Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Dysmorofobia?
Autor Wiadomość
noemi4 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 06 Wrz 2015
Posty: 46
Skąd: Warszawa
Wysłany: 14 Marzec 2016, 19:49   Dysmorofobia?

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dysmorfofobia

Nikt nigdy nie powiedział mi wprost, że jestem brzydka i jeszcze parę lat temu myślałam, że jestem ok z wyglądu. Jednak teraz czuję się naprawdę brzydka. Jestem dorosła a mam duży, dziecinny nos, który zawsze widać najbardziej na zdjęciach. Oczy mam malutkie co wygląda śmieszne razem z tym wielkim, okrągłym nosem i szeroką szczęka jak u faceta. Kiedyś jeden chamski facet na portalu randkowym napisał mi, że jestem grubasem i śmiał się z mojego wyglądu. Noszę rozmiar 38-40 i czuję się trochę zbyt krągła. Od zawsze miałam kompleksy na punkcie nóg bo odziedziczyłam je po ojcu a wyobraźcie sobie masywne łydki i uda u kobiety. Kobieta powinna mieć nogi chude. Pod względem figury mam kompleksy na punkcie nóg ale twarz mi sie kompletnie nie podoba. Mój kuzyn zawsze był chwalony jaki jest przystojny i w ogóle. To w ogóle śmieszne bo on jest facetem a ma ładniejszą twarz ode mnie, kobiety. Kiedyś ciotka stwierdziła, że jako dziecko byłam gruba i brzydka a teraz jej się podobam. Ojciec kiedyś stwierdził, że mam wygląd powyżej przeciętnej a ostatnimi czasy powtarza mi, że ,,ładnych kobiet jest wiele''. Zawsze mnie zaczepiali podstarzali faceci a podobałam się takim samym brzydalom jak ja. Na zainteresowanie ze strony faceta, który mnie interesował mogłam zawsze sobie tylko pomarzyć. Ogólnie to stwierdziłam, że w ogóle nie podobam się młodym mężczyznom w moim wieku a też zraniło mnie jak brat koleżanki stwierdził, że wyglądam swojsko. Nigdy nie słyszałam nic miłego od faceta. Ciągle tylko przykrości :cry: Raz tylko zauroczony kolega z klasy i oczywiście brzydal stwierdził, że jestem najładniejsza w szkole co było bzdurą. Jeszcze, że jestem mało interesująca to brzydka. Nikomu się nie podobam a jak ktoś jest zainteresowany to chce mnie zrobić w ch...ja. A te teksty, że mam oryginalną urodę to wiem co oznaczają. Taktowne stwierdzenie, że jestem brzydka. Wszystkie te znajome matki jak i matka wciskały mi kit, że jestem ładna a potem się otrząsnąłem z pieknego sn. Skoro przystojni nigdy nie byli mną zainteresowani to znaczy, że podobają im się dużo ładniejsze bo mogą je mieć a brzydale maja zaniżone wymagania to próbuja u takiego paszczura jak ja. Pomijam tych ciekawych, fajnych facetów bo tacy tez mnie mają gdzieś.
 
 
Claya 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 29
Dołączyła: 01 Sty 2015
Posty: 288
Skąd: Wrocław
Wysłany: 14 Marzec 2016, 20:05   

Jak to mówią, nie ma brzydkich kobiet, są tylko zaniedbane. I mówi Ci to druga kobieta, która również do niedawna miała kompleksy na punkcie swojego wyglądu:D z naturą nie wygrasz, więc się z nią nie siłuj. Zaakceptuj siebie taką, jaka jesteś, skup się na dbaniu o siebie (fajne ciuchy, makijaż, perfumy). Tak długo, jak będziesz myśleć o sobie w kategorii brzydal, będą inni tak Cię postrzegać. Więc jeśli chcesz poczuć akceptację ze strony otoczenia, zacznij od własnego nastawienia :)
_________________
Usuń ze swojego słownika słowo problem i zastąp słowem wyzwanie. Życie stanie się nagle bardziej podniecające i interesujące.
– Albert Camus
 
 
noemi4 

Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 06 Wrz 2015
Posty: 46
Skąd: Warszawa
Wysłany: 14 Marzec 2016, 20:15   

Claya napisał/a:
Jak to mówią, nie ma brzydkich kobiet, są tylko zaniedbane. I mówi Ci to druga kobieta, która również do niedawna miała kompleksy na punkcie swojego wyglądu:D z naturą nie wygrasz, więc się z nią nie siłuj. Zaakceptuj siebie taką, jaka jesteś, skup się na dbaniu o siebie (fajne ciuchy, makijaż, perfumy). Tak długo, jak będziesz myśleć o sobie w kategorii brzydal, będą inni tak Cię postrzegać. Więc jeśli chcesz poczuć akceptację ze strony otoczenia, zacznij od własnego nastawienia :)


Wiem, że nastawienie wiele pomaga ale ja nie tylko mam defekty w urodzie. Nie umiem sobą zainteresować ale to już długa historia. W sumie to boję się tego ale wiele razy myślałam nad operacją plastyczną nosa. Nienawidzę swojego nosa od dziecka. Jest szpetny a na zdjęciach wyglądam jak pastuch. Pewnie stąd te szyderstwa tego faceta, że wyglądam swojsko. Kobieta nie może się czuć atrakcyjnie jeśli tak nie widzą jej mężczyźni a oni zawsze mną gardzili. Tyle się staram. Dbam żeby nie przytyć, ćwiczę, starannie się maluje, dbam o włosy, cerę, staram się ładnie ubierać a i tak nikomu się nie podobam. Chyba naprawdę trzeba wyglądać jak cud świata żeby się spodobać fajnemu, przystojnemu mężczyźnie.
 
 
Igristoje 

Wiek: 27
Dołączył: 08 Paź 2013
Posty: 8
Skąd: Ślunsk
Wysłany: 14 Marzec 2016, 20:21   

No przystojneu facetowi spodoba się ładna dziewczyna. Brzydka nie. Koniec tematu. Sama musisz obniżyć standardy. Albo przyjdzie ci to z wiekiem, albo za jakiś czas zostaniesz feministką xD Ja sam jestem paskudny i dziewczyny się ze mnie co najwyżej śmiały, ale od jakiegoś czasu dopuściłem do siebie te brzydsze i w sumie nie żałuje, raz się żyje xD
 
 
picco 
WebTeam


Dołączyła: 01 Lis 2006
Posty: 427
Skąd: Malbork
Wysłany: 16 Marzec 2016, 21:33   

Witaj. Przeszłam oarę lat temu epizod dysmorfofobii i wiem, z czym to się je. Twój problem jest taki, że chcesz mieć zainteresowanie tylko tych przystojnych i jedynie ich uznajesz za wartościowych. Dlaczego? Moja mama mówiła, że facet musi być tylko trochę ładniejszy od małpy i ja w to wierzę, a ty też powinnaś zacząć myśleć bardziej o charakterze człowieka, bo to ma większe znaczenie w życiu.
Cytat:
Od zawsze miałam kompleksy na punkcie nóg bo odziedziczyłam je po ojcu a wyobraźcie sobie masywne łydki i uda u kobiety. Kobieta powinna mieć nogi chude.

Ja mam zdanie, że kobieta nie powinna mieć chudych nóg, bo wtedy ma sylwetkę faceta. To wszystko jest kwestia gustu. Powinnaś uświadomić sobie, że swojej figury nie zmienisz i postarać się ją zaakceptować, tak samo jak wszystkie inne Twoje cechy. Co do operacji nosa, to osobom ze stwierdzoną dysmorfofobią (o ile ktoś to u ciebie stwierdził lub stwierdzi) nie chcą robić takich zabiegów, bo oni rzadko kończą na jednej operacji, a każda następna to większe ryzyko komplikacji.
Możesz sobie sama być wrogiem albo przyjacielem. Jeśli wybierzesz pierwszą opcję, Twoje życie będzie dla Ciebie piekłem. Najlepiej będzie jeśli pójdziesz po psychologa i dokładnie to z nim omówisz.
 
 
 
Malami 

Dołączyła: 11 Mar 2016
Posty: 9
Skąd: Wrocław
Wysłany: 17 Marzec 2016, 01:11   

Chciałabym Ci pomóc nie zrazić i uwierz mi, że piszę wszystko szczerze tak jak myślę i wiem z własnego doświadczenia.
Znałam w swoim życiu kilka dziewczyn, których nigdy nie uznałabym za ładne, ale które miały powodzenie u mężczyzn- nie tych przystojnych, ale tych przeciętnych, niebrzydkich ale i nieszczególnie ładnych (bo przecież też są tacy). Dlaczego tak się działo? Dziewczyny te brak urody nadrabiały dbając o siebie z podwójną a nawet potrójną starannością, dobierając ubrania i kosmetyki tak, żeby one czuły się dobrze, a po drugie nadrabiały pewnością siebie.
Wiem, ze to jest bardzo trudna sprawa-zaakceptować siebie i zyskać pewność na tyle, żeby ludzie Cię widzieli taką jaką chcesz, żeby Cię widzieli.
Też bardzo długo uważałam siebie za brzydką, gdy już spojrzałam w lustro (a często bałam się patrzeć) widziałam tylko negatywne cechy (min. nos, który tez mi się strasznie nie podoba), jednak cała sztuka polega na tym, żeby zacząć zauważać to co pozytywne i ładne (a uwierz, ze każda kobieta ma takie cechy w wyglądzie).
Jak napisała koleżanka wyżej psycholog mógłby Ci w tym bardzo pomóc, także zastanów się czy nie lepiej jest wybrać się poradę i zwierzyć się w cztery oczy komuś ze swoich problemów :)
Trzymam kciuki i mam nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku :->
 
 
Kain 

Dołączył: 24 Lut 2016
Posty: 40
Skąd: Warszawa
Wysłany: 17 Marzec 2016, 21:51   

"duży, dziecinny" takie epitety to tylko przekonania - kiedyś na zajęciach mieliśmy fajne ćwiczenie - powiedzieć coś o drugim człowieku którego widzimy, używając tylko obiektywnych faktów a nie subiektywnych opinii - reszta słuchała i miała wskazać gdy pojawiała się opinia - i przyznaję, pozostanie w sferze faktów było niezwykle trudne (np. powiedzenie że x ma włosy na ok 20 cm długości - fakt, ale powiedzenie że ma długie włosy to już opinia, po wymaga jakiegoś pojęcia jaka długość jest już "długa" i porównywania z innymi".

Tak więc sam zauważałbym takie epitety - opinie - jakie mamy sami o sobie, ale też nie przywiązywał bym się do nich bo ty tylko - nawet gdy nasza własna - opinia. Ktoś inny może mieć inną a my również możemy przestać się jej trzymać gdy pojmiemy że jest to bardzo ukierunkowana i naładowana emocjami, ale jednak - tylko nasza percepcja.

ps. bardziej niż kosmetyki pomaga poczucie własnej wartości :)
 
 
nutella 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 09 Sie 2012
Posty: 312
Skąd: --
Wysłany: 13 Kwiecień 2017, 22:10   

odswieze, bo mam czas
polecam fluoksetyne- pomaga na natrętne myśli, na urojeniowa olanzapine (jesli sie chce być warzywem)
 
 
pumpkin 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 26 Wrz 2012
Posty: 1043
Skąd: Warszawa
Wysłany: 15 Kwiecień 2017, 21:05   

Tłumienie objawów drogą do prawdziwego szczęścia...
 
 
nutella 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 09 Sie 2012
Posty: 312
Skąd: --
Wysłany: 17 Kwiecień 2017, 14:02   

zwolenniczka psychodynamicznej? nie powiedziałabym, że leki tłumią objawy, jesli po zaprzestaniu ich brania, jest lepiej niż przed braniem (nie wykluczając wpływu innych czynników zewnątrznych), aczkolwiek leki te właśnie pozwoliły mi: wychodzić na spotkania, nie reagować alergicznie na ludzi na uczelni, a nawet próbować się zakolegować, uspokoiły obawy o to, że ktoś na ulicy mnie zaatakuje z powodu wyglądu (czy "zaatakuje"), po zaprzestaniu ich brania nie jest co prawda tak różowo, ale jest lepiej niż było, dobrze by zapewne było podjąc terapie, obstawiam, że jednak poznawczo-behawioralną.
w każdym bądź razie dzięki lekom zobaczyłam, że: ludzie nie rzygają, jak się do nich zbliżam, czy to fizycznie czy psychologicznie (tak przecież tutaj wygląd też ma znaczenie), nie obawiają się, że ich zaraże trądem, nie dostają palpitacji białek- ogółem, że nic specjalnego się nie dzieje.
psychola psychodynamicznego nie polecam, chociaż wiadomo, są różni, "mój" zachowywał się jak wróżka i prorok, która potem w równie magicznych okolicznościach zniknęła :roll:
 
 
pumpkin 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 26 Wrz 2012
Posty: 1043
Skąd: Warszawa
Wysłany: 17 Kwiecień 2017, 19:28   

Żeby "polecać" tego typu leki uzyskaj odpowiedni dyplom, ukończ właściwą specjalizację, załóż własną praktykę albo zatrudnij się w poradni/szpitalu i weź pełną odpowiedzialność za to co polecasz i komu polecasz... Więcej nie chcę pisać - z pewnych względów uważam, że będzie to "niewłaściwe".
 
 
nutella 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 09 Sie 2012
Posty: 312
Skąd: --
Wysłany: 17 Kwiecień 2017, 22:42   

po 1 , myślę, że możesz to napisać w jakimkolwiek temacie, w którym mowa jest o terapii, albo lekach
po 2. jest wiele artykułów, w których poruszany problem dysmorfofobii urojeniowej lub w formie netręctw (mechanizm podobny do bulimii, stosowane także przy zaburzeniach odżywania), podaje się leki które podałam wyżej
po 3. nikogo nie krzywdzę, bo nikt nie dostanie tych leków od ręki, podobnie jak psychiatra nie przepisze od ręki leków na życzenie, tym bardziej olanzapiny, która jest stosowana w zaburzeniach psychotycznych
po 4. temat służy do wypowiadania się na temat własnych doświadczen, które opisałam
po 5 nie sądzę, żeby moje doświadczenia odbiegały na pewnym poziomie od doświadczeń innych ludzi, to kwestia chemii w mózgu, w jaki sposób leki działają, lub nie działają- generalnie, dopasowuje się je raczej metodą prób i błędów w przypadku zaburzen psychicznych

a po 6. jesteś lekarzem, studentem medycyny czy coś takiego, i napiszesz, że napisałam nieprawdę? jeśli tak, to ok. zdecydowanie NIE POLECAM fluoksetyny ani olanzapiny na zaburzenia dysmo
 
 
szinuja1 

Dołączyła: 20 Lip 2008
Posty: 1162
Skąd: ...
Wysłany: 18 Kwiecień 2017, 00:05   

nutella napisał/a:
podobnie jak psychiatra nie przepisze od ręki leków na życzenie, tym bardziej olanzapiny, która jest stosowana w zaburzeniach psychotycznych


Wybaczcie ze sie wtrace w dyskusje ; ) ale z tym przekonaniem ze psychiatra nie przepisze lekow tak od reki moza sie zdziwic. Jak bralam antydepresanty i mieszkalam juz w Uk, to za kazdym razem jak przylatywalalm do Polski dostawalam je prawie ze od reki. Obskoczylam tak kilku psychiatrow, zanim zalazl sie taki co stwierdzil ze mi nie przepisze o tak, ze najpierw szczegolowy wywiad i te sprawy.
_________________
http://www.pmiska.pl/
,, Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń.,,
 
 
tajemniczy 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 36
Dołączył: 11 Paź 2015
Posty: 99
Skąd: Gliwice
Wysłany: 18 Kwiecień 2017, 22:37   

Cóż, autorka tematu chyba od dość dawna tu nie zagląda, a temat zszedł na boczny tor, ale pozwolę sobie coś odnośnie wyglądu napisać. Na pewno dużo zmienia nastawienie do siebie, bo na nasz "wizerunek" wpływa nie tyle sama sylwetka, co wiele takich wyczuwalnych, ale nie zauważalnych rzeczy. Przykładowo - osoba zadowolona z siebie jest rozpromieniona, ma ładną cerę, wyprostowaną sylwetkę, uśmiech i naprawdę kształt nosa itp.rzeczy, są wtedy kompletnie nieistotne dla innych. Także zgodzę się z niektórymi przedmówcami, że kluczem jest polubienie samego/samej siebie. Ale też dużo racji jest w tym, że warto czasami nie oczekiwać, że zainteresuje się nami ktoś bardzo atrakcyjny, jeśli sami zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy modelami.

Ja np. po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że z taką bardzo ładną dziewczyną nie czułbym się dobrze. Właśnie fajne jest to, gdy ma jakieś lekkie wady, a nie wygląda idealnie jak lalka. I gdy podchodzi się do swojego wyglądu z lekkim dystansem - że ma się w sobie np. coś śmiesznego, a niekoniecznie idealnego - to jest po prostu urocze. Tak jak np. z tymi nogami - niby szczupłe, zgrabne nogi są pociągające, ale z drugiej strony, jest też coś pociągającego np. dla mnie w takiej "normalności". Wiem, dziwnie to brzmi:) Poza tym, przy atrakcyjnym partnerze/partnerce, to my się czujemy mniej atrakcyjni. Dajmy na to, w towarzystwie, gdy siedziałbym z bardzo atrakcyjną partnerką (a sam mam urodę najwyżej przeciętną), czułbym się nieswojo, gdyby 10 innych facetów zaczęło (jak to zwykle bywa) imponować poczuciem humoru, opowieściami o tym, co to który nie osiągnął. Wbrew pozorom, relacja z kimś pozornie mniej atrakcyjnym, daje dużo korzyści - brak tej "presji", że musimy pięknie wyglądać, by partnerowi dorównać, mniejsza zazdrość o partnerkę...
 
 
 
nowa 

Dołączyła: 10 Lut 2017
Posty: 31
Skąd: Wrocław
Wysłany: 19 Kwiecień 2017, 19:35   

tajemniczy napisał/a:
Przykładowo - osoba zadowolona z siebie jest rozpromieniona, ma ładną cerę, wyprostowaną sylwetkę, uśmiech i naprawdę kształt nosa itp.rzeczy, są wtedy kompletnie nieistotne dla innych.


To prawda. Sama jestem obiektywnie niezbyt atrakcyjna, a jednak w momentach, kiedy czułam się wyluzowana, zbierałam największą ilość komplementów. Zwłaszcza za właśnie te dwie rzeczy: uśmiech i "błyszczące/promienne oczy", a przecież wciąż byłam tą samą, mocno przeciętną z wyglądu osobą, czyli coś w tym zdecydowanie jest :D
_________________
:)
 
 
nutella 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 09 Sie 2012
Posty: 312
Skąd: --
Wysłany: 21 Kwiecień 2017, 19:07   

szinuja1 napisał/a:
nutella napisał/a:
podobnie jak psychiatra nie przepisze od ręki leków na życzenie, tym bardziej olanzapiny, która jest stosowana w zaburzeniach psychotycznych


Wybaczcie ze sie wtrace w dyskusje ; ) ale z tym przekonaniem ze psychiatra nie przepisze lekow tak od reki moza sie zdziwic. Jak bralam antydepresanty i mieszkalam juz w Uk, to za kazdym razem jak przylatywalalm do Polski dostawalam je prawie ze od reki. Obskoczylam tak kilku psychiatrow, zanim zalazl sie taki co stwierdzil ze mi nie przepisze o tak, ze najpierw szczegolowy wywiad i te sprawy.

ale od różnych psychiatrów? powiem tak, chyba wszystkie leki są szkodliwe, ale antydepresanty a te na zaburzenia psychotyczne, to jest przepaść. miałam okazje brać ssri, potem moklobemid (nie pamietam co to), potem mi dowalili zolafren, a na koncu fluoksetyne. i tylko ona pomogła (co nie znaczy, że każdemu pomoże, ale w publikacjach nt dysmorfofobii, często, jeżli dochodzi do farmakoterapii, to poleca się własnie leki stosowane przy zaburzeniach obsesyjno- kompulsyjnych- przypuszczam, że mój przypadek nie różni się aż tak od innych (bo nie jesteśmy romantycznie wyjątkowi) jeśli chodzi o pewne zachowania- czyli zaglądanie co chwila do lusterek, przeglądanie się we wszelakich powierzchniach, w których się da, zasłanianie sie, odbieranie wszystkiego przez pryzmat wyglądu "o nie lubi mnie, to pewnie przez krzywy ryj"; co innego natomiast, jak to zadziała, jako chemia, na organizm, jednemu pomoże, innemu nie, ale jeśli się czegoś próbuje, to warto pogadac z psychiatra i tez poczytac o danym zaburzeniu i leczeni farmako. wcześniej.
najczesciej podobno :570: najlepiej stosować to i to, razem. mi psychol nie wyszedł i na razie mam "z głowy".
 
 
szinuja1 

Dołączyła: 20 Lip 2008
Posty: 1162
Skąd: ...
Wysłany: 22 Kwiecień 2017, 07:44   

Za kazdym razem jak wracalam do UK gubilam numer do tego, u ktorego bylam i szukalam od nowa w google jakiegos, ktory mial akurat czas mnie przyjac w tym okresie gdy przejezdrzalam do Pl. Nigdy nie trafilam na tego samego, wsumie to bylam u 3 takich ktorzy wypisali mi leki od razu, dopiero czwarty okazal sie oporny. ;) Wyjatkowo wtedy akurat bylam umowiona na wieczor na 5 minutowa wizyte na wypisanie lekow, bo tak sie dogadalam przez tel z recepcjonistka, a nastepnego dnia rano mialam lot . Wczesniejsze wizyty zawsze mialam w polowie mojego pobytu. ....ale ostatecznie udalo mi sie go jednak naklonic zeby mi przepisal te leki.
_________________
http://www.pmiska.pl/
,, Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń.,,
 
 
nutella 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 09 Sie 2012
Posty: 312
Skąd: --
Wysłany: 22 Kwiecień 2017, 17:23   

przynam, że jestem zaskoczona, że tak żonglują antydepresantami
 
 
pumpkin 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 26 Wrz 2012
Posty: 1043
Skąd: Warszawa
Wysłany: 23 Kwiecień 2017, 10:27   

Społeczeństwo musiałoby się jakoś w końcu określić... bo z jednej strony dążenie do ideału jeśli chodzi o wygląd jest powszechnie promowane, chwalone i podziwiane, a z drugiej zrobiono z tego jednostkę chorobową... ja rozumiem dysmorfofobię w przebiegu np. schizofrenii, gdzie rzeczywiście chory sądzi że jest zdeformowany czy coś chociaż nie jest (to ta jak to nazywacie urojeniowa...), ale w pozostałych przypadkach, gdzie można mówić często po prostu o kompleksach czy próżności na drugim biegunie, dla mnie traktowanie tego jako choroby nie jest oczywiste... niedługo przewrażliwione laski na złamany paznokieć będą dostawać antydepresanty... zresztą panie z zamiłowaniem do botoksu czy innych takich już pewnie dostają... czy to choroba czy zwykła próżność... no właśnie... przemyślenia pod rozwagę lub dyskusję.
 
 
nutella 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 09 Sie 2012
Posty: 312
Skąd: --
Wysłany: 23 Kwiecień 2017, 22:35   

chyba nie masz bladego pojęcia, czym jest dysmorfofobia- w każdym bądź razie uczynię Ci ten zaszczyt i powiem, że jest cierpieniem psychicznym, niejednokrotnie powodującym myśli samobójcze. takie podejście, jak Twoje, że to próżność, jest jednak bardzo czesto obecne i wynika po prostu z niewiedzy, a nie kierowania się jakimiś rzekomo, zasadami 'wyższymi i duchowymi'.

jeśli coś skutecznie utrudnia zycie, powodując, że nie wchozisz w interakcje z innymi ludźmi, bądź są one bardzo ograniczone, co generuje cierpienie, należy nad tym pracować, a rozpoznanie tego, jako jednostki chorobowej na pewno pomaga w leczeniu, czy to farmakologicznym czy w terapii. uznajac cos za kompleksy albo próżność, jeszcze bardziej wzbudza się wstyd w osobach z takim zaburzeniem, bowiem nie trzba być specjalnie spostrzegawczym, żeby wiedzieć, co paradoksalne, że nadmierne zainteresowanie wyglądem, własnym, jest napiętnowane i uważane właśnie za próżność, podczasgdy oczywistym jest, że chcąc czy niechąc, i nieświaodmie oceniamy cechy psychiczne danej osoby na pierwszy rzut oka, po jej wyglądzie i pewnych cechach, chociażby twarzy- chocdzi o takie cechy, jak zaufanie, wiarygodnosc, sympatia itd. kompleks to jest jak jestem gruba, ale wychodze z domu, dysmorfofobia często dotyczy kompleksów, bądź nawet braku podstaw do takowych, rosnących do granic zdrowego rozsądku, a raczej poza. to jest po prostu chamsto pisać, że ktoś z tym jest po prostu próżny.

komenatrz dotyczące operacji plastycznych i zabiegów estetycznych są zbędne, bowiem tak- moga one być skutkiem takiej choroby.

nie rozumiem porówania dażenia do ideału i dysmorofobii, jako choroby, to nielogiczne. nie zauwazyłam, żeby dażenie do ideału było powszechnie chwalone, a raczej trochę inaczej-, co zabrzmi okrutnie banalnie, ale własnie to uporczywe parcie na wygląd, idealny, uznaje sie często za jeden ze stymulatorów tegoż zaburzenia, więc Twoje "z jednej a z drugiej" jest , jeszcze raz, nielogiczne, jako argument.
 
 
alkohol to zło 


Pomógł: 2 razy
Wiek: 34
Dołączył: 14 Sty 2013
Posty: 1083
Skąd: Wrocław
Wysłany: 24 Kwiecień 2017, 05:35   

Kiedyś, gdy miałem problemy z depresją, wydawało mi się, że jestem bardzo brzydki. Gdy słyszałem od innych jakieś komplementy, to zastanawiałem się, czy to jest mówione tylko po to, żeby mnie pocieszyć. Szukałem dowodów na normalność mojego wyglądu, a jednocześnie nie przyjmowałem ich. Mi samemu wydawało się to próżne i wiedziałem, że ludzie tak mogą to odbierać. Szczególnie na tym forum po moich dawnych pijackich postach o narcyzach itp. Gdy depresja mi przeszła, to odbieram mój wygląd jako całkiem normalny i bez takich śmiesznych wad, które wtedy widziałem. To nie jest miłe uczucie i krytykowanie osoby, która ma takie coś, nie jest dobrym pomysłem. Ogólnie depresja zaburza myślenie i nie jest się do końca sobą. Po wyleczeniu się z depresji wszystko wraca do normy (przynajmniej tak mi się wydaje).
 
 
pumpkin 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 26 Wrz 2012
Posty: 1043
Skąd: Warszawa
Wysłany: 24 Kwiecień 2017, 07:02   

Nie wiem co wyczytaliście w mojej wypowiedzi, ale ja nie kierowałam tego do nikogo konkretnego, refleksja ogólna, a reagujecie jakbym was z imienia wymieniła... i strasznie się oburzyliście na tą próżność, hmm... tak, w mojej ocenie może być tak, że niektóre osoby poddające się zabiegom medycyny estetycznej mogą być próżne, niekoniecznie chore na dysmorfofobie, i może być też tak, że osoba może mieć najzwyklejsze kompleksy, i niekoniecznie jest chora na dysmorfofobie. Serio was to oburza? Czy wg was istnieje już tylko dysmorfofobia? :shock:

Ps. Jak dla mnie możecie (wszystkie osoby oburzone tym wpisem) mieć dysmorfofobię, serio, powodzenia w leczeniu.
 
 
Igor 

Dołączył: 03 Gru 2014
Posty: 27
Skąd: Śląsk
Wysłany: 24 Kwiecień 2017, 10:20   

Podejrzewałem u siebie dysmorofobie więc udałem sie do lekarza. Niestety diagnoza była okrutna. Lekarz powiedział mi, że mam po prostu krzywy ryj i żadna ~fobia mi nie dolega. :( Jestem załamany.
 
 
alkohol to zło 


Pomógł: 2 razy
Wiek: 34
Dołączył: 14 Sty 2013
Posty: 1083
Skąd: Wrocław
Wysłany: 24 Kwiecień 2017, 11:28   

Pumpkin, ja sie nie oburzylem. Od jakiegos czasu czytalem ten temat i mysle, ze nutella ma racje, dlatego chcialem dolaczyc moja opinie. Nie zareagowalem emocjonalnie na Twoja wypowiedz, mnie to juz od kilku lat nie dotyczy i staralem sie napisac tak neutralnie, jak to mozliwe, wyrazajac tylko moja opinie na ten temat.
 
 
bindi 
nudziara


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 10 Lis 2009
Posty: 463
Skąd: Silesia
Wysłany: 24 Kwiecień 2017, 15:14   

Zgadzam się z nutellą, chorowałam kilka lat i pomogła mi terapia a nie wizyty u fryzjera czy kosmetyczki, choć one budują pewność siebie ale to zupełnie inna bajka.
Zresztą osoby cierpiące na dysmorfofobię są zdania, że im akurat żadna operacja plastyczna nie pomoże, bo jeśli już zdecydują się na niezbyt częste spojrzenia w lustro to widzą w nim mutanta i potwora. Próżność to ostatnia rzecz, o jaką podejrzewałabym osoby dotknięte tą fobią.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 13