Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Depresja, bezczynność i samonapędzające się koło
Autor Wiadomość
Maudi 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 19
Dołączyła: 06 Lis 2015
Posty: 10
Skąd: Słupsk
Wysłany: 3 Kwiecień 2016, 21:59   Depresja, bezczynność i samonapędzające się koło

Cześć,
mam 16 lat, dobre oceny i dobrych znajomych.

Wydaje mi się, że od bardzo długiego czasu mam coś w rodzaju lekkiej depresji. do tego dochodzi nieśmiałość.
To kłopotliwa sytuacja, ponieważ nie robię nic, co dawało by mi pretekst do sięgnięcia po pomoc psychologa. Nie tnę się, nie nadużywam alkoholu, nie wagaruję i nie wpadam w złe towarzystwo. Po prostu zazwyczaj czuję się zmęczona i nieszczęśliwa, często mam napady niepokoju, jakby zaraz miało przydarzyć się coś niedobrego. Cały czas towarzyszy mi też poczucie winy.

Wygląda to mniej więcej tak:
Często bez powodu odczuwam niepokój. Wydaje mi się, że zapomniałam o czymś ważnym i że niedługo na głowę spadną mi okropne konsekwencje.
Często rozpamiętuję swoje błędy z przeszłości. Czasem potrafię czuć się winna, że w pierwej klasie (!) obiecałam coś nieważnego np, że jutro przyniosę do szkoły cukierki, a potem zapomniałam.
Prawie cały czas prowadzę wewnętrzne monologi i dialogi. Analizuję i krytykuję każde swoje zachowanie.
Jestem zmęczona i zniechęcona. Dużo śpię i kiedy nie mam jakiegoś przymusu (tj. szkoła) nie wstaję z łóżka, nawet wtedy, gdy od leżenia boli mnie już głowa.
Nie poświęcam prawie wcale czasu swoim pasjom, muszę się do tego zmuszać i nie sprawia mi to przyjemności.
Robię coraz więcej zaległości z nauką, zaniedbuję znajomości, nie realizuję moich planów (nauka języka, znalezienie sobie dorywczej pracy).
Jestem niezorganizowana, ciągle brakuje mi czasu.
Czasem zdarzają mi się przebłyski wielkiej motywacji i entuzjazmu, kiedy chcę naprawić wszystkie moje małe - wielkie problemy, nadrobić zaległości i zacząć robić to, co naprawdę chcę i lubię. Niestety kończy się to zazwyczaj na zrobieniu listy zadań, posprzątaniu szafki lub zrobieniu jakiejś rzeczy która od dawna mi zalegała. Entuzjazm szybko się kończy, a ja ponownie czuję się przytłoczona.
Dużo czasu poświęcam na zachowywanie pozorów. Mówienie o planach i zaległościach jak o czymś nad czym doskonale panuję , mimo, że tak nie jest.

Wszystko to jest do znudzenia powtarzalne, a ja nie potrafię uciec z tego błędnego koła.

Szczerze mówiąc nie wiem jakiej pomocy oczekuję. Mimo to z góry dziękuję, za wszystkie Wasze odpowiedzi.
Magda
_________________
"Świat nie zginął i nie spłonął. Przynajmniej nie cały. Ale i tak było wesoło."
"Kiedy jest czas, żeby wstawać, to wstań. Nawet jeśli nie chcesz – po prostu wstań. To, że wstaniesz, uwolni cię od faktu, że musisz wstać”.
 
 
MissSunshine 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Lut 2013
Posty: 801
Skąd: z tłumu
Wysłany: 4 Kwiecień 2016, 09:23   

Nie potrzebujesz pretekstu, żeby sięgnąć po pomoc psychologa.
Maudi napisał/a:
Po prostu zazwyczaj czuję się zmęczona i nieszczęśliwa, często mam napady niepokoju, jakby zaraz miało przydarzyć się coś niedobrego. Cały czas towarzyszy mi też poczucie winy.

To są zupełnie wystarczające powody. Psycholog nie zajmuje się tylko klinicznymi przypadkami*, ale pracuje też z osobami, które chcą poprawić jakość swojego życia bo są niezadowolone z jego niektórych sfer ;) W ogóle uważam, że okres dorastania jest tak trudny, że dobrze byłoby gdyby był monitorowany przez specjalistę. Niestety, jeszcze nigdy nie spotkałam się z psychologiem szkolnym, który robiłby dobrą robotę.


*takie niepozorne sprawy jak te, które wymieniłaś często są objawami różnych zaburzeń, choć absolutnie nie twierdzę, że tak jest twoim przypadku; ot, taka uwaga, że nie trzeba się ciąć i pić, żeby mieć problem
_________________
Accepting your body is freedom.
 
 
Claya 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 01 Sty 2015
Posty: 274
Skąd: Wrocław
Wysłany: 4 Kwiecień 2016, 10:41   

Podpisuję się obiema rękoma pod tym, co napisała MissSunshine! Kiedy byłam w Twoim wieku, miałam dokładnie tak samo, jak to opisujesz. Taka deprecha, brak energii do czegokolwiek. Nic z tym nie robiłam i było tylko gorzej. Żyłam z dnia na dzień, bez żadnego sensu, w zasadzie polegało ono na tym, że nie umarłam. A z drugiej strony nie miałam odwagi odebrać sobie życia, i nawet nie chciałam tego robić. Pomogła dopiero terapia u psychologa - dzięki temu moje życie stało się bardziej kolorowe. Mimo to jednak miałam problemy z tym, że mi się wielu rzeczy nie chciało. Na to z kolei pomógł kompleks witamin z apteki na zwiększenie energii witalnej :) w moim przypadku oprócz problemów na tle psychicznym nałożyły się problemy wynikające ze złej diety i braku różnych witamin, stąd ciągłe przemęczenie. Możliwe, że u Ciebie jest podobnie :) Na terapię gorąco zachęcam, to nie boli a może bardzo pomóc. A łykanie witaminek też na pewno Ci wyjdzie na zdrowie :)
_________________
Usuń ze swojego słownika słowo problem i zastąp słowem wyzwanie. Życie stanie się nagle bardziej podniecające i interesujące.
– Albert Camus
 
 
Pablo89 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 26 Sie 2013
Posty: 143
Skąd: Krk
Wysłany: 4 Kwiecień 2016, 20:56   

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi sport, ale dobrze byś zrobiła poświęcając czas na bieganie, pływanie - takie chociażby najprostsze formy ruchu. Zapytasz jaki to ma sens, glupie cwiczenia? Ano duży - usprawnia ciało, oczyszcza umysł i daje endorfine-taki naturalny narkotyk w pozytywnym znaczeniu. Poza tym wtedy się nie myśli tyle co daje odpoczac - wiem co mówię bo sam mam taką psychikę oceniania i analizowania - wpadania w stan gdybania. Rozumiem, że czasami to jest obłęd - w Twoim wieku było pamietam dużo gorzej, wiec im bedziesz starsza tym zaczniesz sie mniej przejmowac wieloma rzeczami, a ktore obecnie nieraz oceniasz bez potrzeby - nie masz na to zbyt duzego wplywu, bo to jest podswiadomosc.

Co do psychologa. Nie wiem, nigdy nie byłem. Nic na tym na pewno nie stracisz. Idz zobacz sama jak to wyglada. W U.S.A podobno kazdy ma swojego psychoterapeute, wiec to nie jest żadna ujma, jesli sie sprobuje, bo wiele osob w Polszcze ciagle tak mysli w kategoriach wstydu. Wiecie, ze psychologowie sa trzecią grupa w kolejnosci, wsrod ludzi najczesciej popelniajacych samobojstwa? Paradoks
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,36 sekundy. Zapytań do SQL: 12