Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

O leczeniu - Wasze dzieciństwo

Sheldon92 - 3 Listopad 2013, 16:22
Temat postu: Wasze dzieciństwo
Jakie było Wasze dzieciństwo czy udane sielankowe wręcz czy wręcz przeciwnie a może trochę tego i tego. Podzielcie się tą wiedzą.
Senna - 3 Listopad 2013, 16:37

Mi dzieciństwo minęło bardzo miło- zero zmartwień, grupka przyjaciół. Później się trochę zaczęło psuć :(
Sheldon92 - 3 Listopad 2013, 16:51

Czasem tak jest w dziecinstwie ,nie mamy zmartwień tylko się bawić mieć przyjaciół itp...Z wiekiem potem przychodzą dołki zmartwienia takie życie :)
GanTirus - 8 Listopad 2013, 16:01

Moje było dziwne i trochę do dupy. Problemów w szkole i w rodzinie miło nie wspominam.. :roll:
Sheldon92 - 8 Listopad 2013, 17:23

nie ma co wracać do złych wspomnień ,pamietajmy o dobrych chwilach :D
rafi92 - 8 Listopad 2013, 22:27

Ja tam dziecinstwo miałem takie sobie :P gorzej było pózniej hehe
Deprecjator - 8 Listopad 2013, 22:39

Sheldon92 napisał/a:
nie ma co wracać do złych wspomnień ,pamietajmy o dobrych chwilach

"Jak ćwiczyć pamięć, by umieć zapominać?"

Redex - 21 Listopad 2013, 21:18

Pytanie do której klasy szkolnej zaliczasz jeszcze etap dzieciństwa?
Antananarywa - 24 Listopad 2013, 00:44

Źle, bo co to za dzieciństwo gdy trzeba się bawić samemu, bojąc się odezwać do kogokolwiek z rówieśników, w obawie(najczęściej)że będę im przeszkadzał i zepsuję zabawę,...choć później też nie było lepiej :/
olivka - 25 Listopad 2013, 03:37

Ja miałam beztroskie dzieciństwo , myślę że chyba za dobrze miałam jako dziecko.
Jako dzieciak to miałam wielu kolegów z podwórka , w szkole podstawowej , na koloniach też było zawsze wesoło.
Dopiero pod koniec liceum świat się zawalił, wszystko się zmieniło.

Adik - 25 Listopad 2013, 11:42

Ja się od dłuższego czasu zastanawiam nad swoim dzieciństwem. Myślę, że nie było tak źle, jak sobie czasem mogę myśleć. W szkole podstawowej i gimnazjum niestety byłem kozłem ofiarnym, ale miałem też swoje podwórko i kolegów, i wśród nich się czułem chyba najlepiej :) . Niestety później po przeprowadzce zacząłem tracić z nimi kontakt (miałem go tylko z dwiema osobami), a byłem jeszcze w gimnazjum, to zacząłem odczuwać większą samotność. Tak to przeszło do 1 klasy liceum, która też lubiła dokuczać, choć już nie tak jak w gimnazjum. Dopiero w wakacje postanowiłem coś z tym zrobić, więc zmieniłem klasę, poznałem tam parę nowych fajnych osób, z którymi trzymałem i się już jakoś w miarę toczyło :) . A to że jestem na forum to dlatego, że jeszcze później chwilowo znów poczułem osamotnienie :P .
Pawel831 - 26 Listopad 2013, 01:05

A ja, to znaczy naszły mnie urodzinowe wspomnienia. Miałem złe dzieciństwo jeśli chodzi o szkołę podstawową. To zmarnowany czas, który dalej miał traumatyczny skutek na moją przyszłość. Oskarżam moich rodziców o to, że nic nie zrobili kiedy mogli coś zrobić. Nie był bym taki jaki jestem gdyby coś zrobili. Dzięki temu miałem zmarnowane dzieciństwo i do teraz nie potrafię odnaleźć się w życiu. Dziś mam urodzinowe myśli. Dobre i złe. Te złe postanowiłem wyrazić tu. Dlatego, że ten temat przeszył mnie do bólu.


Moje dzieciństwo było różne. Niestety sporo było tych złych wspomnień.

Adik - 26 Listopad 2013, 12:04

Akurat o rodzicach nie chciałem wspominać... Ale to jednak oni musieli mieć na mnie największy wpływ. Fizycznie rzecz biorąc to miałem w zasadzie wszystko zapewnione. Ale psychicznie... sam nie wiem. Jeśli chodzi o ojca, to praktycznie nauczyłem się tylko jednego: bać się go. Kiedy zdarzało mi się coś napsocić w jego obecności potrafił być gwałtowny... Kiedy kazał mi coś zrobić, to zawsze narzekał że robię to albo źle, albo zbyt powoli. Okazjonalnie zdarzały się też dobre momenty (żeby nie było :) ), ale zostały one przysłonięte przez te niemiłe. I często po prostu nie wiedziałem, jak mam go interpretować. Stąd szybko nauczyłem się emocjonalnie dystansować od niego. Z matką było nieco inaczej. Była bliżej nas (tzn. mnie i brata), dało się z nią jako tako porozmawiać, ale była może trochę nadopiekuńcza, a jednocześnie zazwyczaj emocjonalnie neutralna. Generalnie nie odczuwałem takiego poczucia bezpieczeństwa, jakie jest chyba dziecku potrzebne.

To wszystko musiało sprawić, że utraciłem zdolności do własnej, otwartej inicjatywy i ryzyka, zamknąłem się w swoim umyśle i zacząłem na własną rękę szukać swego przeznaczenia i sensu życia. Już jako nastolatek, dużo radości znajdowałem w grach komputerowych, które przedstawiały mi inną rzeczywistość, bardziej pociągającą :P . Zacząłem się też interesować astronomią i trochę kosmologią, a także zjawiskami paranormalnymi, zaś później również sprawami duchowymi. Odkąd zainstalowaliśmy sobie internet (miałem lat 18), poszukiwania ruszyły pełną parą ;) . Wszystko dlatego, że szukałem odpowiedzi na najważniejsze życiowe pytania - odpowiedzi, których nie otrzymałem w ramach wychowania (a dziś wiem, że dla dziecka jest to bardzo ważne).

olivka - 26 Listopad 2013, 18:25

Jeśli chodzi o rodziców, to raczej ja się czuję winna że nie spełniłam ich oczekiwań .
Nigdy nie mogłabym być nikim innym niż byłam. Już od samego urodzenia nie spełniłam oczekiwań mojego ojca bo bardzo chciał mieć syna .Zawsze byłam porównywana do mojej starszej siostry ,która we wszystkim była lepsza niż ja .
Zawsze liczyłam się zdaniem mojego ojca , wszystko bym zrobiła aby spełnić jego oczekiwania ale cóż nie udało się :( Co do matki to pamiętam jak za mgłą nigdy mnie nie uderzyła , ale z mojej winny zachorowała. Gdybym nieprzyszła na świat pewnie by była zdrowa. Wszystko moja winna jakim ja jestem potworem :shock:
Myślę często właśnie o rodzicach ,jakich miałam cudownych , nie potrafiłam tego docenić . :| Co raz bardziej zaczynam tęsknić za dzieciństwem , za domem ,tak szybko to wszystko się skończyło :(

Kiki_86 - 27 Listopad 2013, 09:31

MOje dzieciństwo.... to był najlepszy okres w moim życiu. Czasami wracam myślami do tamtego czasu i żałuję, że nie ma możliwości (może nie cofnięcia czasu, ale...) przeniesienia się choć na chwilę do tamtego okresu.
Natomiast jeżeli chodzi o rodziców to życzę każdemu tak wspaniałych rodziców jakich ja mam. Nie zamieniłbym ich na żadnych innych, cudowni ludzie: srodzy kiedy trzeba, umiejący wszystko dokładnie wytłumaczyć, kochający przede wszystkim i wspierający mnie w każdej sytuacji. Nie wiam jak jest u WAS forumowiczów z wiarą, ale ja dziękuję Bogu, że mam możliwość być synem takich ludzi :)

Pozdrawiam

Andromeda91 - 30 Listopad 2013, 17:51

Dzieciństwo wspominam miło, jednak czasem żałuję, że zbyt mało z siebie dałam i rodzice więcej ode mnie nie wymagali. Gimnazjum to była jedna wielka trauma, przez trzy lata byłam pośmiewiskiem, dlatego teraz jestem dosyć zamknięta w sobie i ciężko mi komuś zaufać. Znajomych zaczęłam poznawać w sieci i trwa to do dzisiaj.
michalkrk - 8 Grudzień 2013, 22:07

Nie powinienem narzekać. Moje dzieciństwo nie było, aż tak złe. Zawsze mogło być gorsze (ಠ_ಠ)_%

Do tego ogródka mogę nawrzucać kilka kamyczków:
Moje problemy zaczynają się gdzieś tak w okolicach 2-3ciej klasy szkoły podstawowej. Masa niewyżytych dzieciaków szukała szkolnej maskotki. Ja najniższy... oczywisty wybór. I w ten oto sposób byłem niemalże na co dzień bity, poniżany... wiadomo, dzieci nie znają umiaru.
Z drugiej strony wymagający rodzice. Miałem być dzieckiem idealnym. Musiałem posiadać najlepsze stopnie w szkole, miałem być bezkonfliktowy i unikać wszelkich problemów. Na pewien sposób byłem trzymany pod kloszem. Ale z drugiej strony musiałem chodzić do szkoły i ukrywać wszystkie siniaki.

Skończyła się podstawówka i dopiero wtedy zaczęło się dzieciństwo. W gimnazjum byłem osobą niezwykle lubianą. Niestety nie wykorzystałem tego tak jak powinienem :(
Chwile potem przyszły burzliwe czasy (rozlatujące się przyjaźnie, burzliwa miłość i olbrzymie problemy rodzinne), ale to zupełnie inne historie (OT).
I oto jestem - Ja nieśmiały w bliższych relacjach, niepotrafiący zaufać...

---

olivka, - nie obwiniaj siebie. Dlaczego to czynisz? Pomyśl o tych radosnych chwilach ktore dałaś swoim rodzicom ☜(゚ヮ゚☜)

Chodze Wolno - 14 Grudzień 2013, 09:56

NIGDY nie dostałem miłości od człowieka... W domu poniżenie było zwycięstwem, radość przegraną. Czułem satysfakcję gdy komuś było głupio. NIGDY nie byłem na rodzinnej wycieczce, na której nie było by awantury. Nie mówiąc o tym ,że nigdy nie byłem na rodzinnym spacerze? (nie pamiętam)

Nigdy nie rozmawiałem z bratem, mamą, tatą... NIGDY... -->Rozmowa a wymiana kilku zdań to co innego...

Gdy do domu przyjdzie ktoś "obcy" co zdarza się może raz w miesiącu... Rodzice zaczynają rozmawiać, uśmiechać się... Ale ja wiem ,że to wszystko zaraz przeminie... Zaraz znowu będą się kłócić.

I taki ja też jestem. Gdy rozmawiam z osobą A chce aby słuchała mnie osoba B... I na odwrót oO!!!!!!!!! Najlepiej żeby słuchali mnie wszyscy, tylko nie ta osoba do której mówię.

Czuje odrazę do posiadania przyjaciela, ale pragnę mieć przyjaciół.

W rodzinie nie było alkoholu, do 18 roku życia nie miałem w ustach alkoholu( nawet tego w pączku...) W domu nie można było mieć wad... Miałem wrażenie ,że gdybym wypił chociażby piwo wszyscy dokoła zaczęli by się ze mnie śmiać...

Zawsze chciałem być fajny, zadawać się z "elitą", gardziłem osobami które był takie same jak ja. Pod koniec gimnazjum ktoś taki do mnie zagadał, nareszcie miałem z kim pogadać... Rok szkolny szybko się skończył.


I tak teraz i ja nie potrafię rozmawiać... Gdyby nie fakt ,że jestem osobą mocno wierzącą prawdopodobnie nie pisałbym teraz tej wiadomości.

Kilka razy w życiu będąc przed Ołtarzem chciałem płakać ze szczęścia :) Chodzę na pielgrzymki na Jasną Górę, podczas których zazwyczaj idę sam,( nawet wtedy boje się odezwać, przecież rozmawianie jest takie sztuczne.)
Wydaje mi się? ze cokolwiek powiem będzie nudne...

U mnie w rodzinie wszyscy potrzebują pomocy, wszyscy są smutni. Tylko telewizor niszczy bezwzględną ciszę. Gdy nie ma prądu, w domu jest niesamowita cisza.

Matka pyta się mnie czasem co ona mi zrobiła ,że z nią nie rozmawiam. Nie odpowiadam nic.

mantissa - 1 Luty 2016, 18:02

Dziecinstwo? czas najwiekszej depresji. czas najwiekszej fobii przed ludźmi. nie wspominam dobrze. Były też dobre chwile oczywiście. więcej było złych.
Na szczęście juz dzieciństwo mam za sobą i jest znacznie lepiej.

MissCellanea - 11 Luty 2016, 19:01

Dzieciństwo wspominam bardzo, bardzo dobrze :) były jakieś gorsze momenty, ale zupełnie nie związane z chorobliwą nieśmiałością, fobią społeczną... Byłam w kółku teatralnym, grałam na pianinie w czasie akademii (nawet jeśli fatalnie i właściwie tylko dwie melodie na krzyż), miałam koleżanki i kolegów - ze szkoły, z podwórka, itd. Jeszcze w gimnazjum chodziłam na dyskoteki i nie był to dla mnie stres (jak zabawy teraz), tylko przyjemność.
Miałami nadal mam świetny kontakt z rodzicami i rodzeństwem. Mogę pogadać o wszystkim, oglądamy te same seriale, mamy podobne poczucie humoru, itd.

Katarinka - 27 Maj 2016, 19:55

W dzieciństwie praktycznie z kim się bawiłam to mój kuzyn i obecna przyjaciółka. Wtedy byłam też bardzo nieśmiała wiec ciężko mi było o kontakty z rówieśnikami.
Marsjanin - 28 Maj 2016, 23:52

Dzieciństwo wspominam dwojako, jeśli chodzi o kontakty z rówieśnikami to jako tako je utrzymywałem, ale patrząc z perspektywy czasu dzieciństwo to także rodzice, którzy nie byli dla mnie i nie są autorytetem, dla dziecka ojciec i matka powinien być przykładem, ale niestety nie każdy jest zaradny i nadaje się do roli rodzica. Myśli z czasów wczesnej młodości staram się nie przywoływać. Z dzieciństwa pozostała mi nieśmiałość i brak pewności siebie, z którą walczę.
Arlene - 30 Maj 2016, 18:36

Całe dzieciństwo byłam gnębiona przez inne dzieci, tylko dlatego, że utykam. Byłam wyśmiewana, w różny sposób poniżana, bita...
W domu zaś musiałam opędzać się od pijanych kolesi mojego ojca i sprzątać po ich imprezach, żeby mama po powrocie z pracy nie zrobiła awantury, którą i tak robiła...
Dorastałam w przeświadczeniu, że każdy mnie obserwuje, czyhając na to aż zrobię coś źle, żeby mnie wyśmiać.
Potem trafiłam do liceum w innym mieście, gdzie pomału zaczęłam odkrywać, że można inaczej ;)

Tosia_675 - 8 Lipiec 2016, 14:11

Ogólnie nie mam jakiś traumatycznych wspomnień z dzieciństwa, jedyne co źle wspominam to fakt, że nie umiałam nawiązywać kontaktu z innymi ludźmi (co mi zostało do dziś) i czułam się trochę samotna, niby miałam kilku znajomych ale nie były to jakieś większe przyjaźnie,
Rozszczepiona - 29 Styczeń 2017, 20:46

Moje dzieciństwo było genialne do czasów gimnazjum, a raczej 6 klasy szkoły podstawowej. Wtedy to właśnie odwróciły się ode mnie najlepsze przyjaciółki, a w ślady ich poszła cała klasa. I od tamtej pory właśnie zaczęły się moje problemy społeczne. Zaczęłam unikać ludzi. Bałam się nawet wyjść do sklepu. Za wiele się w tej kwestii nie zmieniło. Może jestem bardziej świadoma siebie. :roll:
niesmialakaska - 3 Luty 2017, 12:56

Moje dzieciństwo w domu było super. Natomiast w szkole nie za bardzo nie chcę raczej wracac do tego.
arieno - 17 Marzec 2017, 20:32

Hmm to zależy, jedni pamiętają lepiej inni gorzej :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group