Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak często płaczecie?
Autor Wiadomość
tomaszek1983 

Wiek: 37
Dołączył: 29 Kwi 2011
Posty: 50
Skąd: Warszawa
Wysłany: 24 Lipiec 2011, 11:14   

amaletto napisał/a:
tak, ale nawet, gdybym , załóżmy zrobiła coś takiego to nie umiem się tak "wyłączyć"... jak mam jakiś problem myślę o nim bezustannie, póki się nie rozwiąże.

Jak mnie to dobija, mam dokładnie to samo. Jak jest problem to zajmuje mi od razu cały łeb i nie daje normalnie funkcjonować. Nigdy sobie z tym w życiu nie poradziłem :cry:
 
 
hyhy 
dziwno


Wiek: 30
Dołączyła: 16 Lip 2009
Posty: 889
Skąd: spod śląskich łóżek
Wysłany: 25 Lipiec 2011, 14:03   

tomaszek1983 napisał/a:
amaletto napisał/a:
tak, ale nawet, gdybym , załóżmy zrobiła coś takiego to nie umiem się tak "wyłączyć"... jak mam jakiś problem myślę o nim bezustannie, póki się nie rozwiąże.

Jak mnie to dobija, mam dokładnie to samo. Jak jest problem to zajmuje mi od razu cały łeb i nie daje normalnie funkcjonować.
Też to mam. Dużo spraw przez to zawaliłam, niestety. I w nauce i w kontaktach z innymi.
_________________
Podłoga, tablety i spać
 
 
 
SaMoTnIcA 


Dołączyła: 19 Kwi 2010
Posty: 40
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 25 Lipiec 2011, 14:36   

Prawie codziennie płacze,bo wszystko wyprowadza mnie z równowagi.
Wczoraj na przykład przepłakałam pół dnia jak to mi źle w życiu :cry:
_________________
SaMoTnIcA25
 
 
elo_breko 
NIEŚMIAŁY TROLL



Pomógł: 10 razy
Wiek: 21
Dołączył: 23 Cze 2011
Posty: 603
Skąd: przytuland
Wysłany: 25 Lipiec 2011, 15:01   

zawsze placze w trakcie obierania cebuli
_________________
:501:
 
 
cheaterenator 

Wiek: 39
Dołączył: 26 Lip 2011
Posty: 52
Skąd: Kielce
Wysłany: 28 Lipiec 2011, 10:26   

Oj, zdarza mi się to ostatnio nader często :( . Zwykle wieczorami, siedząc samemu w domu chciałbym móc się do kogoś odezwać, a nie mam do kogo i wtedy już nie daję rady.
A jak jeszcze sobie czasami pooglądam w internecie, jak ludzie się spotykają, tworzą coś razem, rozmawiają, albo się po prostu wygłupiają, to wtedy mam po prostu tak dość swojego życia, że płakał bym nonstop :( .
 
 
 
uciekinierka 

Wiek: 26
Dołączyła: 28 Lip 2011
Posty: 8
Skąd: Tomaszów Maz.
Wysłany: 28 Lipiec 2011, 21:34   

Kiedyś płakałam niemal codziennie...
Teraz jest lepiej. Chociaż gdy nazbiera się we mnie nadmiar emocji, to mogę płakać przez kilka godzin, aż już nie mam siły na więcej :)
Jest to mój niezawodny (i chyba jedyny) sposób na rozładowanie wewnętrznego napięcia.
 
 
 
wiórka 


Dołączyła: 06 Wrz 2006
Posty: 332
Skąd: Warszawa
Wysłany: 21 Sierpień 2011, 19:25   

A ja ostatnio płaczę bardzo często, ale nie tak sobie wieczorem w poduszkę, ale raczej w ciągu dnia. Każda głupotka jest w stanie wywołać we mnie płacz. I często nie są to nawet rzeczy, którymi się jakoś bardzo przejmuję, ale zupełne drobiazgi.
Zastanawia mnie, co może za to odpowiadać. Nigdy wcześniej nie byłam płaczliwa, a tu nagle zaczęłam być.
No i może ktoś wie, jak można sobie z takimi nieproszonymi łzami poradzić, żeby nie zaczynać płakać przy ludziach z byle głupoty(i nie powodować tym samym, że myślą, że mi zrobili jakąś dużą przykrość).
_________________
Im bardziej próbujesz coś zmienić, tym bardziej pozostaje niezmienne.
 
 
 
spacja 

Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 09 Maj 2007
Posty: 1712
Skąd: ???
Wysłany: 22 Sierpień 2011, 12:43   

czasami mam podobnie Wiórko. z byle powodu i wbrew mojej woli zbiera mi się na płacz. ale nie mam tego cały czas, są tylko takie okresy, ostatnio na szczęście bardzo rzadkie. nie znam na to dobrej metody. jak czuję że grozi mi ze zaraz zrobię z siebie widowisko to przestaję rozmawiać lub odchodzę żeby to spokojnie przeczekać. ewentualnie pochlipać jak nikt nie widzi ;P
_________________
"It is a capital mistake to theorise before one has data. Insensibly one begins to twist facts to suit theories, instead of theories to suit facts." Sherlock Holmes
 
 
timidez 


Wiek: 28
Dołączył: 26 Gru 2010
Posty: 31
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2 Wrzesień 2011, 00:11   

Może nie tyle płaczę, co się smucę raz na jakiś czas :| Jednak generalnie staram się być raczej pozytywnie nastawionym do życia, bo co mi da biadolenie nad swoim życiem?

Pamiętam w podstawówce to się potrafiłem o byle pierdołe poryczeć, w gimnazjum mi przeszło, trza było być twardym :646:
 
 
oscura 

Wiek: 25
Dołączyła: 01 Wrz 2011
Posty: 6
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2 Wrzesień 2011, 19:35   

całe przedszkole i podstawówkę spędziłam na płakaniu - tak, że nauczycielka czasem miała mnie dość. a teraz? nie pamiętam - ostatnio może rok temu?
staram się nie płakać, bo mimo że jestem samotna to dookoła mnie wciąż są ludzie i chyba boję się co o mnie pomyślą jak tak nagle rozryczę się z byle powodu.
 
 
 
tomaszek1983 

Wiek: 37
Dołączył: 29 Kwi 2011
Posty: 50
Skąd: Warszawa
Wysłany: 3 Wrzesień 2011, 06:54   

timidez napisał/a:
Może nie tyle płaczę, co się smucę raz na jakiś czas :|

Czyli potrafisz, i życzę Ci, żeby się nie pogorszyło.
 
 
Niare 


Dołączyła: 02 Wrz 2009
Posty: 1649
Skąd: z Internetu
Wysłany: 11 Wrzesień 2011, 05:37   

Miałam napisać "co najmniej raz na miesiąc", ale zważywszy na mój problem z hormonami, wahania nastrojów zdarzają mi się rzadziej. :-?

Czasem długo nic, czasem co tydzień lub - rzadko - codziennie. Zależy gdzie i co się dzieje.
Z powodu tego, że nie mam przyjaciół, tylko znajomych, że nikt mnie nie odwiedza, ani sam nie zagada, z powodu studiów, żałosności mojej osoby, strachu przed przyszłością, z powodu przykrych wspomnień, przewidywań albo nawet wymyślonych historii "co by było gdyby".
 
 
pamela101 

Wiek: 25
Dołączyła: 28 Lis 2008
Posty: 41
Skąd: Z ukrycia
Wysłany: 25 Wrzesień 2011, 16:41   

Chyba nigdy nie zdarzyło mi się płakać z powodu tego, że nie mam kolegów i nikt mnie nie lubi. Raz tylko co już kiedyś opisałam na forum szlochałam z powodu złośliwości wychowawczyni. Ale tak generalnie to nie miałam jakichś ataków płaczu, zdarzyła mi się raz depresja, ale to był po prostu trdny okres dla mnie i nieśmiałość nie miała wtedy wielkiego znaczenia.
_________________

 
 
anonimowy 

Dołączył: 09 Wrz 2011
Posty: 18
Skąd: lol
Wysłany: 26 Wrzesień 2011, 16:36   

Ostatnio tak rozmyślam nad wszystkim co mogłem zrobić, a nie zrobiłem i o swojej przyszłości to smutno mi się robi, ale do depresji to dużo brakuje - przyzwyczaiłem się już do swojej samotności. :/
http://www.youtube.com/wa...feature=related Nastrojowa muzyka
 
 
nousmiaua 


Wiek: 28
Dołączyła: 20 Sie 2011
Posty: 314
Skąd: elblong
Wysłany: 26 Wrzesień 2011, 17:49   

Chyba nigdy nie miałam żadnego większego powodu do płaczu niż problemy szkolne z rówieśnikami i ogólnie z rówieśnikami.
Teraz uśmiecham się,wspominając tamte łzy,które przelewałam z tego powodu niemal codziennie. Odkąd skończyłam ogólniak,mam już to za sobą. Popłakać mi się zdarzy,ale raczej traktuję to jako swego rodzaju oczyszczenie i rozładowanie emocji. Mam nadzieję,że studia nie staną się już powodem kolejnych problemów z ludźmi.
 
 
arkham 

Wiek: 30
Dołączył: 26 Wrz 2011
Posty: 19
Skąd: z czarnej dziury
Wysłany: 27 Wrzesień 2011, 00:38   

Ja natomiast nie potrafię płakać z żalu nad sobą, wzruszam się jedynie na melodramatach. Dla tych, którzy chcą sobie zafundować sesję z chusteczkami polecam film Moment To Remember. Zawsze to jakaś odmiana od użalania się nad sobą :P
_________________
"Some people just want to watch the world burn." - Alfred Pennyworth
 
 
Aleksanderka 

Wiek: 28
Dołączyła: 16 Gru 2011
Posty: 84
Skąd: Z daleka...
Wysłany: 26 Grudzień 2011, 22:35   

Zdarza się, że płaczę codziennie. Ostatnio tylko w weekendy, bo jestem wtedy sama. Nie płaczę przy innych, chyba że jest to silniejsze ode mnie. Płaczę nad sobą, swoim życiem i nad niewykorzystanymi szansami. Na co? Na to żeby moje życie troszkę inaczej wyglądało. No cóż...:(
 
 
mądry bakłażan 


Dołączył: 21 Gru 2011
Posty: 54
Skąd: być albo nie być
Wysłany: 26 Grudzień 2011, 22:54   

Aleksanderka napisał/a:
Na co? Na to żeby moje życie troszkę inaczej wyglądało.


i co pomaga? jesli tak to tez moze zaczne korzystac z tej metody
 
 
Pawel831 
b


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 06 Wrz 2007
Posty: 4855
Skąd: BP/Lublin/Wrocław
Wysłany: 26 Grudzień 2011, 23:49   

Aleksanderka napisał/a:
darza się, że płaczę codziennie. Ostatnio tylko w weekendy, bo jestem wtedy sama. Nie płaczę przy innych, chyba że jest to silniejsze ode mnie. Płaczę nad sobą, swoim życiem i nad niewykorzystanymi szansami. Na co? Na to żeby moje życie troszkę inaczej wyglądało. No cóż...:(

Ja jak jestem bardzo smutny to robię podobnie jak Ty. Dopiero od jakichś 4 lat się na to odważyłem. Wcześniej udawałem twardego. Na nic się to nie zdało. Bycie twardym w niczym mi nie pomogło.

mądry bakłażan napisał/a:
i co pomaga?

Mi na pewno nie szkodzi. Daje więcej dobrego niż złego.
 
 
 
Aleksanderka 

Wiek: 28
Dołączyła: 16 Gru 2011
Posty: 84
Skąd: Z daleka...
Wysłany: 26 Grudzień 2011, 23:59   

mądry bakłażan napisał/a:
Aleksanderka napisał/a:
Na co? Na to żeby moje życie troszkę inaczej wyglądało.


i co pomaga? jesli tak to tez moze zaczne korzystac z tej metody


Na jakiś czas tak. Wypłakuję z siebie to wszystko, co nagromadziło się we mnie przez cały tydzień. Płaczę 1-2h, później czuję siłę przez jakis czas.
 
 
eluszka86 


Dołączyła: 29 Gru 2011
Posty: 53
Skąd: :-(((
Wysłany: 12 Styczeń 2012, 23:01   

A ja lubię sobie popłakać do poduszki, tak żeby nikt nie widział, nikt nie słyszał. Kiedyś często mi się to zdarzało. Teraz jest troszkę lepiej. Może dlatego, że stwierdziłam, że muszę się pogodzić z tym, czego nie mogę zmienić :( ... ale są dni, że już nie wytrzymuje. Czasami chciałabym zasnąć i się nie obudzić :/
 
 
Charlie 

Dołączył: 12 Sty 2012
Posty: 20
Skąd: Warszawa
Wysłany: 13 Styczeń 2012, 00:31   

Ja jestem dość specyficzną osobą, bowiem jestem dość zamknięty w sobie. Wszystko przez naprawdę długi czas gotuje się we mnie, mimo tego że mam kilka bliskich osób którym mogę się wygadać i na których mogę polegać. Bardzo rzadko się otwieram, ale jeżeli już to zrobię to wtedy potrafię przez dobrze kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut płakać. Wiem że niektórym może wydawać się to głupie, ale taki już jestem i prawdę powiedziawszy to nie chcę tego zmieniać.
 
 
sceptic 

Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 18
Skąd: wwa
Wysłany: 14 Styczeń 2012, 13:22   

Przyznam się. Facet; 150 w przysiadzie, 160 na suwnicy. Płacze często. Sam w mieszkaniu, jak kładę się spać. Rano przed wyjściem i wbiciem się w krawat.

Uff.
_________________
Jesteś ostatnim ze zwycięzców!
 
 
Nirvana 


Dołączyła: 08 Sty 2012
Posty: 78
Skąd: dolnośląskie
Wysłany: 14 Styczeń 2012, 13:50   

Ja myślę,że płacz nie jest żadną ujmą ,ani słabością, pod warunkiem,że się człowiek nie ślimaczy jak beksa typowa. Oczyszczenie orgaznizmu jest jak najbardziej wskazane a i duszy to pomaga. Przez ostatnie 10 lat płakałam i wynikało to z samotności oraz walki o swoją rodzinę,swoje poglądy i szacunek do samej siebie..
Teraz, gdy odzyskałam "wolność", nadal mam trudne dni i potrzebuję czasem wyryczeć się tak porządnie. Jednak teraz, to normalne zachowanie.
Bo pamiętajmy że: "Łzy nie są oznaką słabości,ale dowodem, źe serce nie wyschło".
_________________
Nie umrzesz za mnie,więc nie mówi mi jak mam żyć..
 
 
Karazin 


Wiek: 28
Dołączył: 20 Lis 2011
Posty: 51
Skąd: Świat
Wysłany: 14 Styczeń 2012, 15:42   

eh już nie pamiętam kiedy ostatnio płakałem :/ , chyba nigdy nie licząc tego jak bylem niemowlakiem :|
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,5 sekundy. Zapytań do SQL: 12