Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Dlaczego wierzycie?Albo nie?

Czy wierzysz w chrzescijanskiego Boga?
Nie
46%
 46%  [ 24 ]
Tak
53%
 53%  [ 28 ]
Głosowań: 52
Wszystkich Głosów: 52

Autor Wiadomość
OstraPapryczka 


Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 08 Lut 2007
Posty: 667
Skąd: z kurzu
Wysłany: 20 Marzec 2011, 19:21   

Wiórka,
Bóg dał wolną wolę człowiekowi, a zatem wolna wola to część "natury" człowieka. Nie możemy więc wychodzić poza ramy ludzkiej natury w jej definiowaniu. Człowiek nie lata, nie może znieść jajka, ani spać w pozycji na nietoperza, łamać praw grawitacji. Ta interpretacja to błąd logiczny z grupy wieloznaczności, coś na zasadzie ekwiwokacji.

ShySe

mam zbyt wiele myśli w głowie, by je zgrabnie ująć w konkretny (i przystępny dla wszystkich:)) tekst. Wczoraj zastanawiałam się jak to uprościć, mam nadzieję, że chociaż po części moje starania powiodły się. Niektóre kwestie już poruszałam - tylko teraz dokładniej je tłumaczę :) Do rzeczy zatem:

Nikt nie rodzi się ze zdolnością do czynienia wyłącznie zła. Rodzimy się z wolną wolą, i ze zdolnością do czynienia i dobra i zła. Idąc Twoim tokiem rozumowania można by zapytać: czy alkoholik na głodzie ma wolną wolę pozwalającą mu nie pić? Odpowiedź - nie ma - bo pić musi. Ale alkoholik nie urodził się alkoholikiem. Alkoholik miał zdolność poznania tego, co jest dobre a co złe zanim sięgnął po pierwszy kieliszek. Wiedział czym może skutkować uciekanie od problemów w alkohol nawet jeśli zakładał, że w żaden nałóg nie wpadnie. Jeżeli alkoholik uszkodzi sobie wątrobę i to doprowadzi do jej dysfunkcji - nie może potem mieć pretensji do Boga, że na skutek uszkodzeń cierpi na marskość organu, bo przez wlasną głupotę i złe wybory zmarnował to, co było mu dane od Boga. Pociąg jedynie do zła to nie jest żaden dowód na brak wolnej woli, to jest tylko konsekwencja wyborów dokonanych dzięki posiadaniu wolnej woli. A zatem- jeżeli Wacław nie miał żadnych wątpliwości natury moralnej przed kradzieżą portfela - to znaczy, że musiał być już porządnie "skażony".

Czyli odpowiem - tak, to Wacław zadecydował o tym jakie myśli pojawiły mu się w głowie!

Bóg daje nam przymioty, a od nas zależy co z nimi zrobimy. Wolność można "odebrać" - nie tylko komuś, ale również samemu sobie. Wolność rodzi odpowiedzialność, za wolność ponosi się konsekwencje.

Innymi słowy: mamy to co umownie nazwę "podświadomością" - wewnętrzny systemem sterujący funkcjami życiowymi organizmu ,ale także i baza danych dla gromadzonych informacji. Umysł świadomy potrafi klasyfikować informacje, oceniać je, przetwarzać i wyciągać wnioski, podświadomość zaś tylko i wyłącznie je przechowuje, zapamiętuje i odtwarza. Podświadomość nie ocenia, podświadomość nie tworzy. A zatem takie "nieprzemyślane" , nie'samo'uświadomione" działania nie wzięły się znikąd. :)

Wybierałeś zło? Twój mózg zaprogramował się na zło. Twoja bardzo wielka wina!

Podobnie rzecz się ma z oddziaływaniem świata (wychowanie, czy wartościowanie Wacława, wspomniał o tym tez Lost).

Jaka jest rzeczywistość? Świat coraz bardziej ulega zepsuciu, a ludzie znieczuleniu. Zdążamy w kierunku dehumanizacji, zatracamy w sobie człowieczeństwo - ograniczamy naszą własną wolność.
Im gorszy/bardziej zepsuty jest świat, tym bardziej pogłębia się znieczulica, zło zaczyna wypierać dobro. A będzie coraz gorzej, o czym Biblia też zresztą pisze.

Przykład: Bóg dał człowiekowi pożądanie i zdolność do odczuwania przyjemności seksualnej, wszystko uposażył bogato w chemię, żeby ludzie mogli się wzajemnie przyciągać itp itd, przy okazji spłodzić zdrowe potomstwo. Ale człowiek zaczął mieć inne pomysły i sfera relacji seksualnych przestała się ograniczać tylko do zdrowych relacji (tj. np. damsko-męskich). Ponadto mamy świat, który przewartościowuje pojęcia dobra i zła, normalności i nienormalności - wedle własnego widzimisię. Świat zaczyna mówić "seks wirtualny- to normalne", pornografia - a co w tym złego albo nienormalnego? Szwajcaria- zalegalizujmy kazirodztwo! Jeżeli ktoś posiada w sobie dość wrażliwości i zdolności niezależnego myślenia, za 100 czy 200 lat będzie odporny na taką "normalność". Jeżeli jest mniej asertywny, bardziej podatny na wpływy to po prostu ulegnie stereotypizacji - zatraci poczucie dobra i zła. Przewartościuje te pojęcia, dostosuje do zmieniających
się realiów. Świat obedrze go z przymiotu wolności myślenia i decydowania o sobie.

Jak to tłumaczy Biblia? Grzech jest słodki, a im bardziej zepsuty jest świat, tym smakuje bardziej. Taki skrzywiony złem świata człowiek posiada grzeszną naturę.
Dlatego tak istotną sprawą dla Boga jest NOWE NARODZENIE, NAWRÓCENIE. W chwili nawrócenia dostaje potencjał i Ducha Świętego, dzięki któremu może znów odzyskać to, czym pierwotnie ubłogosławił go Bóg - czystą, nieskażoną wolną wolę. „POZNACIE PRAWDĘ, A PRAWDA WAS WYZWOLI” (J 8,32) Nowa natura to oczyszczenie i zwrot, w wyniku tego zaczynają się rodzić owoce w postaci dobrych wyborów, uczynków,
czy dobra w ogóle.

Jeszcze inny aspekt:

Jeśli chodzi o to, że jesteśmy tworem rzeczywistości. Możemy być, ale wcale nie musimy.
Nie uważam żeby człowiek był niewolnikiem rzeczywistości i jego tworem. Skąd Edison wiedział, że można stworzyć żarówkę? Nie jesteśmy zamkniętymi myślowo tworami, które mają przed oczami tylko zestaw wyborów, którego nabywamy w miarę dorastania. Człowiek to kreatywna, rozumna istota, która w przeciwieństwie do zwierzęcia potrafi, tworzyć, wymyślać, przewidywać. Wolna wola może również się wiązać ze zbiorem myśli, które są nieograniczone.

Jako osoba wierząca uważam też, że mózg wcale nie jest naszym władcą i że to "my" jesteśmy umysłem, który posiada ciało jako narzędzie, w tym i mózg. I o tym też mówi Bóg i Pismo Święte.
---

Na razie tyle. Upieram się twardo przy stanowisku, że człowiek dostał od Boga wolną wolę, i że inna opcja (w tym Twój scenariusz ShySe) prowadzi do zniewolenia i anelgetycznego hedonistycznego pseudo-raju. Prawdziwy raj będzie ShySe, ale w nim Ci którzy na zasadzie własnego wyboru dobra się w nim znajdą. I wtedy dobro będzie czyste i prawdziwe, niczym nie wymuszone, autentyczne :)

Dodam jeszcze, że pomimo teoretyzowania i prób czepiania się Boga w sferze rzekomego braku wolności najwięksi nawet sceptycy nie ośmielą się pluć w twarz Temidzie. Bo przy założeniu że wolności podejmowania decyzji nie ma - szlag bierze etykę a skutki przerażające - nie mamy prawa oceniać cudzych decyzji ani czynów! Nie ma wolności, jest absolutny determinizm - nie ma konsekwencji!

A zatem pedofil, który gwałci dziecko nie powinien ponosić odpowiedzialności za swoje okrucieństwa, ani morderca, ani zwykły Wacław który zdecyduje się portfel cudzy przywłaszczyć. Co z tego, że w danej chwili nie myślał o tym co dobre, a co złe, nawet jeśli jest skażony moralnie nadal pozostaje mu inny wybór - ukraść portfel lub pójść za głosem rozsądku i nie ukraść. Dopóki jest zdrowym psychicznie człowiekiem, jest uznawany za człowieka "wolnego" w wyborach - ponieważ wie (choć tego nie analizuje), że kradzież jest
zła i że może za to ponieść konsekwencje. To że kradnie to jego własny - w tym kontekście świadomy - wybór. " Posiada potencjał, albo wiedzę, która pozwala mu to odróżnić - chyba że jest ograniczony umysłowo albo chory ( i tu wracamy do treści przed podsumowaniem).
Wolność to wybór, za który ponosisz odpowiedzialność. Jesteś zniewolony - nie jesteś odpowiedzialny. Zatem jeśli uznamy absolutny determinizm dochodzimy do konkluzji - opróżnić więzienia, przywrócić przestępców społeczeństwu.

---
Jeśli ktoś lubi troszkę głębsze rozprawki mogę opisać bez zabaw w językowe uproszczanie dlaczego nie uznaję absolutnego determinizmu i odżegnuję się od koncepcji absolutnego indeterminizmu ;) . I dlaczego uznaję determinizm w pewnym sensie nie absolutny :)

pzdr
_________________

 
 
WiEdźma 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 36
Dołączyła: 03 Lip 2005
Posty: 967
Skąd: stąd
Wysłany: 21 Marzec 2011, 00:03   

Cytat:
Jeszcze chwila i okaże się, że kradnąc portfel, Wacław zrobił dobry uczynek


Rety, to muszę bardzo mętnie pisać… a więc i mętnie mysleć :-/ Ale staram się.

Gdyby Wacław wziął udział w konkursie SMSowym, w którym nagrodą główną byłby portfel z wyposażeniem i Wacław wygrałby w tym konkursie to w porządku! Wybrał jakieś dobro, wybrał środek do osiągnięcia tego dobra, osiągnął je a przy tym nie postąpił źle z punktu widzenia moralności (ani dobrze. Ten czyn jest moralnie neutralny).

Ale kradnąc cudzy portfel Wacław przedłożyłby bonum utile (dobro użyteczne) nad bonum honestum (dobro godziwe). Sięgnął po dobro, które nie jest mu należne i posłużył się niegodziwym środkiem do zdobycia tego dobra (pozbawił dziadka emerytury i skazał go na łaskę i niełaskę dzieci/wnuków)

Kiedy działanie jest moralnie dobre? Kiedy jest wyrazem afirmacji wobec osoby (lub nieosoby), ze względu na przysługującą jej wsobną wartość (w przypadku osoby tą wartość nazywa się godnością). A dobro osoby mamy na względzie wtedy gdy mamy na względzie poszczególne dobra dla osoby (w tym przypadku tym dobrem dla osoby jest zawartość portfela, której dziadek potrzebuje by zadbać o swój byt, swoje zdrowie i życie)

Wacław skrzywdził dziadka pozbawiając go środków do życia, a siebie skrzywdził jeszcze bardziej, bo uczynił się człowiekiem moralnie złym, a to jest największa tragedia jaką mógł sobie zafundować. To krzywda największa i zarazem taka, którą człowiek może zadać jedynie sam sobie. Nikogo nie jesteśmy w stanie uczynić moralnie złym i nikt poza nami samymi nie jest w stanie uczynić nas moralnie złymi, ani drugi człowiek, ani szalony naukowiec, ani „nieludzkie warunki”, ani Bóg.

Cytat:
Coś jednak sprawiło, że w tej jednej chwili, gdy nadarzyła się okazja do kradzieży, myślał wyłącznie o tym, jak zrobić dobrze sobie, choćby kosztem innego. Co to było i dlaczego nie sprawiło inaczej? Dlaczego sprawiło inaczej w przypadku Stefana, który siedział tuż obok w tym samym autobusie?

Zastanawiałam się czemu tak się uparłeś by się doszukiwać jakiejś trzeciej siły (poza wolną wolą i rzeczywistością – prawdą o dobru), która decyduje o naszych postępkach i o co ci właściwie chodzi. No i zrozumiałam wreszcie, że chodzi ci zapewne o wady.
A o tym już ładnie napisała Chili.
Jasne, że wada lub cnota usprawnia nas do takiego a nie innego postępowania. Ale i wady i cnoty właśnie zafundowaliśmy sobie sami.

Wada – trwała skłonność i sprawność do czynienia zła (np. pycha, chciwość, lenistwo, nieuczciwość). Cnota – trwała skłonność i sprawność do czynienia dobra (np. męstwo, sprawiedliwość, uczciwość).
Wiedźma pisała wcześniej, że przywykła do niekradnięcia portfeli, dlatego nie musi prowadzić walki wewnętrznej na temat: ukraśc czy nie ukraść. Wacław poprzez szereg złych wyborów jakich dokonał w swym życiu nabawił się wady jaką jest nieuczciwość i jemu trudniej jest nie ukraść (jest to trudniejsze w przypadku Wacława, ale nie jest to niemożliwe)
Wady/postawy też są poddawane moralnej ocenie. Wacław odpowiada za to, kim sie stał. Bóg nie uczynił Wacława nieuczciwym, Kunegundy leniwą a Eustachego zazdrosnym.

Człowiek – złodziej, jest sprawcą czyny – kradzieży i podmiotem wady – nieuczciwości, i zarówno za swą kradzież jak i za nieuczciwość jest moralnie odpowiedzialny.
_________________
"O, jaki piękny jest dla mnie świat,
gdy czuję nad sobą bat!
I dawno by mi życie obrzydło,
gdyby nie mocne wędzidło.
O, lejce, lejce, lejce, lejce,
czego mi potrzeba więcej!"
(szkapa Leokadia)
 
 
OstraPapryczka 


Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 08 Lut 2007
Posty: 667
Skąd: z kurzu
Wysłany: 21 Marzec 2011, 09:38   

Wiórka Właśnie zauważyłam, że ucięło mi część tekstu po drugim zdaniu i wyszło nie tak jak trzeba :) Miało być:

Bóg dał wolną wolę człowiekowi, a zatem wolna wola to część "natury" człowieka. Nie możemy więc wychodzić poza ramy ludzkiej natury w jej definiowaniu. Dlatego porównania do zwierząt nie są trafione. Jeśli chodzi o latanie - jest wolność "woli" i wolność "fizyczna" - to nie to samo. W tym znaczeniu można powiedzieć, że możesz chcieć latać, znieść jajko na naleśniki, nic Cię w tym chceniu nie ogranicza. Ogranicza Cię ciało, nie wola. Człowiek nie lata, nie może znieść jajka, ani spać w pozycji na nietoperza, łamać praw grawitacji. Ta interpretacja to błąd logiczny z grupy wieloznaczności, coś na zasadzie ekwiwokacji.

Dodam Ci jeszcze odnośnie samego latania:
Jest na to metoda - każdy kto wybiera życie z Bogiem i znajdzie się po tamtej stronie, zdecydowanie będzie mógł latać :) To ziemskie ciało nie będzie już Cię ograniczać ... może Twój ludzki duch właśnie za tym tęskni ?
pozdrawiam słonecznie ... :)
_________________

 
 
Ayana Sahirah 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 22
Dołączyła: 07 Lip 2017
Posty: 44
Skąd: Warszawa
Wysłany: 9 Lipiec 2017, 11:49   

Ja wierze, poniewaz mi bardzo duzo pomogl. Czasem nawet tylko, jak go o to poprosilam, to mi pomagal w drobnostkach.
_________________
Myśląc pozytywnie przyciągasz pozytywne zdarzenia
 
 
tajemniczy 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 11 Paź 2015
Posty: 99
Skąd: Gliwice
Wysłany: 10 Lipiec 2017, 02:56   

Żeby odpowiedzieć na pytanie "Czy wierzysz w chrześcijańskiego Boga", najpierw trzeba zadać pytanie kim/czym On jest, by w ogóle wiedzieć, czy się w niego wierzy. Bóg przedstawiany nam w różnych źródłach (religijnych, innych), nie musi być tym, kim rzeczywiście jest (jeśli jest). Pobieżnie czytając wątek, zauważyłem bardzo pouczającą wymianę poglądów m.in. o wolnej woli, bo to właśnie ona była wielokrotnie źródłem moich rozważań, zanim zacząłem zagłębiać się w lektury psychologiczne - niebawem wrócę by to wszystko poczytać.
A tak w skrócie... dawniej uważałem się za ateistę, jakby w kontrze do pojęcia Boga, przedstawianego przez otoczenie. Po prostu w ogóle nie rozumiałem fenomenu religii katolickiej, a w sumie jakiejkolwiek religii, bo nie widziałem różnicy między pytaniem o wiarę w smoki, a o wiarę w Boga. I czemu w ogóle miałbym sobie je zadawać? Gdy padało pytanie o wiarę w jakąś siłę wyższą, energię, to już prędzej mógłbym się nad tym zastanowić, ale też raczej byłem bardziej skłonny odpowiadać przecząco, bo nie do pomyślenia wydawało mi się powierzanie jakiejś sile wyższej "opieki" nade mną. Dość niepokojąca wydawała mi się myśl, że ktoś/coś może w jakiejś chwili "odłączyć" mój rozum, by mną pokierować (choćby w najmniejszym stopniu), co by oznaczało, że jestem tylko marionetką w czyimś teatrzyku. Ostatnio jednak, gdy czytam trochę nt. psychologiczne, właśnie widzę często poruszany problem tzw. umysłu, który wydaje nam się "nasz", a podobno nie do końca tak jest (co więcej, to podobno ten właśnie umysł jest źródłem większości naszych problemów). I dużo w tym pewnie jest racji, bo np. to, co w danej chwili sobie pomyślimy, też skądś wynika.
Tak czy inaczej, mam nadal negatywne zdanie o religii (i to się raczej nie zmieni), o sposobie w jaki prawo uprzywilejowuje wierzących (czy raczej podających się za katolików), ale to już trochę inny temat.
 
 
 
Ayana Sahirah 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 22
Dołączyła: 07 Lip 2017
Posty: 44
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10 Lipiec 2017, 03:09   

Ja sie zastanawiam, czy nie zaczac wierzyc w jakies bostwa slowianskie, greckie itd. Kiedys, gdy rozwiazywalam test w internecie, napisali mi w wyniku, zebym sie pomodlila do, nie wiem, chyba Ateny, ale nie jestem pewna. I mi to troszke dalo do zastanowienia :)
_________________
Myśląc pozytywnie przyciągasz pozytywne zdarzenia
 
 
kociarz 


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 18 Mar 2016
Posty: 212
Skąd: :>
Wysłany: 10 Lipiec 2017, 22:20   

Hipsterski pomysł.
 
 
ketamina 

Dołączyła: 02 Kwi 2017
Posty: 18
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 10 Lipiec 2017, 23:41   

Ayana, przejrzyj sobie to, co "oferuje" buddyzm ;) naprawdę warto.
 
 
smutno 

Pomogła: 6 razy
Wiek: 27
Dołączyła: 03 Paź 2013
Posty: 698
Skąd: ...
Wysłany: 11 Lipiec 2017, 07:04   

Cytat:
Czasem nawet tylko, jak go o to poprosilam, to mi pomagal w drobnostkach.

Skąd wiesz, że to on, a nie np. zwykły przypadek?
 
 
nutella 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 09 Sie 2012
Posty: 312
Skąd: --
Wysłany: 11 Lipiec 2017, 17:34   

kociarz napisał/a:
Hipsterski pomysł.

no nie do konca hipsterski
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rodzimy_Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Polski
 
 
kociarz 


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 18 Mar 2016
Posty: 212
Skąd: :>
Wysłany: 11 Lipiec 2017, 19:51   

Chodziło mi bardziej o pomysł by zastanowić się czy nie zacząć wierzyć w jakieś bóstwa - i to na skutek wypełnienia jakiegoś testu w internetach.
 
 
bindi 
nudziara


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 10 Lis 2009
Posty: 463
Skąd: Silesia
Wysłany: 12 Lipiec 2017, 09:57   

smutno napisał/a:
Cytat:
Czasem nawet tylko, jak go o to poprosilam, to mi pomagal w drobnostkach.

Skąd wiesz, że to on, a nie np. zwykły przypadek?

Pytanie nie do mnie ale mogę odpowiedzieć. To się po prostu wie, dzięki łączeniu pewnych faktów. Przytoczę jeden z wielu przykładów z mojego życia. Modliłam się o dobrego męża i poznałam odpowiedniego kandydata w dzień wspomnienia św. Elżbiety, patronki żon i matek oraz mojej z bierzmowania. Ewangelia z tego konkretnego dnia także traktowała o małżeństwie. Przypadek? Nie sądzę :)
 
 
terefere 
Andrzej

Pomógł: 8 razy
Dołączył: 31 Paź 2011
Posty: 1161
Skąd: Januszów Wielki
Wysłany: 12 Lipiec 2017, 20:04   

Ayana Sahirah napisał/a:
Ja wierze, poniewaz mi bardzo duzo pomogl. Czasem nawet tylko, jak go o to poprosilam, to mi pomagal w drobnostkach.


Oczywiście wtedy, gdy go prosisz a on nie pomaga, a wręcz przeszkadza we wszystkim, to też dowód na jego istnienie. Doświadcza Cię po prostu jak Hioba i wystawia Twoją wiarę na próbę.
 
 
nutella 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 09 Sie 2012
Posty: 312
Skąd: --
Wysłany: 14 Lipiec 2017, 23:45   

tak sobie teraz myślę, że bym sobie powierzyła, to nadałoby sensu mojemu życiu, takiego prawdziwego sensu; mimo, że moja wypowiedź może brzmieć zabawnie, to piszę całkiem poważnie. tak ogółem rzecz biorąc moje życie nie ma sensu, samo w sobie i samo dla siebie; jest tyle innych żyć, ciągle przemijających (tak patrzę z kosmicznej perspektywy), moje nie przyniesie ludzkości lekarstwa na "kiłę|; i potem, z tej kosmicznej perspektywy tak wpadam we własne ciało, wszystko staje się większe, bliższe, ale dalej, to nie jest sens życia, a jedynie codzienności- jakieś ptasie śpiewy, słońca poranne, ładne widoki, największym sensem tej codzienności jest drugi człowiek, ale mnie tak nigdzie w gruncie rzeczy nie ma. więc przydałoby się wierzyć
 
 
Ayana Sahirah 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 22
Dołączyła: 07 Lip 2017
Posty: 44
Skąd: Warszawa
Wysłany: 15 Lipiec 2017, 15:59   

smutno napisał/a:
Cytat:
Czasem nawet tylko, jak go o to poprosilam, to mi pomagal w drobnostkach.

Skąd wiesz, że to on, a nie np. zwykły przypadek?


Bo to bylo od razu. Pare sekund po skonczeniu modlenia sie.

[ Dodano: 15 Lipiec 2017, 17:00 ]
ketamina napisał/a:
Ayana, przejrzyj sobie to, co "oferuje" buddyzm ;) naprawdę warto.


Przejrze :)

[ Dodano: 15 Lipiec 2017, 17:05 ]
terefere napisał/a:
Ayana Sahirah napisał/a:
Ja wierze, poniewaz mi bardzo duzo pomogl. Czasem nawet tylko, jak go o to poprosilam, to mi pomagal w drobnostkach.


Oczywiście wtedy, gdy go prosisz a on nie pomaga, a wręcz przeszkadza we wszystkim, to też dowód na jego istnienie. Doświadcza Cię po prostu jak Hioba i wystawia Twoją wiarę na próbę.


Nie prawda wg mnie. Czasem niektore rzeczy sie po prostu musza zdarzyc, zeby zapoczatkowaly odpowiednie inne, ktore przyczynowo skutkowo darza do tego, o co sie modlilismy. A przy okazji nabierzemy szlachetniejszego charakteru, to jeszcze nikomu nie zaszkodzilo.

[ Dodano: 15 Lipiec 2017, 17:09 ]
nutella napisał/a:
tak sobie teraz myślę, że bym sobie powierzyła, to nadałoby sensu mojemu życiu, takiego prawdziwego sensu; mimo, że moja wypowiedź może brzmieć zabawnie, to piszę całkiem poważnie. tak ogółem rzecz biorąc moje życie nie ma sensu, samo w sobie i samo dla siebie; jest tyle innych żyć, ciągle przemijających (tak patrzę z kosmicznej perspektywy), moje nie przyniesie ludzkości lekarstwa na "kiłę|; i potem, z tej kosmicznej perspektywy tak wpadam we własne ciało, wszystko staje się większe, bliższe, ale dalej, to nie jest sens życia, a jedynie codzienności- jakieś ptasie śpiewy, słońca poranne, ładne widoki, największym sensem tej codzienności jest drugi człowiek, ale mnie tak nigdzie w gruncie rzeczy nie ma. więc przydałoby się wierzyć


Kazdy czlowiek dobry jest wazny. Na pewno cos kiedys komus pomoglas, tylko albo nie pamietasz, albo uwazalas to za taka drobnostke, a to jednak juz cos :)
_________________
Myśląc pozytywnie przyciągasz pozytywne zdarzenia
 
 
nutella 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 09 Sie 2012
Posty: 312
Skąd: --
Wysłany: 15 Lipiec 2017, 21:20   

dzięki Ayana, miła jesteś, ale jak zrobiłam złego, to się równa na zero. niby nikogo nie zabiłam, ale pomyślałam, że np. bym z kogoś zrobiła ludzką stonogę, no a to chyba nie chodzi jedynie o czyny, bo to byłoby dosyć obłudne, byłoby to hipokryzją
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 14