Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Nieśmiałość vs języki obce
Autor Wiadomość
Marti 
AK śpiący smok


Pomógł: 13 razy
Wiek: 32
Dołączył: 23 Cze 2007
Posty: 8685
Skąd: warszawa
Wysłany: 7 Luty 2016, 16:05   Nieśmiałość vs języki obce

Mi zawsze rozmawianie po angielsku lub niemiecku z polakami lub przy polakach sprawiało duże problemy - nadal sprawia, w dodatku w drugim przypadku to porywanie się z motyką na dinozaura;p z wiadomych powodów, w angielskim wcale nie łatwiej. Jednak rozmowa po angielsku lub niemiecku z ludźmi z innych krajów jest o wiele łatwiejsze. Jednak po tych angielskich konferencjach widać, że każdy ma jakoś inaczej. Jedni znają perfekcyjnie język, mogą pisać, ale zupełnie nie mają odwagi by powiedzieć chociaż jedno słowo w tym języku. Bo się boją bycia ocenianym czyli zupełnie jak ja w pierwszym zdaniu tego postu - identycznie, ale inaczej. Inni fatalnie znają język, ale nawet przy użyciu słownika starają się coś mówić. Część się stresuje - lękliwy głos oder mówią nie za dużo, najczęściej odpowiadając bardzo krótko na zadawane pytania, niejako na siłę. Choć też mam grupę ludzi, którzy chętniej wezmą udział w angielskiej konferencji niż ich oryginalnym języku (polski lub niemiecki). Polacy z DE w zasadzie nie chcą słyszeć o udziale w polskiej konferencji, z niemieckiej strony też nie ma zainteresowania niemieckimi konferencjami..ciekawe.
 
 
 
Claya 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 01 Sty 2015
Posty: 288
Skąd: Wrocław
Wysłany: 8 Luty 2016, 01:01   

ja również się krępuję, jak mam coś powiedzieć w obcym języku. Mam blokadę i przez to ciężko mi się uczyć języków :( Ja niestety nie należę ani do osób, które świetnie znają język, ale boją się mówić, ani do osób, które język znają słabo, ale próbują się porozumieć na wszelkie sposoby - mogę pozazdrościć zarówno jednym, jak i drugim. Więc chyba coś w tym jest, że nieśmiałość jest utrudnieniem w nauce języków obcych...
_________________
Usuń ze swojego słownika słowo problem i zastąp słowem wyzwanie. Życie stanie się nagle bardziej podniecające i interesujące.
– Albert Camus
 
 
Marti 
AK śpiący smok


Pomógł: 13 razy
Wiek: 32
Dołączył: 23 Cze 2007
Posty: 8685
Skąd: warszawa
Wysłany: 8 Luty 2016, 09:22   

Trzeba praktykować, nie ma innej drogi. Ale jak się nie zna gramatyki (albo chociaż jej podstaw) i słownictwa to bywa ciężko. Czasami dochodzi stres i jest kaplica. W Niemczech sobie wygenerowałem politykę podchodzenia do ludzi i zadawania jednego konkretnego pytania i sprawdzania co się stanie tj. wyłapywanie słów kluczy albo gdy się zrobi zbyt trudno przechodzenia na angielski, jak to koło ratunkowe nie zadziała wycofywania się z tej sytuacji całkiem. Choć tam zagadywanie do ludzi jest o wiele łatwiejsze, ludzie też o wiele częściej sami zagadują do ludzi. Trzeba się czasami jednak trochę przełamywać. W kilku scenach podchodziłem do ludzi zadając tylko jedno pytanie i tam scenariusz rozmowy się kończył. Kilka scen tak wypaliło, większość jednak nie wychodziło. Ale człowiek się tym nie przejmował. W PL też się raz zdarzyło, że rzuciłem że słabo znam polski oder spotykałem się z ludźmi, którzy mieli tak trudny akcent że nie rozumiałem nic z tego co mówią, nawet pojedynczych słów.
Polska jednak to mało ciekawy rynek..albo gadają po polsku albo po angielsku. Nawet nie ma co udawać anglika bo i tak się poznają;p i się wychodzi na kretyna.


We Wrocławiu masz grupę tandemową, możesz spróbować pójść na coś takiego z Pawlem831.
 
 
 
Claya 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 01 Sty 2015
Posty: 288
Skąd: Wrocław
Wysłany: 8 Luty 2016, 10:22   

A możesz opowiedzieć coś więcej o tej grupie? Nie trzeba mocno znać angielskiego? Bo ja bym swoją znajomość angielskiego oceniła na poziomie B1.1/B1.2. Tylko najpierw bym musiała sobie odświeżyć słówka i gramatykę xD
_________________
Usuń ze swojego słownika słowo problem i zastąp słowem wyzwanie. Życie stanie się nagle bardziej podniecające i interesujące.
– Albert Camus
 
 
Marti 
AK śpiący smok


Pomógł: 13 razy
Wiek: 32
Dołączył: 23 Cze 2007
Posty: 8685
Skąd: warszawa
Wysłany: 8 Luty 2016, 18:00   

https://www.facebook.com/...949759/?fref=ts

Jest to stały cykl spotkań prowadzony, gdzie się mówi po angielsku lub innym języku (w przypadku wawy mamy też niemiecki, portugalski, francuski, hiszpanski, włoski, rosyjski oraz polski). Na takim głównym tandemie nie byłem, raczej wypatrzywałem sobie ludzi z nich i sam się z nimi umawiałem nieoficjalnie. Ze spotkań byłem tylko na niemieckim no i tam ludzie posługiwali się poziomem C1. Ale myślę że praktycznie opanowany A1 na początek Ci wystarczy, z B1 już spokojnie. Ciężko ocenić, nie znam angielskiego, to nie znam tych limitów..Ale dużo zależy od tematyki rozmowy. Najlepiej poprostu pójdź i spróbuj.

W angielskim gramatyka nie jest aż tak istotna, bardziej słownictwo.
 
 
 
Claya 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 01 Sty 2015
Posty: 288
Skąd: Wrocław
Wysłany: 8 Luty 2016, 19:07   

O ironio xD nie mam fb i nie mogę otworzyć linka, którego podesłałeś ;P serio nie znasz angielskiego?? Czy jest to tylko subiektywna opinia wynikająca z nieśmiałości / skromności? ;P wszak jesteś chyba jedyną osobą, która ciągnie tutaj English Skype Conference...
_________________
Usuń ze swojego słownika słowo problem i zastąp słowem wyzwanie. Życie stanie się nagle bardziej podniecające i interesujące.
– Albert Camus
 
 
Marti 
AK śpiący smok


Pomógł: 13 razy
Wiek: 32
Dołączył: 23 Cze 2007
Posty: 8685
Skąd: warszawa
Wysłany: 8 Luty 2016, 19:10   

Bo tylko jedna jest;p

Mam może A1 czy coś.

Pawel831 jest w tej grupie, go pytaj, ja nie mam wglądu w posty na tej grupie.
 
 
 
MissCellanea 


Dołączyła: 17 Wrz 2015
Posty: 16
Skąd: WrocLove
Wysłany: 10 Luty 2016, 13:28   Re: Nieśmiałość vs języki obce

Marti napisał/a:
Mi zawsze rozmawianie po angielsku lub niemiecku z polakami lub przy polakach sprawiało duże problemy


Mam tak samo! Nie potrafię sobie wyjaśnić dlaczego tak jest - przecież teoretycznie powinno być łatwiej, jeśli obok mam kogoś, kto podpowie zapomniane słówko itd.

Ostatnio mnie i koleżankę zagraniczny doktoran chciał nauczyc kilku słów w swoim, mało popularnym, języku. Strasznie się spięłam tym, że ona mnie słucha.

Marti napisał/a:
Jednak rozmowa po angielsku lub niemiecku z ludźmi z innych krajów jest o wiele łatwiejsze.


Wydaje mi się, że w Polsce utrzymujemy większy dystans. Obcokrajowcy bardzo często zupełnie nie przywiązują wagi do tego, co u nas traktowane jest jak sprawa najwyższej wagi. Z profesorem z zagranicy mówimy sobie po pierwszym spotkaniu po imieniu, z kolegami z kraju jestem na pan/pani. Nie mówiąc już o tytulaturze stosownej...

Marti napisał/a:
Jednak po tych angielskich konferencjach widać, że każdy ma jakoś inaczej. Jedni znają perfekcyjnie język, mogą pisać, ale zupełnie nie mają odwagi by powiedzieć chociaż jedno słowo w tym języku. Bo się boją bycia ocenianym czyli zupełnie jak ja w pierwszym zdaniu tego postu - identycznie, ale inaczej.


Nie powiem, że znam jezyk bardzo dobrze, ale dużo lepiej idzie mi czytanie i pisanie niż mówienie. Nawet jeśli znam słowo, w czasie rozmowy mam pustkę w głowie. Trzy minuty później, czytając jakiś tekst, znów znam to słowo. Z polskim w sumie podobnie - dobrze piszę, a rozmawiając wychodzę przeważnie na łosia ;)

Obawiam się, że przez głupią nieśmiałość nie opanuję w mowie tych języków, z czytaniem/rozumieniem których nieźle sobie radzę.

Kiedyś słyszałam rewelacyjny referat, który autor... nagrał i puścił z taśmy. Może to jakoś rozwiązałoby mi problem z mówieniem w obcym jezyku.
_________________
mimochodem
 
 
Marti 
AK śpiący smok


Pomógł: 13 razy
Wiek: 32
Dołączył: 23 Cze 2007
Posty: 8685
Skąd: warszawa
Wysłany: 10 Luty 2016, 19:45   

U mnie to wynika z tego, że zagraniczni nie bawią się w ocenianie, perfekcyjne skanowanie, wyszukiwanie błędów i ich wypominanie dla zasady. Niemcy nie mają zasady poprawiania kogokolwiek w tym ich języku. Nie mają pretensji o to że czegoś nie umiesz powiedzieć, dopytują w inną stronę. A polacy mają zboczenie na punkcie tego ich języka, z jedno forum nawet mnie wywalili, bo w jednym poście brakowało 5 polskich znaków, na niemieckim nie miałem takich sytuacji, nakazali jedynie pisać też posty po niemiecku i nie wrzucać zdjęć z bronią, granatami, bombami, maczetami i innymi przedmiotami codziennego użytku. Ale nikt nie gnoił za jakieś tam błędy w postach. Stąd dla mnie łatwiej jest chyba podejść do jakiejkolwiek osoby mając jedynie jedno gotowe pytanie wyciągnięte z rozmówek (vide: podczas forumowego wyjazdu: sklep z biletami, pytanie o drogę, hostel), bo czy pójdzie źle czy dobrze to i tak się nic złego nie stanie. Sytuacja mocno się komplikuje jak nad głową mam jakiegoś polaka.

Kolejny wątek, że w angielskim/niemieckim czegoś nie umiem powiedzieć to jest na to wymówka, a jak po polsku czegoś nie rozumiem i proszę by nieco prościej, to już to dziwnie wygląda..
 
 
 
MissCellanea 


Dołączyła: 17 Wrz 2015
Posty: 16
Skąd: WrocLove
Wysłany: 11 Luty 2016, 14:19   

Marti napisał/a:
U mnie to wynika z tego, że zagraniczni nie bawią się w ocenianie, perfekcyjne skanowanie, wyszukiwanie błędów i ich wypominanie dla zasady. Niemcy nie mają zasady poprawiania kogokolwiek w tym ich języku.


No, może nie wszyscy ale...
Miałam kiedyś wygłosić wykład w języku obcym. Jechałam zestresowana, bo wiadomo, ale na miejscu jeszcze dobiła mnie pani organizatorka, przy posiłku mówiąc, że jeśli ktoś nie porozumiewa się w obcym języku z biegłością native'a i doskonałym akcentem, to lepiej, żeby w ogóle się nie odzywał. Nie słyszała mnie jeszcze wtedy mówiącej, a ja myślałam, że ucieknę pierwszym pociągiem i tyle z wykładu.

Tak samo rozmawiając z Niemcem o wspólnym znajomym, znanym z biegłości w języku niemieckim, usłyszałam: taaak, ale on przeważnie myli rodzajniki...

Marti napisał/a:
nie wrzucać zdjęć z bronią, granatami, bombami, maczetami i innymi przedmiotami codziennego użytku.
Broń etc. jako przedmioty codziennego użytku -miodzio! :D
_________________
mimochodem
 
 
trucki 


Wiek: 30
Dołączył: 21 Mar 2013
Posty: 44
Skąd: Warszawa
Wysłany: 12 Luty 2016, 23:06   

Generalnie z mówieniem po angielsku nie mam problemu, zarówno wśród obcokrajowców jak i Polaków, nie widzę różnicy. Natomiast często kiedy coś powiem, to od razu zaczynam się zastanawiać, czy aby na pewno dobrze powiedziałem pod względem gramatyki, szyku zdania itp., mimo że w zwykłej rozmowie tak naprawdę nikogo to nie obchodzi i większość ludzi mówi w bardzo niechlujny sposób (nie mówię tu o nativach, tylko ludziach z różnych krajów posługujących się angielskim aby się dogadać). Zupełnie jakbym stał obok i ciągle siebie oceniał. Potem zaś mam wrażenie, że wygłupiłem się mówiąc w tak kiepski/niewłaściwy/niegramatyczny sposób i że inni mówią dużo lepiej ode mnie. Najgorszy jest właśnie ten strach przed ocenianiem, popełnieniem błędu, sprawiający że czasem wolę nie powiedzieć nic, niż powiedzieć z ewentualnym błędem i narazić się na krytykę.
 
 
Kfadrat 


Dołączył: 07 Kwi 2019
Posty: 1
Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: 7 Kwiecień 2019, 23:47   

Cytat:
Mi zawsze rozmawianie po angielsku lub niemiecku z polakami lub przy polakach sprawiało duże problemy


To samo. Jakoś Niemcy są bardziej wyrozumiali od Polaków. Wręcz się cieszą, że próbujesz sie nauczyc niemieckiego.

A przy okazji z jakich stron sie uczycie? Ja skonczylem juz https://podstawyniemieckiego.pl/ i korzystam z slowka pl. Co jeszcze?
 
 
Marti 
AK śpiący smok


Pomógł: 13 razy
Wiek: 32
Dołączył: 23 Cze 2007
Posty: 8685
Skąd: warszawa
Wysłany: 10 Kwiecień 2019, 10:14   

https://deutsch.info/en
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 13