Forum.nieśmiałość.net Strona Główna Forum.nieśmiałość.net
Dobra strona wszystkich, którzy odczuwają nieśmiałość

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak ci minął dzień ?
Autor Wiadomość
olivka 
1936

Pomógł: 6 razy
Wiek: 68
Dołączył: 12 Maj 2011
Posty: 1509
Skąd: Afryka
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 01:30   

U mnie wszyscy walczą z rakiem :'( Bliska koleżanka mój ojciec .
_________________
Dziś wolałabym siebie nie spotkać...
 
 
Piotrq 


Pomógł: 3 razy
Wiek: 41
Dołączył: 17 Sty 2012
Posty: 3176
Skąd: górny śląsk
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 01:32   

aa znam to :( , też znam parę osób u siebie
_________________
Jeśli widzisz kogoś, kto robi rzeczy inne niż Ty, myślisz - odbiło mu !.. A może on po prostu zaczął żyć ?
 
 
 
olivka 
1936

Pomógł: 6 razy
Wiek: 68
Dołączył: 12 Maj 2011
Posty: 1509
Skąd: Afryka
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 01:40   

Mnie osobiście to przeraża. Nie potrafię się na niczym innym skupić.
_________________
Dziś wolałabym siebie nie spotkać...
 
 
Ramzes. 

Pomógł: 4 razy
Wiek: 37
Dołączył: 12 Paź 2013
Posty: 255
Skąd: Poznań
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 06:49   

Ja od kilku lat jestem wolontariuszem w Fundacji Dobrze, że jesteś działającej na poznańskich oddziałach hematologii. W wolontariacie zaskoczyło mnie podejście większości pacjentów. Leżą oni na łóżkach po chemii lub przed, czekają na transplantację, i... są bardzo spokojni. Większość mówi: "nie obawiam się, jestem pod dobrą opieką". Nie zliczę godzin na rozmowach z Pacjentami. Rak to nie wyrok śmierci. Rak to choroba z którą trzeba walczyć. Psychika (jak w większości chorób) jest kluczowa. Nie piszczcie proszę zatem tak pesymistycznym tonem. A osoby które naprawdę chcą pomóc chorym zamiast zwracać na siebie uwagę zapraszam do kontaktu z Fundacją: http://www.dobrzezejestes.pl/
_________________
Mer Amen Ramzes Es II
 
 
olivka 
1936

Pomógł: 6 razy
Wiek: 68
Dołączył: 12 Maj 2011
Posty: 1509
Skąd: Afryka
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 10:01   

Wiesz czemu są spokojni na faszerowani lekami na uspokojenie.
Ogólnie na temat kiepskiej służby zdrowia w Pń i lamp, sprzętu , pielęgniarek jak podchodzą do pacjentów nie będę się wypowiadać.
Niestety rak to wyrok. :'( Taka jest prawda najgorsze jest przekazanie bliskiej osobie prawdy. :'( Można się wykończyć przy tym samemu.:'( Ukrywanie prawdy jest bardziej męcząca. Puste koronkowe słowa nic nie dają. Czemu taka fundacja służy ściemnianiu chorym i umilaniu ostatnich dni życia. Ja osobiście nie potrafię udawać i koronkowych bajerów wciskać. Kłamstwo w żywe oczy.... Chyba nic na świecie nie ma sensu ....
_________________
Dziś wolałabym siebie nie spotkać...
 
 
smutno 

Pomogła: 6 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 03 Paź 2013
Posty: 700
Skąd: ...
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 14:30   

olivka napisał/a:
Niestety rak to wyrok. :'(

Wcale nie! To co wypisujesz, świadczy o tym, że musisz być strasznie zacofana.
Rak jest chorobą uleczalną, oczywiście szanse na wyzdrowienie zależą od wielu czynników m.in. zastosowanej terapii, umiejscowienia nowotworu, etapu na którym został wykryty, odżywiania się, i tak jak już wspomniał Ramzes., MOTYWACJI! Każdy chory ma inne szanse na wyzdrowienie, ale ma.
 
 
Reynevan 
taki jeden


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 26 Gru 2013
Posty: 1180
Skąd: Silesia
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 15:47   

smutno napisał/a:
Wcale nie!
To co wypisujesz, świadczy o tym, że musisz być strasznie zacofana.
Rak jest chorobą uleczalną

Wcale, że tak! Nie wiem jakimi herezjami faszerują was na tej dietetyce, ale czynniki jakie nam zapodałaś zwiększają szanse przeżycia/ dożycia, w żaden sposób nie czyniąc jednak raka chorobą uleczalną.

Popieram społeczne slogany mówiące o tym, że warto co jakiś czas się zbadać; nie od dziś wiadomo, że chwasty najlepiej wyrywać w zarodku. Ba! - jestem nawet fanem tej z pozoru śmiesznej tezy, że sami - naszym brakiem chęci do życia - potrafimy stworzyć sobie choróbsko w organizmie. Nie mniej jednak to tylko sposoby zapobiegawcze, a nie lekarstwo(sorry, Sean Connery się nie wyrobił).

I sponio. Z rakiem można żyć, cieszyć się, bawić, handlować kryształem. Ale wmawianie chorym nikłej nadziei na przeżycie będzie miało skutek odwrotny do zamierzonego.
_________________
jakbyś nie starał się, nie ściągniesz słońca z nieba,
a tych co mówią inaczej, uwierz, słuchać nie trzeba
 
 
 
smutno 

Pomogła: 6 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 03 Paź 2013
Posty: 700
Skąd: ...
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 16:33   

Reynevan napisał/a:
Nie wiem jakimi herezjami faszerują was na tej dietetyce

Przejdź się do szpitala, porozmawiaj z onkologami i pacjentami.

Reynevan napisał/a:
w żaden sposób nie czyniąc jednak raka chorobą uleczalną.

Nawet rodzaj zastosowanej terapii? Chemioterapia, radioterapia? Myślę, że to jest podstawa w zwalczeniu nowotworu, nawet operacja. Wszystkie czynniki, które wymieniłam mają wpływ na przebieg terapii, a co za tym idzie, zwalczenie nowotworu.
Pacjent, który nie ma w organizmie komórek nowotworowych -> wyleczył się, według Ciebie w dalszym ciągu jest chory?
 
 
Reynevan 
taki jeden


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 26 Gru 2013
Posty: 1180
Skąd: Silesia
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 16:50   

smutno napisał/a:
wyleczył się

Yup i miał kurewskie szczęście, bo lekarstwa na raka jak na razie nie ma. A jeżeli uważasz, że te +5lat życia, które dają cośtamterapie to to samo co wyleczenie z nowotworu to targuj się moja droga dalej.. ale z samym sobą. :)
_________________
jakbyś nie starał się, nie ściągniesz słońca z nieba,
a tych co mówią inaczej, uwierz, słuchać nie trzeba
 
 
 
szinuja1 

Dołączyła: 20 Lip 2008
Posty: 1172
Skąd: ...
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 17:55   

Co do raka to Europa i Ameryka jest zacofana albo nawet nie tyle zacofana ile firmy farmaceutyczne trzymaja wszystko w swoich lapskach za bardzo by moc mowic o jakichs cudownych metodach lezenia z raka, to by im sie nie oplacalo. W Chinach, a moze to byla Korea albo Japonia ???? w kazdym razie gdzies tam maja juz rozne mozliwosci. Tam dziewczyne wyleczyli z raka, zyje juz duzo wiecej niz 5 lat ,zalozyla rodzine, ma dzieci .... lekarze w Europie dawali jej nawet nie rok zycia i nic nie byl w stanie zrobic. Pojechala do Chin /Koreii/Japoni?, (obstawialabym Chiny) i tam jakas metoda komorek macierzystych wyrwali ja z drogi na tamten swiat.
_________________
http://www.pmiska.pl/
,, Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa, żeby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować. Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń, złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń.,,
 
 
Maneki 


Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 17 Wrz 2009
Posty: 2154
Skąd: Droga Mleczna
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 20:09   

smutno napisał/a:
Pacjent, który nie ma w organizmie komórek nowotworowych wyleczył się, według Ciebie w dalszym ciągu jest chory?

Jest chory bo:
- nie ma 100% pewności, że nie będzie wznowy albo już nie nastąpił przerzut,
- człowiek, który raz zachorował na raka boi się do końca życia! każdy dzień jest obserwowaniem swojego ciała, każdy najmniejszy ból, zmiana, dolegliwość może przecież być wznową, przerzutem....po tej chorobie nie ma już spokojnych snów i luzackiego podejścia do życia.
To jest zdradziecki przeciwnik, można mieć dobre wyniki obrazowe i z krwi a i tak okaże się , że carcinoma zasiała ziarno. To jest trudny temat.
_________________
Nie mam czasu zasypiać, nie mam siły się budzić
Nie mam dosyć życia, tylko dosyć tych ludzi.
 
 
olivka 
1936

Pomógł: 6 razy
Wiek: 68
Dołączył: 12 Maj 2011
Posty: 1509
Skąd: Afryka
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 20:20   

Prawda Manieki tak jest

[ Dodano: 22 Styczeń 2015, 20:40 ]
Dodam ze zdrowy tryb zycia nie ma znaczenia przy nie których nowotworach.
Mam ciekawy artykuł na ten temat. Duzy chyba wpływ na rozwój komórek rakowych ma stres, elektronika jedzenie damo w sobie jest trujące. Wiec nie ma znaczenia co jemy bo zdrowa żywność również ma wpływ na rozwój komórek rakowych.

[ Dodano: 22 Styczeń 2015, 20:48 ]
Żyjąc z wyrokiem w sumie już nic nie planujemy. Może inaczej podchodzą osoby vo maja rodzinę, dzieci maja dla kogo żyć. Osoby które nie maja żyją z dnia na dzień bez planów na przyszłość. Ogólnie każdy dzień to jest stres. Jak się jest w szpitalu i tak się leży bez celu. Stres i myśl o tym wszystko jest straszna, tego nie idzie opisać. Jednak najgorsze są bóle fizyczne. Psychiczny bol czesto idzie pogodzić ale fizyczny nie. :cry:
_________________
Dziś wolałabym siebie nie spotkać...
 
 
chantelle86 

Dołączyła: 14 Sty 2015
Posty: 7
Skąd: 3city
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 21:55   

Piotrq napisał/a:
chantelle86 mężczyznę /kobietę czy coś innego ? ...


koleżankę, to nie była randka.... :P

...

Co do raka to przeżyłam to dwukrotnie z 2 bliskimi mi osobami. I bez względu na to co inni będą mówić - MOTYWACJA ma ogromne znaczenie! Myślenie pozytywne i brak popadania w rozpacz czy poddawanie się dużo daje.

Widziałam to w tych 2 przypadkach. A jak otoczenie jest załamane i się boi to przekazuje strach choremu. Bez względu na to jak przerażała mnie choroba nigdy nie pozwoliłam sobie na rozpacz przy tych osobach.

A służba zdrowia - to jest dopiero walka! Ludzie na korytarzach się przepychają by dostać się do onkologa, ktoś wymiotuje bo ma chemię, albo ledwo chodzi bo jest wycieńczony a jak się otwierają drzwi to każdy się przepycha...lekarz ma kilka minut na zbadanie i decyzję... Biegasz, chodzisz, załatwiasz, łomoczesz w drzwi a mają Cię gdzieś...masakra...

Niektórzy mają w genach odziedziczone duże prawdopodobieństwo raka. Ale czy to znaczy, że trzeba świrować już teraz?

I tak każdy z nas umrze. Możesz jutro iść do pracy/szkoły a potrąci Cię samochód i skończy się to wszystko. Rak przynajmniej daje nam możliwość wyciśnięcia jak najwięcej bo wiemy kiedy ten czas się kończy.
 
 
Ramzes. 

Pomógł: 4 razy
Wiek: 37
Dołączył: 12 Paź 2013
Posty: 255
Skąd: Poznań
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 22:02   

Olivko,

Zastanawiam się w jaki sposób podnieść na duchu Ciebie w Twojej depresji. Opowiem Ci (i Wam wszystkim) o pacjentach chorych na raka: otóż lekarze nie dają im leków na uspokojenie. Większość leków którymi do tej pory byli leczeni pacjenci w czasie chemii trzeba bowiem odstawić. Nie jest tak, że pacjenci zawsze dzielnie znoszą leczenie. Są kryzysy, jest płacz i pytanie dlaczego ja? Większość pacjentów jednak z pokorą znosi chorobę. W czasie leczenia ważne jest by osoby bliskie lub dalekie były przy pacjencie. Kiedy kupujemy pacjentowi np jogurt zawsze dokładnie pytamy jaki to ma być smak i jakiej firmy. Pacjenci chcą bowiem wpływać na swoje życie.
Na wigilii oddziałowej byli niemal wszyscy pacjenci. Starali się śpiewać z nami kolędy. Uśmiechali się. Czy Twoim zdaniem to wszystko to była ściema? Ściemą jest wciskanie wszystkim na siłę cierpienia, no bo przecież chory musi cierpieć. O dziwo chory ma prawo również do szczęścia. I do uśmiechu. I Ty też masz takie prawo.

Nieśmiałość podobnie jak inne przypadłości wymaga leczenia. W tym wypadku jednak nie wystarczy po prostu wziąć pigułkę. Trzeba wziąć swoje życie w garść. Łatwo pisać trudniej uczynić. Proponuję grę. Niech każdy z Was napisze trzy rzeczy które sprawiają, że się uśmiecha. Ja zacznę: 1) przegrana Legii z Lechem 2) Wycieczka w nieznane miejsce 3) zaskakujący, szczery komplement
_________________
Mer Amen Ramzes Es II
 
 
MissSunshine 


Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 01 Lut 2013
Posty: 801
Skąd: z tłumu
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 22:12   

Maneki napisał/a:
- człowiek, który raz zachorował na raka boi się do końca życia! każdy dzień jest obserwowaniem swojego ciała, każdy najmniejszy ból, zmiana, dolegliwość może przecież być wznową, przerzutem....po tej chorobie nie ma już spokojnych snów i luzackiego podejścia do życia.

Faktycznie, z psychologicznego punktu widzenia rak jest trudną chorobą. Życie w ciągłym strachu naznaczone piętnem dość nieciekawych doświadczeń z koniecznością profilaktycznego badania się co jakiś czas sprawia że osoby chorujące na raka pozostają pacjentami już na zawsze.

Myślę że sobie trochę źle dobraliście słowa. Bo z jednej strony faktycznie nie ma konkretnego lekarstwa na raka ani procedury gwarantującej wyzdrowienia także nie można chyba tej choroby nazwać w pełni uleczalną, skoro mamy tutaj tyle znaków zapytania. Ale z drugiej z pewnością nie można nieuleczalnym nazwać czegoś co można przezwyciężyć, a z rakiem można wygrać, to nie jest zespół Downa.

Z racji ogromnego wpływu psychiki na ciało (i vice versa) nie tyle 'wmawianie nadziei', co przygotowywanie odpowiedniego gruntu tj nastawienia i motywacji do zwalczenia w sobie choroby jest imho kluczowe. Zwłaszcza wizualizacja leczenia jako procesu (nie samego wyniku).

Reynevan napisał/a:
Ale wmawianie chorym nikłej nadziei na przeżycie

Rozumiem że można przeżyć wypadek albo operacje, czyli coś co ma wyraźne zarysowany początek i koniec. Ale ile czasu potrzeba żeby można było powiedzieć że 'przeżyło się' takiego raka? 5 lat, 10 lat? Bo chyba nie wieczność, skoro ostatecznie żadne z nas ze swojego życia żywe nie wyjdzie. Czy w tym świetle życie to nieuleczalna choroba? Śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową?

smutno napisał/a:
Przejdź się do szpitala, porozmawiaj z onkologami i pacjentami.

Zagadka na dziś: ile można wyciągnąć konkretnych informacji i opinii na temat nowotworu od onkologów i pacjentów roznosząc po szpitalu papkę z marchewki? (:

Ramzes. napisał/a:
Proponuję grę. Niech każdy z Was napisze trzy rzeczy które sprawiają, że się uśmiecha. Ja zacznę: 1) przegrana Legii z Lechem 2) Wycieczka w nieznane miejsce 3) zaskakujący, szczery komplement

Hej, całkiem fajny i pozytywny pomysł! Nie sądzę żeby się przyjął ale wspieram go: 1) kiedy jestem budzona rano buziakiem 2) kiedy elegancko trafiam za pierwszym razem pendrivem w wejście usb 3) kiedy ktoś się o mnie troszczy/ kiedy ja mogę zrobić coś dla kogoś co sprawi że tej osobie będzie miło
_________________
Accepting your body is freedom.
 
 
smutno 

Pomogła: 6 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 03 Paź 2013
Posty: 700
Skąd: ...
Wysłany: 22 Styczeń 2015, 22:57   

Cytat:
ile można wyciągnąć konkretnych informacji i opinii na temat nowotworu od onkologów i pacjentów roznosząc po szpitalu papkę z marchewki? (: 

Papkę z marchewki roznosimy tylko na praktykach. Na zajęciach przeprowadzamy wywiady, nie tylko żywieniowe, ale też lekarskie, które potem omawiamy z lekarzem prowadzącym.
 
 
Moonlight_K 


Wiek: 29
Dołączył: 12 Maj 2014
Posty: 32
Skąd: Katowice
Wysłany: 23 Styczeń 2015, 21:23   

Zarąbiście :D
 
 
 
Gregory 


Pomógł: 1 raz
Wiek: 41
Dołączył: 16 Sty 2016
Posty: 173
Skąd: Warszawa
Wysłany: 17 Marzec 2016, 05:58   

Ramzes. napisał/a:
Ja od kilku lat jestem wolontariuszem w Fundacji Dobrze, że jesteś działającej na poznańskich oddziałach hematologii. W wolontariacie zaskoczyło mnie podejście większości pacjentów. Leżą oni na łóżkach po chemii lub przed, czekają na transplantację, i... są bardzo spokojni. Większość mówi: "nie obawiam się, jestem pod dobrą opieką". Nie zliczę godzin na rozmowach z Pacjentami. Rak to nie wyrok śmierci. Rak to choroba z którą trzeba walczyć. Psychika (jak w większości chorób) jest kluczowa. Nie piszczcie proszę zatem tak pesymistycznym tonem. A osoby które naprawdę chcą pomóc chorym zamiast zwracać na siebie uwagę zapraszam do kontaktu z Fundacją: http://www.dobrzezejestes.pl/


Dzięki za linka. Chyba dorosłem do tematu wolontariatu.
_________________
Miłość jest wszystkim co istnieje -
tylko tyle o niej wiadomo.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Dale Cooper: Harry, I’m going to let you in on a little secret. Every day, once a day, give yourself a present. Don’t plan it, don’t wait for it, just let it happen.
 
 
 
patricia 

Wiek: 31
Dołączyła: 05 Maj 2016
Posty: 5
Skąd: Gliwice
Wysłany: 5 Maj 2016, 17:08   

Mój dzień dzisiaj wyjątkowo dobrze, chociaż wyszłam z domu tylko na chwilkę, ale tego było mi trzeba.
_________________
medytacja - polecam, można spotkać wielu przyjemnych wyciszonych ludzi.

warto sprawdzić też: czakry
zdejmowanie klątw
 
 
Gage 


Wiek: 37
Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 27
Skąd: Warszawa
Wysłany: 6 Maj 2016, 21:32   

Tak, wyjście z domu często jest najlepszą opcją. Od kilku dni czuje się psychicznie kiepsko. Czemu? Bo remont, rozbija mnie to ;)
 
 
 
Claya 


Pomogła: 3 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 01 Sty 2015
Posty: 297
Skąd: Wrocław
Wysłany: 7 Maj 2016, 08:29   

A ja tam lubię brać aktywny udział w remontach :P szpachlowanie, gruntowanie, malowanie ścian, tapetowanie, skręcanie nowych mebli.... Fajna zabawa :D
_________________
Usuń ze swojego słownika słowo problem i zastąp słowem wyzwanie. Życie stanie się nagle bardziej podniecające i interesujące.
– Albert Camus
 
 
Gage 


Wiek: 37
Dołączył: 05 Maj 2012
Posty: 27
Skąd: Warszawa
Wysłany: 7 Maj 2016, 09:35   

Niby tak, coś w tym jest, jednak ja preferuje ustalony porządek dnia, wszelkie od tego odstępstwa burzą mój wewnętrzny spokój :P
 
 
 
Machiko 

Dołączyła: 21 Maj 2014
Posty: 39
Skąd: Warszawa
Wysłany: 19 Maj 2016, 12:49   

ja również muszę mieć zachowaną harmonię dnia codziennego. Wszelkie odstępstwa stresują mnie.
 
 
orlo2000 

Wiek: 24
Dołączył: 03 Sie 2016
Posty: 3
Skąd: miejska górka
Wysłany: 3 Sierpień 2016, 16:26   

tak srednio bym powiedział juz niedługo sierpniówka a ja nadal niewiem czy isć :zjednej strony może sie troche wyluzuje i zapomne o problemach itp ale z drugiej strony jestem małomownym niesmiałym człowiekiemktory niepotrafi rozmawiac z ludzmi a zwłaszcza z dziewczynami
:( co radzicie
 
 
Sha_stil 

Dołączyła: 18 Sie 2015
Posty: 14
Skąd: Lublin
Wysłany: 6 Sierpień 2016, 12:38   

Co to jest sierpniowka?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 13