Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Zanim po raz kolejny zaczniecie się nad sobą użalać...
Autor Wiadomość
Ekstrawertyczka 

Dołączyła: 02 Wrz 2019
Posty: 1
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2 Wrzesień 2019, 18:48   Zanim po raz kolejny zaczniecie się nad sobą użalać...

Zacznę od tego, że nie mam do Was żalu za to, że narzekacie na Wasze życie, ponieważ nigdy nie byliście w mojej skórze, więc nie macie pojęcia, przez co musi przechodzić przez całe życie osoba taka jak ja. Jednak proszę - przeczytajcie moją historię, a może dostrzeżecie, że to nie Wy jesteście tymi biednymi, pokrzywdzonymi przez los, nad którymi cały świat musi się litować.
Ja, w przeciwieństwie do Was, jestem skrajną ekstrawertyczką, do tego nadpobudliwą, nadmiernie śmiałą i impulsywną. Od najmłodszych lat miałam przechlapane zarówno u nauczycieli, jak i rówieśników - u tych pierwszych, bo na lekcjach wyrywałam się do odpowiedzi, zanim pytanie zostało do końca zadane, przerywałam im prowadzenie lekcji głupimi komentarzami i idiotycznymi pytaniami, u tych drugich - bo w czasie zabaw i gier próbowałam ,,rządzić", wtrącałam się do rozmów, nie umiałam zaczekać na swoją kolej, a skrytykowana wpadałam w szał, który powodował, że jeszcze bardziej się ze mnie śmiali. Nigdy nie umiałam ukryć swoich emocji, jak ktoś mi zrobił przykrość, od razu zaczynałam krzyczeć, awanturować się, co jeszcze bardziej go zachęcało do dokuczania mi.
Potem, w gimnazjum i liceum, było już tylko gorzej... Gdyby chodziło tylko o to, że nie miałam przyjaciół! Ale nie, ja po prostu NIE MOGŁAM PRZEJŚĆ KORYTARZEM BEZ ZWRACANIA NA SIEBIE UWAGI! Właśnie to się stało moją cechą charakterystyczną - ZWRACANIE NA SIEBIE UWAGI. To samo było w autobusie, tramwaju, pociągu - wielokrotnie wszczynałam awantury, bo np. ktoś mi zwrócił uwagę, że niechcący go potrąciłam. I niestety, nadal nie potrafię przestać tak robić, chociaż dawno przekroczyłam 20-kę... A już moją największą zmorą jest to, że nie potrafię mówić inaczej, jak po prostu KRZYCZĄC, a moja gadatliwość po prostu nie ma granic - zasługuje raczej na miano słowotoku... To tylko sprawia, że jeszcze bardziej ludzie wytykają mnie palcami i wyśmiewają jako dziwadło.
Z kolei przez całe liceum siedziała ze mną w ławce dziewczyna SKRAJNIE NIEŚMIAŁA I INTROWERTYCZNA i, możecie mi wierzyć lub nie, ale MIAŁA O NIEBO LEPIEJ! Owszem, nie była popularna w szkole, ale przynajmniej miała ŚWIĘTY SPOKÓJ - traktowano ją jako coś w rodzaju dodatkowego mebla, który sobie spokojnie siedzi i nikomu nie wadzi. Wierzcie mi, milion razy wolałabym takie coś niż to, przez co ja przechodziłam (i wciąż przechodzę).
Na zakończenie powiem jeszcze, że przez mój ,,temperament" (a raczej przekleństwo) do 17-go roku życia mama nie pozwalała mi jeździć samej publicznym transportem, bo ,,mogę kogoś sprowokować i on mnie pobije", a nawet taksówką, bo ,,mogę zagadać taksówkarza i wdać się z nim w awanturę". Może gdybym miała tatę to on by jej nie pozwolił na takie ograniczanie mnie, nie wiem. Wiem tylko, że moja babcia ochoczo przystawała na zasady mojej mamy i codziennie, kiedy 10-letnie dzieci jeździły same do szkoły, mnie w autobusach i tramwajach towarzyszyła babcia, a po lekcjach dumnie czekała na mnie przed szkołą, z czego tylko moja klasa miała dodatkową bekę :/
Pomyślcie - czy naprawdę byście woleli takie życie?
 
 
szinuja1 

Dołączyła: 20 Lip 2008
Posty: 1162
Skąd: ...
Wysłany: 3 Wrzesień 2019, 23:20   Re: Zanim po raz kolejny zaczniecie się nad sobą użalać...

Ekstrawertyczka napisał/a:
- traktowano ją jako coś w rodzaju dodatkowego mebla

Ekstrawertyczka napisał/a:
A już moją największą zmorą jest to, że nie potrafię mówić inaczej, jak po prostu KRZYCZĄC, a moja gadatliwość po prostu nie ma granic - zasługuje raczej na miano słowotoku... To tylko sprawia, że jeszcze bardziej ludzie wytykają mnie palcami i wyśmiewają jako dziwadło.
Pomyślcie - czy naprawdę byście woleli takie życie?

Nie wiem czy chcialabym byc traktowana jako dodatkowy mebel do wyposazenia klasy :030: jako nie potrafiaca sie zamknac, nadpobudliwa dziwaczka tez nie, ciezki wybor. Wsumie chyba i tak blizej mi bylo zawsze do opcji nr 2 wiec poniekad rozumiem twoja sytuacje. Z tym ze jesli jestes ekstrawertyczka, duzo mowisz i zwracasz na siebie uwage, to pewnie jakos mimo wszystko nawiazujesz kontakty, chocby nieliczne znajomosci? Mysle ze w pewnym sensie masz to ulatwione w porownaniu do osob bardzo zamknietych w sobie i ze jestes potencjalnie bardziej atrakcyjna dla otoczenia i do nawiazania kontaktu. Czy tak nie jest?
_________________
http://www.pmiska.pl/
,, Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń.,,
 
 
krzych86 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 33
Dołączył: 10 Wrz 2013
Posty: 59
Skąd: Kraków
Wysłany: 4 Wrzesień 2019, 06:11   Re: Zanim po raz kolejny zaczniecie się nad sobą użalać...

Ekstrawertyczka napisał/a:
...może dostrzeżecie, że to nie Wy jesteście tymi biednymi, pokrzywdzonymi przez los, nad którymi cały świat musi się litować.


Nigdy w ten spośób o sobie nie myślałem.
A tak wgl to fajnie że zajrzał ktoś z zupełnie innym problemem.
No ale chyba nie myślisz o sobie, że to nad Tobą cały świat musi się litować teraz?
 
 
 
kafar2294 

Dołączył: 01 Maj 2019
Posty: 2
Skąd: Zgierz
Wysłany: 5 Wrzesień 2019, 16:22   Re: Zanim po raz kolejny zaczniecie się nad sobą użalać...

krzych86 napisał/a:
No ale chyba nie myślisz o sobie, że to nad Tobą cały świat musi się litować teraz?


Nie wytrzymam. To jest chyba najgłupsza rzecz jaką można tu było napisać. Przyszła tutaj osoba która słusznie zrobiła przedstawiając swoją sytuację, co prawda skrajnie odwrotną niż większości użytkowników, próbując uzmysłowić coś skrajnym (lub też nie-skrajnym) introwertykom. Niczyje życie nie jest idealne, ale od paru lat będąc na różnych forach, grupach, widziałem jak to introwertycy widzą siebie jako ofiary życia których nie spotyka nic dobrego, a ci paskudni ekstrawertycy zgarniają całą radość życia, całą przestrzeń, zazdrość powodowana tym że potrafią szybciej nawiązywać nowe kontakty i że oni nigdy nie zrozumieją jak to jest być cichym i nieśmiałym, osobą na uboczu. Fakty są takie, że skrajności nigdy nie są dobre, kluczem jest zauważyć że coś jest nie tak w swojej osobie, a nie upatrywać winy w tym że nikt dookoła mnie nie rozumie. Czy jakiś przeciętny introwertyk próbował zrozumieć albo zorientować się jak może wyglądać życie drugiej strony? Może tak, może nie, Ekstrawertyczka zrobiła to za nas wszystkich. To jest sednem postu, przynajmniej ja tak to widzę, że nie należy użalać się nad sobą i liczyć na zrozumienie oraz litość wszystkich dookoła, bo każdy dźwiga swój krzyż. Problemy są w nas, a nie w ludziach dookoła. Moja nieśmiałość i lęk przed ludźmi to jest mój problem. Ja też taki jestem i jakoś z tym żyję. Uzmysłowiłem sobie na co mam realny wpływ - tylko na siebie i nad sobą pracuję, aby wytrzymać nie tylko z ekstrawertykami, ale także ze sobą.

Nie zliczę ile razy widziałem stwierdzenia typu:
-ekstrawertycy mają w życiu łatwiej/mogą znaleźć partnera/nowych znajomych w pracy,
-oni zabierają mi energię/przestrzeń,
-nigdy nie zrozumieją introwertyków,
mało tego, osobiście usłyszałem stwierdzenie że "ekstrawertyków należałoby zamykać w odosobnionych obozach". To są wszystko słowa introwertyków, pisane i mówione.

Szanuję autorkę tematu za to co napisała, jeśli jeszcze będziesz to czytać, to miałbym dla Ciebie parę rad, jeśli chciałabyś sobie pomóc, możesz napisać do mnie wiadomość. A co do stwierdzenia które na początku zacytowałem i które mnie tak rozsierdziło... Wiesz ile razy przeciętny introwertyk mógł takie słowa usłyszeć? Dziewczyna opowiedziała historię swojego życia, czego jest niezwykle świadoma, i zrobiłeś dokładnie to samo co stereotypowy ekstrawertyk. Utwierdza mnie to jeszcze bardziej w przekonaniu że zbiorowości introwertyków nie będą dążyć do swojego rozwoju, tylko jak to stwierdziła autorka, do narzekania na swoje życie. Piszę to ja, introwertyk który wyszedł ze swojej strefy komfortu, przestał nienawidzić swoje życie i ludzi dookoła oraz widzi zalety współżycia z ekstrawertykami.
Tyle czasu to w sobie nosiłem...
 
 
 
Batkocz 
Admin

Pomógł: 9 razy
Dołączył: 02 Lut 2005
Posty: 1823
Skąd: San Escobar
Wysłany: 5 Wrzesień 2019, 18:37   

Ekstrawertyczka napisał/a:
Ja, w przeciwieństwie do Was, jestem skrajną ekstrawertyczką
Tak trochę obok tematu, ale dla przypomnienia. Było na tym forum wiele razy o tym, a wielu nadal tego nie odróżnia. Nieśmiałość nie równa się introwersja. To możę współwystępować, ale nie musi.
Dla przykładu trochę upraszczając; introwertyk nie chodzi na imprezy, bo go to nie interesuje, nieśmiały może bardzo chcieć iść na imprezę, ale się boi, że będzie tam oceniany i będzie się z tego powodu źle czuł. Nieśmiały, może być zarówno introwertykiem jak i ekstrawertykiem.

Tutaj jest to całkiem fajnie przedstawione.
_________________
Nie kasuje kont użytkowników ani ich postów na życzenie. Proszę w tej sprawie do mnie nie pisać, będę ignorował takie PW.
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 13