Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
po co mi tak naprawdę związek...
Autor Wiadomość
Kain 

Dołączył: 24 Lut 2016
Posty: 40
Skąd: Warszawa
Wysłany: 17 Kwiecień 2016, 20:39   

"Sam fakt, że zaczął się w ten sposób tłumaczyć żeby udowodnić, że-serio-jest-super-fajny świadczy o jakimś kompleksie ;) "
już nie imputujmy innym kompleksów, każdy ma ich sam w sobie wystarczająco dużo... ludzie mają skłonność "wkładania" swoich wrażeń, myśli w głowy innych osób. (czyli zgadzam się z ana7 - tzn. każdy ma prawo do swoich ocen - o ile ma świadomość że to jest jego ocena a nie rzeczywistość, to nie ma żadnego problemu)

"Osobiście też tak myślę, ale schlebia mi, że tak się naprodukował żeby mi dowalić "
dla mnie wyzwalające było stwierdzenie profesora na przedmiocie "kryzysy małżeńskie" :D że "każdy jest zbyt zajęty myśleniem o sobie by starać się nam zaszkodzić" - naprawdę, uważam że sytuacje gdy ktoś rzeczywiście chce nas skrzywdzić / zaszkodzić nam są ekstremalnie rzadkie (nie twierdzę że to całkowicie niemożliwe) - po prostu każdy stara się dążyć do własnego dobra / osiągnięcia własnych celów co nie zawsze jest kompatybilne z naszym dobrem / naszymi celami.

" Od wielu lat nie i co ciekawe to im byłam starsza tym te zauroczenia były słabsze i krótsze. "
czasami mądrość przychodzi z wiekiem ;)
 
 
noemi4 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 06 Wrz 2015
Posty: 46
Skąd: Warszawa
Wysłany: 17 Kwiecień 2016, 22:11   

Pablo89 napisał/a:
noemi4 napisał/a:
Nikt Was nie zmusza do bycia w związkach. Jeśli to strata czasu i pieniędzy to siedźcie sami i wydawajcie pieniądze tylko na siebie. Proste, prawda? Zawsze mnie zastanawiało czego ludzie, którzy piszą tak ja wy oczekują od życia. Jeśli tylko chcą brać a nic nie dawać ( bo skoro potem rozliczają z wszystkiego) to niestety tak się nie da bo nikt nie chce być wykorzystywany. Ta osoba już dłużej nie chce? Czyli rozumiem, że wierzysz w to, że związek będzie trwał do śmierci czy może po prostu ty byś wolał kogoś kopnąć w tyłek pierwszy?


Uderz w stół, a nożyce się odezwą. Widzisz w przeciwieństwie do Ciebie ja nie zakładam, że coś się ma rozpaść po jakimś czasie. Jak chce z kimś być to jestem tego pewny, podejmuję decyzję i dotrzymuję swoich słów. Wy natomiast gadacie bzdety o wielkiej miłości, a jak przyjdzie co do czego to nie potraficie dotrzymywać prostych obietnic lub macie gdzieś swoje własne słowa.

Właśnie wychodzę z założenia, że to dwie strony mają coś od siebie dać, a nie tylko jedna czyt. on. Ciągle słyszę te wydumane wymagania - że on powinien to i tamto: grać na wszystkich instrumentach świata, być "zaradny" (mieć kasę), czuły, opiekuńczy, ale równocześnie mieć jaja, być duszą towarzystwa, przystojny itp. itd. Natomiast od siebie to chyba tylko tyle, że się pomaluje... Nie wiem czy śmiać się czy płakać.


Co? Że co? Jakie my? Kogo masz na myśli? A znasz mnie, że wiesz jakie ja mam oczekiwania i czego chcę? Nie wrzucaj wszystkich kobiet do jednego wora bo to jest dziecinne. Powtórzę. Więc nie wiąż się z nikim skoro ,,my'' gadamy bzdety bo teraz sam sobie zaprzeczasz. Ja narzekam na facetów ale chociaż jestem konsekwentna bo nie chce z nikim być. Znowu to samo. Nie wyjdzie z jakąś jedną panną i od razu rozgoryczenie i pretensje do wszystkich. Nie da się ukryć, że jesteście teraz rozkojarzeni bo czytałam nawet w książce psychologicznej, że wymagania kobiet są sprzeczne. A ponieważ to jest obecnie powalone to ja się nie staram i nie chce mi się komplikować życia. Jeżeli chcesz tz kimś być bo na to wygląda to zmień negatywne nastawienie i miej gdzieś jakieś wymagania. Przecież druga osoba wyczuwa takie coś. Albo po prostu ułątw sobie życie i sobie zaliczaj jakieś panny z badoo. Przecież wielu facetów tak sobie ułatwia życie.
 
 
blablabla 

Wiek: 27
Dołączyła: 02 Kwi 2016
Posty: 17
Skąd: Kraków
Wysłany: 18 Kwiecień 2016, 21:21   

Dyskusja ta raz to podnosi mi ciśnienie, a raz wzbudza wesołość i współczucie. :mrgreen: Pełni żalu panowie wylewają żółć swego rozgoryczenia na równie rozgoryczone panie. Zalecałabym wychynięcie z obserwacją rzeczywistości dalej, niż sięgają wasze ręce;). Na świecie żyją różni ludzie. Zakładanie na podstawie kilku niefortunnych doświadczeń, że wszyscy funkcjonuja tak, a nie inaczej jest niedorzeczne. Trochę rozwagi w wystawianiu osądów - dla własnego spokoju psychicznego i związanego z nim komfortu życia.
Nie chciałam brać udziału w tej sztubackiej przepychance, ale wewnetrzna potrzeba obrony moralności działań ludzkich okazała się silniejsza i musze tu wyrazić swoje zdanie. :roll:
Zarzuty, tak lubiane, nie są bezpodstawne, uważam. Czy laski leca na kasę? Lecą. Z przykrością stwierdzam, że znam takich trochę. Nie jest to jednak większośc ani nawet spora część spośród wszystkich kobiet, których oczekiwania od życia są mi znane. A choćby tutaj widzimy, że to wy, panowie, częściej poruszacie kwestie finansowe z ubolewaniem. Możnaby zatem pomysleć, że jest wręcz odwrotnie, niż nam zarzucacie. :lol:
Czy jedynym celem w życiu faceta jest zaliczanie? Znam takich wielu. Znam tez wielu, którzy szukaja u partnerki również innych zalet niż umożliwianie im tego.
Wasze ocenianie połowy populacji przez pryzmat jej tak małego procentu jest równie sensowne, co stwierdzenie, że wszystkie Jolki maja niskie IQ i wszyscy informatycy są słabi w łóżku.
Ludzie są mądrzy i nie. Może mam szczęście do tej pierwszej grupy, może obracam się w specyficznym środowisku, a może jestem naiwna, ale wydaje mi się, ze ta pierwsza grupa jest równie liczna, tylko druga jest bardziej uciążliwa i co za tym idzie, bardziej widoczna. Tak czy siak, to do mnie jednak należy wybór z kim chce przebywac, rozmawiac i dzielić swój czas. Jeśli wiem, że nie zgadzam się z kimś w zakresie podstawowych życiowych wartości, to nie zamierzam utrzymywac takiego kontaktu, nawet za cenę osamotnienia. Nie mam jednak zamiaru obarczać za swoje niepowodzeniem innych ludzi, i wam również to radzę. :->

Natomiast jesli chodzi o zasadniczy temat wątku, to podzielam prezentowane dotąd poglądy jego autora. :->
 
 
noemi4 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 06 Wrz 2015
Posty: 46
Skąd: Warszawa
Wysłany: 18 Kwiecień 2016, 23:42   

blablabla napisał/a:
Dyskusja ta raz to podnosi mi ciśnienie, a raz wzbudza wesołość i współczucie. :mrgreen: Pełni żalu panowie wylewają żółć swego rozgoryczenia na równie rozgoryczone panie. Zalecałabym wychynięcie z obserwacją rzeczywistości dalej, niż sięgają wasze ręce;). Na świecie żyją różni ludzie. Zakładanie na podstawie kilku niefortunnych doświadczeń, że wszyscy funkcjonuja tak, a nie inaczej jest niedorzeczne. Trochę rozwagi w wystawianiu osądów - dla własnego spokoju psychicznego i związanego z nim komfortu życia.
Nie chciałam brać udziału w tej sztubackiej przepychance, ale wewnetrzna potrzeba obrony moralności działań ludzkich okazała się silniejsza i musze tu wyrazić swoje zdanie. :roll:
Zarzuty, tak lubiane, nie są bezpodstawne, uważam. Czy laski leca na kasę? Lecą. Z przykrością stwierdzam, że znam takich trochę. Nie jest to jednak większośc ani nawet spora część spośród wszystkich kobiet, których oczekiwania od życia są mi znane. A choćby tutaj widzimy, że to wy, panowie, częściej poruszacie kwestie finansowe z ubolewaniem. Możnaby zatem pomysleć, że jest wręcz odwrotnie, niż nam zarzucacie. :lol:
Czy jedynym celem w życiu faceta jest zaliczanie? Znam takich wielu. Znam tez wielu, którzy szukaja u partnerki również innych zalet niż umożliwianie im tego.
Wasze ocenianie połowy populacji przez pryzmat jej tak małego procentu jest równie sensowne, co stwierdzenie, że wszystkie Jolki maja niskie IQ i wszyscy informatycy są słabi w łóżku.
Ludzie są mądrzy i nie. Może mam szczęście do tej pierwszej grupy, może obracam się w specyficznym środowisku, a może jestem naiwna, ale wydaje mi się, ze ta pierwsza grupa jest równie liczna, tylko druga jest bardziej uciążliwa i co za tym idzie, bardziej widoczna. Tak czy siak, to do mnie jednak należy wybór z kim chce przebywac, rozmawiac i dzielić swój czas. Jeśli wiem, że nie zgadzam się z kimś w zakresie podstawowych życiowych wartości, to nie zamierzam utrzymywac takiego kontaktu, nawet za cenę osamotnienia. Nie mam jednak zamiaru obarczać za swoje niepowodzeniem innych ludzi, i wam również to radzę. :->

Natomiast jesli chodzi o zasadniczy temat wątku, to podzielam prezentowane dotąd poglądy jego autora. :->


Wszystko to rozsądne tylko skąd masz pewność, że to jest mniejszość? Jakoś to policzyłaś statystycznie? To na zasadzie. Mów mi a ja Tobie. Właściwie to trudno to zmierzyć. To, że inni oceniają ogół po doświadczeniach jest normalne. Jeżeli po raz kolejny w swoim życiu spotykam pustego faceta, który widzi w każdej kobiecie tylko parę cycków, tyłek i zgrabne nogi albo ciągle jęczy coś o kasie to zaczynam wątpić, że są inni mężczyźni. Z tego co zauważyłam to kobiety narzekają na facetów bo po prostu trafiają na dupków. Mężczyźni zarzucają kobietom, że lecą na kasę bo tak sobie tłumaczą brak zainteresowania kobiet. W końcu najłatwiej tak powiedzieć zamiast przyznać się, że ma się np. nieprzyjemną osobowość albo beznadziejne podejście do przeciwnej płci. Po co nad sobą pracować? Mężczyźni lubią wmawiać innym dookoła, że są bez wad choć widzą ich wiele ale w życiu się nie przyznają. Ich zachowanie determinują przygłupi kumple. Czasem to jest przykre bo trafiają się całkiem inteligentni, wrażliwi faceci, którzy nie pasują do towarzystwa ale podporządkują się pod reguły durnych, pustych koleżków. I tak my kobiety nawet nie wiemy, że jakiś typek obok może być wartościowy bo on po prostu to w sobie ukrywa albo zabija i staje się takim przygłupem. Bo w tym świecie jest moda na bycie kozakiem. Wartości i indywidualizm idzie na bok bo trzeba naśladować pajaców i dlatego pajace rządzą tym światem. Dlaczego tak jest? No właśnie ku..a nie wiem.
 
 
michu 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Dołączył: 08 Lis 2012
Posty: 126
Skąd: Toruń
Wysłany: 19 Kwiecień 2016, 06:42   

Jakiś czas temu obiecałem sobie, że każdy przypadek (czyt. kobietę) będę rozpatrywał indywidualnie nie patrząc na wcześniejsze doświadczenia, ponieważ każdy jest inny i zasługuje na nową szansę.

Co do tej kasy, słyszałem interpretację następującą. Chodzi o zaradność, facet który ma kasę raczej jest zaradny i lepiej rokuje na przyszłość. Sam średnio się z tym zgadzam i uważam, że to w dużej mierze kwestia warunków startowych a dopiero gdzieś po 30 można mówić o efektach swojej pracy nad sobą i zaradności.

Odpowiedź na główne pytanie:
Po co mi tak naprawdę związek...?
By czuć, że gdzieś, komuś naprawdę na mnie zależy.
 
 
 
noemi4 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 06 Wrz 2015
Posty: 46
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19 Kwiecień 2016, 15:38   

michu napisał/a:

Jakiś czas temu obiecałem sobie, że każdy przypadek (czyt. kobietę) będę rozpatrywał indywidualnie nie patrząc na wcześniejsze doświadczenia, ponieważ każdy jest inny i zasługuje na nową szansę.


28 lat. Dobrze. Czas najwyższy. Z mojej obserwacji wynika, że najbardziej krytyczni do kobiet są młodzi mężczyźni a nim bardziej po 30 i do 40 tym większy mają dystans do wielu spraw.
 
 
michu 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Dołączył: 08 Lis 2012
Posty: 126
Skąd: Toruń
Wysłany: 19 Kwiecień 2016, 17:16   

Cytat:
Z mojej obserwacji wynika, że najbardziej krytyczni do kobiet są młodzi mężczyźni a nim bardziej po 30 i do 40 tym większy mają dystans do wielu spraw.


A czy nie podobnie jest z kobietami po 26-27 rokiem życia? Już nie stroją takich fochów, są bardziej otwarte i nie boją się przejąć inicjatywy. Fakt, w większości robią to bo czują, że czas mija a tu dalej nic.

Natomiast opisanego przez Ciebie zachowania facetów nie potrafię wyjaśnić. Fakt to przychodzi z wiekiem,pewność siebie, opanowanie i lekkie zlewanie tematów mniej istotnych.

Cytat:
28 lat. Dobrze. Czas najwyższy.

Czego chcesz, ja tam młodo wyglądam i dają mi max 24 lata. :P

A tak na serio, jeżeli ktoś późno zaczyna "to wszystko", wtedy tak się dzieje.
 
 
 
noemi4 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 06 Wrz 2015
Posty: 46
Skąd: Warszawa
Wysłany: 20 Kwiecień 2016, 20:30   

michu napisał/a:
Cytat:
Z mojej obserwacji wynika, że najbardziej krytyczni do kobiet są młodzi mężczyźni a nim bardziej po 30 i do 40 tym większy mają dystans do wielu spraw.


A czy nie podobnie jest z kobietami po 26-27 rokiem życia? Już nie stroją takich fochów, są bardziej otwarte i nie boją się przejąć inicjatywy. Fakt, w większości robią to bo czują, że czas mija a tu dalej nic.

Natomiast opisanego przez Ciebie zachowania facetów nie potrafię wyjaśnić. Fakt to przychodzi z wiekiem,pewność siebie, opanowanie i lekkie zlewanie tematów mniej istotnych.

Cytat:
28 lat. Dobrze. Czas najwyższy.

Czego chcesz, ja tam młodo wyglądam i dają mi max 24 lata. :P

A tak na serio, jeżeli ktoś późno zaczyna "to wszystko", wtedy tak się dzieje.


I trochę z doświadczenia i trochę z tego, że czas mija. Najgłupsze jest jak się szarpią do małżeństwa i macierzyństwa bo ,,zegar biologiczny tyka'' albo dlatego, że koleżanki już a ona nie. Czasem mam wrażenie jakby ludzie brali udział w wyścigu kto pierwszy ten lepszy. Z tymi fochami to jest trochę stereotyp. Ja znam w sumie tylko jedną koleżankę, która działa na zasadzie: Mam focha i domyśl się dlaczego. Ja mam 24 lata i czuję, że mi za szybko to zleciało. Co masz na myśli, że póżno zaczyna i się tak dzieje bo zgubiłam wątek?
 
 
blablabla 

Wiek: 27
Dołączyła: 02 Kwi 2016
Posty: 17
Skąd: Kraków
Wysłany: 20 Kwiecień 2016, 20:41   

"Wszystko to rozsądne tylko skąd masz pewność, że to jest mniejszość?"

Nigdzie nie pisałam, ze mam jakąkolwiek pewność. O większości żadnej tez nie wspominałam. Pisałam jedynie o wrażeniu, jakiemu ulegam, zaznaczając przy tym, ze i z czego może ono wynikać. I uważam, że dla zwyczajnego ułatwienia życia i zachowania jego sensu, utrzymywanie chocby resztki wiary w to, że są gdzieś ludzie w porządku (choć się na nich nie trafia), będzie korzystne. Bo co w innym przypadku?

"Jeżeli po raz kolejny w swoim życiu spotykam pustego faceta, który widzi w każdej kobiecie tylko parę cycków, tyłek i zgrabne nogi albo ciągle jęczy coś o kasie to zaczynam wątpić, że są inni mężczyźni."

Rozumiem to zupełnie, jednak czy nie znasz ludzi obok siebie żyjących w dobrych związkach? Zadna koleżanka, siostra i ktokolwiek z kim byłabyś w na tyle dobrej relacji, że bys to widziała i wiedziała nie ma dobrego partnera ? Bo ja się rozglądam po moich znajomych i znajdzie się tu trochę wartościowych facetów, dbających o swoje dziewczyny/żony (i wspaniałych pań również ;) A winą za to, że sama z nikim nie jestem, raczej nie obarczam tych, którzy zachowują się kiepsko i nie nadają się do związku.

"Mężczyźni zarzucają kobietom, że lecą na kasę bo tak sobie tłumaczą brak zainteresowania kobiet."

To prawda, ale wiemy, ze to strasznie słabe. W końcu takie osoby nie cieszą się powodzeniem nie bez przyczyny. Ci atrakcyjni chyba rzadko mają takie spostrzeżenia. Po co wobec tego w ogóle zaprzątać sobie głowę ludźmi, którzy nie potrafia się przyznać do własnych niedoskonałości zwalając swoje niepowodzenia na innych?

"Ich zachowanie determinują przygłupi kumple. Czasem to jest przykre bo trafiają się całkiem inteligentni, wrażliwi faceci, którzy nie pasują do towarzystwa ale podporządkują się pod reguły durnych, pustych koleżków."

To fakt i nie potrafię tego wytłumaczyć, a znaczenie umiejętności otwartego sprzeciwiania się wśród jakiejkolwiek już "podbitej" grupy spolecznej jest nieocenione. ;) Tylko, zauważ jeszcze, jeśli ktoś ma wybór i pozostaje w "przygłupim " towarzystwie - jak to o nim świadczy? Może również nie warto sobie zaprzątać głowy...?

"Wartości i indywidualizm idzie na bok bo trzeba naśladować pajaców i dlatego pajace rządzą tym światem. Dlaczego tak jest?"
Bo mądrzy ludzie nie chcą rządzić światem, mam wrażenie. Ale to temat do filozoficznych rozważań w innym wątku. ;)

Chyba niepotrzebnie dałam wciągnąć się w dyskusję. Wychodzi na to, że trochę bronię facetów, a nie to miałam na celu, bo czytając wypowiedzi tych, z którymi sie tu droczysz, zupełnie mi się odechciewa. Chodziło mi w tym wszystkim o to, że zakładanie, że wszyscy ludzie - kobiety/mężczyźni są beznadziejni utrudnia istnienie, zarówno w zakresie życia codziennego, funkcjonowania w społeczeństwie i świecie, jak i poszukiwania próby odpowiedzi na to dlaczego sie w nim w ogóle znajdujemy. Wobec czego chyba warto się tego założenia wyzbyć, i tego wszystkim rozżalonym życzę. ;)
 
 
michu 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 31
Dołączył: 08 Lis 2012
Posty: 126
Skąd: Toruń
Wysłany: 20 Kwiecień 2016, 22:04   

Cytat:
Co masz na myśli, że póżno zaczyna i się tak dzieje bo zgubiłam wątek?


Pomyśl, tematyka forum + moja data pojawienia się na nim.
 
 
 
Pablo89 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 26 Sie 2013
Posty: 143
Skąd: Krk
Wysłany: 21 Kwiecień 2016, 17:58   

noemi4 napisał/a:
Albo po prostu ułątw sobie życie i sobie zaliczaj jakieś panny z badoo. Przecież wielu facetów tak sobie ułatwia życie.


Masz racje... O niczym innym nie marzę tylko o tym, żeby wystukać jakieś puste dziwki... (podpowiem, że to był sarkazm, bo wiele kobiet tutaj nie rozróżnia).

blablabla napisał/a:
Zalecałabym wychynięcie z obserwacją rzeczywistości dalej, niż sięgają wasze ręce;). Na świecie żyją różni ludzie. Zakładanie na podstawie kilku niefortunnych doświadczeń, że wszyscy funkcjonuja tak, a nie inaczej jest niedorzeczne.


Kilku? Mogę rzucać przykładami jak z rękawa. Nie rozśmieszaj mnie. Myślisz, że bym formułował takie opinie, gdybym spotkał się z paroma takimi przypadkami? PODKREŚLAM JESZCZE RAZ - nie bronie facetów, bo nie są święci, a wręcz czasami jeszcze gorsi ALE to Wy wybieracie, nie na odwrót. Nikt nie każe Wam wybrać sukinsyna, ale niektóre kobiety i tak wolą takiego, bo jest np. przystojny. No i to jest przecież nudne gdy facet jest miły... :lol:

blablabla napisał/a:
Może mam szczęście do tej pierwszej grupy


Może przez to nie wiesz nic o osamotnieniu. Któż zdoła uciec przed tym czego pragnie? TO pytanie JEST równocześnie najprawdziwsza odpowiedzią na pytanie w niniejszym temacie: po co tak naprawdę mi związek...
 
 
blablabla 

Wiek: 27
Dołączyła: 02 Kwi 2016
Posty: 17
Skąd: Kraków
Wysłany: 23 Kwiecień 2016, 18:03   

Pablo89 napisał/a:
Kilku? Mogę rzucać przykładami jak z rękawa.

O.K. - masz pecha. ;)
Pablo89 napisał/a:
ALE to Wy wybieracie

natomiast ten pogląd nie wiem z jakiej czapki jest wyciągnięty... ;)
Zawsze myślałam, że związek partnerski opiera się na obustronnej chęci jego budowania, ale co ja tam wiem... Zresztą, mimo postępu czasu i zmian w kulturze, to chyba nadal trochę oczekuje się, że to panowie będą wykazywać inicjatywę, wobec czego jest zgoła odwrotnie, niż piszesz.
Pablo89 napisał/a:
Może przez to nie wiesz nic o osamotnieniu
Życzyłabym sobie tego. Niestety, bardzo sie mylisz. Jednak wolę to, niz dobrowolne błaźnienie się, aby być z kimkolwiek za wszelką cenę.

Pablo89 napisał/a:
No i to jest przecież nudne gdy facet jest miły...

Dlatego testujesz bycie niemiłym tutaj? :lol:

Kain napisał/a:
Myślę że fundamentem tej potrzeby czułości, bliskości jest mimo wszystko popęd seksualny - tzn. nie było by tej potrzeby bez popędu


tajemniczy napisał/a:
Tak, większość wymienionych przeze mnie pragnień wynika faktycznie z popędu seksualnego, choć np. przytulają się różni ludzie (dwie przyjaciółki, rodzeństwo itp.). Ktoś kiedyś spostrzegł, że do pełni szczęścia, człowiek potrzebuje co najmniej 10 przytuleń dziennie. Być może należy to traktować z przymróżeniem oka, ale ja chyba wierzę w to, że nawet taki "zwykły" gest potrafi w człowieku uruchomić wiele różnych reakcji, z których istnienia nawet nie zdajemy sobie sprawy.


Jakoś nie byłam przekonana, że potrzeba czułości wynika z popędu seksualnego. Np. siostrzane uściski mogą jedno zaspokoić, a z drugim maja niewiele wspólnego. Ale pomyślałam- najpewniej się nie znam, i może panowie mają w ogóle inaczej. :p

Poniżej artykuł, który trochę wyjaśnia i mówi, że wręcz nie wolno tego traktować z przymrużeniem oka ;)
http://www.focus.pl/czlow...e-do-ycia-13739 :p
 
 
Pablo89 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 26 Sie 2013
Posty: 143
Skąd: Krk
Wysłany: 30 Kwiecień 2016, 23:30   

blablabla napisał/a:
natomiast ten pogląd nie wiem z jakiej czapki jest wyciągnięty... ;)
Zawsze myślałam, że związek partnerski opiera się na obustronnej chęci jego budowania, ale co ja tam wiem... Zresztą, mimo postępu czasu i zmian w kulturze, to chyba nadal trochę oczekuje się, że to panowie będą wykazywać inicjatywę, wobec czego jest zgoła odwrotnie, niż piszesz.


Też tak myślałem, że związek się buduje obustronnie jednak życie nauczyło czegoś innego. Chyba mnie nie zrozumiałaś, a mi chodziło o to, że to facet pierwszy inicjuje spotkanie i wtedy kobieta chociaż wie, że on jest zainteresowany. Natomiast ta kobieta może się z takim kolesiem spotykać tylko i wyłącznie dlatego, bo nikt inny się nie chciał z nią umówić lub z nudów, itp. Poza tym jak pada pytanie "czy wyjdziesz za mnie" zawsze to kobieta podejmuje ostateczna decyzje, czyli ma wybór - czy wybierze Stefana, Mietka lub Zdzisia to wyłącznie od niej zależy.

blablabla napisał/a:
Dlatego testujesz bycie niemiłym tutaj? :lol:


Ojjjjj, ja niemiły? Niemożliwe. Czy ktokolwiek się poczuł urażony?
 
 
Kain 

Dołączył: 24 Lut 2016
Posty: 40
Skąd: Warszawa
Wysłany: 6 Maj 2016, 20:52   

mimo wszystko każdy ma wybór :) mężczyzna też może się oświadczać albo nie, może tej albo innej ;)

ale zgadzam się że kulturowo to mężczyzna jest stroną inicjującą więc to on bardziej ryzykuje odrzucenie (choć oczywiście kobiety też są odrzucane, zostawiane...)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,56 sekundy. Zapytań do SQL: 12