Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
O przyjaźni między płciowej
Autor Wiadomość
Vanilla 


Wiek: 27
Dołączyła: 11 Cze 2014
Posty: 146
Skąd: Wrocław
Wysłany: 23 Czerwiec 2014, 17:16   O przyjaźni między płciowej

Od małego zawsze lepiej dogadywałam się z dziewczynami. Nic dziwnego, skoro też nią jestem, ale jakoś tak wyszło, że z chłopakami miałam naprawdę bardzo mało do czynienia. Chociaż przez jakiś czas, posiadałam towarzyszy zabaw płci męskiej, ale napewno nie była to przyjaźń. Wiem, że dużo mogę przez o tracić, bo choć Wy wolniej dorastacie, to ostatnimi laty, to właśnie dziewczyny przodują w statystykach agresywności. Ja sama zresztą najgorszych rzeczy doświadczyłam właśnie od dziewczyn, a nie chłopaków. Dlatego pytam, kierując to pytanie do każdego, niezależnie od płci - Czy myślicie, że może istnieć taka przyjaźń, bez miłości? A może macie z tym jakieś doświadczenia?
 
 
Adik 


Pomógł: 2 razy
Wiek: 32
Dołączył: 10 Sie 2007
Posty: 2892
Skąd: Świdnik / Lublin
Wysłany: 23 Czerwiec 2014, 18:29   

Hmm, może ja się wypowiem. Mam całkiem sporo z tym doświadczeń i uważam, że taka przyjaźń jest możliwa, choć nie jest łatwo. Tak naprawdę jest to często taki stan w zawieszeniu, kiedy się zastanawiasz, czy może nie warto pójść o krok dalej. Nawet jak dziewczyna mówi że nie, to ja nigdy nie mam do końca tej pewności, czy rezygnować :P .
_________________
Politics - a sophisticated art of offending other people using the most POLITE ways possible
 
 
 
Caroline 

Pomogła: 6 razy
Wiek: 26
Dołączyła: 28 Maj 2014
Posty: 186
Skąd: Wrocław
Wysłany: 23 Czerwiec 2014, 21:39   

Myślę, że takie przyjaźnie istnieją, są chyba nawet trwalsze od przyjaźni dziewczyna-dziewczyna czy chlopak-chlopak, ale ciężko się je nawiązuje, bo zazwyczaj jak chłopak zaczyna głębszą znajomość z jakąś nową dziewczyną to ma na celu związek z nią, a nie przyjaźń ;p ale zawsze przecież można się zaprzyjaźnić z kimś z klasy/grupy/pracy i wtedy czemu nie.
Ja osobiście wolę się kolegować z mężczyznami. Niestety nie mam doświadczenia z przyjaźnieniem się, bo to określenie ma dla mnie duże znaczenie i nie nazwałabym tak pierwszego lepszego kumpla. Na pewno lepiej mi się dogadać z chłopakiem niż z dziewczyną. Mam niezbyt miłe doświadczenia jeśli chodzi o dziewczyny. Podczas mojej szkolnej edukacji miewałam bliższe koleżanki, które nazywałam wtedy "przyjaciółkami", ale prędzej czy później rozpadało się to z jakiś dziwnych, niewytłumaczalnych dla mnie powodów. Z czasem, im więcej mam kontaktu z nimi to coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że kobiety są zawistne, niemiłe i zazdrosne wobec siebie. Często tego doświadczam i jest to naprawdę uciążliwe. Poza tym ileż można gadać o ciuchach/kosmetykach/facetach. Są ciekawsze tematy do rozmów. Dlatego wolę chłopaków - nie komentują wyglądu tak jak laski, mają ciekawe zainteresowania, no i są naprawdę bezproblemowi ;)
 
 
hyhy 
dziwno


Wiek: 28
Dołączyła: 16 Lip 2009
Posty: 889
Skąd: spod śląskich łóżek
Wysłany: 7 Lipiec 2014, 01:26   

Caroline napisał/a:
Podczas mojej szkolnej edukacji miewałam bliższe koleżanki, które nazywałam wtedy "przyjaciółkami", ale prędzej czy później rozpadało się to z jakiś dziwnych, niewytłumaczalnych dla mnie powodów. Z czasem, im więcej mam kontaktu z nimi to coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że kobiety są zawistne, niemiłe i zazdrosne wobec siebie. Często tego doświadczam i jest to naprawdę uciążliwe. Poza tym ileż można gadać o ciuchach/kosmetykach/facetach. Są ciekawsze tematy do rozmów. Dlatego wolę chłopaków - nie komentują wyglądu tak jak laski, mają ciekawe zainteresowania, no i są naprawdę bezproblemowi
Ooo, napisałabym to samo - słowo w słowo od początku do końca. Chociaż oczywiście nie uważam wszystkich bab za płytkie i zawistne istoty, ale generalnie odnoszę podobne wrażenie i już od jakiegoś czasu nie mam koleżanek w ogóle. Trzymam z facetami i jest to dla mnie przyjemniejsze - wszystko zawsze na luzie.

Bliskiego kumpla też mam, z którym zawsze mogę wypaść gdzieś czy się zwierzyć z głupot, więc uważam, że przyjaźń damsko-męska jest możliwa - moim chłopakiem jest całkiem inny facet, a mój kumpel też się umawia z innymi na randki, a ja mu doradzam tylko :P Nie ma między nami jednak żadnej chemii.

Podobne przyjaźnie, trwające wiele lat, widziałam też u innych, co poniektórych dziewczyn. Też się żadna nie rozleciała, bo nie było chemii - nikomu nigdy nie odwalało nagle, że się zakochał itp. :P
_________________
Podłoga, tablety i spać
 
 
 
Emilie21 

Pomogła: 2 razy
Wiek: 27
Dołączyła: 21 Wrz 2011
Posty: 976
Skąd: Gdansk
Wysłany: 7 Lipiec 2014, 09:37   

Cytat:
nie komentują wyglądu tak jak laski


To ja znam jakichś innych facetów w takim razie :lol: Też mi jakoś łatwiej dogadywać się z facetami (pewnie dlatego, że nie lubię tak paplać jak to dziewczyny maja w zwyczaju) ale ile to ja się nasłuchałam o dupach, cyckach, nogach, a ta fajna a ta brzydka, dosłownie każda napotkana jakoś skomentowana. Mnie się wydaje, że dziewczyny jednak nie patrzą ąz tak bardzo na wyglad, jeśli już skomentują to musi naprawdę mega ciacho przejśc, żeby któraś zwróciła uwagę.
 
 
MissSunshine 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Lut 2013
Posty: 801
Skąd: z tłumu
Wysłany: 8 Lipiec 2014, 18:34   

Często się nad tym zastanawiałam i obecnie zażyła przyjaźń pomiędzy mężczyzną i kobietą wydaje mi się bardzo mało prawdopodobna.
W moim odczuciu przyjaźń to bardzo intymna relacja, gdzie jedna strona darzy dużym uczuciem (miłością?) drugą stronę. A jakoś nie wierzę żeby mężczyzna mógł platonicznie kochać kobietę i vice versa. Kiedyś były takie badania psychologiczne gdzie w grupie mężczyzn pojawiała się jedna kobieta, powiedzmy - średnio atrakcyjna fizycznie dla każdego z nich. I o dziwo, niemal wszyscy zaczęli rywalizować między sobą o jej uwagę/względy. Panie zachowały się identycznie w odwrotnej sytuacji. Owego czasu miał to być argument do teorii, że kobiety i mężczyźni nie powinni być razem w wojsku, ale poza tym dość dobrze to pokazuje że podświadomie żadna osoba płci przeciwnej nie jest nam fizycznie obojętna.
Co więcej - zazwyczaj przyjaźnimy czy kolegujemy się z osobami które uważamy za fajne i atrakcyjne dla nas fizycznie i intelektualnie. Bo przecież nikt się nie zadaje z osobą którą uważa za odpychającą. Czy zatem, głęboką relację kobiety i mężczyzny kiedy oboje uważają się za w miarę atrakcyjnych + odczuwają do siebie jakiś pociąg fizyczny z racji odmiennej płci (zakładamy że oboje są heteroseksualni) to nadal tylko przyjaźń?
Taka relacja wydaje mi się (dokładnie jak napisał Adik) stanem zawieszenia, w którym brakuje czynnika co by to wszystko popchnął o krok dalej. Taki czynnik z czasem się zawsze znajduję się i tadam, jedna osoba się zakochuje. Czyli właściwie można powiedzieć że przyjaźń damsko-męska trwa tak długo aż jedno się zakocha. O ile druga strona też się zakochuje to wszystko gra i mamy sympatyczny związek oparty na przyjaźni ale osobiście rzadko jestem świadkiem takiego happy endu. Może to temu, że ludzie się nawet szczerze ze sobą nie przyjaźnią. Często każdy ma jakiś swój nieczysty interes w tym. Panie łapią panów na friendzone* żeby dostać uwagę i zainteresowanie swoimi czterema literami które im schlebia, jedna strona traktuje drugą jako rezerwa na wypadek gdyby ich związek nie podołał, sposób na zabicie nudy albo sposób na wzbudzenie zazdrości partnera. Bardzo to optymistyczna wersja, ale taka mi się rysuje w głowie.
Tak swoją drogą, bawi mnie jedna rzecz. Przeczytałam dużo postów na ten temat i wiele usłyszałam opinii dziewczyn, które twierdziły że przyjaźń z facetami jest lepsza niż z kobietami gdyż z tymi drugimi nie ma tematu, są głupie, puste i co tam jeszcze. W takim razie one (te które tak twierdzą) czują się odwrotnością owych nielogicznych pustaków i jako te fajne i interesujące mogą się dogadać tylko z facetami. Założę się jednak że jakby je zebrać wszystkie razem, to by się i tak wzajemnie pooceniały jako osoby z którymi nie można złapać kontaktu. Taka to właśnie solidarność jajników…
*zwięzła definicja friendzonu:


post chyba dedykowany : D
_________________
Accepting your body is freedom.
 
 
Caroline 

Pomogła: 6 razy
Wiek: 26
Dołączyła: 28 Maj 2014
Posty: 186
Skąd: Wrocław
Wysłany: 8 Lipiec 2014, 19:52   

MissSunshine napisał/a:
Tak swoją drogą, bawi mnie jedna rzecz. Przeczytałam dużo postów na ten temat i wiele usłyszałam opinii dziewczyn, które twierdziły że przyjaźń z facetami jest lepsza niż z kobietami gdyż z tymi drugimi nie ma tematu, są głupie, puste i co tam jeszcze. W takim razie one (te które tak twierdzą) czują się odwrotnością owych nielogicznych pustaków i jako te fajne i interesujące mogą się dogadać tylko z facetami. Założę się jednak że jakby je zebrać wszystkie razem, to by się i tak wzajemnie pooceniały jako osoby z którymi nie można złapać kontaktu. Taka to właśnie solidarność jajników…

ależ oczywiście, że by sie tak poocenialy :D poza tym, to nie chodzi do końca o to, że z "pustymi" dziewczynami nie można o niczym porozmawiać, przecież nie każda dziewczyna taka jest. po prostu nie da rady, zeby się dwie laski ze soba na dluzej zakolegowaly, bo prędzej czy pozniej sie o cos pokloca. a moze to tylko moje dziwne teorie i zle doswiadczenia :D
wracajac do przyjazni damsko-meskich. przeciez istnieja takie (ja osobiscie takie osoby poznalam), gdzie zarowno chlopak, jak i dziewczyna sa w zwiazku z kims innym, wiec sie zadne w sobie nia zakocha. byc moze to jedyny warunek, zeby taka przyjazn przetrwala ;p
 
 
Faraway 

Wiek: 83
Dołączył: 08 Mar 2014
Posty: 328
Wysłany: 8 Lipiec 2014, 20:11   

Jeśli mogę dodać tu taki post chyba nie jest konkretnie związany z tym tematem, ale coś podobnego. Ważne to jest, żeby kobiety czy mężczyźni wchodzący w jakikolwiek związek wiedziały o czym najczęściej będzie gadać kobieta a o czym mężczyzna. Kiedyś byłem na rekolekcjach w kościele. To ksiądz mówił, że dialog między kobietą a kobietą najczęściej wygląda następująco. Beata jest z Marcinem jeszcze czy zerwali? A ta córka Ani co chorowała dostałą się na studia? Wniosek taki, że kobiety rozmawiają najczęściej o osobach, uczuciach. A mężczyzna z mężczyzną : Ile cali ma twój tablet? Masz na sprzedaż jakieś dobre głośniki do auta? Wczoraj strzelałem z kałacha w koty (to żart)? No, ale podsumowując mężczyzna najczęściej gada o rzeczach materialnych a kobieta o osobach, uczuciach. Tak ksiądz się wypowiadał na rekolekcjach jak podsłuchiwał rozmowy na jakimś przyjęciu. Dużo rzeczy tu przeinaczyłem, iż nie pamiętam dokładnie tych rekolekcji. No, ale główne motywy się zgadzają, jeśli chodzi o te rozmowy. Nigdy nie miałem dziewczyny i jestem ciekaw czy moje gadanie o różnych pierdołach by się jej spodobało.
 
 
Reynevan 
taki jeden


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 26 Gru 2013
Posty: 1180
Skąd: Silesia
Wysłany: 8 Lipiec 2014, 20:43   

Faraway napisał/a:
No, ale podsumowując mężczyzna najczęściej gada o rzeczach materialnych a kobieta o osobach, uczuciach.

Dokładnie. Mimo, że można taki pogląd można utożsamić ze stereotypami jest w nim sporo prawdy. Wystarczy przeprowadzić prosty eksperyment i zapytać starego znajomego/znajomą "Co słychać?". Przykładowo mężczyźni w takiej sytuacji najczęściej odpowiedzą "Jestem inżynierem, pracuje w firmie X", a kobiety "Jestem matką, mam X dzieci".

Wracając do tematu to osobiście zgadzam się z tym co napisała MissSunshine. Odwołał bym się natomiast do samej seksualności. Jak wspomniała koleżanka bliskość fizyczna jest czynnikiem popychającym przyjaciół odmiennych płci do przejścia poziom wyżej(o ile w ogóle można to tak ująć). Ciekawym przypadkiem są natomiast jest więzienne przyjaźnie, kiedy to dwójka przykładowo mężczyzn mimo, że są heteroseksualistami jednak decyduje się na seks. A sam stosunek z partnerem tej samej płci nie czyni ich trwale homoseksualistami, bo po wyjściu z więzienia(oczywiście nie zawsze) dalej pociągają ich kobiety. To kolejny argument utwierdzający, że znajdowanie się w bliskich relacjach z drugim człowiekiem w połączeniu z popędem seksualnym popycha nas do aktów seksualnych, czyli bliskości, która nie jest już formą przyjaźni. Jesteśmy ludźmi i nie ma się co wstydzić faktu, że większość naszych życiowych działań jest uwarunkowana właśnie potrzebami cielesnymi.
 
 
 
Faraway 

Wiek: 83
Dołączył: 08 Mar 2014
Posty: 328
Wysłany: 8 Lipiec 2014, 21:01   

Mi się też tak wydaję mogę się mylić, ale co do seksualności kobiety bardziej kierują uczucia a fecetowi rośnie fizyczne podniecenie w gaciach xD Dlatego jakbym ja miał spać z jakąś dziewczyną pierwszy raz bo jestem prawiczkiem i się tego nie wstydzę. To musiałbym znaleźć podobne potrzeby we dwojga. A nie ja to robię by wyładować popęd a ona myśli, żeby ją pogłaskać albo ogrzać pod kołdrą zimą. xD :P Proszę się nie śmiać takie są moje poglądy, że ja muszę wiedzieć co razem chcemy robić a nie co ja tylko chcę :P Ja chcę sobie kiedy freda kupić takiego miśka z bajki i pomarszczyć :P

Ps. To, że chodzi bardziej o uczucia nie chodzi, że kobiety nie kierują się popędem. Chodziło mi, że częściej są to uczucia niż kobiece zaspokojenie popędu.
 
 
Matias 

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 15 Cze 2013
Posty: 65
Skąd: Kraków
Wysłany: 8 Lipiec 2014, 21:13   

A ja się nie zgadzam z tym, że taka przyjaźń nie może istnieć. Według mnie może, ale oczywiście nie jest to częste zjawisko, poza tym, tak jak tu piszecie, tak naprawdę w obecnych czasach większość przyjaźni to po prostu kwestia jakiegoś interesu, tak więc o jakąkolwiek prawdziwą, mocną, wartościową przyjaźń w obecnych czasach łatwo nie jest.

A dlaczego uważam, że jest możliwa? Pewnie nie każdego przekona taki argument, ale ok ;) Skoro niektórzy piszą, że nie jest możliwa przyjaźń damsko-męska, to w takim razie rozumiem, że taka relacja też nie może istnieć między rodzeństwem, między bratem i siostrą? Dobra, teraz może przeczytam, że to co innego, bo to przecież więzy krwi, rodzina, bla, bla, bla ;) Albo wszystko, albo nic ;)
Piszecie, że prędzej czy później taka relacja męsko-damska przerodzi się w to, że jedna strona się zakocha, że będzie czuła pociąg fizyczny do drugiej osoby itd., itp. Według mnie to jest bardzo, bardzo prawdopodobne, pewnie nawet większość przypadków tak się skończy, ale większość nie znaczy, że wszystkie. Teraz można wrócić znowu do relacji rodzeństwa, gdzie jest ono ze sobą bardzo zżyte i można to określić przyjaźnią. Czym to się od siebie tak naprawdę różni, czym różni się od relacji osób, które nie są ze sobą spokrewnione? A może takie relacje uważacie za podejrzane? ;) Czy tutaj też prędzej lub później skończy się waszym zdaniem zakochaniem? Zgaduję, że odpiszecie, że nie. Ale dlaczego nie? I tu kobieta i facet i tu kobieta i facet. Hmm, niech pomyślę... Pewnie dlatego nie, bo to przecież coś innego, bo to rodzina, tylko że to tak naprawdę żaden argument. Bo to, że w takich kategoriach to postrzegamy, to kwestia tylko i wyłącznie tego co w naszej głowie, nigdzie indziej. A skoro jest to w naszej głowie, to w takim razie jeśli do drugiej osoby będę miał podejście jak do siostry/brata, to wtedy przyjaźń taka jest możliwa. Kwestia stanu umysłu ;)

To od nas samych i od drugiej strony zależy jaka będzie to relacja. Tutaj dodam, to co kiedyś mi przyszło do głowy w tym temacie, czyli według mnie ważne dla takiej relacji jest też stan emocjonalny, uczuciowy, seksualny, dojrzałość danej osoby. Np. jak ktoś ma problemy w kwestii seksualności, to nie będzie w stanie stworzyć takiej relacji, bo patrząc na każdą osobę odmiennej płci będzie myślał pod tym kątem.

Chyba tyle ;) W skrócie, po prostu taka przyjaźń jest możliwa, ale na pewno bardzo ciężka do stworzenia w obecnym świecie.
 
 
MissSunshine 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Lut 2013
Posty: 801
Skąd: z tłumu
Wysłany: 8 Lipiec 2014, 21:57   

Caroline napisał/a:
ależ oczywiście, że by sie tak poocenialy poza tym, to nie chodzi do końca o to, że z "pustymi" dziewczynami nie można o niczym porozmawiać, przecież nie każda dziewczyna taka jest. po prostu nie da rady, zeby się dwie laski ze soba na dluzej zakolegowaly, bo prędzej czy pozniej sie o cos pokloca. a moze to tylko moje dziwne teorie i zle doswiadczenia


Wiesz, czasami mi się wydaje że kobiety często patrzą na siebie jak na konkurencję w drodze do zdobycia samca (dlatego bywają takie zawistne)...

Caroline napisał/a:
rzeciez istnieja takie (ja osobiscie takie osoby poznalam), gdzie zarowno chlopak, jak i dziewczyna sa w zwiazku z kims innym, wiec sie zadne w sobie nia zakocha. byc moze to jedyny warunek, zeby taka przyjazn przetrwala ;p


Osobiście takiej sytuacji też nie czuje. Nie wyobrażam sobie być w silnym związku emocjonalnym z dwoma facetami jednocześnie, z taką różnica że z jednym uprawiam seks i to niby z nim oficjalnie jestem. Miłość to takie uczucie które w pewien sposób żąda wyłączności. Wybierasz jedną osobę która jest dla ciebie najważniejsza i zawsze na pierwszym miejscu. W obliczu tego przyjaciel, chcąc nie chcąc spada na drugą pozycję, czyli przyjaźń już nie jest taka zażyła jak kiedyś. A często w ogóle się spłyca do koleżeństwa i chyba tylko taka postawa wydaje mi się fair w stosunku do swojego partnera.

Faraway napisał/a:
No, ale podsumowując mężczyzna najczęściej gada o rzeczach materialnych a kobieta o osobach, uczuciach.


Szczerze, to jest coś w tym że mężczyźni są bardziej materialistami a kobiety idealistkami ;)

Faraway napisał/a:
Dlatego jakbym ja miał spać z jakąś dziewczyną pierwszy raz bo jestem prawiczkiem i się tego nie wstydzę. To musiałbym znaleźć podobne potrzeby we dwojga. A nie ja to robię by wyładować popęd a ona myśli, żeby ją pogłaskać albo ogrzać pod kołdrą zimą. xD Proszę się nie śmiać takie są moje poglądy, że ja muszę wiedzieć co razem chcemy robić a nie co ja tylko chcę


Nie śmiejemy się, wręcz się zgadzamy!

Matias, myślę że masz rację i to faktycznie jest kwestia umysłu. Pomijając że moim zdaniem ta silna więź która łączy rodzeństwo to mit trochę, to faktycznie, kiedy znasz kogoś całe życie, dorastasz z ta osobą, przechodzisz z nią wszystkie etapy własnego rozwoju to 'nie postrzegasz jej w taki sposób'. Trochę inaczej jest kiedy spotykasz zupełnie obcą osobę. Pierwszą rzeczą jaką widzisz i oceniasz jest jej fizyczność, ciężko mi uwierzyć że ludzie są w stanie całkowicie zignorować ten aspekt i skupić się na emocjonalnej stronie znajomości (co w przypadku rodziny dzieje się w sposób naturalny). Może jestem po prostu człowiekiem małej wiary, ale to muszą być naprawdę rzadkie okazy.
_________________
Accepting your body is freedom.
 
 
olivka 
1936

Pomógł: 6 razy
Wiek: 62
Dołączył: 12 Maj 2011
Posty: 1509
Skąd: Afryka
Wysłany: 8 Lipiec 2014, 22:01   

Ja osobiście kiedyś wierzyłam w przyjaźń między kobietą a facetem. Nawet kiedyś miałam takiego przyjaciela mogłam mu wszystko powiedzieć, jednak do czasu kiedy nie przyszło głupie zazdrosna dziewuszysko. No cóż nasza przyjaźń musiała się skończyć. Więc troszkę mnie takie relacje rozczarowały. Jednak zaczynam wierzyć w przyjaźń z byłymi chłopakami są nawet ciekawsze. Bo już nie łączą nas relacje damsko-męskie tylko czysta przyjaźń, miłe wspomnienia, szkoda że z każdym tak się nie da :( Ale na szczęście są osoby na które można liczyć po długim czasie.
Gdzieś taką sentencje czytałam ,,Że właśnie czas pokazuje nam ile dla kogoś jesteśmy warci "
_________________
Dziś wolałabym siebie nie spotkać...
 
 
Faraway 

Wiek: 83
Dołączył: 08 Mar 2014
Posty: 328
Wysłany: 8 Lipiec 2014, 22:58   

Ja jak mam wejść związek to właśnie liczy się dla mnie troska o siebie nawzajem do końca życia. Po prostu potrzeba takiej dojrzałej troski, żeby związek miał przetrwać do końca.
Głównie chodzi o takie bycie razem cały czas w kontakcie.

Ps. Nie mylić z kontaktem w gniazdku :P

Aha gdzie się podziały Walty?
 
 
hyhy 
dziwno


Wiek: 28
Dołączyła: 16 Lip 2009
Posty: 889
Skąd: spod śląskich łóżek
Wysłany: 9 Lipiec 2014, 00:46   

Reynevan napisał/a:
Ciekawym przypadkiem są natomiast jest więzienne przyjaźnie, kiedy to dwójka przykładowo mężczyzn mimo, że są heteroseksualistami jednak decyduje się na seks. A sam stosunek z partnerem tej samej płci nie czyni ich trwale homoseksualistami, bo po wyjściu z więzienia(oczywiście nie zawsze) dalej pociągają ich kobiety.

Wydaje mi się, że takie relacje są całkiem dalekie od przyjacielskich w więzieniach, delikatnie ujmując :->
MissSunshine napisał/a:
Przeczytałam dużo postów na ten temat i wiele usłyszałam opinii dziewczyn, które twierdziły że przyjaźń z facetami jest lepsza niż z kobietami gdyż z tymi drugimi nie ma tematu, są głupie, puste i co tam jeszcze. W takim razie one (te które tak twierdzą) czują się odwrotnością owych nielogicznych pustaków i jako te fajne i interesujące mogą się dogadać tylko z facetami.
A cóż innego powiedzieć o tych potworkach, co ciągle między sobą dyskutują o torebkach, szminkach, koleżankach i o tym, jakie problemy mają ze swoimi misiami (do rozwiązania od ręki zresztą gdyby nie miały takiego rozmiękczonego mózgu)? :shock: Ja nigdy o takich rzeczach nie rozmawiałam i byłam przez to traktowana jak dzikus :-0 Mnie więc się wydaje to dziwne.
MissSunshine napisał/a:
Czy zatem, głęboką relację kobiety i mężczyzny kiedy oboje uważają się za w miarę atrakcyjnych + odczuwają do siebie jakiś pociąg fizyczny z racji odmiennej płci (zakładamy że oboje są heteroseksualni) to nadal tylko przyjaźń?.
Moim zdaniem tylko u desperatów, co czuja się zakochani we wszystkim, co się rusza i do nich uśmiecha, brak jest możliwości przyjaźni z kobietą/mężczyzną. Plizzz... naprawdę czujecie pociąg do każdego właściciela odmiennych narządów płciowych, wystarczająco miłych?! xD Mnie 99,99999% facetów, których spotkałam w życiu ruszała jak śnieg w zeszłym roku, którego nie było w ogóle :| W ogóle ich nie widziałam jako facetów-facetów, tylko Homo sapiens sapiens :P A lesbijką nie jestem :P
Cytat:
Szczerze, to jest coś w tym że mężczyźni są bardziej materialistami a kobiety idealistkami ;)
Chyba raczej plotkarami, czerpiącymi ze złośliwego obrabiania cudzych tyłków poczucie więzi ;) Tak jest poprawnie, nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu :D
Matias napisał/a:
A skoro jest to w naszej głowie, to w takim razie jeśli do drugiej osoby będę miał podejście jak do siostry/brata, to wtedy przyjaźń taka jest możliwa.
:564:
_________________
Podłoga, tablety i spać
 
 
 
Reynevan 
taki jeden


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 26 Gru 2013
Posty: 1180
Skąd: Silesia
Wysłany: 11 Lipiec 2014, 12:35   

Myślę, że jednoznaczną odpowiedź na to pytanie można uzyskać jedynie wtedy, kiedy zdefiniuje się czym tak naprawdę jest przyjaźń, a czym związek. Niestety na to jest tyle odpowiedzi, ile poglądów życiowych. A jako, że każdy w gruncie rzeczy ma inne, nigdy wspólnie na to nie odpowiemy.

Wracając do wypowiedzi kolegi Matias to przyznaję racje, że stan umysłu(czyli w zasadzie nasze poglądy) mogą wytworzyć barierę, która będzie "chronić" dwójkę przyjaciół przed przeistoczeniem się w parę. Żeby nie było niedomówień seks traktuje jako determinant związku. Jako przykład mógłbym podać wypowiedzi mojej koleżanki, która przyjaźni się od wielu lat z mężczyzną, a samo przytulenie(nie mam tu na myśli takiego "na przywitanie) się do niego jak twierdzi jest pozbawione seksualności. Są osobami wysoce wierzącymi i być może, dzięki temu nigdy nie przeszli krok dalej.

No i stawiając po stronie MissSunshine wyobraźmy sobie sytuacje w której dwójka przyjaciół wychodzi do klubu potańczyć, bawi się świetnie, hormony buzują itd. I kiedy nadejdzie moment rozstania jak wielkie są szanse, że w ich umysłach nie pojawi się myśl, aby nie pocałować towarzysza na pożegnanie? Wydaje mi się, że jest to niemożliwe, aby o tym nie pomyśleli.
Jakkolwiek by o sobie nie myśleli przez resztę czasu, zawsze będą występować chwile w których poczują do siebie "coś więcej". Mogą się przyjaźnić, ale ta relacja często będzie okresem w którym trzeba się będzie pomęczyć.

Faraway napisał/a:
Ja chcę sobie kiedy freda kupić takiego miśka z bajki i pomarszczyć

Bardzo nurtuje mnie to co napisałeś, a za bardzo nie wiem o co chodzi.
Chcesz sobie kupić misia i się dzięki niemu masturbować?
 
 
 
Faraway 

Wiek: 83
Dołączył: 08 Mar 2014
Posty: 328
Wysłany: 11 Lipiec 2014, 13:02   

Reynevan napisał/a:

Bardzo nurtuje mnie to co napisałeś, a za bardzo nie wiem o co chodzi.
Chcesz sobie kupić misia i się dzięki niemu masturbować?


hahahah co ty taki poważny. Żartuje sobie tylko :P
 
 
Nietzsche 

Wiek: 28
Dołączył: 11 Lut 2015
Posty: 14
Skąd: Toruń
Wysłany: 12 Luty 2015, 14:08   

Cześć,
Mój post będzie chyba dość nietypowy, ale co tam :D

Na wstępie powiem, że jesteśmy koleżeństwem z roku. Jesteśmy już na IV roku studiów. Ja mam 24 lata, zaś ona 22. Czasami pomaga mi, gdy mam wątpliwości czy też kiedy nie potrafię czegoś przełożyć na polski. Jakby nie patrzeć koleżanka jest śliczna więc postanowiłem kupić jej mały, skromny upominek, będący formą podziękowania za pomoc, której mi udzieliła.Poinformowałem ją o tym dzień przed jego wręczeniem. Ta myśl nie dawała jej spokoju, więc powiedziała coś w stylu, że nie może już się doczekać .Po zajęciach mowiąc no co ty, pogładziła mnie. . Gdy dałem jej prezent,ze strony koleżanki padło pytanie czy może przytulić? Zgodziłem się , więc to też uczyniliśmy. Chwilę potem koleżanka tak jakby"zamarła". Patrzyła się na mnie, a ja na nią, po czym usiadła. Spytała się wtedy czy ma ten prezent otworzyć teraz czy w domu pod choinką. Odpowiedziałem, że jak chce. Jej koleżanka(która ma chłopaka) obserwowała to i uśmiechając się do mnie, podpowiedziała koleżance, że taaak. Jednak ona powiedziała trochę inaczej "wiesz, gdy dostaję prezent, muszę go otworzyć, bo nie mogę się doczekać co jest w środku". Tego samego dnia na jednym z portali społecznościowych powiedziała mi, że bardzo jej się podoba mój prezent i, że dziękuje raz jeszcze. Gdy spotkaliśmy się na zajęciach po Nowym Roku postanowiłem zapytać się czy nie poszłaby ze mną do jednych z kawiarni, bo mam akurat do niej bony, których jeszcze nie wykorzystałem. Powiedziała, że chętnie, ale po egzaminach. Na zajęciach daje znać, że bardzo podobają się jej moje dowcipy, jak je robię i to, co mówię w ogóle. Ponadto sugeruje, że w domu cały czas siedzi jak to określa " w czterech ścianach". Czy takie postępowanie z jej strony mogłoby sugerować, że chciałaby "pogłębić nasze relacje"? Mam takie przeczucie, że ona bardzo mnie lubi. Sęk w tym, że ja jestem trochę nieśmiały choć wiem, że to pokonuję o czym świadczy sam fakt, że ustaliliśmy termin spotkania. Tak więc o czym powinieniem z tą koleżanką rozmawiać? Czy odprowadzić ją do akademika albo gdy będziemy szli w tę samą stronę, pójść kawałek z nią? To będzie moje pierwsze spotkanie z koleżanką w lokalu, nieważne ze w kawiarnii. Czy po rtym, co pisałem można dojść do wniosku, że ta koleżanka nie ma albo przyjaciela albo chłopaka? A może poszukje "bliższych kontaktów, a ja wydaje się jej dobrą opcją? Czy z tego może zrodzić się przyjażń?
 
 
 
adasko 

Pomógł: 4 razy
Wiek: 23
Dołączył: 29 Lis 2013
Posty: 284
Skąd: Okolice Krakowa
Wysłany: 12 Luty 2015, 15:05   

Ty chcesz żeby to było coś więcej - to zrozumiałe. Nikt Ci tutaj nie powie co będzie. Traktuj ją najlepiej jak potrafisz. Traktuj tak jak mocne jest Twoje uczucie. Samo się potoczy w jedną albo drugą stronę. Jeśli zobaczy że się mocno angażujesz to sama Ci powie czy wolna jest czy nie masz na co liczyć ;)
 
 
 
mmarta 

Pomogła: 1 raz
Wiek: 24
Dołączyła: 24 Paź 2014
Posty: 98
Skąd: Lublin
Wysłany: 12 Luty 2015, 17:36   

adasko ma racje w 100%;) niestety nikt Ci nie powie jak jest ..na to trzeba trochę czasu i obserwacji (pewnie brzmi to badziewnie, ale tak jest).
 
 
ktojestem 

Pomogła: 1 raz
Wiek: 28
Dołączyła: 17 Gru 2011
Posty: 502
Skąd: Polska A
Wysłany: 12 Luty 2015, 19:34   

Nietzsche napisał/a:
Cześć,
Czy po rtym, co pisałem można dojść do wniosku, że ta koleżanka nie ma albo przyjaciela albo chłopaka? A może poszukje "bliższych kontaktów, a ja wydaje się jej dobrą opcją? Czy z tego może zrodzić się przyjażń?


Tak, jest na Ciebie napalona.
 
 
Ramzes. 

Pomógł: 4 razy
Wiek: 32
Dołączył: 12 Paź 2013
Posty: 254
Skąd: Poznań
Wysłany: 12 Luty 2015, 22:41   

Wiesz, ja bym Ci zasugerował, by iść na spotkanie nie nastawiając się na nic. W sensie: jak wyjdzie to fajnie, ale jeśli nie to też nic złego się nie stanie. Wiem, w głowie kotłują myśli. Ale jeśli będziesz się za bardzo spinał, to tak czy inaczej nic z tego nie będzie. Pomyśl sobie tak: prawdopodobnie ona ma takie same rozterki. Umówiła się z chłopakiem w lokalu, sama nie wie jak to dalej z tym będzie. Może dobrym pomysłem jest pogadać z jej koleżanką o tym? Z doświadczenia wiem, że koleżanki lubią być swatkami. Po prostu taka kobieca natura. Rozmowa z koleżanką to dobry pomysł by rozeznać sytuację. Koleżanka podpowie też jak powinieneś się zachowywać. Prośba: nie spalaj się za szybko. Staraj się skupić na tym co ona mówi, zadawać pytania. Nie skupiaj się na formie. Kiedyś (dawno temu) krótko spotykałem się z kobietą starszą ode mnie o 20 lat. Byłem spięty jak nic, bo zastanawiałem się, czego ktoś taki może chcieć ode mnie? Nie będę rozwijał tej opowieści, w każdym razie te doświadczenia dużo mnie nauczyły. Przede wszystkim tego, że w życiu trzeba być sobą. I do tego Cię namawiam: nic nie ulepszaj, nie kombinuj. Bądź sobą po prostu. Z lekką nutką pewności siebie.
Aaaa, i daj znać po spotkaniu... :)
_________________
Mer Amen Ramzes Es II
 
 
mmarta 

Pomogła: 1 raz
Wiek: 24
Dołączyła: 24 Paź 2014
Posty: 98
Skąd: Lublin
Wysłany: 12 Luty 2015, 22:56   

Nie jestem pewna czy rozmowa z jej koleżanką jest dobrym pomysłem. Może ona powtórzyć jej, co on mówił a co gorsza ubarwić. No i w momencie, gdy ta dziewczyna sama nie jest pewna swoich uczuć może nie zadziałać na jego korzyść
 
 
Ramzes. 

Pomógł: 4 razy
Wiek: 32
Dołączył: 12 Paź 2013
Posty: 254
Skąd: Poznań
Wysłany: 12 Luty 2015, 23:29   

W sumie masz rację Marta. Takie ryzyko istnieje. Nie znamy tak naprawdę sytuacji. Wypowiadamy się tylko na podstawie tego co nam Nietszche napisał. W sumie dobrze, że się tym dzieli na forum. Wiesz Nietszche? Ja myślę, że faktycznie trzeba iść po prostu na żywioł. Założyć fajne ciuchy, wcześniej wziąć półgodzinną kąpiel, odpalić ulubioną muzę i powiedzieć sobie: będzie co ma być. I tyle. Zabrzmi banalnie, ale jeśli coś ma między Wami być, to będzie. Jeśli nie to i tak zyskujesz: doświadczenia! Powodzenia zatem. Będziemy ściskać za Ciebie kciuki! Im więcej ogarniętych nieśmiałków tym lepiej dla nas i dla tego forum!
_________________
Mer Amen Ramzes Es II
 
 
Nietzsche 

Wiek: 28
Dołączył: 11 Lut 2015
Posty: 14
Skąd: Toruń
Wysłany: 13 Luty 2015, 01:03   

Ramzes. piszesz, że nie chcesz rozwijać wątku o kobiecie , która była od Ciebie 20 lat starsza. Ja to rozumiem..ale widzisz wiek też odgrywa rolę.Może ta kobieta miała wobec Ciebie oczekiwania...powiedzmy sobie "życiowe". Ja też w gimnazjum miałem koleżankę lubiącą spotykać się z 30-latkami. Natomiast jeżeli chodzi o sytuację, którą przedstawiłem, dzieli nas 2 lata różnicy to też inaczej....wg. mnie np. ta koleżanka jest bardzo towarzyska w przeciwieństwie do mnie i ma łatwość nawiązywania kontaktów a także dąży do ich pozyskiwania.. a może nawet "pogłębiania".

Marta, mam nadzieję, że to nie ty, bo koleżanka tej "dziewczyny" jest twoją imienniczką. To przypadek, prawda? :D A tak na serio może podzieliłabyś się z nami swoimi doświadczeniami? Czy byłaś kiedykolwiek z kolegą w lokalu? Jak kleiła się rozmowa?Miałaś jakieś oczekiwania? Czy kolega odprowadził Ciebie? Płaciliście razem czy osobno?(Ja mam bony do kawiarnii.. także koleżanka zgodziła się, aby je wykorzystać). Jak długo takie spotkanie trwało? 1h? Odpowiadając na moje pytania nie pomogłabyś tylko mi, ale i innym odwiedzającym to forum.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,61 sekundy. Zapytań do SQL: 12