Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
A co powiecie mi na to??? ;-)
Autor Wiadomość
Solidny 

Dołączył: 13 Lut 2005
Posty: 26
Skąd: NO
Wysłany: 17 Luty 2005, 20:56   A co powiecie mi na to??? ;-)

Cześć :-)
Fobie nie fobie itd.. ja nie mam fobii ale co mi powiecie na to??
Oczywiście wersja skrócona: :wink:
KOCHAM pewną dziewczynę, tylko ją, bo to jest PRAWDZIWA MIŁOŚĂ†. Znam ją od 4 lat (chodzimy do tej samej grupy już 3,5 roku) Ale nie mogę z nią być (pewni nigdy by mnie nie zechciała chcoiaż nie ejstem taki zły). Od tych 3,5 roku nie umówiłem się z żadną dziewczyną, mimo, że dzwoniły do mnie np. po 01:00 w nocy i to b. ładne i fajne dziewczyny ale problem jest w tym, że ja się nie chcę umawiać z nikim innym tylko mógłbym z nią. Ostatnio miałem okazję pójść z nią i paroma koleżankami (tak mnie prosiły, prosiły aż wkońcu powiedziałem "ok").. i była fajnie dopóki nie przyszli inni w tym jej chłopak, wtedy się głupio czułem i wolałem nic nie mówić) - tak ona ma chłopaka od kilku lat.. I co ja mam robić NIE UMÓWIÊ SIÊ z żadną inną dziewczyną.. bo po co się ludzie umawiają? po to, by sie lepiej poznać potem być ze sobą i kiedyś wziaść ślub.. i właśnie tu jest problem największy nie chcę się wiązać z kimś kto nie będzie mi sie podobał najbardziej na Świecie.. ok- załóżmy, zebym poznał kogoś i co? Będę ją szanował, dbał o nią, pomagał w trudnych chwilach, będę lojalny, wierny, "nosił na rękach, i może troszkę kochał,ale NIGDY nie będzie dla mnie znaczyć tyle co znaczy teraz dla mnie "ta" dziewczyna.. więc po co mam sie zbliżać do kogokolwiek jak i tak nic z tego nie będzie..
Ona oczywiście nie wie co ja czuję do niej.. rozmawiam z nia często, prawie codziennie, na zajęciach lub na gg..od ok.pół roku bardziej bo wcześniej mieliśmy mały kontakt (związane to jest ze szkołą).
I co nie wynika ma niechęć do spotkań towarzyskich bo jestem małomówny czy tam przez inne rzeczy tylko przez właśnie to wszystko opisane wyżej..
PS.1 Właśnie przesłuchałem ten Reportarz ;) i OK
PS.2 Nie pisać "Poznasz inną" bo ja jestem przecież inny i wiem co mówię..
Na razie ";-)
_________________
"Przeciwieństwa nigdy się nie przyciągają..."
 
 
Vroo 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 01 Lut 2005
Posty: 1638
Skąd: Warszawa
Wysłany: 17 Luty 2005, 21:34   Re: A co powiecie mi na to??? ;-)

Witaj mój Solidny przyjacielu :-)

Solidny napisał/a:

[...] bo po co się ludzie umawiają? po to, by sie lepiej poznać potem być ze sobą i kiedyś wziaść ślub..

Żeby spędzić mile czas ze sobą? Spotkanie kobieta-facet nie musi prowadzić do niczego. Dobrych przyjaciół innej płci tez warto mieć.

Solidny napisał/a:
i właśnie tu jest problem największy nie chcę się wiązać z kimś kto nie będzie mi sie podobał najbardziej na Świecie.. ok- załóżmy, zebym poznał kogoś i co? Będę ją szanował, dbał o nią, pomagał w trudnych chwilach, będę lojalny, wierny, "nosił na rękach, i może troszkę kochał, ale NIGDY nie będzie dla mnie znaczyć tyle co znaczy teraz dla mnie "ta" dziewczyna.. więc po co mam sie zbliżać do kogokolwiek jak i tak nic z tego nie będzie..


A jednak powiem: poznasz inną. Byłem w prawie identycznej sytuacji jak Ty w liceum. Nie wdając się w szczegóły - zakochałem się w takiej, co to miała chłopaka i żadnych chęci żeby się go pozbyć na rzecz mnie. Oczywiście wiedziałem, że nic z tego, zresztą ona nawet mi to potwierdzala (nastawiona była życzliwie), ale pogrążałem się coraz bardziej.

Wniosek jaki wyciągnąłem. Wycofać się za wszelką cenę. Przechodzić na drugą stronę ulicy, nie patrzeć, nie gadać dopóki nie przejdzie. Schładzać uczucie jak Balcerowicz gospdarkę. A wtedy może zauważysz, że te dziewczyny co do Ciebie dzwonią są też ciekawymi towarzyszkami i nie warto odrzucać ich zaproszeń.

r.
 
 
Albedo 


Dołączył: 05 Lut 2005
Posty: 41
Skąd: Polska środkowa
Wysłany: 17 Luty 2005, 21:40   

Pytasz się co my na to. Nie wiem, co my na to - wiem, co ja na to. :)
Zarzucisz mi pewnie cynizm, ale każda miłość i ta pierwsza i ta kolejna i ta następna są zawsze zapewne tą JEDYNĄ i tą NAJPRAWDZIWSZĄ. Wybacz, ale ludzie nie umawiają się tylko po to, żeby się żenić i płodzić dzieci. Nie znasz dziewczyny a już wyobrażasz sobie, że byłaby tą Twoją jedyną. O wiele za daleko zabrnąłeś w swoich wyobrażeniach, a tu okazało się: klops - ona ma chłopaka. Miałem bardzo podobną sytuację. Też byłem blisko z pewną kobietą, było naprawdę blisko, ale jak zwykle zabrakło mi odwagi i nic nie wyszło, żałuję, ale nie robię z tego nie wiem jakiej tragedii. Nie zapomniałem, ale nie zamykam się na nowe znajomości i nie stękam, że nie... nigdy... tylko ona... NIGDY nie wiesz, co będzie jutro.
Ad. PS. 2 Poznasz inną. NIE JESTEŚ INNY. Tylko Ci się tak wydaje.
 
 
Miroslaw_Hermaszewski 


Pomógł: 8 razy
Dołączył: 01 Lut 2005
Posty: 598
Skąd: Polska
Wysłany: 17 Luty 2005, 21:41   

Cytat:
Witaj mój Solidny przyjacielu :-)


Solidny napisał:

[...] bo po co się ludzie umawiają? po to, by sie lepiej poznać potem być ze sobą i kiedyś wziaść ślub..

Żeby spędzić mile czas ze sobą? Spotkanie kobieta-facet nie musi prowadzić do niczego. Dobrych przyjaciół innej płci tez warto mieć.

Oj Vroobel, nawet sie zalogowałem aby to napisać a ty mnie ubiegłeś
 
 
Batkocz 
Admin

Pomógł: 10 razy
Dołączył: 02 Lut 2005
Posty: 1826
Skąd: San Escobar
Wysłany: 17 Luty 2005, 23:19   

To mówisz, że wiele innych dziewczyn miało na Ciebie ochotę. Pozazdrościć. Mam tylko taką jedną wątpliwość, nie neguje, że tak było, ale może ty zakochałeś się w takiej "nieosiągalnej" dziewczynie po to by mieć pretekst, żeby nie „wiązać" się z innymi dziewczynami. Dlaczego tak ludzie robią? Raz strach przez bliskością (to wcale nie wiąże się tylko z nieśmiałością) czy odrzuceniem. Dwa potrzeba jednak zachowania dobrego mniemania o sobie - jestem atrakcyjny, podobam się innym dziewczyną, ale co ja poradzę, że zakochałem się w tej jedynej a ona mnie nie widzi. Co ty na to?
_________________
**** ***
 
 
modrzewina 

Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 02 Lut 2005
Posty: 362
Skąd: z lasu
Wysłany: 18 Luty 2005, 09:01   Re: A co powiecie mi na to??? ;-)

Ludzie spotykają się ze sobą z wielu powodów, głównie żeby miło spędzić czas. Zawsze mi się wydawało, że tylko kobiety mogą na pierwszym spotkaniu z facetem myśleć o ślubie i dzieciach, a tu proszę, ludzie zawsze jednak będa mnie zaskakiwać.

Też kiedyś mi się wydawało, ze spotkałam tego jednego jedynego i zawsze będe go kochać, nigdy nikt inny, tylko jak to zwykle bywa w życiu nie należy używać słowa zawsze i nigdy..... bo zawsze skończyło się po pół roku niewidzenia tego chodzacego ideału, a nigdy jeszcze wcześniej :D
"Ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość jest tą która trwa najkrócej"
uczucia się zmianiają tak jak wszystko na tym świecie

żeby zrozumieć co to miłość trzeba przejść przez kilka takich niedojrzałych uczuć czy związków, z których najczęściej pozostają miłe wspomnienia.Trzeba pocałować bardzo wiele żab, żeby trafić na swoją księżniczkę.
ale czasami zdarza się cud... czego oczywiście Solidny szczerze Ci życzę.....
_________________
Kończą się argumenty, zaczyna się obrzucanie błotem...
 
 
Vroo 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 01 Lut 2005
Posty: 1638
Skąd: Warszawa
Wysłany: 18 Luty 2005, 10:36   Re: A co powiecie mi na to??? ;-)

modrzewina napisał/a:
Ludzie spotykają się ze sobą z wielu powodów, głównie żeby miło spędzić czas. Zawsze mi się wydawało, że tylko kobiety mogą na pierwszym spotkaniu z facetem myśleć o ślubie i dzieciach, a tu proszę, ludzie zawsze jednak będa mnie zaskakiwać.


A dlaczegóż to facet nie może o czymś takim myśleć? :-)

Rozalka wspominała mi kiedyś o parze, gdzie chłopak oświadczył się (!) chyba na drugiej randce. Co więcej, oświadczyny zostały przyjęte i para jest już kilka lat szczęśliwym małżeństwem. Po prostu trafili na siebie. :-)

Nie popadajmy jednak w paranoję. Kiedyś na każdym spotkaniu z nową osobą myślałem tylko o tym, jak mogłaby wyglądać nasza dalsza przyszłość. Dochodziłem najczęściej do wniosku, że za bardzo się różnimy i nic z tego. Ewentualnie wpadałem w jakieś autodestrukcyjne analizy. W efekcie z paroma osobami, z którymi mi się całkiem fajnie rozmawiało - potem już się nie spotkałem, bo "nie rokowały nadziei". Co za bzdura!

r.
 
 
Gość

Wysłany: 18 Luty 2005, 12:56   Re: A co powiecie mi na to??? ;-)

Cześć :-)

Vroobelek napisał/a:

Wniosek jaki wyciągnąłem. Wycofać się za wszelką cenę. Przechodzić na drugą stronę ulicy, nie patrzeć, nie gadać dopóki nie przejdzie. Schładzać uczucie jak Balcerowicz gospdarkę. A wtedy może zauważysz, że te dziewczyny co do Ciebie dzwonią są też ciekawymi towarzyszkami i nie warto odrzucać ich zaproszeń.

r.

Tylko ona chodzi ze mną do tej samej grupy, jeździmy tym samym autobusem.. ciągle ją widzę, a wiesz? nawet kiedyś myslałem o zmianie uczelni ale chyba lepiej nie - więc będę się "męczył" dalej.. Na gg też z nią rozmawiam prawie codziennie..
Aż wydarzy się cud..
Na razie ";-)"
 
 
Gość

Wysłany: 18 Luty 2005, 13:03   

Cześć :-)
Piotrek74(Batkocz) napisał/a:
Dwa potrzeba jednak zachowania dobrego mniemania o sobie - jestem atrakcyjny, podobam się innym dziewczyną, ale co ja poradzę, że zakochałem się w tej jedynej a ona mnie nie widzi. Co ty na to?

Nie pisałem chyba, że jestem atrakcyjny itd.. I nie mam jakiegoś nie wiem jakiego powodzenia czy coś w tym stylu.. wiesz jak się ciągle odmawia chodzenia na imprezki to wkońcu Cię nie zapraszają z przyzwyczajenia.. Oczywiście nie wszyscy ale mi się wybitne nie chce chodzić na spotkania grupowe itp..
Czy nieosiągalna? moze i tak ale gdybyś ja zobaczył nie pomyślał byś pewnie ojj cudowna dziewczyna, ale jest inna dla mnie piękna , najpiękniejsza, najcudowniejsza, i ma w sobie to coś.. i oczywiście jest bardzoo wygadana i rozrywkowa czyli taka jakiej szukam ;-)
Na razie ";-)"
 
 
Gość

Wysłany: 18 Luty 2005, 13:04   Wiem po co się ludzie spotykają..

Cześć :-)
I jeszcze jedno WIEM, ze ludzie spotykają się np. by tylko porozmawiać, pobawić sie itp.. wiem, wiem ... znajomi tak robią.
Na razie ";-)"
 
 
Solidny 

Dołączył: 13 Lut 2005
Posty: 26
Skąd: NO
Wysłany: 18 Luty 2005, 13:08   

Cześć :-)
hmm TEN "Gość" to ja coś sie nie zalogowało :?
PS. Vroobelek ona jest moim całkowitym przeciwieństwem.. mimo,że czasem mamy podobne zachowania..
Od 3,5 roku studiów nie umówiłem sie z żadną dziewczyną nigdzie (z własnego wyboru jak opisałem) to jest dużo czasu..
Na razie ";-)
_________________
"Przeciwieństwa nigdy się nie przyciągają..."
 
 
rozalka 


Wiek: 40
Dołączyła: 07 Lut 2005
Posty: 130
Skąd: nie pamietam ;)
Wysłany: 18 Luty 2005, 13:37   Re: A co powiecie mi na to??? ;-)

Solidny napisał/a:
KOCHAM pewną dziewczynę, tylko ją, bo to jest PRAWDZIWA MIŁOŚĂ†.

Przepraszam bardzo, ale prawdziwa miłość jest odwzajemniona, a nie platoniczna.
Solidny napisał/a:
I co ja mam robić NIE UMÓWIÊ SIÊ z żadną inną dziewczyną.. bo po co się ludzie umawiają? po to, by sie lepiej poznać potem być ze sobą i kiedyś wziaść ślub...

Masz zupełna rację :)
Solidny napisał/a:
i właśnie tu jest problem największy nie chcę się wiązać z kimś kto nie będzie mi sie podobał najbardziej na Świecie.. ok- załóżmy, zebym poznał kogoś i co? Będę ją szanował, dbał o nią, pomagał w trudnych chwilach, będę lojalny, wierny, "nosił na rękach, i może troszkę kochał,ale NIGDY nie będzie dla mnie znaczyć tyle co znaczy teraz dla mnie "ta" dziewczyna.. więc po co mam sie zbliżać do kogokolwiek jak i tak nic z tego nie będzie..

Tego to już zupełnie nie rozumiem. Skąd mozesz wiedzieć jaka będzie przyszłość? Może ta, którą spotkasz zachwyci Cię czymś, że nie będziesz mógł od niej oderwać wzroku i serca? ;) Jest takie powiedzenie: nigdy nie mów nigdy !
To naturalne, że ludzie się zakochują. Myślą wtedy o tej osobie jak o kimś najwspanialszym na świecie i nawet nie chcą spojrzeć na innych. Wygląda to na zupełne zaślepienie. I dobrze :) Jednak trzeba pamietać, że takie uczucia sa ulotne i mijają... u jednych szybciej, u drugich wolniej, ale mijają.

Więc co masz robić? Masz kilka alternatyw ;)
1. Wyznać jej uczucie i zacząć o nią walczyć. Mogę Ci podpowiedzieć w jaki sposób ;) Jeśli oczywiście masz siłę i zdeterminowanie.
2. Poszukać innej dziewczyny, a o tej zapomnieć.
3. Zabić rywala niczym średniowieczny rycerz :D
Vroobelek napisał/a:
Rozalka wspominała mi kiedyś o parze, gdzie chłopak oświadczył się (!) chyba na drugiej randce.

Małe sprostowanie ;) Na pierwszej randce ! Szalone, prawda? :)

Pozdrawiam :)
 
 
Vroo 


Pomógł: 4 razy
Dołączył: 01 Lut 2005
Posty: 1638
Skąd: Warszawa
Wysłany: 18 Luty 2005, 15:37   Re: A co powiecie mi na to??? ;-)

Solidny napisał/a:
Tylko ona chodzi ze mną do tej samej grupy, jeździmy tym samym autobusem.. ciągle ją widzę, a wiesz? nawet kiedyś myslałem o zmianie uczelni ale chyba lepiej nie - więc będę się "męczył" dalej.. Na gg też z nią rozmawiam prawie codziennie..
Aż wydarzy się cud..


No to stan ducha jaki pamiętam :-)
Rozumiem, że Wam się fajnie rozmawia, więc ona nie traktuje Cię jako namolnego adoratora. To co możesz zrobić bez zrywania kontaktu to zaoferować jej bezinteresownie swoją przyjaźń. Ale jeśli wcześniej nie pozbędziesz się uczucia... to będzie to bolesne.

Jeśli zdecydujesz się rozluźnić znajomość... no to autobusem można jeździć innym (albo w tym samym czytac namiętnie książkę), na gg rozmawiac mniej. Ty decydujesz o tym co zauważasz.

A jeszcze coś, bo mi umknęło. A ona wie o tych Twoich uczuciach, wizji ślubu i dzieci? Mówiłeś jej to, czy tylko liczysz że się domyśli?

Solidny napisał/a:
Od 3,5 roku studiów nie umówiłem sie z żadną dziewczyną nigdzie (z własnego wyboru jak opisałem) to jest dużo czasu..
Ja przez całe studia nie umawiałem się prawie wcale (no dwa razy na pizzę z koleżanką, co do której miałem pewne nadzieje), więc mojego rekordu nie pobiłeś :-)

r.
 
 
matyi 


Wiek: 44
Dołączył: 06 Lut 2005
Posty: 41
Skąd: Warszawa
Wysłany: 18 Luty 2005, 16:10   

"prawdziwa miłość jest odwzajemniona" ... tak długo się zastanawiałem nad tym stwierdzeniem że zupełnie zapomniałem co chciałem napisać ...
Być może jest tak jak piszesz droga Rozalko ale podobnie jak człowiek nic nie wie o Bogu tak samo obca jest mu "prawda" o miłości. Miłość jest dla człowieka czymś bardzo subiektywnym nawet pomimo jej psychologicznych aspektów. ... Ech nie będę wykładał tu całej teorii miłości, jak ktoś ma ochotę podyskutować to nich się ze mną na kawę umówi to sobie porozmawiamy ... W takiej "beznadziejnej" miłości jaką opisuje Solidny jest coś co urzeka, jakiś niedzisiejszy romantyzm i szlachetność. Jest też coś innego, coś bardzo na czasie choć niestety w sferze biznesu a nie życia osobistego. Mówię tu o wizji własnej przyszłości o marzeniach. Niestety Solidnemu podobnie jak większości ludziom brakuje w tej wizji zdeterminowania, planu działania. Dobrze nam wychodzi snucie wyobrażeń i narzekanie że nie chcą się same spełnić.
Coś mnie Rozalko do Ciebie ciągnie bo znów mnie poruszyło to co napisałaś :-) "Wyznać jej uczucie i zacząć o nią walczyć." Pod pewnymi względami zdanie słuszne, pod jakimi nie, nie będę się rozwodził. Chodzi o to Solidny że jak dla mnie jesteś mało solidny. Na wojnie i w miłości wszystko jest dozwolone więc jeżeli naprawdę ją kochasz to solidnie się zastanów czy zrobiłeś wszystko by się do niej zbliżyć. WSZYSTKO. Nie wszystko na co cię stać, tylko WSZYSTKO. Człowieka zawsze bowiem stać na więcej niż się deklaruje.
_________________
Matyi
Nie bój się bać ... i zrób to!!!
 
 
 
fr3y 


Dołączył: 09 Lut 2005
Posty: 55
Skąd: z nikąð
Wysłany: 18 Luty 2005, 17:18   RE: A co powiecie mi na to??? ;-)

modrzewina napisał/a:
uczucia się zmianiają tak jak wszystko na tym świecie

"Dzisiaj mnie kochasz, jutro znienawidzisz" :) Zdarza sie ..

Solidny:
Jesli ona ma juz kogos, to pomysl co on bedzie czul jak mu ja odbijesz ? Z drugiej strony jesli dla niego cos znaczy to ci jej tak latwo 'nie odda' :) To faktycznie wyglada jak walka :P Ah, dziewczyny to maja lepiej ;)
Jest jeszcze mozliwosc, ze pogodzicie sie w trojke jakos (rozumiem, ze odpada ;-])

a tak btw: Gdzies czytalem (gazetka pobliskiej parafii) o egzorcystach; podczas ktoregos rytulalu, przez opetanego Szatan powiedzial mniej/wiecej cos takiego (bo nie pamietam dokladnie): "Nie zrozumiesz nigdy jak bardzo nienawidze was, ludzi; (..) Dla kobiety potraficie sie wyzabijac, co jest wrecz rozkoszne (..)"
 
 
Solidny 

Dołączył: 13 Lut 2005
Posty: 26
Skąd: NO
Wysłany: 18 Luty 2005, 21:48   Re: A co powiecie mi na to??? ;-)

Cześć :-)
Vroobelek napisał/a:
Solidny napisał/a:
Od 3,5 roku studiów nie umówiłem sie z żadną dziewczyną nigdzie (z własnego wyboru jak opisałem) to jest dużo czasu..
Ja przez całe studia nie umawiałem się prawie wcale (no dwa razy na pizzę z koleżanką, co do której miałem pewne nadzieje), więc mojego rekordu nie pobiłeś :-)

r.

To ja się nigdy nie umówiłem z żadna dziewczyną w zyciu.. do baru, klubu, dyskoteki, na imprezę, ostatnio ty;ko z nia i paroma koleżankami, (pierwszy raz i chyba nie ostatni) - więc nikt mnie nie pobije.. ;-)
A dlaczego tak było - nie miałem ochoty i czasu (ale z brakiem czasu to wymówka chyba)..
PS. No co Ty pewnie, że nie wie.. ale to nie jest tak, ze ja czekam na 8-my cud Swiata, ze się domysli..ale wiesz czasem po zachowaniu możena się czegoś domyśleć.. moze i ona sie domyśli.. ale pracuję nad tym (głupio to zabrzmiało ale mądrzej dziś nie potrafię tego określić). No moze się domyślać.. powiedzmy..po moim zachowaniu, a jest bardzo inteligentna.
Na razie ";-)"
_________________
"Przeciwieństwa nigdy się nie przyciągają..."
 
 
Solidny 

Dołączył: 13 Lut 2005
Posty: 26
Skąd: NO
Wysłany: 18 Luty 2005, 21:54   Re: A co powiecie mi na to??? ;-)

Cześć :-)

rozalka napisał/a:

Przepraszam bardzo, ale prawdziwa miłość jest odwzajemniona, a nie platoniczna.



nie uważam tak, ze PRAWDZIWA MIŁOŚĂ† to tylko ta odwzajemniona, ale to głębszy temat i chyba za trudny by dogadać się o tym przez net.
Kiedyś dziewczyna mi powiedziała, że normalny -inny chłopak, by dawno o niej zapomniał jak go, by nie chciała a ja nadal o niej myślę i nawet za 50 lat będę... ja KOCHAŁ.
Na twoje 1,2,3 punkty.. Nie zabiję go bo jestem dobry człowiek ;-) , Nie zapomnę o niej bo nie potrafie (i chyba tak naprawdę nie chcę), ,ok punkt nr.1 podpowiedz.. ale będize ciężko..
Dzieki
PS. Jutro Ci napiszę coś... - nie powinienem tak też pisać?? bo może zginę dzisiaj jeszcze?? to na te twoje "Nie wiesz co będzie w przysżłosci"..
Na razie ";-)"
_________________
"Przeciwieństwa nigdy się nie przyciągają..."
 
 
Solidny 

Dołączył: 13 Lut 2005
Posty: 26
Skąd: NO
Wysłany: 18 Luty 2005, 22:01   

Cześć :-)

matyi napisał/a:
Chodzi o to Solidny że jak dla mnie jesteś mało solidny. Na wojnie i w miłości wszystko jest dozwolone więc jeżeli naprawdę ją kochasz to solidnie się zastanów czy zrobiłeś wszystko by się do niej zbliżyć. WSZYSTKO. Nie wszystko na co cię stać, tylko WSZYSTKO. Człowieka zawsze bowiem stać na więcej niż się deklaruje.


Będzie króciutko..
Nie lubię,nie wychodzi mi to (nie cierpię) tańczyć ale zapisałem właśnie się na kurs.. by się przełamać i móc z nią pójść na dyskotekę bo często o to pyta ;-) A wierz mi, ze to najgorsza rzecz dla mnie (taniec).. cóż dla niej to i go mogę pokochać (chociaż troszkę).. a to dopiero początek..
WSZYSTKO staram się zmienić w sobie wszystko... (nawet kosztem utraty wszystkich tych moich wewnętrzych wartości, dobro itp..) - jak wszystko to WSZYSTKO.
Na forum nie wszystko da sie łądnie wyjaśnić..
PS. Jakie to jest forum?? o kim - no właśnie..
Na razie ";-)"
_________________
"Przeciwieństwa nigdy się nie przyciągają..."
 
 
Solidny 

Dołączył: 13 Lut 2005
Posty: 26
Skąd: NO
Wysłany: 18 Luty 2005, 22:05   Re: RE: A co powiecie mi na to??? ;-)

Cześć :-)

fr3y napisał/a:

Solidny :-)

Jeśli ona znajdzie kogoś naprawde zasługującego na nią to będe się cieszył uważam, że obecy chłopak nie jest do końca jej wart..
I nie piszcie, że skąd ja to mogę wiedzieć, i, że może ona uważa, że jest wart.. b o nie ma sensu..
Na razie ";-)"
_________________
"Przeciwieństwa nigdy się nie przyciągają..."
 
 
Dexter 

Dołączyła: 16 Lut 2005
Posty: 136
Skąd: polska
Wysłany: 19 Luty 2005, 01:32   

Solidny napisał/a:

Będzie króciutko..
Nie lubię,nie wychodzi mi to (nie cierpię) tańczyć ale zapisałem właśnie się na kurs.. by się przełamać i móc z nią pójść na dyskotekę bo często o to pyta ;-)
A wierz mi, ze to najgorsza rzecz dla mnie (taniec).. cóż dla niej to i go mogę pokochać (chociaż troszkę).. a to dopiero początek..
Ostatnio zmieniony przez Dexter 3 Lipiec 2008, 23:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Solidny 

Dołączył: 13 Lut 2005
Posty: 26
Skąd: NO
Wysłany: 19 Luty 2005, 01:43   

Cześć :-)

Dexter napisał/a:
Jeśli chcesz z nią iść na dyskotekę, to nie musisz iść na kurs tańca. Chyba, że chcesz tańczyć tango agentyńskie, walca, ... .

A tam, ja idę na kurs podstawowy.. ;-) nie tylko żeby się nauczyć ale i oswoić bo ja tego nie luuubię..
Dexter napisał/a:

Nie wiem, czy byłeś w takim klubie, ale wybierz się np. z kolegą. Popijecie trochę piwa i popatrzycie na tańczących ludzi.
.

Nigdy nie piłem piwa ;-) i nie chce mi sie jakoś..
Dexter napisał/a:

Jeśli w klubie będzie piętro, z którego można będzie patrzeć w dół na tańczących to jeszcze lepiej, bo widzisz wtedy wszystkich. I nie musisz się obawiać, że głupio wyglądasz, gdy patrzysz na innych, bo wielu robi to samo i nikt nikogo nie ocenia za to. Co najwyżej mogą na Ciebie patrzeć jakieś dziewczyny, bo akurat mogłeś się im spodobać hehe.

wiem, wiem, że nie powinienem się martwić czy głupio wyglądam czy nie ale weź to powiedz jemu - mózgowi memu :lol:
Na razie ";-)"
_________________
"Przeciwieństwa nigdy się nie przyciągają..."
 
 
hmmm
[Usunięty]

Wysłany: 19 Luty 2005, 12:40   

Solidny napisał:
WSZYSTKO staram się zmienić w sobie wszystko... (nawet kosztem utraty wszystkich tych moich wewnętrzych wartości, dobro itp..) - jak wszystko to WSZYSTKO.

myślisz że to jest właściwe rozwiązanie? jak zmienisz wszystko to już nie będziesz to ty przecież. wydaje mi sie ze dla milosci nie powinno sie zmieniac wszystkiego, to nie o to chodzi. byc lepszym- owszem, pracowac nad sobą- rowniez. nie pomyslales ze ona tak chetnie z toba rozmawia dlatego ze jestes taki jaki jestes? jezeli cie takiego nie akceptuje jako swojego partnera, to moze sie zastanow tak porządnie czy to faktycznie milosc. ona cie pokocha a ty sie znienawidzisz. jak ty sie znienawidzisz to nie bedziesz umial kochac innych. jak nie bedziesz umial kochac innych, innym moze zabraknac motywacji zeby byc z toba. a co do walki o nią.... ja niedawno zrezygnowalam z podobnego uczucia, bylo naprawde ciezko, ale wiem ze tak jest lepiej, a tak w glebi siebie zawsze bede go wspominac z usmiechem na sercu. kiedys wydawalo mi sie niemozliwoscia o nim zapomnie, wiec nie zapomnialam tylko przestalam myslec o nim, a to wielka roznica. wiec jak nie zamierzasz jej powiedziec o swoich uczuciach i stanac do walki o milosc, ktorej byc moze nie ma, nie mysl o niej jak o kobiecie twoich snow, tylko jak o kolezance ze studiow. to sie da zrobic;)
 
 
Solidny 

Dołączył: 13 Lut 2005
Posty: 26
Skąd: NO
Wysłany: 19 Luty 2005, 21:18   

Cześć :-)

hmmm napisał/a:
Solidny napisał:
WSZYSTKO staram się zmienić w sobie wszystko... (nawet kosztem utraty wszystkich tych moich wewnętrzych wartości, dobro itp..) - jak wszystko to WSZYSTKO.

myślisz że to jest właściwe rozwiązanie? jak zmienisz wszystko to już nie będziesz to ty przecież. wydaje mi sie ze dla milosci nie powinno sie zmieniac wszystkiego, to nie o to chodzi. byc lepszym- owszem, pracowac nad sobą- rowniez.
itd....

o zmianie wszystkiego pisałem do posta matyi-ego..
wszystko można zmienić jak się chce... wszystko..
Na razie ";-)"
_________________
"Przeciwieństwa nigdy się nie przyciągają..."
 
 
matyi 


Wiek: 44
Dołączył: 06 Lut 2005
Posty: 41
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19 Luty 2005, 21:47   

Solidny napisał/a:

o zmianie wszystkiego pisałem do posta matyi-ego..
wszystko można zmienić jak się chce... wszystko..


A Matyi pisał o ROBIENIU wszystkiego a nie o ZMIANIE wszystkiego.
Poza tym granic jednego i drugiego pilnuje godność, duma, honor, moralność i co tam jeszcze chcecie, więc nie popadajcie w skrajności.
_________________
Matyi
Nie bój się bać ... i zrób to!!!
 
 
 
Solidny 

Dołączył: 13 Lut 2005
Posty: 26
Skąd: NO
Wysłany: 19 Luty 2005, 22:52   

Cześć :-)
matyi napisał/a:

A Matyi pisał o ROBIENIU wszystkiego a nie o ZMIANIE wszystkiego.
Poza tym granic jednego i drugiego pilnuje godność, duma, honor, moralność i co tam jeszcze chcecie, więc nie popadajcie w skrajności.

godność, i honor jest zachowany.. i będzie. Duma z moralnością również.
A tak jeszcze szczerzej to te wszystkie cechy w dzisiejszych czasach to można sobie . .... ....... :wink: ale co tam ja z nimi żyję jakoś.
PS.
matyi napisał/a:

Na wojnie i w miłości wszystko jest dozwolone więc jeżeli naprawdę ją kochasz to solidnie się zastanów czy zrobiłeś wszystko by się do niej zbliżyć. WSZYSTKO. Nie wszystko na co cię stać, tylko WSZYSTKO.
.

Jeśli piszesz, że "WSZYSTKO jest dozwolone".. więc WSZYSTKO to WSZYSTKO..
Na razie ";-)"
_________________
"Przeciwieństwa nigdy się nie przyciągają..."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,33 sekundy. Zapytań do SQL: 14