Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Kto był nieśmiały w przedszkolu i
Autor Wiadomość
giant5r 


Wiek: 20
Dołączył: 31 Lip 2013
Posty: 153
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 11 Czerwiec 2014, 20:28   

Ja też chyba ale nie pamiętam :) revierka, była byś chętna popisać ??
_________________
To moje Moto serce i zamiast krwi -- pompuje benzynę ze wszystkich swoich sił,
To jest choroba z której
nie wyleczę się nigdy,
Mam w sobie motocyklizm -- mają to nieliczni !
 
 
Vanilla 


Wiek: 27
Dołączyła: 11 Cze 2014
Posty: 146
Skąd: Wrocław
Wysłany: 11 Czerwiec 2014, 23:58   

Jeśli chodzi o mnie, to zależało od sytuacji. Jak koleżanka prowodyrka rozdzielała role do zabawy w kopciuszka, albo inną bajke i ja jak zwykle dostawałam najgorszą role jakiejś macochy, albo czegoś to się nie umiałam zbuntować, tak samo kiedy ta ostrzegała że na mnie naskarrzy, ale za to jako jedyna potrafiłam bawić się z tymi najbardziej nielubianymi, nawet próbowałam ich wkręcać do zabawy z innymi. Pamiętam też że kiedyś zapytałam się nawet pani, czy mogę też wziąć udział w festiwalu piosenki, tak jak dwie nasze koleżanki z grupy i wiedziałam, że one tam śpiewają przez mikrofon, przed publicznością, bo pokazywali filmik. Nie wiem czemu się wtedy nie zgodziła, ale wiem że dziś nie odważyłabym się w czymś takim wystąpić, czego swoją drogą troche żałuje.
 
 
antyk 

Dołączył: 14 Mar 2008
Posty: 23
Skąd: mam wiedzieć, co???
Wysłany: 13 Czerwiec 2014, 21:52   

Ja byłem nawet wcześniej.
_________________
How many times have you wanted to kill?
Everything and everyone,
Say you'll do it,
But never will...
 
 
olivka 
1936

Pomógł: 6 razy
Wiek: 62
Dołączył: 12 Maj 2011
Posty: 1509
Skąd: Afryka
Wysłany: 19 Czerwiec 2014, 03:59   

Ja właśnie jako dziecko nie miałam problemów z nieśmiałością. Dopiero po maturze zaczęłam odczuwać pierwsze objawy nieśmiałości. Teraz jestem chyba jeszcze bardziej nieśmiała niż kilka lat temu. :/
_________________
Dziś wolałabym siebie nie spotkać...
 
 
tygrysek22 

Pomógł: 4 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Mar 2014
Posty: 99
Skąd: xxx
Wysłany: 19 Czerwiec 2014, 11:44   

Ja juz w przedszkolu byłem wyjątkowo aspoleczny. Nie chciałem z nikim zawierać kontaktów i tak mi zostało ;)
Ale walcze z tym jak moge :mrgreen:
 
 
Marti 
AK śpiący smok


Pomógł: 12 razy
Wiek: 30
Dołączył: 23 Cze 2007
Posty: 8537
Skąd: Waw,Pruszków,Wołomin
Wysłany: 19 Czerwiec 2014, 12:13   

Ja byłem. Rzuciłem wręcz to całe przedszkole w cholerę.
 
 
 
Reynevan 
taki jeden


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 26 Gru 2013
Posty: 1180
Skąd: Silesia
Wysłany: 19 Czerwiec 2014, 12:37   

Też byłem. Od tamtego okresu rozpoczęły się moje problemy z alkoholem.
_________________
jakbyś nie starał się, nie ściągniesz słońca z nieba,
a tych co mówią inaczej, uwierz, słuchać nie trzeba
 
 
 
tygrysek22 

Pomógł: 4 razy
Wiek: 27
Dołączył: 08 Mar 2014
Posty: 99
Skąd: xxx
Wysłany: 19 Czerwiec 2014, 12:56   

Reynevan napisał/a:
Też byłem. Od tamtego okresu rozpoczęły się moje problemy z alkoholem.

Trzaskałeś jabole juz w przedszkolu?
 
 
Reynevan 
taki jeden


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 26 Gru 2013
Posty: 1180
Skąd: Silesia
Wysłany: 19 Czerwiec 2014, 13:12   

Chodziło mi o pewnego użytkownika forum. :oops:
_________________
jakbyś nie starał się, nie ściągniesz słońca z nieba,
a tych co mówią inaczej, uwierz, słuchać nie trzeba
 
 
 
ktojestem 

Pomogła: 1 raz
Wiek: 28
Dołączyła: 17 Gru 2011
Posty: 502
Skąd: Polska A
Wysłany: 19 Czerwiec 2014, 18:56   

ja byłam niesmiała tylko wobec dorosłych- pani przedszkolanki i sprzataczek. Wobec dzieci nie, chociaz nie z kazdym sie bawilam.
 
 
damianolej 

Wiek: 23
Dołączył: 20 Cze 2018
Posty: 2
Skąd: Katowice
Wysłany: 10 Lipiec 2018, 17:29   

Powiem tak, ja też nie wspominam przedszkola mile pod względem przedszkolanek. Kobiety wiek 45+, przewaga tych powyżej 50. Kojarzą mi się, że dziecko musi chodzić jak w zegarku. Ciagle tylko mialy pretensje i wymogi, ze mamy sie uczyc czytać i pisać, a jak komuś nie szło, to bardzo poniżała przy wszystkich psychicznie. Nie wiem, czego uczą pedagogów. Ale z perspektywy psychologii to ich podejście do dzieci jest fatalne. Wiem, że ponad 20 lat temu były inne czasy. Tylko teraz pytanie czego uczyli ich wtedy na studiach? Z drugiej strony teraz jest kompletna skrajność, to każdy jest przekonany, że dziecko może wejść na głowę, i co sie nie stanie to wina nauczyciela. "Za moich czasów" dostawało się za takie coś w łeb. Nie zamierzam oceniać, co jest dobre, a co nie, tylko ciekawi mnie czego uczą ich na tych studiach teraz i dekady temu, skoro zachowania ewidentnie odbiegały od jakichś norm w relacjach z dziećmi/uczniami. Tylko było to dwie różne skrajności. Jeszcze jak widzę, że przez 500+ dzieci przybyło, pootwierali prywatne przedszkola i jak widzę jakie moje rówieśniczki tam zatrudnili (studiujące pedagogikę wczesnoszkolną) to mi szczena opada. Już abstrahuję od tego jak je znam osobiście, ale jak widzę co one dodają na te instagramy wraz ze zdjęciami na relacjach tych dzieci z przedszkola (to znika po czasie ) - ale ja się pytam, czego uczą ich na tych studiach? Jakim prawem robią zdjęcia czyimś dzieciom i dodają je do internetu?Każdy może przecież zrobić screena tego. Od kiedy przedszkolanka to studentka wymalowana komicznym, nastoletnim makijażem widocznym z kilometra? One dają sobą jakiś przykład. Są osobami publicznymi. Ich profile instagramowe zostawiają wiele do życzenia, co tam publikują, a to może widzieć każdy, nie mając konta. Więc jak myślę, jakie czasy głupoty dopiero idą, to lepiej dostawać po łebie od nauczycielki starej daty, niż nie umieć nic i zwalać wszystko na nauczyciela bo wchodzi do pełnienia tej roli pokolenie, które wg nie myśli... Jak będę mieć dzieci to długo się zastanowie, gdzie posłać dziecko. Najlepiej tam, gdzie się załącza jakiś alarm robią dziecku zdjęcie, żeby się pochwalić, jak tam w pracy....
_________________
:)
 
 
alkohol to zło 
Kamil


Pomógł: 2 razy
Wiek: 32
Dołączył: 14 Sty 2013
Posty: 1045
Skąd: Wrocław
Wysłany: 11 Lipiec 2018, 21:49   

Reynevan napisał/a:
Też byłem. Od tamtego okresu rozpoczęły się moje problemy z alkoholem.

Reynevan napisał/a:
Chodziło mi o pewnego użytkownika forum. :oops:


Ej, ja nigdy nie miałem problemów z Reynevanem ;) Nie widziałem tego posta wcześniej.
 
 
Młoda 


Dołączyła: 16 Lut 2008
Posty: 1199
Skąd: stąd
Wysłany: 12 Lipiec 2018, 17:56   

Ciekawy temat. Widać, że większość już była nieśmiała. Mnie też mama wypisała po paru dniach.
 
 
szinuja1 

Dołączyła: 20 Lip 2008
Posty: 1123
Skąd: ...
Wysłany: 12 Lipiec 2018, 18:47   

Az tak bylas niesmiala? Ja tez pamietam ze bylam, niestety mna mana widocznie sie az tak nie przejmowala zeby mnie wypisac, takze bylam zdana na pastwe losu z tymi bachorami, az do czasow szkoly. ; x
_________________
http://www.pmiska.pl/
,, Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń.,,
 
 
tajemniczy 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 35
Dołączył: 11 Paź 2015
Posty: 97
Skąd: Gliwice
Wysłany: 12 Lipiec 2018, 21:29   

Ja byłem dość nieśmiały podobno od zawsze - mama mi mówiła, że nawet w wieku 2-3 lat bawiłem się w piaskownicy samemu, a inni prawie zawsze w grupie. Przedszkole było dla mnie traumą, choć najgorsze były późniejsze lata podstawówki (klasy 5-8 dawnego systemu, czyli dzisiejsze gimnazjum). Mój okres przedszkolny dzielił się na 2 etapy, w 2 różnych miejscach. Z tego pierwszego pamiętam niewiele - budynek i plac zabaw (odwiedzam je czasami). Z samych zajęć pamiętam pewną sytuację, gdy jako "młody naukowiec" musiałem wszystko mierzyć, pytać dorosłych o wiek itd. Pewnego razu przyniosłem na zajęcia rozwijany centymetr, a był w grupie taki jeden "łobuziak" i mi go złapał z drugiej strony i przedarł na pół, na co oczywiście się popłakałem.

A w tym drugim przedszkolu, popłakałem się już pierwszego dnia (po dłuższej przerwie wakacyjnej) z samego faktu, że jestem z dala od rodziców. W tym wcześniejszy jakoś to do mnie jeszcze nie docierało chyba. Pocieszałem się tylko tym, że pewien kolega płakał jeszcze dłużej. Z nim się później zaprzyjaźniłem i był moim jedynym, bliższym kolegą, no i jeszcze z jednym się blisko trzymałem. Mam jednak sporo pozytywnych wspomnień, m.in. rozmowy z nimi, przyjazne spory, zabawy na placu zabaw, skakanie po grupowe oponach, niektóre ciekawe zajęcia, spacery parami po mieście - zawsze lubiłem chodzić po różnych rozkopanych ulicach, jako takie przeszkody terenowe:) Nie znosiłem za to przymuszania do jedzenia (trauma po galaretce z żelatyną została mi do dziś) i leżakowania pod opieką dyrektorki (raz w tygodniu), bo trzeba się było prosić o wyjście do toalety, a nie zawsze pozwalała:)
 
 
 
szinuja1 

Dołączyła: 20 Lip 2008
Posty: 1123
Skąd: ...
Wysłany: 12 Lipiec 2018, 23:24   

Dosc duzo pamietasz, ja ze tego okresu pamietam jakies wyrywkowe sytuacje tylko. Za to przez jakis czas pracowalam w przedszkolu i takie dzieci bardzo latwo jest wylapac i wystarcy poswiecic im tylko troche wiecej uwagi niz reszcie i one w tym wieku jeszcze dosc latwo zmieniaja swoja samoocene. Nie wiem czemu wiekszosc przedszkolanek tego nie robi. Przynajmniej u mnie w przedszkolu jakos nie pamietam takich sytuacji, pamietam za to ze to te najglosniejsze i najbardziej ekspresyjne dzieci mialy sporo uwagi i pozytywnych wzmocnien. Tak samo zreszta bylo, gdy pracowalam w przedszkolu.
_________________
http://www.pmiska.pl/
,, Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń.,,
 
 
tajemniczy 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 35
Dołączył: 11 Paź 2015
Posty: 97
Skąd: Gliwice
Wysłany: 13 Lipiec 2018, 00:24   

Ja właśnie najwięcej pamiętam z dzieciństwa, bo wtedy wszystko najmocniej przeżywałem. Miałem masę pasji, choć takich indywidualnych raczej. Ogólnie w tym wieku było burzliwie, ale ciekawie:) Późniejsze moje życie jakoś tak szybko zleciało... i w sumie niewiele się we mnie zmieniło:) Może tylko tyle, że staram się teraz bardziej wtopić w tłum, bo wiem, że ludzie nie lubią zachowań niekonwencjonalnych. A ja nie tylko jestem nieśmiały, ale mam trochę inny sposób bycia.
 
 
 
szinuja1 

Dołączyła: 20 Lip 2008
Posty: 1123
Skąd: ...
Wysłany: 13 Lipiec 2018, 00:38   

Jedz do Anglii, pomieszkaj tam przez rok w jakims wiekszym miescie to Ci sie zmieni sposob patrzenia na rozne sprawy. Przede wszystkim dostrzezesz ze to nie ,,ludzie,, jako tacy, to polacy i polska mentalnosc a wiedzac to i dostrzegajac rzeczy ktorych wczesniej nie dostrzegales albo brales za oczywiste, bedziesz wstanie sie do tych negatywnych opinii i spojrzen ludzkich bardziej zdystansowac. A poza tym przez ten rok w UK bedziesz sobie mogl swobodnie zyc ze swoim niekonwencjonalnym sposobem bycia i zobaczysz ze po pierwsze na nikim to nie robi wrazenia, a po drugie ze w okolo jest wielu jeszcze wiekszych swirow.
_________________
http://www.pmiska.pl/
,, Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń.,,
 
 
tajemniczy 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 35
Dołączył: 11 Paź 2015
Posty: 97
Skąd: Gliwice
Wysłany: 13 Lipiec 2018, 00:51   

Z tym się w pełni zgadzam, w ogóle każda podróż i każde wyzwania powoduje, że potem dotychczasowe problemy wydają się malutkie, gdy się do nich wraca. Poza domem jest się zmuszonym do nawiązywania kontaktów z przypadkowymi ludźmi i z czasem robi się to bez zastanowienia. I zgadzam się odnośnie Polaków, też mam tu o większości ludzi negatywne zdanie. Akurat Anglia jakoś bardzo mi nie "leży", ale marzy mi się np. Austria, czy Szwajcaria - z ich kulturą, spokojem życia, bezpieczeństwem - tam bym się świetnie czuł. Aczkolwiek nie byłem w Londynie, może masz rację. Takie życie w dużym, kolorowym mieście też ma coś w sobie.

A wracając do tematu, to po latach, gdy np. pojawiła się "nasza-klasa" i znalazłem znajomych z przedszkola, chętnie bym nawet tam wrócił wspomnieniami:) Nawet planowaliśmy taką wizytę. Usiadłbym na tym małym krzesełku, pobawił się klockami... jakoś tak wspominam głównie te fajne chwile. No i był to jedyny okres w życiu, gdy miałem powodzenie u dziewczyn:) Wtedy nie było żadnych "podchodów", "zdobywania", żadnych oczekiwań odnośnie zaradności, zarobków, męskości, siły... takie fajne było to życie, naturalne.
  
 
 
 
Młoda 


Dołączyła: 16 Lut 2008
Posty: 1199
Skąd: stąd
Wysłany: 13 Lipiec 2018, 07:46   

Cytat:

Wysłany: Wczoraj 18:47     
Az tak bylas niesmiala? Ja

Mama mi mowila że nie chcialam chodzic do przedszkola. Ja pamiętam kilka sytuacji. Pamiętam że się wstydziłam zgłosic wyjście do łazienki i sie posikałam na dywan.

[ Dodano: 13 Lipiec 2018, 07:53 ]
szinuja1 napisał/a:
Za to przez jakis czas pracowalam w przedszkolu i takie dzieci bardzo latwo jest wylapac i wystarcy poswiecic im tylko troche wiecej uwagi niz reszcie i one w tym wieku jeszcze dosc latwo zmieniaja swoja samoocene. Nie wiem czemu wiekszosc przedszkolanek tego nie robi..

Może dlatego że nieśmiałe dzieci siedzą cicho w kącie i nie robią problemu, więc niech siedzą dalej...
 
 
korneliusz 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 11 Maj 2008
Posty: 2071
Skąd: z nienacka
Wysłany: 13 Lipiec 2018, 14:20   

Młoda napisał/a:

Mama mi mowila że nie chcialam chodzic do przedszkola. Ja pamiętam kilka sytuacji. Pamiętam że się wstydziłam zgłosic wyjście do łazienki i sie posikałam na dywan.


He he, ja w zerówce raz wstydziłem się powiedzieć, że chcę siku i się popłakałem. Dziwne, że człowiek po tylu latach pamięta takie epizody.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,52 sekundy. Zapytań do SQL: 12