Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
:(problemy z tym potworem zwanym Nieśmiałością
Autor Wiadomość
Zielonooka
Gość
Wysłany: 25 Październik 2005, 17:45   :(problemy z tym potworem zwanym Nieśmiałością

zaczne od tego ze jak ktos to przeczyta to bede bardzo wdzieczna a jesli jeszcze cos napisze do tego to juz w ogole:):):)

w zeszlym roku bylo okropnie-poszlam do liceum ale trafilam na klase ktorej polowa nie mowila nawet czesc do drugiej polowy, do tego olala mnie, ze tak nieladnie napisze,moja przyjaciolka ktora znalam 9 lat, a do tego inne problemy.no i moze to wszystko sie zlozylo na to ze zrobilam sie strasznie zestrachana.balam sie wszystkich i wszystko bylo okropne:(

teraz jest lepiej-czasem moge sie odezwac do osoby ktora malo znam i rozmawiac z nia noramlnie.w sklepie nie mam zadnych problemow i wlasnie jak kogos malo znam to jest lepiej.problemy zaczynaja sie jak mam z kims sie blizej zapoznac.mam pare przyjaciolek wobec ktorych zachowuje sie noramlnie, ale jak z kims sie zaprzyjazniam i skoncza sie tematy typu co lubisz i gdzie mieszkasz to w ogole nie wiem co powiedziec.do tego zachowuje sie dretwo i nie moge znalezc tematu do rozmowy...tak wlasnie jest jak przenioslam sie do nowej szkoly i moze byloby ok gdyby nie to ze wszyscy znaja sie juz rok a ja ich wczesniej nawet na oczy nie widzialam.jak widze ze ktos jest spokojny i nie pewny siebie, to zachowuje sie w miara normalnie, ale jak mam doczynienia z pewna siebie kolezanka to od razu nie wiem co powiedziec i przyjmuje postawe PrzepraszamZeZyje.ale najgorsze jest z chlopakami- w ogole nie potrafie z nimi rozmawiac nie wiem jak a nawet jak juz cos powiem to totalnie idiotycznego, wiec najczesciej sie nie odzywam i udaje ze ich nie widze.no i wychodzi na to ze jestem anemiczna,nieinteligentna-bo nawet sie odezwac nie potrafie...a naprawde taka nie jestem!czesto zartuje wyglupiam sie duzo gadam i w ogole... wiem,ze nie jestem od nich gorsza, ani glupia ale to ze tak mysle w ogole mi nie pomaga.poza tym nie sprawiam wrazenia szarej myszki z wygladu,nie jestem tez brzydka no i obawiam sie ze moi klasowi chlopcy mysla sobie ze jestem snobka ktora ich nie raczy zauwazac.a ja naprawde bardzo bym chciala sobie z nimi pogadac ale strach mnie paralizuje i ...

nie wiem moze to dlatego ze nigdy nie mialam za wielu kolegow a nawet z tymi mezczyznami z rodziny nie mialam dobrych kontaktow nie mialam brata i w ogole nie weim jak sie rozmawia z plcia przeciwna...
a to jest okropne-chcialabym miec kolegow, tez czasem podoba mi sie jakis chlopak ale oczywiscie wiem ze gdybym zagadala albo on to i tak za chwile nie mialabym z nim o czym rozmawiac z nerwow...juz raz stracilam szanse kiedy naprawde podobal mi sie pewien chlopak ale oczywiscie zachowywalam sie jak zwykle:((


do tego jeszcze moja mlodsza siostra nie ma w ogole takich problemow i jak slysze o tym ze jakiemus chlopakowi sie podoba ze gadala z tym i tamtym to jeszcze gorzej sie czuje.ona,chociaz jest bardzo samolubna i zlosliwa jest lubiana, a ja-nigdy nikomu nie robilam nic zlego, a mnie nie lubia.nigdy nie mialam chlopaka nigdy nikomu sie nie podobalam...wiem moze to nie jest najwazniejsze ale wszyscy naokolo trabia o milosci a jak ja niby mam kogos sobie znalezc.mimo ze do kogos cos czuje to i tak nie mam odwagi sie odezwac...ale z drugiej strony chlopcy dla mnie sa doslownie jakby byli z marsa...

teraz to w ogole nie chce mi sie chodzic do szkoly,bo jak patrze jak wszyscy sobie rozmawiaja a ja stoje z boku to mi jest smutno:(chcialabym byc normalna jak kazda dziewczyna rozmawiac normalnie z przedstawicielami plci przeciwnej...chcialabym zeby ten koszmar i stres przed szkola sie skonczyl...najgorsze jest to ze nic przeciez mi sie takiego nie dzieje ludzie maja gorsze problemy a ja sama sobie stwarzam problemy..ale to ze o tym wiem nic nie pomaga:(
glupio mi ze sie tak zachowuje a potem przychodze do domu po szkole i jest mi smutno.nie chce robic przykrosci mojej mamie bo ona sie o mnie martwi ale nie moge nic na to poradzic...

no i tym optymistycznym akcentem:P:P zakoncze moja optymistyczna opowiesc,heh

moze ktos wie jak takiemu nieprzystosowanemu stworzonku wyjasnic tajniki relacji mesko-damskich i na odwrot...???albo cos...

z gory i z dolu dzieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeki:D:D:D:D:D:D

a jaby ktos chcial pogadac na gg albo pomailowac to moj mail tyanne@wp.pl; chetnie poznam jakies sympatyczne ludki-wiem ze wszyscy tacy jestescie;)

P.S.wlasnie jestem na etapie rejestrowania sie ale moje konto mailowe cos ma humorki:/
wiec tak w ogole to czesc wszystkim:):):):):):)
 
 
Facundo 

Wiek: 35
Dołączył: 30 Lip 2005
Posty: 6
Skąd: Ze wsząd:]
Wysłany: 25 Październik 2005, 19:12   

Witam, zdaje się że mamy podobny problem ja również mam trudności z nawiązywaniem kontaktu z płcią przeciwną. Nigdy nie wiem co powiedzieć jak się zachować... etc

ale kiedyś to się zmieni... prawda?!...
_________________
"Los taki, z jakim ja wziąłem się za bary,twardym jest do prawdy przeciwnikiem.
Złamać go-daremnym byłoby dążeniem.Nie dać się złamać-to wszystko co można osiągnąć."
 
 
michal3088
Gość
Wysłany: 25 Październik 2005, 22:32   Nie martw się :-)Ja też się z tym potworem zmagam.

http://forum.niesmialosc.net/viewtopic.php?t=365
Tu możesz Droga Koleżanko przeczytać co napisałem kiedyś tu na forum :-)
Mam 20 lat.Mój adres michal308@op.pl .Jeśli chcesz to napisz.
 
 
Ropucha
Gość
Wysłany: 26 Październik 2005, 15:37   

Witaj Zielonooka Widzę, że mamy podobne problemy. Też kiedyś wydawało mi się, że mam przyjaciółkę. Tylko,że ja znałam ją dużo krócej niż Ty bo 2 lata ,był między nami spór do jakiego gimnazjum iść. Lidka namówiła mnie,żebym poszła tam gdzie ona chciała. Tylko, że już na początku roku szkolnego zaczęła mnie olewać. Zachoowywała się jakby mnie w ogóle nie było. Nawet nie mówiła mi "cześć".Na początku byłam załamana, nie mogłam patrzeć jak śmieje się, żartuje z innymi dziewczynami, a mnie traktuje jak powietrze.Ale po jakimś czasie postanowiłam to zmienić.Dałam sobie z nią spokój,przestałam się nią przejmować, pomyślałam,że jest dużo osób, zktórymi można się zaprzyjażnić, nie tylko ona.Napisałam list do dziewczyny , która umieściła ogłoszenie w "POPCORNIE" Przyjażnimy się już 4 lata.Nie piszę tego,żeby się nad sobą użalać, tylko chcę Ci powiedzieć, że można się otrząsnąć po stracie przyjaciółki. Wiem, że to jest bardzo trudne,(Tobie na pewno będzie jeszcze trudniej bo znałyście się dłużej),ale możliwe-na pewno Ci się uda,jestem z Tobą :) A co Twojego drugiego problemu to też miałam podobny w gimnazjum-klasa śmiała się ze mnie że cały czas trzymam się na boku, nigdy nie zagadam do nikogo, jestem odizolowana.Przez to prawie w ogóle nie chodziłam do szkoły, ale nie wiem co Ci poradzić bo sama też nie wiedziałam co zrobić.Musiałam po prostu skończyć gimnazjum.(chociaż teraz też nie jest idealnie, często mam problemy z rozmową)Wiem, że nic Ci nie doradziłam, ale napisałam to głównie po to,żebyś wiedziała, że nie jesteś sama , trzymam za Ciebie kciuki :D
 
 
Lily 

Wiek: 45
Dołączyła: 20 Lut 2005
Posty: 49
Skąd: Cieszyn, Kraków
Wysłany: 10 Listopad 2005, 23:21   

Witaj
Jakbyś pisała o mnie - kiedyś. Też nie potrafiłam się odezwać do chłopaka, ale to żadnego, przebywałam wciąż tylko z kobietami, dziewczynami. Do tego w LO miałam taka koleżanke która mnie za sobą ciągnęła jako przyzwoitke? no i gadała ze swoimi kolegami, tyle ze mnie nie raczyła nigdy przedstawić.Wiem że to jej zostało do dziś. Ja oczywiście sama nie miałam odwagi powiedziec czegokolwiek, czułam taki mur w sobie nie do przebycia. Wiem, że dziś byłoby inaczej, ale od tego czasu mineło wiele lat i tamte szanse zostały zaprzepaszczone. za to jest nadzieja że z czasem nabierzesz więcej doświadczenia i pewności siebie - i będzie lepiej. Życzę powodzenia w zdobywaniu nowych umiejetności (co nie jest łatwe).
 
 
 
negligible 

Wiek: 36
Dołączył: 09 Lis 2005
Posty: 3
Skąd: Polska
Wysłany: 11 Listopad 2005, 00:28   

Witaj, brtnia duszo!
Nie mogę uwierzyć w to że jednak istnieją tacy jak ja, z takimimi samymi problemami.Trochę mnie to pociesza, ale kiedy znów wrócę ze szkoły, to niestety przyniosę za sobą doline.... I am afraid
 
 
 
Zielonooka 

Wiek: 34
Dołączyła: 27 Paź 2005
Posty: 1
Skąd: ŚląskieWoj.
Wysłany: 12 Listopad 2005, 15:46   

dziekuje wszystkim za te pelne otuchy posty:):):):) jestescie kochani!!:D:D:D
mam nadzieje ze to mi cos pomoze...
jutro ide do szkoly po 3 tygodniach nieobecnosci chociaz najchetniej to bym sie przeprowadzila do innego miasta:? :( :cry:
jejku, jak ja bym chcicala byc normalna i tak jak kazdy rozmawiac z kim chce bez tej sciskajacej mnie w srodku łapy, przez ktora nie moge sie odezwac a wszystko co cche powiedziec wydaje mi sie glupie;/;/;/:((
ale moze ta 3 tyg. rekonwalescencja cos mi da?oby....
 
 
krzys13k
Gość
Wysłany: 13 Listopad 2005, 10:58   

Mam to samo zielonooka. Witaj w klubie niesmialcow. Mam 21 lat mam 2 przyjaciol 3 kolezanki . Jestem niesmialy, nietowarzyski i bardzo malo mowny. Jednym slowem dno w dnie. Skad jestes ziolonooka? Ja tez jestem z woj slaskiego. 1963023.
 
 
ehh 

Wiek: 35
Dołączył: 30 Lip 2005
Posty: 7
Skąd: ~~
Wysłany: 14 Listopad 2005, 18:24   

0 przyjaciol, 0 kolezanek, duzo znajomych, prawie wegetacja :-I
 
 
mag
Gość
Wysłany: 22 Listopad 2005, 20:00   

Jak czytałam twój post miałam wrarzenie jak bym czytala o sobie -prawie identyczna sytuacja. Tez mialam problemy wliceum ,byłam odizolowana a chlopaki to były dla mnie istoty z marsa - teraz mam 21 lat ,jestem na studiach i szczerze mówiąc niewiele się zmieniło. Niestety . Moja rada dla Ciebie(jeżeli ja powinnam doradzać komukolwiek:) brzmi ,nie trać czasu ,lylko staraj się coś zmienić znim będzie za póżno .Czym póżniej tym trudniej. Dziewczyna w gimnazjum bez kolegów to jeszcze nie problem lecz póżniej np na studiach -po licum to cięzka sprawa.A jak się nie przełamiesz teraz to problem sie zwiększy. Możesz np udac sie do psychologa lup na terapie grupową(wiem ze noze to wydaac sie glupie ale mozna zobzczyc szczegolnie ze dla osob w twoim wieku jest wiele tego typu spraw .Albo jesli az tak zle nie jest -mam taka nadzieje- po prostu starać się podnieść swoje poczucie wartośći( bo tak naprawde to jest najwazniejsze) -pamiętaj jeśli chodzi o śmielsze zachowanie tak naprawdę nie masz nic do stracenia- tak sie zawwsze tylko wydaje ,gdyż każdy boi się ' nieznanego' -nowych sytuacji. :shock:
A i jeszcz słowko odnośnie dystansu do facetow -zazwyczaj faktycznie jest to spowodowane brakiem lub złymi kontaktami z płcią przeciwna w rodzinie (tak bylo wmoim przypadku -mój ojciec był mi praktycznie obcy) ale da sie to zmienić a przynajmniej poprawić za pomoca obcowania z nimi, czym czesciej tym lepiej nawet jesli na poczatku jest niezrecznie to czlowiek w końcu zaczyna traktować kolegów prawie na równi z koleżankami .
pozdruffka :D
 
 
Legend 

Dołączył: 20 Gru 2005
Posty: 67
Skąd: Anglia
Wysłany: 21 Grudzień 2005, 03:56   

:? i ja jestem w podobnej sytuacji :(
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 13