Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Kwalifikacje psychoterapeutów
Autor Wiadomość
MissSunshine 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Lut 2013
Posty: 801
Skąd: z tłumu
Wysłany: 7 Grudzień 2016, 21:05   Kwalifikacje psychoterapeutów

Cytat:
Znajomej, która uczęszcza na psychoterapię, psycholog powiedział wprost, że w tym wieku to już raczej tylko zostaje "towar wybrakowany" (w sensie: po rozwodach, z dziećmi, albo z większymi wadami).


ona88 napisał/a:
Nie nazwałabym tego kogoś psychologiem tylko pseudopsychologiem. Znam kilka bardzo wartościowych, samotnych osób po 30-tce. Z tego co widzę to są same, bo albo są samowystarczalne albo mają duże wymagania wobec potencjalnych drugich połówek. Nie wiem, czy psychoterapia z kimś, kto nazywa innych ludzi "towarem wybrakowanym" ma w ogóle sens...


Ciekawostka jest taka, że psychoterapeuta wcale nie musi być psychologiem. Psychoterapeutą jest ten co wyłoży dużo monet, a pisząc dużo mam na myśli od 25 tysięcy złotych za piątą wodę po Freudzie do sensowniejszego nurtu poznawczo - behawioralnego w cenie 40 tysięcy w Black Friday. Wiadomo, hajsy muszą się zgadzać, więc na kursy psychoterapeutyczne chodzą psycholodzy, lekarze, pedagodzy, ludzie po coachingu (nie wiem jak odmienia się prawidłowo ten zacny zawód), socjolodzy, politolodzy, ziomeczki, które ukończyly 'nauki o rodzinie' albo kulturoznawstwo, a nawet weterynarze (!). Dosłownie, każdy znudzony swoimi życiowymi wyborami koleś z zasobnym portfelem może kupić sobie możliwość pomagania innym ludziom (a jak jeszcze w jakimś gówno-nurcie, których obecnie jest milion pincet to już w ogóle combo). Także dobrze jest sprawdzić wykształcenie swojego terapeuty, żeby potem się nie okazało, że poprzedni pacjent szczeka.
_________________
Accepting your body is freedom.
Ostatnio zmieniony przez ShySe 13 Grudzień 2016, 09:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
szinuja1 

Dołączyła: 20 Lip 2008
Posty: 1162
Skąd: ...
Wysłany: 8 Grudzień 2016, 04:01   

MissSunshine napisał/a:
a nawet weterynarze (!).

A co w tym dziwnego? są salony piękności dla pupili, to dlaczego nie miałoby być gabinetów psychologicznych?
_________________
http://www.pmiska.pl/
,, Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń.,,
 
 
MissSunshine 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Lut 2013
Posty: 801
Skąd: z tłumu
Wysłany: 8 Grudzień 2016, 06:25   

Nic, oprócz tego, że taki weterynarz po normalnym kursie psychoterapeutycznym zaczyna pomagać ludziom, a nie zwierzętom :P Zeby zostac zoopsychologiem albo behswiorystą zwierząt kończy sie coś innego (: (mam na mysli kursy dedykowane specjalnie dls osob pracujących ze zwierzakami/ studia podyplomowe tylko o tym etc)
_________________
Accepting your body is freedom.
 
 
szinuja1 

Dołączyła: 20 Lip 2008
Posty: 1162
Skąd: ...
Wysłany: 8 Grudzień 2016, 06:56   

ok, ok... ale szczerze mowiac dalej nie wiem czemu sie tak dziwisz. Mnie w tym ciemnogrodzkim panstwie juz nic nie zadziwi. ;D
_________________
http://www.pmiska.pl/
,, Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń.,,
 
 
Claya 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 01 Sty 2015
Posty: 288
Skąd: Wrocław
Wysłany: 8 Grudzień 2016, 07:15   

Jest cos takiego jak psi psycholog :P
_________________
Usuń ze swojego słownika słowo problem i zastąp słowem wyzwanie. Życie stanie się nagle bardziej podniecające i interesujące.
– Albert Camus
 
 
szinuja1 

Dołączyła: 20 Lip 2008
Posty: 1162
Skąd: ...
Wysłany: 8 Grudzień 2016, 11:21   

MissSunshine napisał/a:
Nic, oprócz tego, że taki weterynarz po normalnym kursie psychoterapeutycznym zaczyna pomagać ludziom, a nie zwierzętom :P


Swoja droga teraz przynajmniej zaczynam rozumiec dlaczego mamy takie spoleczenstwo jakie mamy. :P gdzie np jacys kibole nazywajcy siebie obroncami Polskosci maja odprawiana specjalna msze w Kosciele a potem ida z blogoslawienstwem demolowac miasto.

BTW gdyby ktos mial pupila z podjerzeniami zaburzenia osobowosci lub innego problemu natury psychicznej to moze sie zglosic np tutaj http://www.psipsycholog.pl/ Pan psycholog tudziez psychoterapeuta nie wiem co prawda czy ma talent do leczenia zwierzecej psychiki, ale talentu do robienia kasy mu nie mozna odmowic bo z opisu objawow niedostosowanego psa, wychodzi ze jakies 99,9% psow potrzebuje jego pomocy.
_________________
http://www.pmiska.pl/
,, Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń.,,
 
 
ShySe 

Pomógł: 9 razy
Dołączył: 12 Lis 2005
Posty: 3450
Skąd: Warszawa
Wysłany: 8 Grudzień 2016, 21:41   

MissSunshine napisał/a:
Ciekawostka jest taka, że psychoterapeuta wcale nie musi być psychologiem. Psychoterapeutą jest ten co wyłoży dużo monet, a pisząc dużo mam na myśli od 25 tysięcy złotych za piątą wodę po Freudzie do sensowniejszego nurtu poznawczo - behawioralnego w cenie 40 tysięcy w Black Friday. Wiadomo, hajsy muszą się zgadzać, więc na kursy psychoterapeutyczne chodzą psycholodzy, lekarze, pedagodzy, ludzie po coachingu (nie wiem jak odmienia się prawidłowo ten zacny zawód), socjolodzy, politolodzy, ziomeczki, które ukończyly 'nauki o rodzinie' albo kulturoznawstwo, a nawet weterynarze (!)

To wszystko prawda, tylko... co w tym właściwie jest złego? W dzisiejszych czasach wielu ludzi, jeśli nie większość, pracuje w zawodzie innym niż formalnie wyuczony ileś lat temu i radzi sobie bardzo dobrze (tak, sam należę do tej grupy). Śmiem zresztą wątpić, czy posiadanie wiedzy naukowej z dziedziny psychologii ma wiele wspólnego z umiejętnością pomagania ludziom z problemami. W każdym razie na pewno nie jest wystarczające, a do nabycia kwalifikacji terapeutycznych służą właśnie kursy, o których napisałaś. Dlatego w pierwszej kolejności należałoby raczej przestrzec przed usługami psychoterapeutycznymi świadczonymi przez psychologów, którzy na nich nie byli — a takich jest zdecydowanie więcej niż certyfikowanych terapeutów bez kierunkowego wykształcenia.

ShySe
 
 
MissSunshine 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Lut 2013
Posty: 801
Skąd: z tłumu
Wysłany: 9 Grudzień 2016, 15:18   

Wiedza psychologiczna z pomaganiem ludziomi ma wspólne... wszystko (:

Psychologia jest nauką o człowieku. Nauką o prawidłowościach w jego rozwoju, procesach poznawczych, osobowości, emocjach - słowem wszelakich mechanizmach zachodzących w ludzkiej psychice. I nie tylko, bo również o zaburzeniach w tych obszarach, korygowaniu tych zaburzeń, relacji psychiki z chorobami somatycznymi, mechanizmami zachodzącymi w interakcjach i komunikacji. Psychoterapia jest zaś zbiorem specyficznych technik pomocy, charakterystycznych z powodu więzi tworzącej się pomiędzy terapeutą, a klientem. Te techniki oparte są na wiedzy psychologicznej, sama psychoterapia jest gałęzią psychologii stosowanej.

W moim odczuciu psychoterapeuta, który nie jest psychologiem stosuje techniki, których genezy nie rozumie. Nie ma cudów, ten kurs psychoterapeutyczny składający się w dużej mierze (oprócz części teoretycznej) z terapii własnej i superwizji, nie zapewni tej samej wiedzy co studia psychologiczne. A ta wiedza jest niezbędna, z kilku powodów.

Szkół i nurtów jest mnóstwo. Część z nich nie opiera się na żadnych podstawach naukowych i jest albo kontrowersyjna, albo odrzucona w środowisku. Osoba nie będącą częścią tego środowiska albo nie posiadająca wystarczającej wiedzy, aby odsiać ziarna od plew, nie będzie w stanie określić co jest jeszcze nauką, a co manipulacją. W związku z tym nie będzie również w stanie określić, która szkoła jest wiarygodna i nie daj boże się zapisze do jakiegoś NLP. Zresztą, nawet wiarygodnych szkół i nurtów jest dużo. Należy wybrać taki, który przekonuje nas najbardziej. Na psychologii przerabia się wiele z nich praktycznie nieustannie przez całe studia, co może nie umożliwia rozpoczęcia psychoterapii, ale daje szansę na świadomy wybór.

Czym bardziej okrojona wiedza dotycząca mechanizmów i etiologii problemów oraz zaburzeń, tym większa szansa na pracę po omacku albo na błąd. Psychoterapeuta sam jest narzędziem w terapii, czym więcej wie tym lepiej. To, że przyjdzie do nas ktoś, twierdząc, że jego problemem jest nieśmiałość nie znaczy, że faktycznie tak jest. Terapeuta musi zdecydować czy dane objawy są już diagnostyczne, czy jeszcze nie. Jeśli klienta kieruje do nas psycholog/ biegły sądowy z gotową diagnozą, nie oznacza to wcale, że po kilku sesjach i nawiązaniu więzi nie powinna ona ulec zmianie. Terapeuta, na podstawie swojej wiedzy (psychologicznej) musi zdać sobie z tego sprawę.

Ale najlepsze jest to, że pomimo traktowania psychologii jako nauki humanistycznej jest w niej niezmiernie dużo biologii i medycyny (w formie okrojonej ofc). Psycholog jest zobowiązany do wiedzy o tym które leki, w jaki sposób wpływają na psychikę. To samo dotyczy różnych chorób somatycznych. Jeśli klientowi w trakcie terapii psychiatra przeskoczy z jednych leków na inne albo przejdzie się on do endokrynologa i okaże się, że cierpi na nadczynność tarczycy, to czy terapeuta filozof w ogóle podejrzewa jakie jest to istotne? Nie sądzę, bo nawet wielu psychologów tego nie wie. Dużo jest takich przypadków jak ten, kiedy szesnastolatka poszła do terapeuty z powodu utykania na jedna nogę i przygnębienia, ten stwierdza że to somatyzacje i kulają sobie terapie w trakcie której dziewczyna wzięła sobie i umarła, bo okazało się, że to były jednak objawy guza mózgu. Albo takich, że kobite katuje się leczeniem na chorobę afektywną dwubiegunową, a koniec końców to jednak zespół napięcia przedmiesiączkowego. Albo po prostu takich, że terapia ciągnie się i ciągnie, a tu nie ma żadnej poprawy (:

Krzywdzące tez jest myślenie, że psycholog nie pomaga. Oczywiście, że pomaga. Co innego miałby robić w tych szkołach, hospicjach, domach dziecka, wydziałach patologii ciąży/onkologii/kardiologii/transplantacji, poradniach, ośrodkach interwencji kryzysowej czy młodzieżowych ośrodkach wychowawczych? Po studiach dysponuje się wachlarzem narzędzi, metod, a nawet technikami psychoterapeutycznymi w pigułce. A mimo to, teraz, kiedy moje studia niestety zmierzają już powoli ku końcowi, dominuje we mnie przekonanie, że to co wiem jest jedynie zalążkiem, fundamentem, na którym dopiero zbuduje dalszą wiedzę. Jeśli ktoś, bez tego fundamentu chce wskoczyć w profesjonalną pomoc innym ludziom, to mnie to szczerze przeraża.
_________________
Accepting your body is freedom.
 
 
marcin222 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 05 Paź 2012
Posty: 117
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 11 Grudzień 2016, 00:00   

Problemem psychologii jest to, ze czesto interesuja sie nia ludzie ktorzy sami maja swoje problemy, ktorych nie potrafia rozwiazac.

Ja mysle, ze sama wiedza nie wystarczy. Trzeba takze miec charyzme, byc pewnym siebie, miec specificzne usposobienie. Wydaje mi sie, ze w pracy psychologa najwazniejsze jest zdobycie zaufania pacjenta. To nie jest proste i sama wiedza raczej nie zda tutaj egzaminu.
 
 
MissSunshine 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Lut 2013
Posty: 801
Skąd: z tłumu
Wysłany: 11 Grudzień 2016, 10:45   

Nigdy nie zauważyłam takiej zależności, żeby psychologia szczególnie przyciągała ludzi z problemami (zwłaszcza jakimiś poważniejszymi natury psychicznej). A tak to, każdy człowiek ma swoje problemy i wrażliwe tematy, a psycholog... jest człowiekiem (:

Jasne, kompetencje komunikacyjne i swoje, wypracowane podejście do ludzi jest ultra ważne i niestety się go nie sprawdza na studiach. Ale wiedza jest podstawą i musi być. Na dobrą sprawę jest czasem w stanie sama zdać egzamin, bo nie każda praca wymaga zyskania zaufania pacjenta. Można zostać biegłym/specjalistą sądowym, psychologiem transportu, zajmować się profilaktyką, pracą badawcza i naukową, rekrutacją, psychologią pracy albo niektórymi elementami zarządzania zasobami ludzkimi.
_________________
Accepting your body is freedom.
 
 
ShySe 

Pomógł: 9 razy
Dołączył: 12 Lis 2005
Posty: 3450
Skąd: Warszawa
Wysłany: 11 Grudzień 2016, 17:08   

Hej, przede wszystkim dzięki za tak obszerne rozwinięcie tematu z pierwszej ręki. Postaram się odpowiedzieć na kluczowe elementy.

MissSunshine napisał/a:
Psychologia jest nauką o człowieku. Nauką o prawidłowościach w jego rozwoju, procesach poznawczych, osobowości, emocjach - słowem wszelakich mechanizmach zachodzących w ludzkiej psychice. I nie tylko, bo również o zaburzeniach w tych obszarach, korygowaniu tych zaburzeń, relacji psychiki z chorobami somatycznymi, mechanizmami zachodzącymi w interakcjach i komunikacji. [...] W moim odczuciu psychoterapeuta, który nie jest psychologiem stosuje techniki, których genezy nie rozumie.

W zasadzie zgadzam się z tym wywodem. Rzecz w tym, że generalnie nie uważam stosowania technik, których genezy się nie rozumie, za coś zdrożnego czy dziwnego; raczej jest to normalna strategia w życiu, także zawodowym. Gdyby człowiek miał dogłębnie rozumieć zagadnienie, zanim zacznie coś robić, to... nic by nie zrobił. Przy takim podejściu sama natura psychologii byłaby podejrzana: W końcu prawidłowości psychiczne prawdopodobnie mają swoje źródło w działaniu mózgu, jednak jak dotąd teorie psychologiczne nie doczekały się nawet skromnych zalążków takiego wyjaśnienia (i w praktyce może to być niewykonalne ze względu na ogromny stopień skomplikowania). W pewnym sensie więc psychologowie także nie rozumieją genezy zjawisk, którymi się interesują. Mimo to psychologia jakoś działa. Działa, ponieważ do pracy na określonym poziomie wystarczające jest przyjęcie do wiadomości, bez wyjaśnienia, założeń należących do tego poziomu — jeśli tylko potrafimy sami pogodzić się z tym, że nie rozumiemy, co jest pod spodem. Dlatego, choć znajomość teorii działania silników i ich charakterystyki jest niezbędna do projektowania samochodów, można bez niej być dobrym kierowcą, a nawet mechanikiem. Podobnie, głęboka wiedza psychologiczna jest z pewnością konieczna do posuwania tej dziedziny naprzód, opracowywania nowych metod terapeutycznych, oceny już istniejących itp. Czy jest natomiast niezbędna do stosowania w praktyce rzeczy już rozpracowanych przez innych — mam wątpliwości. Oczywiście zawsze lepiej jest wiedzieć więcej niż mniej, ale nie jest to czynnik decydujący.

Ostatecznie i tak każdy radzi sobie ze swoimi problemami sam i na własną odpowiedzialność, a o długoterminowym powodzeniu terapii decyduje wiedza i świadomość wyniesiona z niej przez klienta. Ta zaś nigdy nie będzie na poziomie akademickim, tylko ograniczona do maksymalnie uproszczonych, za to ukierunkowanych na praktyczną skuteczność zależności.

MissSunshine napisał/a:
A ta wiedza jest niezbędna, z kilku powodów.

OK, przyjrzyjmy się tym powodom.

MissSunshine napisał/a:
Szkół i nurtów jest mnóstwo. Część z nich nie opiera się na żadnych podstawach naukowych i jest albo kontrowersyjna, albo odrzucona w środowisku. Osoba nie będącą częścią tego środowiska albo nie posiadająca wystarczającej wiedzy, aby odsiać ziarna od plew, nie będzie w stanie określić co jest jeszcze nauką, a co manipulacją. W związku z tym nie będzie również w stanie określić, która szkoła jest wiarygodna i nie daj boże się zapisze do jakiegoś NLP. Zresztą, nawet wiarygodnych szkół i nurtów jest dużo. Należy wybrać taki, który przekonuje nas najbardziej. Na psychologii przerabia się wiele z nich praktycznie nieustannie przez całe studia, co może nie umożliwia rozpoczęcia psychoterapii, ale daje szansę na świadomy wybór.

Cóż, nie wydaje się, żeby to tak działało, gdyż... wśród adeptów NLP jest pełno ludzi z wykształceniem psychologicznym, również po publicznych uniwersytetach. Kilka przykładów:
http://nlp.pl/?page_id=184
http://psychoterapianlpt.pl/kim-jestem
http://www.ornatowska.pl
Oczywiście motywy mogą być różne, ale nie ma takiej zależności, że jak psycholog, to nie szarlatan, i nikt nie powinien na to liczyć. Informacja o tym, jakie metody terapii są uznane przez społeczność naukową i jaka jest ich skuteczność, jest ogólnie dostępna, zarówno dla pacjentów, jak i potencjalnych uczestników kursów; do jej przyjęcia nie jest potrzebne wykształcenie psychologiczne. A co ktoś z tym zrobi, to już jego decyzja; jak widać, nawet owo wykształcenie nie chroni przed uprawianiem rzeczy pseudonaukowych.

MissSunshine napisał/a:
Ale najlepsze jest to, że pomimo traktowania psychologii jako nauki humanistycznej jest w niej niezmiernie dużo biologii i medycyny (w formie okrojonej ofc). Psycholog jest zobowiązany do wiedzy o tym które leki, w jaki sposób wpływają na psychikę. To samo dotyczy różnych chorób somatycznych. Jeśli klientowi w trakcie terapii psychiatra przeskoczy z jednych leków na inne albo przejdzie się on do endokrynologa i okaże się, że cierpi na nadczynność tarczycy, to czy terapeuta filozof w ogóle podejrzewa jakie jest to istotne? Nie sądzę, bo nawet wielu psychologów tego nie wie. Dużo jest takich przypadków jak ten, kiedy szesnastolatka poszła do terapeuty z powodu utykania na jedna nogę i przygnębienia, ten stwierdza że to somatyzacje i kulają sobie terapie w trakcie której dziewczyna wzięła sobie i umarła, bo okazało się, że to były jednak objawy guza mózgu.

Dramatyczne historie zawsze w cenie. A czy wiadomo coś na temat kwalifikacji autora tej wpadki? Bo jeśli założymy, że psycholog, ze względu na posiadaną przez niego wyrywkową wiedzę medyczną, nie mógłby przeoczyć poważnej choroby somatycznej, to tym bardziej nie mogłoby się to przydarzyć terapeucie będącemu lekarzem, a niewykluczone, że nawet tak obśmiany tutaj weterynarz mógłby pod tym względem konkurować z psychologiem. Ja mógłbym z kolei przytoczyć jakiś jednostkowy przykład z własnego doświadczenia, ale to nie ma sensu. Nie dysponujemy wiarygodnymi danymi na temat skuteczności terapii w zależności od wykształcenia terapeuty. Zaś jeśli chodzi o wiedzę na temat wpływu leków na psychikę, której, jak piszesz, również wielu psychologów nie posiada — to czy nie jest ona przypadkiem przekazywana właśnie na specjalistycznych kursach psychoterapii?

MissSunshine napisał/a:
Po studiach dysponuje się wachlarzem narzędzi, metod, a nawet technikami psychoterapeutycznymi w pigułce. A mimo to, teraz, kiedy moje studia niestety zmierzają już powoli ku końcowi, dominuje we mnie przekonanie, że to co wiem jest jedynie zalążkiem, fundamentem, na którym dopiero zbuduje dalszą wiedzę. Jeśli ktoś, bez tego fundamentu chce wskoczyć w profesjonalną pomoc innym ludziom, to mnie to szczerze przeraża.

Bo to tak jest — chyba w każdej dziedzinie — że im więcej się wie, tym lepiej się rozumie, jak wielu rzeczy się nie wie. Ale ponieważ nikt nigdy nie wie wszystkiego, dalsza edukacja cały czas tylko pogłębia ten stan. Na szczęście w warunkach niepełnego zrozumienia sytuacji też da się skutecznie działać, a gdy robi się to inteligentnie i odpowiedzialnie, w gruncie rzeczy jest to nawet fajne i zabawne. Co oczywiście nie może być usprawiedliwieniem, by zaprzestać zdobywania wiedzy.

ShySe
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 13