Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Nieśmiały za granicą
Autor Wiadomość
jim_tulip 


Dołączył: 31 Sty 2005
Posty: 193
Skąd: ...
Wysłany: 17 Sierpień 2005, 11:57   Nieśmiały za granicą

Ciekawi mnie, jak to jest, kiedy Nieśmiały wyjeżdża za granicę - czy to do pracy, czy to w celu nauki.

Ktoś mi powiedział, że w takich (trudnych, zupełnie nowych) warunkach wszystkie problemy związane ze wstydem, strachem i blokadami znikają zastąpione problemem językowym. Ponoć kiedy trzeba przestawić się na obcy język w myśleniu i mówieniu, nieśmiałość przestaje wybijać się na pierwszy plan. Tym bardziej, że często ludzie w innych krajach są bardziej otwarci i sami wykazują inicjatywę w nawiązywaniu kontaktów.

Wiem, że przynajmniej kilkoro z forumowiczów było pracować/uczyć się za granicą :> Może byliby tak uprzejmi i opowiedzieli jak to było z nimi i ich nieśmiałością? :D

Pozdrawiam,

Łukasz
 
 
Robe81RT 


Dołączył: 09 Kwi 2005
Posty: 134
Skąd: Gdansk
Wysłany: 17 Sierpień 2005, 12:40   

Chociaz moj pobyt za granica nie wiazal sie ani z praca ani z nauka, to musze przyznac, ze tam problem niesmialosci jakos tam zanika. Wszystko mozna wytlumaczyc trudnosciami jezykowymi. Dla mnie o wiele latwiej jest powiedziec cos w obcym jezyku i za bardzo nie przejmuje sie tym jak moze to zostac odebrane - wiadomo jestem nietutejszy.
Chociaz z drugiej strony ciagle myslalem, zeby tylko nikt nie sprobowal mnie o cos zapytac, bo moge nie zrozumiec, nie wiedziec jak odpowiedziec i zrobi mie sie troche glupio... kilka razy tak mi sie zdarzylo, chociaz wynikly z tego smieszne sytuacje, to udalo mi sie jakos wybrnac :)
Poza tym widok jakis dziwnych ludzi na ulicach jest tam zupelnie normalny i nikt nie zwraca na to uwagi
 
 
 
modrzewina 

Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 02 Lut 2005
Posty: 362
Skąd: z lasu
Wysłany: 22 Sierpień 2005, 18:41   

pół roku, jakie spędziałam w angielskiej dziurze o nazwie Sutton St. James, był okresem który obfitował w wiele nowych sytuacji i to nie koniecznie związanych z problemami językowymi. Wielu sytuacjach nieśmiałość znikała, gdy byłam zmuszona coś zrobić i wiedziałam że nie mam innego wyjścia, na nikogo nie mogę liczyć.
Poza tym często zupełnie obce osoby zaczynały ze mną rozmowę, choć nie można powiedziec żebym ze swoją nieznajomością angielskiego ułatwiała im to zadanie.
wyjazd za granicę jest niewątpliwie ciekawym doświadczeniem, w czasie któego można się o sobie dowiedzieć wielu rzeczy i sprawdzić się w wielu sytuacjach, głównie dlatego że jest się zmuszonym radzić sobie samemu.
_________________
Kończą się argumenty, zaczyna się obrzucanie błotem...
 
 
Vroo 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 01 Lut 2005
Posty: 1638
Skąd: Warszawa
Wysłany: 23 Sierpień 2005, 00:32   

Pewnie nie powinienem się wypowiadać, bo praca moja za granicą trwała tylko tydzień. :) W egzotycznym zresztą miejscu bo w Bukareszcie. Wysłano mnie abym przeszkolił pewnego gościa w nowej dla niego pracy (co oznaczało w praktyce wykonanie jej za niego). W panikę wpadłem już na Okęciu, potem na panikę już nie było czasu. Cały dzień ciężkiej pracy, wieczorem rozmowy z tym, którego uczyłem oraz z jego żoną... Szok językowy: cały czas musiałem mówić po angielsku, szło mi to całkiem nieźle. Wciąż różne nowe sytuacje, stres spory... Ale każdego dnia kładłem się spać autentycznie spełniony i szczęśliwy. Ten wyjazd wspominam jako jedno z bardziej produktywnych przeżyć. :)

Czy byłbym w stanie wyjechać na stałe, nie mam pojęcia. W sumie nigdy na dłużej niż 3 tygodnie nie opuszczałem swojego domu, więc co tu mówić o zagranicy.
 
 
S235JRG 


Wiek: 38
Dołączył: 07 Lut 2005
Posty: 13
Skąd: Stuttgart, Katowice
Wysłany: 27 Sierpień 2005, 17:16   

Od prawie roku ucze sie za granica i uwazam ze decyzja o wyjezdzie byla najlepsza decyzja w moim zyciu.

Bedac w nowym srodowisku, gdy trzeba zalatwiac rozne urzedowe sprawy, szukac sobie mieszkania, starac sie o prace na wakacje itp. , wiedzac ze mozna liczyc tylko na siebie, niesmialosc staje sie problemem pobocznym.

Trudnosci jezykowe powoduja, ze trzeba sie w pelni skoncentrowac na tym co ktos mowi i jak cos powiedziec - nie ma czasu zeby przejmowac sie np. ze jest sie czerwonym itp.

Niestety coraz lepsza znajomosc jezyka kraju w ktorym sie jest lub kontakt z Polakami powoduja, ze problem niesmialosci czasami powraca, jednak w duzo mniejszym stopniu niz bylo w PL kiedys.
_________________
Все решено за меня...
 
 
Małgorzata 

Wiek: 36
Dołączyła: 27 Lut 2005
Posty: 31
Skąd: Jelenia Góra
Wysłany: 28 Sierpień 2005, 10:19   

Witam.
Trafiłam na studia gdzie rok studiuje się w Czechach, drugi w Polsce, a trzeci w Niemczech. Właśnie mija miesiąc odkąd spędzam czas u naszych południowych sąsiadów. Mieszkam w akademiku, w grupie mam Polaków, Czechów i Niemców.
Jestem coraz odważniejsza, bo zdana jedynie na siebie sama muszę zadbać o własne sprawy, z drugiej strony jestem otoczona ludźmi. Czasami marzę o chwili samotności.
Nie stałam się może duszą towarzystwa, ale nie boję się odezwać do ludzi, mimo że kaleczę angielski (w tym języku mamy mieć wszystkie wykłady). Nikt też nie ma mi za złe, że usiądę sobie czasem cicho w kąciku. Tym bardziej, że dużo tam różnych dziwnych osób. ;)
Oczywiście z początku obawiałam się tego jak będzie, ale wszyscy wydają się być sympatyczni i tolerancyjni, nie ma między nami konfliktów na tle kulturowym. Fajnie jest. :)
Pozdrawiam.
 
 
 
abe 

Wiek: 38
Dołączył: 28 Sie 2005
Posty: 6
Skąd: gdynia
Wysłany: 28 Sierpień 2005, 18:22   hm...

Cóż, ja także spędziłem trochę czasu za granicą. Dokładniej mówiąc prawie dwa lata. Jak ma się do tego moja nieśmiałość - sprawiła że wróciłem. Co prawda nie zwalałbym wszystkiego na nieśmiałość ale jej w dużej mierze to zawdzięczam. Sęk w tym, że ja dopiero tam swoją nieśmiałość odkryłem. Początek był wspaniały. Wyjechałem ze znajomymi na wakacje popracować przez chwile zarobić na fajne wakacje i wrócić. Plany jednak się zmieniły. Już po tygodniu świetnie się poczułem w holandii ( tam właśnie byłem) dostałem pracę , poznałem ludzi, miasto i wszystko było sielankowo. W autokarze poznaliśmy dwie dziewczyny, które zamieszkały razem z nami u naszych znajomych. American dream nieprawdaż. Po wakacjach moi znajomi wrócili a ja wziąłem dziekanke i zostałem. Następne półtora roku też było super - coraz bardziej się usamodzielniałem (wyjechałem mając 19 lat) wszelkie sprawy z załatwianiem mieszkania, pracy, papierów itd. dodawały mi skrzydeł. Non stop nowi, otwarci ludzie wokoło. Aż nagle nie wiadomo skąd BOOM coś zaczęło się psuć. Złapałem jakąś manie prześladowczą. Coraz częściej chowałem się gdzieś, żeby przemilczeć, przetrzymać sytuację. Ludzie byli nieznośni. Po pół roku prawdziwej męczarni - tak można nazwać nieskuteczne próby powrotu do normalności- wróciłem do Polski. Myślałem, że wróce wszystko będzie po staremu i znowu poczuje się lepiej. Niestety po dwóch latach za granicą mimo pisanych maili i czasu spędzonego na gg nie jest takłatwo wrócić. Zmienili się nie tylko moi dawni znajomi ale ja również. W takich sytuacjach ciężko znależć wspólny język.

Wracając do tematu postu : wydaje mi się, że to wszystko zależy od tego na jakich ludzi trafimy . Jeżeli w nowym gronie ludzi w nowym miejscu znajdziemy ludzi którzy pociągną nas za sobą, pokażą nam nowe otoczenie nie patrząc przy tym na nas z góry i nie oceniając mamy duże szanse na to żeby zacząć od nowa i zapomnieć o nieśmiałości. Po prostu wyluzować się i stworzyć sobie otoczenie w którym będziemy się dobrze czuli.

S235JRG napisałaś :

"Niestety coraz lepsza znajomosc jezyka kraju w ktorym sie jest lub kontakt z Polakami powoduja, ze problem niesmialosci czasami powraca, jednak w duzo mniejszym stopniu niz bylo w PL kiedys."

Mam nadzieje że masz wkoło właśnie takich ludzi , że twoi znajomi są na tyle silni żeby ci pomagać. I że cała ta twoja wyprawa nie jest po prostu ucieczką przed czymś. Nie wiem jakie są twoje plany czy zamierzasz tam zostać czy też nie ale wiedz , że bez ludzi niczego nie zdziałasz więc pielęgnuj znajomości bo to one niszczą nieśmiałość.
_________________
abe
 
 
 
grzegorzn 

Wiek: 39
Dołączył: 13 Lut 2005
Posty: 79
Skąd: Warszawa
Wysłany: 5 Wrzesień 2005, 00:27   

Ja miałem tylko kilka, mniej więcej tygodniowych wyjazdów. Na początku byłem onieśmielony ale po dwóch-trzech dniach to przechodziło i czułem się całkiem dobrze. Potem gdy przychodził czas wyjazdu czułem się świetnie, wydawało mi się, że moja nieśmiałość zniknęła zupełnie i mogę zrobić wszystko. Po powrocie do Polski jednak wszystko powoli wracało do stanu wyjściowego. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Wydaje mi się, że to uczucie braku nieśmiałości bierze się stąd, że za granicą spotykałem ludzi, którzy mnie zupełnie nie znali a tu w kraju są ci, których ja znam i którzy wiedzą kim jestem. Ale chyba jednak po powrocie nie było wszystko tak samo, pewność siebie się zwiększyła. Wiadomo, że to nie może nastąpić skokowo.

Teraz czeka mnie miesiąc za granicą, dwa tygodnie w USA, powrót na jeden dzień do PL a potem wyjazd na kolejne dwa tygodnie do Japonii. Będą to trochę inne wyjazdy od poprzednich, wymagające więcej samodzielności i więcej kontaktu z ludźmi, w tym jedno występienie publiczne. Mam nadzieję, że sobie poradzę. Po powrocie na pewno opowiem jak było.
 
 
 
królowa morskich fal
Gość
Wysłany: 5 Wrzesień 2005, 15:00   

Ja spędziłam 3 miesiące w szkole w Usa,w Los Angeles i moja nieśmiałość przestała tam istnieć.W Polsce byłam ( i nadal jestem ) skrajnie nieśmiała,a tam nie poznawałam samej siebie,total luz.wydaje mi się że stało się tak z dwóch powodów:
1.bariera językowa,automatycznie zniknał więc problem poprawnego wysławiania się.W Polsce nieraz nie umiem się ładnie wysławiać i przez to czuję się głupio,tam wszystko można było zwalić na brak znajomości angielskiego :)
2.w ameryce,a w californii w szczególności,pełno jest różnych świrów,dziwaków,ludzie są tam przyzwyczajeni do odmienności,mało co kogo dziwi i szokuje,panuje niesamowita tolerancja i luz,więc wtopiłam się po prostu w tłum "ufoludków" :D i było ok.
Niestety po powrocie do Polski,wszystko jest ze mną jak było.chcę do ameryki !!!
 
 
missisipi
Gość
Wysłany: 12 Wrzesień 2005, 17:10   

ja tez kiedy wyjezdzam bardziej sie otwieram a msuze przyznac ze bardzo lubie angielski i jest on moja mocna strona wiec akurat nie mam zadnej jezykowej bariery w zeszlym roku pokusilam sie i wyjechalam na wymiane szkolna na tydzien do niemiec i mysle ze duzo mi ten wyjazd dal i docenilam bardziej siebie krolowa moglabys napisac wiecej o Twoim wyjezdzie do amryki?i o amerykanskim luz -bluesie;)??bo mnie to zaciekawilo
 
 
królowa morskich fal
Gość
Wysłany: 14 Wrzesień 2005, 09:18   amerika dzika :)

ciekawi cię "amerykański luz-blues" :) ?
jest niesamowity.pierwsza i najwazniejsza rzecz: tam normalnym jest, że ludzie uśmiechają się do siebie na ulicy,a faceci zaczepiają cię,chcą się umawiać i dawać swój nr telefonu.u nas w Polsce rzadko mężczyzna zaczepia mnie na ulicy chcąc się umówić,tam zdarzało się to kilka razy dziennie,chociaż nie jestem wcale jakoś szczególnie ładna :wink:
druga rzecz:totalna swoboda w doborze stroju.grubasy i grubaski w krótkich szortach to standart :) u nas od razy by ich wyśmiali albo skrytykowali.możesz nosić co chcesz,możesz mieć tysiąc kolczyków na całym ciele i tysiąc tatuaży,możesz był łysa albo z irokezem i jest to ok.co więcej-jest to ok również w szkole,przynajmniej w tej w której ja byłam.to był największy szok.bo w polsce wiadomo...nieraz przyczepiają się nawet jak masz dlugie paznokcie pomalowane na czerwono :)
no i każdy jest tam dla ciebie cholernie miły.sprawa drugorzędna czy to jest fałsz,czy nie,ale lepsza nawet fałszywa kurtuazja,niż buraczane chamstwo :wink:
najbardziej w pamięć zapadły mi 3 osoby które tam spotkałam
1.dziewczyna która na zajęcia przychodziła w kapeluszu a'la statua wolności
2.chłopak który zamiast łańcuszka nosił na szyi papierowy obrazek z matką boską na sznureczku
3.jakiś bezdomny facet,brudny,z brodą do pasa,który na wózku dziecięcym wiózł kupę papierów,pudeł i innych śmieci,a z przodu wózka postawił sobie tekturkę z wielkim napisem
JESUS LOVES ME
:) :wink:
 
 
malgo 


Dołączyła: 07 Lut 2005
Posty: 118
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 20 Październik 2005, 08:25   Uwierzcie w siebie;-)

Hej;-) Wszyscy moi internetowi przyjaciele;-)

Wiecie, nie ma nic lepszego na dusze niesmialego niż poczucie, że jest sie samodzielnym i w innych warunkach uświadomić sobie że daje sie rade przeciwstawić jakimś ewentualnym kłodom na drodze. Na dodatek jeszcze być odpowiedzialnym za druga osobę...
Dostałam skrzydeł energetycznych... (mam nadzieje, że nie popadne w depresję jesienną- bo wiadomo kobiety są zmienne) TO brzmi zbyt górnolotnie, ale wreszcie poczułam się dobrze... Od dawien dawna...
Podejmujcie wyzwania, ale tylko te, do których podjęcia sami sie zobowiążecie;-)
Nie było jak w Niebie ale potrafie wiele rzeczy teraz pokonac, nawet opory psychiczne, zwycieza chęć przezycia- odwieczny instynkt;-)

cenne doświadczenie...

Pozdrawiam.
Wyjazdy naprawdę uczą i zmieniają;-)
 
 
grzegorzn 

Wiek: 39
Dołączył: 13 Lut 2005
Posty: 79
Skąd: Warszawa
Wysłany: 26 Październik 2005, 16:32   

Zgodnie z obietnicą chciałem napisać o moim miesięcznym pobycie za granicą. Wbrew oczekiwaniom nie zauważyłem żadnych zmian. Nadal miałem problemy z nawiązywaniem kontaktu z nieznajomymi. Czyłem się pewniej tylko w obecności tych, których już znałem. Nie raz słyszałem te same co w Polsce teksty: "ty jesteś taki spokojny", "czemu nic nie mówisz?" itp. Niestety więc ten wyjazd niewiele mi pomógł pod względem nieśmiałości. Na szczęście był owocny pod innymi względami.
 
 
 
pistachio 


Wiek: 37
Dołączyła: 04 Mar 2005
Posty: 113
Skąd: lubelskie
Wysłany: 31 Październik 2005, 22:39   

Hej :)
Spędziłam w Hanowerze 5 ostatnich miesięcy (praca jako au-pair, mieszkanie w rodzinie niemieckiej, kurs językowy). W kwestii nieśmiałości właściwie nic się nie zmieniło. :? Mobilizująco (na szczęście) działało na mnie poczucie, że jeśli się nie odważę, nie będę próbować, to niczego nie załatwię - nikt nie może mi pomóc, jestem zdana tylko na siebie.
Czasami małomówność można było ukryć pod przykrywką niedostatecznej znajomości języka.... :roll:
I właśnie tam, za granicą zaczęła mi coraz bardziej przeszkadzać moja skłonność do alienacji, izolowania się od innych, to, że przeważnie wszędzie jestem i robię wszystko sama, często czułam tę słodko-gorzką mieszaninę zachwytu i smutku, która nachodzi człowieka, kiedy - samotny w obcym mieście - widzi coś cudownego, czym chciałby się podzielić z kimś bliskim. Wiem teraz jak ważni są ludzie. Choćby było nie wiadomo jak wspaniale, dobrze, ciekawie, to nie jest to nic warte, nie sprawia takiej radości, jeśli jesteś sam. :)
_________________
supergirls don't cry!..
 
 
 
promien_slonca 


Wiek: 42
Dołączyła: 29 Paź 2005
Posty: 17
Skąd: Warszawa
Wysłany: 1 Listopad 2005, 18:48   

Witam :)

Mnie, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu szczegolnie na poczatku, calkowicie przechodzila niesmialosc w momencie postawienia nogi na obcej ziemi. Nie mialam zupelnie problemow w rozmowach z ludzmi czy pytaniem sie o rozne rzeczy. Jako ze biegle znam jeden z jezykow nie wchodzila w gre niesmialosc zastapiona problemami w porozumiewaniu sie. A wiec nie wiem, chyba magia zadzialala :) bo inne wytlumaczenie nie przychodzi mi do glowy :)
Pozdrawiam :)
 
 
 
durszlak 


Wiek: 39
Dołączyła: 11 Mar 2005
Posty: 17
Skąd: kujawsko-pomorskie
Wysłany: 6 Listopad 2005, 18:11   

Faktycznie chyba coś w tym jest, bo ja będąc na kursie jezykowym w Moskwie przez miesiąc, mało myślałam o swojej nieśmiałości, były inne problemy (np. karaluchy :P ).
Ale też nie do końca jej nie było, bo w sumie taki wyjazd to mnóstwo nowych ludzi, zapewne gdyby nie było tylu Polaków i musiałabym mówić tylko po rosyjsku lub angielsku paradoksalnie byłoby lepiej :) Potwierdzają to też moje dośwaidczenia z rozmów z obcokrajowcami w Polsce :) No i w ogóle, na zajęciach zawsze łatwiej było mi się wypowiadać w innym języku niż polski... Tylko nie bardzo wiem z czego to wynika, może powinnam zacząć mówić do ludzi w innym języku??
_________________
"Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie zabrać!"
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 14