Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Samotność
Autor Wiadomość
123mikser 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 23
Dołączył: 11 Sty 2014
Posty: 169
Skąd: Konoha
Wysłany: 3 Styczeń 2015, 00:21   Samotność

Jak się postrzega samotność? Czy to jest brak znajomych, przyjaciół, czy może brak chłopaka/dziewczyny, kogoś kogo kochamy.
Na moim przykładzie, ja czuję się osobą samotną, mimo tego, że mam rodziców, siostrę to nie mam znajomych z którymi mógłbym wyjść, porozmawiać, pośmiać się itp. W zasadzie moje kontakty ograniczają się do internetowych, lecz one szybko przemijają. Jak postrzegacie samotność? ;v
_________________
Miejsce, gdzie ktoś o Tobie myśli, jest miejscem do którego możesz zawsze wracać (◕◡◕✿)
 
 
littleladypunk 


Dołączyła: 23 Lis 2014
Posty: 156
Skąd: a skądś
Wysłany: 3 Styczeń 2015, 13:34   

Samotność to brak bratniej duszy i wyczucie wyobcowania. Może to zajeżdża emo, trudno, ale takie "nikt mnie nie rozumie". Można przebywać w tłumie ludzi, mieć rodzinę, znajomych, dziewczynę/chłopaka, a nadal czuć się samotnym.
 
 
lakuss15 

Dołączył: 26 Wrz 2014
Posty: 18
Skąd: Niemcy Nrw
Wysłany: 4 Czerwiec 2015, 18:24   

ja wcale nie postrzegam samotności, bo nie dopuszczam tego do mojego rozumienia :D
kiedy wyjechałem z PL zrobiłem się samotny, mało przyjacielski i jest efekt 2 lata poza polską a ja znam dobrze 1 osobę z którą można powiedzieć sie regularnie spotykam ale to wszystko !! nie ma nic wiecej,,, masakra....:/
 
 
VFL 


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 20 Sie 2014
Posty: 58
Skąd: Mieszkaniec świata
Wysłany: 5 Czerwiec 2015, 17:01   

Jak dla mnie każdy postrzega samotność inaczej,jednym brakuje drugiej połówki (Jak mi np. :roll: ),innym znajomych,kumpli,przyjaciół,rodziny itp Jakość widzenia zależy od miejsca siedzenia ;) Pozdrawiam :)
_________________
Nie pytaj mnie jaki jestem naprawdę,jaki naprawdę jestem nie wiem nawet sam,i tak dzień za dniem ja zastanawiam się dokąd życie jeszcze zaprowadzi mnie...
 
 
Winiarnia 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 05 Wrz 2014
Posty: 355
Skąd: z matrixa
Wysłany: 5 Czerwiec 2015, 21:26   

VFL-dobrze powiedziane, jednak dla wiekszosci ludzi "sam" rowna sie "samotny". Podzielam zdanie littleladypunk ,ze samotnosc to stan umyslu. Mozna nie miec nikogo wokol siebie a mimo to czuc sie lepiej niz Ci ktorzy maja rodzine,spore grono znajomych i zaufanych przyjaciol, a ciagle czuja jakis brak. To tez kwestia charakteru.
_________________
There are far better things ahead than the ones we leave behind.
 
 
Ayreon 


Wiek: 28
Dołączył: 26 Wrz 2014
Posty: 22
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 6 Czerwiec 2015, 00:24   

123Mikser, mam idetyczną sytuację pod tym względem że też mam rodzinę, siostrę, ale jednak brakuje mi kogoś bliższego. Odnoszę, takie wrażenie, że życie mnie nie rozpieszczało i w szkołach, na wyjazdach, poza domem, gdzie się da, miałem do czynienia z ludźmi z którymi nie chciałem przebywać, powodem tego było złe środowisko, nałogi, brak kultury, ogłady, ze strony chłopaków popisy, alkohol itp, ze strony dziewczyn wymagania nie z tej ziemi, zadziorność, imprezy. Wszystko to ukształtowało mnie w ten sposób, że ciężko jest mi teraz znaleźć się w otoczeniu które było by zupełnie innym życiem niż do tej pory. Mam już 25 lat, wiele rzeczy za mną, ale te lata nie uważam za zmarnowane, uważam się za wartościową osobę o bogatym wnętrzu i wszyscy Ci którzy mnie nie znają mogą jedynie tego żałować, ale pies pogrzebany leży tutaj ---> gdzie poznać osoby i to jeszcze będąc w takim wieku, nastoletnie życie dawno za mną, mówi się zawsze że poznać ciekawe osoby można na imprezie, od znajomych, na wyjazdach itd problem w tym, że te warunki się już wzajemnie wykluczają. Przez całe swoje życie uważałem że nie ma czegoś takiego jak samotność, jeżeli jesteś sam i czujesz się ok, to po co to zmieniać? Jednak czas idzie naprzód, cżłowiek dojrzewa i dostrzega że musi coś zrobić ze swoim życiem jeżeli chce je zmienić na lepsze. Jakiś czas temu wyczytałem sporo o Introwertyzmie, do dziś nie potrafię odpowiedzieć na pytanie dokładnie czym by się różniła samotnosć, fobia społeczna od introwertycznosć. Jednak wydaje mi się że dziś odkryłem iż jestem po prostu z natury introwertykiem, lecz przyznaję również że może samotność nie doskiera mi jakoś wielce i boleśnie, ale daje o sobie znać co jakiś czas, a najgorsze jest to że człowiek nic nie może zrobić dopóki los nie skieruje na właściwe tory. WIem, że wiele osób uważa "jak to nic nie możesz zrobić, to jest banalne, przestaw swoje myślenie" haczyk jednak tkwi w tym, że charakteru nie zmieni się diametralnie, łato się mówi, trudniej wykonuje.

tak więc co do tego co napisałem i to co napisali moi przedmówcy, "Mozna nie miec nikogo wokol siebie a mimo to czuc sie lepiej niz Ci ktorzy maja rodzine,spore grono znajomych i zaufanych przyjaciol, a ciagle czuja jakis brak. To tez kwestia charakteru." To ejst konkluzja i pięknie powiedziane, jednak trzeba też rozróżnić że są osoby takie które sukcesywnie zaprzeczają że są/czują się samotni, zarzekają się a w głębi siebie oddali by wszystko aby samotnosć odeszłą w niepamięć.

Według mnie, słowo samotność jest przekoloryzowane. Tak samo jak samotnik, przecież kojarzy mi się z kimś kto jest na bezludnej wyspie i nie ma kontaktu z ludzkoscią, każdy z nas wyjdzie do sklepu, do różnych instytycji, do znajomych, czy się tego chce czy nie chce, więc tak naprawdę przebywa się wśród społeczeństwa co wyklucza definicję samotności według mnie. Polecałbym się jednak bardziej zaznajomić z pojęciem introwertyzmu, gdyż wyjaśnia on wiele w kwestii samotności, a jest rzeczą naturalną, nie szkodliwą :)
_________________
Rób to co kochasz!
Everybody Lies...
 
 
 
Regendorf 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 19
Dołączył: 09 Kwi 2015
Posty: 22
Skąd: Woj. Śląskie.
Wysłany: 8 Czerwiec 2015, 22:09   

Mam kolegów i wspaniałą rodzinę, ale nie mam prawdziwego przyjaciela/przyjaciółki.
_________________
"Ale jedno wiem po latach
Prawdę musisz znać i ty:
Zawsze warto być człowiekiem,
Choć tak łatwo zejść na psy!"
 
 
łu kasz 

Pomógł: 3 razy
Wiek: 35
Dołączył: 18 Sie 2015
Posty: 102
Skąd: stalowa wola
Wysłany: 14 Grudzień 2015, 22:06   

Samotność i nieśmiałość to dwie kochające się siostry - rzadko występują oddzielnie. Gdy ktoś jest samotny to często przez swoją nieśmiałość do ludzi, która ogranicza możliwość poznania tej drugiej ,,bratniej duszy" -dużo pomagają wtedy takie fora jak to, można wtedy wygadać się ze wszystkiego tego co skrywane.. tego na czego nigdy nie mieli byśmy odwagi powiedzieć. Nigdy tego nie próbowałem, ale chyba najcenniejsze jest mówienie o uczuciach -opisywanie ich -nawet choćby to i jak najgorzej wychodziło, ale ktoś na kim ci zależy napewno doceni to że mówisz prawdę
 
 
giant5r 


Wiek: 20
Dołączył: 31 Lip 2013
Posty: 153
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 15 Grudzień 2015, 16:43   

Dokładnie przez nieśmiałość człowiek boi się poznawać ludzi.
_________________
To moje Moto serce i zamiast krwi -- pompuje benzynę ze wszystkich swoich sił,
To jest choroba z której
nie wyleczę się nigdy,
Mam w sobie motocyklizm -- mają to nieliczni !
 
 
picco 
WebTeam


Dołączyła: 01 Lis 2006
Posty: 427
Skąd: Malbork
Wysłany: 20 Grudzień 2015, 17:36   

Tak, samotność zależy od typu osobowości. Ja mam schizoidalną i nie czuję się samotna mimo tego, że poza pracą nigdzie nie wychodzę, do nikogo nie dzwonię, a rozmawiam tylko z chłopakiem. Rzadko przeszkadza mi to, że nie mam się komu zwierzyć z niektórych spraw - chociaż to może dlatego, że w większości na bieżąco o nich zapominam :P
 
 
 
1gosia 


Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 26 Sie 2013
Posty: 414
Skąd: Z internetu
Wysłany: 21 Grudzień 2015, 01:39   

picco napisał/a:
Tak, samotność zależy od typu osobowości. Ja mam schizoidalną i nie czuję się samotna mimo tego, że poza pracą nigdzie nie wychodzę, do nikogo nie dzwonię, a rozmawiam tylko z chłopakiem. Rzadko przeszkadza mi to, że nie mam się komu zwierzyć z niektórych spraw - chociaż to może dlatego, że w większości na bieżąco o nich zapominam :P




Lepiej czułam się, gdy nie znałam swojego typu osobowości:) Kto Cię zaszufladkował?:)
 
 
łu kasz 

Pomógł: 3 razy
Wiek: 35
Dołączył: 18 Sie 2015
Posty: 102
Skąd: stalowa wola
Wysłany: 21 Grudzień 2015, 06:21   

Ja chyba nie chcę znać swojego typu osobowości.. bo to by było jak wyrok :) a swoją drogą, to jednak fajnie być nieśmiałym.. -te codzienne niepewności, skrytość.. człowiek nie goni za niczym, tylko prawie każdego wieczoru, obiecuje sobie -że jutro będzie lepszym człowiekiem.. ehh.. :)
 
 
picco 
WebTeam


Dołączyła: 01 Lis 2006
Posty: 427
Skąd: Malbork
Wysłany: 21 Grudzień 2015, 12:17   

Psycholog. Szczerze, ja się lepiej czuję wiedząc, co mi jest. Wiele lat szukałam nazwy zaburzenia, na które cierpię (analizowanie to cecha mojej osobowości). Trochę mnie to na początku przybiło, ale przywykłam już do tego i cieszę się z mojej świadomości. Tyle tylko, że wśród znajomych wolę nie mówić, jaką mam osobowość, bo na 99% źle to zrozumieją.
 
 
 
Jarzębina 

Wiek: 19
Dołączyła: 12 Gru 2015
Posty: 19
Skąd: pl
Wysłany: 21 Grudzień 2015, 21:15   

picco napisał/a:
Szczerze, ja się lepiej czuję wiedząc, co mi jest.

Domyślam się, że dzięki temu nie czujesz się z tym sama; wiesz, że są osoby, które cierpią na to samo. Ja dopóki nie trafiłam na to forum, to w ogóle uważałam się za maksymalnie nienormalną osobą, że drugiej takiej na świecie nie ma (myślałam tak o sobie głównie przez brak znajomych). Zdanie sobie sprawy z tego, że nie jestem jakaś umysłowo chora, a po prostu nieśmiała, czy trafniej mówiąc jestem introwertyczką, bardzo dużo mi dała.

Nawiązując do samotności; mam rodzinę, ale przed nią nie potrafię się otworzyć; powiedzieć, że w danej chwili czuje się źle, poprosić, by mnie ktoś przytulił. I wtedy, gdy mam gorszy nastrój, to na prawdę jest mi bardzo źle, czuję się sama, nierozumiana, nie obchodząca nikogo. Mam też znajomych. Nie nazwę ich przyjaciółmi, bo to zbyt wielkie słowa. Wiem jednak, że gdybym tylko chciała, to mogliby się nimi stać. Tutaj wiem, że jest to jedynie moja wina, to ja nie chce albo raczej boję się zmieć te relacje. Nie wiem z czego to wynika, ale zwykle wydaje mi się, że to co mówię w ogóle nie obchodzi rozmówcy, że równie dobrze mogłabym nic nie powiedzieć. Dlatego też często milczę. Dlatego tym bardziej nie mówię, jak się czuję. Uciekam od ludzi, zamykam się w swoim pokoju, a gdy brak towarzystwa zaczyna mi doskwierać, dopiero wtedy uświadamiam sobie, co na najlepszego zrobiłam i jak fajnie byłoby spędzić ten czas z drugim człowiekiem.
Tak więc, jak inni już przede mną powiedzieli; samotność niejedno ma imię i zawsze wynika z poczucia pustki.
 
 
Lukrecja91 

Wiek: 26
Dołączyła: 19 Sty 2014
Posty: 69
Skąd: Wrocław
Wysłany: 22 Grudzień 2015, 10:52   

Jarzębina napisał/a:
I wtedy, gdy mam gorszy nastrój, to na prawdę jest mi bardzo źle, czuję się sama, nierozumiana, nie obchodząca nikogo. Mam też znajomych. Nie nazwę ich przyjaciółmi, bo to zbyt wielkie słowa. Wiem jednak, że gdybym tylko chciała, to mogliby się nimi stać. Tutaj wiem, że jest to jedynie moja wina, to ja nie chce albo raczej boję się zmieć te relacje. Nie wiem z czego to wynika, ale zwykle wydaje mi się, że to co mówię w ogóle nie obchodzi rozmówcy, że równie dobrze mogłabym nic nie powiedzieć. Dlatego też często milczę. Dlatego tym bardziej nie mówię, jak się czuję. Uciekam od ludzi, zamykam się w swoim pokoju, a gdy brak towarzystwa zaczyna mi doskwierać, dopiero wtedy uświadamiam sobie, co na najlepszego zrobiłam i jak fajnie byłoby spędzić ten czas z drugim człowiekiem.


Miałam kiedyś podobnie. Notorycznie narzekałam na brak znajomych. Chyba nie wynikało to z samotności, tylko z poczucia, że przecież wszyscy mają jakichś znajomych i przyjaciół, więc dlaczego ja nie? Wtedy najczęściej umawiałam się z kimś tylko po to, żeby sobie coś udowodnić. Kiedy przychodziła pora wyjścia z domu... brało mnie zniechęcenie. Teraz pogodziłam się z tym, że tak jest mi lepiej. Wolę własne towarzystwo, niż czyjeś, chociaż nie wynika to z egocentryzmu. Mam znajomych, z którymi mogę wyjść do pubu lub kina, ale nie są to głębokie relacje, raczej trzymamy się na dystans.

Dla mnie samotność to stan, w którym przeszkadza nam, że jesteśmy sami. Dlatego chociaż jestem często sama, nie czuję się samotna. ;)
 
 
Artmedia9 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 23
Dołączył: 28 Cze 2012
Posty: 254
Skąd: Kraków/Mielec
Wysłany: 22 Grudzień 2015, 22:58   

Jak dla mnie samotnym jest się wtedy, gdy przy większości swoich znajomych czujemy się nienormalnie, nie swobodnie. Wtedy gdy nie mamy takiej osoby, po którą moglibyśmy np. zadzwonić i za 5 minut będzie u nas. Ale jeśli mamy jakiś cel w życiu i mniej więcej wiemy, jak do niego dojść np. skończyć studia, to samotność można znieść.
Wierzącym studentom polecam duszpasterstwo- przy nich działa mnóstwo grup, które się zajmują wolontariatem, sportem, przykładowo:
http://www.namiasteczku.org/#wspolnoty

to nie tak, że wszyscy się tam spotykają żeby poczytać Biblię i się pomodlić.

nawet jak nie znajdziemy tam super kumpla, to zyskamy poczucie przynależności. Oczywiście, ateistów też tam przyjmują :P
 
 
 
Nijaki 

Dołączył: 08 Lis 2015
Posty: 13
Skąd: Podkarpackie
Wysłany: 19 Styczeń 2016, 11:46   

Gorzej jest jak się niema znajomych, wtedy samotność jest wymuszon :(
_________________
nieśmiałośćForum Nieśmiałośćczat dla nieśmiałych
 
 
Crowley 


Dołączył: 27 Lip 2012
Posty: 199
Skąd: moja sprawa
Wysłany: 20 Styczeń 2016, 01:53   

Nijaki napisał/a:
Gorzej jest jak się niema znajomych, wtedy samotność jest wymuszon :(


Zagraj w coś online, mów podczas meczu coś śmiesznego, i zacznij gadac do osoby którą twoje super śmieszne heheszki będą smieszyć, wymienicie się paroma zdaniami, dodacie sie do znajomych i bach, masz znajomego. Najpierw będziecie tylko razem grać, potem zaczniecie gadać o bardziej prywatnych sprawach i masz kumpla. Naprawde to takie trudne?
 
 
blackened 

Wiek: 27
Dołączył: 02 Sie 2015
Posty: 41
Skąd: Gdynia
Wysłany: 27 Luty 2016, 23:53   

Lukrecja91 napisał/a:
Dla mnie samotność to stan, w którym przeszkadza nam, że jesteśmy sami. Dlatego chociaż jestem często sama, nie czuję się samotna. ;)

Dla mnie raczej samotność to stan, w którym mając mnóstwo ludzi wokół siebie nie mamy z kim porozmawiać: po prostu wtedy, gry brakuje wspólnej płaszczyzny komunikacji / wspólnych celów / wspólnych planów.
 
 
Gagarin12 

Wiek: 25
Dołączył: 08 Mar 2016
Posty: 22
Skąd: Dębica
Wysłany: 8 Marzec 2016, 14:01   

Witam wszystkich.
Ja osobiscie samotność odbieram jak taki oddech od innych na przykład, wszyscy sa zajeci czuje sie samotny to zabieram sie za cos do czego nie potrzebuje innej osoby, czytam jakąś książke czy poradnik ogladne film.
Potraktujcie to bardziej jak szanse niż wyrok :)
_________________
https://www.facebook.com/...zynski/?fref=nf
Nie musisz byc niesmiały ale też nie musisz być biedny. Wejdz i zobacz :)
 
 
Machiko 

Dołączyła: 21 Maj 2014
Posty: 39
Skąd: Warszawa
Wysłany: 29 Marzec 2016, 10:03   

Polski poeta nieraz pytał "Samotność...cóż po ludziach?" a właśnie, że ludzie są sobie bardzo potrzebni. Ale aby to docenić należy najpierw uporządkować swoje życie. Ostatnio tutaj http://mangopress.pl/10-r...ac-sobie-robic/ przeczytałam porady, co zrobić by życie przestało wydawać się męczące i jak podejść do świata, by nie przerażał. 10 rzeczy które zwykle ludzie sobie sami robią przeszkadzają w radości i udanej egzystencji.
 
 
Jarzębina 

Wiek: 19
Dołączyła: 12 Gru 2015
Posty: 19
Skąd: pl
Wysłany: 27 Kwiecień 2016, 20:05   

Machiko napisał/a:
Polski poeta nieraz pytał "Samotność...cóż po ludziach?" a właśnie, że ludzie są sobie bardzo potrzebni. Ale aby to docenić należy najpierw uporządkować swoje życie. Ostatnio tutaj http://mangopress.pl/10-r...ac-sobie-robic/ przeczytałam porady, co zrobić by życie przestało wydawać się męczące i jak podejść do świata, by nie przerażał. 10 rzeczy które zwykle ludzie sobie sami robią przeszkadzają w radości i udanej egzystencji.


Dla mnie artykuły z poradami na temat "jak żyć" są bezsensowne.. Człowiek po lekturze niby coś tam dostrzega, że w jego życiu nie wszystko gra tak jak powinno, ale po zamknięciu strony nic nie robi, by to zmienić. Tak jest albo ja nie natrafiam na odpowiednie artykuły :059:
Co do treści, to według mnie każda dojrzała osoba spełnia wszystkie tam wymienione punkty.
 
 
Aureliusz 
Ten który wiele wie

Pomógł: 2 razy
Wiek: 19
Dołączył: 27 Lis 2014
Posty: 536
Skąd: Śląsk
Wysłany: 27 Kwiecień 2016, 20:34   

To że nic nie robi to raczej oznaka że coś nie gra z człowiekiem nie sądzisz?
_________________
aeksander.pastowsk@o2.pl
52303479 gg
 
 
 
Kain 

Dołączył: 24 Lut 2016
Posty: 40
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Kwiecień 2016, 21:23   

" ale po zamknięciu strony nic nie robi, by to zmienić."
jeśli nic nie robi, to jest to jego odpowiedzialność :)

książki / artykuły czasem potrafią być inspiracją, motywatorem do dokonania zmian, ale żaden tekst nie zmieni naszego życia...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,43 sekundy. Zapytań do SQL: 12