Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Nie mogę sobie poradzić z samotnością
Autor Wiadomość
samotnyniezwybo 

Dołączył: 14 Lut 2018
Posty: 1
Skąd: Polska
Wysłany: 14 Luty 2018, 22:57   Nie mogę sobie poradzić z samotnością

Witam Wszystkich
Jestem Kamil i jak już pewnie się dowiedzieliście po tytule mojego wpisu, mam pewien problem z którym nie mogę sobie poradzić. Samotność. Mogę powiedzieć wprost że nigdy w moim 22 letnim życiu nie miałem żadnego przyjaciela czy dziewczyny. Od najmłodszych szkolnych lat mimo że jeszcze rówieśnicy utrzymywali ze mną kontakt to zdarzały się momenty gdzie mnie po prostu omijali lub traktowali jak gorszego. Prawdziwym apogeum dla mnie był pobyt w nikomu niepotrzebnej placówce do degradacji przyszłego pokolenia, którą na szczęście się pozbyli czyt. gimnazjum. Te 3 znienawidzone przeze mnie lata porównałbym do katorgi której skutki odbijają się do dnia dzisiejszego. To miejsce i to za przeproszeniem bydło które się tam znajdowało ze spokojnego może trochę nieśmiałego i nieco pozytywnie nastawionego chcącego nawiązać nowe znajomości chłopaczka, zrobili zamkniętego w sobie, bardziej nieśmiałego i odsuniętego od innych wraka. Nie nawiązywałem bliższej znajomości z nikim. Przez swoich "oprawców" byłem upokarzany, poniżany wyśmiewany ku uciesze innych. Czułem się przez to jak odmieniec. Raz mnie nawet pobili gdy próbowałem się bronić. Byłem po prostu za słaby. Nawet niektórzy co jeszcze w poprzedniej szkole utrzymywali ze mną kontakt by upodobać się innym sami stali się "oprawcami". Cały czas zadawałem sobie pytanie dlaczego to tak musi być. W końcu poszedłem do technikum. Na początku trochę się bałem powtórki z rozrywki. Nie było tam tak źle. Nawiązywałem z nowymi ludźmi kontakt choć było i do teraz jest to dla mnie bardzo trudne. Jednak każdy się trzymał swojej paczki i nie mogłem nigdzie znaleźć miejsca. Starałem się zmienić swoją sytuację,wręcz byłem zdesperowany by wyjść z tego dołka. Technikum było dla mnie ostatnią deską ratunku by zaznajomić się z kimś lub znaleźć druga połówkę. Pomimo tego że przez 4 lata z paroma osobami się zaznajomiłem to cały mój plan skończył się fiaskiem choć mój stan nieco się poprawił. Do dnia dzisiejszego jestem samotnikiem. Nie mam dziewczyny czy przyjaciela z którym mógłbym gdzieś wyjść napić się czy po prostu pogadać. Ewentualnie raz na ruski rok odezwie się jakaś osoba z techników bo sobie jakimś trafem o mnie przypomniała. Samotność sprawia mi ból tym bardziej gdy widzę jak inni układają sobie życie, znajdują sobie kogoś, wyjeżdżają, imprezują z innymi, żenią się i robią dzieci. Nawet gdy wyjadę do pobliskiej miejscowości coś załatwiać i widzę innych dołuje mnie to i sprawia wewnętrzny ból. Nawet w swoim pokoju nie czuję się dobrze. To daje ciągle o sobie znać. Niekiedy się zdarza że nie mogę spać bo to wszystko mnie męczy. Więc w tym przypadku zasypiam dopiero nad ranem lub łyknę 1-2 browce i próbuje zasnąć. Staram się ukryć to wszystkimi przed innymi choć to trudne.To co kiedyś przynosiło mi radość już jej nie przynosi. A zwłaszcza w tym znienawidzonym przeze mnie dniu w roku. Mam dosyć już tego stanu i siedzenia w nieco odciętej od świata wiosce za którą nie przepadam. Chciałbym to wszystko przełamać, znaleźć bratnią duszę a tym bardziej dziewczynę choć z tym drugim może być problem. Może do paskud nie należę ale też Adonisem czy Heraklesem nie jestem i boskiego ciała takiego greckiego boga nie mam. Moją samoocenę obniża mój wzrost który nie przekracza 170-171 cm. Rozmawiać też za bardzo nie potrafię. Jeśli rozmawiam z kimś z rodziny to nie mam problemu ale jak już mam rozmawiać z kimś innym to już jest gorzej. Nie mam za bardzo tematów do rozmów ani rozmowa trochę się nie klei. I przede wszystkim nie wiem jak do wszystkiego się zabrać, co mam robić ,gdzie szukać, co i jak mam robić by takową drugą połówkę znaleźć. Naprawdę bardzo chciałbym to wszystko zmienić ale jeśli chodzi o tę sprawy jestem laikiem.
Chciałbym się teraz zapytać czy taki ktoś jak ja ma jeszcze szansę by coś zmienić, by przestać być samotnym. Co i jak mógłbym to zrobić bo coraz ciężej się z tym żyję
Pozdrawiam i z góry przepraszam że zanudzam.
 
 
MyŁy 


Wiek: 25
Dołączył: 20 Lis 2017
Posty: 107
Skąd: Diagnoza City
Wysłany: 15 Luty 2018, 22:06   

Oczywiście, że możesz coś z tym zrobić :655: A co - to już wymaga głębszego poznania Ciebie i Twojej sytuacji.

Dlaczego właściwie jesteś samotny? Chodzi o nieśmiałość/małomówność?

Co dotychczas robiłeś, żeby mieć tych przyjaciół bądź dziewczynę?
_________________
Cytat:
Wysłane wiadomości zajmują 100%

Jeśli więc piszesz do mnie PW - nie zapomnij o podaniu swojego adresu e-mail ;)
 
 
 
krzych86 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 32
Dołączył: 10 Wrz 2013
Posty: 49
Skąd: Kraków
Wysłany: 16 Luty 2018, 09:28   

Nie tylko Adonisi czy Heraklesi znajdują swoje drugie połówki.
Rozejrzałeś się dobrze dookoła? i co? wszyscy tacy boscy? model za modelem?
W oczach osoby, która nas kocha, jesteśmy piękni, więc Adonisem jesteś/będziesz ale w oczach swojej przyszłej dziewczyny. Nie napisałeś skąd jesteś ale piszesz o wiosce, i że jeździsz do miasta, więc może spróbuj pomyśleć nad tym, czy masz szansę przeprowadzić się do większej miejscowości? Jeśli nie, to może pomyśl czego możesz się zaczepić w swojej, lub pobliskiej. Jakieś lokalne grupy działania, koła, może jakieś placówki. Nie wiem. Ciężko jest wyjść z samotności, to taki trudny stan, kiedy nie mamy się do kogo odezwać i pomysłu na to, jak kogoś zapoznać. Jeśli wpadnie mi jeszcze coś do głowy, to napiszę. W między czasie może Ty podsuniesz sam parę pomysłów albo napiszesz coś więcej. Dobrze byłoby mieć chociaż jedną osobę, z którą można gdzieś wychodzić, uprawiać jakiś sport, mieć wspólne zainteresowania, poznawać inne osoby przez inne osoby. Ale jak to zrobić, nie wiem
 
 
 
damianolej 

Wiek: 23
Dołączył: 20 Cze 2018
Posty: 3
Skąd: Katowice
Wysłany: 20 Czerwiec 2018, 16:05   

Rozwój trwa do końca życia, więc tym się nie musisz martwić. Szczególnie mowi o tym koncepcja rozwoju tzw. live span ;) Tylko pytanie, w jakim stopniu się rozwijasz. Bo tkwiąc w problemie, raczej jest to tylko stagnacja. Skoro wspomniasz, ze nigdy nie miales zbytnio kolegów, problem musiał zacząć się dużo wcześniej...Przypomnij sobie najmłodsze lata, jak spędzałeś czas, chociażby przedszkole, podwórko itp. Zawsze byłeś tylko sam? Skoro miałeś tendencje do wyizolowania, to musiał być tego jakiś powód. Gimnazjum to zrozumiały dla mnie wątek. Ale co wcześniej sprawiało twoją nieśmiałość? Tu kłaniają się relacje rodzinne, które są głównym konstruktem schematów naszych zachowań. Ale to jest temat rzeka. Jeśli jesteś zanteresowany to pisz na priv, wyślę Ci materiały do analizy swojego życia
_________________
https://postawnasiebie.pl/fast-burn-extreme/
 
 
Fobikjakfiks 

Dołączył: 10 Lip 2018
Posty: 8
Skąd: Cieszyn
Wysłany: 10 Lipiec 2018, 04:03   

Witaj Kamilu. Wypisz, wymaluj masz historię życia bardzo, ale to bardzo podobną do mojej. Ja jestem ciut starszy, mam 29 lat. Tylko raz miałem dziewczynę z którą spotykałem się przez cztery miesiące:) Kolegę mam jednego, ale on też woli raczej samotność. Z tą samotnością to różnie bywa. Raz mnie przeraża, że jednak, tak bez nikogo a czasem nie. Ogólnie to ludzie potrafią być straszni więc nieraz lepiej być samemu. I nie szukać drugiej połówki na siłę. Ale to jest tylko moja opinia. Wątek pozostawiam otwarty:)
 
 
froniek1 

Dołączył: 15 Lip 2018
Posty: 5
Skąd: Wawa
Wysłany: 20 Lipiec 2018, 13:35   

dokładnie tak. Ludzie sa czasem naprawdę wredni, a do samotności mozna się przyzwyczaić.
 
 
MyŁy 


Wiek: 25
Dołączył: 20 Lis 2017
Posty: 107
Skąd: Diagnoza City
Wysłany: 21 Lipiec 2018, 08:05   

To, że niektórzy ludzie bywają wredni nie oznacza jeszcze, że lepiej być samotnym :P
_________________
Cytat:
Wysłane wiadomości zajmują 100%

Jeśli więc piszesz do mnie PW - nie zapomnij o podaniu swojego adresu e-mail ;)
 
 
 
Tomek13 

Wiek: 38
Dołączył: 20 Sie 2018
Posty: 22
Skąd: Dolnośląskie
Wysłany: 20 Sierpień 2018, 17:44   

Ja widzę to tak,bedąc nastolatkiem samotność jest dotkliwa,obserwujesz jak inni dobrze się bawią,pierwszy raz zakochują,też tego pragniesz,,ale po prostu nie możesz,można to nazwać blokadą,wtedy życie w samotności jest swoistym cierpieniem...Z wiekiem,kiedy nabywamy doświadczenia,jest to być może mniej dotkliwe,ale natury nie oszukasz..jesteśmy istotami społecznymi,rzadko kiedy ktoś wybiera samotność bo mu się tak podoba...Miłość,przyjażń to najwartościowsze ,,rzeczy''na tym świecie,kiedy nie możesz realizować się na tym polu,stajesz się nieszczęśliwy,cierpisz...po prostu,owszem ludzie nieśmiali próbują czasami pokonać bariery,walczą,ale to bardzo trudne,wymaga czasu,ważne żeby w miare wcześnie zareagować,nie tkwić bezczynnie w tym stanie latami,wazne jest wsparcie rodziny i wkońcu specjalistow..
_________________
Życie to nie bajka,ale trzeba tak kombinować żeby nią było..
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,42 sekundy. Zapytań do SQL: 12