury wiele ciekawych przemyśleń. Pamiętam gdy ją kiedyś czytałem to napawała mnie motywacją i chęcią do działania, ale gdy tylko ją odkładałem szybko mi to przechodziło. Po prostu czytanie o rozwiązaniach a zrozumienie ich to dwie różne rzeczy, i to drugie przychodzi dopiero z czasem. ;)
Ok, to chyba wszystko co miałem ochotę z siebie wyrzucić :P

Paweł6 - 11 Kwiecień 2012, 23:10

Batkocz napisał/a:
Myślę, że najpierw należałoby zdefiniować dwie sprawy:
1. Kim dla Ciebie jest osoba z fobią społeczną? Czy chodzi o takie osoby, które dostały taką diagnozę od lekarza, czy może wystarczy ich autodiagnoza?
2. Kim jest osoba wyleczona? Czy taka osoba może być nieśmiała, a jeśli tak to w jakim stopniu?

PS. Ja podobnie jak ShySe, mam papiery poświadczające "wyleczenie".


1) Autodiagnoza czy diagnoza od lekarza - chyba obojętnie, byłem u kilku specjalistów i żaden nie powiedział mi wprost "masz fobie społeczną" domyślam się że jak nie muszą to wolą skupić się na leczeniu niż klasyfikowaniu choroby tak czy inaczej chodzi mi o fobię społeczną,czyli coś więcej niż bycie nieśmiałym - na przykład problem z kasowaniem biletu, lub drżenie karku chyba bardziej cechuje fobików niż nieśmiałych

2) No właśnie i tu jest chyba sedno sprawy "czy wyleczona może być nieśmiała" - NIE - skoro nieśmiali mogą pokonac nieśmiałość to uważam że fobicy tak samo mogą pokonać fobię , myślę tutaj o całkowitym wyleczeniu.....

[ Dodano: 11 Kwiecień 2012, 23:35 ]
x-3 - to co piszesz to nie sterta głupot tylko szczera prawda
Zawsze ostatecznie sami musimy sobie radzić z fobią - w życiu codziennym, nikt za Nas nie pójdzie w sprawie pracy, do urzędu, czy w sprawie reklamacji tutaj zostajemy sami z Naszymi fobiami/......

Też wydaje mi się ze jedyna droga to dłuuuga lista coraz trudniejszych i trudniejszych wyzwań czyli ta metoda małych kroczków o której piszesz , o której mowa także w filmie na youtube (link podany przez Dzemika - dzięki :-> )


Boje się jednak jednej rzeczy, czy to nie jest aby tak że dajemy 3 kroczki do przodu i 1 duży w tył i tak dalej w końcu stawiamy ostateczny krok jesteśmy "wyleczeni" po to by za chwile dać ogromny krok w tył.....i tak w kółko, kiedyś na pytanie moje "CZY MOŻNA SIĘ TEGO POZBYĆ ?" dodałem "ALE SZCZERZE" lekarz (psychiatra) odpowiedział mi że "konstrukcji psychicznej nie zmienimy ale możemy nauczyć się z tym żyć" - okrutne co nie?

aniula884 - 12 Kwiecień 2012, 19:02

Najlepsza rada jak wyleczyc sie z nieśmiałości chociaż moim zdaniem nigdy do konca sie z niej nie wyleczymy co najwyżej złagodzimy objawy to jak najwięcej wychodzić do ludzi,nie bac sie i zyc z przekonaniem "a niech sobie inni myślą co mnie to" musze przyznać ze mi taki "olewawczy" stosunek zawsze pomaga jak zaczynam się stresować :D Tym bardziej ze teraz mam maturę także i tutaj bede mogła sie sprawdzić choćby na ustnej :P :evil2:
Paweł6 - 13 Kwiecień 2012, 00:00

To życzymy powodzenia :-) na maturze i gratuluję podejścia. Przy okazji pozdrawiam Oleśnice spędziłem tam kilka miesięcy . Fajne miasteczko :-)
Paweł6 - 14 Kwiecień 2012, 22:04

Muszę stwierdzić że jak do tej pory nie udało mi się znaleźć osoby która miała fobię społeczną i całkowicie się z tego wyleczyła

Całkowite wyleczenie czyli możliwość wystąpień chociażby w wąskim gronie, wysoka samoocena, pewność siebie itp

Niektórzy koledzy piszą co prawda o wyleczeniu i o tym że mają na to papiery , ale mnie bardziej interesuje czy całkowicie się z tego wyleczyli (czytaj wyżej) czy połowicznie?

Byłbym prze-szczęśliwy gdybym się tego dowiedział :p

ShySe - 14 Kwiecień 2012, 23:25

Paweł6 napisał/a:
Niektórzy koledzy piszą co prawda o wyleczeniu i o tym że mają na to papiery , ale mnie bardziej interesuje czy całkowicie się z tego wyleczyli (czytaj wyżej) czy połowicznie?

Trudne pytania zadajesz. Czy wyleczenie w ogóle może być niecałkowite? Podział ludzi na chorych i zdrowych może być do pewnego stopnia arbitralny, ale po przyjęciu jakichś konkretnych kryteriów fobię się albo ma, albo nie. Myślę, że żaden psychiatra czy psychoterapeuta nie podpisałby się obecnie pod diagnozą fobii społecznej dla mnie, a więc należy mnie uznać za wyleczonego. Nie uważam też już spraw nieśmiałościopodobnych za istotny czynnik ograniczający moje życie, choć nie jestem w stanie powiedzieć, jak by to wyglądało, gdybym wciąż potrzebował robić rzeczy, z którymi kiedyś miałem największy problem.

A dlaczego to ciebie tak interesuje?

ShySe

Paweł6 - 15 Kwiecień 2012, 01:28

Dzięki ShySe za odpowiedź :564:

Więc fobię mam od wielu lat, w tym czasie korzystałem z pomocy specjalistów i farmakoterapii - z żadnym skutkiem, korzystałem także z hipnozy.

Staram się znaleźć wyleczonych z fobii aby wierzyć że leczenie tego ma sens
Chodzi mi o wyleczonych którzy radzą sobie w życiu i mogą zapomnieć o fobii.

U mnie wygląda to na pozór super, żyję tak jak zdrowi ludzie ale wiem że to wszysko jest zbudowane na nietrwałych fundamentach i że w każdej chwili może się zawalić, boje się przede wszystkim utraty pracy i lęk czy znajdę nową = czy poradzę sobie w życiu......

Myślę że ta metoda małych kroczków mogłaby być skuteczna choć w moim przypadku wyglądało to tak że zabrakło mi motywacji - po kilku udanych próbach były kompletne porażki które działają zniechęcająco , zastanawiasz się wtedy czy to ma sens.....

Niewiem już co robić.....

ShySe - 15 Kwiecień 2012, 13:24

Paweł6 napisał/a:
wiem że to wszysko jest zbudowane na nietrwałych fundamentach i że w każdej chwili może się zawalić, boje się przede wszystkim utraty pracy i lęk czy znajdę nową = czy poradzę sobie w życiu......

Jeśli to jest twój główny problem, to nie jest to fobia społeczna. Może jesteś źle leczony?

ShySe

twisted - 15 Kwiecień 2012, 15:56

alkohol to zło napisał/a:
Ja dostałem diagnozę "zaburzenia przystosowawcze". Wydaje mi się, że to może być ich taka fachowa nazwa dla nieśmiałości. Nie wydaje mi się, żebym miał fobię społeczną.

Też kiedyś otrzymałem taką diagnozę, tzn. "zaburzenia adaptacyjne" (ICD-10 F43), nota bene od tej samej psychiatry, która 4 lata wcześniej przypisywała mi "osobowość schizoidalną" (z osobowości nie da się wyleczyć, więc widocznie stwierdziła, iż jej wcześniejsza diagnoza była nieprawidłowa, ach, ta niezawodność diagnostyczna...).

Imho, to jest taka ich fachowa nazwa, kiedy nie za bardzo są w stanie danego delikwenta w cokolwiek konkretniejszego zakwalifikować, a jednak siedzi przed nimi osoba, która nie jest do końca swobodna w kontaktach z ludźmi. "Zaburzenia przystosowawcze" to bardzo szeroki i ogólnikowy termin.

Odnośnie tematu, kiedyś miałem bardzo ostrą odmianę fobii społ. (bałem się siedzieć w klasie na lekcji, pójść na pocztę, skorzystanie z publicznej toalety było niewykonywalne), obecnie czuję się tak w 70-80% "wyleczony". Te najbardziej dotkliwe problemy mam za sobą. Nie korzystałem przy tym nigdy z żadnych leków, ani terapii. Oczywiście, kilka razy wybierałem się do psychologów, czy nawet psychiatrów (w celach diagnostycznych), szybko jednak zauważyłem, że Ci ludzie zajmują się ludzkimi sprawami jakby "z urzędu" i przynajmniej komuś takiemu jak ja mogliby tylko zaszkodzić, a nie pomóc.

Zdałem się więc całkowicie na siebie, na uprzejmych znajomych oraz na procesie starzenia :E , bo jednak im więcej się ma lat, tym bardziej to wszystko wokół jakby przestaje mieć znaczenie, stąd człowiek już się tak nie przejmuje np. negatywnymi komentarzami postronnych.

niejawna - 15 Kwiecień 2012, 16:03

Paweł6 napisał/a:
U mnie wygląda to na pozór super, żyję tak jak zdrowi ludzie ale wiem że to wszysko jest zbudowane na nietrwałych fundamentach i że w każdej chwili może się zawalić, boje się przede wszystkim utraty pracy i lęk czy znajdę nową = czy poradzę sobie w życiu......

Myślę że ta metoda małych kroczków mogłaby być skuteczna choć w moim przypadku wyglądało to tak że zabrakło mi motywacji - po kilku udanych próbach były kompletne porażki które działają zniechęcająco , zastanawiasz się wtedy czy to ma sens.....


To już nie zależy od tego czy masz fobię czy jej nie masz czy masz jakąkolwiek chorobę (schemat ten sam). Ja nigdy nie dopuszczałam do siebie myśli, że to co zbudowałam mogłoby się zawalić - i się nie zawala. Nawet nie czuję się ani trochę niepewnie. Porównuję to co jest z tym co było; więc skoro potrafiłam tyle rzeczy już zrobić to z jakiej racji miałabym się cofać?

Kwestia myślenia. I tyle. :]

Paweł6 - 15 Kwiecień 2012, 21:51

Zgadza się wszystko niejawna co piszesz , generalnie to jest kwestia myślenia.....

Trudno jednak zrozumieć co czuje fobik gdy się nim nie jest. Paraliżujący lęk który każe ci zawracać do domu, kołatanie serca, drżenie karku, to niektóre somatyczne objawy fobii trudno to znieść , wielkie porażki niechęć do wyjścia z domu itp itd , też trudności na lekcjach (czasami musiałem opuszczać klasę dlatego siadałem blisko wyjścia nigdy w środku, ehhhh pisac można długo i długo lecz nie o to chodzi....

Największy jednak lęk jest w moim przypadku taki - czy fobia nie przeszkodzi skutecznie w poszukiwaniu nowej pracy a co za tym idzie czy ja po prostu przetrwam!!

Fobia fajnie i krótko opisana jest na wikipedii. W trakcie paraliżującego lęku występują bardzo negatywne myśli które się kłębią i potegują lęk do potęgi n-tej do momentu kiedy mówisz dość i rezygnujesz, odchodzisz , zawracasz.....

Dziwne ale troche odchodzimy od tematu: WYLECZENI Z FOBII czy są?

twisted - 15 Kwiecień 2012, 23:08

Paweł6 napisał/a:

Dziwne ale troche odchodzimy od tematu: WYLECZENI Z FOBII czy są?

Już otrzymałeś odp na to pytanie - są, choć pewnie nie w 100% i każdy na trochę inny sposób poradził sobie ze swoją fobią...

Paweł6 - 15 Kwiecień 2012, 23:36

Myślę że temat można zamknąć , tak jak pisze twisted wyleczeni są choć pewnie nie w 100 %
niejawna - 16 Kwiecień 2012, 01:56

Paweł6 napisał/a:
Trudno jednak zrozumieć co czuje fobik gdy się nim nie jest. Paraliżujący lęk który każe ci zawracać do domu, kołatanie serca, drżenie karku, to niektóre somatyczne objawy fobii trudno to znieść , wielkie porażki niechęć do wyjścia z domu itp itd , też trudności na lekcjach (czasami musiałem opuszczać klasę dlatego siadałem blisko wyjścia nigdy w środku, ehhhh pisac można długo i długo lecz nie o to chodzi....

Przecież miałam to samo i wiem, o czym piszesz. :)
Z tego da się wyjść!! Naprawdę!

ShySe - 16 Kwiecień 2012, 13:11

Mam dziwne wrażenie, że kolega bardzo chciałby usłyszeć, że z tego nikt się nie wyleczył, bo jemu się nie udało.

ShySe

Paweł6 - 16 Kwiecień 2012, 21:33

ShySe napisał/a:
Mam dziwne wrażenie, że kolega bardzo chciałby usłyszeć, że z tego nikt się nie wyleczył, bo jemu się nie udało.

ShySe



Niewiem czy pisząc to chciałeś mi dokuczyć? Nie rozumiem takiej postawy, nie rozumiem takich tekstów. Większość próbuje pomóc sobie nawzajem na tym forum poprzez wymienianie się doświadczeniami i informacjami a także wsparciem , i za to jestem bardzo wdzięczny.

alkohol to zło - 22 Kwiecień 2012, 15:25

Paweł6 napisał/a:
Myślę że temat można zamknąć

A po co zamykać tematy? Dobrze, że u nas się tego nie robi. Wkurza mnie to na niektórych forach, gdzie chciałbym coś napisać, a nie mogę, bo ktoś sobie wkręcił, że już nic więcej się nie da powiedzieć na dany temat, a jak się założy nowy temat, to czepiają się, że już taki był.

Hahaczyk - 29 Kwiecień 2012, 11:47

Królowa napisał/a:
kurcze te kasjerki z tego co czytam to maja wziecie, w zyciu bym sie nie spodziewala ze taka marnota jak kasjerka w sklepie wogole zwraca czyjac uwage...


twoim zdaniem tylko królowa może zwrócić czyjąś uwagę? pewnie dlatego nadałaś sobie taki nick, a w gruncie rzeczy sama czujesz się "marnotą", zawód każdy wykonuje na jaki go stać. Jeśli chcesz dokonać czegoś wyjątkowego , to możesz to zrobić, tylko musisz zacząć działać ;-) nie ma rzeczy niemożliwych, wszystko zależy od ciebie samej. Jeśli chcę wykonywać (w mniemaniu pewnych ludzi ) nieciekawą pracę, za małe pieniądze- to przecież mogę i wcale nie znaczy to że jestem gorsza, pracuję w handlu , codziennie mam spory kontakt z ludźmi pracującymi w wielu zawodach, o różnym statusie majątkowym, nauczyłam się już, że nie należy generalizować, życzę tego również tobie ;-)

Lenka - 29 Kwiecień 2012, 17:03

Paweł6, a tam bedziesz sie zastanwial. Wyleczyl sie ktos czy nie, przeciez to nie jest nieuleczalna choroba, wiadomo ze po to sie leczy zeby prosciej czy sie zylo :) Osobiscie mysle ze forum Ci nie duzo pomoze. Jak masz fobie spoleczna to powinienes isc do psychologa, psychiatry, o na pewno jest na fundusz zdrowia, to takie proste idziesz i zapisujesz sie do lekarza. On Ci odpowie na wszystkie pytania :)
Paweł6 - 1 Maj 2012, 20:47

Lenka napisał/a:
Paweł6, a tam bedziesz sie zastanwial. Wyleczyl sie ktos czy nie, przeciez to nie jest nieuleczalna choroba, wiadomo ze po to sie leczy zeby prosciej czy sie zylo :) Osobiscie mysle ze forum Ci nie duzo pomoze. Jak masz fobie spoleczna to powinienes isc do psychologa, psychiatry, o na pewno jest na fundusz zdrowia, to takie proste idziesz i zapisujesz sie do lekarza. On Ci odpowie na wszystkie pytania :)


Wiem że odpowie bywałem u lekarzy (psychiatrów i psychologów) jednemu z ostatnich lekarzy -psychiatrze zadałem pytanie czy mozna się z tego wyleczyć ? usłyszałem że "konstrukcji psychicznej nie zmienimy ale możemy nauczyć się z tym żyć" może facet się mylił niewiem .....

Ale sobie pomyślałem że sprawdze na tym forum i zrobie prowokacje troche jak na policji lub u dziennikarzy ale dobrowolną !!! :P

Mati - 23 Maj 2012, 20:26

Bardzo fajnie przedstawiłeś Ingo praktycznie większość rzeczy, które trzeba zrobić :)
Sam osobiście byłem kiedyś chorobliwie nieśmiały- nawet podczas rozmów z dalszą rodziną.
Wszystko zaczęło się u mnie od zdania sobie sprawy, że nie istnieje coś takiego jak nieśmiałość w każdej dziedzinie życia- tylko są pewne zdarzenia i sprawy w konkretnie których czujemy się niepewnie.

I tak jak napisał Ingo - trzeba chcieć to zrobić, na początku jest bardzo ciężko, ale z czasem jest coraz lepiej i łatwiej ;)

mantissa - 2 Luty 2016, 01:25

potwierdzam. da sie. nie ma co zakladac ze tak bedzie zawsze bo tak nie musi byc. zaluje troche tego ze dopiero od niedawna nie mam juz z tym problemow ze tyle czasu takie zycie trwalo.
Xjoik - 30 Marzec 2019, 12:33

Nie istnieje coś takiego jak nieśmiałość, to tylko tworzona przez nas myśl albo wyobrażenie, które łączymy z ideą niezmiennego ja. Czy czytając to zdanie jesteśmy nieśmiali?
Bocianapięty - 17 Kwiecień 2019, 09:23

Nieśmiałość to duży temat. Każdy mniej, lub więcej jest nieśmiały z jakiegoś tam powodu. Jeden nie będzie umiał powiedzieć dzień dobry Pani ze sklepu a drugi nawet nie spojrzy na Panią ze sklepu, tylko wzrokiem wbitym w ziemię wjedzie do sklepu kupić co kupić i szybko zmykać na kwadrat. Oczywiście żaden z tych powyżej wymienionych problemów mnie nie dotyczy, ale jak chcę powiedzieć kobiecie jak ładnie, to mi się załamie głos i po ptokach :mrgreen:
WilkWPotrzasku - 17 Maj 2019, 12:31

generalnie przemijający czas dewastuje fobie społeczną, aczkolwiek kompleks, który powodował nieśmialość może kompensować się w innych sferach życia. Z fobii społecznej się wyrasta acz długi to proces, jeśli mu nie pomożemy.
Piotr122 - 24 Maj 2019, 21:35

da się da, potwierdzam...
kluczem jest wychodzenie ze strefy komfortu i konfrontowanie przekonań z rzeczywistością
mi dodatkowo pomogły dwie terapie grupowe, na których bardzo dużo się o sobie dowiedziałem, o swoich błędach poznawczych, o tym jak mnie ludzie faktycznie widzą, miałem okazję do wielu różnych ćwiczeń...
najtrudniejszy jest początek, dlatego trzeba szukać pomocy, delikatnie stawiać pierwsze kroki, nawet i bardzo pomału i nieporadnie ale ważne by je stawiać
to co siedzi w naszej głowie i hamuje można wyleczyć tylko w jeden sposób !, przekonać się że tak nie jest (to jest na tyle trudne i wydaje się nam na początku tak niebezpieczne że za wszelką cenę unikamy tego, ale pomaga tu uświadomienie sobie tego że to właśnie TO nam otwiera drogę, to przełamanie się..., dodaje pewności siebie i pozwala robić dalsze i bardziej odważne kroki)
życzę wszystkim powodzenia :) , nie bójcie się postawić pierwszego kroku, to od niego wszystko się zaczyna :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group