Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Moja droga do zwycięstwa
Autor Wiadomość
lgxxi 

Dołączył: 29 Gru 2011
Posty: 37
Skąd: południe
Wysłany: 29 Grudzień 2011, 12:43   Moja droga do zwycięstwa

Nie wiem czy to dobry dział. Pragnę się przywitać i przekazać wam mój sposób na pokonanie nieśmiałości. Wpis niestety jest długi, ale chciałem rzetelnie przedstawić sprawę. Może wejdzie tu 1000 osób, z tego 900 to zignoruje, 90 zanudzi i nic z tego nie wyniesie ALE! Wierzę, że będzie jedna osoba, która czegoś takiego szuka, jak ja kiedyś. Tylko że je nie znalazłem. Czasem przekazywałem dosyć osobiste informację o mnie, może i nie potrzebnie, bo kogoś to może zanudzić, ale łatwiej mi się pisało. Oczekuję przede wszystkim krytyki i rozwiania wątpliwości, jakichś poprawek, waszych spostrzeżeń. Zgromadzona wiedza może się przyczynić do powstania czegoś klarowniejszego, mądrzejszego i przydatniejszego. Podzieliłem to tak: moja osoba, trochę filozofii, wzmianki o moich spostrzeżeniach, zadania, które mi pomogły i znowu trochę moich spostrzeżeń, pewność siebie i swoje zdanie. Zapraszam
Gdyby ktoś kiedyś chciał pogadać o czymkolwiek, to jestem chętny.
GG-9934053.

„Trochę o mnie”


Zanim przedstawię swój główny cel, to chcę wam nieco przybliżyć moją osobę. Człowieka piekielnie nieśmiałego i nie radzącego sobie z rzeczywistością. Oczywiście tej części nie każę nikomu czytać. Jestem zwykłym człowiekiem z normalnego domu. Od dziecka miałem problemy z kontaktami międzyludzkimi. Będąc dzieckiem wolałem nie przyjmować od babci czekolady, bo kiedy bym ją przyjął, to bym musiał powiedzieć „dziękuję”. A byłem do tego stopnia nieśmiały, że nie potrafiłem tego prostego słowa z siebie wydusić. Wiele spraw załatwiałem z rodzicami, co destrukcyjnie wpływało na moją osobowość. W przedszkolu bawiłem się sam, w szkole było już lepiej. W technikum byłem początkowo wyśmiewany za swoją nieśmiałość. Później wyjechałem za granicę na miesiąc na praktyki zawodowe. Byłem tam z kompletnie obcymi ludźmi, z którymi nie mogłem złapać kontaktu. Miałem jednak na to sposób-tabletki uspokajające i samotne przesiadywanie w pokoju. Miałem swoje pasje, ale ich nie rozwijałem, bo musiałbym wyjść do ludzi…sam, a takiej myśli do głowy nie dopuszczałem. I tak o to nieśmiałość powoli mnie zabijała. Później poznałem swojego najlepszego z najlepszych przyjaciół, który nieświadomie mnie wyciągał z tego bagna jakim jest nieśmiałość. Był bardzo odważny, więc szedłem jego śladem. Skoro on tak może, to ja też, Dzięki temu, że mamy wspólne pasje mogłem zacząć je rozwijać. Skończyła się szkoła…znajomi mają swoje rodziny, swoje życie, inni wyjechali. Później przyjaciel wyjechał i zrozumiałem, że zostałem sam. Zacząłem, jeszcze bardziej marnować życie siedząc przed komputerem w czterech ścianach. Piłem coraz więcej alkoholu z nudy oraz po to, by szybciej zasnąć. Rzuciłem studia, bo bałem się podchodzić do tablicy i upokorzenia. I to magiczne „ co inni sobie pomyślą”. Wszystko straciło sens. Nastał dzień, w którym zrozumiałem, że tak dalej być nie może. Uświadomiłem sobie, że muszę zostać indywidualistą. „Nauczyłem się liczyć do jednego- liczę tylko na siebie” Zacząłem pracę na sobą, która przynosi coraz lepsze owoce. Robię i mówię to, na co mam ochotę. Chodzę na imprezy, umawiam się, wyjeżdżam sam na weekendy, rozwijam się, pomagam innym, rozmawiam z nieznajomymi, a za niedługo podchodzę do testów w służbach. Koniec marnowania życia!!! Nie pozwólcie, by nieśmiałość niszczyła wam cenne życie. Muszę dodać, że praca nad sobą zajęła mi kilka miesięcy. Nie było łatwo, ale dla tej wolności warto się poświęcić. Gratuluję tym, którzy to czytali. Kłaniam się i stawiam kawę tym, którzy doczytają do końca. Wiem, że wielu z was zignoruje ten wpis, ale może być ktoś, kto szuka tego rodzaju motywacji jak ja kiedyś. Niestety nigdy nie znalazłem. Oczekuję obfitej krytyki. Pragnę dodać, że gdybym miesiąc temu nie rozwalił komputera, to owy wpis by nigdy nie powstał.

„Ciutek o nieśmiałości”


Na początek dwa pytania-czym jest nieśmiałość? Błogosławieństwem, czy przekleństwem? By to zrozumieć trzeba się głębiej wtopić w temat. Najlepiej wrócić do dzieciństwa, aż do chwili kiedy poczuliśmy, że jesteśmy nieśmiali. Ja za przykład wezmę swoje dzieciństwo, bo lepszych –przykładów na chwilę obecną nie mam. Szukam dnia, w którym narodziła się moja nieśmiałość i nie znajduję go. Wiem jednak, że nieśmiałość towarzyszyła mi od najmłodszych lat. Idąc tym tropem stwierdzam, ze moja choroba jest raczej na pewno wrodzona. Dlaczego? Bo jak małe dziecko może na własne życzenie stać się nieśmiałe. Wychodzi na to, że odziedziczyłem to paskudztwo albo zostało mi ono dane. Pisząc: „zostało mi ono dane” mam na myśli Boży udział. Jeżeli miałbym szukać osobę po której po której odziedziczyłem to paskudztwo, to nie miałbym problemu ze wskazaniem tak owej. Codziennie ją widzę i z nią rozmawiam. Potwierdza się zatem powiedzenie: „niedaleko spada jabłko od jabłoni”. Tylko czy ta poprzednia osoba odziedziczyła, czy też otrzymała tą chorobę to już inna sprawa. Patrząc na przeszłość mojego przodka(który żył w ciężkich warunkach psychicznych) zastanawiam się czy nieśmiałość nie jest jakimś mechanizmem obronnym. Jeżeli jest, to naprawdę bardzo kiepskim, bo polega wyłącznie na ucieczce, a ja takich zachowań nie popieram. Co ciekawe moje rodzeństwo nie otrzymało tej choroby, a przynajmniej nie w takiej dawce jak ja. Skąd to się wzięło? No cóż nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Sprawa ta wymaga przeprowadzenia badań, których ja niestety nie mogę wykonać. Musimy zatem bazować na założeniach. Założenie pierwsze jest proste-nieśmiałość dostaliśmy w genach jako niechciany dodatek, o którym powstaniu mamy nikłą wiedzę. Musimy jednak z nim walczyć albo zaakceptować, jak kto woli. Założenie drugie jest już bardziej skomplikowane-nieśmiałosć jest nam dana od Boga…ale po co? Kara za grzechy przodków? Bo Bóg tak chciał? A może to jakiś Boży plan? Już wyjaśniam…
Ta część może być wg. Niektórych fantastyką. Nieśmiałość to taka choroba, z którą można żyć, można ją też spokojnie zwalczyć. Niestety, kiedy przestanie się z nią walczyć, to istnieje prawdopodobieństwo, że się odrodzi jak feniks z popiołu. Tutaj mam nadzieję, że się mylę. I teraz nasuwa mi się myśl, by napisać o Bożym planie. Ostrzegam, że będzie to raczej filozoficzne myślenie aniżeli sprawdzona prawda.
Ni stąd ni z owąd przytoczę w tym momencie człowieka od samego początku pewnego siebie, nie mającego problemów z wyrażaniem swojego zdania i takiego, który nie posmakował goryczy nieśmiałości. Taka osoba może robić co chce. Może się rozwijać i przestać, a nie poczuje różnicy. Spójrzmy teraz na człowieka nieśmiałego. Taka osoba nie może stać w miejscu, bo zginie, a wraz z nią jej marzenia, plany, ambicje, umiejętności. Nie jestem w stanie na chwilę obecną stwierdzić, czy nieśmiałość da się całkowicie wyeliminować z naszego życia. Być może, gdy zaniedbamy nasz rozwój ona powróci. Trzeba się w takim razie nastawić, że człowiek nieśmiały albo przegrywa albo wygrywa. Wiem, że ta choroba nie znika ot tak po prostu. Dlatego taka osoba musi zrozumieć, że żeby wyjść z tego paskudztwa musi się nastawić na ciągły rozwój. I tutaj pojawia się Bóg, bo stworzył nas, nieśmiałych, do ciągłego zdobywania. Może poprzez walkę z nią odnajdziesz swoją drogę powołania. Dodam, że nieśmiałość uchroniła mnie w dzieciństwie przed złym towarzystwem. Teraz mam rozum i sam wybieram. Dobra, czas zakończyć filozofowanie w tym momencie.

NA DRODZE KU NOWEMU ZYCIU


Wątpliwości”


Powiem ci teraz coś ważnego: „jeśli masz jakiś cel, marzenie…to musisz go schować głęboko w sercu i chronić, by ktoś nie powiedział ci, że nie jesteś w stanie go zdobyć. To ważne! Na razie nie dziel się z nikim tym, co teraz robisz. Później nie mów nikomu jakie zadania wykonujesz. Ja się pochwaliłem pewnej osobie, co wyprawiam na ulicy. Ten człowiek miał odmienne zdanie, negatywne, ale on nie rozumiał głębi sensu. Dostałem po tym ogromne załamanie, bo nie miałem jeszcze wyrobionego swojego zdania. Ostatecznie się pozbierałem i działam dalej. Cudowne uczucie być wolnym. Teraz nie obchodzi mnie co inni myślą o tym, co robię, bo wiem, że sprawia mi to przyjemność. Poza tym jest to konstruktywne dla mojej osobowości i co najważniejsze-moje zachowanie nikogo nie krzywdzi.

„Akceptowanie siebie”


Ku temu będzie długa droga, ale kiedyś dojdzie do tego, że się zaakceptujesz. Wiele ciężkiej pracy przed Toba, ale warto. Dodam, że mam wadę wymowy i z natury jestem małomówny. Akceptuję to jednak. Mam taką zasadę, że za niepowodzenia staram się nie obwiniać swoich niedoskonałości, które często podkładają mi nogę w życiu codziennym. Małomówność akceptuję, bo jest naturalną częścią mnie. Nie każdy musi być taki sam. Widzicie, gdy jest z kim, to mogę gadać bez końca. Zależy czy mam na to ochotę, bo nic nie muszę. A jeżeli nie gadam, no to cóż…może mam zły dzień, czy coś…nie wiem, nie przejmuje się tym. Tak jestem stworzony i jeżeli ktoś tego nie akceptuje, to ja ine akceptuję jego i żegnam. Wada wymowy początkowo mi bardzo przeszkadzała. Teraz się nie czerwienię jak coś niewyraźnie powiem. No cóż taki jestem…bywa, no nie? Zrozum, że możesz mieć niedoskonałości. Wyobraź sobie, że podchodzi do ciebie jakiś człowiek i zaczyna się jąkać. Co robisz? Śmiejesz się z niego, czy starasz się zrozumieć jego problem? A teraz wyobraź sobie, że ta sama osoba podeszła do wrednego człowieka, który ją wyśmiewa. Kim jest ten drugi człowiek dla ciebie? Dla mnie nikim godnym uwagi, dlatego jego zdanie na mój temat mnie nie obchodzi. Wiedz, że nie każdy ma rację.
”Opanowanie”
Pamiętaj o swoim ciele. Zwróć uwagę jak się zachowuje twoje ciało kiedy siedzisz w poczekalni i oczekujesz czegoś ważnego. Niektórzy wykonują nerwowe ruchy, które tylko podniecają nerwy. Ty z tym od dziś kończysz. Masz siedzieć spokojnie. W każdym miejscu musisz być opanowanym. Takie osoby są lepiej spostrzeganie i oceniane. Opanowanie to twój sprzymierzeniec, bo m.in. pomaga zachować trzeźwe myślenie. Ktoś kiedyś powiedział: „Jeżeli nie jesteś odważny, to udawaj takiego. Nikt nie zauważy różnicy”.

„Co się dzieje w głowie gdy…”


Widzisz, niby jesteśmy panami naszego ciała i umysłu. W innych rzeczywistość wygląda inaczej, bo działają nie tak jak chcą, pod wpływem impulsu bądź na rozkaz strachu. Strach jest w moim królestwie buntownikiem i muszę go wyciąć w pień. To swego rodzaju sabotażysta, który czasem działa na tyłach mojej armii i przekonuje mich żołnierzy, że tej bitwy nie jestem w stanie wygrać. Chciałem tu wam nieco przybliżyć, co czuje nieśmiały człowiek podczas wykonywania zadań, które umieściłem poniżej. Opiszę na swoim przykładzie, bo innego nie mam. Jak wszyscy wiemy najtrudniejszy jest pierwszy krok. Po zrobieniu owego pierwszego, a potem następnych jest coraz łatwiej. To tak jak z nauką chodzenia. Idziesz, padasz, wstajesz i tak aż do perfekcji. Pomyśl, co by się stało kiedy byś się poddał przy pierwszym upadku podczas nauki chodzenia. Kiedy zaczynałem wojnę z nieśmiałością byłem spięty, strachliwy, niepewny siebie. Przed wykonaniem misji miałem masę wymówek: „po co?, na co?, to nie ma sensu, a co będzie gdy…?” Ty też tak będziesz mieć. I tutaj masz dowód, że w twoim umyśle jest wróg-strach i niepewność. Czas ich schwytać i stracić
Ciało też mi odmawiało posłuszeństwa, nogi jakoś niespecjalnie chciały iść do przodu, a w głowie wiele analiz-czy to miejsce jest dobre na takie rzeczy. W moim umyśle pojawiła się myśl-„a może by tak wrócić do domu i dać sobie spokój?” Po tym od razu poczułem się lepiej-o taaaak, domek, spokój…mmm…czyli poddajemy się. „Otóż NIE!!!”-krzyknąłem wewnętrznie i ruszyłem. Tchórzostwu mówimy stanowcze NIE!!! Nie zdziwi was, gdy powiem, że krążyłem po mieście przez godzinę zanim zacząłem? Kiedy teraz o tym pomyślę, błogosławię dzień,w którym się przełamałem. Gdybym wtedy się cofnął., t teraz pewnie bym siedział z butelką wódki czekając na sen. Napisze odważnie: WYSZEDŁEM Z GLEBOKO POSUNIĘTEJ NIESMIAŁOSCI, TY TEŻ MOŻESZ!!! Nie pozwólcie, by to cholerstwo niszczyło wam życie. Nieśmiałość w rzeczywistości jest słaba. W naszej głowie wygląda jak armia perska idąca na 300spartan. Ta choroba w rzeczywistości jest jak żołnierz szwedzki, który staje naprzeciw szarżującej husarii. Nieśmiałość nie ma grubego pancerza i łatwo ją przebić. Trzeba po prostu ruszyć! Można! Rusz i bądź wolny! Odzyskaj niepodległość jak Polska w 1918r. Poszukaj motywacji-zrób to dla kogoś, w imię czegoś, a jak nie to chociaż w imię swojej wolności. Ostrzegam, że będziesz czuć wiele wątpliwości, ale po drugiej stronie jest radość. Warto się przebić…warto. Bywa ciężko ale: „Jeżeli jesteś w stanie walczyć ze wszystkich sił o to, czego pragniesz, to kto ma prawo cię zatrzymać? Nikt! Nieważne jak mocno bijesz, ale jak wiele ciosów jesteś w stanie wytrzymać. Na tym polega zwycięstwo!” . Bądź wojownikiem! Nie! Od tej pory jesteś wojownikiem!

„Nieśmiałość przed plutonem egzekucyjnym”


Czas posłać nieśmiałość do piachu, Walka z nią z jednej strony jest trudna, ale z drugiej przynosi wiele radości, bo pozwala nam być sobą. Lekiem na nią nie są niestety książki psychologicznie typu „jak zwalczyć nieśmiałość”. Przeczytałem całe stosy i mam wrażenie, że autorzy piszą te badziewia wyłącznie w celach marketingowych. Czasem się zdarzy, że znajdziemy tam ciekawą wskazówkę, ale to nie o to nam chodzi, bo my szukamy złotego środka, który będzie działał po pstryknięciu palcami. Prawda? Słyszałem też o środkach farmakologicznych, ale polecam je wyrzucić, bo mam naturalny sposób. No cóż, przejdźmy teraz do punktu – jak zwalczyć tą cholerną nieśmiałość. Jak? Bardzo prosto-wyjdź jej naprzeciw. Stań z nią na polu bitwy. Jeżeli nie wykonasz chociaż pierwszego zadania, które ci dałem niżej, to lepiej od razu zamknij się w pokoju, zgaś światło i pozwól nieśmiałości niszczyć swoje życie. ALE WIERZĘ ZE DASZ RADE. Ja nie zrezygnowałem, bo to świństwo za bardzo zniszczyło moje życie. Jeżeli zdecydowałeś się wyjąć miecz z pochwy i ruszyć na wojnę z twoim wrogiem tzn., że w głębi jesteś odważnym człowiekiem w końcu chcesz być sobą. Przed tobą szereg ciężkich zadań. Musisz wyjść na ulicę i zacząć działać. To jedyna i skuteczna droga.
Zaczynajmy…
Proponuję zacząć od uporządkowania swojego ciała. Niektórzy źle się czują w swojej skórze. Jeżeli coś ci nie pasuje w swoim ciele, to zacznij rozsądnie ćwiczyć, co przyczyni się do poprawy twojego wyglądu i atrakcyjności. Dodam, że aktywność fizyczna przyczynia się do wydzielania hormonu szczęścia. Trochę to sprostuję-otyłość, czy niedowaga nie mają wpływu na zwykle kontakty międzyludzkie. Można potem podyskutować o tym, gdyby ktoś czego nie zrozumiał tak, jak ja bym chciał. Druga sprawa to ubiór. Jeżeli źle się czujesz w swoich szatach, to weź kogoś zaufanego i idź z nim na zakupy. Wybierz coś modnego, albo coś w czym będziesz się czuć nieziemsko. Warto pamiętać też o fryzurce. Ważna rolę gra postawa ciała. Pamiętaj, by chodzić wyprostowanym. Głowa w dół to coś, co od dziś odchodzi w niepamięć. Teraz cos, co tyczy się głównie panów-wypchnij klatę do przodu, podnieś barki maksymalnie do góry, potem w tyłi swobodnie opuść. Przećwicz sposób poruszania się-krok ma być swobodny, powolny, pewny siebie. Początkowo będziesz dziwnie wyglądać, ale gdy to opanujesz staniesz się atrakcyjniejszy-wskazówka raczej dla panów. Pamiętaj by patrzeć przed siebie, głowa do góry, broda lekko podniesiona. Mnie opanowanie tego zajęło niecały miesiąc.

„Ulica”


Skoro nasze ciała są już uporządkowane, to czas wyjść na ulicę i zacząć działać. Pisząc to wydaje mi się to łatwe, bo mam tą czynność już za sobą. Pierwsze zadanie jakie ja na początku wykonałem i jakie ty powinieneś, to podejście do nieznanej ci osoby na ulicy/w parku/ na rynku/ w centrum handlowym i zadanie jej prostego pytania „która godzina” Dobór osób, którym zadajemy to pytanie nie powinien być losowy. Koniecznie musisz podejść do osoby, której najbardziej się obawiasz i z taką, z która najbardziej się stresujesz podczas rozmowy. W moim przypadku były to piękne dziewczyny. Co ważne- musisz podejść do każdej osoby, którą sobie wcześniej wybrałeś. Ona nie może przejść obok ciebie. To jest rozkaz i masz go wykonać. Nauczysz się różnych reakcji ludzi, które zwyczajnie ignorujesz. Pytasz i idziesz dalej. Podejdź do powiedzmy 10-20osób. 10 to minimum. Kiedy to wykonasz wróć do domu, ochłoń, a potem analizuj. WAZNE!-Jeżeli chodzi o wykonywanie zadań, to staraj się nie planować co się stanie gdy…to nie ma sensu, bo w rzeczywistości będzie inaczej. Możesz przed misją wizualizować jak co może wyglądać, ale niczego nie planuj, a gdy coś nie wychodzi bądź spokojny. Stosuj tę zasadę cokolwiek robisz.
Dobrze, teraz masz już jakieś większe doświadczenie z obcymi ludźmi. Czas zrozumieć, że twoje zdanie jest tak samo ważne jak innych. Pora też pojąć fakt, ze to, co mówią inni nie zawsze jest prawdą i bywa, że zawiera to w sobie nutkę nienawiści, rywalizacji itp. Podczas wykonywania zadań możesz się spotkać z różnymi negatywnymi reakcjami . Mogą ci mówić, ze jesteś frajerem, idiotą, wariatem itp. Teraz pomyśl, czy ludzie którzy tak mówią o tobie maja racje. Pomogę ci-nie! Nie mają racji, bo oni nie uwzględniają czynnika dlaczego robimy tak a nie inaczej. Jak wiadomo my robimy to dla lepszego jutra i jakiś byle przechodzeń nam w tym nie przeszkodzi. Pamiętaj wiec-jeżeli ktoś jest dla ciebie niemiły, to po prostu olej kogoś takiego. Widać ten człowiek ma dzisiaj gorszy dzień, nie wyspał się, ma zatwardzenie czy coś…po prostu nie jest wart twojej uwagi.
Nadszedł czas na drugie zadanie w terenie. Tym razem zadajemy pytanie „jak dojść do centrum handlowego albo do dworca PKP. Tutaj grzecznie czekamy i słuchamy, co mówca ma nam do powiedzenia. Po wysłuchaniu dziękujesz i idziesz daje. Jeżeli czujecie się na siłach, to starajcie się dopytywać o szczegóły. Pamiętajcie by pytać osoby, przed którymi macie największe obawy. Jeżeli czujesz, że zadanie jest za łatwe, to po wysłuchaniu mówcy idźcie przeciwnie do jego wskazówek. Nada to zadaniu nutkę humoru i dyskomfortu, ale dobrze na ciebie wpłynie. Co ważne!- żeby zadanie miało sens, należy podchodzić do „naszych” osób od razu jak je wypatrzysz. I nieważne czy jest w grupie czy nie, czy przed Toba jest 50 osób, a za tobą 30, czy wiatr ci sprzyja, czy aby płyta chodnikowa jest dobrze ułożona, by zadać takie pytanie. I oto w tym zadaniu chodzi. Ono jest trudne, ale skuteczne. Dla mnie to zdanie było łatwiejsze niż te z pytaniem o godzinę. Kiedyś powiem dlaczego. Zrób jakieś 20 prób, min. 10. Potem wróć do domu, by zrozumieć, że stajesz się innym człowiekiem. To silny cios dla nieśmiałości. Za trudne? Pomyśl o 17 letnich chłopcach, którzy poszli ba bitwę z bolszewikami…a ty się powyższej misji boisz? A teraz żeby zrozumieć ze nie jesteś już tak nieśmiały, idź i uśmiechnij się do 10 przypadkowych osób. Nawet sobie nie zdajesz sprawy jak to działa pozytywnie na ciebie i innych. Zycie jest Zyt krótkie by rozmyślać, co Myśla o tobie inni. Naprawdę cie to obchodzi? Mnie nie, a dlatego, bo wiem, że swoim zachowaniem nikogo nie krzywdzę.
Przejdźmy do zadania nr.3. Proponuję je zrobić w innym mieście. Podejdź do ozdoby(najlepiej w twoim wieku) i zadaj jej naprawdę głupie pytanie. Np. którędy iść prosto, albo zapytaj dlaczego(TY)( idziesz prosto, idź z podniesioną ręką, poproś kogoś o podniesienie prawej nogi, albo powiedz staruszce ze ją kochasz. Trudne? No pewnie, ale ta misja nauczy cię różnych reakcji ludzi, które ty ignorujesz albo nie. Negatywne proponuje ignorować, a pozytywne ciągnąć. Ma być humorystycznie. Przed wykonaniem tego zadania czuje się strach, prawda? Co czułeś gdy czytałeś 2 zadanie? Ja wiem co-strach i myśli, że nie dasz rady. Co siebie pomyślałeś, gdy wykonałeś 2 zadanie?> Ja, że było ciężko, ale dałem rade i wiem, że już się tak nie boje. Teraz już nie czuję przed nim obaw. A teraz sobie wyobraź, że w najbliższym czasie wykonasz 3 zadanie tak samo jak drugie. Potem wróć i przeczytaj 3 zadanie jeszcze raz. Co czujesz? Wykonaj 5-10 prób. A teraz idź i w zatłoczonej aptece poproś o prezerwatywy…nie no żartuję. Odtąd stajesz się kreatywnym człowiekiem i zaczynasz sobie sam wymyślać zadania. Najlepiej humorystyczne. Ty najlepiej znasz swoja strefę komfortu, wiec musisz opracować swój plan jak ją powiększać. Po tych zadaniach zapisałem się na kurs tańca z dziewczyną, która znałem zaledwie 4 godziny. Nie pytajcie jak to zrobiłem 

„Moja pewność siebie”


Budowa pewności siebie nie przychodzi łatwo, ale jest to cel w zasięgu każdego z nas. Przede wszystkim musisz zrozumieć, że jako człowiek jesteś jedyny w swoim rodzaju, niezastąpiony, wyjątkowy, bo tylko ty masz wyjątkowe umiejętności, wyjątkowe plany, ambicje, wyjątkowe ciało i wygląd. Zacznij od stworzenia swojego motta życiowego. Moje brzmi- „Wyobrażam sobie to czego inni nie potrafią, robię to, co inni uważają za niemożliwe, mówię to, na co mam ochotę i pamiętam, by moje czyny nikogo nie krzywdziły.” Zrozum, że jesteś naprawdę dobrym człowiekiem, tylko że strach, niepewność, panika rządzą twoim królestwem, a twoje prawdziwe JA jest zakute w kajdany i wrzucone do lochu. Weź teraz swoje jeszcze nieliczne wojsko i idź walczyć o swoje królestwo. Kiedy je odzyskasz zrozumiesz, że jesteś inny. Pewność siebie przychodzi m.in. poprzez wykonywanie zadań. Mnie w budowaniu pewności pomaga muzyka. Uwielbiam utwory, które pobudzają moje ciało i umysł do walki. Kiedy ich słucham przechadzam się pewnym krokiem po pokoju albo dokonuje wizualizacji jak wykonuje zadania albo jak fantastycznie je wykonałem. Ja z natury jestem wojownikiem. Wyobrażam sobie, że stoję na czele armii, która będzie walczyć z nieśmiałością. Moim wojskiem jest Husaria. Piękna, biało czerwona, niezwyciężona. Używana w najcięższych bitwach mojego życia. Gdy jej dam rozkaz, to się nie cofnie, będzie przeć do przodu. Ona pokonuje wszystko, bo się nie cofa. Nigdy. Wchodzi, „rozwala wszystko”, wraca, kiedy nie wychodzi naskakuje jeszcze raz i tak do skutku. To sprawa honoru. Ja nauczyłem się w ten sposób wpływać na swój umysł. To musi wejść ci w krew. Możesz się nauczyć tego sposobu albo innego, by kontrolować lepiej swój umysł. Pamiętam jak kiedyś musiałem coś załatwić, ale cholernie się bałem. Dzięki nieśmiałości miałem wiele wymówek. Czekałem na miejscu 1,5odziny żeby tę sprawę załatwić. PO długim rozmyślaniu zrezygnowałem i zacząłem wracać do domu, wtedy w radiu usłyszałem muzykę jaka pobudza mnie do boju. (Nauczyłem swój organizm reagować na taką muzykę. Kiedyś się głębiej nad tym zastanowię). Od razu poczułem się inaczej, powiedziałem wewnętrznie –„husario do boju!”. Ruszyła, nie mogłem się już cofnąć, to niemożliwe, ta machina działa tylko w jedną stronę. Oczywiście załatwiłem sprawę. Idąc tam miałem ulubioną melodię w uszach, przed sobą widok galopującej husarii, a w nogach pewny krok. Nigdy się tak cudownie nie czułem. Teraz już nie potrzebuję takich metod.

„Miej swoje zdanie”


Jeżeli jesteś czegoś pewien, to trzymaj się tego. Jeżeli okazało się, że nie miałeś racji, przyznaj się od razu. Nie ma ludzi nieomylnych. Nie dawaj sobie wmawiać, że trawa jest czerwona. Tutaj się nie rozpisze, ale dam ci proste zadanie. Przez tydzień miej tylko swoje zdanie. Jeżeli stwierdzisz, że trawa jest niebieska, a cegła jest z drewna, to tak ma być! Jeżeli zajdzie taka potrzeba, to sprzeciw się komuś. Ni e musisz się tłumaczyć dlaczego chcesz/nie chcesz/ myślisz tak, a nie inaczej, bo to nie j. polski żeby dyskutować. To zadanie wytłumaczy ci to, czego ja obecnie nie mogę. Musisz być bezwzględny, stracisz paru znajomych, którzy nie będą mogli już tobą manipulować. Może ci być przykro, że czegoś komuś odmawiasz, no ale cóż. Jeśli czujesz, że ktoś przez ciebie cierpi, a tobie to przeszkadza, to nie czekaj do końca i zrób wyjątek. To zadanie jest naprawdę dobre i rozjaśni nieco sprawę. Dodam jeszcze parę motywujących filmików.


-polecam,szczególnie przemowa.
-rónież polecam. Siła tego filmiku jest duża.

http://www.youtube.com/wa...utube]-mądrości życiowe
-tez dobre

A to, co mnie kiedyś prowadziło :)

[/youtube]
_________________
Wyobrażam sobie to czego inni nie potrafią i robię to, co inni uważają za niemożliwe.
 
 
 
Artur 


Wiek: 26
Dołączył: 26 Kwi 2007
Posty: 330
Skąd: Radom/Katowice
Wysłany: 29 Grudzień 2011, 14:16   

nie napisales nic nowego, to wiadomo od dawna, ze jedynym sposobem na niesmialosc jest ruszyc dupe sprzed komputera, z domu, ale ludziom stad sie nie chce, forum nie ma racji bytu, jako takiego
_________________

 
 
 
Karazin 


Wiek: 27
Dołączył: 20 Lis 2011
Posty: 51
Skąd: Świat
Wysłany: 29 Grudzień 2011, 15:27   

100 % rocji , trzeba walczyć aby zwyciężyć
 
 
Szycha_87 


Dołączył: 31 Paź 2008
Posty: 471
Skąd: Trollownia
Wysłany: 29 Grudzień 2011, 16:24   

To ja się łapię na darmową kawę, bo przeczytałem całość 8-) Historia fajna, całkiem motywujące, dobre rady, mnie by się nie chciało pisać bo... a nie chce mi się rozwodzić. :D
Gratuluję postępów.
_________________
Niemożliwe nie istnieje!!!
 
 
nona 


Wiek: 32
Dołączyła: 26 Lut 2008
Posty: 291
Skąd: wro
Wysłany: 29 Grudzień 2011, 20:09   

nie wierzę, że przeczytaliście całość.
 
 
ktojestem 

Pomogła: 1 raz
Wiek: 28
Dołączyła: 17 Gru 2011
Posty: 502
Skąd: Polska A
Wysłany: 31 Grudzień 2011, 18:23   

Dziękuję ci! Że podzieliłeś się swoim doświadczeniem. Ja wprawdzie nadal jestem nieśmiała, ale daleś mi cień nadzieji, że może też kiedyś wyjdę z tego piekla. Chciałabym też rozwinąć w sobie taką siłę jak tobie się udało. Będę czytać twoją historię codziennie! :*
 
 
lakiluk 

Pomógł: 2 razy
Wiek: 28
Dołączył: 21 Lip 2011
Posty: 202
Skąd: Wroc/Świętokrzyskie
Wysłany: 31 Grudzień 2011, 20:47   

ktojestem napisał/a:
Dziękuję ci!

I ja też dziękuję ;)

ktojestem napisał/a:
że może też kiedyś wyjdę z tego piekla.

Na pewno wyjdziesz :)))))) )
_________________
Uważaj czym się sycisz.
 
 
 
lgxxi 

Dołączył: 29 Gru 2011
Posty: 37
Skąd: południe
Wysłany: 1 Styczeń 2012, 12:19   

ktojestem napisał/a:
Dziękuję ci! Że podzieliłeś się swoim doświadczeniem. Ja wprawdzie nadal jestem nieśmiała, ale daleś mi cień nadzieji, że może też kiedyś wyjdę z tego piekla. Chciałabym też rozwinąć w sobie taką siłę jak tobie się udało. Będę czytać twoją historię codziennie! :*


Najlepiej już dzisiaj ruszyć w drodze ku wolności :) . Jeżeli będziesz się starać, to za kilka miesięcy się nie poznasz. Proponuje notować swoje doświadczenia. Ja robiłem tak, że zapisywałem swoje ruchy, a po jakimś czasie odczytywałem. Dzięki temu widziałem jak staje się lepszy z dnia na dzien. Bywało też, że po fali sukcesow przyszło niepowodzenie, ale to normalne. :) . Teraz już tak nie robie, bo jest to dla mnie zbędne. Chociaż czasem...
(Może założycie jakieś dzienniki, w których będziecie się dzielić doświadczeniem i sukcesami,albo przynajmniej piszcie w tym temacie jak wam idzie)


Czytając to forum, zauważam tu wiele niepozytywnego myślenia-to jest straszne. Widzę, że tutaj ludzie raczej wolą się żalić niż działać. Czas to zmienić :) Chciałbym powymieniać się zdaniem, ale niestety brak czasu robi swoje.

Spójrzcie na tego człowieka, jak potrafi się cieszyć życiem. Wy też tak możecie :)


Humor pomaga w walce z nieśmiałością :)
_________________
Wyobrażam sobie to czego inni nie potrafią i robię to, co inni uważają za niemożliwe.
 
 
 
misia333 


Dołączyła: 31 Paź 2010
Posty: 100
Skąd: wielkopolska
Wysłany: 1 Styczeń 2012, 17:09   

Fajne, przeczytałam do końca i gratuluję Tobie wytrwałości :D
 
 
ReMa 

Dołączył: 24 Gru 2011
Posty: 4
Skąd: Podkarpacie
Wysłany: 1 Styczeń 2012, 20:00   

Dzięki za motywację. Również przeczytałem.


Cytat:
(Może założycie jakieś dzienniki, w których będziecie się dzielić doświadczeniem i sukcesami,albo przynajmniej piszcie w tym temacie jak wam idzie)

Też o tym pomyślałem, żeby się pilnować. I widzę że brak mi systematyczności.
_________________
"Sukces przychodzi jedynie do tych którzy działają, podczas gdy pozostali oczekują jego nadejścia." ~ Thomas Alva Edison

Ku motywacji: http://niesmialy.blogujacy.pl
 
 
Pawel831 
b


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 06 Wrz 2007
Posty: 4855
Skąd: BP/Lublin/Wrocław
Wysłany: 1 Styczeń 2012, 21:01   

lgxxi napisał/a:
Może założycie jakieś dzienniki, w których będziecie się dzielić doświadczeniem i sukcesami,

Kiedyś miałem taki dziennik. Niestety zabrakło mi wytrwałości. Ale zauważyłem jak dużą moc ma radość z choćby małych sukcesów i tego sobie nie odpuszczam.
_________________
Bilans kwartalny.
 
 
 
plecak 
wagabunda


Wiek: 33
Dołączył: 26 Kwi 2007
Posty: 885
Skąd: lublin
Wysłany: 1 Styczeń 2012, 21:23   

na końcu wielu filmów tego francuza jest motto; "robiąc byle co, jesteś byle kim"
_________________
http://www.radio3net.ro/dbalbums/albume1001/page:1
 
 
lgxxi 

Dołączył: 29 Gru 2011
Posty: 37
Skąd: południe
Wysłany: 2 Styczeń 2012, 09:38   

Pawel831 napisał/a:
Ale zauważyłem jak dużą moc ma radość z choćby małych sukcesów i tego sobie nie odpuszczam.

Potwierdzam :)
Wychodzę tutaj z taką propozycja, żeby w razie możliwości, czy też chęci, wpisywaliście swoje przeżycia i doświadczenia chociażby z 1 zadania, jeśli znajdzie się ktoś, kto go zrobi :) . Wasze historie mogą działać motywująco na innych. Kiedyś sobie pomyślałem-"skoro on może, to ja też".
_________________
Wyobrażam sobie to czego inni nie potrafią i robię to, co inni uważają za niemożliwe.
 
 
 
Pawel831 
b


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 06 Wrz 2007
Posty: 4855
Skąd: BP/Lublin/Wrocław
Wysłany: 2 Styczeń 2012, 21:18   

Nie lubię sobie wyznaczać zadań. Działa to na mnie podwójnie stresująco. Ale pewnego razu bez wyznaczania sobie tego wcześniej podczas zamawiania napoju u barmanki w pewnym pubie zagadałem do niej coś ni stąd ni zowąd. Dostałem nawet miłą odpowiedź To był dla mnie sukces. Dlatego ja wolę nie zadawać sobie zadania tylko wykorzystywać sytuacje które mi się zdarzają. Owszem często planuję na przykład, że tego a tego dnia pójdę na dyskotekę ale już nie planuję, że muszę podczas dyskoteki zatańczyć z dziewczyną. Bo to mnie stresuje.
 
 
 
Nebula 

Dołączył: 17 Lis 2011
Posty: 73
Skąd: Wielkopolskie
Wysłany: 3 Styczeń 2012, 00:26   

Artur napisał/a:
nie napisales nic nowego, to wiadomo od dawna, ze jedynym sposobem na niesmialosc jest ruszyc dupe sprzed komputera, z domu, ale ludziom stad sie nie chce, forum nie ma racji bytu, jako takiego


Aleś ty jest Artur mądry, ty też nie napisałeś nic nowego, masz racje forum nie ma racji bytu i trzeba je zamknąć, bo ty wynalazłeś złoty środek, przecież wystarczy ruszyć dupę z przed komputera, wyjść do ludzi i walczyć z nieśmiałością, oświeciłeś wszystkich i znalazłeś lek na nieśmiałość.
 
 
lgxxi 

Dołączył: 29 Gru 2011
Posty: 37
Skąd: południe
Wysłany: 3 Styczeń 2012, 14:00   

Doskonale Cię rozumiem Pawle :) . Ja bym się chwalił dniami i nocami za takie sukces :) Każdy ma swoje sposoby.

Arturze, pisząc to nie liczyłem na jakąś nagrodę w dziedzinie psychologii, tylko chciałem pokazać, że można. Kogoś to może zmotywować(mam taką nadzieję). Nie gwarantuję nikomu sukcesu, bo to zależy wyłącznie od Was.
_________________
Wyobrażam sobie to czego inni nie potrafią i robię to, co inni uważają za niemożliwe.
 
 
 
Karazin 


Wiek: 27
Dołączył: 20 Lis 2011
Posty: 51
Skąd: Świat
Wysłany: 3 Styczeń 2012, 16:43   

Ja dziś zacząłem biegać , przed biegiem miałem ogromny stres co ludzie pomyślą itp. wiec wziąłem psa , znalazłem stare mp 3 które dostałem na 18 załadowałem sobie muzykę z filmy Rocky :P , ubrałem stary dres jakieś stare adidasy wyszedłem z domu , poszedłem w takie fajne miejsce gdzie czasami chodzą tam ludzie z psami i zacząłem biec :) minąłem kilka osób z myślą "omg co sobie ludzie o mnie pomyślą" lecz włączyłem muzykę na max skupiłem się na biegu i otoczeniu , aż w końcu przestałem zwracać na ludzi uwagę , lecz strach i niepewność jeszcze była ale trochę mniejsza (w końcu pierwszy raz tak zrobiłem) po biegu jak wracałem do domku , poczułem się dość pewny siebie (czułem taka mocna energie w sobie, adrenalinę)
podniosłem głowę , wyprostowałem się i szedłem przed siebie pewnym krokiem aż się zdziwiłem jak wszyscy ludzie z daleka mnie widząc chowali ręce w kieszenie i spuszczali głowę na dół :D
Dziś mam zamiar jeszcze raz się przebiec po odpoczynku , nie dość ze to zdrowie to jeszcze takie fajne poczucie wolności jest a w połączeniu z muzyka to jest cudo :D
 
 
niejawna 


Pomogła: 6 razy
Dołączyła: 28 Gru 2011
Posty: 288
Skąd: skądś
Wysłany: 3 Styczeń 2012, 20:30   

lgxxi napisał/a:
Dodam, że nieśmiałość uchroniła mnie w dzieciństwie przed złym towarzystwem. Teraz mam rozum i sam wybieram.

Mam podobne odczucie, jeśli o mnie chodzi. :]

Szycha_87 napisał/a:
To ja się łapię na darmową kawę, bo przeczytałem całość

Ja też. 8-) Dobra - przyznaję się, że doczytałam do końca zaraz po tym, jak zobaczyłam, że dają coś za darmo.
(żartuję :mrgreen: )
 
 
Zollikk 

Wiek: 35
Dołączył: 17 Sie 2012
Posty: 1
Skąd: United Kingdom
Wysłany: 17 Sierpień 2012, 22:34   

Swietny material, dobra robota. Troche sie rozpisales ale gladko sie czyta i z zainteresowaniem :D

Ja jestem nowy na forum ale ciesze sie ze tu zajrzalem bo takiej motywacji potrzebowalem. Od niedawna zaczelem biegac i cwiczyc ze sztangielkami i codziennie wychodzic na miasto. Sam jestem w szoku jak fajnie sie gada z ludzmi jezeli ma sie odpowiednie podejscie. A po drugie zauwazylem ze wiekszosc ludzi lubi jak sie ich zaczepia, szczegolnie ci ktorzy sie nudza w pracy np. hostessy, kasjerki albo ochroniarze. 8-)
 
 
micszu 

Wiek: 22
Dołączył: 18 Sie 2012
Posty: 7
Skąd: Wrocław/Bełchatów
Wysłany: 18 Sierpień 2012, 22:52   

czytam to forum jakiś czas, aż tu nagle takie coś... aż się zarejestrowałem żeby pochwalić:D Jak na człowieka małomównego to ładny tekścik skrobnąłeś :mrgreen:
_________________
wyluzuj! ;)
 
 
Road 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 24 Lip 2012
Posty: 209
Skąd: jestem?
Wysłany: 18 Sierpień 2012, 23:02   

najgorsze są te nawet drobne niepowodzenia po fali sukcesów... strasznie potrafia namieszać i zniechęcic.
_________________
'Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi.' T.P.
 
 
m2 

Wiek: 36
Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 7
Skąd: warszawa
Wysłany: 28 Lipiec 2013, 20:28   

Ciekawe, i motywujące, dzięki!
 
 
Marzycielka7 

Wiek: 25
Dołączyła: 27 Lip 2013
Posty: 12
Skąd: Nibylandia
Wysłany: 28 Lipiec 2013, 23:29   

Cieszę się, że natrafiłam na ten wpis. Dodało mi to nadziei, że może jednak nie jestem jeszcze stracona ;) Bardzo motywujące,tego było mi trzeba. Teraz tylko zacząć działać! ; )
_________________
Les temps sont durs pour les rêveurs...
 
 
kowal 

Wiek: 43
Dołączył: 08 Kwi 2017
Posty: 1
Skąd: Poznań
Wysłany: 8 Kwiecień 2017, 09:11   

Świetny wpis, oprawić w ramkę i powiesić na ścianie.

Ja ze swoimi lękami/nieśmiałością zmagałem się 39 lat. Aż pewnego dnia powiedziałem sobie chłopie, co ty robisz... nie masz przyjaciół, żony, pracy, siedzisz na utrzymaniu rodziców... Weź się w garść. Do tej pory wszystko traktowałem w kategorii PROBLEMU, pójście do lekarza - problem, do urzędu - problem, do nowej pracy - problem. Często będąc przed drzwiami np. do lekarza, dostawałem takiego lęku, że odpuszczałem sobie i wracałem do domu. Teraz zacząłem, traktować wszytko w kategorii WYZWANIA. Nieważne czy będąc u tego lekarza zapomne języka w gębie, zacznę się pocić jak prosie, czy dostanę jakiś spazmów, wyzwanie które sobie ustaliłem musi zostać wypełnione do końca. Podobnie było z pracą. Zatrudniając się ustaliłem sobie, że nieważne co by się działo muszę wytrzymać w nowej pracy 2 miesiące. Po tym okresie, jeśli nie będzie mi się podobać rzucam robotę. Okazało że po 2 tygodniach już byłem w pełni zaaklimatyzowany. Jak zwykle okazało się że strach miał duże oczy.

Kolejnymi wyzwaniami które sobie narzuciłem, było robienie codziennie jakieś rzeczy, której nigdy (lub bardzo dawno temu) nie robiłem np. zjedzenie obiadu w restauracji, pójście do kina, na mecz piłkarski itd. Kolejną rzeczą było zapisanie się na treningi boksu (dla amatorów). Stwierdziłem ze na takie rzeczy chodzą naprawdę ostre chłopaki, i jeżeli wytrzymam tam miesiąc, to dam sobie rade wszedzie. A poza tym chciałem przełamać swój lęk przed dostaniem od kogoś w mordę ;-)

Po kilku miesiącach zauważyłem że stałem się bardziej odważny w kontaktach z innymi ludźmi. Najważniejsze (jeśli jesteś jeszcze kawalerem), to po robocie nie wracać do chałupy (swojej strefy komfortu), nie zamykać się w czterech ścianach, tylko hulać po mieście, przebywać wśród ludzi, uprawiać jakiś sport.

Na początku będzie ciężko ale z każdym kolejnym dniem będzie łatwiej.

Pozdrawiam i życze dużo śmiałości
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,6 sekundy. Zapytań do SQL: 12