Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Z tym można żyć!To może być naszą zaletą!
Autor Wiadomość
michal308 

Dołączył: 09 Wrz 2005
Posty: 8
Skąd: Lublin
Wysłany: 10 Wrzesień 2005, 00:25   Z tym można żyć!To może być naszą zaletą!

Cześć!Jakiś czas temu przypadkowo natrafiłem na tą stronę i stwierdziłem,że dotyczy ona tej strasznej dolegliwości,na którą cierpię.Ale uwierzcie-nieśmiałość można pokonać,a satysfakcja z tego jest niesamowita.Prawdziwą radość odczułem,kiedy koleżanka postrzegana w swoim towarzystwie jako fajna i ładna zaprosiła mnie jako osobę towarzyszącą na studniówkę.Nie poczuje tego nikt,kto jest odważny i przebojowy.Mam 20 lat,jestem spokojnym człowiekiem,wesołym i pogodnym studentem bez nałogów.Najgorszy okres tej mojej nieśmiałości(czy jak to nazywają psychologowie-"fobii społecznej"-nieważne) miał miejsce pod koniec szkoły podstawowej i najbardziej na początku liceum(1,2 klasa).Po skończeniu 18 lat zauważyłem znaczące postępy w moich relacjach międzyludzkich,jednak to jeszcze daleko od ideału.W wieku 13 lat (7 kl.)zmieniłem szkołę,a co za tym idzie-otoczenie.Byłem spokojnym(aż za spokojnym)bardzo dobrym uczniem.Nie miałem żadnych kłopotów z nauką,ale poczułem,że nie mam w nowej klasie żadnego przyjaciela.Nie miałem wrogów,nikt mi nie dokuczał,ale ci ludzie z którymi byłem w jednej klasie znali się jak"stare konie" od ponad 6 lat,a ja byłem NOWY.W rozmowach z pojedynczymi ludźmi potrafiłem znaleźć wspólny temat,ale podczas przerw,kiedy poszczególne grupki towarzyskie gromadziły się i gadały to ja kręciłem się między jedną,a drugą i milczałem,czerwieniłem się,czasem nawet wyłem po powrocie do domu.Niemniej stresu kosztowały mnie moje odpowiedzi ustne przy tablicy w szkole.Nieraz i niedwa byłem przygotowany a wracałem z jedynką,podczas gdy ze sprawdzianów często dostawałem bardzo dobre oceny.Niejeden sobie pomyśli o mnie-"typowy kujon,nudziarz",tymczasem ja mam bardzo duże poczucie humoru,lubię zaszaleć(czasem za mocno:-)),balować,spotykać z dziewczynami.Interesuję się wszystkim co lubią ludzie w moim wieku(muzyka,motoryzacja,komputery,telefony komórkowe,elektronika).Z imprezowaniem bywa u mnie różnie-bywam duszą towarzystwa,nawet ostatnio na urodzinach u koleżanki przełamałem się ,zatańczyłem z kilkoma nowopoznanymi dziewczynami,aż któraś znajoma powiedziała -"Michał!!!!Boże ty jesteś normalnym,fajnym rozrywkowym chłopakiem!Nie poznaję Cię!".Ale częściej mówiąc trywialnie"podpieram ściany"i nie odzywam się-wtedy widzę,że towarzystwo chce delikatnie pozbyć się mnie ze swojego składu.To boli mnie najbardziej.Nie powiedzą"wynoś się-nie chcemy cię tutaj".Tylko ja widzę,że jestem niewygodny i ludzie dają mi to do zrozumienia.I moją pierwszą miłość straciłem w podobny sposób.Złe w tym jest jeszcze to,że nauczyciele lubiący uczniów przebojowych i odważnych,dziwnie patrzą na nieśmiałych,często mądrzejszych,ale niepotrafiących nikomu sprzedać swojej wiedzy.W szkole wielu moich nauczycieli postawiło na mnie krzyżyk.Niejeden z moich nauczycieli postawił mi gorszą ocenę za to,że nie jestem aktywny na lekcjach,a tymczasem ja uważałem na lekcjach i klasówki pisałem bardzo dobrze.Matura i egzaminy na studia też poszły bezproblemowo,a wielu śmielszych ludzi nawet nie dostało się na studia.Ale jak już wcześniej wspominałem po skończeniu 18 lat nastąpił postęp i coraz częściej otwieram się przed ludźmi.Przekonałem się,że nawet z taką dolegliwością jak nasza można żyć.Ja jestem pewien,że osoba nieśmiała,a mądra więcej w życiu osiągnie i jest lepiej postrzegana niż przebojowa i pusta(przykład:piosenkarka Doda).Trzymajcie się Moi Przyjaciele mocno i uwierzcie w siebie w końcu.Nie takie problemy ludzie pokonywali.
LUDZIE!!!Nieśmiałość i samotność jest okropna,jednak nie jest na trwałe wpisana w nasze życie,nie rodzimy się z pieczątką <NIEŚMIAŁY>,nie mamy jej w żadnym dokumencie.Jest jeszcze wiele śladów tej nieśmiałości w moim życiu,wiele nacierpiałem i z pewnością niemało jeszcze nacierpię.Ale mam wielu fajnych przyjaciół,którzy o mnie nie zapominają i kiedy przebywam z nimi,czuję się bardzo dobrze,oni doceniają u mnie to,że jestem spokojny,zrównoważony i bezkonfliktowy,umiem łagodzić kłótnie,nie bije ode mnie szpanerstwo czy chęć imponowania głupotami.Jedna koleżanka nawet powiedziała mi kiedyś o swoich zmartwieniach dlatego,iż jest pewna,że ja jej wysłucham i pocieszę.Zwróccie Drodzy Nieśmiali uwagę na to,że nieśmiałość w umiarkowanym stopniu może być naszą ZALETĄ!
Jeśli ktoś chce się podzielić ze mną swoimi przeżyciami i obserwacjami-zapraszam do odpisywania na forum.
Michał (20)
 
 
 
niesmialosc-dreczy-mnie
Gość
Wysłany: 10 Wrzesień 2005, 22:51   

jak tak czytalem to stwierdzilem ze mimo ze masz fobie i niesmialosc masz ubogie zycie towarzyskie. Ja jestem w dalekim tyle w porownaniu z toba. Nic tylko gratulowac.
 
 
NiebieskiSmok
[Usunięty]

Wysłany: 13 Wrzesień 2005, 19:59   

...
Ostatnio zmieniony przez NiebieskiSmok 19 Listopad 2008, 20:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
nieistotny 

Wiek: 42
Dołączył: 11 Wrz 2005
Posty: 37
Skąd: K-P
Wysłany: 13 Wrzesień 2005, 20:19   

NiebieskiSmok napisał/a:
michal308 to co ty u siebie nazywasz "nieśmiałością" jest szcytem moich marzeń... Widać, że "nieśmiałość" to pojęcie bardzo względne :wink: .


Dokładnie! Jeden mówi że jest biedny bo nie ma pieniędzy na podstawowe potrzeby a inny narzeka że go nie stać na mercedesa.

Facet się spotyka z panienkami, imprezuje jak szalony i mówi że jest nieśmiały....ehh....słabo mi. Nawet nie zdajesz kolego sobie sprawy czym jest prawdziwa NIEŚMIAŁOŚĂ†. Bardzo bym chciał być taki nieśmiały jak Ty.
 
 
Dexter 

Dołączyła: 16 Lut 2005
Posty: 136
Skąd: polska
Wysłany: 13 Wrzesień 2005, 23:14   

Bo wiecie...
Ostatnio zmieniony przez Dexter 4 Lipiec 2008, 00:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
nieistotny 

Wiek: 42
Dołączył: 11 Wrz 2005
Posty: 37
Skąd: K-P
Wysłany: 14 Wrzesień 2005, 12:35   

Można być nieśmiałym i jednocześnie zupełnie normalnie funkcjonować. Problem pojawia się gdy przybiera to na tyle poważne rozmiary że uniemożliwia bądź znacząco utrudnia codzienne życie.
 
 
ANIA15
[Usunięty]

Wysłany: 27 Wrzesień 2005, 21:57   wada czy zaleta?

Niesmialosc moze byc zaleta gdy jest mala(wtedy pewnie sprawiamy wrazenie spokojnych,skromnych itp.).Problem jest gdy niesmialosc utrudnia nam zycie .
 
 
Little Mole 

Wiek: 36
Dołączył: 23 Wrz 2005
Posty: 31
Skąd: Z norki
Wysłany: 28 Wrzesień 2005, 09:09   

W dzieciństwie byłem nieśmiały. Było nieźle. Teraz mam fobie. Jest tragicznie.
 
 
michal308 

Dołączył: 09 Wrz 2005
Posty: 8
Skąd: Lublin
Wysłany: 16 Październik 2005, 21:32   PROSZÊ CZYTAÆ DOKŁADNIE O CZYM PISZÊ

Napisałem jakiś czas temu nowy wątek i zobaczyłem kilka odpowiedzi,z których mogę wywnioskować,że nie czytacie dokładnie tego,co napisałem.Owszem,spotykam się z dziewczynami,chodzę na imprezy(niezbyt często ostatnio).Ale dodałem,że ta sytuacja odmieniła się u mnie NIEDAWNO,tzn.w wieku 18 lat(teraz mam 20).Opisałem jak źle i okropnie mi było na początku liceum(gorzej niż niejednemu/niejednej z Was!)
Mając duże samozaparcie,silną wolę i chęć można z tego wyjść.Mnie się udało na siłę wkręcić w jedną grupę koleżeńską,zacząłem chodzić z nimi na imprezy i moje życie częściowo zmieniło się.Nieśmiały jestem jednak nadal,tylko mam po prostu przyjaciół,dzięki którym pokonuję to okropieństwo.
Pozdrawiam
 
 
 
pina 


Wiek: 37
Dołączyła: 27 Maj 2005
Posty: 62
Skąd: ...
Wysłany: 17 Październik 2005, 22:23   

Zmiana szkoły, otoczenia bardzo dużo daje :) Ja przez ostatni rok [zaczęłam studia] zrobiłam spore postępy :) W sumie to trochę mnie życie do tego zmusiło...bo jak się chce coś od kogoś skserować to trzeba najpierw zagadać....
pozdrownienia! :)
_________________
samotność rosjaśnia widzenie rzeczy
 
 
 
GreeneyedGirl 

Dołączyła: 25 Paź 2005
Posty: 1
Skąd: slask
Wysłany: 27 Październik 2005, 11:30   

tak zmiana otoczenia bardzo pomaga ale najlepiej jak zmienia sie je samemu i zostawia za soba te wszystkie osoby zwiazane z tym jakim sie bylo wczesniej, tzn.nie mowie o osobach naprawde zaufanych ale np.znajomych z bylej szkoly;ale ja np. niezbyt mialam taka mozliwosc bo poszlam do liceum razem z moja przyjaciolka;myslalam ze bedziemy sie dzieki temu czuc pewniej i zawojujemy nowa klase a okazalo sie ze ona dosc ze mnie kompletnie olala, to do tego sama okazala sie byc jeszcze bardziej zestresowana i to ja wiecej sie odzywalam do ludzi a ona tylko rozmawiala z tymi z ktorymi ja juz przelamalam pierwsze lody;to byl dla mnie szok;teraz zmienilam szkole tylko problem w tym ze wszyscy sie znaja rok a ja ich nie znam w ogole,nikogo;nie wiem czy to nie byla samobojcza decyzja:/ale pozyjemy zobaczymy:) ale wracajac do tych ludzi to teraz mam w szkole 4 osoby z gimnazjum w innych klasach a jak spotykam kogos z mojej bylej klasy gimnazjum to tak dziwnie sie czuje jakbym wrocila na chwile do tego dawnego swiata w ktorym bylam nudna kujonka-ich zdaniem oczywiscie:(

no i teraz jeszcze problem wzglednosci niesmialosci
no wlasnie, tej mojej bylej prtzyjaciolce(patrz wyzej)nie przeszkadza to ze sie nie odzwywa za duzo a mi przeszkadza ze ja sie nie odzywam;znam osobe ktorej nie przeszkadza to ze boi sie kupic cos w sklepie;a ja wtedy uwazalabym ze musze to zmienic; ktos kto jest bardziej niesmialy niz ty moze tak o sobie nie myslec i na odwrot bardziej smialy moze uwazac sie za niesmialego; to chyba zalezy od tego czy nam to odpowiada i od tego czy ktos nie chce i dlatego sie nie odzywa itd. czy chce ale nie moze;chyba to jest ta roznica...

pozdrowionka:)
 
 
d...
Gość
Wysłany: 7 Listopad 2005, 18:39   

ty nawet kolegow masz :shock:
u mnie jest na odwrot, TO postępuje
co mam wiecej sily i sprobuje to ponosze kleske i zostaje wysmiany, kilka razy mialem do czynienia z bardziej wyrozumialymi osobami i przemilczeli moje gafy, tyle ze teraz wogle sie do mnie nie odzywaja

:(
 
 
Krewetka 


Wiek: 33
Dołączyła: 18 Lis 2005
Posty: 7
Skąd: Kraków
Wysłany: 2 Grudzień 2005, 11:36   

Myślę, że nie ma reguły, że zmiana otoczenia pomaga. Mnie nie pomogła.
W tym roku zaczęłam nauke w liceum, nikogo tam nie znałam i można rzec, że nadal nie znam. Jest tylko kilka osób z którymi jestem w stanie zamienić kilka słów i tylko z jedną osobą się zaprzyjaźniłam, co bardzo mnie zdziwiło - tak szybko trafić na bratnią duszę^^ ( z resztą chyba jedyną _-_"). Inni z mojej klasy mają już znajomych w innych klasach, a w klasie trzymają się razem. Oczywiścia ja zawsze jestem na uboczu i nie potrafię się dogadać :/ I jestem bardzo zrozpaczona, bo bardzo chciałam swoje życie zmienić... chciałam mieć znajomych, chciałam pokazać prawdziwą siebie, a nie biedną, przerażoną, zamnkniętą w sobie dziewczynkę _-_ A przecież tak na prawde jestem taką wariatką^^" Jestem niezwykle rozmowna, dużo się śmieję, żartuję... Szkoda tylko, że wie o tym tylko 1 osoba na ok. 800. _-_ Ale ja się tak łatwo nie poddam *_* Będe walczyć >__<. A jak nie uda się w liceum to spróbuję na studiach ^^
 
 
 
RYSIO
Gość
Wysłany: 2 Grudzień 2005, 18:15   

sory ale musze cie zmartwic Ja to samo mowilem ze na studiach sie zmienie a wcale sie nie zmienilem Moge nawet powiedziec ze mi sie pogorszylo Lepiej wiedziec wczesniej niz pozniej :)
Pozdrawiam
 
 
michal308 

Dołączył: 09 Wrz 2005
Posty: 8
Skąd: Lublin
Wysłany: 3 Grudzień 2005, 16:27   Echhhh...Wiem o tym

RYSIU nie musisz mnie martwić,wiem doskonale o czym piszesz,znam bardzo dobrze siebie i wiem wszystko o nieśmiałości.Może zaatakowac ona w najmniej odpowiednim momencie.Pisałem o wyraźnych postępach,bo one są i ja się bardzo zmieniłem przez te ostatnie 2 lata.Nie znaczy to jednak,że wygrałem z tym całkowicie,bo kilka wygranych bitew to jeszcze nie jest wygrana wojna.Zdarza mi się,że moje zachowanie przypomina mi siebie z najgorszych czasów początków liceum(straszne!).Ale mimo wszystko jestem dumny z siebie.
KREWETKO jeśli dokładnie przeczytałaś co napisałem,to na pewno dodało Ci to otuchy.Jestem troszkę starszy od Ciebie (mam 20 lat) i muszę Cię pocieszyć że masz jeszcze czas,żeby się zmienić.Dobrze,że jest choć ta jedna osoba,którą lubisz i która zna
Cię od tej fajniejszej strony.Ja też znam takich ludzi,z którymi świetnie czuję się w towarzystwie.Ja też jestem "wariatem" w dobrym tego słowa znaczeniu,lubię się bawić.Tylko nie zawsze wiem,kiedy potrafię się odblokować przed ludźmi.Jest kilka osób,z którymi chciałbym się zaprzyjaźnić i wydają mi się fajne.Chciałbym,żeby oni dostrzegli we mnie tego fajnego,sympatycznego człowieka,a nie cały czas mieli mnie za tego cichego,zimnego i zamkniętego w sobie.Tego życzę również Tobie i Wam wszystkim :)
3majcie się!
 
 
 
SilentWater 


Dołączył: 08 Gru 2005
Posty: 87
Skąd: Poznań
Wysłany: 8 Grudzień 2005, 23:17   

Grunt to byc optymista! NIe przejmowac sie i nie rozpamietywac drobnych porazek, cieszyc sie z najmniejszych sukcesow. :D Od kiedy sobie powiedzialem: dosc bycia ponurym pesymista! jestem ow eile szcesliwszy i zadowolony z zycia :D
 
 
nie powiem kto :p
Gość
Wysłany: 23 Grudzień 2005, 22:03   

Witam wszystkich!
michal308> rozumiem o co Ci chodzi i zgadzam sie z Tobą w 100% Tak sobie przeglądałem te forum i widze, że wielu z Was pisze o nieśmiałości jako o jakms fatum, które z góry skreśla możliwość na normalne szczęśliwe życie. Ludzie z tym sie da żyć (!!!) i co wiecej można, przejść przez życie w szczęściu i zadowoleniu będąc nieśmiałym. IMO podstawa to zaakceptować siebie takiego jakim sie jest (bo wiedze, że wielu z Was ma wstręt do samego siebie z powodu nieśmiałości nieśmiałość). Naprawde o wiele łatwiej przezwyciężyć jest wszelkie fobie i lęki kiedy ma sie świadomość tego kim sie jest i umie sie z tym pogodzić! A najgorsze co może być to "poczucie winy" z powodu swojej nieśmiałości, poczucie tego że jest sie przez nią kimś gorszym, czasem mnie to niestety dopada, ale powiem Wam, że czasem wręcz przeciwnie czuje sie "lepszy" patrząc na innych często wbrew pozorą bardziej zagubionych. A no właśnie często piszecie, że ci "śmiali" mają łatwiej, że to tylko nieśmiałość jest źródłęm wszelkich problemów ale tak naprawde "oni" mają też swoje problemy i to często jeszcze większe niż Wy. Pozatym z tego co widze wielu z Was pisze, że środowisko Was negatywnie postrzega, tymczasem tak naprwde nigdy nie wiecie co myślą o Was ludzie, wiem, że w dzisjeszych czasch bycie "szarą myszką" jest niemedialne, nie trendy ale uwierzcie, że w Wszym otoczeniu napewno znają sie osoby którym to w jakiś sposób no nie wiem jak to powiedzieć... imponuje? ciekwai? i nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy... (ja np. wiele razy usłyszałem, żę jakaś osoba zwróciła na mnie uwage przez moją "inność" czy introwertyzm). Często takie osoby postrzegają niemiałych jako kogoś niewartego zainteresowania tylko raczej jako kogoś niedostępnego kto nie chce z nimi nawiązać kontaktu.
Jeśli gdziekolwiek nadinterpretowałem Wasze wypowiedzi to sorry. Na koniec chciałbym tylko dodać, że Wadze forum mnie urzekło! Naprwde nie ma co walczyć z samym sobą z tej nazwijmi to "chorobliwej" nieśmiałości można wyjść a ta co nie przeszkadza w normalnym funcjonowaniu dodaje tylko ludzą uroku. Więcej optymizmu! Naprawdę cieszę sie, że w tym zabieganym świecie pełnym pozerów, karierowiczów, przygłupich gadatliwych gwiazd są jeszcze tacy ludzie jak Wy i są tacy ludzie jak ja ( a co :P ), powodzenia :wink: Pozdrawiam!
 
 
Impresja 

Dołączyła: 22 Paź 2005
Posty: 29
Skąd: *)))
Wysłany: 26 Grudzień 2005, 11:21   ;))

Najbardziej genialny,podnoszacy na duchu i ciekawy post <jak dla mnie>na tym forum;)))))))) :D pozdro big for you
 
 
Inka85 

Dołączyła: 19 Gru 2005
Posty: 3
Skąd: skądś
Wysłany: 27 Grudzień 2005, 15:32   

Krewetka napisała:
[Jestem niezwykle rozmowna, dużo się śmieję, żartuję... Szkoda tylko, że wie o tym tylko 1 osoba na ok. 800. _-_ Ale ja się tak łatwo nie poddam *_* Będe walczyć >__<. A jak nie uda się w liceum to spróbuję na studiach ^^uote]

Bardzo dobra postawa Krewetko o to chodzi, żeby się nie poddawać. Ja ze swej strony mogę powiedzieć, że jak byłam w Twoim wieku to byłam bardziej nieśmiała niż teraz kiedy mam 20 lat. Podobnie jak michal308 małymi kroczkami pracowałam nad tym, żeby się ośmielać . Raz jest gorzej, raz lepej, wiadomo nie zawsze wychodzi, ale nadal staram się przełamywać. I nie jest nigdzie powiedziane, że im będziesz starsza tym będzie gorzej, więc nie sugeruj się tym. Pozdrawiam:)[/quote][/list]
 
 
michal308 

Dołączył: 09 Wrz 2005
Posty: 8
Skąd: Lublin
Wysłany: 27 Grudzień 2005, 16:30   Jestem pozytywnie zaskoczony!

To mój jedyny własny temat na tym forum.Pisząc go nie myślałem,że stanie się popularny :-) Gdy co jakiś czas zaglądam na forum często widzę nowe odpowiedzi.Cieszy mnie to strasznie.Dziękuję Wam za komentarze,trzymajcie się. :D
 
 
 
ooooo
Gość
Wysłany: 5 Styczeń 2006, 22:15   

Ja jako dziecko nie bylam niesmiala raczej wrecz przeciwnie.
W gimnazjum wszystko sie zmienilo,stalam sie straszeni niesmiala.Mysle ze przyczynila sie do tego jedna osoba ale nie tylko,duzo rzeczy sie na to zlozylo (nie mialm latwego dziecinstwa) mi. rozwod rodzicow,przeprowadzka(to bylo wczesniej).Praktycznie zawsze mialam zly humor,chyba mialam depresje.
Teraz jestem w 3 lo i hmmm odrobine sytulacja sie poprawila.
Jednak nie potrafie sie do konca odnalesc.Czasami jest juz dobrze,potrafie nawiazac kontakt ale zawsze trzymam jakis dystans do innych.Z osobami ktore dluzej znam jest inaczej.
Na imprezy raczej nie chodze,nie mam chlopaka...
...a nawet jak kogos poznam to sie od tej osoby odsuwam.
Choc mimo wszystko z chlopakami zawsze sie lepiej dogadywalam moze dlatego ze mam brata.Wlasciwie to gorzej bylo z dziewczynami ,ale ostatnio to sie zmienilo.
...mimo wszystko doceniam swoje zalety.Ta samoocena tez ostatnio sie zmienila -na lepsze :wink:
pozdrawiam wszystkich
 
 
ooooo
Gość
Wysłany: 5 Styczeń 2006, 22:23   

.. a ostatnio mnie strasznie wkurza falszywosc i zaklamanie niektorych ludzi wrrrr...
Np. z okazji studniowki itp. po probie generalnej wszyscy wszystkich obgadywali itp.
Sory, ale mi sie nei dobrze od tego robilo.
 
 
Ozz 

Wiek: 37
Dołączył: 10 Sie 2005
Posty: 7
Skąd: /home/ozz
Wysłany: 6 Styczeń 2006, 00:40   

Reasumując: należy podejść do problemu z pozywnym nastawieniem (TAK JAKBY GO NIE BYŁO)
A dlaczego? Bo jeśli ciągle bedziesz myśleć, że jesteś nieśmiały(a) to się nie uda Ci z tego wyjść. Pomyśl ile razy sobie wmawiałeś(aś) że jesteś nieśmiały(a). Zacząć trzeba od myślenia, że jest się coraz bardziej śmiałym, że się z tego wchodzi. Tyle wiem narazie.
 
 
 
ooooo
Gość
Wysłany: 6 Styczeń 2006, 12:25   

tak :wink:
..a jeszcze napisze co mnie najbardziej oniesmiela to podczas poznawania grupki jakis nowych osob.To jescze tez zalezy od tych osob a jak z kims naprawde nie mam ochoty gadac to nie gadam.
Przy pojedynczych osobach jest inaczej.Mysle, wszystko jest do pokonania takze niesmialosc.Jedynie co mnie wkurza to ze czasami omijaja mnie przez to fajne rzeczy.
 
 
Inka85 

Dołączyła: 19 Gru 2005
Posty: 3
Skąd: skądś
Wysłany: 6 Styczeń 2006, 22:30   

Zgadzam się z Tobą Ozz. Chodzi o to, żeby zacząć myśleć odwrotnie, właśnie pozytywnie :) Choć wiem, że na początku przestawienie się z myślenia negatywnego na pozytywne może (ale nie musi:)) być trudne. Warto spróbować, przecież niczego się nie traci.:)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 14