Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

O nieśmiałości i fobii społecznej - Nasza walka z nieśmiałością

aurelka - 23 Styczeń 2015, 15:01
Temat postu: Nasza walka z nieśmiałością
Jak walczycie z nieśmiałością? Co robicie by czuć się bardziej pewnym siebie? Wymieńmy się spostrzeżeniami.
swamphell - 23 Styczeń 2015, 18:20

Ja staram się przełamać tj. kieruję się zasadą żeby nie uciekać przed tym, czego się boję lecz stawić temu czoła. Tak więc robię rzeczy których normalnie bym nie zrobił. Mam tu na myśli np. odzywanie się i zagadywanie do obcych osób, częstsze udzielanie się i ogólne otwarcie na świat. Nie do końca mi to wychodzi zgodnie z oczekiwaniami, ale też nie mam nic do stracenia, zdałem sobie z tego sprawę. Próbuję również być pewnym siebie. Oczywiście nie gram kogoś, kim nie jestem. Jeśli komuś zależy na opinii byle przechodzącej obok osoby to niech nawet nie próbuje robić tego, co ja. :mrgreen:
aurelka - 23 Styczeń 2015, 20:39

swamphell napisał/a:
Nie do końca mi to wychodzi zgodnie z oczekiwaniami,

Ciągle próbujesz więc uważam, że jesteś na wygranej pozycji :) Gdybym spróbowała tego co Ty... a co tym ludziom mówisz? O co pytasz? Ja z dwójką, trójką osób bez problemu mogę rozmawiać, czy to są znane mi osoby czy nie. Problem się zaczyna gdy to grono już jest większe, nie mówiąc już o wystąpieniach publicznych... tak powszechna fobia - a tak bardzo chce to zmienić. Złoty środek ma ktoś? :P

[ Dodano: 23 Styczeń 2015, 21:07 ]
Co myslicie tez o programowaniu umyslu wg Paula McKenna? Ktoś zna?

swamphell - 24 Styczeń 2015, 12:36

Cytat:
Problem się zaczyna gdy to grono już jest większe, nie mówiąc już o wystąpieniach publicznych... tak powszechna fobia - a tak bardzo chce to zmienić. Złoty środek ma ktoś?


Tak, zrób sobie listę tematów "uniwersalnych", które każdy podłapie. Jak zobaczysz, że wszyscy słuchają Cię z zainteresowaniem mniejszym bądź większym i włączają się do rozmowy, Twoje obawy same przeminą i staniesz się pewna siebie. Zasada działania jest taka sama jak przypadku pojedynczych osób, tylko ugryźć trzeba inaczej. :->

aurelka - 25 Styczeń 2015, 15:15

A ja nie moge pozbyc sie tego dziwnego uczucia, że każdy sie na mnie gapi... i wtedy brakuje mi słów i boje sie mówić... nie rozumie tego, bo jak grono jest mniejsze sama wpatruje sie w oczy rozmówcom, oni w moje i nie przeszkadza mi to.
Tematy uniwerslane... no przygotowanie do rozmowy tez jest bardzo wazne, bo z zalozenia, ze jakos to bedzie, jakos sie rozmowa potoczy - raczej nic z tego nie wypali.

swamphell - 25 Styczeń 2015, 17:55

Cytat:
no przygotowanie do rozmowy tez jest bardzo wazne, bo z zalozenia, ze jakos to bedzie, jakos sie rozmowa potoczy - raczej nic z tego nie wypali


Jeśli nie jesteś sobą i musisz się przygotowywać to najwyraźniej powinnaś zmienić towarzystwo - rozmowa to nie referat czy prezentacja. Nie w tym rzecz, wszystko powinno toczyć się "na spontanie".

Co do patrzenia się innych na Ciebie... no weź pod uwagę to, że podczas gdy siedzisz cicho wcale nie stajesz się niewidzialna. Wtedy też się na Ciebie patrzą, jednakże Ty nie zdajesz sobie z tego sprawy. Wyjdź na przeciw i pokonaj obawę, innej rady nie ma. :lol:

koniec świata - 25 Styczeń 2015, 19:51

aurelka napisał/a:
A ja nie moge pozbyc sie tego dziwnego uczucia, że każdy sie na mnie gapi


pokaz fotke. wtedy ocenimy czy twe obawy maja jakis sens

aurelka - 25 Styczeń 2015, 21:22

swamphell bardzo mądrze piszesz, ale mam sprawe sporną, gdyz nie do konca sie zgadzam - bo gdy poznaje nowe osoby, lub spedzam czas z ledwie poznanymi bez przygotowania nic mi praktycznie nie przychodzi do glowy. Ostatnio na takim malym spotkaniu mialam juz pare tematów przygotowanych w glowie i wtedy rozmowy szly gladko i bez stresu, po prostu wiedzialam juz o czym mam mowic. Na dany temat mowilam swoimi zdaniami, opiniami a nie przekonaniami zdartymi od kogos. Moze niektórzy juz mają taki dar w sobie, ze dogadają sie z kazdym i na kazdy temat, reszta sie musi tego nauczyc :)

A koniec swiata - to, ze pokaze zdj i przeczytam, ze nie musze sie niczym przejmowac, tak na prawde nie pomaga, bo co mi da radosc od pozytywnych opinii, kiedy ktos napisze złą rownież mam brać to do siebie? Od tego jest w sumie fb gdzie kazdy sie podlizuje :)

Smętny - 25 Styczeń 2015, 22:55

swamphell napisał/a:
Cytat:
no przygotowanie do rozmowy tez jest bardzo wazne, bo z zalozenia, ze jakos to bedzie, jakos sie rozmowa potoczy - raczej nic z tego nie wypali


Jeśli nie jesteś sobą i musisz się przygotowywać to najwyraźniej powinnaś zmienić towarzystwo - rozmowa to nie referat czy prezentacja. Nie w tym rzecz, wszystko powinno toczyć się "na spontanie".

Nie wiem jak inni nieśmiali, ale ja z nowo poznanymi lub słabo znanymi osobami w czasie rozmowy "na spontanie" mam totalną pustkę i echo w głowie, a najbardziej złożone zdania jakie mogę z siebie wykrzesać to m.in. "aha / tak? / nie / no..." itp. ;) Dlatego, rozumiem aurelkę, bo ja też jak już muszę z kimś takim rozmawiać, to wcześniej przygotowuję sobie w głowie zestaw tematów, jakie zamierzam po kolei poruszać, gdy zapadnie krępująca cisza ;)

Oczywiście w czasie rozmowy z kimś kogo dobrze znam tak nie muszę robić. Ale może to dlatego, że mniej się przejmuje co ten ktoś o mnie pomyśli... Z nieznajomym jednak mam wrażenie, że muszę ważyć każde słowo by nie powiedzieć czegoś głupiego, i bym nie został źle oceniony.

aurelka - 25 Styczeń 2015, 23:12

Smętny... omg to jest dokladnie to, co chcialam wyrazić! Dzieki!
pablos - 27 Styczeń 2015, 09:09

Przygotowanie listy tematów w moim przypadku nie ma sensu, bo w towarzystwie od razu wszystko zapominam. Boję się ludzi, boję się towarzystwa - no chyba że kogoś dobrze znam. W obcym towarzystwie nigdy nie potrafiłem się odnaleźć. Mój problem zaczął się w podstawówce. Związane to było od początku z moim wyglądem. Na początku jako dzieciak nie przywiązywałem do tego uwagi, nawet jak się inni ze mnie nasmiewali. Z czasem problem jednak narastał. W związku z tym że byłem (jestem) brzydki, nigdy nie miałem tzw bajeru, straciłem pewność siebie (nie pamiętam czy kiedykolwiek ją miałem). Nigdy też z związku z powyższym nie zrobiłem pierwszego kroku (i nie zrobię) by poznać jakąś dziewczynę, bo się bałem i wstydziłem. Nigdy nie chodziłem na szkolne zabawy, nie chodziłem na dyskoteki. Nie byłem nawet na własnej studniówce, bo nie miałem z kim iść. Ostatnio jest coraz gorzej. Zaczynam tracić światopogląd i coraz bardziej się męczę. Nie wiem co robić, jak robić. Nie mogę zrozumieć za co taki jestem. Moi bracia sa przystojni, zawsze byli duszą towarzystwa. Jeden ma żonę, drugi niedługo się ożeni ze wspaniałą dziewczyną, która jest mi bliska jak rodzona siostra. Ja zaś jak byłem, tak jestem i będę sam jak palec. Myślałem by pójść do psychologa - ale szybko doszedłem do wniosku że to bez sensu, bo psycholog nie zmieni mojego wyglądu a samego mnie stać by wydać 100 000 tyś by poprawić to co spieprzyła u mnie natura. Tak jakbym został ukarany za coś i wszystko co złe spłynęło na mnie. Ktoś mi kiedyś powiedział że nie ma ludzi brzydkich. Problem w tym że tam zawsze mówią ludzie ładni, bo syty głodnego nigdy nie zrozumie. Nienawidzę siebie, własnego wyglądu i jak już wspomniałem meczę się coraz bardziej każdym kolejnym dniem. Wolałbym by już kryminalistą - ale z gadaną, pewnym siebie o normalnym wyglądzie. Ostatnio zastanawiam sie coraz częściej nad sensem własnego istnienia i dochodze do wniosku że lepiej by było by się wcale nie urodził. Ostatnio często pojawiają się w mojej głowie myśli samobójcze. Mam nadzieję że nie zwariuję. Nikomu tego nie mówiłem, bo się wstydzę. Więcej zacząłem pić. Czy miał ktoś kiedyś taki problem? Jestem na skraju załamania nerwowego, tracę chęć do życia. Zazdroszczę tym którzy potrafią się bawić, są normalni, piękni, cieszą ich nawet małe rzeczy. Mnie juz nic nie cieszy. Najgorsze w tym to że nie widzę dla siebie perspektyw. Jestem jedynym z mojej klasy czy to szkoły podstawowej czy technikum, który nie miał dziewczyny, nie ma żony, dzieci. Nie wiem jak długo to jeszcze wytrzymam. Pozdrawiam P.
aurelka - 27 Styczeń 2015, 15:41

Nie mamy wpływu na to jak natura nas obdarzyła, ale mamy wpływ na inne czynniki by czuć się lepiej. Też kiedyś czułam się niezbyt atrakcyjnie, zamknięta w sobie i również nie byłam na własnej studniówce z tej samej przyczyny. Wszystko się zmieniło gdy zrozumiałam, ze jednak na coś mam wpływ. Zapuściłam włosy, schudłam, kupiłam fajne ciuchy i jestem nie do poznania. A uwierz mi z czasem i śmiałość zaczęła mi wracać.

[ Dodano: 27 Styczeń 2015, 15:51 ]
Także pablos dobierz fajną fruzyre, może zapuść bródkę, idz na silownie. Znajdz pasje.

swamphell - 27 Styczeń 2015, 16:49

Sorry za mały offtop, ale muszę.

Spoko pablos, ja za to jestem wyłączony z marzeń z racji swojego zdrowia - 8 lat temu stwierdzono u mnie epilepsję. Kat. D na komisji czyli wszelaka służba o której marzyłem papa, na zawsze. Prawo jazdy na C i D również. Trenowanie wszelkich sportów - lekarz mi książeczki nie podbije, z medycyną pracy na studia tez miałem grube problemy, jakimś cudem się udało. Biorę leki które niszczą mi żołądek i wątrobę, ile kilo już przełknąłem wole nie wiedzieć. Gdy ktokolwiek się dowie, że jestem "chory" od razu krzywo się na mnie patrzą (choć wielokrotne EEG również po nieprzespanej nocy i rezonanse magnetyczne dawały wyniki jak u zdrowego od początku). Nie mogłem iść przez to do technikum. Kurde... w zasadzie to ja nie wiem co ja legalnie mogę (a za zatajenie grozi mi więzienie jeśli to wyjdzie na jaw). Renty nie dostaję. I nie, nie jestem "magnesem na laski", jestem niski (177 cm) i mam bardzo dziwne zainteresowania które nikogo nie obchodzą.

Chcę Ci uświadomić, że wcale nie masz aż tak źle. Twarz twarzą, ale to po owocach Twojej pracy będą Cię oceniać. Mnie ludzie poznają i zaraz uciekają z racji tego jaki jestem. Też siedzę sam i ostatnio często piję. Zdrowie! :564:

Aureliusz - 27 Styczeń 2015, 17:27

swamphell napisał/a:
Sorry za mały offtop, ale muszę.

Spoko pablos, ja za to jestem wyłączony z marzeń z racji swojego zdrowia - 8 lat temu stwierdzono u mnie epilepsję. Kat. D na komisji czyli wszelaka służba o której marzyłem papa, na zawsze. Prawo jazdy na C i D również. Trenowanie wszelkich sportów - lekarz mi książeczki nie podbije, z medycyną pracy na studia tez miałem grube problemy, jakimś cudem się udało. Biorę leki które niszczą mi żołądek i wątrobę, ile kilo już przełknąłem wole nie wiedzieć. Gdy ktokolwiek się dowie, że jestem "chory" od razu krzywo się na mnie patrzą (choć wielokrotne EEG również po nieprzespanej nocy i rezonanse magnetyczne dawały wyniki jak u zdrowego od początku). Nie mogłem iść przez to do technikum. Kurde... w zasadzie to ja nie wiem co ja legalnie mogę (a za zatajenie grozi mi więzienie jeśli to wyjdzie na jaw). Renty nie dostaję. I nie, nie jestem "magnesem na laski", jestem niski (177 cm) i mam bardzo dziwne zainteresowania które nikogo nie obchodzą.

Chcę Ci uświadomić, że wcale nie masz aż tak źle. Twarz twarzą, ale to po owocach Twojej pracy będą Cię oceniać. Mnie ludzie poznają i zaraz uciekają z racji tego jaki jestem. Też siedzę sam i ostatnio często piję. Zdrowie! :564:


Chcę cie uświadomić że jesteś bliżej wysokiego niż niskiego wzrostu, masz średni :-0
A co do twojej choroby to bym się zastanowił skoro masz dobre wyniki EEG czy właściwie cie zdiagnozowano, ja bym poszedł do prywatnego lekarza.

DrDres - 27 Styczeń 2015, 17:31

sluchajcie brzydale, przedstawiam wyglad najlepszego podrywacza na swiecie Neila Straussa, Style

[ Dodano: 27 Styczeń 2015, 17:34 ]
nastepny guru podrywu Ross Jeffries

[ Dodano: 27 Styczeń 2015, 17:40 ]
albo "Tyler"

swamphell - 27 Styczeń 2015, 17:52

Aureliusz napisał/a:

Chcę cie uświadomić że jesteś bliżej wysokiego niż niskiego wzrostu, masz średni :-0
A co do twojej choroby to bym się zastanowił skoro masz dobre wyniki EEG czy właściwie cie zdiagnozowano, ja bym poszedł do prywatnego lekarza.


To co oświadczyła komisja wojskowa jest święte i nie można się odwołać od tej decyzji. A jak już mam nasrane w papierach to mam niefajnie do końca życia nawet jeśli oświadczą że się wyleczyłem x lat temu. Z przebytymi chorobami tego typu zawsze mają problemy... no chyba, że te papiery zostaną zniszczone. Pozdrawiam

Twójstary - 27 Styczeń 2015, 18:47

aurelka napisał/a:
Nie mamy wpływu na to jak natura nas obdarzyła, ale mamy wpływ na inne czynniki by czuć się lepiej.
Także pablos dobierz fajną fruzyre, może zapuść bródkę, idz na silownie. Znajdz pasje.


czyli podryw na Zbigniewa Bródkę

aurelka - 27 Styczeń 2015, 19:36

To przykłady z wielu możliwości :) Ale największe efekty tak czy siak dadzą pozytywne myślenie i tworzenie pozytywnych afirmacji o sobie samym, i to powie Ci każdy, kto jest choc troche pewny siebie. Podobno siła umysłu jest niewyobrażalna, o czym warto posłuchać w nagraniach De Mello, czy Tolle. Również uważam, że lubienie siebie jest to najważniejszy szczebel w zdobyciu szczęscia i choć mam wiedze wiem jak trudno wdrążyć to w życie, ale nie jest to niewykonalne :)
rafi92 - 27 Styczeń 2015, 21:41

kto walczy,jest zwycieżca,pamietajcie niesmiałki o tym :P :P
Reynevan - 28 Styczeń 2015, 07:04

swamphell napisał/a:
Gdy ktokolwiek się dowie, że jestem "chory" od razu krzywo się na mnie patrzą

A to znaczy że ci ktokolwieki są po prostu debilami. ;)

aurelka - 28 Styczeń 2015, 10:24

Reynevan napisał/a:
swamphell napisał/a:
Gdy ktokolwiek się dowie, że jestem "chory" od razu krzywo się na mnie patrzą

A to znaczy że ci ktokolwieki są po prostu debilami. ;)


I like! :)

Angulo - 29 Styczeń 2015, 12:11

Cytat:
sluchajcie brzydale, przedstawiam wyglad najlepszego podrywacza na swiecie Neila Straussa, Style

Widzę, że też czytałeś "Grę".
Fajna książka, przygodowa, ale nic pożytecznego z niej sie nie wyniesie jeśli chodzi o podrywanie.

Marti - 12 Luty 2015, 21:13

Ja u siebie zauważyłem lęki w sytuacjach, które kiedyś nie były stresujące. Najczęściej nie są to nowe sytuacje, lecz takie z którymi stykam się cyklicznie. Czasem jest przyjemnie, czasami mniej. Bynajmniej kiedyś to nie występowało. Teraz nie pojawia się lęk w ogóle, pojawia się łagody, średni lub panicznie silny (drżące ręce, problemy z chodzenie - total panika). Nie doszedłem w sumie od czego nie uzależniony poziom lęku. Na zdrową głowę nie ma się czegoś bać, zaś myśli podpowiadają że będzie źle i tak się spirala nakręca. Z drugiej strony też zauważyłem, że spanie po 4-5h (ten mój standard) na dobę i duża ilość kawy mogą zwiększać lęki czy tam niepokój. A i też nie zawsze. Choć na co dzień stykam się z różnymi nieprzyjemnymi sytuacjami to często ich po prostu nie ma, a myślenie o nich że mogą wystąpić nakręca pewną sprężynę.
Selina - 14 Luty 2015, 17:34

Ja nie umiem za chiny zwalczyć lęku kiedy muszę coś wygłosić publicznie. Choćbym wmawiała sobie po tysiąc razy do łepetyny, że to wcale nie jest takie straszne, że przecież tyle ludzi występuje i ma się dobrze. Zawsze te same objawy lodowate, trzęsące ręce, nogi jak z waty, trzęsący się głos i chce mi się beczeć. :/ Za kilka miesięcy obrona, a mi na samą myśl chce się wymiotować...
Z kolei udało mi się powoli przełamać lęk w towarzystwie kilku osób, częściej zabieram głos, a nie tylko stoję i słucham jak inni przemawiają :P

swamphell - 15 Luty 2015, 22:48

@up
Inaczej tego nie zwalczysz jak tylko stawiając temu czoło. W końcu wpoisz sobie, że to nie takie straszne i przestaną Ci się trząść ręce. ;)

zlasu - 5 Marzec 2015, 21:34

Chyba dobrze wiedzieć czego konkretnie się boimy. U mnie nieśmiałość w kontaktach z dziewczynami to lęk, że będę po prostu nachalny i będzie trzeba się ode mnie opędzać. Tak myślę nawet o zaproponowaniu randki czy w ogóle okazaniu zainteresowania większego niż w koleżeństwie. Nie mam pojęcia jak jestem odbierany w rzeczywistości.
Nijaki - 8 Styczeń 2016, 21:08

zlasu napisał/a:
U mnie nieśmiałość w kontaktach z dziewczynami to lęk, że będę po prostu nachalny i będzie trzeba się ode mnie opędzać.

Mi te myśli przychodzą w każdej sytuacji, przed czymkolwiek zastanawiam się jak mogło by to być odebrane i w większości po prostu nie dopuszczam do takich sytuacji.

Thule - 9 Styczeń 2016, 18:59

Ja pytałem po prostu -Czy mogę Cię pocałować ?:) ale to było kiedyś ,od tamtego czasu stałem się bardziej nieśmiały w kontaktach .Jedna laska z żabki zaczepia mnie i próbuje zagadywać a ja się wycofuję .
Kain - 24 Luty 2016, 20:38

Walka z nieśmiałością... dla mnie to jak gwałt na sobie... próba zmiany siebie z introwertyka na ekstrawertyka - owszem, można zmienić sposób przejawiania się, ale zawsze kosztuje to wysiłek i udawanie kogoś kim się nie jest...

według mnie kluczem jest przyjęcie siebie ze swoją nieśmiałością (nie intelektualne, tylko przejście przez emocje sprzeciwu) - kiedy znika osądzanie siebie - nieśmiałość przestaje być postrzegana jako problem, a staje się po prostu doświadczaną jakością...

Ladyrobin - 27 Luty 2016, 10:53

Kain, nie zawsze. Mi się wydaje, że moja nieśmiałość bardziej wynika z tego, w jaki sposób koledzy z klasy traktowali mnie w podstawówce i gimnazjum.

Poza tym nieśmiałość i introwertyzm to nie to samo. Introwertyk potrafi poradzić sobie z ludźmi, człowiek nieśmiały - nie zawsze. Z nieśmiałością trzeba walczyć, introwertyzm trzeba zaakceptować.

Gagarin12 - 10 Marzec 2016, 12:22

Witam

Kain napisał/a:
próba zmiany siebie z introwertyka na ekstrawertyka


Można byc introwertykiem i być smiałym. Nie musisz siedzieć z ludzmi cale dnie i noce by czuć sie z nimi swobodnie - bo to jest smiałość.
Wystarczy że zwiekszysz swoją strefe komfortu a bedziesz bardziej smiały ale nie zmieniaj siebie. :)

A ja osobiście zaczynałem swoja przemiane od takich ludzi jak:
-The Style
-Mystery
-Bad Boy
Teraz po prostu słucham ludzi lepszych ode mnie i jednoczesnie Roberta Marhela :)

Pozdrawiam :)

divinuss - 7 Listopad 2016, 22:06

Mi dobry ubiór poprawia moją pewność siebie. Dodatkowo, gdy przełamuję swoją strefę komfortu to taki sukces zawsze dobrze ładuje baterie.

Ogólnie jestem osobą, która lubi motywację pozytywną. Nie trawię ludzi, którzy myślą, że krytyką zmotywują mnie do działania. Na mnie to nie działa :D

Zmieniam też swoje podejście do stresujących sytuacji. Wiem, że mój mózg lubi zniekształcać prawdziwy obraz, dlatego często muszę tłumaczyć mu na nowo, że wiele rzeczy wcale nie jest tak trudnych jak się wydaje.

nieśmiała99999 - 26 Listopad 2016, 23:46

pablos napisał/a:
Przygotowanie listy tematów w moim przypadku nie ma sensu, bo w towarzystwie od razu wszystko zapominam. Boję się ludzi, boję się towarzystwa - no chyba że kogoś dobrze znam. W obcym towarzystwie nigdy nie potrafiłem się odnaleźć. Mój problem zaczął się w podstawówce. Związane to było od początku z moim wyglądem. Na początku jako dzieciak nie przywiązywałem do tego uwagi, nawet jak się inni ze mnie nasmiewali. Z czasem problem jednak narastał. W związku z tym że byłem (jestem) brzydki, nigdy nie miałem tzw bajeru, straciłem pewność siebie (nie pamiętam czy kiedykolwiek ją miałem). Nigdy też z związku z powyższym nie zrobiłem pierwszego kroku (i nie zrobię) by poznać jakąś dziewczynę, bo się bałem i wstydziłem. Nigdy nie chodziłem na szkolne zabawy, nie chodziłem na dyskoteki. Nie byłem nawet na własnej studniówce, bo nie miałem z kim iść. Ostatnio jest coraz gorzej. Zaczynam tracić światopogląd i coraz bardziej się męczę. Nie wiem co robić, jak robić. Nie mogę zrozumieć za co taki jestem. Moi bracia sa przystojni, zawsze byli duszą towarzystwa. Jeden ma żonę, drugi niedługo się ożeni ze wspaniałą dziewczyną, która jest mi bliska jak rodzona siostra. Ja zaś jak byłem, tak jestem i będę sam jak palec. Myślałem by pójść do psychologa - ale szybko doszedłem do wniosku że to bez sensu, bo psycholog nie zmieni mojego wyglądu a samego mnie stać by wydać 100 000 tyś by poprawić to co spieprzyła u mnie natura. Tak jakbym został ukarany za coś i wszystko co złe spłynęło na mnie. Ktoś mi kiedyś powiedział że nie ma ludzi brzydkich. Problem w tym że tam zawsze mówią ludzie ładni, bo syty głodnego nigdy nie zrozumie. Nienawidzę siebie, własnego wyglądu i jak już wspomniałem meczę się coraz bardziej każdym kolejnym dniem. Wolałbym by już kryminalistą - ale z gadaną, pewnym siebie o normalnym wyglądzie. Ostatnio zastanawiam sie coraz częściej nad sensem własnego istnienia i dochodze do wniosku że lepiej by było by się wcale nie urodził. Ostatnio często pojawiają się w mojej głowie myśli samobójcze. Mam nadzieję że nie zwariuję. Nikomu tego nie mówiłem, bo się wstydzę. Więcej zacząłem pić. Czy miał ktoś kiedyś taki problem? Jestem na skraju załamania nerwowego, tracę chęć do życia. Zazdroszczę tym którzy potrafią się bawić, są normalni, piękni, cieszą ich nawet małe rzeczy. Mnie juz nic nie cieszy. Najgorsze w tym to że nie widzę dla siebie perspektyw. Jestem jedynym z mojej klasy czy to szkoły podstawowej czy technikum, który nie miał dziewczyny, nie ma żony, dzieci. Nie wiem jak długo to jeszcze wytrzymam. Pozdrawiam P.

Wiem że juz sporo czasu minęło od twojego postu, ale chciałam ci powiedzieć że miałam identyczny stan psychiczny co ty. Poszłam do psychologa on skierował mnie do psychiatry, dostalam od niego leki i po jakims czasie moj stan sie polepszyl. A co do wygladu to bardzo mozliwe ze to tylko twoj obraz samego siebie w glowie. To jaki mamy nastroj, humor i czy jestesmy pewni siebie determinuje czy ludzie nas postrzegaja za atrakcyjnych ;) Wiec najperw najlepiej zajac sie stanem psychicznym a dopiero pozniej oceniac czy faktycznie wygladamy tak zle jak nam sie wczesniej wydawalo.

arieno - 17 Marzec 2017, 20:41

Dla takich osób to warto iść na terapię i zrozumieć, co spowodowało, że jest się takim przez całe życie. Często to nieprawidłowe wczesne bądź późne dzieciństwo na to wpływa. A potem to ciągnie się cały czas, bo człowiek nie rozwijał się tak, jak powinien w tamtych okresach, a problem zostaje w naszej podświadomości, bo się go wypieramy. Idealnie wskazują to etapy życia wg terii rozwoju psychospołecznego Eriksona, fajnie o tym poczytać. Zresztą mogłabym napisać tu wiele, bo studiuje psychologie, ale nie wpływa to i tak tak, jak bezpośredni kontakt z fachowcem w tej dziedzinie- jakiś dobry psychoterapeuta. Bardzo wielu rzeczy nie jesteśmy swiadomi, co jest przyczyną naszych problemow w zyciu, ale ważne zrozumieć jedną rzecz- wiedziec, co nam powoduje problemy to jedno, ale zrozumiec i zaakceptowac- to jest wyczyn. Bez tego nie pozbędziemy się problemów powodujących zaburzenia w naszym życiu. Pamiętaj- wszystko się zmienia, jeśli ty się zmieniasz. Dopiero zrozumie się to, jeśli samemu zacznie się akceptować to, co się przeszło i pojdzie się dalej :) A kto stoi w miejscu, tak naprawdę się cofa. Powodzenia!
Xjoik - 30 Marzec 2019, 13:57

Ja też myślałem wiele lat o sobie, że jestem nieśmiały, dopóki nie zauważyłem właśnie tego, że bez przerwy myśle o sobie. Jedynym wyjściem z tego jest zaprzestanie poszukiwania wyjścia i konsekwentne przenoszenie uwagi na świat zewnętrzny zamiast na siebie.
Znudzony21 - 25 Czerwiec 2019, 12:06

Grunt to zaakceptować i polubić siebie...wówczas problem z nieśmiałością nie będzie już taki duży. :D
Zmorek - 15 Sierpień 2019, 16:00

Myślę, że akceptacja siebie to tylko jeden z elementów walki z nieśmiałości. Jestem raczej pewny siebie, ale przy kontaktach z kobietami mam spore problemy – zamykam się dosyć mocno i obawiam się ich reakcji.

Z czego to może wynikać? Przyznam, że jak nie buduję oczekiwań, to nie mam problemów z zagadaniem do dziewczyny, poznaniem kogoś. Problem rodzi się, gdy np. zaczynam angażować w coś czego jeszcze nie ma, tj. zaczynam oczekiwać, że coś z tego będzie, a nawet nie zdążyłem poznać tej osoby. Wówczas mam ostrą blokadę i boję się podejść zagadać. Czy to jest strach wywołany oczekiwaniami? Jak to wyeliminować (biorąc pod uwagę, że oczekiwania są i będą)?

Artmedia9 - 23 Wrzesień 2019, 17:17

Ja teraz szukam pracy, więc mam etap permanentnej walki z nieśmiałością. Rozsyłam CV no i w każdej chwili mogę się spodziewać, że ktoś zadzwoni. Mam już za sobą jedną rozmowę telefoniczną, która poszła cienko, więc wiadomo, że to nie motywuje.
wlochaty7 - 30 Wrzesień 2019, 15:23

Poszedłem o krok dalej.. aby wyeliminować nieśmiałość i mentalnie się przełamać, poszedłem robić doktorat.. za parę dni pierwsze zajęcia, które sam prowadzę :)
ona88 - 2 Październik 2019, 19:22

wlochaty7, wow to gratulację :) a z jakiej dziedziny robisz doktorat? Mnie się marzy podyplomówka z logopedii :D

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group