Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Nie macie wrażenia
Autor Wiadomość
Artmedia9 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 25
Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 267
Skąd: Kraków
Wysłany: 1 Listopad 2015, 21:36   

Achelois, bardzo dobry post. Z jednym ale:
wyobrażam sobie taką osobę, i wyobrażam sobie, że ona ma już znajomych, których zna od dawna, ma jakąś pracę, którą wykonuje od dawna, słowem ma kilka takich ścieżek, które ja dopiero muszę zacząć i przeraża mnie, że muszę sam wybrać, które zacząć najpierw, i jak po nich iść. Ale mam nadzieję to przełamać. Mam w sobie przekonanie, że jestem kimś wyjątkowym, ale tak jakby oderwane od rzeczywistości, nie opiera się na żadnych aktualnych sukcesach.
A co do przeciekania życia przez palce- mam wrażenie, że fatalnie wybrałem studia i zmarnowałem 3 lata. Teraz to naprawiam.
 
 
 
Dostojny 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 08 Lis 2015
Posty: 12
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 8 Listopad 2015, 12:40   

https://www.youtube.com/watch?v=i7bdNUmue2w

Możecie potraktować ten kawałek jako drogowskaz.
_________________
"Wiesz, po co nam są plany i marzenie?
Po to byś miał coś więcej niż jedzenie"
 
 
PannaJoanna 

Pomogła: 1 raz
Wiek: 32
Dołączyła: 26 Kwi 2016
Posty: 15
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 28 Kwiecień 2016, 12:26   

Też mam wrażenie, że życie ucieka mi przez palce. Ostatnio z 28 lat zrobiło mi się 29. Trudno mi sobie wyobrazić, że zaraz trzydziestka. Wydarzenia sprzed sześciu lat pamiętam tak, jakby to było wczoraj. Czas nieubłaganie zapie*dala. Czas jest najcenniejszą rzeczą, jaką mamy. Dzięki zdrowiu mamy go trochę więcej, ale i tak wszyscy umrzemy ;) To chyba najlepszy slogan motywacyjny do zmian, jaki słyszałam.
Achelois, jest mnóstwo ludzi, którzy są bez pracy, bez studiów, bez wykształcenia, a jakoś dają sobie radę i nie uważają się za byle co. Wiedzą, że mają prawo do szczęścia i konsekwentnie realizują się w tym względzie. Dopiero ostatnio to zauważyłam. Jestem wychowana na zasadzie, że szczęście daje akceptacja otoczenia - trzeba ją sobie kupić sukcesami, im ich więcej, tym lepiej. Tylko, że dążąc do spełniania wymogów innych można zapomnieć (lub nigdy się nawet nie nauczyć) kim się jest, czego się naprawdę chce, jakie ma się własne wartości. Bez wartości trudno cokolwiek osiągnąć, to jakby chcieć dopłynąć gdzieś z zepsutym GPSem, z wariującym kompasem, bez mapy i przy pochmurnym niebie.

Aha - też uciekły mi 3 lata na jedne studia, 3 lata na drugie, do dziś nie wiem, czy rzeczywiście to jest to, co chcę robić, ale wszystkie te doświadczenia wiele mnie nauczyły, poznałam kilka fajnych osób. Na pewno nie był to całkowicie zmarnowany czas.
 
 
Artmedia9 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 25
Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 267
Skąd: Kraków
Wysłany: 29 Kwiecień 2016, 22:13   

Bardzo trudno się jest wyzwolić od ciągłego porównywania się z innymi osobami i tym, co one w życiu osiągnęły. Trzeba wyznaczyć sobie własny cel i być 100% do niego przekonanym.
To dążenie do akceptacji przez innych zależy też od tego, czy mamy duże pragnienie, żeby być podziwianym, czy średnie. Jeśli duże i nie możemy go zaspokoić, to uciekamy w marzenia.
 
 
 
PannaJoanna 

Pomogła: 1 raz
Wiek: 32
Dołączyła: 26 Kwi 2016
Posty: 15
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 3 Maj 2016, 09:44   

Wydaje mi się, że dążenie za wszelką cenę do akceptacji innych może być wyuczone. Jeśli wychowują cię ludzie, dla których poklask innych jest wszystkim, taki punkt widzenia szybko staje się twoją rzeczywistością.
 
 
rozkojarzona 

Wiek: 22
Dołączyła: 25 Mar 2016
Posty: 13
Skąd: Szczecin/Poznań
Wysłany: 12 Maj 2016, 19:17   

Czy dążenie do akceptacji innych nie jest robieniem czegoś wbrew sobie? Chciałabym, żeby mnie lubiano taką, jaka jestem a uważam się za dobrą i miłą osobę... Jednak nawiązywanie kontaktów z ludźmi sprawia mi problem
 
 
PannaJoanna 

Pomogła: 1 raz
Wiek: 32
Dołączyła: 26 Kwi 2016
Posty: 15
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 17 Maj 2016, 23:07   

Hmm wg mnie jeśli człowiek od najmłodszych lat żyje wyuczonym przymusem "jedyne, co się liczy to to, żeby być akceptowanym przez wszystkich" - nie zastanawia się czego chce, tylko szuka akceptacji "z automatu" u każdego - znajomego, rodziny, nauczyciela, szefa, klienta, żony/męża... W końcu go to zmęczy. Może taka osoba nawet nie wie, że chce czegoś innego, a potem coś w niej pęka w wieku tych 40 lat, rzuca wszystko, wsiada na harleya i odjeżdża w siną dal. Kto wie ;)
 
 
vir egregius 


Wiek: 34
Dołączyła: 17 Maj 2016
Posty: 56
Skąd: gfhhfh
Wysłany: 18 Maj 2016, 21:30   

PannaJoanna napisał/a:
Tylko, że dążąc do spełniania wymogów innych można zapomnieć (lub nigdy się nawet nie nauczyć) kim się jest, czego się naprawdę chce, jakie ma się własne wartości.


Tak, bardzo trafnie napisane:)

W mojej ocenie najtrudniejsze jest to, że człowiek ma to w swojej naturze, że chce być akceptowany w otoczeniu i dąży do tego, dlatego bo właśnie taka atmosfera akceptacji jest dla niego zdrowa, a przez to potrzebna, aby mógł funkcjonować i np. nie nabawił się nerwicy. Tylko, że lepiej znaleźć takie otoczenie, które cię zaakceptuje, niż dostosowywać się do niego, zapominając o tym kim się jest i czego się chce, bo to jest szkodliwe. Poza tym, warto sobie zadać pytanie czy słusznie jest uważać, że warunkiem akceptacji mnie przez inne osoby jest własnie rezygnacja ze mnie? Czy to w ogóle można nazwać "akceptacją"? Chyba nie. Z moich doświadczeń wynika, że ludzie lubią osoby naturalne, a naturalna jestem będąc sobą. Jeśli czegoś z siebie się wyrzekam, to tracę część swojej natury, przez co jestem uboższym człowiekiem.

Ogólnie uważam, że tzw. nieśmiałe osoby za bardzo koncentrują się na tym, aby właśnie być lubiane, a za mało, żeby dawać czytelne komunikaty innym, że kogoś lubią albo że nie lubią, jacy są i co im odpowiada, a co nie. Myślę, że nie jest dobrze uważać, że jeśli się będzie wiecznie miłym i uprzejmym, to będzie się lubianym, bo z konieczności bycia zawsze miłym trzeba zdusić siedzącą w człowieku potrzebę stawiania wokół siebie granic, chroniących przed tym, aby inni nie wleźli ci na głowę, a także potrzebę komunikowania, że coś ci sprawiło przykrość, coś zezłościło, albo przestraszyło, żeby pokazać innym instrukcję obsługi siebie, co można robić ze mną, a czego nie nie można.
 
 
Machiko 

Dołączyła: 21 Maj 2014
Posty: 39
Skąd: Warszawa
Wysłany: 21 Lipiec 2016, 12:38   

Dopóki człowiek żyje ma szansę naprawić swoje błędy życiowe. Tylko musi walczyć o szczęście.
 
 
Neptun 

Wiek: 24
Dołączył: 25 Gru 2016
Posty: 31
Skąd: Podlasie
Wysłany: 13 Czerwiec 2017, 13:21   

KaskaJa napisał/a:
mam dopiero 28 lat (lub już) ale cieszę się, że jeszcze dużo przede mną i zaczęłam być bardziej asertywna i stawiać granice :)


Więcej takich osób jak Ty. Bierzcie przykład z tej Pani ludzie którzy mają koło 30stki lub więcej. Niektórzy w tym wieku robią na siłę z siebie staruszków i dla których wiek jest argumentem do biernego działania.
_________________
To ja
 
 
Dorothy 

Dołączyła: 27 Cze 2017
Posty: 20
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 17 Lipiec 2017, 07:54   

Mam tak zawsze, kiedy jestem sama. Kiedy poznaję kogoś to wszystko nabiera zupełnie innych barw. Szkoda, że to jest uzależnione od bycia w związku. Kiedy jestem sama nie potrafię cieszyć się z życia.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 13