Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Z dnia na dzien
Autor Wiadomość
ktos 

Dołączył: 27 Lip 2010
Posty: 2
Skąd: Daleko
Wysłany: 28 Lipiec 2010, 00:26   Z dnia na dzien

Otoz tak, jestem tu nowy wiec Witam.

Szczeze niewiedzialem ze bede ,,zmuszony" tu napisac, ciesze sie jednak ze nie jestem sam z tym problemem. O (chorobie?) dowiedzialem sie chyba z tego forum, Nie przypuszczalem ze to tak rozpowszechnione zjawisko, mozliwe dlatego ze nigdy jeszcze nikogo nie spotkalem z niesmialoscia, lub nie potrafilem dostrzec. Napisze tutaj swoje przezycia?, o tak, moze chodz troche poprawi mi to samopoczucie.

Wiec tak, z niesmialoscia mam do czynienia od gimnazjum, glownym bodzcem tego byla prawdopodobnie przeprowadzka do innego miejsca, wiadomo nowa szkola, nowi koledzy, nie pamietam juz czasu szkoly podstawowej, mozliwe ze niechce pamietac. Gimnazjum bylo najgorszym czasem jaki pamietam, prawdopodobnie przez to ze nie potrafilem sie tak oswoic z nowym otoczeniem, 1 dzien w szkole juz zapowiadal katastrofe, Znacie cos takiego jak kocenie? napewno znacie, ja jak mialem kiedys w naturze postawilem sie silniejszemu typkowi ktory chcial mnie zkocic, oczywiscie oberwalo mi sie, nastepstwami tego bylo prawie codzienne bicie, po pewnym czasie moja psychika powiedziala ,, nic nie rob a moze cie zostawia", z dnia na dzien bylo juz tylko gorzej, nadano mi potem ksywke koziol ofiarny, nie raz ustawialo sie po szkole pare osob tylko poto zeby mi zasadzic kopa, ot tak, bo i tak nic nie zrobie, a kopnac sobie mozna, bylem tak turbowany do konca gimnazjum, oczywiscie bywaly dni lepsze, do teraz trzymie sie z paroma kumplami z klasy. potem byla szkola zawodowa, o dziwo 3 lata minely spokojnie, oczywiscie nie obylo sie bez ekscesow, ale przez chociaz ten okres moglem odpoczac, oczywiscie fizycznie, u mnie juz nie istnieje juz cos takiego jak psychika. mam juz prawie 22 lata, oczywiscie nigdy nie mialem dziewczyny, moze nie tyle przez wyglad co przez ta niesmialosc. Oczywiscie mam zanizenie wlasnej wartosci, nie potrafie na siebie patrzec w lustro, mam juz dosc tego ze do konca zycia bede musial uzalac sie z ta choroba. Niewiem jak ludzie tutaj piszacy moga opowiadac brednie typu : niesmialosc da sie wyleczyc, niesmialosc jest to stan umyslu i u mnie szlifowalo sie to przez 3 lata gim, a pare linijek tekstu nie wyleczy tego co sie tam nagromadzilo,i niestety nie wskazuje nic na poprawe. Mam paru kolegow ktorzy mieszkaja w tym samym budynku co ja, oczywiscie wiadomo , ci koledzy poznali kolegow z gimnazjum, jeden oczywiscie niemial tematow do rozmowy wiec zaczol opowiadac to co sie dzialo w gimnazjum, jak mnie wyzywali, jak bili, oczywiscie smiechu mieli co nie miara, teraz nawet przy glupim piwie, czy tam paleniu w towarzystwie kogos obcego potrafia gadac to jak bylo w gimnazjum, oczywiscie dopowiedza pare swoich bajek, lapie wtedy totalnego dola, ci sie smieja a ja oczy w ziemie i nic sie nie odzywam, zazwyczaj wtedy leca teksty typu : patrz ,zas ma zamula zaraz pojdzie do domu(smiech), czy te pojeby nie wiedza jak sie czuje osoba ktora przezyla koszmar w wieku szkolnym?, napewno nie, oni takiej sytuacji nie mieli wiec jak moga wiedziec, dla nich to smieszne a dla mnie nie, co w takiej sytuacji najlepiej zrobic? szukac innych znajomych ? BREDNIE totalne, dla kogos kto jest niesmialy znalezienie nowych znajomych jest praktycznie niemozliwe, do tego stopnia ze lepiej dac sie ponizac niz szukac gdzie indziej znajomych, zreszta co to da, skoro oni znow by poznali moich obecnych kumpli i koszmar zaczol by sie od poczatku. Nie licze ze ktos to wogole przeczyta, chcialem poprostu wyrzucic to z siebie, jesli tak bedzie dalej to moje nerwy tak jak psychika wypali sie do konca. to co napisalem to naprawde skape streszczenie mojego zycia ktorego mam pomalu dosyc.
 
 
Niare 


Wiek: 20
Dołączyła: 02 Wrz 2009
Posty: 1355
Skąd: Konin(ok.)/Ś.A.
Wysłany: 28 Lipiec 2010, 01:13   

ktos napisał/a:
co w takiej sytuacji najlepiej zrobic? szukac innych znajomych ? BREDNIE totalne, dla kogos kto jest niesmialy znalezienie nowych znajomych jest praktycznie niemozliwe, do tego stopnia ze lepiej dac sie ponizac niz szukac gdzie indziej znajomych,

Czemu takie nieprawdy rozpowiadasz?
_________________
Harmony harmony.
 
 
ktos 

Dołączył: 27 Lip 2010
Posty: 2
Skąd: Daleko
Wysłany: 28 Lipiec 2010, 08:12   

Droga kolezanko, to co napisalem jest na wlasnych doswiadczeniach, ja poprostu wiem ze znalezienie nowych znajomych w obecnym miejscu zamieszkania graniczy z cudem, a poprostu z tymi znajomymi jestem otwarty az wrecz powiedzial bym smialy, malo tego , mieszkaja blisko mnie, da sie nimi gadac i wychodzic na plac, ale jesli chodzi o jakies male imprezy, spotkania z kumplami to potrafia pokazac jaki zemnie koziol ofiarny i nieudacznik zyciowy.
 
 
Katty 

Wiek: 20
Dołączyła: 14 Cze 2010
Posty: 34
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Lipiec 2010, 12:58   

Tacy znajomi to żadni znajomi! Ja bym wolała już nie miec żadnych niż takich.
A chodzisz na jakąś terapię? Sądzę, że ciężko będzie Ci samemu dojść do stanu równowagi po takich przejściach, psycholog mógłby Ci pomóc.
Wydaje mi się, że dobrym rozwiązaniem byłoby też znalezienie pracy w innym mieście i odcięcie się od tego środowiska, w którym przebywasz.
 
 
Ore 


Wiek: 27
Dołączyła: 12 Lut 2010
Posty: 916
Skąd: z Warszawy
Ostrzeżeń:
 2/3/6
Wysłany: 28 Lipiec 2010, 13:07   

Cześć, rozumiem. Aczkolwiek ja w szkole byłam może nie atakowana fizycznie co z nikim się nie pokazywałam do jakoś 5 klasy ( w 6 chyba nawiązałam kontakt z najbardziej szanowana grupa w służewieckiej podstawówce i było zresztą to samo czyli nic nie było, oprócz wiecznych psssii psiiii pssiiii na uszy- czyli koleżanki obgadywały , ale to to przez całe życie się u mnie ciągnie i już bezsensu przejmować się). Miałam kilku wrogów w szkole, zaciekłych ale i przyjaciół (super ludzie) . Więc w sumie, nie byłam nigdy w szkole szykanowana tak jak Ty. Miałam kolegę w klasie, Grześka, po lekcjach tłukli go czym się da, kopali, świetna zabawa to dla nich była. Jak skończyli , poszliśmy (z tymi co bardziej zbulwersowanymi) do Dyrektorki i wszystko jej opowiedzieliśmy. Była sprawa poruszona, winowajcy wskazani palcem, rodzice zawiadomieni itd.
Jak ktoś ma rangę "kozioł ofiarny" to reszta ludzi boi się podejść zaprzyjaźnić, bo to kozioł, podejrzewam , sądzę że boją się zbliżyć ze strachu że i im się oberwie. Wiec wolą się trzymać z dala i tłuc żeby się nie wyróżniać i taki człowiek jest sam, nikt mu nie ufa, błędne koło.

Po takim czymś, musiał byś być hardkorem, żeby zaufać ludziom w swoim wieku. To mnie wcale nie dziwi. Niemniej jednak tak to jest że trzeba próbować dalej ale jak człowiek jest już umęczony to już nawet jak jest dobrze to ma dosyć. Coś o tym wiem.

Zapewne wiesz, ale szkołę tamtą powinni Ci wtedy natychmiast zmienić rodzice. W chwili kiedy się zaczęło, brać papiery i relokacja. No ale to już przeminęło. Ale moim zdaniem tak się powinno robić. Wtedy, wydaje mi się człowiek ma poczucie ze może coś zrobić, zmienić, może inni ludzie w innej budzie inne miejsce, napewno było by inaczej. Nie mowie ze super, ale inaczej.

Teraz w sumie, jest inny czas, za jakiś czas będzie inny czas, wszystko się zmienia... hmm.. ja np. stosuję technikę obronna taką : ktoś mnie rani, coś mi nie pasuje, źle się czuję- odchodzę i szukam gdzie indziej ( a z rodziną dystans oczywiście, plus zaciekłe bronienie swoich praw o których rodzice nie wiedzą że wogóle człowiek ma jakieś prawa,( i weź tu miej autorytety w życiu.. ; ) )
 
 
Niare 


Wiek: 20
Dołączyła: 02 Wrz 2009
Posty: 1355
Skąd: Konin(ok.)/Ś.A.
Wysłany: 28 Lipiec 2010, 15:44   

ktos napisał/a:
Droga kolezanko, to co napisalem jest na wlasnych doswiadczeniach, ja poprostu wiem ze znalezienie nowych znajomych w obecnym miejscu zamieszkania graniczy z cudem, a poprostu z tymi znajomymi jestem otwarty az wrecz powiedzial bym smialy, malo tego , mieszkaja blisko mnie, da sie nimi gadac i wychodzic na plac, ale jesli chodzi o jakies male imprezy, spotkania z kumplami to potrafia pokazac jaki zemnie koziol ofiarny i nieudacznik zyciowy.

Drogi kolego, ;) wiem, że trudno jest się wbić w zupełnie nowe towarzystwo, ale nadal nie zgadzam się z tym, że jest to "praktycznie niemożliwe", a tym bardziej z tym, że lepiej dostawać w dupę od obecnych znajomych, niż poszukać nowych zupełnie gdzieś indziej.

Co mają Ci do zaoferowania obecni koledzy, że spędzasz z nimi czas?
_________________
Harmony harmony.
 
 
Paluszek 

Wiek: 25
Dołączyła: 11 Sie 2007
Posty: 697
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Lipiec 2010, 16:28   

Najlepiej byłoby gdybyś odciął się od tych osób w taki sposób, jak radzi Katty, czyli zmiana miejsca zamieszkania. A przynajmniej zerwanie jakichkolwiek kontaktów z tymi "kolegami" jest tu kluczowe. Od takich osób, które szykanują, upokarzają, urządzają sobie prymitywne żarty z czyjegoś nieszczęścia należy uciekać gdzie pieprz rośnie. Na pewno nie jest to proste, bo lata upokorzeń musiały zachwiać Twoją wiara w siebie i wyrobić przekonanie, że ludzie są okrutni. Może praca z psychoterapeutą albo terapia grupowa pozwoliłyby Ci odbudować wiarę w siebie i to, że są też dobrzy ludzie, wśród których można czuć się swobodnie i bezpiecznie.
A może spróbujesz przyjść na spotkania organizowane przez osoby z tego forum? Gwarantuję Ci, że atmosfera na nich jest daleka od tego żenującego prostactwa z jakim zetknąłeś się ze strony szkolnych kolegów.
Szkoda, że nie zareagowałeś od razu, kiedy po raz pierwszy doszło do takiego incydentu i potem przez całą szkołę byłeś gnębiony. Przemoc ze strony rówieśników jest czymś potwornym, czymś co dzieje się na oczach nauczycieli, innych kolegów, ale ofiara jest pozostawiona w gruncie rzeczy sama sobie. Z takiej szkoły powinno się jak najszybciej uciekać, jeśli dyrekcja i nauczyciele nie są w stanie rozwiązać skutecznie takiego problemu, zapanować nad rozwydrzoną młodzieżą.
Szczerze Ci radze zerwać wszelkie kontakty z tymi kolegami, bo nic dobrego nie wnoszą do Twojego życia. Trudno jest po takich przejściach uwierzyć, że są też fajni, wartościowi ludzie, ale nie poddawaj się, tylko szukaj takich osób. Na początek radzę spróbować spotkań z osobami z tego forum, które organizowane są w większych miastach Polski.
_________________
Buduję imperium.
 
 
Rin 

Dołączył: 10 Mar 2010
Posty: 1
Skąd: Warszawa
Wysłany: 1 Sierpień 2010, 02:24   

Wiem co to znaczy. Nade mną pastwili się przez 9 lat (6 lat szkoły podstawowej i 3 lata gimnazjum). Teraz studiuję, ale naprawdę trudno jest zapomnieć o tym co się wydarzyło. Pomimo tego, że minęło naprawdę sporo czasu, ciągle mam żal do osób, które mnie poniżały. Czasem nawet korci mnie by odnaleźć ich na naszej-klasie i napisać co o nich myślę.
W moim przypadku było to znęcanie się nie tylko fizyczne (zrzucanie ze schodów, kopanie itp.), ale i psychiczne. Raz postawiłem się gościowi, co skończyło się utratą przytomności. Stało się to na lekcji, pod nieobecność nauczycielki, za to w obecności całej klasy. Gościu dostał naganę z zachowania i na tym się sprawa skończyła. Dokuczano też ze względu na zawód mojego ojca.
W sumie to do dzisiaj mam też do siebie żal, że nie broniłem się przed nimi, nie poszedłem z tym problemem do kogoś, nie poprosiłem nikogo o pomoc. Gdyby można było cofnąć czas...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 8