Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
toksyczna matka
Autor Wiadomość
miś uszatek 

Dołączyła: 22 Wrz 2011
Posty: 7
Skąd: zoo
Wysłany: 21 Październik 2011, 07:59   

Podejrzewam Aniu, że Twoja mama jest jakąś zaginioną siostrą mojej. Niestety wiem co czujesz. Pomimo tego że wiedziałam, że wyprowadzka z domu mi pomoże było mi z tego powodu smutno, częściowo pewnie dlatego że przyznawałam się do porażki, że nie da się już zmienić stosunków, że lepiej nie będzie i trzeba się pogodzić z tym że nigdy nie będziemy potrafiły porozmawiać. Wracałam jednak do domu na weekendy i cieszyłam się na te powroty, po to by już po kilku chwilach pobytu w domu chcieć uciekać. Zawsze się łudziłam że może jednak da się coś naprawić, że będzie lepiej.
Wyprowadzka z domu była tylko jednym z etapów w próbowaniu doprowadzenia do "bezbolesności" moich kontaktów z matką, pomocnym, ale nie przeceniałabym go za bardzo.
Dziś akceptuję fakt, że moje uczucia do mojej matki zawsze już będą ambiwalentne, że jednocześnie kocham ją i nienawidzę, nawet nie określam jej jako toksyczną, moja matka była s... jakich mało. Pomimo tego że dziś ona już nie żyje, nie wstydzę się swoich uczuć, tego że modliłam się żeby umarła, twierdzenia że najlepszą rzeczą poza tym że mnie urodziła był fakt że umarła, a jednak tęsknię też za nią.

paryzmoskwa napisał/a:
uwazam, ze mame trzeba szanowac i nazywanie jej toksyczna podczas, gdy daje nam dach nad glowa jest brakiem szacunku, ktorego nalezy sie wstydzic.
Nie wstydzę się tego że nie szanuję mojej mamy, nigdy sobie na ten szacunek nie zasłużyła, a fakt dawania mi przez pół mojego życia dachu nad głową to jeszcze nie powód żeby kogoś szanować.

paryzmoskwa napisał/a:
ania84 napisał/a:
Dzisiaj mam taki dzień właśnie, że mam ochotę ją po prostu zabić i nienawidzę jej organicznie z całego serca, ale oczywiście ją kocham i jest mi strasznie przykro
wez sobie to przeczytaj i - mam nadzieje - zastanow sie nad tym, co piszez.
Miałam tak samo jak Ania i nie widzę w tym nic dziwnego, może paryżmoskwo masz szczęście że nie musisz tego rozumieć.
 
 
koniec świata 

Wiek: 93
Dołączył: 05 Paź 2011
Posty: 420
Skąd: koniec świata
Wysłany: 21 Październik 2011, 08:05   

Selina napisał/a:

A ja mieszkam w typowo kopalnianym mieście. I powiem Wam, że u mnie wiele ludzi narzeka. Chłopacy nie, bo na kopalni fajnie zarabiają, ale dla kobiet pracy jest malutko, bo nie ma innych zakładów niż kopalnie.


praca jest, rownouprawnienie tez jest, wiec przestan narzekac tylko wez sie do roboty bo wegiel sam na gore nie wyjdzie
_________________
???
 
 
Selina 


Wiek: 29
Dołączyła: 04 Gru 2010
Posty: 431
Skąd: Mroczna Puszcza
Wysłany: 21 Październik 2011, 18:17   

koniec świata napisał/a:
Selina napisał/a:

A ja mieszkam w typowo kopalnianym mieście. I powiem Wam, że u mnie wiele ludzi narzeka. Chłopacy nie, bo na kopalni fajnie zarabiają, ale dla kobiet pracy jest malutko, bo nie ma innych zakładów niż kopalnie.


praca jest, rownouprawnienie tez jest, wiec przestan narzekac tylko wez sie do roboty bo wegiel sam na gore nie wyjdzie


Czy Ty umiesz czytać ze zrozumieniem ??? Weź jeszcze raz spójrz na post napisany przeze mnie wyżej i pokaż mi gdzie ja w nim narzekałam.
Nie napisałam, że JA narzekam tylko ludzie narzekają, a to całkiem inna sprawa. Mam pracę, która opiera się typowo na kontakcie z innymi ludźmi więc czasem słyszę o czym rozmawiają ludzie.
 
 
Królowa 

Pomogła: 6 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 07 Maj 2011
Posty: 1326
Skąd: jak najdalej stąd
Wysłany: 21 Październik 2011, 21:03   

Selina napisał/a:
Czy Ty umiesz czytać ze zrozumieniem ??? Weź jeszcze raz spójrz na post napisany przeze mnie wyżej i pokaż mi gdzie ja w nim narzekałam.
Nie napisałam, że JA narzekam tylko ludzie narzekają, a to całkiem inna sprawa. Mam pracę, która opiera się typowo na kontakcie z innymi ludźmi więc czasem słyszę o czym rozmawiają ludzie.

zostaw, to troll.
_________________
Możną usunąć moje konto-
 
 
koniec świata 

Wiek: 93
Dołączył: 05 Paź 2011
Posty: 420
Skąd: koniec świata
Wysłany: 21 Październik 2011, 21:35   

Paluszek napisał/a:

Dlaczego paryżmoskwa ma 3 ostrzeżenie i zakaz pisania?


zbyt duzo wiedzial i stanowil zagroznie dla forumowych elit. kiedy w koncu nadazyla sie okazja do jego zamkniecia bezpieka zadzialala z pelna moca.
_________________
???
 
 
cotec 

Wiek: 35
Dołączył: 11 Cze 2011
Posty: 84
Skąd: podkarp.
Wysłany: 21 Październik 2011, 22:21   

Ania84, mysle ze to czas najwyzszy na pewne refleksje zwiazane z odcieciem pępowiny. Zrób to w koncu i poczujesz wielką wolnosc. Narazie jest niepewnosc co bedzie dalej, poradze sobie? moze nie? Nie bede miala oparcia, gdy mama sie calkiem odwroci?
A niech sie odwraca! Prawda jest taka, ze szybko powroci, gdyz za jakis czas bedzie potrzebowac Twojej opieki, bo latka lecą, czlowiek staje sie z wiekiem mniej samodzielny.

Mało tego, jak bedziesz samodzielna, stosunek matki do ciebie sie zmieni, nie bedzie miala wyjscia.
Jej komentarze 'nie dasz sobie rady' wygladaja na próbę usidlenia sobie ciebie przy niej. Czy ona jest samotna?

mis uszatek napisał/a:
Nie wstydzę się tego że nie szanuję mojej mamy, nigdy sobie na ten szacunek nie zasłużyła, a fakt dawania mi przez pół mojego życia dachu nad głową to jeszcze nie powód żeby kogoś szanować.

Jestem podobnego zdania. Ale pasowałoby się zastanowić, czy przypadkiem nie obwiniamy innych za swoje niepowodzenia i nieporadność życiową.
Z drugiej strony rodzice wprowadzaja swoje dziecko do świata zewnetrznego i duzo od samych rodziców zalezy czy ich pociecha bedzie przystosowana spolecznie.
Niemniej, im szybciej przerwiemy pępowine, tym lepiej dla nas.
 
 
savin 

Wiek: 35
Dołączył: 19 Paź 2009
Posty: 64
Skąd: Toruń -> Warszawa
Wysłany: 22 Październik 2011, 06:16   

Mam ochotę się wtrącić.
@cotec (i @paryzmoskwa) - a w jaki sposób "odciąć pępowinę" gdy nie ma (fizycznych) możliwości by to zrobić?
A poza tym apeluję o czytanie ze zrozumieniem ;) - Ania84 napisała, że się wyprowadzi, a z matką już i tak ma bardzo słaby kontakt, czego - niestety - nie zmieniły wcześniejszy pobyt poza domem i samodzielność.

Do obwiniania pasuje cytat jednego z moich ulubionych autorów:
"Powiesz, że gdyby nie ojciec,
nie byłoby cię na świecie, ani jego, gdyby nie ojciec ojca, i tak dalej, aż do
Melchizedecha. Lecz przecież to on jest ci coś winien, nie zaś ty jemu,
płacisz bowiem wieloma latami łez za to, że przeżył chwilę pobudzenia
zmysłów i rozkoszy" [Umberto Eco "Wyspa dnia poprzedniego"] ;)
Ale według mnie warto może pogodzić się z tym i odnaleźć pewien spokój wewnętrzny, bo i tak nikt nie wróci nam tych lat, rodzice nie naprawią tego co zepsuli i jedynym wyjściem jest praca nad sobą, by móc jakoś żyć z tymi utrudnieniami, które mi zostały zafundowane w dzieciństwie i młodości.

Racja że
Cytat:
Niemniej, im szybciej przerwiemy pępowine, tym lepiej dla nas

ale od pewnego momentu, gdy taka samodzielność mnie zmobilizuje, a nie zniszczy.

Pozdrawiam
R.
 
 
Morpheus 

Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 402
Skąd: zagadka
Wysłany: 22 Październik 2011, 10:49   

savin napisał/a:


Do obwiniania pasuje cytat jednego z moich ulubionych autorów:
"Powiesz, że gdyby nie ojciec,
nie byłoby cię na świecie, ani jego, gdyby nie ojciec ojca, i tak dalej, aż do
Melchizedecha. Lecz przecież to on jest ci coś winien, nie zaś ty jemu,
płacisz bowiem wieloma latami łez za to, że przeżył chwilę pobudzenia
zmysłów i rozkoszy" [Umberto Eco "Wyspa dnia poprzedniego"] ;)


Strasznie ten cytat pretensjonalny i niesprawiedliwy w stosunku do rodziców. Po jego przeczytaniu nasuwa się wniosek żeby może rodzice nie powoływali dzieci na świat no bo skoro to ma być dla nich taka katorga i później z racji tego mają okazywać niezadowolenie. Może rodzice gdy już ich pociechy są w miarę rozumne powinni jeszcze je przepraszać. Po takim czymś odechciewa się robić czy mieć dzieci :P
 
 
Adik 


Pomógł: 2 razy
Wiek: 32
Dołączył: 10 Sie 2007
Posty: 2892
Skąd: Świdnik / Lublin
Wysłany: 22 Październik 2011, 12:00   

Ja muszę się jednak w jakimś stopniu zgodzić z tym "pretensjonalnym" cytatem. Oczywiście nie chodzi o to, by nie rodzić dzieci itp. Chodzi o to, że na rodzicach spoczywa święty i bardzo odpowiedzialny obowiązek. To, jak rodzice wychowują własne dziecko będzie potem rzutować na to, jak to dziecko będzie postrzegać swoich rodziców oraz jak będzie samo wychowywać własne dzieci. Jeśli rodzice nie wpoją dziecku właściwego poczucia wartości, to zacznie je samemu szukać. Jeśli też nie nauczą go życia w odpowiednim rodzicielskim duchu, to będzie zmuszone samemu uczyć się życia - i co gorsza, budować na tym własne poczucie wartości. Jeśli rodzice nie będą okazywać wystarczająco dużo miłości dziecku, to sami nie otrzymają jej zbyt wiele od dziecka. Rodzice więc nie powinni wymagać od dzieci tego, czego sami ich nie nauczyli.

Nie chodzi mi tu o obwinianie rodziców - jeśli dziecko jest już wystarczająco rozumne, to powinno zrozumieć, że zapewne ten cały niedostatek w relacjach rodzice-dziecko przechodzi z pokolenia na pokolenie i że samo stało się ofiarą tego, czego rodzice stali się wcześniej ofiarami, jeszcze wcześniej dziadkowie itd.

Też mam żal do rodziców, ale nie chcę ich o nic obwiniać (choć w myślach trudno mi się powstrzymać). Chciałbym jednak w jakiś sposób przerwać ten krąg. Tak jak Savin mówi, pozostaje nam w tym przypadku praca nad sobą. Zwykle jednak jest potrzebna pomoc z zewnątrz - wiele dzieci po prostu nie radzi sobie z tym, jakim ich rodzice (a także szersze środowisko) uczynili.

Morpheus napisał/a:
Może rodzice gdy już ich pociechy są w miarę rozumne powinni jeszcze je przepraszać.
Niestety, często są winni zaistniałej sytuacji. Ale my jako rozumni nie możemy im wmawiać, jacy to są winni. Raczej powinniśmy z nimi szczerze o wszystkim porozmawiać. Na pewno też potrzebujemy sami przeprosić za różne rzeczy. Z tym, że dla nikogo to nie jest chyba łatwe... A już dla nas nieśmiałych szczególnie. Dlatego tylko cieszyć się z sukcesu Paluszka, że się odważyła :) . Gorzej, jak porozmawiać się po prostu nie da, albo któraś ze stron jest po prostu zbyt pretensjonalna.
_________________
Politics - a sophisticated art of offending other people using the most POLITE ways possible
 
 
 
cotec 

Wiek: 35
Dołączył: 11 Cze 2011
Posty: 84
Skąd: podkarp.
Wysłany: 22 Październik 2011, 17:59   

savin napisał/a:
a w jaki sposób "odciąć pępowinę" gdy nie ma (fizycznych) możliwości by to zrobić?
A poza tym apeluję o czytanie ze zrozumieniem - Ania84 napisała, że się wyprowadzi, a z matką już i tak ma bardzo słaby kontakt, czego - niestety - nie zmieniły wcześniejszy pobyt poza domem i samodzielność


wyprowadzka to nie znak przeciecia pepowiny.
Przeciecie pepowiny to mentalne odciecie sie, uniezaleznienie od rodzicow i od kogokolwiek.
Tutaj coniektorzy widac, ze niby sie chca wyprowadzic, ale dalej gdzies to wsparcie rodzicielskie obciaza ich w glebi.
Dziewczyny maja inaczej poza tym, dziewczyna zawsze chciala wiezi z mamusią i brak tej relacji jest conajmniej bolesny.
 
 
jaczylija 

Wiek: 26
Dołączyła: 13 Wrz 2008
Posty: 213
Skąd: wielkopolska
Wysłany: 17 Listopad 2011, 21:16   

Maja mama zawsze była nadopiekuńcza. Nic mi nie pozwalała robić, bo " jesteś za słaba, nie dasz rady" "i tak ci się nie uda bo jesteś ta słabsza". Do tego od zawsze była panikarą i jak coś ją trochę pobolewało, to robiła z tego dramat, straszyła mnie, że zostanę sama na bruku ;P A jak ja dostałam katar to w płacz i : "za jakie grzechy, Boże ta kara!!?" i kazania przez tydzień wywołujące gigantyczne poczucie winy. A od zawsze mieszkałam tylko z nią i nie znałam zdań innych osób.

Tak jest do dzisiaj, a ja nadal w tym tkwię :) Mogłabym się wyprowadzić, ale... i tu odzywa się poczucie winy, że wyjdę na podłe chamidło w oczach wszystkich ludzi.
I zawsze jak próbuję z nią porozmawiać na ten temat kończy się krzykiem, że głupoty opowiadam i jestem "francuski piesek" ;P
_________________
лови момент! ; )
 
 
 
Królowa 

Pomogła: 6 razy
Wiek: 36
Dołączyła: 07 Maj 2011
Posty: 1326
Skąd: jak najdalej stąd
Wysłany: 17 Listopad 2011, 23:52   

ja to chyba ulegam jakiejś subiektywnej halucnacji , wszyscy gadaja że moga się wyprowadzić ale trzyma ich subiektywne poczucie winy, albo wszystko za wyjatkiem forsy. A mnie nic nie trzyma za wyjątkiem braku forsy. Co jest do diaska. Czy ja jestem jakaś przedpotopowo niedorozwinęta finasowo - przecie gdzie pojde pogadać o pracy gadają o najniższej minimalnej albo umowie z kosza po śmieciach z która można co najwyżej pójść do biedronki. A i tak tego nie dają. Nie kumam tego, nie kumam.
_________________
Możną usunąć moje konto-
 
 
Dzemik 

Dołączył: 23 Lip 2009
Posty: 111
Skąd: z lasu
Wysłany: 20 Listopad 2011, 19:45   

Moja mama to <cenzura> <cenzura> i <cenzura> <cenzura> wybaczcie za te sowa, ale to mi przychodzi na myśl.

I nie wiem co mam robić, ale przez tę <cenzura> <cenzura> się w już chyba 13-14 miesięczna depresje, ale taki konkrecik spanie po 13-16 godzin na dobę i nieumiejętność życia towarzyskiego, życie mi przeciekało pomiędzy palcami chciałem się zabić a potem ja.

zacząłem mieć halucynacje i uciekać w naprawdę przeraźliwe rzeczy, codziennie miałem leki i niskie poczucie wartości tylko i wyłącznie dlatego ze nie moglem być <cenzura> mac sobą przy tej <cenzura> <cenzura>, bbbrrr jakaż ona jest brzydka i obrzydliwa obleśna

nie chce mi się z nią żyć, nie umiem już, nie potrafię, chciałbym się zabić, mam wrażenie utraty własnej osobowości

a tyo tylko dlatego ze traktowała swojego syna jak śmiecia[/color]

Jose Martinno: nie klnij z łaski swojej i rób mniej błędów (małe znaki, brak kropek, literówki, tendencja do nie używania PL znaków
Ostatnio zmieniony przez Marti 20 Listopad 2011, 19:58, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Morpheus 

Dołączył: 02 Lis 2008
Posty: 402
Skąd: zagadka
Wysłany: 20 Listopad 2011, 20:08   

Coś mi się nie wydaje żeby to naprawdę wysłał Dzemik. Jeśli to jednak on to raczej nie na trzeźwo.
 
 
Marti 
AK śpiący smok


Pomógł: 12 razy
Wiek: 31
Dołączył: 23 Cze 2007
Posty: 8573
Skąd: Waw,Pruszków,Wołomin
Wysłany: 20 Listopad 2011, 20:11   

No ew. osoba która uzyskała dostęp do jego komputera lub hasła. Jak ktoś nie dba o bezpieczeństwo to zarząd Forum nieśmiałość.net Corp. za to odpowiedzialności nie bierze. ISP ten sam, więc.. Wulgaryzmy wulgaryzmami, ale te błędy, literówki.
 
 
 
Dzemik 

Dołączył: 23 Lip 2009
Posty: 111
Skąd: z lasu
Wysłany: 10 Styczeń 2012, 19:49   

milo mi ze mace we mnie taka wiare, to nie bylem ja, przyajmniej nie bylem soba a problemy z mama rzeczywiscie mam
 
 
NeverDie 

Wiek: 29
Dołączył: 27 Sie 2006
Posty: 42
Skąd: Wrocław
Wysłany: 12 Styczeń 2012, 21:05   

Żeś napisał chłopie . Do matki należy się szacunek mimo wszystko nawet jak gada od rzeczy :D

Przegiąłeś i myślę ,ze masz problem ze sobą tylko i wyłącznie .
 
 
 
Charlie 

Dołączył: 12 Sty 2012
Posty: 20
Skąd: Warszawa
Wysłany: 13 Styczeń 2012, 00:36   

Może to coś innego niż Ty opisujesz, ale u mnie głównym problemem nieporozumień z moją matką jest alkohol. Bardzo często zdarza się tak że po prostu brakuje Nam na jakieś podstawowe potrzeby, jednak na piwo nigdy nie braknie. Cholernie mnie to denerwuje. Co innego gdybym mieszkał z Nią sam, ale jest też młodsze rodzeństwo którego bardzo mi szkoda. Próbowałem ją zabrać na odwyk, niestety się nie udało. Swojego czasu bardzo dużo czasu spędzałem na szukaniu tego typu informacji w sieci, no i znalazłem: "odwyk przymusowy". Myślałem że mój problem jest rozwiązany, ale niestety okazało się że nie. Odwyk przymusowy można zastosować tylko wtedy jeżeli ktoś ma jakiś konflikt z prawem, a nie doprowadza rodzinę do ruiny. Nie wiem już co mam robić. Ma ktoś może jakieś pomysły jak sprawić by moja matka przestała pić i zajęła się swoimi dziećmi, zwłaszcza tymi młodszymi? Z góry zaznaczam że rozmowa nie odnosi tutaj nawet najmniejszych efektów. Będę wdzięczny za każdą chęć pomocy.
 
 
Silvia 

Wiek: 27
Dołączyła: 09 Lut 2012
Posty: 14
Skąd: Kraków
Wysłany: 17 Luty 2012, 14:39   

Ja mam toksycznego ojca.Chorego ojca.Wyprowadziłam się,ale nie daje mi spokoju,wydzwania do rodziny mimo,że powiedziałam mu wprost na spotkaniu z lekarzami,że nie chce mieć z nim kontaktu.Dziś znowu wydzwaniał,tym razem do mojej kuzynki.Wyprowadza mnie to z równowagi.Mam dość.Najgorsze,że na takiego człowieka nie ma rady.Bo policja nic nie może zrobić,nie grozi mi.Ale to nękanie.I źle na mnie wpływa.Musiałabym się odciąć kompletnie od rodziny.Więc pozostaje mi terapia,a ten gnojek może robić co mu się żywnie podoba :| :-x :(
 
 
kompowiec2 


Wiek: 20
Dołączył: 22 Cze 2012
Posty: 177
Skąd: Polska
Wysłany: 7 Wrzesień 2012, 02:01   

NeverDie napisał/a:
Żeś napisał chłopie . Do matki należy się szacunek mimo wszystko nawet jak gada od rzeczy :D

Przegiąłeś i myślę ,ze masz problem ze sobą tylko i wyłącznie .


Nawet jak ona sama nie ma do nas szacunku? W moim wypadku tak jest.. tak naprawdę wychodzi na to że w ogóle nami się nie interesuje, nawet więcej szacunku okazuje bardziej obcym ludziom niż całej rodzinie...
_________________
kompowiec2
 
 
 
nousmiaua 


Wiek: 26
Dołączyła: 20 Sie 2011
Posty: 313
Skąd: elblong
Wysłany: 7 Wrzesień 2012, 13:00   

Rodzice zawsze chcą dla dzieci dobrze, ale nie zawsze im to wychodzi, tylko po prostu nie zdają sobie z tego sprawy. Jeśli jednak im się to da do zrozumienia, a oni tego nie przyjmą, to już nie uważam tego za normalne.

Żeby się nie rozpisywać, to napiszę że u mnie jest naprawdę poplątana sprawa ;] Mam kochających rodziców, którym ze sobą dobrze (kłótnie to wiadomo) i podejrzewam że dla nich większość problemów pojawiła się wraz z nami, dziećmi.
Obserwując swoją rodzinę od 20 lat dochodzę do wniosku, że oni po prostu nie zostali stworzeni do bycia rodzicami. To, co są w stanie nam dobrego zapewnić, zapewniają, relacje między nami są spoko, acz mogłyby być lepsze, ale jak na nich patrzę, to wydaje mi się że życie dorosłe jest dla nich męczące, frustrujące i najchętniej by wrócili do okresu studiów. Da się to zrozumieć, bo rodzic to tylko człowiek i może mieć czasem dość, ale to ich zmęczenie, zrzeygnowanie jest na tyle wielkie, że udziela się wszystkim. Ciągle tylko odpoczywać chcą od tej pracy a i tak nie uda im się od-odpocznąć całego dotychczasowego życia, przez co nie jesteśmy ze sobą zżyci tak, jak ja bym tego chciała. Przecież widzę po innych niektórych znajomych, że w swojej rodzinie mają dużo lepiej z relacjami, często spotykają się z dalszymi krewnymi, ciepła atmosfera która się kazdemu udziela, często spędzają ze swoimi dziećmi (również dorosłymi) czas. Po prostu patrząc na to, czuję nieraz smutek w sercu, głównie z tego powodu, że nie chciałabym przelać schematu mojej rodziny do rodziny, którą założę. A często jest tak, że z matki na córkę, z ojca na syna te wszystkie zachowania związane z prowadzeniem rodziny i wychowaniem dziecka się udzielają. Nie oszukujmy się, pzrecież swoich rodziców znamy najdłużej spośród innych ludzi i nie jesteśmy w stanie poczuć relacji rodziny np. najlepszej kumpeli, która często zabiera Cię z rodziną na jakies wyjazdy i zaprasza na imprezy rodzinne.

Miałam się nie rozpisywać ale trudno. Jeszcze jest kwestia osobno relacji mojej z mamą i mojej z tatą ale nie chce mi się póki co o tym mówić. Nie jest tragicznie ale nie jest też pięknie - w dużym skrócie ujmując.
 
 
aida 


Wiek: 35
Dołączyła: 03 Lip 2012
Posty: 33
Skąd: Warszawa
Wysłany: 6 Kwiecień 2013, 11:26   

Może to będzie cyniczne co powiem, moja rodzina kocha pieniądze i widocznie będą iść po trupach do celu a inni ich nie obchodzą, mój los jest już przesądzony, będę taka sama jak oni, kalka w kalkę. Ja się skupiłam na swoich zainteresowaniach, to mi daje prawdziwe szczęście, nie muszę lubić matki, wchodzi i przeszukuje moje rzeczy, narzuca swoje zdanie, rozkazuje, stosuje szantaże emocjonalne, planuje nawet w co będę ubrana, chce zrobić ze mnie idiotkę, kiedyś ciągle mnie porównywała do koleżanek, ale mnie nie pochwaliła i mam dupie takie matki, które nie widzą pozytywów, nie powiedziała mi, że jestem leniwa a mi się wydaje że tak myśli. Dlaczego ja mam się przejmować, jak zawsze byłam altruistą i zawsze, ale to zawsze pomagałam. Zawsze to inni są ważniejsi i to ja mam charytatywnie pomagać innym a oni później za plecami mi obrobią dupę. Być może nie mam parcia na szkło i mam spokojny, łagodny charakter. Kazała mi grób czyścić a później opowiadała jaki drogi grób kupili dla siebie. Później znowu kazała mi czyścić coś innego. Później kazała mi odśnieżać, bo nie mogli wyjechać swoim samochodzikiem. Ja chciałam tylko spokojnie posiedzieć, z moim zdrowiem nie jest najlepiej a to głupota narażać się na przeziębienie. Ale wiadomo dla rodziny i przyjaciół zrobi się wszystko. Najbogatszy grób na świecie !!! Druga córeczka dostała w prezencie samochód, ale za co to nie wiem, bo przecież nie zasłużyła a dostaje samochód za darmo. Nie zazdroszczę w każdym razie... Jakby ktoś mógł myśleć, że ja zazdroszczę materialnych rzeczy, nigdy mnie to nawet nie interesowało. Jeszcze coś innego mi kupiła w sklepie. Bo chce żebym miała czyste ubrania i nie śmierdziała. Jak mnie śmieszą tacy idioci, którzy chcą zarządzać moim życiem. Oczywiście nie zrobię jak ona chce to będzie krytykować, tak się nazywa toksycznych rodziców, tego nie da się słuchać, tego nie można słuchać a ja chcę mieć tylko spokój i dużo prywatności aha nie zamierzam poświęcać się, bo później będę żałować, że straciłam życie, które było mi dane, żeby nie wiedzieć co się dzieje na świecie i nie czytać książek, być taką tępą idiotką to już lepiej od razu się zabić. Przecież nie po to tyle czytałam, żeby wszystko zaprzepaścić. Jestem jakaś despotyczna dla siebie i dla innych z czego nie zdawałam sobie sprawy, bo siebie nie widzi się obiektywnie. Nie, nie odwróciłabym się od rodziny, ale nie muszę popierać tego co robią, nie jest tak źle, inni to jeszcze większa patologia i debile. Jak oni nie znają nawet podstawowych zasad ortografii to jak można ich traktować poważnie? Na szczęście medytacja przynosi mi ulgę, ale najlepsza byłaby bezludna wyspa, żeby nie było tych plotek, które ciągle rozpuszczają ludzie. Jad wychodzi z ich zazdrosnych ust. Zawsze tak było, człowiek był najgorszym wrogiem drugiego człowieka.
 
 
Redex 

Wiek: 34
Dołączył: 03 Wrz 2006
Posty: 970
Skąd: ...
Wysłany: 8 Kwiecień 2013, 10:00   

Przeprowadzka by ci naprawdę pomogła.
 
 
felicja 

Wiek: 28
Dołączyła: 01 Sie 2017
Posty: 4
Skąd: Szczecin
Wysłany: 7 Sierpień 2017, 12:50   

Niestety zdarzają się takie toksyczne matki i to coraz częściej zauważalne zjawisko. Może nie zauważalne, złe słowo a bardziej rozpoznawalne. Ja sama byłam bardzo długo w takiej relacji. Zostałam "zdeptana". Brakowało mi przed to odwagi, pewności siebie.. W zasadzie bałam się wszystkiego, bo tam zostało mi wszystko przedstawione. Ja byłam najgorsza i do niczego się nie nadawałam. Ale najważniejsze to zdać sobie z tego sprawę i robić wszystko żeby wzmocnić siebie i dać sobie więcej wiary.
 
 
 
lukaszglinek 

Dołączył: 28 Sie 2018
Posty: 3
Skąd: Katowice
Wysłany: 1 Październik 2018, 13:19   

Zapewne kierowała swoje niepowodzenia życiowe na Ciebie - nie umiała sama "rozliczyć" się ze sobą, co w sobie nie toleruje i znalazła obiekt, na którym te emocje odreagowuje
_________________
http://neopinium.eu/
http://opiniones-es.eu/
https://postawnasiebie.pl
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 13