Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak często płaczecie?
Autor Wiadomość
tomaszek1983 

Wiek: 37
Dołączył: 29 Kwi 2011
Posty: 50
Skąd: Warszawa
Wysłany: 1 Maj 2011, 13:50   Jak często płaczecie?

Jak często płaczecie z powodu swoich problemów w kontaktach z innymi ludźmi? (nieśmiałości, samotności ) Mi to się zdarza kilka razy w tygodniu :cry: Pół biedy, gdy to jest w domu i mogę się spokojnie wyryczeć. Gorzej jak łzy do oczu płyną na ulicy albo w pracy. I zawsze bodziec do płaczu jest jeden: ładna dziewczyna, na którą patrzę i zdaję sobie sprawę, że nigdy z taką nie będę. :cry: Ostatecznie też jestem człowiekiem i chciałbym od czasu do czasu się do kogoś przytulić, powiedzieć o swoich problemach, pocałować się.
 
 
ska 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 08 Wrz 2008
Posty: 1417
Skąd: z księżyca
Wysłany: 1 Maj 2011, 14:07   Re: Jak często płaczecie?

tomaszek1983 napisał/a:
Jak często płaczecie z powodu swoich problemów w kontaktach z innymi ludźmi? (nieśmiałości, samotności ) Mi to się zdarza kilka razy w tygodniu :cry: Pół biedy, gdy to jest w domu i mogę się spokojnie wyryczeć. Gorzej jak łzy do oczu płyną na ulicy albo w pracy. I zawsze bodziec do płaczu jest jeden: ładna dziewczyna, na którą patrzę i zdaję sobie sprawę, że nigdy z taką nie będę. :cry: Ostatecznie też jestem człowiekiem i chciałbym od czasu do czasu się do kogoś przytulić, powiedzieć o swoich problemach, pocałować się.

:( :* :roll:
a ja już nie płaczę, jestem oziębła i zgorzkniała :|
_________________
hacked by elo_breko
 
 
tomaszek1983 

Wiek: 37
Dołączył: 29 Kwi 2011
Posty: 50
Skąd: Warszawa
Wysłany: 1 Maj 2011, 14:30   Re: Jak często płaczecie?

ska napisał/a:

:( :* :roll:
a ja już nie płaczę, jestem oziębła i zgorzkniała :|


Przykro mi. A za buziaka dziękuję. Ty też masz :*
 
 
Maneki 


Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 18 Wrz 2009
Posty: 2154
Skąd: Droga Mleczna
Wysłany: 1 Maj 2011, 14:50   

To mi przypomniało jak kiedyś stałam na przystanku na Politechnice i nagle ni z tego, ni z owego zaczęły mi łzy lecieć. Miałam wtedy swoje 1000 myśli na sekundę i nie powstrzymałam emocji.
Dobrze, że padał deszcz, mokre policzki nie rzucały się tak innym po oczach.

Bywa, że nadalmi zbiera mi się na płacz głównie przy smętnej muzie. Czasem tego potrzebuję, by uwolnić tą kulę emocji toczącą się w środku. Tylko głowa potem trochę boli :|
_________________
Nie mam czasu zasypiać, nie mam siły się budzić
Nie mam dosyć życia, tylko dosyć tych ludzi.
 
 
tomaszek1983 

Wiek: 37
Dołączył: 29 Kwi 2011
Posty: 50
Skąd: Warszawa
Wysłany: 1 Maj 2011, 14:53   

Maneki napisał/a:
To mi przypomniało jak kiedyś stałam na przystanku na Politechnice i nagle ni z tego, ni z owego zaczęły mi łzy lecieć. Miałam wtedy swoje 1000 myśli na sekundę i nie powstrzymałam emocji.
Dobrze, że padał deszcz, mokre policzki nie rzucały się tak innym po oczach.
:|


Gorzej jak pogoda ładna. To dopiero ludzie mają przedstawienie :(
 
 
spacja 

Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 09 Maj 2007
Posty: 1712
Skąd: ???
Wysłany: 2 Maj 2011, 18:46   

Tomaszku, mi się wydaje że takie częste płakanie to nie jest zwykły smutek z tych powodów co napisałeś. To może być depresja, ja bym poradziła iść do lekarza z tym.

A żeby było do tematu to niezbyt często mi się to zdarza, ale i tak uchodzę za jednego z większych "płaczków" w rodzinie ; )
_________________
"It is a capital mistake to theorise before one has data. Insensibly one begins to twist facts to suit theories, instead of theories to suit facts." Sherlock Holmes
 
 
pozafiołkowa 

Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 81
Skąd: _____
Wysłany: 2 Maj 2011, 19:14   

Do zeszłego roku nie zdarzało mi się płakać w ogóle; od tego czasu czasem w poduszkę ;) I tak muszę się powstrzymywać, żeby czasem nikt w domu nie usłyszał.

Czasem łzy mi napływają do oczu, jak jestem gdzieś poza domem, wtedy taka złość we mnie narasta, że mam ochotę, hm, zrobić coś złego wszystkim dookoła (coś takiego, jak Douglas zrobił w tym filmie http://www.youtube.com/wa...feature=related :evil2: ). Przerażam się wtedy tym, co mi siedzi w głowie :shock: Ale to rzadko mi się zdarza.
 
 
tomaszek1983 

Wiek: 37
Dołączył: 29 Kwi 2011
Posty: 50
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2 Maj 2011, 20:50   

spacja napisał/a:
Tomaszku, mi się wydaje że takie częste płakanie to nie jest zwykły smutek z tych powodów co napisałeś. To może być depresja, ja bym poradziła iść do lekarza z tym.

Może być, ja tego nie wykluczam. Trudno, żeby w mojej sytuacji coś się nie przyplątało. U lekarza psychiatry byłem - depresji nie stwierdziła.

pozafiołkowa napisał/a:
Czasem łzy mi napływają do oczu, jak jestem gdzieś poza domem, wtedy taka złość we mnie narasta, że mam ochotę, hm, zrobić coś złego wszystkim dookoła

Ja wolę złość od płaczu i bezsilności. To że mógłbym komuś wyrządzić coś złego powoduje we mnie pozytywne emocje. Mi bliżej do bohatera filmu przez Ciebie wymienionego. Zresztą cały film jest bardzo dobry i bardzo pocieszający :evil2:
 
 
pozafiołkowa 

Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 81
Skąd: _____
Wysłany: 2 Maj 2011, 21:53   

tomaszek1983 napisał/a:
Ja wolę złość od płaczu i bezsilności. To że mógłbym komuś wyrządzić coś złego powoduje we mnie pozytywne emocje.
To ja przeciwnie - obawiam się tego, co mogłabym zrobić pod jej wpływem.
tomaszek1983 napisał/a:
Zresztą cały film jest bardzo dobry i bardzo pocieszający :evil2:
Tak, film jest dobry, ale nie powiedziałabym, że pocieszający. Nie chcę zdradzać innym zakończenia, ale happy endu nie było ;)
 
 
tomaszek1983 

Wiek: 37
Dołączył: 29 Kwi 2011
Posty: 50
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2 Maj 2011, 22:05   

pozafiołkowa napisał/a:
Tak, film jest dobry, ale nie powiedziałabym, że pocieszający. Nie chcę zdradzać innym zakończenia, ale happy endu nie było ;)


Film jest prawdziwy, pokazuje prawdziwego człowieka, jest naturystyczny. To się może nie podobać.
 
 
pozafiołkowa 

Dołączyła: 10 Lip 2010
Posty: 81
Skąd: _____
Wysłany: 2 Maj 2011, 22:16   

No tak, pokazuje te ciemne strony ludzkiej natury, ale jak sobie pomyślę, że we wszystkich ludziach drzemią takie instynkty, jak u głównego bohatera i mogłyby kiedyś wyjść na wierzch (u niektórych na pewno tak się dzieje), to robi mi się niezbyt przyjemnie ;) .

Kończymy offtop ;)
 
 
twisted 


Wiek: 30
Dołączył: 21 Kwi 2010
Posty: 404
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 3 Maj 2011, 11:17   

tomaszek1983 napisał/a:

Film jest prawdziwy, pokazuje prawdziwego człowieka, jest naturystyczny. To się może nie podobać.


Jestem przekonany, że kolega miał nieco inne słowo na myśli. :lol:
 
 
 
tomaszek1983 

Wiek: 37
Dołączył: 29 Kwi 2011
Posty: 50
Skąd: Warszawa
Wysłany: 3 Maj 2011, 11:19   

twisted napisał/a:
Jestem przekonany, że kolega miał nieco inne słowo na myśli. :lol:

Jak też na "n" to mi tylko jedno do głowy przychodzi: NORMALNY :mrgreen:
 
 
twisted 


Wiek: 30
Dołączył: 21 Kwi 2010
Posty: 404
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 3 Maj 2011, 11:23   

Chodzi o to, że przymiotnik "naturystyczny" odnosi się do "naturystów", czyli ludzi uważających, że częste chodzenie na golasa jest zdrowe. ;) A w tym filmie chyba nie ma za wiele golizny? :P
 
 
 
tomaszek1983 

Wiek: 37
Dołączył: 29 Kwi 2011
Posty: 50
Skąd: Warszawa
Wysłany: 3 Maj 2011, 11:35   

twisted napisał/a:
Chodzi o to, że przymiotnik "naturystyczny" odnosi się do "naturystów", czyli ludzi uważających, że częste chodzenie na golasa jest zdrowe. ;) A w tym filmie chyba nie ma za wiele golizny? :P

Fakt, mój błąd. Nie wiem dlaczego przymiotnik "naturystyczny" potraktowałem jako wyraz bliskoznaczny do wyrazu "naturalny" Mój błąd.
 
 
twisted 


Wiek: 30
Dołączył: 21 Kwi 2010
Posty: 404
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 3 Maj 2011, 11:49   

Odnośnie tematu, to podziwiam fakt, że będąc dwudziestosiedmioletnim mężczyzną, nie wstydzisz się przyznać do czegoś, co w naszej kulturze jest uważane za dość mocne tabu.

Mnie samemu zdarza się płakać (wyłącznie bezgłośnie) przede wszystkim z jednego powodu: rozłąki z ukochaną osobą. Od 4 lat jestem nieszczęśliwie zakochany w tej samej osobie, z którą od kilkunastu miesięcy nie mam już żadnego kontaktu. Tak, wiem, to żałosne. :D

Co prawdy mógłbym się przed tym powstrzymać, ale to tylko pogorszyłoby mój ogólny nastrój, więc pozwalam sobie na te cholerne łzy, by potem mieć spokój. Jeśli chodzi o częstotliwość, to z tym różnie. Ostatnio miałem paromiesięczną przerwę, która zakończyła się wczoraj i zaliczyłem aż trzy płacze w ciągu jednej doby. :mrgreen:
 
 
 
tomaszek1983 

Wiek: 37
Dołączył: 29 Kwi 2011
Posty: 50
Skąd: Warszawa
Wysłany: 3 Maj 2011, 11:56   

twisted napisał/a:
Odnośnie tematu, to podziwiam fakt, że będąc dwudziestosiedmioletnim mężczyzną, nie wstydzisz się przyznać do czegoś, co w naszej kulturze jest uważane za dość mocne tabu.

A co mi zależy.Nikt mnie z tego powodu nie zabije, najwyżej się pośmiejecie albo mi poubliżacie i nic poza tym. Mi naprawdę nie zależy, ale ciężko jest i chciałem sobie ulżyć. :mrgreen:

twisted napisał/a:
Mnie samemu zdarza się płakać (wyłącznie bezgłośnie) przede wszystkim z jednego powodu: rozłąki z ukochaną osobą. Od 4 lat jestem nieszczęśliwie zakochany w tej samej osobie, z którą od kilkunastu miesięcy nie mam już żadnego kontaktu. Tak, wiem, to żałosne. :D

E tam, żałosne. Poczytaj moje posty i spojrzysz na siebie w innym, lepszym świetle

twisted napisał/a:
Co prawdy mógłbym się przed tym powstrzymać, ale to tylko pogorszyłoby mój ogólny nastrój, więc pozwalam sobie na te cholerne łzy, by potem mieć spokój.

Nie rób tego, bo potem wróci i będzie więcej. To musi zejść, nie masz innego wyjścia. Lepiej po trochu niż potem cała powódź, choć może Ty wolisz inaczej
 
 
febs
[Usunięty]

Wysłany: 3 Maj 2011, 14:01   

pozafiołkowa napisał/a:
(coś takiego, jak Douglas zrobił w tym filmie http://www.youtube.com/wa...feature=related :evil2: ).


Swietny film. Swietna scena.
 
 
Selina 


Wiek: 31
Dołączyła: 04 Gru 2010
Posty: 431
Skąd: Mroczna Puszcza
Wysłany: 2 Czerwiec 2011, 16:02   

W zasadzie staram się nie płakać. Ale ostatnio dokładnie kilka dni temu nie wytrzymałam. Rozryczałam się na ulicy :oops:
Staram się nie pokazywać swoich uczuć. Jestem zimna i niedostępna, a przynajmniej sprawiam takie wrażanie.
 
 
Miss-Fortune 

Dołączyła: 03 Cze 2011
Posty: 5
Skąd: Poznań
Wysłany: 3 Czerwiec 2011, 20:31   

Niestety, w ostatnim czasie chyba codziennie. Kiedyś miałam wszystko gdzieś i ciągle liczyłam, że "przecież w końcu coś musi się zmienić na lepsze". Tyle, że mam już 22 lata(tak, wiem, emerytką jeszcze nie jestem) i cały, cały czas jestem bardzo samotna i nie mam do kogo buzi otworzyć :(
 
 
tomaszek1983 

Wiek: 37
Dołączył: 29 Kwi 2011
Posty: 50
Skąd: Warszawa
Wysłany: 4 Czerwiec 2011, 13:10   

Miss-Fortune napisał/a:
Kiedyś miałam wszystko gdzieś i ciągle liczyłam, że "przecież w końcu coś musi się zmienić na lepsze". Tyle, że mam już 22 lata(tak, wiem, emerytką jeszcze nie jestem) i cały, cały czas jestem bardzo samotna i nie mam do kogo buzi otworzyć :(


Ty masz dopiero 22 lata, nie już 22 lata :D Ale to nieprawda, że musi się zmienić. Może, ale nie musi, niestety. Nie ma takiej gwarancji. Nasz charakter naszym przeznaczeniem :cry:
 
 
jj 

Dołączyła: 28 Gru 2008
Posty: 100
Skąd: Polska
Wysłany: 4 Czerwiec 2011, 20:30   

Cytat:
Nasz charakter naszym przeznaczeniem :cry:


Charakter tak. Ale może "nieśmiałość" nie tyle jest cechą charakteru, co pewnym nadmiernym zahamowaniem, które dana jednostka jest zmuszona rozpracowywać, by nie utrudniało jej życia.
 
 
lost 


Pomógł: 4 razy
Wiek: 31
Dołączył: 06 Lis 2010
Posty: 843
Skąd: Kalisz
Wysłany: 5 Czerwiec 2011, 00:18   

Mnie się nie zdarza płakać w pełnym tego słowa znaczeniu, ale czasami jak zacznę sobie wypominać co spartaczyłem w życiu to nie mogę powstrzymać łzawienia i natłoku myśli. To gorsze niż płacz, bo trudniej się wyładować. Najgorsza jest myśl, że tak niewiele potrzeba do szczęścia, czasem słowo lub gest, którego i tak nie jestem wstanie wykonać.
_________________
https://www.flickr.com/ph...157668083320230
 
 
tomaszek1983 

Wiek: 37
Dołączył: 29 Kwi 2011
Posty: 50
Skąd: Warszawa
Wysłany: 6 Czerwiec 2011, 09:22   

jj napisał/a:
Ale może "nieśmiałość" nie tyle jest cechą charakteru, co pewnym nadmiernym zahamowaniem, które dana jednostka jest zmuszona rozpracowywać, by nie utrudniało jej życia.


Daremny trud. Nie można zmienić siebie, chyba, że ktoś inny to zrobi. Musi się dostać do środka, do tej skorupy i tam zrobić porządek. Inaczej klops. Takie jest moje zdanie. A że skorupa szczelnie zamknięta, to jest tak jak jest
 
 
wiórka 


Dołączyła: 06 Wrz 2006
Posty: 332
Skąd: Warszawa
Wysłany: 6 Czerwiec 2011, 21:39   

tomaszek1983 napisał/a:
Daremny trud. Nie można zmienić siebie, chyba, że ktoś inny to zrobi.
:shock:
_________________
Im bardziej próbujesz coś zmienić, tym bardziej pozostaje niezmienne.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 13