Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
czy staracie sie mimo wszystko pokonywac swoja nieśmiałość?
Autor Wiadomość
hefalumpek5
Gość
Wysłany: 21 Październik 2005, 14:53   czy staracie sie mimo wszystko pokonywac swoja nieśmiałość?

czesc! jestem tu nowa wiec na poczatku chciałam sie przywitac;)
Uwazam sie za osobe po części niesmiałą, zreszta sama niewiem...
Gdy musze np. cos załatwic, typu isc do lekarza, do jakiegos urzedu, chocby do sklepu czy gdzies zadzwonic to nie czuje zbytnio strachu. Problem jest gdy znajde sie w wiekszym towarzystwie, wtedy albo wcale sie nie odzywam albo sporadycznie:(
Czesto mam takie wrazenie ze jakby mi na złosc jestem"wystawiana na próbe", tzn.moze od poczatku; po miesiacu pierwszych studiów zrezygnowałam, czułam sie tam po prostu zle, przeniosłam sie na ten sam kierunek tyle ze w moim miescie. Na poczatku było mi ciezko chociaz miałam tam jedna znajomą. Niestety po pierwszym semestrze ona zrezygnowała i zostałam sama. Po roku zrezygnowałam ze studiów i poszłam na pierwszy rok gdzie indziej, i znow nowe towarzystwo...,potem poznałam mojego chłopaka z ktorym jestem juz prawie 3 lata i znow nowi ludzie. Przez jakis rok na wszytkich spotkaniach ktore były dla mnie koszmarem prawie wcale sie nie odzywałam. Teraz zapisałam sie na angielski oraz włoski i aerobik. na angielskim czuje sie srednio gdyz prawie kazdy przyszedł z kims a ja sama..., na włoskim jest to samo, poza tym grupa sie zna juz ponad rok wiec jestem troche na uboczu. To wszystko mnie troche przytłacza ale wiem ze czułabym sie o wiele gorzej gdym przed tym wszystkim uciekała.
zawsze staram sie mimo wszystko cos powiedziec, czy to na spotkaniam z chopaka znajomymi, czy to na tych kursach jezykowych wtedy czuje sie jakos lepiej, jakos mnie to bardziej dowartosciowuje. jednak czasem zdaza sie na jakims spotkaniu wcale sie nie odezwe przez opare godzin,to mnie pozniej badzo dołuje jednak mowie sobie ze przeciez sie staram a jestem tylko człowiekiem i tez mam gorsze dni, stram sie tezaz tak niemartwic.
Poza tym za rok czekaja mnie praktyki w szkole co troche napawa mnie strachem, nie wiem czy zawod nauczyciela jest odpowiedni dla niesmiałej osoby ale to sie jeszcze okaze;)
jestem ciekawa jak wy staracie sie pokonywac swoja niesmiałosc bo chyba nie da sie jej zaakceptowac...
( i ps. sorki za tak długasny post;)
 
 
a.g.a.t 


Dołączyła: 03 Paź 2005
Posty: 81
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: 23 Październik 2005, 23:41   

Witaj hefalumpek5 :)

Staram się walczyć ze swoją niesmiałością, a jestem (tak mi sie wydaje) trochę bardziej nieśmiała od Ciebie. Mam problemy z dzwonieniem do kogoś, pójściem do urzędu czy do lekarza. piszesz, że nie da sie zaakceptować swojej nieśmiałości. Ja jednak zaczęłam ją pokonywać dopiero wtedy, gdy ją zaakceptowałam. Dzisiaj jest ze mną o wiele lepiej, niż kiedyś. Sama się o to postarałam. Studiuje, pracuję, uprawiam sport; kiedyś ciężko mi było w ogóle wyjść z domu.
Choć nadal mam niektóre problemy, o których piszesz, np. stanie na uboczu w jakiejś obcej grupie. U mnie na studiach raczej nie mam wielu znajomych. Staram się jednak to zmienić: rozmawiam z innymi, siadam blisko nich na zajęciach, nie izoluję się. Przynosi to dobre efekty.

Pozdrawiam :)
 
 
 
Ropucha
Gość
Wysłany: 26 Październik 2005, 20:51   

Witaj! Trzy lata temu kiedy zaczynałam gimnazjum byłam osobą bardzo nieśmiałą. Problemem było dla mnie podejść do kogoś, stanąć koło niego, zawsze wydawało mi się, że przeszkadzam mu swoją obecnością, a on tylko czeka kiedy sobie pójdę. Nie umiałam nic do nikogo powiedzieć,sama nigdy nie zaczynałam rozmowy, a jak ktoś mnie zagadał mówiłam najwyżej "tak" "nie" "mhm" A jeśli już nie było wyjścia i musiałam się kogoś o coś zapytać to tydzień wcześniej musiałam dokładnie ułożyć sobie każde zdanie które będę mówiłaCały czas byłam odizolowana od klasy, trzymałam się jak najdalej.Ich to denerwowało dlatego nabijali się ze mnie,byłam kozłem ofiarnym.Prawie w ogóle nie chodziłam do szkoły.Nie umiałam pójść do szkołu więcej niż 3 dni pod rząd.Po 3 dniach musiałam już zostać w domu bo wpadałam w jakąś histerię jak ktoś tylko wspomniał o szkole. Po wizycie u psychologa zaczęłam na to trochę inaczej patrzeć. Mniej się tym przejmowałam, nie zwracałam uwagi na zaczepki.Ale to trwało krótko później znowu się zaczęło. A mój sposób na nieśmiałość? Tak naprawdę to jeszcze jej nie pokonałam do końca.Ale jest już dużo lepiej. A co takiego zrobiłam?Wiem,że to nie będzie dobra rada, ale ja po prostu nie chciałam mieć zmarnowanych kolejnych 3 lat i postanowiłam, że choćby nie wiem co to w LO nie będę już się tak izolować i choćbym miała się spalić ze wstydu to czasem spróbuję sama coś powiedzieć.Na początku było bardzo ciężko, ale nie żałuję, że spróbowałam.
 
 
Jenna 


Wiek: 40
Dołączyła: 01 Lut 2005
Posty: 126
Skąd: Kraina Miłości
Wysłany: 26 Październik 2005, 21:35   

Dla mnie również najlepszym sposobem na radzenie sobie z nieśmiałością stało sie... Polubienie jej...

Bo właściwie to czemu mam się na siłę odzywac, jesli mi nie odpowiadają tematy bądz towarzystwo? Dlaczego, jeśli panuje w grupie jakaś niezręczna cisza, ma to oznaczac, ze akurat ja mam problem z rozmową? Itp..., itd... Dlaczego w ogóle a to oznaczac, że cos nie tak?

I właśnie tak jest dobrze, przestaję się koncentrowac na sobie i... Odkrywam, że dopiero teraz potrafie pełnieć sluchać ludzi oraz rozmawiać z nimi :)
_________________
To Miłość zagląda nam w oczy
To Miłość nie daje nam spać......
 
 
 
hefalumpek5
Gość
Wysłany: 27 Październik 2005, 00:45   

hej!
dzieki za odpowiedzi
chciałam jeszcze dopisac ze kiedys miałam ogromny problem z czerwienieniem sie;)
zawsze sie tym bardzo przejmowałam, ze wszyscy na mnie patrza i w ogóle...
ale jakos z wiekiem samo mi to przeszło, a nawet jak zdarzy mie sie teraz zaczerwienic to nie zwracam juz na to takiej uwagi.
To głownie jesli chodzi o szkołe, natomiast co do zycia towarzyskiego to wyobrazcie sobie ze gdy poznalam mojego chłopaka i jego znajomych to przez jakis rok lub wiecej na spotkaniach z nimi prawie wcale (a raczej wcale) sie nie odzywałam, jaka to była męka.
Mowiłam sobie ze oni mnie pewnie nie lubia bo nikt jakos nie starał sie do mnie zagadnac,
lub ze mnie to o czym oni mowia nie interesuje to po co mam sie odzywac itd.
Ale teraz sobie zawsze powtarzam ze ludzie chca mnie poznac, staram sie zawsze cos powiedziec, im wiecej tym lepiej. Jednak w obcym towarzystwie jestem zawsze oniesmielona i jeszcze niedawno sie z tym meczyłam . Mowiłam sobie ze "dzis juz postaram sie odezwac i powiem cos na głos" ale takie cos wymagałoby ode mnie wielkiej wewnetrznej walki, ktora zreszta raz mogłaby sie udac a raz nie i znow porazka i dołowanie, a po co? to nie lezy w mojej naturze i juz. Uswiadomiłam sobie ze taka juz jestem i co z tego, po prostu nigdy sie odzywałam na glos w klasie, w szkole itp., no i nawet nie potrzebuje tego aby rozbawiac towarzystwo, moze inni robia to lepiej, ja za to mam wiele innych zalet;)
i jeszcze jedno, ostatnio przeczytałam gdzies ze niesmiali obawiaja sie zawsze ze inni ich
oceniaja, a to dlatego ze sami to robia( przynajmniej mi sie czesto zdarza, a raczej zdarzało gdyz staram sie tego uniac) i naprawde jest mi wtedy lzej;)
pozdrówki!
 
 
durszlak 


Wiek: 39
Dołączyła: 11 Mar 2005
Posty: 17
Skąd: kujawsko-pomorskie
Wysłany: 7 Listopad 2005, 18:37   

Hej,
ja nadal walczę ze sobą, ale słabo mi idzie :? Tzn. chodzi mi o publiczne odzywanie sie np. na zajęciach czy w sporej grupie nieznanych mi osób. Nadal sobie mówię, że powinnam się odezwać, ale mój mózg i aparat głosoby są jak sparaliżowane, złapałam się nawet na tym, że wmawiałam sobie, że jestem głupia i nic nie wiem, że nie mam nic ciekawego do powiedzenia - cóż, tak nie jest, czasem mam ;) ale był to swego rodzaju argument, żeby się nie odzywać, bo po co. Żeby się zbłaźnić?
Niestety na moich studiach liczy się aktywność i przez to tracę, no ale niedługo koniec, więc może moja nieśmiałość (publiczna) przestanie być takim problemem. Poza tym jest ok, staram się nie zamykać, wychodzić z przyjaciółmi i poznawac nowych ludzi (ostatnio dalszą rodzinę mojego chłopaka) - jakoś jest :)

Pozdrawiam czytelników i życzę sukcesów w tej dziedzinie... :)
_________________
"Wszyscy chcą naszego dobra, nie dajmy go sobie zabrać!"
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 13