Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Rodzeństwo - przekleństwo czy błogosławieństwo?
Autor Wiadomość
jim_tulip 


Dołączył: 31 Sty 2005
Posty: 193
Skąd: ...
Wysłany: 26 Kwiecień 2005, 18:41   Rodzeństwo - przekleństwo czy błogosławieństwo?

Były takie wątki na starym forum, czas na dyskusję o braciach i siostrach na nowym ;)

No więc jak to w końcu jest? Ja odkąd pamiętam jestem jedynakiem ;) i dałbym sobie rękę uciąć, że gdybym miał starszą siostrę/brata moja nieśmiałość byłaby mniejsza. Może wcześniej przestałbym się bać płci przeciwnej, może w starszym bracie odnalazłbym jakieś oparcie? Dobrze kombinuję? Echh... gdybać sobie mogę... Zdecydowanie wolę jednak nie myśleć co byłoby, gdybym miał młodsze rodzeństwo - dla jego dobra lepiej, że nie istnieje ;) Skupiam się więc na rozważaniach nad potencjalnym starszym :) Ale kto wie, może młodsze też w jakimś sensie pozytywnie oddziałało na moje życie :P

Jak to jest u Was? Macie rodzeństwo? Jak się z nim dogadujecie? Czy to prawda, że większość nieśmialców to jedynacy?
 
 
modrzewina 

Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 02 Lut 2005
Posty: 362
Skąd: z lasu
Wysłany: 26 Kwiecień 2005, 19:42   Re: Rodzeństwo - przekleństwo czy błogosławieństwo?

mam starszą siostrę, a ze zwierząt to jeszcze dwóch młodszych braci, oprócz rybek :)
z siostrą fajnie się dogaduję, a z braćmi to czasami nawet w wigilię trudno :wink: ale czasami są kochani, choć twierdzą że wszystkie najgorsze cechy to odziedziczyli po mnie.
gdybym nie miała rodzeństwa byłabym pewnie bardziej nieśmiała, ale rodzeństwo może także podkopać wiarę w siebie bardziej niż ktokolwiek inny.
w sumie to jednak więcej jest pozytywnych stron "posiadania" rodzeństwa i nie wyobrażam sobie życia bez nich


..... co prawda czasami mam ochotę wywiesić ogłoszenie "oddam w użytkowanie wieczyste dwóch braci - całkowicie bezużytecznych"..... ale, kto by ich chciał????
:wink:
 
 
misspiggy 

Dołączyła: 05 Kwi 2005
Posty: 14
Skąd: Tarnów
Wysłany: 26 Kwiecień 2005, 19:55   Re: Rodzeństwo - przekleństwo czy błogosławieństwo?

Witam!
Na początku muszę stwierdzić, że zdecydowana większść jedynaków, których znam to osoby śmiałe a wręcz bardzo śmiałe. Zazwyczaj jest tak, że jako jedynacy są zdani tylko na siebie w związku z czym mają okazję oswoić się niejako z pewnymi sytuacjami. Okazję i konieczność.
Myślę, że śmiałość i nieśmiałość dziecka w dużej mierze zależy od rodzicow. Jeżeli są ludźmi otwartymi na świat i innych to w jakiś sposób przekazują takie podejście swoim dzieciom. I analogicznie-jezeli sami mają lęki, opory w sobie to niestety ale podświadomie przechodzą one na dziecko. Oczywiście są wyjątki od reguły (rodzice są towarzyscy, prowadzą tzw.otwarty dom a dziecko? dzik!)
Wracając do sprawy rodzeństwa. Cóż, na razie wypowiem sie w swojej sprawie.
U mnie to jest tak, że mam starszego brata. Odkąd pamiętam wszystko załatwiał on-bo był starszy. Jest czŁowiekiem dosyć śmiałym, z każdym sie dogada. Ja-całkowite przeciwieństwo. I chociaż próbowałam już nie raz jakoś "nauczyć się"od niego śmiałości, podpatrzeć jak się zachowuje itd. to niestety ale chyba się nie da. Ja po prostu nieśmiała jestem i już!
Często się zastanawiam jakby to było gdybym nie miała rodzeństwa-może wtedy świadomość tego, że jestem zdana tylko na siebie dałaby mi odwagę do komunikowania się z ludźmi? Może byłabym bardziej pewna siebie, samodzielna?
Podobnie mogłoby być w przypadku rodzeństwa młodszego dla którego byłabym(albo i nie) wzorem do naśladowania, jednostką po części odpowiedzialną za rozwój.
I tak sobie pisząc przeanalizowałam wszystkie(prawie) znane mi rodzeństwa i oho! co mi wyszło? że zawsze to starsze jest bardziej śmiałe! a to ci heca! naprawde!
Nie wiem- zgodzicie sie ze mną?
Pozdrawiam :D
 
 
jacobs 


Wiek: 38
Dołączyła: 10 Kwi 2005
Posty: 114
Skąd: Cieszyn
Wysłany: 26 Kwiecień 2005, 20:44   Rodzeństwo - przekleństwo czy błogosławieństwo?

Ja mam brata starszego aż o 13 lat ,ale nigdy bym go nie zamieniła na innego. Nie odczuwam tego,że jest taka duża różnica wieku między nami. Mój brat też jest nieśmiały jak ja:)) bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie, żebym go nie miała. Mam w nim oparcie, mogę pogadać o swoich problemach i zawsze liczyć na niego. Mieć rodzeństwo to fajna rzecz, oczywiście zależy dla kogo, współczuję tym osobom, które nie mogą się dogadać z siostrą albo z bratem.
Pozdrawiam
jacobs/Ewa
 
 
 
jim_tulip 


Dołączył: 31 Sty 2005
Posty: 193
Skąd: ...
Wysłany: 27 Kwiecień 2005, 13:21   Re: Rodzeństwo - przekleństwo czy błogosławieństwo?

Ewo, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę :)

Ja nie potrafię zrozumieć jak można nie dogadywać się z rodzeństwem. To chyba musi wynikać albo z ewidentnego braku dobrej woli którejś ze stron (bądź obu) albo z diametralnych różnic charakterów :roll: Rozumiem, że można sobie dokuczać, żyć na codzień jak pies z kotem, ale w gruncie rzeczy być gotowym aby wskoczyć za siostrą/bratem w ogień...

Modrzewino, a próbowałaś pozbyć się braci na Allegro? Przy odpowiednio niskiej cenie wywoławczej na pewno ktoś chętny by się znalazł ;) ;);) Ekhm... ja od razu mówię, że nie reflektuję :P
 
 
Piotr83 


Wiek: 36
Dołączył: 02 Lut 2005
Posty: 377
Skąd: Kraków
Wysłany: 27 Kwiecień 2005, 14:50   

Pierwsza uwaga- do misspiggy: otóż osobiście jestem starszym bratem mojej młodszej siostry i to ja jestem nieśmiały, a ona bynajmniej. Tak więc od każdej reguły są wyjątki ;-)

A tak poza tym- rodzeństwo, jeżeli uda się ułożyć znośne stosunki (mi to się udało po kilkunastu latach wojny domowej :-) ) może być wspaniałą pomocą dla nieśmiałego. Ma swoich znajomych, których chcąc nie chcąc poznajemy- więc i musimy się z nimi jakoś dogadywać. Czasem dzięki siostrze jestem postawiony przed ścianą i muszę działać, choć chciałbym się wycofać- a w ostatecznym rozrachunku niewątpliwie na tym zyskuję.

Oczywiście, istnieje też ryzyko "wykorzystania" rodzeństwa, żeby zrobiło coś za nas. Sam tak czasem robię ;-) Ale z drugiej strony... czasem naprawdę potrzebujemy pomocy- i kto jej nam udzieli jak nie rodzeństwo?

Generalnie jestem wielkim zwolennikiem rodzeństwa jako instytucji :D
_________________
"Chwila światła między wschodem a zachodem, wobec której trudno tak po prostu przejść"
JK
 
 
 
misspiggy 

Dołączyła: 05 Kwi 2005
Posty: 14
Skąd: Tarnów
Wysłany: 27 Kwiecień 2005, 15:48   

Piotr83
Zgadzam się-zawsze są wyjątki od reguły. Ja opisałam jedynie swoje obserwacje.
Skoro Ty jesteś takim wyjątkiem jak wytłumaczysz to, że jesteś nieśmiały a Twoja młodsza siostra "bynajmniej"?
Czy coś ma na to wpływ? może znowu dom rodzinny-czyli wracamy do punktu wyjścia...
Sama już nie wiem... :?
 
 
Gata 


Wiek: 37
Dołączyła: 24 Kwi 2005
Posty: 32
Skąd: Lublin
Wysłany: 27 Kwiecień 2005, 19:50   

Posiadanie rodzeństwa to zarówno wady i zalety. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. Mam starszą siostrę o rok. Nasze relacje zostały ukształtowane przez charaktery i osobowość. Tak się złożyło,iż moja siostra zawsze była istotą niepokorną i nieposzłuszną. Moi rodzice mieli z nią tyle problemów i cieszyli się bardzo, że druga córeczka taka cicha, posłuszna i spokojna:> Niestety w efekcie zostałam przez siostrę zdominowana. Zawsze robiłam to co ona chciała, bawiłam się w to co ona chciała itd. Potem nadszedł okres buntu. Żarłyśmy sie strasznie. Wyzwoliłam się nieco spod jej wpływu,ale nie stałam się przez to bardziej śmiała :?
Obecnie między nami są bardzo dobre relacje, dużo rozmawiamy i wspomagamy się nawzajem. Tylko jedna uwaga: na odległość :> By się usamodzielnić uciekłam od niej jak najdalej się dało. Ona studiuje we Wrocławiu, ja na drugim końcu Polski :D To był jedyny sposób by sobie udowodnić, że sobie poradzę sama...
Nie zmienia to faktu, iż jesteśmy teraz jak najlepsze przyjaciółki, nikt nie wie o nas tyle co my o sobie nawzajem :) W ciężkich chwilach depresji zawsze mogłam liczyć na jej wsparcie (przez internet oczywiście :wink: )
Pojawia się jeszcze jedna kwestia: rywalizacja :roll: Ponieważ moja siostra jest starsza, w wielu rzeczy doświadczała pierwsza. Jej osiągnięcia zawsze stanowiły minimalny poziom jaki chciałam osiągnąć, jeśli nie lepszy. Nie jest to moze chwalebne, ale nie potrafiłabym sobie wybaczyć, że jestem w czymś od niej gorsza. Zarówno jeśli chodziło o oceny, wybór szkoły, studiów, ocen na maturze, czy zdania egzaminu na prawo jazdy. :roll: No niestety tak się składa, że jest śmielsza ode mnie i tej poprzeczki przejść do tej pory jeszcze nie przeszłam :? Skomplikowane to wszystko, co?
_________________
Wszystko płynie...
 
 
 
Piotr83 


Wiek: 36
Dołączył: 02 Lut 2005
Posty: 377
Skąd: Kraków
Wysłany: 28 Kwiecień 2005, 11:04   

Cytat:
Skoro Ty jesteś takim wyjątkiem jak wytłumaczysz to, że jesteś nieśmiały a Twoja młodsza siostra "bynajmniej"?


Nie wiem... genetycznie może? Rodzina raczej nie... to ja zawsze miałem robić różne rzeczy, a ona nie, więc raczej powinienem być samodzielny... ale tych "różnych rzeczy" nie bło z kolei aż tyle, żeby mnie wpędzić w nieśmiałość..

W moim przypadku chodzi raczej o tzw. cechy osobnicze, nie środowisko (i to mówi przyszły socjolog ;-) )... w każdym razie, nie tylko...

Różnorakie są przyczyny nieśmiałości :-)
_________________
"Chwila światła między wschodem a zachodem, wobec której trudno tak po prostu przejść"
JK
 
 
 
jo-aśka 

Dołączyła: 01 Kwi 2005
Posty: 10
Wysłany: 29 Kwiecień 2005, 19:09   

witam!
Dla mnie rodzeństwo to zdecydowanie błogosławieństwo :) czasami się kłócimy, czasami śmiejemy do łez - z samych siebie i wszystkiego co nas otacza. Mam młodszą siostrę, która jest nieśmiała w znacznie mniejszym stopniu niż ja i kiedy patrzę na nią to chce mi się żyć. Ona jest wulkanem energii i dzieli się nią z otoczeniem i cieszę się, że nie ma takich problemów jak ja.
A to, że czasami żyjemy jak przysłowiowy "pies z kotem" to tylko stan przejściowy.
pozdrawiam
 
 
 
malgo 


Dołączyła: 07 Lut 2005
Posty: 118
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 29 Kwiecień 2005, 21:30   

;-)
Tak zdecydowanie błogosławieństwo;-)
To są jedne z tych osób, na których mogę polegać w 1000%.
Czuję się dzięki nim kochana i mam poczucie, że nie jestem sama.
Wymuszaja na mnie zmiany zachowań typowo nieśmiałych, ale nie robią tego wbrew mej woli;-) Tłumaczą i niekiedy stawiają mnie pod scianą ale w subtelny sposób, tak bym pokonała swoje słabości;-) Darzą mnie miłościa pomimo moich niedociągnięć i wad. Bezwarunkowo;-) Próbują "tłoczyć" we mnie pozytywne myslenie. Jakoś sobie radzę;-)
Nie ważne co bym zrobiła wiem, że w nich znajdę oparcie. (mam 3 rodzeństwa)
Choć jesteśmy już teraz rozdzieleni, każdy żyje swoim życiem, w innych miastach.
Potrafimy długo do siebie nie dzwonić, ale jeżeli tylko ktoś łapie doła to działamy;-)
Poza tym niezmiernie wazne jest to, że zawsze można usłyszeć konstruktywna krytykę i w razie czego walczyć o swoje zdanie. Człowiek ma gdzie wyładować emocje np . poprzez kłótnie;-)))
Polecam gorąco rodzeństwo;-)))
Pozdrowionka
 
 
silence 

Dołączył: 03 Mar 2005
Posty: 4
Skąd: wielkopolska
Wysłany: 1 Maj 2005, 13:59   

Mam 2 starsze siostry i mlodszego brata. Mimo licznego rodzenstwa mam duze problemy z kontaktami z innymi ludzmi. Od malego pamietam, ze bylem niesmialy a rodzenstwo powodowalo, ze zamiast stawiac czolo niesmialosci popadalem coraz bardziej w jej sidla. Dzialo sie tak dlatego, ze zamiast sam cos zrobic, zalatwic wyslugiwalem sie bratem. I teraz jestem jaki jestem:)
 
 
edgar 


Dołączył: 01 Mar 2005
Posty: 2
Skąd: Poznań
Wysłany: 2 Maj 2005, 10:16   

Gdyby nie moja ukochana starsza siostra to nie wiem jak bym skończył.. Mogę z nią pogadać o wszystkim i zawsze na nią liczyć. Mam jeszcze młodszą siosrzyczkę, więc jestem pośrodku :lol: Tacy mają podobno najgorzej.
 
 
 
an.ak 

Wiek: 30
Dołączyła: 03 Maj 2005
Posty: 4
Skąd: Sanok
Wysłany: 17 Maj 2005, 20:36   A u mnie rodzeństwo ....

No to moze i ja napisze jak u mnie ejst z rodzeństwem? Wiec mam dwóch braci starszego i młodszego przyczym z zadnym z nich nie rozmawiam ani nawet nie utrzymuje blizszego kontaktu! Jak odezwe sie coś raz na tydzień to jest dobrze i jeśli do tego mnei nie wyśmieją to wogóle jest wspaniale ! Czyli jednym zdaniem rodzeństwo u mnie to przekleństwo bo mysle że miedzy bratem a siostrą albo miedzy bratem a bratem wytwarza sie pewna więź a u mnei czegos takiego nie ma nie było i ciekawa jestem czy bedzie kiedykolwiek ! To sie jeszcze wszytko okaze ! Pozdrawiam wszytkich i chciałam jeszcze powiedzieć ze bardzo mi sie tu spodobało i jest naprawde miło ;)
 
 
 
Niare 


Dołączyła: 02 Wrz 2009
Posty: 1649
Skąd: z Internetu
Wysłany: 13 Marzec 2010, 14:43   

Mam starszego brata i młodszą siostrę. Szału nie ma, ale gdybym była jedynaczką, to też byłoby niewesoło.
 
 
Marti 
AK śpiący smok


Pomógł: 13 razy
Wiek: 32
Dołączył: 23 Cze 2007
Posty: 8685
Skąd: warszawa
Wysłany: 14 Marzec 2010, 23:12   

Hehe za mały ruch na forum chyba skoro chce się wam odgrzbywać aż tak stare tematy :D . Ja mam dwóch braci, dwóch niepełnosprawnych oraz z problem alkoholowym i natularnie DDA (inna sprawa że o tym nie wiedzą :P ). Ja byłem/jestem taki typowym piątym kołem u wozu, którego mogło by nie być.
 
 
 
Iron 


Pomógł: 11 razy
Dołączył: 21 Paź 2009
Posty: 1437
Skąd: Warszawa
Wysłany: 15 Marzec 2010, 11:14   

Mam młodszą siostrę(ponad 2 lata)-na co dzień dogadujemy się źle,kpimy z siebie ,dogadujemy sobie ,kłócimy się(kiedyś się biliśmy :P )(oczywiście trochę przesadzam 8-) )ale wiemy obydwoje ,że gdy któreś z nas ma jakiś problem(jest chore,potrzebuje pomocy itd.) czy stałoby się coś nieoczekiwanego to zawsze możemy na siebie liczyć 8-) Te nasze drwiny to taka forma naszego dialogu gdzie zarówno ona jak i ja nie chcemy się odkryć ,że jednak się kochamy i zrobilibyśmy dla siebie wiele.Zresztą..prawie nigdy się na sobie nie zawiedliśmy a ,że charakterki ciężkie to już inna sprawa ;)
 
 
Niare 


Dołączyła: 02 Wrz 2009
Posty: 1649
Skąd: z Internetu
Wysłany: 15 Marzec 2010, 12:17   

Rodzeństwa się chyba zawsze kłócą. :P Ale niechby ktoś inny spróbował wyzwać kogoś z nas, to biada mu!
 
 
Marti 
AK śpiący smok


Pomógł: 13 razy
Wiek: 32
Dołączył: 23 Cze 2007
Posty: 8685
Skąd: warszawa
Wysłany: 15 Marzec 2010, 12:21   

U mnie to wiecznie było tylko zwalanie winy na mnie, nawet na to na co nie miałem wpływu. Kiedyś dawno temu (ponad 13 lat wstecz) często się z młodszym biliśmy, ale miałem o to dzikie awantury i z czasem dałem sobie spokój, bo to i tak nic nie zmieni. I tak sobie wyrobiłem, że nie warto walczyć o swoje, bo to i tak nic nie zmieni. A tak mam chociaż minimalnie więcej spokoju. Regułka nie dotyczy starszego brata, który mnie mocno irytuje i ma niesamowitą umiejętność wyprowadzenia mnie z równowagi. Jako jedna z nielicznych osób na ziemi. Przy nim sobie napsułem sporo nerwów i krzesło :P .

Ja w rodzeństwie mam najbardziej chytry, zły, niedobry, buntowniczy charakter ze wszystkich. Ale też się urodziłem pod dość walniętym/mocnym/silnym/kontrowersyjnym znakiem zodiacu (Skorpion: ukryty, chytry, nieufny, wytrwały, pamiętliwy, mściwy, wierny jako przyjaciel i bardzo niebezpieczny jako wróg. Doznanych krzywd, lub nawet tylko przykrości nigdy nie zapomina i jeszcze kilka innych, wszystkie pasują idealnie, coś w tych horoskopach się jednak zgadza).

Zatem nie ma totalnie możliwości by mogli kiedykolwiek na mnie polegać. Ja na nich (i na nikim praktycznie) też polegać nie mogę, zatem jesteśmy kwita :P .
Dzięki mojemu charakterkowi teraz nie siedzę w %, ale im mniej będę nieśmiały tym bardziej będę chamski dla losowych postaci (urzędy, banki, pracownicy, nauczyciele, sprzedawcy etc.). Czyli to nie do końca dobra droga.

Jestem zły :D
 
 
 
kot_kreskowy 


Dołączył: 09 Mar 2010
Posty: 153
Skąd: skądinąd
Wysłany: 15 Marzec 2010, 19:51   

Z perspektywy rodzeństwowegonieposiadacza, czyli mojej, zdecydowanie błogosławieństwo.

Choć oczywiście inaczej to wygląda na różnych etapach życia. We wczesnym dzieciństwie rodzeństwo może mieć pewne wyraźne minusy, jak dzielenie się zabawkami i te pe i te de. Ale później może być poważnym wsparciem.

Ja zawsze chciałem mieć starsze rodzeństwo, tak żeby różnica wieku wynosiła jakieś trzy, cztery lata. Dzięki temu rodzice z wszelkimi nakazami/zakazami/błędami wychowawczymi eksperymentowali by na siostrze/bracie. Osobiście wolałbym siostrę bo: a) jest duża szansa, że niewiasta, jako istota z natury łagodna, nie biłaby swego młodszego braciszka b) starsza siostra = starsze koleżanki starszej siostry :D

Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, o.

Wszyscy niezadowoleni z rodzeństwa: nie doceniacie tego co macie.
 
 
Marti 
AK śpiący smok


Pomógł: 13 razy
Wiek: 32
Dołączył: 23 Cze 2007
Posty: 8685
Skąd: warszawa
Wysłany: 15 Marzec 2010, 20:06   

W rodzeństwie jest też pewna rywalizacja, a czasami nie sprawiedliwość, że rodzice np. twojego brata traktują jak świętą krowę, a ciebie jak g***o. Wrzucałem chyba nawet jakiś artykuł z jakiejś gazety na ten temat (jakaś story). Tylko nie pamiętam czy na to forum :P .

Chyba ten link http://www.sendspace.com/file/iv2m2k
Sorx za fatalnej jakości skan, ale nie mam skanera czyli mogłem najwyżej zrobić foto rozpieprzonym aparatem w ciemnych warunkach. Ale da się odczytać ;) .
 
 
 
Niare 


Dołączyła: 02 Wrz 2009
Posty: 1649
Skąd: z Internetu
Wysłany: 15 Marzec 2010, 20:33   

kot_kreskowy napisał/a:
Ja zawsze chciałem mieć starsze rodzeństwo, tak żeby różnica wieku wynosiła jakieś trzy, cztery lata.

Już widzę rodzeństwo w wieku 17-19, czyli "wielce dojrzali" i młodszego brata na etapie bycia wkurzającym gówniarzem. Mnie by szlag trafił. :P
 
 
amoni 

Dołączyła: 16 Paź 2009
Posty: 299
Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 16 Marzec 2010, 19:29   

Mam młodsze rodzeństwo i nawt dobrze sie z nimi dogaduję, choc czasami bywają dośc denerwujący - ale cuż taka ich natura 8-)
 
 
kot_kreskowy 


Dołączył: 09 Mar 2010
Posty: 153
Skąd: skądinąd
Wysłany: 16 Marzec 2010, 21:56   

Cytat:
Już widzę rodzeństwo w wieku 17-19, czyli "wielce dojrzali" i młodszego brata na etapie bycia wkurzającym gówniarzem. Mnie by szlag trafił


Właśnie dlatego idealnie byłoby być tym młodszym bratem i np w zamian za określone korzyści nie mówić rodzicom, że starszy brat/siostra w czasie kiedy powinien/powinna być na angielskim czy lekcjach pianina, gościł/gościła w swoim pokoju tajemniczą osobę płci przeciwnej ;)
 
 
aniak88 


Dołączyła: 10 Lut 2010
Posty: 10
Skąd: net;)
Wysłany: 23 Marzec 2010, 13:05   

Nie wiem, czy rodzeństwo lub jego brak mają jakiś wpływ na nieśmiałość... np. mam koleżankę, która jest najbardziej śmiałą osobą jaką znam - i jest ona jedynaczką ;) Myślę, że nie ma absolutnie żadnej reguły w tym względzie. Ja mam rodzeństwo i zdecydowanie uważam że jest dla mnie to "błogosławieństwo", a nie "przekleństwo" ;)
_________________
"If you can dream it, you can do it" (Walt Disney)
Nieśmiałość - jak się jej pozbyć? - moim zdaniem najlepsza książka o nieśmiałości, polecam! :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 13